Dodaj do ulubionych

Proszę o rady.

12.11.13, 23:11
Witam.Proszę o radę panią psycholog jak i Was forumowicze.Jestem rozwiedziona mam 42 lata i partnera w wieku 33 lat.Nie połączyła nas miłość tylko samotność.O miłości ze strony mojego przyjaciela mowy nie było od samego początku.Określił się jasno-nie kocha mnie i nie pokocha jest samotny i potrzebuje rozmow i bliskości.Znamy się od zawsze bo jesteśmy sąsiadami tyle,że nie utrzymywaliśmy blizszych kontaktow.Ja mogę powiedzieć tylko tyle,ze dla mnie był on zawsze przystojnym mężczyzną.Zgodziłam się na taki układ bo uznałam,że jest uczciwy i nie mam nic do stracenia.Moj przyjaciel chciał zeby nasze spotkania były tajemnicą bo bał się sensacji bo przecież ma zamiar szukac młodszej kandydatki na zonę.Wyszło inaczej.Z czasem zmienił zdanie i teraz uważa,że nie obchodzi go opinia ludzi.W skrocie napiszę tak-on nadal mowi ze mnie nie pokocha ale pragnie mnie i widze ze jest szczęsliwy gdy jest miedzy nami ok.przebywamy ze sobą duzo czasu bo ja pomagam mu w gospodarswie.Jego mama uwaza ze powinnam urodzić mu dziecko i bedzie ok.bo on i tak nikogo nie pozna a ja dam mu to wszystko czego on pragnie a z czego nie zdaje sobie sprawy.Teraz mam mętlik w glowie bo mnie zalezy na nim bardzo.On rowniez szanuje mnie i stara się zeby mnie nie ranic i abym była zadowolona ale nie kocha mnie.Ja mam 42 lata poukładane zycie,jestem kobieta niezależna,mam pracę mieszkanie działkę.Mam dwie dorosle corki ktore studiują i 14 latkę.Jestem z corkami sama od dawna i razem tworzymy udany związek.Moj problem tkwii w tym czy zajść w ciażę i być z moim przyjacielem bez jego miłości czy wierzyć w to,że zapomnę o nim a on znajdzie tę swoją miłość?Wiem głupie i dziecinne ale ja znam zycie i wydaje mi się ze miłośc to nie wszystko.Moj przyjaciel kiedyś powiedział ze gdybym wpadła to przyzwycził by się do mnie i tyle.Ja uwazam ze gdy dwoje ludzi potrafi ze soba pracować rozmawiac kochać sie to potrafi też zyc ze soba szczęsliwie.Moj partner uwaza ze ta roznica wieku jest dla niego bariera bo on chce miec dzieci i rodzine,jego matka uważa,że skoro do tej pory nie znalazł tej jedynej to nie ma co czekac tylko mam urodzic mu dziecko i bedzie ok.Pragnę go bardzo i lubię z nim być.Chciałabym zacząć zycie od nowa ale czy da się tak na siłę?Pogmatwane,myśli masa,najlepiej jak wy napiszecie co myślicie o tym wszystkim.Pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • triss_merigold6 Re: Proszę o rady. 12.11.13, 23:20
      Błagam, nie trolluj, nie można być aż tak naiwnym.
      • krokodil123 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 07:57
        Ja uważam że przede wszystkim przestań mu "pomagać w gospodarstwie" a zajmy się sobą czy młodszą córką. Zaczekaj aż "twój przyjaciel" cie poszuka i cię spyta czym on może ci pomóc, wszak jesteś od niego trochę starsza to i kiedyś on będzie musiała pomagać czy na stare lata jako młodszy-przerobisz to teraz i się przekonasz czy na niego możesz liczyć.
        A co do dziecka zaczekać aż on się rozkocha i cię pokocha, oświadczy się i weźmiecie ślub-potem dziecko. Lepiej obciachu córkom nie robić że mama jest sama a i w domu niemowlaka powiła.
        • stok12 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 10:48
          Nie troluję i wiem,że to jest nie dojżałe ale chciałam posłuchać waszych opinii bo rożnie w zyciu bywa i każdy ma różne doswiadczenia.Pomagam mu ale on ustalił,że nie mogę mu pomagać za darmo bo jednak poświęcam swoj wolny czas i nie może byc tak,że za darmo będę to robić.Czy na niego mogę liczyc?trudno mi powiedzieć?raczej nie było na razie takiej potrzeby.Po zatym on nie ma na nic czasu bo ma masę pracy i nie ma nawet czasu dla siebie.Czy go rozkocham w sobie?wątpię-jego mama uważa,że z jego charakterem trzeba go postawić przed faktem dokonanym i gdyby było dziecko to on dopiero by zrozumiał,że jestem tą na którą czekał.Nie wiem jego rodzina zna mnie od dawana i wszyscy uwazają,że jestem odpowiednia kobietą ale wiadomo to nie o rodzinę chodzi tylko o niego.Ja zaznaczyłam,że gdybym zaliczyła wpadkę to konsekwencje będziemy ponosic oboje i nie ma innej opcji on na to przystał ale nie wiem czy zdaje sobie z tego sprawę.Jak na razie dałam mu czas na przemyślenie tego tyle,że on nie ma czasu na myślenie o zyciu prywatnym i dlatego ciągle jest sam.9 lat starsza kobieta to dla mnie zaden problem ale dla niego myślę,ze tak bo jednak na początku nie chciał żeby ludzie o nas wiedzieli tyle,że wszystko ciągle się zmienia i on tez dziś twierdzi,że się nie wstydzi.Ja chciałabym być z nim i stworzyć nową rodzinę.Jest mi dobrze bo wypełniam swój wolny czas i nie czuję samotności.42 lata to może nie starość ale urodzenia w tym wieku dziecka to juz trochę póżno bynajmniej jesli partner jest 9 lat młodszy.Nie wiem pytam Was o rady ale wiem,ze powinnam dac sobie na luz i życ swoim życiem tyle,że zyję juz tak sama swoim zyciem od wielu lat i pragnę zyć z kimś.
          • pade Re: Proszę o rady. 13.11.13, 10:57
            Piszesz o tym, co chciałabyś mu dać, żeby go uszczęśliwić. A co Ty byś chciała dostać?
            Najpierw sama się nad tym zastanów a potem mu to powiedz i daj czas na przemyślenie.
            Odsuń się, nie naciskaj. Zobacz, co będzie dalej.
            Nie zyjesz po to, by uszczęśliwiać innych, zaspokajac ich potrzeby, być za nich odpowiedzialna. To są Toje obowiązki wobec siebie.
          • krokodil123 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 11:14
            "Pomagam mu ale on ustalił,że nie mogę mu pomagać za darmo bo jednak poświęcam swoj wolny czas i nie może byc tak,że za darmo będę to robić."

            No to jak "on ustalił" i jest taki szlachetny i decydujący to z czystej ciekawości ile ci płaci?
            Ile zarobiłaś u niego i jego matki?

