czego uczyć dzieci

13.11.14, 14:02
Jaki watek o świętach zrobił się pojemny…! I ile ciekawym przemyśleń po jego przeczytaniu.
Jak pisze rycerzowa
To jest opis tego, jak jest, a nie jak powinno być!
Nie piszę, że to jest słuszne, a to nie, tylko piszę, jak to funkcjonuje.

A inni piszą czego uczymy nasze dzieci;
Bo pokazujesz dzieciom, ze rodzina jest po to, by się o siebie nawzajem troszczyć. Bo uczysz je, ze w święta nikt z rodziny nie powinien być sam.
oraz
Egoizm nigdy nie jest zdrowy. Człowiek to istota społeczna, jeśli nie jest poraniony i zaburzony to potrzebuje innych ludzi. Tyle tylko, że czasem trzeba iść o pół kroku dalej i zobaczyć, że nawet ten nielubiany przeze mnie też jest stadny i potrzebuje innych ludzi. własnych dzieci.
Kiedy tego uczymy i nas tego uczyli, widzimy jak jest dookoła.

Zastanawia mnie jak by było za 50 lat, gdybyśmy zamiast tego uczyli nasze dzieci:

"Bądź uczciwy i uprzejmy dla innych ludzi , i z rodziny i nie. Każdy jest kowalem swojego losu, bądź odpowiedzialny. Nikt nie ma obowiązku chodzić za tobą i dbać o ciebie jak będziesz antypatycznym stworem. Dbaj o kontakty z ludźmi i je szanuj abyś w przyszłości nie został sam. Do ludzi dobrze jest mieć cierpliwość i pomagać innym, ale ludzie nie są bez granic. Szanuj ich granice i nie nadużywaj cierpliwości."
    • danaide Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 15:38
      A wiesz, że jest takie powiedzenie: Czego nie nauczy cię matka, nauczy cię świat?
      • batka.makatka00 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 17:31
        Wątek o świętach ześliznął się z tematu i nie dotyczy sposobów polubienia tychże a raczej powiązań i powinności z ludźmi i wobec nich.
        Jak dla mnie za dużo tam chciejstwa a za mało konkretów, dlatego z przyjemnością zoczyłam wątek o nauce następnych pokoleń.

        Nie sądzę żebyśmy musieli czekać 50 lat na efekty czegoś co się od dawna dzieje. Co prawda w czasach ciutniekomunistycznych panowała moda na urawniłowkę wszystkiego co się rusza i nie i lwia część rodziców powtarzała swoim dzieciom - nie wychylaj się, pokorne ciele... itd ale już od kilkudziesięciu lat świadomość potrzeby wychodzenia poza przeciętność w przypadku odniesienia sukcesu jest oczywista i żeby nie było, nie mam na myśli wyłącznie sukcesu zawodowego. Tu wzmianka o egoizmie, który moim zdaniem jest niezbędny. Każde dążenie do dokonania czegoś niesie w sobie znamiona egoizmu.
        Dla szczęśliwości niezbędne jest też poczucie własnej wartości, tu ostrożnie by nie popaść w narcyzm ale młodzi ludzie potrafią się "sprzedać" bo bez tego jest trudno.
        Jakie są efekty? W pewnym stopniu już mogę zaobserwować na swoich dzieciach. Bo wszystko co jako futurystyczne (?) wymieniła autorka wątku stosuję.
        • edw-ina Re: czego uczyć dzieci 17.11.14, 13:16
          Moje dziecko ma niespełna półtora roku, ale od dawna wiem, co chcę mu przekazać i mam nadzieję, że mi się uda przynajmniej w znacznym procencie:
          - by miało własne zdanie, nie obawiało się go bronić, nawet jeśli przyniesie poczucie bycia innym;
          - by wyrażało swoje opinie w sposób nieobraźliwy dla innych, by szanowało odmienność;
          - aby zawsze chroniło słabszych od siebie, czuło się częścią społeczeństwa, ludzkiej rodziny;
          - aby starało się żyć tak, by być szczerym wobec siebie samego;

          Mój kolega kiedyś powiedział - mi zawsze mówiono, bym był po prostu porządnym człowiekiem. I prawdę powiedziawszy to wystarczy.
    • vilez Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 18:29
      Ja mam wobec deklaratywów wychowawczych - chodzi o treści- dystans (bo co do metod, to mam większe zaufanie, do konkretnych).

      Dla mnie tekst Rycerzowej (i podobne) są tak proste do odwrócenia, że aż to jest trywialne. To zresztą w tamtych wątkach zostało dokonane- wystarczyło zmienić punkt odniesienia. To są tzw. reguły obrotowe - nie ma się na nich co skupiac, bo to jest przelewanie z pustego w próżne (bez urazy).

