bartuszkowo
26.08.14, 11:24
Mam wątpliwości odnośnie puszczenie 21 miesięcznego dziecka samego z tatą na parę dni do babci która mieszka 400 km od nas. Mąż niby dzieckiem się potrafi zając ale nigdy nie zostawał sam na dłużej niż parę godzin. Jak to mężczyzna zapomni dać pić, tu nie dopilnuje, tu zostawi śpiące dziecko "na chwile" w samochodzie na stacji benzynowej. Jestem przerażona puszczeniem ich samych i mam masę wątpliwości. Syn tez różnie znosi taką drogę, trochę prześpi, trochę posiedzi ale będzie na pewno marudził. Z drugiej strony wiem że nie zdaje sobie do końca sprawy z czym się to wiąże i może to jest jedyny sposób żeby końcu docenił moje wysiłki jak jest w tych swoich delegacjach. Trochę nie wiem gdzie jest granica miedzy nadopiekuńczością a rozsądkiem. Proszę o opinie.