            Tak sobie myślę............jeżeli ktoś jest chętny zrobić mi za darmo remont w domu, pomalować.....czemu nie, nawet kawę i ciasto mu podam.

            Tak jak pisałam wcześniej-żebyś się dowiedziała czy on jest twoim "partnerem" czy nie z czystym sumieniem (przecież sama dużo pomagałaś) zainicjuj sytuacje gdzie to on musi ci pomóc, będzie ci bardzo potrzebny, będzie musiał pilnie zostawić swoją pracę i poświecić dzień-dwa na twoje problemy.
            To coś takiego jak poród, opieka nad niemowlakiem....podobne twoje pomysły co si po głowie chodzą.....Wydaje mi się że to dziecko które pragniesz nie chcesz wychowywać sama i bez ojca.
          • triss_merigold6 Ściana 13.11.13, 11:25
            Ściana.
            Cherie, naprawdę wierzysz w to, że dorosły gość jest tak zarobiony, że nie ma czasu na myślenie o życiu prywatnym? Do tego stopnia nie ma czasu, że bierze pierwszą babę, jaka jest pod ręką, bo blisko i mamusia ją akceptuje.:/
            Cóż, nie będziesz z nim na innych zasadach niż obecne, ani nie stworzysz z nim rodziny. Najwyżej zostaniesz po raz kolejny samotną matką. W wypadku ciąży serdecznie radzę zrobić badania genetyczne, bo jesteś na tyle stara że ryzyko ciąży z zespołem Downa jest wysokie, a chyba nie chciałabyś zostać samotną matką ciężko upośledzonego dziecka, prawda?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Proszę o rady. 13.11.13, 11:05
      Sygnałem ostrzegawczym dla mnie jest zwrot "urodzić mu dziecko" użyty przez Panią raz jako cytat słów matki partnera raz jako Pani własne słowa.
      Dla mnie oznacza to urodzenie dziecka, które od samego początku potraktowane jest instrumentalnie przez dorosłych, jako cement dla związku lub jako potwierdzenie pewnych norm społecznych. W/g tych normach mężczyzna powinien założyć rodzinę i mieć dziecko, co będzie potwierdzeniem jego stabilności i stabilizacji.
      To rozgrywka dorosłych, mająca zaspokajać jakieś ich pragnienia. Dziecko nie ma z tym nic wspólnego. Nie będzie nawet przysłowiowym "owocem miłości", co ostatecznie może być nawet jakimś wyposażeniem. Wątpliwym , ale jednak.
      Do tego jest to jakaś zmowa kobiet, do której mężczyzna nie jest dopuszczony.
      Takie podejście do sprawy nie jest rokujące, również dla Pani.
      Najpierw powinna Pani rozstrzygnąć, jaka jest realna relacja między Panią a partnerem. Czego Pani oczekuje od tego związku? Czy to jest osiągalne oczekiwanie? Decyzja o dziecku musi być wspólną decyzją z partnerem a nie akceptacją przez niego symulowanej "wpadki".
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • sebalda Re: Proszę o rady. 13.11.13, 11:14
        A co córki na to? Marzą o siostrzyczce bądź braciszku? A jak kiedyś któraś z córek zainteresuje twojego chłopaka?
        Kobieto, ogarnij się! Dziecka się nie robi dla jakiegoś celu, faceta się nie łowi, nie usidla. Na jakich podstawach chcesz budować związek? Jaki przykład chcesz dawać córkom? One w ogóle mają dla Ciebie jakieś znaczenie???
        • stok12 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 11:27
          Żle to określiłam-wiem,że on chce mieć dzieci rodzinę i nie chciałabym dlatego urodzić dziecka a też dlatego,że ja również pragnę mieć rodzinę i chciałabym mieć dziecko o ile nie byłabym sama.Moje córki są dorosłe mają swoje życie i nie chcą żebym była sama.Dziecko w tym przypadku nie kolidowało by z moim dotychczasowym życiem i dla moich córek był by to normalny etap w życiu ich matki czyli nowy związek nowe życie.Moja najmłodsza córka na pewno znalazła by się w nowej sytuacji ale uważam,że kogo bym nie miała to zawsze będzie jakaś zmiana w naszym dotychczasowym życiu i tu raczej chodzi tylko o mądre postępowanie i o dobre relacje między nami wszystkimi.Tylko moja średnia córka uważa,że to głupie być z tak młodszym facetem i myśleć o nim poważnie ale to nie o jej zycie chodzi a moje.Moje córki były są i będą najważniejsze w moim zyciu ale chcę też pomyślec trochę o sobie.
          • aramea Re: Proszę o rady. 13.11.13, 20:02
            No to POMYSL o sobie...

            Dlaczego chcesz zadowalać się ochłapami? Masz 42 lata, jesteś młoda!
            Możesz mieć miłość, związek, satysfakcję - albo godzić się na zaledwie akceptację, "to, że się przyzwyczai" - kurczę, przeczytaj to, czy to nie brzmi okropnie? To jest Twój wybór.
            Jeśli uważasz, że pozostał Ci tylko ten Twój sąsiad, no to... pewnie stanie się to prawdą.
            Tak niewiele jesteś warta we własnych oczach? Tak się nie lubisz?

            Matka owego pana doradza Ci, moim zdaniem, bardzo niemądrze. W ogóle samo "urodziła mu dziecko" jest głupim zdaniem. A sobie nie urodziła? Co to za myślenie...
            On zrozumie, że to ta, na którą czekał... gratuluję mamusi tak dokładnych informacji. Taa, a co będzie, jak nie zrozumie?
            Nie decydowałabym się na powoływanie na świat kolejnego dziecka w imię rozpaczliwej chęci stworzenia jakiejś namiastki, czegoś, czego za chwilę może nie być, bo nie jest oparte na żadnych podstawach.

            Masz odchowane, duże dzieci, teraz czas i, jak rozumiem, środki, by zająć się sobą. Żyje się raz, jesteś we wspaniałym okresie życia (no, przynajmniej ja tak uważam - a mam 44 i w życiu tak dobrze nie czułam się zarówno fizycznie jak i psychicznie).
          • koronka2012 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 22:33
            stok12 napisała:

            > Żle to określiłam-wiem,że on chce mieć dzieci rodzinę i nie chciałabym dlatego
            > urodzić dziecka a też dlatego,że ja również pragnę mieć rodzinę

            ty JUŻ MASZ rodzinę.

            >i chciałabym mieć dziecko o ile nie byłabym sama.

            Na pewno? mając 3 dzieci sama z siebie w tym wieku myślałabyś o następnym?
            Sorry, wydaje mi się, że chcesz tego dziecka, po to żeby lepiej wpisać się w jego plan na życie.




            Dziecko w tym przypadku nie kolidowało by z moim dotychcza
            > sowym życiem i dla moich córek był by to normalny etap w życiu ich matki czyli
            > nowy związek nowe życie.

            Umówmy się - 20 lat młodsze rodzeństwo to nie jest normalny etap w życiu matki.


