beauty_agadir
01.02.15, 20:38
Jestem mężatką od 5 lat, oboje po 30-tce, mamy dwoje dzieci. Niedługo cieszyliśmy się życiem we dwoje, szybko po ślubie pojawiło się dziecko, potem drugie. Po drodze kupiliśmy dom do remontu i przeprowadziliśmy się. I chyba to całe tempo przytłoczyło nas. Od długiego czasu, ok. 1,5 roku mamy kryzys, raz mniejszy, raz większy ale odczuwalny. Praca, dzieci, rutyna, to wszystko nas męczy. Obecnie nie ma nas jako pary są rodzice, roboty, współlokatorzy. Seks jest rzadziej (za rzadko) i taki sobie. A poza tym żadnej bliskości, czułości. Mąż mnie nie przytula, nie całuje, my się wogóle nie całujemy, nie dotykamy,wręcz odpędza się ode mnie, bo "jest między nami źle i póki się nie poprawi on nie potrafi na siłę okazywać uczuć". Dla mnie bliskość to inna płaszczyzna, którą lubię okazywać bez względu na problemy, po prostu, gdy kocham. Mam dość życia w tej emocjonalnej pustce, usycham bez dotyku, pogłaskania. Mam dość gadania, że mnie przytuli jak się między nami poprawi. Czuję się nieszczęśliwa, zaczynają mi przychodzić do głowy głupie myśli. Nie dam rady tak żyć!