      Konkretne treści zależą od usytuowania danej rodziny, ale także od "wkładu", jakim sobą wnosi dziecko. Inaczej będzie się wychowwywać pod tym względem dziecko przebojowe, inaczei- nieśmiałe, inaczej- wybitnie w czymś uzdolnione, inaczej- średniaka...itd. Czasem ansz eplany wychowawcze biora w łep, bo egzemplarz trafił się odleciany ;)

      Podoba mi się to, co napisała Froshka. choć np. z tą uprzejmościa, to bym nie przesadzała, chociaz to może kwestia definicji. I z tym lękiem, co by nie zostać samemu, to też bym wtrochę uwazała- w takim sensie, żeby nie popaść w lękową postawę względem samotności (która przecież może dotknąć w sposób niezawiniony). W każdym razie dośc dobrze jest, gdy człowiek zasadniczo lubi własne towarzystwo, bo w razie czego i w szachy ze sobą zagra, i się ze soba pokłóci ;)

      Co bym dodała od siebie... Chyba należy uczyć relacji. Z tym, że też nie teorią, ale przykładem. Czyli- nawiązywać dobre relacje- z dzieckiem, i innymi. =Dla mnie jest ważne, by dzieci były chłonne świata, samouczące się, wewnątrzsterowne, asertywne wzgledem instytucji (wszelakich- z rodziną włącznie) i społeczeństwa -bardzo ważne. By bardziej ceniło wnętrzne, niż zewnętrzne (choć bez przesady), by miało pasje. Ale to wszystko nie jest do konceptualizowania treściowego- w sensie przekazu dla dziecka. To się po prostu robi- samemu, a dziecku się pozwala, by też robiło.

      A co z tego wyjdzie, to też kolejna otwarta sprawa. Być gotowym na niespodzianki :-)
      • verdana Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 20:37
        Ja trochę jak Vilez. I na pewno nie uczę dzieci, zę każdy jest kowalem własnego losu, bo to nieprawda. A uczenie dzieci, że należy być sympatycznym, aby nie pozostać samotnym uważam za fatalny pomysł. Bo uczy dziecko skrajnego konformizmu - okazuje sie bowiem, że samotność jest zawsze zawiniona przez nas samych. I nie po to jest sie człowiekiem w miarę sympatycznym i uczynnym, aby nie zostać samemu - tylko dlatego, zę tak trzeba. I nie zawsze dzięki temu samotnym sie nie będzie.
        Moim zdaniem nalezy uczyć dzieci, że ich sprawy są ważne i istotne, musza o nie zadbać, ale sprawy innych są też ważne i istotne. I ze czasem nie należy realizować własnych pragnień kosztem kogo innego - ale to też nie 100% zasada.
        W ogóle ja niczego dzieci w teki sposób nie uczyłam. Dla mnie "wychowywanie" dzieci jest przereklamowane. Z dziećmi sie jest i tyle.
        • froshka66 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 21:13
          A uczenie dzieci, że należy być sympatycznym, aby nie pozostać samotnym uważam za fatalny pomysł.

          nie taki znów fatalny.
          Nazwijmy to tak :
          uczymy ponoszenia konsekwencji własnych zachowań.
          jak ktoś zachowuje się niemiło do innych i nie dba o zwykłe autentyczne relacje z innymi ludźmi w konsekwencji pozostaje sam.

          "jak się nie myjesz to śmierdzisz"
          To nie nauka konformizmu tylko podstawowego prawa natury - prawa skutku i przyczyny.
          i odpowiedzialności za własne postępowanie

          Tak samo z zachowaniami wobec ludzi.
          Chcesz ładnie pachnieć to się myj
          Chcesz mieć przyjaciół - to inwestuj czas i własny charakter w związki.
          Oczywiście jest margines błędu i nawet jak nie jesteś idealny i masz zły humor inni Ci pomogą i ty pomagaj innym - ale pamiętaj inni maja granice pomagania!
          Nie przeginaj!