            Moja najmłodsza córka na pewno znalazła by się w nowej
            > sytuacji ale uważam,że kogo bym nie miała to zawsze będzie jakaś zmiana w naszy
            > m dotychczasowym życiu i tu raczej chodzi tylko o mądre postępowanie i o dobre
            > relacje między nami wszystkimi.

            Z uporem dążysz do przekonania wszystkich do jedynie słusznej wizji. Nie, w przypadku dojrzewającej nastolatki to nie jest tylko kwestia mądrego postępowania, niestety. I w tym przypadku zmiana dla całej twojej rodziny byłaby rewolucyjna, bo planujesz dziecko, którego z innym facetem raczej byś nie planowała.

            Tylko moja średnia córka uważa,że to głupie być
            > z tak młodszym facetem i myśleć o nim poważnie ale to nie o jej zycie chodzi a
            > moje.Moje córki były są i będą najważniejsze w moim zyciu ale chcę też pomyślec
            > trochę o sobie.

            Słusznie - myśl O SOBIE, o tym co jest dobre DLA CIEBIE. Tylko że ty kierujesz się tym co jest dobre DLA FACETA, wmawiając sobie że to jest właśnie to, co ci odpowiada.

            Jak sądzisz, na ile wystarczy ci tej miłości do niego? ludzie raczej nie potrzebują paru lat związku, żeby się zakochać. Jeśli nie zrobił tego dotąd, to nie zrobi nawet jakbyś mu urodziła trojaczki. Chcesz go do siebie przywiązać dzieckiem, może i gość jest odpowiedzialny i zostanie z tobą ze względu na dziecko - tylko że to nie sprawi, że staniesz się kobietą jego życia.

    • pogodoodporna Re: Proszę o rady. 13.11.13, 11:27
      Czyli masz status "kryzysowej narzeczonej". To smutne, bo jak trafi sie krolewna z bajki, to pan Cie oddali. Nie zazdroszcze. Dziecka nie polecam. Zreszta przeciez masz juz dzieci, w czym to "nowe" byloby lepsze od tych "starych" ? Powolanie dziecka na swiat mialoby wyzwoli milosc pana do Ciebie ? No to jest, wedlug mnie, mocno chybiona koncepcja.
      • stok12 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 11:37
        No właśnie też tak myślę.Facet jest odpowiedzialny i wiem,że byłby ze mną bo tak się należy ale wiadomo-może a nie musi mnie pokochać i co wtedy?unieszczęśliwić siebie i jego to proste.Bycie samej a jemu samemu tez żle.Jestem sama chyba od zawsze bo na mojego męża nie mogłam liczyć.Ten mężczyzna potrzebuje partnerki która razem z nim będzie pracowała i wypełniała nawzajem.Wiem,ze to jest dla mnie bo jestem osobą ktora też pragnie takiego związku ale na siłę to nie wiem czy ma sens?nie zaliczyłam wpadki przed ślubem i nie wiązałam się z mężem bo musiałam a nasze małżeństwo też było totalną porażką.Znam wiele osób które przez wpadki są razem i żyją szczęśliwie.Cóż myślę,że radzicie mi dobrze i chociaż bardzo mi na nim zależy to muszę się odsunąć i pozwolic mu żyć po swojemu a ja?cóż byłam sama od lat to będę nadal:(
        • zuzi.1 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 12:06
          Ty chcesz autorko na siłę byc z kimś, z byle kim, byle byc... szkoda życia, poszukaj normalnego, zdrowego emocj. faceta, bo po tym co piszesz ten wygląda na faceta z dużymi problemami emocj....a już mówienie o dziecku w takiej sytuacji jest po prostu chore, tu nie ma nawet 1 cm powaznego związku a Ty wspominasz o dziecku, weź Ty się NAD SOBĄ powaznie zastanów, czemu takie bezmyślne jest to co Ci do głowy przychodzi. A co Cię obchodzi to, co myśli jego mamusia, z mamusią chcesz obgadac ten NIBY związek...dawno nie czytałam takich dziwnych opowiesci.
        • differentview Re: Proszę o rady. 13.11.13, 12:31
          > Facet jest odpowiedzialny i wiem,że byłby ze mną bo tak się należy ale wiadomo-może a nie
          > musi mnie pokochać i co wtedy?

          nie, nie moze Cie nagle ni z gruszki pokochac skoro tak jasno deklaruje brak jakichkolwiek uczuc ani checi wiazania sie z Toba; to, ze bylby z Toba "bo tak sie nalezy" to tez watpliwe; jak juz pozna odpowiednia kobiete, z ktora bedzie chcial zalozyc rodzine to odejdzie natychmiast i uslyszysz tylko, ze nigdy niczego Ci nie obiecywal a Ty zostaniesz sama z dzieckiem, ktore splodzilas glownie po to by go ze soba zwiazac- rozumiem samotnosc ale to akurat poroniony pomysl

    • paulina7171 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 12:39
      Jego mama uwaza ze powinnam urodzić mu dziecko i bedzie ok

      jego matka uważa,że skoro do tej pory nie znalazł tej jedynej to nie ma co czekac tylko mam urodzic mu dziecko i bedzie ok.

      Taaaaak, to rzeczywiście jest wspaniały związek...

      A on? Znasz JEGO zdanie w jakiejkolwiek sprawie? Bo pani ma ciśnienie na wnuka, ot co.

      A co, jeśli facet za pół roku pozna MŁODSZĄ, i raz-dwa się ożeni z własnej inicjatywy, bo po prostu się zakocha?
      • triss_merigold6 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 12:40
        Chyba jest na to za leniwy. Albo po prostu wątły na umyśle.
        • stok12 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 13:12
          Dziekuję wszystkim za rady.Widac potrzebowałam tego bo uswiadomiły mi to o co pytałam.Może tak jest,że czasami trzeba z kimś to przeanalizować?nie wiem pomogłyscie mi za co dziękuję.
          • zuzi.1 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 14:31
            czy ten 33 letni kawaler miał jakiekolwiek kobiety wcześniej, czy był w jakichkolwiek związkach z kobietami? wiesz coś na ten temat?
    • cat4 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 19:28
      „Określił się jasno-nie kocha mnie i nie pokocha”

      „Moj przyjaciel chciał zeby nasze spotkania były tajemnicą bo bał się sensacji bo przecież ma zamiar szukac młodszej kandydatki na zonę.”

      „Moj przyjaciel kiedyś powiedział ze gdybym wpadła to przyzwyczaił by się do mnie i tyle”

      „On rowniez szanuje mnie i stara się zeby mnie nie ranic”

      Hmm.. naprawde uwazasz, że Cię szanuje i że nie chce Cię ranić??

      Nie ranią Cię takie słowa?

