alexandra.leaving
26.03.14, 21:27
Nie wiem, jak się czasami zachowywać w stosunku do męża.
Jest wybuchowy. Owszem, pracuje nad tym i jest znacznie lepiej niż kiedyś, jednak zdarza mu się nakrzyczeć na dzieci, a nawet je lekko poszarpać.
Dziś była taka sytuacja. I jak zwykle po czymś takim żałuje i potrzebuje mojego wsparcia i akceptacji. Ja się wycofuję, jestem zła i nie chcę mieć z nim do czynienia w takich momentach.
A on przychodzi i prosi, żebym go potrzymała za rękę, że to pomoże mu się uspokoić. Albo żebym go pocałowała w usta (kiedy juz jest spokojny i chce, żebym znowu było między nami dobrze). Nie potrafię tego robić w takich chwilach. Czuję się przyparta do muru, czuję że on żąda chce czegoś, czego nie powinien żądać.
Dziś po prośbie o pocałunek zapytałam, czy mam go pocałować nawet jeśli nie chcę. Mąż powiedział, że chciałby, żebym chciała. Powiedziałam, że nie wiem, jak to zrobić. Wtedy wyszedł zły, rzucając że jestem podła.
Co powinnam robić w takich chwilach?
Dodam jeszcze, że kiedy ja robię coś źle, mąż nie odtrąca mnie, daje mi właśnie takie wsparcie jakiego sam by potrzebował. Ja jednak tak nie potrafię.
Pani Agnieszko, może Pani widzi w tym układzie coś, czego ja nie dostrzegam?