          • batka.makatka00 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 21:34
            niczego dzieci w teki sposób nie uczyłam. Dla mnie "wychowywanie" dzieci jest przereklamowane. Z dziećmi sie jest i tyle.

            a w jaki sposób?

            wogóle śmiała teza, jednak na prowokację bardzo ok :)
            • kj-78 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 21:59
              A ja sie zgadzam z ta teza. Nigdy nie mysle "teraz musze powiedziec/pokazac/zrobic to i to, zeby dzieci sie nauczyly tego i tego". Po prostu jestesmy codziennie razem, i dzieci przesiakaja tysiacem rzeczy, ktore spontnicznie robie i mowie, obserwuja i same sobie wyciagaja wnioski. Wlasnie to jest najwazniejsze. A nie powiedzenie dziecku "jak nie pozyczysz swojej lopatki, to Basia nie bedzie chciala sie z toba bawic" (czyli: badz uprzejma, bo nie bedziesz miala przyjaciol). Bycie z dziecmi i zachowywanie sie wg przez nas przyjetych norm jest jedynym dobrym sposobem "wychowania" dzieci, moim zdaniem
              • froshka66 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 22:03
                "jak nie pozyczysz swojej lopatki, to Basia nie bedzie chciala sie z toba bawic"
                to nie jest uczenie uprzejmości, to uczenie braku stawiania granic

                uczenie uprzejmości to :
                jak ryczysz do Basi " głupia krowo" najprawdopodobniej nie będzie chciała sie jutro z toba bawić.
                Zastanów się czy na pewno tego chcesz.
            • batka.makatka00 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 22:00
              My Polacy mamy silnie zakorzenione więzi pokrewieństwa. Cackamy się z dziećmi nawet gdy te mają już blisko 40. Jednocześnie staramy się im przekazać cierpiętniczą rolę opiekuna starszych.
              Jestem świadoma zjawiska "co ludzie powiedzą" jako częstego napędu altruistycznych postaw. "Swojsko" wygląda również postać przemiłej, wręcz czułej osoby, która zaraz po zniknięciu nas z widnokręgu mruknie pod nosem: ch... ci w d...ę.

              Niezwykle cenię szczere relacje.
              Uczę umiarkowanego egoizmu. Po to np. żeby moje dzieci w wieku np 40 lat nie musiały poświęcić całej reszty życia na uwiązanie z powodu choroby np mnie. Ja wiem, że mnie kochają nie muszą tego udowadniać a już na pewno nie w ten sposób.
              • batka.makatka00 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 22:06
                Nosz..., przecież wiadomo, że nie polega to na: chodź córko/synu teraz będę cię wychowywać.

                Wartości przekazujemy postawą, angażujemy się w różne sprawy. Najpierw dzieci obserwują, potem obserwują i słuchają jeszcze później dołączy do tego dyskusja a jeszcze później my zaczniemy ten sam proces względem nich tylko w odwrotnej kolejności :D
                • batka.makatka00 Re: czego uczyć dzieci 13.11.14, 22:11
                  jak ryczysz do Basi " głupia krowo" najprawdopodobniej nie będzie chciała sie jutro z toba bawić.
                  hahahahaha!
                  przypomniała mi się taka rozmowa z moją córką, mała zapytała mnie wtedy: a samo krowo?
                  • verdana Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 12:47
                    Nie ma żadnego "później" na dyskusję. Dyskusja powinna być od zawsze.
            • verdana Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 12:46
              To nie jest prowokacja. Ja nie bardzo pamiętam, abym wychowywała dzieci w jakiś zaplanowany sposób. Mając na myśli jakiś odległy cel. Po prostu w domu mieszka sie razem. Męża też nie wychowuję. Ja z dziećmi rozmawiałam, czasem sie wściekałam o coś, czasem mówiłam, zę coś mają zrobić, ale nie w ramach długofalowego, zaplanowanego procesu wychowania. Ja też byłam tak "wychowywana".
            • vilez Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 12:56
              Verdana ma rację. Ja też uważam, że wszystko, co wartiościowe, daje się "przez bycie" z dzieckiem. Przykładem, nawiązaną relacją. Bawiac się, grając, oglądając, siedząc obok, pracują- razem i osobno ale obok, niezobowiązująco rozmawiając itd.
              • froshka66 Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 13:14
                Oczywiście, że tak, np. nie chodząc na imieniny do znienawidzonej ciotki, która nic dobrego od 25 lat o naszej rodzinie nie powiedziała i w razie pytań dziecka odpowiada się jasno:
                ?nie chodzimy, bo skoro ktoś dla mnie był długo nieuprzejmy to nie ma powodu, żeby się z nim kontaktować. Imieniny to święto a nie gehenna? ( tu można poszerzyć zasób słów dziecka o gehenna).
                Również dziecko nie widzi nas płaczących po każdej wizycie antypatycznego szwagra, który oprócz niewybrednych żartów o nas obraża dzieci
                I nie słyszy wykrzyczanych słów ? mam dość goszczenia tego chama tylko dlatego, żeby nie robić przykrości twojej matce?, a za 4 miesiące siedzi się za szwagrem przy wigilii, bo mamusi nie można odmówić.
                Moje przykłady są wzięte znikąd , ale nie odbiegają chyba daleko od rzeczywistości.
                To jest właśnie moim zdaniem wychowywanie
                • vilez Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 13:20
                  Zgadzam się :-)
                  Wyjaśnienia/objaśnienia w zależności od rozwoju dziecka, ma się rozumieć.
                • panizalewska Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 13:41
                  Zgadzam się i przyłączam.
                  Uwielbiam też motyw zapraszania na wesela całej rodziny, bo wypada. Nawet, jak nie mamy z nimi kontaktu. Bo babci / mamie będzie przykro, a raczej mama się spina, że babci będzie przykro :P Taki lajf.
                  Więc tak, zapraszam po swojemu, będę tłumaczyć dziecku dlaczego, stosownie do wieku. A na swoim weselu dzieci same będą zapraszać kogo chcą, a nie kogo "powinny". Będą siedzieć przy stole z przyjaciółmi, a nie jaśnie mamusią i teściową ;)
                  • verdana Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 16:14
                    Cóż, ja nie wprowadzałam żadnych słów z intencją wprowadzania słów:) Mówiłam zwyczajnie, jak do dorosłego, jak słowa nie zrozumiał, to tłumaczyłam i już. Nie zastanawiałam sie też, jak wytłumaczyć dziecku, że do kogoś nie idziemy bądź idziemy, uzasadniając to w jakikolwiek teoretyczny sposób. Mówiłam "Nie znoszę cioci, bo... i dlatego nie idę". , Albo "Cholera, muszę iść, bo wypada/cioci będzie przykro,/ tata ma ochotę, ale mi sie nie chce". Jakoś nigdy nie czułam potrzeby wyjaśniania swoich działań dydaktycznie. I nie widziałam problemu w narzekaniu po wizycie kogoś, że było nieprzyjemnie, albo ze trudno, czasem trzeba.
                  • mmk9 Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 21:01
                    panizalewska napisała:

                    > A na swoim weselu dzieci same będą zapraszać kogo chcą, a nie kogo "powin
                    > ny". Będą siedzieć przy stole z przyjaciółmi, a nie jaśnie mamusią i teściową ;

                    Taa, chcialabym widzieć Twoja minę, jak Cię nie zaproszą...
                    • verdana Re: czego uczyć dzieci 14.11.14, 21:56
                      Cóż, moje dzieci nie zamierzają zapraszać rodziny, w tym mnie na ślub i ja jestem za:)
                      • vilez Re: czego uczyć dzieci 17.11.14, 14:21
                        :-)
    • alonka7 Re: czego uczyć dzieci 17.11.14, 12:52
      Nie zgadzam sie ze stwierdzeniem, zeby nie wychowywac i 'po prostu' byc.
      Uwazam, ze z dzieckiem nalezy zrobic wysilek. (przy okazji - moze - nieco wychowac samego siebie:) i pokazywac swiat, zeby bylo ciekawe, pokazac, ze warto sie wysilic, ze warto byc z innymi, ze warto doceniac to co sie ma i mnostwo innych rzeczy.
      A co z tego wyniknie, zobaczymy.
      • verdana Re: czego uczyć dzieci 17.11.14, 13:19
        Hm, a jeśli nie ma dziecka, to sie żadnych wysiłków nie robi? Z mężem nigdzie sie nie wychodzi i nie rozmawia z nim o właśnie przeczytanej książce? Nie wiem, ale dla mnie wspólne spacery, czy czytanie dziecku, czy rozmowa - to nie jest "wychowywanie", prowadzone w jakimś określonym celu, to właśnie bycie z drugą osobą.
      • vilez Re: czego uczyć dzieci 17.11.14, 14:24
        Wspólne doświadczanie świata, to własnie współ-bycie. Nie trzeba tu specjalnych "wysiłków". W ogóle zamierzony "wysiłek" to dla mnie kontr-wykonawstwo pedagogiczne. Dziecko chłonie świat z zaangażowaniem gąbki- im mniej w tym "wysiłku", tym lepsze chłonięcie.
        • verdana Re: czego uczyć dzieci 17.11.14, 15:39
          No, dla mnie też. Jak sie zabiera dziecko do muzeum, czy opery, czy gdziekolwiek, najpierw serwując pogadankę o znaczeniu kultury w życiu człowieka, a potem domagając sie chłonięcia tejże kultury, to dla mnie nic z tego nie wyjdzie. A jak sie idzie do muzeum, albo opery, bo chce sie tam iść, od dziecka zachwytu się nie wymaga - to prędzej polubi. Nawet gorzej, w ramach młodzieńczego buntu moje młodsze dzieci lubią filharmonię, do której mnie nie da sie zaciągnąć prośbą ni groźbą.
Pełna wersja