      Facet jasno daje Ci do zrozumienia, że jesteś dla niego zapchajdziurą, bo nic lepszego się nie trafiło, że jesteś dla niego za stara, ale jakby co, to jakoś się przyzwyczai, a Ty myślisz, żeby zburzyć swoje dotychczasowe życie i zafundować sobie dziecko z nim, co będzie uwiązaniem się do niego na resztę życia?

      Rozumiem, że jesteś samotna, ale to jest straszna desperacja…

      Rozejrzyj się wokół, poszukaj kogoś, kto może będzie w stanie Ci dać to, na co zasługujesz, czyli szacunek i miłość – choćby przez Internet, zamiast ładować się w coś takiego.

      No chyba, że chcesz być zapchajdziurą lepszą niż nic…
      • t1ffany Re: Proszę o rady. 13.11.13, 19:46
        Facet jasno daje Ci do zrozumienia, że jesteś dla niego zapchajdziurą, bo nic l
        > epszego się nie trafiło, że jesteś dla niego za stara,


        Bullshit. Między miłością a zapchajdziurą jest ogromna przestrzeń na relacje różnego typu.
        Dodatkowo te słowa bardzo dobrze o gościu świadczą. Uczciwie stawia kawę na ławę. Jest w cholerę facetów którzy dla korzyści różnorakich i wygody ściemniają i zapewniają o uczuciach.
        Tu sytuacja wyjściowa jest jasna i bardzo dobrze.
        • stok12 Re: Proszę o rady. 13.11.13, 23:09
          Witam ponownie.Mężczyzna ten miał kiedyś jakieś dziewczyny ale z tego co wiem to tylko jedna była dla niego ważna a przed reszta uciekał-bał się związków ślubu nie był gotowy na poważne związki itd.Wiem,że nie miał zbyt wiele kontaktów sexualnych z kobietami.Teraz twierdzi,że dzięki mnie stał się odważniejszy i że go rozkochałam tzn.w jego mniemaniu pobudziłam lub rozbudziłam sexualnie.Nie osądzam go bo określił się szczerze i dał mi wybór tyle,że ja głupia myślałam,że może go rozkocham w sobie.Znamy się od lat i on zawsze mi się podobał.Ma trudny charakter ale jest odpowiedzialnym i pracowitym człowiekiem.Ma wizję swojego życia i mówił mi na początku,że chce młodą żonę.Dla mnie to było trochę śmieszne bo on ma pewne wymagania i nie wiem czy te swoje wymagania połaczy ze znalezieniem młodej kobiety.Mnie powtarzał jak bliżej się poznaliśmy,że gdybym była młodsza to pokochałby mnie i by chciał taką żonę ale te 9 lat różnicy jest dla niego barierą nie do pokonania.Ja patrzę na zycie trochę inaczej i w moim mnienianiu różnica wieku nie ma tu nic do tego ale mogę się mylić.Nie kocha mnie i tyle.Boli go gdy go ranię.Ostatnio pokłociliśmy się i widziałam jak cierpi.Co tu pisać?jest jak jest nie kocha mnie i nie pokocha.Potrzebowałam o tym popisać i utwierdzić się z Waszą pomocą w przekonaniu,że nic ztego nie będzie.Proszę Was drogie panie żebyście nie obrażały go bo nie o to tu chodzi.
          • paulina7171 Re: Proszę o rady. 14.11.13, 08:43
            Ręce opadają. Dziewczyno, czy Ty aby na pewno masz 42 lata i odchowałaś troje dzieci? Byłaś dla nich wsparciem?

            Bo miejscami walisz takie głupoty, że chce się płakać. Desperacja też ma jakieś granice.

            Przecież ten gość ma zupełnie inne priorytety!

            Wszystko to dobitnie wyartykułował, ale Ty jak jakaś natrętna piła po raz kolejny dzielisz włos na czworo wmawiając sobie i innym, że jednak, wicie rozumicie, coś jest na rzeczy, bo jego mamunia chce, bym mu urodziła dziecko.

            A ona najprawdopodobniej widzi, jakiego ma syna i - kierując się ludowymi mądrościami - ma nadzieję, że jak chłopak zostanie ojcem, to wydorośleje i będzie odpowiedzialną głową rodziny. Ma parcie na wnuka, więc wyznaje zasadę, że "nie ma co wybrzydzać", co tam, może być nawet rozwódka z trojgiem dzieci. Bez urazy.

            Dlatego jeszcze toleruje Twoją obecność.

            Podejrzewam, że gdy w jej polu widzenia pojawi się dziewczyna 9 lat młodsza, przestanie być miła dla Ciebie i zrobi wszystko, być się ewakuowała z życia synka.

            Żałość i dramat.

            • stok12 Re: Proszę o rady. 14.11.13, 08:59
              Do pauliny7171-bez urazy ale proszę trochę zastanowić się nad tym co pani pisze o kimś kogo pani nie zna.Matka mojego faceta na pewno nie ma parcia na wnuka.Nie zna pani jej a pisze takie brednie.Tak samo dotyczy to pani która pisała wcześniej że urodzenia dziecka w tym wieku to jakas wielka tragedia bo dziecko może urodzic się chore-mamy 21 wiek drogie panie,nie demonizujcie bo tysiące kobiet rodziły rodzą i rodzić będą dzieci po 40 roku zycia i może kiedyś było to większe ryzyko ale dziś wygląda to trochę inaczej.Drogie panie nie biorąc pod uwagę akurat tego konkretnego przypadku ale nie przesadzajcie juz tak ok.jest tysiące ludzi którzy zaczynają zycie ponownie po rozwodach lub po smierci jednego z małżonków i zapewniam panie,że to jest też do zrealizowania.Demonizujecie wszystko-że problemem jest założenie nowej rodziny,że problemem jest urodzic kolejne dziecko po wielu latach.Moje panie 4 ,5 ,6 dziecko nie jest dla mnie zadnym problemem o ile chcę te dzieci mieć i jestem swiadoma tego.Dziecko to nie zło a radośc.Kasa wygodne życie to chyba nie sens zycia?Nowe zycie zawsze można zacząć i zapewniam panie ze to zadna zbrodnia ani problem.I nie piszę tu o tym konkretnym przypadku ok.ale ogólnie o życiu.
              • adorra0 Re: Proszę o rady. 14.11.13, 09:51
                Dlaczego za wszelką cenę chcesz sobie zepsuć życie?
              • pogodoodporna Re: Proszę o rady. 14.11.13, 11:13
                stok12 napisała:
                > Tak samo dotyczy to pani która pisała wcz
                > eśniej że urodzenia dziecka w tym wieku to jakas wielka tragedia bo dziecko moż
                > e urodzic się chore-mamy 21 wiek drogie panie,nie demonizujcie bo tysiące kobie
                > t rodziły rodzą i rodzić będą dzieci po 40 roku zycia i może kiedyś było to wię
                > ksze ryzyko ale dziś wygląda to trochę inaczej

                Jestes optymistka i bardzo Ci sie to chwali, ale z biologicznego punktu widzenia w Twoim wieku rosnie gwaltownie ryzyko powiklan chromosomalnych u dziecka, zadna nowoczesna medycyna tego nie zmieni. Nie masz organizmu dwudziestolatki i ciaza w Twoim wieku jest duzym ryzykiem, ktore powinnas brac pod uwage. Masz trzy madre, zdrowe corki, ciesz sie z tego.

                > jest tysią
                > ce ludzi którzy zaczynają zycie ponownie po rozwodach lub po smierci jednego z
                > małżonków i zapewniam panie,że to jest też do zrealizowania.Demonizujecie wszys
                > tko-że problemem jest założenie nowej rodziny,że problemem jest urodzic kolejne
                > dziecko po wielu latach

                Tyle tylko, ze tych ludzi wiaze ze soba MILOSC. Biora rozwody, rozstaja sie, wiaza ponownie, ale motorem tych dzialan jest UCZUCIE. W Twoim przypadku mezczyna nie deklarowal zadnych glebszych relacji. I na to wszystkie panie w tym watku staraja Ci sie zwrocic uwage. Przezylas kiedys taka milosc ? Zakochany mezczyna jest w stane przenosic gory, a swojej wybranki nie wstydzi sie przed sasiadami.
                Jestes na pewno dzielna, wspaniala kobieta, dobrze zorganizowana i rowniez dobra matka, ale chcesz budowac zwiazek bez najwazniejszego, najistotniejszego fundamentu- bez uczcucia. Twierdzisz, ze seksualnie mu pasujesz, ale nie ludz sie- dobry seks mozna miec z wieloma kobietami, pokochac jednak nie da sie tak na zawolanie.
                Jesli moglabym Ci cos radzic, to po prostu zagraj z nim w otwarte karty. Powiedz mu, ze marzysz o zalozeniu rodziny z nim. Moze byc tez i tak, ze on Cie kocha, tylko sobie tego nie uswiadamia. Jesli mu szczerze powiesz, to dasz mu szanse, zeby sobie przemyslal Wasze relacje, zastanowil sie nad przyszloscia. Jesli Twoim marzeniem jest byc jego zona, urodzic mu dziecko, to mu o tym powiedz. Nie boj sie byc szczera i uczciwa. Jesli Ci odmowi, nie przyjdzie z pierscionkiem i nie oswiadczy Ci sie, to pozostanie Ci to co do tej pory- luzny zwiazek bez przyszlosci.
              • t1ffany Re: Proszę o rady. 15.11.13, 14:21
                Nowe zycie zawsze można zacząć
                > i zapewniam panie ze to zadna zbrodnia ani problem.I nie piszę tu o tym konkre
                > tnym przypadku ok.ale ogólnie o życiu.


                Sakramencko się z tym nie zgadzam. Bycie rodzicem to jest ogromna odpowiedzialność, nie w każdej sytuacji należy sprowadzać dziecko na świat.
                Układ jak układ, jeżeli oboje czerpiecie z niego jakieś benefity to wspaniale. Jednak masz kilka czynników które sprawiają że ten związek nie jest podstawą do sprowadzania weń dziecka.
                1. Pan i jego deklaracje
                2. Teściowa w dom i jej komentarze
                3. Patchwork z twojej strony
                4. Mimo wszystko wiek

                Bez urazy ale mi to wygląda na desperackie poszukiwanie byle jakiego zapładniacza żeby zdążyć przed końcowym gwizdkiem. W tej konkretnej sytuacji dziecko absolutnie nie powinno przyjść na świat.
                • glamourous Re: Proszę o rady. 15.11.13, 19:27
                  > Bez urazy ale mi to wygląda na desperackie poszukiwanie byle jakiego zapładniac
                  > za żeby zdążyć przed końcowym gwizdkiem. W tej konkretnej sytuacji dziecko abso
                  > lutnie nie powinno przyjść na świat.

                  Ja tego tak nie interpretuje - z postow autorki watku wynika rzecz dokladnie odwrotna. Czytajac ja ma sie wrazenie, iz pomimo deklaracji ze ona bardzo chcialaby dziecka sama z siebie, to jednak mialoby ono byc desperacka proba wzbudzenia w panu milosci. Na zasadzie, ze skoro nic innego do tej pory nie zadzialalo zeby go w sobie rozkochac, to moze dziecko sprawi, ze milosc sie w nim obudzi a ich uklad skonsoliduje.

                  Ja mam wrazenie, ze autorce w glebi duszy doskonale wystarcza taka liczba dzieci jaka ma w tej chwili. Tyle ze nowe dziecko z panem mialoby byc kamieniem wegielnym pod przyszle "i zyli dlugo i szczesliwie". A kto wie, moze nawet i slub. Wiec chce tego dziecka, to oczywiste.
              • koronka2012 Re: Proszę o rady. 15.11.13, 15:11
                stok12 napisała:

                > Do pauliny7171-bez urazy ale proszę trochę zastanowić się nad tym co pani pisze
                > o kimś kogo pani nie zna.Matka mojego faceta na pewno nie ma parcia na wnuka.N
                > ie zna pani jej a pisze takie brednie.Tak samo dotyczy to pani która pisała wcz
                > eśniej że urodzenia dziecka w tym wieku to jakas wielka tragedia bo dziecko moż
                > e urodzic się chore-mamy 21 wiek drogie panie,nie demonizujcie bo tysiące kobie
                > t rodziły rodzą i rodzić będą dzieci po 40 roku zycia i może kiedyś było to wię
                > ksze ryzyko ale dziś wygląda to trochę inaczej.

                Ryzyko zawsze było takie samo, teraz są jedynie metody jego wykrycia - i usunięcia.

                > Moje panie 4 ,5 ,6 dziecko nie jest dla mnie zadnym pr
                > oblemem o ile chcę te dzieci mieć i jestem swiadoma tego.

                W twoim mailu na czele przewija się wątek "jak zatrzymać pana przy sobie" a dziecko jest tylko sposobem na realizację celu - a nie celem samym w sobie. Wiem, piszesz skrótowo - ale czasem między wierszami da się wyczytać intencje. W żadnym momencie nie stawiałaś sprawy dziecka jako WŁASNEGO priorytetu - że marzysz o kolejnym, że chcesz mieć 4 dziecko za wszelką cenę.

                Nie, wydźwięk tego co piszesz jest taki: zastanawiasz się czy JEMU to dziecko urodzić i czy to wpłynęłoby na to, że cię pokocha. Więc się nie dziw, że większość odczytuje twoje wypowiedzi jako typowy przykład freudowskiej pomyłki, odsłaniającej twoje prawdziwe intencje - że to dziecko ma zatrzymać faceta przy tobie.

                A to jest słabe. Skoro koleś cię nie pokochał po długiej znajomości - to nie pokocha cię nigdy. Może cię lubić, szanować, może czuć się za ciebie odpowiedzialny - ale to nie to samo.
          • filetta Re: Proszę o rady. 15.11.13, 15:00
            Mnie powtarzał jak bliżej się poznaliśmy,że gdybym była mło
            > dsza to pokochałby mnie i by chciał taką żonę

            .Nie kocha mnie i tyle
            jest jak jest nie kocha mnie i nie pokocha.

            Nie rozpaczałabym zbytnio z tego powodu i zakończyła znajomość. Z powodu podwójnego upokorzenia:
            - wiązania się z kimś, kto mnie nie kocha,
            - wiązania się z kimś, komu miłość myli się z wyrachowaniem.
    • 0ldjoanna Re: Proszę o rady. 14.11.13, 11:35
      Przede wszystkim śmieszy mnie trochę 42-latka, która zastanawia się czy zajść w ciążę. Fajnie, że masz tak wysokie poczucie własnej sprawczości, przynajmniej w tej kwestii ;). Wiesz co, lepiej poczekaj jeszcze z 5 latek, po co tak nagle się decydować, co nagle, to po diable
      • sebalda Re: Proszę o rady. 14.11.13, 11:56
        A za dwa lata przeczytamy wątek pani, która skarży się, że mąż jej nie szanuje, przy dziecku nie pomaga, wyzywa od najgorszych, a w ogóle to chyba się z kimś na boku spotyka.
        Typowy wątek typowej niepozbieranej, nieświadomej kobiety, która swoją wartość mierzy posiadaniem chłopa:(
        • triss_merigold6 Re: Proszę o rady. 14.11.13, 12:06
          No ale akurat tutaj trudno byłoby mieć pretensje do faceta. Korzysta z tego co pod ręką i starać się nie trzeba, swój poziom zaangażowania przedstawia jasno.
    • molly_wither Re: Proszę o rady. 14.11.13, 18:32
      E,jak sie facet nacieszy seksem to odejdzie.
      Jak to nie masz nic do stracenia? A reputacja,a szacunek dla samej siebie?!
      • stok12 Re: Proszę o rady. 14.11.13, 22:36
        Proszę o uważne czytanie tego co do tej pory napisałam a póżniej o wypowiedzi.I jeszcze jedno nie cierpię dyskusji z której zionie jadem i złośliwością.Proszę o normalne wpisy i o czytanie dokładnie moich.
        • agcerz Re: Proszę o rady. 15.11.13, 10:37
          Ten układ nie rokuje. Facet mówi ci wprost, na jakich warunkach może z tobą być, a ty chcesz się pakować w ciążę i rodzinne ciepełko. To się nie skończy dobrze. Nie wiem, czemu w ogóle słuchasz "teściowej". Obie projektujecie i tyle.
          • glamourous Re: Proszę o rady. 15.11.13, 14:01
            Zgadza sie, układ zdecydowanie nie rokuje. Póki co jedynym spoiwem tego związku jest seks, ALE wg tego co mowi pan, tylko dlatego ze nie ma nikogo innego na horyzoncie. Niczego nie ujmując autorce wątku, przekaz faceta jest wyjatkowo klarowny : jestem z Tobą bo nie mam poki co innej możliwości zaspokojenia potrzeb seksualnych, więc biorę co dają, acz nie wykluczam, ze gdy pojawi sie lepsza (młodsza) alternatywa, to zakończe ten tymczasowy dla mnie i niekoniecznie mi pasujacy układ.
            Budować na takich chwiejnych podstawach swoją przyszłość i powoływać na świat dziecko z nadzieja ze ono w cudowny sposob zalepi dziury w tym układzie jest o tyleż upokarzające ile nierozsądne. Ile to już kobiet spieprzylo sobie zycie, bazując na takim życzeniowym myśleniu.

            Ja nie pisze, ze związki oparte na czystym zakochaniu maja dozywotnia gwarancje powodzenia, ale tutaj aż bije po oczach żeby nie pakować sie w kanał, bo gdy seks z Tobą mu spowszednieje i zabraknie innego spoiwa, ten kompromis bedzie go uwieral jeszcze mocniej i oboje obudzicie sie z ręka w nocniku. Tobie różnica wieku biologicznie nie przeszkadza, to normalne, bo to on jest młodszy a Ty starsza.
            I nie należy macham lekceważąco ręka " on już młodszej nie spotka". On ma DOPIERO 30 lat, życie przed nim i wiele sie może jeszcze wydarzyć, a życie potrafi być cholernie ironiczne.
            • krokodil123 Re: Proszę o rady. 15.11.13, 15:38
              "..Póki co jedynym spoiwem tego związku jest seks.."

              Proszę nie zapominać o dodatkowej pomocy przy gospodarstwie czy innych działalności tego pana.
              Delikatnie się spytałam ile ten człowiek płaci za to jak tak szlachetnie się zadeklarował że za darmo-to mowy niema, ale odpowiedzi nie dostałam.
              Deklaracje jedno-a darmowe bonusy to zupełnie coś innego.

              Jak bym chciała pofantazjować to załóżmy że jestem cwanym facetem a chętna kobieta pracuję u mnie za darmo w firmie, sklepu czy gospodarstwie 3 dni w tygodniu po 4 godziny+ sobota i niedziela po 8. To nawet mi się opłaca żeby nie odeszła i żebym nie płacił innej przespać się z nią od biedy raz czy dwa w miesiącu tak dla zwiększenia pozorów i naładowania i baterii na następny miesiąc.
              • stok12 Re: Proszę o rady. 15.11.13, 22:32
                Dziękuje za wpisy które mi pomagają sprowadzając mnie na ziemię:)
    • rycerzowa Re: Proszę o rady. 16.11.13, 01:49
      A ja napiszę ci tak:
      Masz ustabilizowaną sytuację materialną, udane dzieci, partnera, który ci się podoba, z którym ci się dobrze rozmawia, z którym się wzajemnie wspieracie (ty mu gotujesz, on ci się do budżetu dokłada), z którym się szanujecie, który jest dobry w łóżku, więc o co ci chodzi?

      Marzysz o miłości?
      A może właśnie to, co przeżywacie, nazywa się miłością?
      Miłość niejedno ma imię.

      Dlaczego myślisz o dziecku? Sądzisz, że ono utrwali ten układ?
      Niekoniecznie, a raczej mało prawdopodobne.

      Przede wszystkim, na świecie nie ma nic trwałego.
      Po drugie, twój partner jest mężczyzną "z problemem", najprawdopodobniej dobrze czuje się tylko w układach bez zobowiązań.
      Jego matka martwi się o niego, pragnie, by ktoś się nim zaopiekował. Pewnie przesadza.
      Po trzecie, ty się nim już opiekujesz, jemu jest dobrze, on się już przyzwyczaił, ten układ wygląda na już utrwalony.
      Bo najtrwalsze są prowizorki.

      Dziecko serdecznie odradzam. Ze względów, które inni już wymienili, ale też z innego istotnego powodu: gdy ewentualny potomek byłby w wieku twoich córek, ty nie byłabyś już przystojną osobą, pełną życia i energii, jak teraz, ale starszą, ponad sześćdziesięcioletnią panią, marudną i słabą, jak wszystkie w tym wieku. A to byłby dramat dla tego dziecka. Wiem coś o tym.

      Zatem doceń to, co ci przynosi dzień dzisiejszy.
      Zamiast myśleć o dziecku, którego nie masz, pomyśl o tych, które masz. Twoje trzy córki potrzebują ciebie, twojego uczucia, czasu, uwagi. I jeszcze długo będą potrzebować.
      Wiem coś o tym.
      • krokodil123 Re: Proszę o rady. 16.11.13, 11:55
        "... którym się wzajemnie wspieracie (ty mu gotujesz, on ci się do budżetu dokłada), z którym się szanujecie, który jest dobry w łóżku, więc o co ci chodzi?..."

        Rycerzowa, chyba jesteś lepsza od mnie w czytaniu ze zrozumieniem jeżeli zrozumiałaś/przeczytałaś że facet się autorki do budżetu dokłada (a może być odwrotnie) , a w sprawie szanowaniu.....jeżeli facet mi powie że " chcię zeby nasze spotkania były tajemnicą bo bał się sensacji bo przecież ma zamiar szukac młodszej kandydatki na zonę" to bym mu od razu podziękowała za taaaaki szacunek.

        Jeszcze raz proszę autorki o ustosunkowanie się czy on się dokłada do jej budżetu czy ona mu "płaci" darmowymi bonusami (praca, obiadki) za związek. Kto do kogo dokłada i wszystko się stanie jasne jak dzień.
        • rycerzowa Re: Proszę o rady. 17.11.13, 14:39
          krokodil123 napisała:

          >
          >
          > Rycerzowa, chyba jesteś lepsza od mnie w czytaniu ze zrozumieniem

          Ano jestem :-)

          >jeżeli zrozum
          > iałaś/przeczytałaś że facet się autorki do budżetu dokłada

          Przecież napisała o tym w którymś z początkowych postów. Nie wyłapałaś?

          >jednak może być odwrotnie

          Skoro ona mu "pomaga w gospodarstwie domowym", to nietrudno domyślić się, że mu sprząta i gotuje, skoro on uważa, że "to nie powinno być za darmo", to znaczy, że do budżetu się dokłada, skoro "pracują razem" i to lubią, to znaczy, że on pomaga jej na działce.
          Czy trzeba być Sherlockiem Holmesem, by wyciągnąć takie wnioski?



          > e) , a w sprawie szanowaniu.....jeżeli facet mi powie że " chcię zeby nasze spo
          > tkania były tajemnicą bo bał się sensacji bo przecież ma zamiar szukac młodszej
          > kandydatki na zonę" to bym mu od razu podziękowała za taaaaki szacunek.

          Wiesz, gdyby mi jakiś przystojny 30-latek, o niższym ode mnie statusie społ.-materialnym, nagle zaczął wmawiać, że się we mnie głęboko zakochał, uznałabym to za kompletny brak szacunku dla mojej inteligencji.
          Zwróć uwagę na ich wzajemne odnoszenie się do siebie, na starania, by się "nie ranić".
    • kol.3 Re: Proszę o rady. 16.11.13, 07:28
      Robisz u niedojrzałego faceta za gosposię, sluchasz jego mamusi ....
    • kol.3 Re: Proszę o rady. 16.11.13, 07:37
      Facet traktuje Cię jak kogoś kto się przyplatał i kogo można zaledwie tolerować, co jest działaniem celowym. To umniejszacz i manipulant a Ty się dajesz wkręcać, jakbyś miała 17 lat.
      • stok12 Re: Proszę o rady. 16.11.13, 08:24
        Do rycerzowej.Dziękuję za wpis.Tak to właśnie wygląda.Mój partner cieszy się gdy jestem gdy jest między nami dobrze.Cieszy się z rozmów ze mną i z wspólnej pracy.Dlatego wszyscy wkoło uważają,że jest zakochany bo takie sprawia wrażenie i wręcz mówi,że się cieszy że jestem.Dlatego jego mama uznała,że skoro on mnie kocha to ja nie powinnam bać się urodzić mu dziecka.Nie rozmawiałam głębiej z nią o tym stwierdziłam tylko,że ja z nim na stałe nie będę.Nie mogę tłumaczyć starszej kobiecie,że to tylko układ,że jestem z jej synem bo potrzebował rozmów i bliskości i ja też tego potrzebuję.Nie tłumaczymy tego nikomu dlatego jego rodzina uważa nas za parę.Miał być tylko układ na sex i rozmowy ale mój partner co i rusz zmienia zdanie i brnie dalej.Wiem,że odejdzie dlatego nie chce dziecka nie chcę ryzyka.Odsuwam się delikatnie.Mniej czasu z nim jestem mniej pracujemy razem bo akurat sytuacja na to pozwala.Moje córki mają matkę i wiem,że zawsze będą mnie potrzebować i ja zawsze będę ale ta sytuacja pozwala mi uczyc je jeszcze większej samodzielności bo idę z pracy do pracy i muszą też się bardziej angażować w zycie rodzinne.On mnie nie pokocha a ja muszę się z tym pogodzic.Zależy mi na nim i podobał mi się od zawsze ale cóz zycie toczy się swoimi prawami.Byłam sama od wielu lat i jakoś dałam radę to będę dalej sama.Pracę mam dom ogród auto.Trzy mądre córki,mamę rodzinę obok.Będzie mi trudno życ póżniej obok niego i patrzec jak jest z inną ale trudno to był mój wybór,jestem świadoma tego co się dzieje.
        • rycerzowa Re: Proszę o rady. 17.11.13, 15:22
          stok12 napisała:

          > Tak to właśnie wygląda.Mój partner cieszy się gd
          > y jestem gdy jest między nami dobrze.Cieszy się z rozmów ze mną i z wspólnej pr
          > acy.Dlatego wszyscy wkoło uważają,że jest zakochany bo takie sprawia wrażenie i
          > wręcz mówi,że się cieszy że jestem.

          Nie znając człowieka i sytuacji, trudno powiedzieć, czy to "zwykłe" zakochanie, czy nabieranie pewności siebie, wychodzenie z wieloletniego dołu psychicznego, pozbywanie się leku.
          Tak czy owak, związek z tobą jest dla niego wartością, bo jego widzenie świata zmieniło się na lepsze, a to ma większą cenę, niż werbalne zapewnianie o uczuciach.

          >Dlatego jego mama uznała,że skoro on mnie k
          > ocha to ja nie powinnam bać się urodzić mu dziecka.

          Tak na wszelki wypadek, musisz się upewnić, czy jego mama nie rzuciła takiej uwagi żartem.
          Ludzie maja różne poczucie humoru.

          . Nie rozmawiałam głębiej z ni
          > ą o tym stwierdziłam tylko,że ja z nim na stałe nie będę.

          Nie musisz się nikomu tłumaczyć ze swego życia, jeśli nikogo nie krzywdzisz; jesteście dorośli, a sprawy dwojga są sprawami tylko dwojga.

          >Wiem,że odejdzie dlatego nie chce dziecka n
          > ie chcę ryzyka.

          Nie wiadomo, czy odejdzie, raczej bym na to nie liczyła (;)) , a dziecka nie powinnaś planować z zupełnie innych względów. Chodzi przede wszystkim o dobro dziecka, dziecko to nie klajster na związek, ani sposób na uszczęśliwienie partnera/partnerki.


          >Odsuwam się delikatnie.

          Przemyśl, czy zaakceptowanie tego związku takim, jaki jest, nie byłoby dla was obydwojga najlepszym wyjściem.
          My mamy tendencję do przykładania naszego losu do jakiejś idealnej miarki, do jakiegoś wzorca z Sevres, tymczasem życie pisze nam różne w scenariusze. Kilkanaście lat pracowałam wśród ludzi, poznałam mnóstwo życiorysów, i powiem ci , że ten schemat "poznanie, zakochanie, związek, dziecko" to tylko luźny plan na życie. W rzeczywistości ludzie żyją w najróżniejszych wariantach, wymyślonych przez los.
          A samotność to tak samo dobry powód małżeństwa (teraz powinnam pisać: związku) jak i wielka miłość. A na pewno statystycznie częstszy.

          Ps. Odnośnie różnicy wieku: znałam kilka małżeństw, gdzie kobieta była starsza od mężczyzny. Na przykład moja nauczycielka ze szkoły podstawowej wyszła za mąż za swego ucznia , młodszego o 16 lat. Najpierw - wysiłkiem własnym i córki z pierwszego małżeństwa - doprowadziła go do dyplomu mgr., aż został dyrektorem szkoły, w której uczyła.
          Wszystkie te małżeństwa były trwałe, ale kiedyś (prawie) wszystkie były trwałe.
          • stok12 Re: Proszę o rady. 17.11.13, 17:23
            Dokładnie tak jak piszesz tak mówi mój partner-że wniosłam do jego zycia radość,że dużo mu pomogłam właśnie psychicznie.Dla niego nie musi być nawet sexu bo dużo już mu dają rozmowy.To jest bardzo wrazliwy człowiek i wiem,że na pewno mnie nie skrzywdzi.Nie kocha mnie ale jest mu ze mną dobrze.Nie pomaga mi na działce bo nie ma takiej potrzeby drogie panie.Bzdury piszecie az się żle robi.Nie wiem ale bardzo żle oceniacie ludzi.Nie każdy jest wyrachowany i mysli tylko jedną częścią ciała lub tylko o swoich korzyściach.Przypominam-sama z własnej nie przymuszonej woli zgodziłam się na taki układ i mnie tez nie zależalo na rozgłosie jeśli tak Was to boli.Nie widze w tym nic ujmujacego mojej godności,że z nim jestem bo oboje duzo sobie dajemy na wzajem i jest nam z tym dobrze.Fakt,że mnie zaczęło zależec bardziej na nim i dlatego tu jestem ale po Waszych radach wiem,że dziecko nie sprawi,że on mnie pokocha.Nie potrzebnie wspomiałam o jego mamie bo akurat to nie ona ponosiła by konsekwencje wpadki.Tu chodzi o mnie i o moje problemy z uczuciami.Na szczęście rycerzowa bardzo mi pomaga w swoich odpowiedziach i duzo z tego biorę sobie do serca bo to jest bardzo bliskie tej całej sytuacji w której się znajduję.Mogę powiedziec tylko tyle,że jest dobrze.Biorę to co daje mi życie daję to co mogę dać i pomagam jak potrafię.Nie pieniądz daje szczęście moje panie oj nie.
    • sanciasancia Re: Proszę o rady. 17.11.13, 18:02
      Myślimy, że następne dziecko to kanał. Pan znajdzie sobie narzeczoną niekryzysową, a Ty zostaniesz samotną matką nastolatki i berbecia.
      Ale nie moja gęba, nie moje buraczki.
      • stok12 Re: Proszę o rady. 17.11.13, 18:07
        Po raz kolejny proszę o uważne czytanie moich wpisów lub nie pisać wogóle ok.
        • pogodoodporna Re: Proszę o rady. 17.11.13, 18:18
          stok12 napisała:

          > Po raz kolejny proszę o uważne czytanie moich wpisów lub nie pisać wogóle ok.

          A teraz tlumaczenie z polskiego na polski:
          "Po raz kolejny prosze o pisanie tylko tego co jest po mojej mysli, slow krytycznych nie pisac zas w ogole ok."
          Przepraszam, nie moglam sie powstrzymac ;-)
          • stok12 Re: Proszę o rady. 17.11.13, 18:21
            Pani się myli-temat dziecka jest juz zamknięty i nie widzę sensu pisać o tym co juz nieaktualne i wymyślać jakieś teorie.Nie ma tematu i tyle.
            • pogodoodporna Re: Proszę o rady. 17.11.13, 18:35
              stok12 napisała:

              > Pani się myli-temat dziecka jest juz zamknięty i nie widzę sensu pisać o tym co
              > juz nieaktualne i wymyślać jakieś teorie.Nie ma tematu i tyle.

              Nie chodzi o dziecko, chodzi o podejscie do sprawy. Prosisz o rady na forum, a potem sie dasasz, ze nie sa zgodne z Twoim widzeniem problemu. Jesli nie jestes gotowa na slowa krytyki, to przynajamniej daj innym sie wypowiedziec, chyba po to zalozyleas ten watek, zeby uslyszec co inni maja do powiedzenia, prawda ? Zlosci Cie, ze negatywnie oceniono Twojego partnera. Coz, widocznie dla innych kobiet nic w jego zachowaniu nie bylo ujmujacego, ani godnego szacunku. Byc moze nie napisalas o jego walorach na tyle przekonujaco, zeby tej krytyki nie bylo. Kazdy ocenia z wlasnej perspektywy, jesli swoja uwazasz za jedynie sluszna, to trzeba bylo napisac, ze oczekujesz tylko aprobaty.
              • agcerz Re: Proszę o rady. 17.11.13, 19:05
                Posłuchaj, Stok. To jest forum publiczne i dopóki nie łamiemy regulaminu, dopóty możemy dopisywać się do twojego wątku. Zrób analizę ilościową i zobacz: co przeważnie radzą Ci dziewczyny? Aha. To zrób to albo miej pretensje o siebie samej.
                • stok12 Re: Proszę o rady. 17.11.13, 19:23
                  Tak tylko dlaczego ciągle drązycie temat dziecka skoro juz opisałam wszystko?ile razy będę musiała pisać,że uważam tak jak Wy?ciągle dajecie rady na temat dla mnie juz nieaktualny.A partnera może żle opisałam a może panie same dodały swoje interpretacje?ja nie pisałam,że mi w tym układzie żle,że czuję się wykorzystywana ja napisałam jasno,że pokochałam faceta i teraz mam z tym problem a nie z jego zachowaniem.Czy się mylę?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka