Dodaj do ulubionych

Tata i dziadkowie dziecka-problem.

02.07.16, 20:01
Witam wszystkich
Nigdy się tutaj nie udzielałam ale może warto spróbować. Może ktoś był w podobnej sytuacji.
Dwa lata temu rozstaliśmy się,ustaliliśmy że były się wyprowadzi a ja dostanę w mieszkaniu z dzieckiem(jest tutaj zameldowane). Były miał płacić za to mieszkanie a ja miałam ponosić koszty związane z dzieckiem.
Tydzień temu przyszła babcia dziecka i powiedziała że mamy się wyprowadzić bo ona musi to mieszkanie wynająć i to jak najszybciej bo ma dosyć płacenia za mieszkanie. A więc wyszło że przez te dwa lata były nie wydał złamanego grosza na dziecko bo wszystkie koszty ponosiłam ja.
Tata dziecka nie pracuje no bo po co mu praca więc o alimentach mogę zapomnieć.
Dziadkowie dysponują majątkiem ale to ich pieniądze,domy,auta itd.
Ja nie pracuję,a raczej pracuję na czarno. Wystarcza mi na akurat,od 1 do 1 bo żyję oszczędnie. Dziecku niczego nie brakuje,ja sobie odmawiam wszystkiego. Czasami korzystam z pomocy opiekunki kiedy dziecko choruje(a jest bardzo chorowite) więc bywało że 3/5 tego co zarobiłam oddawałam opiekunce.Nie mam nikogo do pomocy przy dziecku.
Nie stać mnie na wynajęcie mieszkania.
To zbyt duży koszt.
Czy oni mogą mnie z dzieckiem wygonić z mieszkania?!A co wtedy z zameldowaniem dziecka? Czy mogą go sami wymeldować? Do prawnika idę we wtorek ale do tego czasu chyba osiwieję,błagam doradzcie coś :-(
Z góry dziękuję
Obserwuj wątek
    • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 20:16
      Meldunek jest tylko formą ewidencji, ale dziadkowie nie mogą wymeldować dziecka z mieszkania, w którym de facto mieszka. Nie mogą Ciebie też z mieszkania wyrzucić, choć jest ich. Jeśli się nie zgodzisz na dobrowolne jego opuszczenie, muszą Was eksmitować, a nie wiem, czy zechcą robić sobie obciach. Ponadto, możesz żądać alimentów na dziecko od dziadków, więc im to uświadom - może stracą zapał. Jak nie stracą, to wystąp do sądu o ich orzeczenie.
    • liliawodna222 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 20:19
      A to nie jest tak, że jak ojciec dziecka nie płaci, to jego rodzice powinni to zrobić? TAk mi się wydaje, ale może wypowie się koś bardziej zorientowany...
      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 20:27
        Dziadkowie są drudzy w kolejce do płacenia alimentów, po ojcu dziecka. Trzecim jest dorosły brat/siostra dziecka, ale zakładam, że tu takiego nie ma.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 21:03
      Ja niestety sama zajmuję się dzieckiem od tych dwóch lat. Wiele razy prosiłam tatę dziecka o pomoc w opiece czy zwykłym odebraniu ze szkoły,dziadków również ale zawsze byli zajęci. Niedawno się dowiedziałam że cała trójka pomaga mojej niedoszłej szwagierce w opiece nad synem. Mieszka prawie 100km od nas i jeżdżą naprzemian w niedzielę a wracają w piątek. Mój były również jej pomaga. Mnie nawet raz od tych dwóch lat nie spytał czy potrzebuje pomocy przy dziecku lub czy dziecku coś potrzeba. Jaki jest to jest ale dziecko jest za nim i widać że go kocha a ja nie mam serca złego aż tak aby im zepsuć ten kontakt.
      Naprawdę drogie Panie nie jestem jakimś sępem liczącym na kasę dziadków,mam dwie ręce i potrafię zarobić. Ale jestem sama nie dam sobie rady niestety :-( Przez te 2 lata wiele prac się podejmowałam bo chcę mieć stałą pracę ale skoro dziecko co chwila prawie jest chore to z kazdej pracy mi dziękowano. To nie zycie :-(
    • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 21:16
      Musisz być w stosunku do dziadków bardziej stanowcza. Przede wszystkim, uświadom im, że prawo nakłada na nich obowiązek alimentacyjny, skoro ich syn finansować dziecka nie może / nie chce i się skutecznie uchyla. Odmów stanowczo wyprowadzenia się. Wyrzucenie Ciebie przemocą jest karalne i sąd cywilny przywróci Ci naruszone posiadanie ( nie ma to żadnego związku z prawem do zajmowania mieszkania, chodzi o posiadanie/władanie ). Wobec zobowiązań dziadków względem dziecka, pozbawienie tegoż dziecka przez dziadków dachu nad głową będzie naruszało zasady współżycia społecznego i raczej sąd eksmisji nie orzeknie, a ile się dziadkowie wstydu przed sądem nażrą, to ich.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 21:35
      Ja mieszkam w tym mieszkaniu prawie 9 lat,dziecko od narodzin czyli 7. Dziecko jest zameldowane ale ja nie jestem tutaj zgłoszona nawet w administracji,zameldowana jestem 200km stąd i bywam tam dwa razy w roku.
      Najgorsze że babcia obdzwoniła już pół rodziny ze swojej i mojej strony i oczernia mnie że jestem pasożytem który niechce się wyprowadzić i żyje na ich koszt :-( Nawet bezczelna zadzwoniła do mojej mamy żebym zamieszkała u niej z dzieckiem. Co nie wchodzi w grę bo mi zależy na rozwoju dziecka.Mieszkać w stolicy a na wsi gdzie wszędzie daleko i nawet sklepu brak a wszyscy dorośli wyjeżdżają za granicę lub uciekają do miasta bo zero perspektyw na życie. Moim rodzicom powiedziałam że mają się nie wtrącać i na ten temat z nią nie rozmawiać. Jestem dorosła,po 30 i mają ze mną rozmawiać a nie z moimi rodzicami.
      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 21:57
        Nie przejmuj się gadaniem bezczelnej babci. Udostępnienie Wam mieszkania jest wkładem w utrzymywanie dziecka. Uświadom im, że ew. wynajmowanie będzie kosztowało więcej i będą musieli w tym partycypować.
    • lady-z-gaga Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 22:27
      Mieszkanie jest rodzicow Twojego byłego? oczywiście, że mogą cię wyrzucić, nie masz do tego mieszkania żadnych praw. To była ustna umowa i w każdej chwili można ją rozwiązać.
      Uświadom babci, że możliwośc zamieszkania w tym lokalu była zastępczą formą alimentów. Jesli Cię wyrzucą, będą musieli prawdopodobnie płacić alimenty za niepracującego syna.
      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 07:14
        No, nie, nie. Tak zwyczajnie wziąć i wyrzucić nie mogą. Legalną drogą pozbycia się kogoś z mieszkania, nawet własnego, jest eksmisja.
        • lady-z-gaga Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 14:52
          no przecież ja nie miałam na mysli, to wezmą ją za kołnierz i wyprowadzą na korytarz :) wyrzucić, wygonić - to wszystko może oznaczać działania legalne, ale skuteczne
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 02.07.16, 23:36
      Godzinkę temu dzwoniła babcia Synka i stwierdziła że może dawać mi 800zł co miesiąc z tego co dostanie za wynajęcie tego mieszkania.
      Nie zgodziłam się. Powiedziałam jej ile co mnie kosztuje..że na samo karate z dojazdami płacę prawie 300zł. 120-150zł idzie na same leki jak zachoruje a jego jak złapie to zawsze kończy się abtybiotykiem. A gdzie jedzenie,ubrania bo rośnie jak na drożdżach dziecko,co z logopedą?!jego logopedka powiedziała aby gdzieś jeszcze z nim chodzić bo to pół godzinki raz na dwa tygodnie to za mało.A prywatne wizyty kosztują. A wynajęcie i opłaty ewentualnie mieszkania?! Ja naprawdę oglądam każdy grosz zanim wydam, dorabiam kiedy mogę ale zaczynam mieć już tego wszystkiego dosyć :-(
      • nammkha Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 08:53
        To ile chciałabyś dostawać alimentów? Może zrób tak - zbieraj przez miesiąc wszystkie rachunki za to ile wydałaś na utrzymanie dziecka - ubrania, jedzenie, leki (swoją drogą dobrze zmienić lekarza, bo leczenie antybiotykami za każdym razem powoduje tylko tyle, że osłabia odporność organizmu Twojego synka i następna choroba gotowa) logopedzi itp. Kiedy będziesz miała już wszystko podliczone zobacz ile potrzebowałabyś dodatkowo płacić za wynajem mieszkania i dodaj do rachunku połowę tej kwoty (jako że mieszkanie razem). Jak będziesz znała kwotę to przedstaw jej połowę rodzicom ojca. To wysokość alimentów jaką powinien płacić ojciec. A jeśli ojciec się miga to jego rodzice. Wtedy sami dojdą do wniosku co im się bardziej opłaca - wynajem czy płacenie wnuczkowi alimentów. Do tego czasu aż nie podejmą decyzji nie ruszałabym się z mieszkania.
        • ewa9717 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 13:31
          I niczego na gębę, bo wyjdzie jak z tatusiem dziecka.
      • konfacela100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 08.07.16, 00:15
        Pamiętaj tylko, że babcia może blefować. Obiecuje ci kasę za wyprowadzenie się bo chce, żebyś się wyprowadziła. Ja bym się obawiała, że po twojej wyprowadzce nie zobaczysz złamanego grosza. Do tego ona chce ci dać pieniądze z wynajmu mieszkania, ciekawe że nie woli żebyś tam mieszkała zamiast dawania kasy. No chyba że chce wynająć drożej niż te osiemset zł.
    • iziula1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 14:05
      Mieszkanie nie jest twoje. Nie masz prawa w nim przebywać, nawet nie masz umowy najmu. Dodatkowo nie ponosisz żadnych kosztó utrzymania lokalu. Napisałas,ze nie jesteś roszczeniowa. Pozwolę się z tym nie zgodzić.
      Powinnaś po pierwsze uszanować prawo własności lokalu. Za utrzymanie dziecka odpowiadają obydwoje rodzice. Alimenty możesz żądać tylko od ojca dziecka. Po drugie powinnaś dogadać się z dziadkami dziecka i poprosić o czas na wyprowadzkę - 2-3 -4 miesiące. Podkreślam, to nie jest twoje lokum. Jesteś tam nielegalnie, nie obejmuję cię żadna ochrona. Mozesz zostać wyprowadzona nawet przez policję.
      Dlatego zacznij dziadków / właścicieli lokalu traktować z szacunkiem. I się z nimi dogadaj.
      Owszem, masz prawo bronić swoich prawa ale nie kosztem naruszania cudzej własności. Żądaj od ojca dziecka pomocy w wychowaniu i łożeniu na jego utrzymanie.
      Argument o niechęci do wprowadzenia się do matki....bez komentarza.
      Natomiast w tym wątku zdemaskowała cię zanegowana wysokość "alimentów" proponowana przez dziadków.
      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 15:09
        Izula, w co najmniej dwóch miejscach piszesz bzdury:
        1. Alimenty możesz żądać tylko od ojca dziecka
        2. Możesz zostać wyprowadzona nawet przez policję
        Dziadkowie mają obowiązek alimentacyjny wobec wnuka.
        Nikt, nawet policja, nie ma prawa bez wyroku sądowego nikogo wyprowadzać z mieszkania, nawet jeśli zajmuje je bez tut. prawnego.
        • iziula1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 17:24
          Nie,nie pisze bzdur. Jeśli ojciec dziecka jest zdrowy to na nim spoczywa obowiązek wychowawczy i finansowy. Droga do obciążenia dziadków jest b.długa.
          Autorka wątku musi uregulować kwestię uczestnictwa w w opiece jak i finansowa z ojcem dziecka. Nie dziadkami.
          Na tym etapie żądania czegokolwiek od dziadków zamiast ojca jest bez podstawne.
          Druga sprawa to prawo własności nieruchomości. Nic nie usprawiedliwia zajmowania go gdy właściciel prosi o opuszczenie.
          Autorka ma prawo żadać pomocy od ojca dziecka.s?downie jeśli brak dobrej woli.
          Dziadkowie zaproponowali pomoc finansową Autorką kręci nosem,bo za mało. Ok. Więcej powinna zadać od ojca dziecka.
          Nie rozumiem zachęcania autorki do dalszego naruszania prawa własności do nieruchomości.
          • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 17:37
            Obawiam się, że jednak piszesz bzdury, bo i owszem, pierwszy w kolejce do alimentowania jest ojciec, drudzy dziadkowie. I dochodzenie od nich alimentów odbywa się na tej samej drodze co od ojca tj. sądowej ( o ile nie ma porozumienia ).
            Nie wymądrzaj się izula, bo nawet z ortografią masz kłopoty.
            • szpil1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 17:50
              Więc dlaczego autorka nic nie robi aby te alimenty wywalczyć? Pisze, ze nie zależy jej na pieniądzach od nich, lecz na pomocy w opiece. Juz chyba dawno powinna zdać sobie sprawę, ze z tego nic nie będzie. I zawalczyć o alimenty, a nie godzić się na jakieś ustne umowy polegające na dysponowaniu cudzym mieszkaniem.
          • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 18:52
            Izula, to dziecko ma nie tylko mamę, ma ojca i dziadków. I wszystkie te osoby powinny się o to dziecko troszczyć. Tymczasem dziadkowie chcą je bez skrupułów pozbawić dotychczasowego życia i wykopać na wieś. Nie martwią się najwyraźniej ograniczonym kontaktem z dzieckiem, ani jak będzie wyglądało jego życie. Powinni pomóc autorce stanąć na nogi w interesie tego dziecka. Jeśli tego nie rozumiesz, to już nie zrozumiesz, ale nie strasz Karoliny policją i nie grzmij, że narusza prawo własności, bo to w tej sytuacji naprawdę najmniejszy problem.
            • salsa.lover Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 23:24
              basiastel napisała:

              > Izula, to dziecko ma nie tylko mamę, ma ojca i dziadków. I wszystkie te osoby p
              > owinny się o to dziecko troszczyć. Tymczasem dziadkowie chcą je bez skrupułów p
              > ozbawić dotychczasowego życia i wykopać na wieś. Nie martwią się najwyraźniej o
              > graniczonym kontaktem z dzieckiem, ani jak będzie wyglądało jego życie. Powinn
              > i pomóc autorce stanąć na nogi w interesie tego dziecka. Jeśli tego nie rozumie
              > sz, to już nie zrozumiesz,


              basiastel, dziadkowie jak i ojcowie są różni. Jedni robią to co do nich należy a inni nie. Jedni się troszczą a inni mają w d. Jeśli tego nie rozumiesz to już nie zrozumiesz.
              Pisanie co ojciec dziecka czy dziadkowie dziecka powinni zrobić nie ma najmniejszego sensu, bo z postu autorki wyraźnie wynika, że trafiła na ludzi, którzy mają gdzieś i ją i dziecko.

              I niestety ale autorka nie ma za bardzo tutaj możliwości, żeby wybrzydzać, bo 800zł to za mało, bo ona do matki na wieś nie wróci, bo syn musi mieć prywatne wizyty, karate itp.
              Izula ma rację, autorka narusza prawo własności, mieszka w cudzym mieszkaniu przy sprzeciwie właścicieli. I to wcale nie jest najmniejszy problem, bo jeśli dziadkowie zechcą to pójdą do sądu, wyeksmituja ją i dziewczyna zostanie bez dachu nad głową. Więc jednak jest to dość spory problem.
              • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 07:24
                Wiesz, ja aż nadto dobrze rozumiem, że ojcowie i dziadkowie są różni. Sama miałam ojca-gada. Ale dość mnie bulwersuje, że bardziej liczycie się z prawami dziadków do mieszkania, niż z prawami tego dziecka do godnego życia i nie widzicie nic złego w fakcie, że osoby zobowiązane do troski, pozbawiają dziecko dachu nad głową. I owszem, dziadkowie mogą wnieść sprawę o eksmisję ( o czym wcześniej pisałam ), ale to potrwa do czasu ew. egzekucji ok. 2 lata, a to czas dla Karoliny, by się przygotować. Ponadto, jak wspomniałam, eksmisja nie jest oczywista, bo eksmitować chcą wnuka osoby zobligowane prawnie do opieki nad nim, a to narusza zasady współżycia społecznego. Sąd takie rzeczy bierze pod uwagę. Sama byłam stroną w postępowaniu, w którym sędzina orzekła takie naruszenie zasad współżycia i powództwo oddaliła.
                • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 07:34
                  I dodam, że ci dziadkowie chcą wywalić wnuka z mieszkania i wysłać na wieś dla kilku setek zysku. Jeśli to nie są ludzie głodujący, to są najzwyczajniej obrzydliwi. A obrończyniom dziadków życzę takich dziadziusiów dla swoich dzieci.
                  • szpil1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 08:59
                    basiastel napisała:

                    > I dodam, że ci dziadkowie chcą wywalić wnuka z mieszkania i wysłać na wieś dla
                    > kilku setek zysku.

                    A nie może być tak, że dziadkowie maja małe emerytury, to mieszkanie to ich jedyny majątek?
                    Nawiasem mówiąc to autorka wątku żądając pomocy od dziadków za strony ojca chyba powinna domagać sie pomocy także od własnych rodziców?

                    A co do mieszkania na wsi - no faktycznie tragedia. Powszechnie wiadomo, że dziecko mieszkające na wsi to nawet szkoły podstawowej nie ma szansy skończyć. Bo wieś to samo zuo.
                    • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 09:07
                      jezeli ojciec dziecka unika lub nie moze placic swych zoobowiazac to matka ma prawo domagac sie alimentow od JEGO rodziny, ona swoja czesc kosztow utrzymania dziecka ponosi, wiec nie pisz glupot. Tak, wyprowadzka matki na wies gdzie nie ma dla niej pracy a wiec i mozliwosci utrzymania dziecka jest tragedia.
                      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 09:41
                        Opowiadała mi pewna adwokat, że wystąpienie o alimenty od dziadków działa często bardzo mobilizująco na synunia i pod naciskiem rodziców zaczyna jednak alimenty płacić. Kiedy dziadziusiowie nie są zagrożeni płaceniem, z reguły temat ich nie interesuje.
                      • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 10:03
                        "jezeli ojciec dziecka unika lub nie moze placic swych zoobowiazac to matka ma prawo domagac sie alimentow od JEGO rodziny, ona swoja czesc kosztow utrzymania dziecka ponosi, wiec nie pisz glupot."
                        Pewnie, że może domagać się od dziadków, ale nie ma tu powiązania prawnego, że ojciec nie płaci, to przechodzi to na JEGO rodziców. Tak samo może to przejść na rodziców matki dziecka.
                        • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 18:35
                          Nie masz racji. Kobieta ponosi swoja czesc zwiazana z utrzymaniem dziecka wiec dlaczego jej rodzice maja byc pozawani o alimenty?
                          • ortolann Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 08:09
                            Słusznie napisałaś: kobieta ponosi swoją część utrzymania dziecka. A co z częścią ojca?
                            • ann.38 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 09:00
                              ortolann napisała:

                              > Słusznie napisałaś: kobieta ponosi swoją część utrzymania dziecka. A co z częśc
                              > ią ojca?
                              >
                              Gdyby sąd zasądził ojcu alimenty zgodnie z jego możliwościami zarobkowymi i on by je powiedzmy płacił, to bardzo prawdopodobne, że nie starczyłoby na wynajem mieszkania w stolicy, zajęcia pozaszkolne płatne, prywatne wizyty itd. Może od strony prawnej to, że dziadkowie udostępniają mieszkanie i jeszcze płacą za nie, to "się nie liczy" jako udział ojca, ale od strony praktycznej, to jest większa pomoc niż byłyby alimenty. Samo udostępnienie mieszkania (bez robienia opłat), to już dużo, bo czynsz niższy i stabilizacja lepsza niż u obcego właściciela. No tak wiem, że teraz dziadkowie chcą odzyskać mieszkanie, ale Autorka też nie chce na drodze prawnej uzyskać alimentów tylko pozostać w mieszkaniu i wtedy robi się atmosfera: okrutni dziadkowie wyrzucają wnuka. Może chcą wszystkie dzieci i wnuki obdzielić po równo zyskami z wynajmu.
                    • ada1214 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 10:26
                      > A co do mieszkania na wsi - no faktycznie tragedia. Powszechnie wiadomo, że dzi
                      > ecko mieszkające na wsi to nawet szkoły podstawowej nie ma szansy skończyć. Bo
                      > wieś to samo zuo.

                      Tu mi sie przypomina PLac Zbawiciela. Tylko miejmy nadzieje, ze sie tak tragicznie nie skonczy. Tam tez tak wlasnie synulek ujek z mamunia zrobili- wysiudali matke z dziecmi na wies "do rodziny". Kogo obchodzi, co sie z nimi bedzie dzialo, grunt, ze facecik ma zabawe i znowu jest wolny.

                      Nie rozumiem was kobiety. NIe rozumiem. Moze i w swietle prawa pozycja dziewczyny jest slaba, ale podejscie co poniektorych...niedobrze mi. Kobieta kobiecie wilkiem. Zamiast za jaja powiesic tego gostka co po pierwsze zmyl sie z zycia swojego dziecka, po drugie oszukal autorke (umowa miedzy nimi byla ze bedzie placil swojej matce z wynajem tego mieszkania) , to mam wrazenie ze szyje podgryzlybyscie dziewczynie, ktora stara sie zabezpieczyc potrzeby swojego dziecka.
                  • mimfa Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 22.07.16, 13:59
                    To może niech rodzice autorki dodadzą drugie 800 zł i będzie miała lżej.
                • salsa.lover Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 23:41
                  basiastel napisała:

                  > Ale dość mnie bulwersuje, że bardziej liczycie się z prawami dzi
                  > adków do mieszkania, niż z prawami tego dziecka do godnego życia i nie widzicie
                  > nic złego w fakcie, że osoby zobowiązane do troski, pozbawiają dziecko dachu n
                  > ad głową.


                  A mnie bulwersuje, że obca w sumie osoba uważa, że ma prawo mieszkać za darmo w cudzym mieszkaniu przez 9 lat.
                  To nie dziadkowie mają zobowiązania wobec dziecka, tylko przede wszystkim RODZICE. Matka i ojciec w równym stopniu. To oni powołali dziecko do życia i to ich obowiązkiem jest zapewnić dziecku godne warunki.
                  Bulwersujące jest dla mnie, że można się czepiać dziadków, pewnie starszych ludzi, żeby na dziecko łożyli (i nie oszukujmy się, na to aby autorka również mogła zostać w stolicy) zamiast ojca.
                  Autorka przede wszystkim powinna uregulować sprawy z ojcem dziecka. Z jakiegoś powodu nie chce tego zrobić. Czyżby łatwiej było po prostu siedzieć w mieszkaniu dziadków i upierać się, że jej się należy?
                  Wybrała na partnera takiego a nie innego faceta, zdecydowała się z nim na dziecko. Niestety, ale teraz powinna sprawę załatwiać Z NIM, a nie biec do jego mamusi.

                  • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 07:49
                    Też wychowałaś synusia-trutnia za którego musisz płacić, skoro ci się tak ciśnienie podnosi?
                    A cóż takiego, że mieszkała w tym mieszkaniu 9 lat, skoro mieszkała w nim synem właścicieli i bez ich sprzeciwu raczej ? Co złego, że nie pracowała, skoro mieli dziecko, którym się zajmowała?
                    Stroną uchylającą się od obowiązków jest ojciec i normą uregulowaną prawem jest, że jego zobowiązania przejmują rodzice, czy się to tobie podoba, czy nie. A już cudne jest stwierdzenie, że to autorka nie chce uregulować spraw z ojcem dziecka. Wyobraź sobie, że czasem się nie daje.
                    • szpil1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 08:54
                      basiastel napisała:

                      > Też wychowałaś synusia-trutnia za którego musisz płacić, skoro ci się tak ciśni
                      > enie podnosi?

                      A jak rodzice mają zmusić dorosłe dziecko do płacenia?


                      > A cóż takiego, że mieszkała w tym mieszkaniu 9 lat, skoro mieszkała w nim synem
                      > właścicieli i bez ich sprzeciwu raczej ?

                      A jakby wynajmowali mieszkanie albo należało do dalszych krewnych ojca to też jej dasz prawo do pozostania tam, bo "9 lat mieszkała"?

                      Co złego, że nie pracowała, skoro mi
                      > eli dziecko, którym się zajmowała?

                      To nie jest niemowlę. Nie wierzę, ze nie może znaleźć stałej pracy. Pytałam o świetlicę, brak odpowiedzi.

                      > Stroną uchylającą się od obowiązków jest ojciec i normą uregulowaną prawem jest
                      > , że jego zobowiązania przejmują rodzice, czy się to tobie podoba, czy nie. A
                      > już cudne jest stwierdzenie, że to autorka nie chce uregulować spraw z ojcem dz
                      > iecka. Wyobraź sobie, że czasem się nie daje.

                      Ale ona NIE CHCE. idzie na jakieś szemrane układy i zdziwiona, bo coś jest nie tak.
                      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 09:59
                        Wiesz, tak się składa, że mieszkanie nie należy do dalekich krewnych, tylko do dziadków, którzy mają zobowiązania wobec wnuka i zupełnie bez sensu jest tu gdybanie.
                        Dziecko rzeczywiście już niemowlęciem nie jest ale było. W dalszym ciągu jest na tyle małe, że opieki potrzebuje, a tatuś się z opieki wymiksował.
                        I Karolina nie weszła w szemrane układy, bo dotychczasowa sytuacja była uzgodniona i często to wystarczy. Ja też mam takie "szemrane układy" i alimenty na moje dziecko nie są ustalone przez sąd. Dopóki ludzie się dogadują i to działa, sąd nie jest do niczego potrzebny.
                        Pierwszy raz się spotykam, by ktoś umowę ustną nazywał szemranymi układami.
                        • szpil1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 13:30
                          basiastel napisała:

                          Ja też mam takie "szemrane układy" i alimenty na m
                          > oje dziecko nie są ustalone przez sąd. Dopóki ludzie się dogadują i to działa,
                          > sąd nie jest do niczego potrzebny.
                          > Pierwszy raz się spotykam, by ktoś umowę ustną nazywał szemranymi układami.

                          Owszem, jest to szemrany układ w tym wypadku, bo oboje rozporządzają cudzym mieszkaniem. To dziadkowie maja prawo do tego mieszkania, a nie ojciec dziecka. Tak jak ktoś - chyba nawet Ty - napisał, często jest tak, ze pozwanie dziadów działa i ojciec zaczyna płacić. Tyle, że autorka musiałaby zacząć od wywalczenia alimentów od ojca, a autorka ma postawę "nie mogę, bo...".
                        • mimfa Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 22.07.16, 14:04
                          Widocznie dziadkom i tak bardziej się będzie opłacało płacić za syna alimenty 800 zł niż zapewniać autorce darmowe mieszkanie - i mają do tego prawo, bo prawa też mają a nie tylko alimenty. Autorka o tym wie i dlatego nie reguluje spraw alimentów.
                    • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 10:12
                      "Stroną uchylającą się od obowiązków jest ojciec i normą uregulowaną prawem jest, że jego zobowiązania przejmują rodzice, czy się to tobie podoba, czy nie."

                      Nie, nie przejmują tych zobowiązań jego rodzice. Moga przejąć jedni albo drudzy dziadkowie, ale od strony prawnej - nie w takim zakresie jak rodzic, tylko w zakresie zupełnie podstawowych kwestii pewnie (wątpię, czy byliby zobligowani płacić za karate czy logopedę, jak jest panstwowa możliwość). To, że dziadkowie oferują 800 zł bez wyroku sądu, oznacza, że sa naprawdę w porządku. Bardzo wątpię, czy na 7-latka tyle dziadkom nakazałby płacić sąd.
                      Na dysponowaniem mieszkaniem nie można płacic tylko jak na "kilka stówek", bo po pierwsze myslę, że z 1,5 - 2 tys. zł, a po drugie - mogliby swobodnie sprzedać to mieszkanie i mieć z niego 200-300-400 ? tys. zł i dysponowac taką kwotą. To wszystko zależy od ich baaaardzo baaaardzo dobrej woli i najeżdzanie na nich jest bardzo "specyficzne" w tym układzie, gzdie nie mają chwilowo żadnych zobowiązań, poza wykazaniem się dobrą wola, która okazywali i nadal chcą płacić kasę bez żadnego wyroku.
                      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 11:17
                        Paris, naprawdę myślisz, że zobowiązania ojca będą pokrywać rodzice matki, bo mają taki obowiązek?
                        Ponadto, wysokość alimentów, czy to od rodziców, czy dziadków zależą od ich możliwości zarobkowych i jeśli te pozwalają, alimenty pokrywają potrzeby typu karate i logopedę.
                        • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 11:51
                          Nie wiem, o jakim obowiązku piszesz. Rodzic ma masę prawnych obowiązków z chwilą urodzenia się jego dziecka. Dziadkowie nie mają z taką chwilą żadnych obowiązków. Dziadkowie MOŻE BĘDĄ MIELI, jeśli sąd nałoży na nich taki obowiązek. I sąd może nałożyć ten obowiązek na jedną albo drugą babcię, na jednego albo drugiego dziadka. Nawet nie na "małżeństwo" dziadków. I chyba nie ma do tego to, że jeśli matka się dzieckiem zajmuje, to jej matka nie będzie płacić.
                          Tu widać, że ci co dają mieszkanie sa niejako gorzej traktowania przez np. i matkę i piszących tutaj. Ktoś wymysla, że jeśli dają coś z własnej woli, to niech jeszcze cos podpiszą notarialnie (no, takie cuda, to tylko w erze). A normalna droga, to egzekwowanie od ojca, który wydaje mi sięz kontekstu, że nawet sprawy o alimenty nie ma.
                          Nie znam się na eksmisjach, ale myślę, że te 800 zł to naprawdę bardzo miło ze strony tych dziadków, może np. pod Warszawą można coś znacznie taniej wynająć. Czy Ty myslisz, że jak np. syn będzie miał drugie dziecko, to ci dziadkowie musza drugie mieszkanie oddać na rzecz tego drugiego dziecka, czy jak nie będą mieli, to mogą (a może nie mogą?) dokwaterować do Autorki? Ja myslę, że lepsze 800 zł niż np. eksmisja w ciągu 2 lat i zero kasy, albo np. 400 zł, bo myslę, że więcej sąd nie zasądzi. A, i pewnie teraz to 500 zł wpadnie (może się mylę, nie śledzę tych przepisów).
                          Myślę, że jakby naprawdę chodziło tylko o kasę dla dziecka, to Autorka skorzystałaby tez z zasiłków z opieki społecznej i właśnie egzekucji z ojca dziecka, a tak idzie droga najłatwiejszą opierając się na coraz być może bardziej zniechęconych dziadkach nie majac ku temu większych prawnych przesłanek. Wychodzi na to, że najgorszy ten co dawał za darmo własny majątek, a teraz oferuje gotówkę...
                          • ada1214 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 13:23
                            Wychodzi na to
                            > , że najgorszy ten co dawał za darmo własny majątek, a teraz oferuje gotówkę...

                            To nie jest tak, jak usilujesz sugerowac, ze Dziadkowie robili przysluge Karolinie. Poniewaz ojciec dziecka ustalil z Karolina, ze bedzie swoja czesc alimentow lozyl na wynajem i placil rodzicom, zatem oni, akceptujac bral wplat, de facto sponsoruja synalka a nie Karoline. Wiec nie jest to zadna przysluga w kierunku Autorki tylko sponsorowanie doroslego gada. Moralnie tak to wlasnie wyglada.
                            • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 13:35
                              Mówicie, że to przejęcie wierzytelnościc? No, może, nie jestem prawnikiem, jak juz pisałami może takie cuda-wianki są mozliwe, tylko, czy oni mogą z tego przejęcia się wycofać, czy tak dożywotnio? Za nich ktoś to ustalił, czy to ogólne regulacje w zakresie przejmowania wierzytelności?
                              • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 13:37
                                A jak ja powiem partnerowi, że za cos komuś zapłacę, ale nie zapłacę, to moi rodzice muszą też te zobowiązania regulować??? Dzięki za info, szkoda, że wcześniej tego nie pisałyście....
                                • ada1214 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 13:48
                                  paris-texas-warsaw napisała:

                                  > A jak ja powiem partnerowi, że za cos komuś zapłacę, ale nie zapłacę, to moi ro
                                  > dzice muszą też te zobowiązania regulować??? Dzięki za info, szkoda, że wcześni
                                  > ej tego nie pisałyście....

                                  To nie jest zaplata za chleb i mleko tylko wplaty za wynajem mieszkania. Takich rzeczy sie nie zalatwia zdawkowym smsem. Podejrzewam, ze uklad zostal zawarty podczas jakiejs konkretnej, oficjalnej rozmowy. Jesli rodzice gostka w to weszli, to powinni teraz rozliczac z tego synalka. Ale po co tykac synusia, niech sie swietnie bawi c'nie. O wiele prosciej dobrac sie do skory matce dziecka.
                                  • napis_z_obrazka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 15:28
                                    Ja jeszcze dodada, ze p. Wlascicielka ma klopot, bo tak wychowala synusia nie ze matka 7letniego chlopca jest roszczeniowa.
                                    Dopoki synusiowi potrzebne bylo lokum (na seks bez zobowiazan?),to godzila sie na uzyczenie mieszkania pokostach (za czynsz). Przyszedl wnuk na swiat,normalna kolej rzeczy. Synusiowi sie znudzila matka jego dziecka, to mamusia wkracza z pozycji wlasciciela, bo chce wynajac komu innemu. Telefon do jej matki, zeby zabrala do siebie corke z wnukiem zostawiam bez komentarza..
                                    .
                                    Ja nie sadze, zeby mozna bylo wyeksmitowac 7letniego wnuka i kryc pozorne bezrobocie synalka. Mam nadzieje...
                                    Ja na miejscu dziewczyny przeszlabym sie do OPS po zapomoge na oplate tego czynszu babce. W dotychczasowej wysokosci, na ktora godzila sie, kiedy mieszkal syn. Stac ja bylo na sponsorowanie doroslego syna, to dlaczego nie wnuka?
                                • iziula1 Re: Paris - offtopic 06.07.16, 14:13
                                  Paris, podziwiam Cię za cierpliwość tłumaczenia spraw oczywistych w TYM wątku.
                                  Jesteś wielka. Pozdrawiam
                                  • paris-texas-warsaw Re: Paris - offtopic 06.07.16, 18:39
                                    Dzięki, ale chyba mnie przechwaliłaś:) Wymiekłam:) Ale cieszę się, że się rozumiemy:) Też pozdrawiam:)))
                                    • iziula1 Re: Paris - offtopic 06.07.16, 19:20
                                      Szczerze,to nigdy nie czytałam twoich wypowiedzi gdy tracisz cierpliwość . To musiałoby być interesujące ;-)
                                      Zawsze sprawiasz wrażenie osoby powsciagliwej, mówisz z szacunkiem do oponenta. Czasem mam wrażenie,że chciałabyś przekazać więcej,lepiej dobrać słowa ... Bardzo to sobie cenię.
                      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 05.07.16, 11:24
                        Znasz chyba problem z pozbyciem się lokatorów z małymi dziećmi? Sądzisz, że sąd eksmituje na bruk matkę z małym dzieckiem na życzenie dziadków, którzy temu dziecku potwierdzili uprawnienia do przebywania, meldując je?
                    • salsa.lover Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 14:06
                      basiastel napisała:

                      > Też wychowałaś synusia-trutnia za którego musisz płacić, skoro ci się tak ciśni
                      > enie podnosi?


                      Tak. Ciśnienie mi się podnosi na roszczeniową postawę i pisanie bzdur.


                      > A cóż takiego, że mieszkała w tym mieszkaniu 9 lat, skoro mieszkała w nim synem
                      > właścicieli i bez ich sprzeciwu raczej ? Co złego, że nie pracowała, skoro mi
                      > eli dziecko, którym się zajmowała?


                      Nie napisałam nic o jej niepracowaniu, nie dopowiadaj sobie. Nie napisałam, że to coś złego. Stwierdziłam fakt, że mieszka za darmo w cudzym mieszkaniu. Sytuacja się zmieniła, ona i jej eks nie są razem więc nie widzę powodu dlaczego ona uważa, że nadal ma prawo mieszkać za darmo w mieszkaniu rodziców swojego eksa?


                      > Stroną uchylającą się od obowiązków jest ojciec i normą uregulowaną prawem jest
                      > , że jego zobowiązania przejmują rodzice, czy się to tobie podoba, czy nie.


                      Bzdury piszesz. Rodzice NIC NIE PRZEJMUJĄ. Nie ma żadnej magicznej mocy, która sprawia, że nagle obowiązek spływa na dziadków.
                      Najpierw to autorka musi przynajmniej spróbować egzekwować obowiązki o ojca dziecka.
                      Dopiero jak to się nie uda to może iść do sądu i próbować egzekwować od dziadków. Może się uda, choć wątpię by dziadkowie z emerytury musieli opłacać prywatne karate, angielski i inne atrakcje.


                      A
                      > już cudne jest stwierdzenie, że to autorka nie chce uregulować spraw z ojcem dz
                      > iecka. Wyobraź sobie, że czasem się nie daje.

                      A spróbowała? Bo jakoś nigdzie tego nie widać. Gdyby chciała uregulować sprawy z ojcem dziecka, to by przynajmniej spróbowała. Ona nigdzie nic takiego nie napisała, że ma zasądzone alimenty i się nie daje ich ściągnąć.
                      Ona wręcz wprost pisze, że pieniędzy nie chce, nic od NIEGO nie chce, tylko pomocy. No to sorry, ale jak ona nie chce pieniędzy to ja nie wiem o co jej chodzi.
                      Chyba tylko o to, żeby się nie musiała wyprowadzać z mieszkania dziadków w stolicy.
                  • morekac Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 09.07.16, 15:52
                    >A mnie bulwersuje, że obca w sumie osoba uważa, że ma prawo mieszkać za darmo w cudzym mieszkaniu przez 9 lat.

                    Zdaje się, że tak się umówiła z ojcem dziecka, który tym mieszkaniem dysponował? A przez wiele lat mieszkali tam razem?
      • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 15:12
        Argument o niechęci do wprowadzenia się do matki....bez komentarza.
        ----------------------------
        Naprawdę dziwi Ciebie, że autorka widzi w Warszawie lepsze możliwości rozwoju dla swojego dziecka niż na wsi?
      • ada1214 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 15:39
        Iziula, w watku obok wysmarowalas samopochwalny post nt jak to walczysz o prawa kobiet, a tu wynika jakby co innego: mam wrazenie ze kobiete, samotna matke ktora dzielnie walczy mimo ze jakis ujowy facecik nie ma jaj, chcialabys zgnebic. Jak to wychodzi szydlo z wora.
      • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 18.07.16, 14:36
        To nie tak Droga Pani,ja sobie sama z tatą dziecka tego nie uzgodniłam.
        To było wspólne uzgodnienie przy jedny stole że ja z dzieckiem zostaję w mieszkaniu(mieszkanie ma być ojca dziecka ale jeszcze nie zostało przepisane więc nadal jest na dziadków,bylego rodziców),on się wyprowadzi do rodziców a zamiast mi dawać pieniądze do ręki(alimenty) będzie opłacał to mieszkanie.
        Tak było przez ponad 2 lata. Jak powiedział prawnik,skoro rezygnuje z płacenia to musi poczekać aż sąd zasądzi alimenty ktore będzie płacił,wtedy będzie po naszej umowie a ja będę mogła się wyprowadzić. A zaznaczam że ja bardzo chętnie się wyprowadzę ale muszę mieć najpierw zasądzone alimenty. Bez względu nawet czy dostanę tyle o ile wystąpię na dziecko czy nie.Muszę mieć to na piśmie sądowym.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 15:34
      Nie jestem przeciwna temu że chcą dawać 800zł na dziecko. Ale od dwóch lat to ja ponoszę koszty zwiazane z dzieckiem. Przez pół roku mieszkała ze mną siostra,płaciła im 400-500zl w zależności od miesiąca ile przebywała. Czynsz tego mieszkania to 750zł.+opłaty. Więc połowa kwoty im odpadła.Na 90% wydatków mam paragony i dowody zakupu bo zbierałam od dwóch lat.Na chwilę obecną jest to wydatek 1000-1500zł w zależności od miesiąca i potrzeb na samo dziecko. Ja naprawdę odkładam każdy grosz bo pracując gdzie tylko się da zarabiam te 1500-2000zl ale np kiedy dziecko choruje 1.5 tygodnia a bywoło że przez angine siedział dwa tygodnie w domu a ja razem z nim to w danym miesiącu zarobiłam tylko 600zł. Tylko odkładając i rozsądnie wydając pieniądze dziecko ma nadal te same zajęcia i poziom życia jaki miało wcześniej. Bez rewelacji ani nic lepiej a dziecko rośnie i potrzeby również. Od września całą klasą mają chodzić na basen,chce chodzić na angielski dziecko-basen to 150zł karnet,angielski 1200zł za rok. Jutro powinnam zapisać dziecko do logopedy,prywatnie aby chodził dwa razy w tygodniu.Teraz chodzimy do przychodni na pół godzinki ale raz na półtora lub dwa tygodnie. To za mało,dziecko ma problem z wymową sz,cz,r i Pani wprost powiedziała że w drugiej klasie bedzie mu bardzo ciężko bo już odstaje na tle klasy.Znalazłam logopedę u ktorego są miejsca za 55zł spotkanie ale już zwyczajnie mnie nie stać na to.W skali miesiąca to juz duża jak na mnie kwota.
      Ja nie chcę pieniędzy od byłego czy dziadków dziecka tylko tego aby mi pomogli w opiece nad dzieckiem abym mogła poszukać normalnej pracy i miała stały dochód na wynajęcie mieszkania i życie.Wtedy odetnę się od nich i będę miała świety spokój. A teraz zwyczajnie nie mam takiej możliwości.
      • szpil1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 17:46
        karolinax100 napisał(a):

        > Nie jestem przeciwna temu że chcą dawać 800zł na dziecko. Ale od dwóch lat to j
        > a ponoszę koszty zwiazane z dzieckiem.

        Przecież piszesz, ze były miał pokrywać koszty mieszkania. Robił to czy nie? Sama sie na taki układ zgodziłaś. Do kogo masz teraz pretensje? To umowa między Tobą a nim, dziadkom nic do waszych umów, a mieszkanie rozumiem należy do nich, a nie do byłego.

        Od września całą klasą mają chodzić na basen,chce chodzić na an
        > gielski dziecko-basen to 150zł karnet,angielski 1200zł za rok. Jutro powinnam z
        > apisać dziecko do logopedy,prywatnie aby chodził dwa razy w tygodniu.Teraz chod
        > zimy do przychodni na pół godzinki ale raz na półtora lub dwa tygodnie. To za m
        > ało,dziecko ma problem z wymową sz,cz,r i Pani wprost powiedziała że w drugiej
        > klasie bedzie mu bardzo ciężko bo już odstaje na tle klasy.Znalazłam logopedę u
        > ktorego są miejsca za 55zł spotkanie ale już zwyczajnie mnie nie stać na to.W
        > skali miesiąca to juz duża jak na mnie kwota.

        No, ale nawet w pełnych rodzinach nie starcza na wszystko i z pewnych wydatków sie rezygnuje. Jeśli nie masz pieniędzy to co jest ważniejsze, logopeda czy angielski (rozumiem że prywatne lekcje).

        > Ja nie chcę pieniędzy od byłego czy dziadków dziecka tylko tego aby mi pomogli
        > w opiece nad dzieckiem abym mogła poszukać normalnej pracy i miała stały dochó
        > d na wynajęcie mieszkania i życie.Wtedy odetnę się od nich i będę miała świety
        > spokój. A teraz zwyczajnie nie mam takiej możliwości.

        No sorry, ale ich do tej opieki nie zmusisz. Czy może w szkole dziecka jest świetlica, dlaczego musisz mieć opiekunkę?
      • salsa.lover Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 23:32
        karolinax100 napisał(a):


        > Ja nie chcę pieniędzy od byłego czy dziadków dziecka tylko tego aby mi pomogli
        > w opiece nad dzieckiem abym mogła poszukać normalnej pracy i miała stały dochó
        > d na wynajęcie mieszkania i życie.Wtedy odetnę się od nich i będę miała świety
        > spokój. A teraz zwyczajnie nie mam takiej możliwości.


        Nie rozumiem o co ci chodzi. Wyliczasz tu co ile kosztuje, zbierasz paragony, a potem piszesz, że nie chcesz pieniędzy od byłego czy dziadków. Chcesz, żeby ci pomogli, chcesz mieszkać w ich mieszkaniu. Może czas zrozumieć, że może się nie stać tak jak ty chcesz.
        Nie zmusisz ich do pomocy, jeśli oni tego nie chcą. Zrozum to wreszcie i przestań tracić czas na szarpanie się z nimi o tę pomoc. Dlaczego nie ustalisz normalnie alimentów? Ojciec dziecka nie robi łaski, że na dziecko łoży. To jego obowiązek. Im prędzej to uregulujesz tym lepiej dla ciebie i dziecka. Unoszenie się honorem, że nie chcesz od niego pieniędzy ale chcesz pomocy jest bez sensu.
      • mama_lidia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 19.07.16, 12:13
        Zapytaj czy nie ma logopedy w szkole twojego dziecka. W większości szkół są zajęcia z logopedą, moje dziecko chodziło dwa razy w tygodniu, po zajęciach.
        • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 21.07.16, 13:35
          Tak,jest logopeda i dziecko chodziło raz w tygodniu. Jest zapisany również w przychodni gdzie również chodzimy ape tam wizyty są raz na 10-14 dni :-( Pani logopedka również przygotowuje nam materiały do domu i między wizytami codziennie przez 40-50min męczę Synka i widać ale maleńką poprawę. Pani powiedziała że jeśli mam możliwość aby chodzić gdzieś z nim prywatnie to abym to zrobiła.Niestety nie na chwilę obecną :-( zbyt duży koszt,nawet gdybym zrezygnowała z innych zajęć dla dziecka
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 16:08
      Pisząc na tym forum zdawałam sobie sprawę że będą i również negatywne komentarze. Proszę bardzo,biorę wszystkie pod uwagę. Wychowywała mnie Babunia(to również powód dla którego nie chcę mieszkać u mamy,nie chcę głębiej w to wnikać bo to bolący temat) która nuczyła mnie szacunku do każdego oraz aby mieć twardy tyłek bo życie potrafi dać kopniaka.
      Nigdy nikogo o nic nie prosiłam,nie chodzę po opiekach społecznych i nie żyję na koszt podatników.
      Drogie mamy,ja mam dwie zdrowe ręce,jestem bardzo pracowita,po nocach kiedy dziecko spało skręcałam nie jeden raz długopisy czy adresowałam koperty,sprzątałam u kogo się dało,dorabiałam w sklepie czy u znajomych ale to nie jest pewna praca. A przy rozmowie o pracę wiele razy widziałam zaznaczone minusy kiedy ktoś pytał o dziecko. Często też to ukrywałam ale przy najbliższej chorobie dziecka to wychodziło i mi dziękowano.
      Możecie pisać na mnie co chcecie ale o to aby dziecko miało dobrze będę walczyć jak lwica.
      • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 18:13
        dobrze ze walczysz o dziecko ale niestety twoja pozycja nie jest zbyt mocna. Nie majac umowy na to mieszkanie, nie bedac w nim zameldowana pewnie w nim nie bedziesz mogla zostac, troche to potrwa ale dziadkowie w koncu je odzyskaja. Moze wiec warto przemyslec zmiane strategii? Na razie dla dziadkow to obce dziecko do ktorego nic nie czuja. Wydaje mi sie ze z jednej strony powinnas domagac sie twardo alimentow od ojca dziecka i dziadkow (zlozylas wniosek alimentacyjny?) ale z drugiej strony moze warto sprobowac przywiazac troche dziadkow do dziecka? Wrecz nalegalabym na kontakty babci i dziadka z wnukiem; nie masz z kim zostawic dziecka pros dziadkow i wylewnie dziekuj za kazdym razem kiedy sie zgodza zajac wnukiem ;-). Pewnie z poczatku beda zdziwieni ale moze z czasem dotrze do nich mysl ze to ich wnuk a nie obcy czlowiek i dobrze by bylo miec lepsze relacje z ich matka?
        Te 800 zl to pewnie propozycja wyjsciowa, raczej jej nie odzucaj tylko negocjuj dalej, zaproponuj kwote poparta wyliczeniem kosztow utrzymania dziecka i koniecznie dozuc warunek ze dziadkowie widuja sie regularnie z wnukiem. Jezeli chcesz cos osiagnac negocjuj z pozycji adwokata interesow wlasnego dziecka a nie 'roszczeniowej baby'.
        ps i koniecznie kazde wynegocjowane porozumienie z dziadkami skonsultuj z prawnikiem i potwierdz notarianie.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 18:57
      To nie tak że ja nie chcę się wyprowadzić,Drogie Panie ja bardzo chcę bo to nic przyjemnego kiedy babcia dziecka wpada kiedy chce na kawę(raczej aby kontrolować mnie czy w mieszkaniu jest w porządku)czy były który przyjeżdża również kiedy chce i sobie leży na kanapie oglądając tv.Przy czym nawet nie poda dziecku kanapki kiedy dziecko poprosi.
      Dwa lata temu było uzgodnione że ja mieszkam i zapewniam dziecku co potrzeba a tata dziecka daje pieniądze dziadkom za mieszkanie zamiast mi alimentów. Do tej pory funkcjonowało to i nie było z tym problemu,mi również to nie przeszkadzało że wykładam na dziecko wiecej niż tata za mieszkanie.
      To że babcia płaci ze swojej pensji wyszło dopiero teraz. Ja się jej nie dziwię że się zbuntowała i powiedziała dosyć. Facet ma 37lat,wcześniej kiedy byliśmy razem prowadziliśmy firmę,później już zamknął bo sam nie dawał rady. No cóż,nie każdy nadaje się do pracy,to typ złotego dziecka który był rozpieszczany przez rodziców. Wiem że pieniądze wyciągnął z banku a oszczędności miał bardzooo duże.Nie pracuje no bo po co skoro na koszule Armaniego ma.
      Tak nagle im coś odbiło,a ja od tych dwóch lat proszę o pomoc przy dziecku. Były nawet niechce ze mną rozmawiać,jak o coś pytam co tylko głupio się uśmiecha ale jest cicho. Ostatnio jak powiedziałam aby koszty poszły pół na pół za dziecko to mnie wyśmiał że w świetle prawa nie pracuje,jest bezrobotny,bez zasiłku,brak kasy i abym poszła do sądu to dostanę 300zł przy czym był głośny śmiech "hahahaha".
      To jest poważny człowiek?!
      Nigdy nie zabraniałam dziadkom czy byłemu kontaktu z dzieckiem,brali go do siebie kiedy chcieli,dzwonią kiedy chcą,dziecko jest za tatą. Ja wychowywałam się bez ojca i nie mam serca aby skazywać dziecka na to samo. Jaki ojciec jest to jest ale to ojciec dziecka i widać że dziecko go kocha.
      Oglądałam i oglądam ogłoszenia z mieszkaniami ale w stolicy u nas w dzielnicy ceny poszły w górę przez metro,kawalerka to koszt 1200-1500zł a gdzie zaliczka i rachunki?!?! To będzie stały wydatek na każdy miesiąc a ja już teraz wychodzę pod koniec miesiąca na zero więc o wynajęciu mogę sobie śnić do czasu aż nie będę miała stałej pracy.
      Ale jak widać oni mają to gdzieś i macie rację,od dziś nic ustnie-wszystko na piśmie. Będę u adwokata więc zapytam o wszystko i pora najwyzsza aby to załatwić inną drogą.
      • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 21:11
        jezeli ojciec dziecka nie chce placic, nie ma rady bedziesz musiala wystapic o alimenty do dziadkow, ale zanim pojdziesz na wojne sadowa sprobuj negocjowac, to zawsze lepsze wyjscie. Widac ze babcia jest sklonna to pewnych ustepstw, nalezy do wykorzystac. Przemysl dobrze strategie tych negocjacji.
        ps moze jest pewna sznasa ze babcia wpada zobaczyc wnuka a nie skontrolowac mieszkanie? Teraz jestes rozzalona ale moze sprawy nie wygladaja az tak zle?
        • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 03.07.16, 22:22
          Ja z ciekawością się dowiem, jak jest z takimi alimentami od dziadków, jak się prawnik wypowie. Wydaje mi się, że najpierw i tak są alimenty od ojca - jeśli są przyznane, a niepłacone, to trzeba wszcząć chyba procedurę ściągania alimentów. Nie wiem nawet, czy nieściaganie alimentów jest wystarczająca przesłanką w przypadku ojca w sile wieku i mozliwościach zarobkowych, by sąd nałożył obowiązek płacenia na dziadków. Mam też wrażenie, że niektórzy uważają, że jeśli ojciec nie płaci, to "przechodzi" to na jego rodziców. Taki obowiązek nie wiąże się z byciem lub niebyciem rodzicem rodzica niepłacącego - równie dobrze można obciążać tym obowiązkiem rodziców Autorki. Propozycje, by "notarialnie" się zabezpieczać a nie na "gębę" w stosunku do osób, które z własnej dobrej woli w naturze dają ok. 1,5 - 2 tys. zł w postaci udostepnienia mieszkania, a teraz oferują 800 zł też bez zadnego obowiązku, to hmmmm.... no nie wiem, co ta babcia miałaby u notariusza z własnej woli podpisywać. Ale forum wiele zniesie;)
          • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 00:53
            oczywiscie ze obowiazek ma glownie ojciec dziecka a to ze dziadkowie oferuja sami z siebie pomoc to zle o nich nie swiadczy. Co do strony prawnej : zgodnie z art. 132 k.r.o." obowiązek alimentacyjny w dalszej kolejności powstaje, miedzy innymi (..) gdy uzyskanie od osoby zobowiązanej w bliższej kolejności na czas potrzebnych uprawnionemu środków utrzymania jest niemożliwe lub połączone z nadmiernymi trudnościami. Obowiązek alimentacyjny wobec dziadków powstaje również wtedy, gdy zobowiązany nie jest w stanie zaspokoić w całości potrzeb uprawnionego. W takiej sytuacji dziadkowie zobowiązani są do zaspokojenia pozostałej części."
            Wiec prawnie nie wyglada to skomplikowanie jednak w praktyce moze nie byc proste, lepiej wiec sie jakos dogadac z dziadkami.
            Jezeli dorosli ludzie dochodza do pewnego porozumienia finansowego to zawsze lepiej to potwierdzic notarialnie, szczegolnie ze jak rozumiem to porozumienie ma jakos zastapic alimenty, chociaz formalnie chyba nie mozna sie zrzec alimentow bo to nie sa nasze ale dziecka pieniadze?
          • asfo Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 18:36
            Nie dają w naturze 1,5 - 2 tys. tylko max 800 zł. Czynsze i inne opłaty, nawet w Warszawie nie wynoszą aż tyle. 2. tys to by ewentualnie zarobili na wynajmie, o ile udałoby im się znaleźć kogoś, kto by wynajął. Jeśli Karolina wzięłaby te 800 zł "na gębę" to po miesiącu mogłaby zostać na bruku i bez 800 zł, których nie dałoby się wyegzekwować.
      • ortolann Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 07:53
        Karolinax, idź na forum Rozwód... i co dalej . Tam podpowiedzą Ci co robić. Dziecku należą się alimenty. Alimenty ma płacić ojciec. Jeśli ojciec nie płaci, to będą płacić dziadkowie. I nie żadne 800 pln, tylko tyle, ile zasądzi sąd. Sąd ureguluje również opiekę nad dzieckiem. Zapytaj na tym forum, tam Ci podpowiedzą i pokierują Cię, jak pisać, co pisać i jak działać. Powodzenia.
        • basiastel Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 08:22
          Karolina, za darmo dostaniesz wsparcie prawnika ( ew. też psychologa ) w Centrum Praw Kobiet, ul. Wilcza 60 lok. 19, tel. (22)-622-25-17. I nie przejmuj się gadkami co niektórych pań na forum. Masz większe moralne prawo walczyć o losy swojego dziecka niż dziadkowie o kilka stówek zysku.
    • napis_z_obrazka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 00:45
      Moim zdaniem lepiej ``schowac dume do kieszeni`` i poprosic o pomoc prawna i psychologiczna w Punkcie Interwencji Kryzysowej. Po to sa.
      To ojciec ma sie wstydzic, ze nie lozy na syna, nie interesuje sie rozwojem syna a nie Ty, ze potrzebujesz wsparcia.
      Bedziesz silniejsza, latwiej bedzie Ci ustalic priorytety, negocjowac z ojcem dziecka, byc moze dochodzic praw dziecka droga sadowa.
      Byc moze jest mozliwosc otrzymania zapomogi w OPS na lekarstwa dla syna, refundacji konsultacji u logopedy.

      To zaden wstyd zwrocic w kryzysie do instytucji, ktore sa do tego powolane.
      • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 04.07.16, 01:06
        warto moze zaintersowac sie mieszkaniem komunalnym, dluga procedura ale jednak jakas tam perspektywa
    • napis_z_obrazka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 15:42
      Karolina! Bylas u prawnika? Co doradzil?
      Ja mam pomysl, zebys wystapila o OPS o zamoge na olatezynszu wokosci, jaki byl dotycczas placony przez ojca Twojego syna.Moze pomoga? A Ty bedziesz miala czas na ogarniecie swojego zycia.
      Mialas pecha, trafilas na zlych ludzi. Jestes jeszcze mloda, jeszcze sobie zycie ulozysz.
      A jaka szkole skonczylas? Masz Jakis konkretny zawod?
    • koronka2012 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 17:09
      Z reguły zawsze staram się stawać po stronie pokrzywdzonych. Ale w tym konkretnym przypadku mam spore wątpliwości.

      Po pierwsze dlatego, że nie wierzę, że rozsądna osoba robiłaby takie ustalenia wiedząc, że dotyczą mieszkania należącego do kogoś innego, tzn. bez udziału dziadków. Po drugie - autorka chyba nie sądziła, że będzie tam mieszkać do końca życia? za parenaście lat dziecko będzie dorosłe, nic się nie będzie należało - gdzie pójdą wtedy, skoro teraz wydaje wszystko na bieżąco?

      Owszem, teoretycznie nie da się jej eksmitować, ale to chyba nie załatwia sprawy? Podejście "nie wyprowadzę się i co mi zrobicie" jest wyjątkowo bezczelne. A coś zrobić mogą - w skrajnym przypadku nawet sprzedając mieszkanie z lokatorami - są firmy, które się specjalizują w pozbywaniu się niechcianych lokatorów i nie jest wtedy przyjemnie.
      Wcześniej czy później autorka albo będzie musiała zarobić na wynajem, albo wróci na wieś do swoich rodziców, innej opcji nie ma.

      Jeśli kogoś nie stać na wynajem - nie wydaje 300 zł na karate, sorry. Jeśli jest więcej takich "koniecznych" wydatków to po dołożeniu 800 zł, które deklarują dziadkowie - na wynajem by wystarczyło. Niekoniecznie w centrum, ale już w Ursusie czy na obrzeżach raczej tak.
    • asfo Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 18:24
      Może zacznijmy od tego, że eksmisja na bruk nieletniego, który jest na dokładkę zameldowany i jest bliskim krewnym właścicieli owego lokalu jest mało wykonalna. Wszyscy wypowiadający się w tym wątku o tym, że karolinaz100 jest naciągaczką, zapominają o tym, że dziecko ma prawo mieszkać. Dziadkowie pewnie o tym wiedzą, więc chcą łaskawie darować 800 zł. Tyle że za tyle to w Warszawie nie wynajmie się nawet kawalerki.
      • napis_z_obrazka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 06.07.16, 19:51
        Uff! Swiatelko w tunelu.
        Mam jeszcze jeden pomysl. Moze udaloby sie Karolinie uprosic zapomoge w OPS w wys. 400,00 zl na oplate czynszu (50%) w tym mieszkaniu, gdzie mieszka z 7letnim synem, wnukiem wlascicielki.
        A o drugie 50% babcia niech upomni sie u ojca syna (czyli wlasnego synalka).
        Wlasnosc wlasnoscia, ale jest jeszcze prawo rodzinne i zwykla przyzwoitosc.


        • samawsnach Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 13:20
          Rodzice eks nie mają wobec ciebie żadnych zobowiązań. Ma je były partner. Jeśli nie chcesz ich egzekwować, to twoje prawo i twój wybór,ale na boga nie mogą za to płacić obcy ci ludzie! Co ty sama w kwestii mieszkania zrobiłaś przez te dwa lata? Złożyłaś wniosek o mieszkanie z zasobów miasta? Zapisałaś się do TBS? Cokolwiek? Przecież i tak staniesz przed takimi decyzjami, więc chyba lepiej teraz, a nie pięć minut przed eksmisją? Zadbaj o swoją niezależność, bo taka sytuacja jak teraz jest bardzo, bardzo niefajna i pewnie nie daje ci żadnego poczucia bezpieczeństwa.
          • angazetka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 16:06
            Wobec niej nie ma, wobec dziecka ma - obowiązek alimentacyjny, jeśli ojciec nie płaci. Dla dziecka rodzina ojca to nie są obcy ludzie. Racz to wziąć pod uwagę.
            • samawsnach Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 16:51
              Póki co nie mają żadnego obowiązku - dziadkowie nie płacą w zastępstwie, tylko w sytuacji, gdy wyegzekwowanie alimentów jest NIEMOŻLIWE. A tu ojciec nie płaci, bo zgadza się na to matka dziecka. Jej decyzją jest, że nie ubiega się o alimenty od byłego partnera. W tej konkretnej sytuacji wydaje się, że dziadkowie ojczyści mają świętą cierpliwość i dużo przyzwoitości (propozycja określonej kwoty na dziecko z ich strony) i ostatnie, co im się należy to pretensje ze strony autorki.
              • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 18:13
                no nie wiem, ojciec dzecka zaproponowal pewien uklad - zapewnial mieszkanie w zamian nie placil alimentow, a to jak sie rozlicza z wlasna matka za to mieszkanie ktore zaaoferowal partnerce i wlasnemu synowi chyba nie musi obchodzic autorke? Nalezy docenic ze dziadkowie chca dac jakies pieniadze, tylko ze oni raczej nie robia tego tak spontanicznie by pomoc wnukowi i jego matce, chca po prostu zwolnic syna z umowy, ktora zawarl z matka wlasnego dziecka. Wiec chyba az tak jednoznaczie morlana ta sytuacja nie jest.
                • ann.38 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 18:38
                  Ale czy umówił się, jak długo ma trwać taka sytuacja, że będą jej umożliwiać pozostawanie w tym mieszkaniu, (co juź byłoby dużo) i do tego jeszcze robić opłaty? Tego nie wiemy. Pięknie jest pomagać dorosłym dzieciom i wnukom, ale nie mozna robić jakichś potworów z dziadków, którzy nie zgadzają się w nieskończoność oddawać swojego mieszkania w użytkowanie i jeszcze na takich warunkach. Alimenty wyszłyby im taniej. Samotna matka ponosząca tylko koszty utrzymania (bez czynszu i oplat) to jest taka sama sytuacja, jak dwoje rodzców, którzy muszą sami bez pomocy rodziców zapewnić sobie wszystko.
                  • napis_z_obrazka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 19:34
                    ann.38 napisał(a):
                    Samotna matka ponosząca tylko koszty utrzymania (bez czynszu i oplat) to jest taka sama sytuacja, jak dwoje rodzców, którzy muszą sami bez pomocy rodziców zapewnić sobie wszystko.

                    A nie wiedzialam...
                    • ann.38 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 20:47
                      Ale co tu jest do "wiedzenia". Na koszty wynajmu może pójśc jedna cała pensja i na utrzymanie zostaje tylko druga. Finansowo może być podobnie.
                  • 71tosia Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 19:46
                    Moze umawiali sie bezterminowo bo tatus pewnie tak jak nie bierze potrzeb wlasnego dziecka pod uwage tak nie bierze tez pod uwage prawa wlasnosci rodzicow zbyt powaznie. By dorzymac umowy tata dziecka powinien wynajac mieszkanie swojemu synowi i jego matce? Pan jednak probuje sie wyreczyc mamusia.
                    • ann.38 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 20:45
                      71tosia napisała:

                      . By dorzymac umowy tata dziecka powinien wynajac mieszkanie swojemu
                      > synowi i jego matce?

                      Nie orientuję się w wysokości alimentów ale domyslam się, że może być problem aby zasądzona kwota wystarczyła na wynajem.
                      • konwalka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 21:59
                        wcia,z pokutuje w społeczenstwie przeswiadczenie, że "jesli ojciec nie płaci, to muszą płacić jego rodzice"
                        nie do konca tak jest
                        gdy jedno z rodziców nie wywiązuje sie z obowiązku alimentacyjnego, a egzekucja alimentow jest trwale nieskuteczna, to wystepuje sie wtedy o realizacje swiadczenia ze strony dziadkow. Ale nie chodzi o rodziców tego, kto nie placi, tylko o tych dziadków, których zasoby są wyższe. Może więc sie zdarzyc, że aliment)y zaczną byc zabierane od np rodziców matki (jesli to ona zajmuje sie dzieckiem na co dzien)
                        Dobrze jest znac takie niuansiki zanim wkopie sie w alimenty nie tych, co trzeba
                      • marsylvik Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 10.07.16, 23:44
                        ann.38 napisał(a):

                        > 71tosia napisała:
                        >
                        > . By dorzymac umowy tata dziecka powinien wynajac mieszkanie swojemu
                        > > synowi i jego matce?
                        >
                        > Nie orientuję się w wysokości alimentów ale domyslam się, że może być problem a
                        > by zasądzona kwota wystarczyła na wynajem.

                        Ciekawa jestem, czemu w swojej odpowiedzi pominęłaś fragment, który sama zacytowałaś "by dotrzymać umowy". Przeoczenie, czy fakt wcześniejszego zawarcia umowy z ojcem dziecka uważasz za nieistotny?

                        Moim zdaniem autorka powinna rozmawiać z ojcem dziecka, z którym się umawiała, a nie jego rodzicami. Rodzice również powinni w tej sprawie rozmawiać ze swoim synem i to jemu ewentualnie proponować, że mu dadzą 800 zł na dziecko, a niech resztę do kosztu wynajmu dołoży ze swojej kieszeni, skoro się tak z byłą przy rozstaniu umawiał. W końcu to jego dziecko i jego opowiedzialność.

                        Dziadkowie w tym przypadku wspomagają wnuka, a pośrednio również swojego syna, poprzez umożliwienie mu wywinięcia się od osobistej partycypacji w kosztach utrzymania własnego dziecka. Nie autorkę wątku. Jak mniemam, raczej nie jest możliwe, że o umowie pomiędzy rodzicami wnuka nic nie wiedzieli, czy się na nią nie godzili, bo jednak pozwalali przez dwa lata mieszkać a nawet okresowo pobierali z tego tytułu jakieś opłaty.
                        Wmawianie kobiecie, że jest moralnie odpowiedzialna za niedotrzymywanie zobowiązań powziętych przez ojca dziecka wobec młodego lub przez dziadków wobec byłego partnera, czy też na odwrót, jest co najmniej nie na miejscu. A tak odbieram całokształt wypowiedzi różnych osób w tym wątku, że ona roszczeniowa jest. Jeśli dziadkowie są tu wykorzystywani, to przez swojego syna. Dorośli są, niech z nim to załatwiają, a nie z pominięciem jego osoby w taki sposób, żeby on nic nie stracił, a straciło na tym małe dziecko bez swojego prawa głosu. Autorka ma dbać o interesy swojego dziecka, a nie rodziców byłego partnera.

                        Wysokość alimentów bywa bardzo różna, zależna od potrzeb dziecka, możliwości finansowych i zdolności zarobkowej obojga rodziców (wykształcenie, stan zdrowia, lokalny rynek pracy, inne zobowiązania finansowe typu obowiązek alimentacyjny wobec innych dzieci) oraz innych sposobów wypełnienia obowiązków alimentacyjnych wobec dziecka, takich jak na przykład osobista piecza. Która oczywiście ogranicza możliwości zarobkowe rodzica, zwłaszcza jeśli dziecko małe i/lub chorowite.

                        Autorce radzę rozmawiać bezpośrednio z byłym partnerem, nie z jego rodzicami. To z nim się umawiałaś, nie z nimi. I oczywiście pociągnąć go do odpowiedzialności przed sądem, jeśli sam się nie poczuwa. Wszystkie konkretne ustalenia co do podziału opieki nad dzieckiem najlepiej mieć na piśmie, na przykład porozumiewać się przez maila. Łatwiej będzie uniknąć różnych manipulacji, obietnic palcem na wodzie pisanych, przerzucania odpowiedzialności, przekręceń i wykrętów.
                        • ann.38 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 00:48
                          marsylvik napisała:

                          > Ciekawa jestem, czemu w swojej odpowiedzi pominęłaś fragment, który sama zacyto
                          > wałaś "by dotrzymać umowy". Przeoczenie, czy fakt wcześniejszego zawarci
                          > a umowy z ojcem dziecka uważasz za nieistotny?

                          Łatwo możesz zaspokoić ciekawość bo napisałam o tym wyżej- nie wiemy na jaki okres się umówiono, no i co to za umowa o udostępnienie mieszkania zawarta z osobą, która nie jest właścicielem. Obydwoje zawinli nie precyzując warunków umowy i rozporządzając mieszkaniem dziadków.
                          • marsylvik Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 09:44
                            Którzy "zawinili" w co najmniej równym stopniu godząc się na to i latami poprzez praktykę sankcjonując tę umowę.
                        • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 10:57
                          "Moim zdaniem autorka powinna rozmawiać z ojcem dziecka, z którym się umawiała,
                          > a nie jego rodzicami."
                          Rozmawia się z właścicielem nieruhomości, w której się mieszka. To nie impreza na jedną noc, gdzie natolatek zaprosił niepełnoletnią dziewczynę i ona nie wnika, "czyja chata".

                          "Rodzice również powinni w tej sprawie rozmawiać ze swoim
                          > synem i to jemu ewentualnie proponować, że mu dadzą 800 zł na dziecko, a niech
                          > resztę do kosztu wynajmu dołoży ze swojej kieszeni, skoro się tak z byłą przy r
                          > ozstaniu umawiał."
                          Rodzice nic nie "powinni", tylko mogą jak chcą i dają komu chcą. Jak chcą dać 800 zł Autorce, to czemu ma nie brać? Jak im się odechcce to nie dadzą nic, a jak zechcą dadzą więcej. Ale raczej nikt na to nie ma większego wpływu, poza może sądem.


                          "Dziadkowie w tym przypadku wspomagają wnuka, a pośrednio również swojego syna,
                          > poprzez umożliwienie mu wywinięcia się od osobistej partycypacji w kosztach utr
                          > zymania własnego dziecka."
                          To, że dziadkowie coś dają, nie oznacza, że cokoliwke "uniemożliwiają" własnemu synowi. On może swojemu dziecku kupić 5 innych mieszkań.

                          "Autorce radzę rozmawiać bezpośrednio z byłym partnerem, nie z jego rodzicami. T
                          > o z nim się umawiałaś, nie z nimi."
                          To już chyba było... Nie wiem, jak ktoś sobie może wyobrażać sobie rozmawianie o dalszym przebywaiu w nieruchomości Państwa X, w sytuacji, gdy Państwo X proszą o jej opuszzenie, z Panem Y, który "obiecał". No, obiecał, ale nie to nad czym miał (/), a przynajmniej obecnie ma prawną lub faktyczną władzę. Z każdą ze stron rozmawia się w zakresie praw, jakimi ta strona dysponuje.

                          "Wmawianie kobiecie, że jest moralnie odpowiedzialna za niedotrzymywanie zobowią
                          > zań powziętych przez ojca dziecka wobec młodego lub przez dziadków wobec byłego
                          > partnera, czy też na odwrót, jest co najmniej nie na miejscu."
                          Nie wiem, jak kogoś w tym wątku w ogóle może obchodzić kogoś, na co umawiał się lata temu syn z dziadkami w sytuacji, gdy dziadkowie zmienili zdanie w sprawie dysponowania swoim majątkiem. To już może być ewentualnie tematem jakichś rozmów prywatnych między synem i jego rodzicami, które w ogóle do tej sprawy mało obecnie wnoszą, bo dziadkowie jak dorosłe osoby komunikują się z Autorką, a nie "posyłają" do niej syna na "rozmowę". Oni nie są w żąden sposób odpowiedzialni za własnego dorosłego syna.

                          I jeszcze raz - alimenty od dziadków nie są "za karę" za własne dziecko nie wywiązujące się z obowiązków, ale w celu umożliwienia funkcjonowania wnuka i to jest nadrzędna kwestia. Płaci ktoś z rodziny, żeby dziecko miało za co żyć. I dlatego nie ma znaczenia, którzy dziadkowie - ojca czy matki - byliby pociągnięci do odpowiedzialności. Jak widać Ci dziadkowie są z tych brdziej odpowiedzialnych za wnuka, o drugich nic nie słychać, oprócz tego, że ojciec Autorki chyba i na nią w dzieciństwie nie płacił/nie zajmował się. Ojciec, ile płaci i robi, to widać z wątku, ale jego winy nie "przechodzą" przecież na jego rodziców. W małzeństwie też jak jeden rodzic nic nie zapłaci na dziecko, to drugi będzie musiał płacić za wszystko - nie za karę, ale dlatego, że nadrzędną wartością jest tu dobrobyt dziecka.
                          • marsylvik Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 12:12
                            paris-texas-warsaw napisała:

                            > Rozmawia się z właścicielem nieruhomości, w której się mieszka. To nie impreza
                            > na jedną noc, gdzie natolatek zaprosił niepełnoletnią dziewczynę i ona nie wnik
                            > a, "czyja chata".

                            Pracujac na kontrakcie w sprawie zakwaterowania rozmawiałam z pracodawcą, z którym zawarłam umowę. Nie z właścicielami kwater. Ja się umawiałam z pracodawcą, a pracodawca z właścicielami nieruchomości. Mnie nie obchodziło ile pracodawca płaci i komu, pracodawca zobowiązał się w umowie do zapewnienia mi zakwaterowania i jego z tego rozliczałam. Jak się właścicielowi odwidziało, żebym w jego nieruchomości mieszkała, to pracodawca szukał następnej. Miał się ze zobowiązań wobec mnie wywiązać, mnie nie obchodziło jak.

                            > Rodzice nic nie "powinni", tylko mogą jak chcą i dają komu chcą.

                            Owszem, coś powinni. Umowę, choćby i ustną, powinni rozwiązać z osobą, z którą ją zawarli.
                            Jeżeli umawiali się z synem, a nie z autorką, to z synem ewentualnie umowę rozwiązują. A on ją zmienia lub kończy z byłą partnerką, albo niech kombinuje jak jej dotrzymać w inny sposób.

                            > Jak chcą dać 800 zł Autorce, to czemu ma nie brać?

                            Zgoda. Jednak to powinno być niezależne o jej umowy z jej byłym partnerem.
                            Chodzi o rozdzielenie i nieprzerzucanie odpowiedzialności z syna na rodziców i z syna na jego byłą partnerkę.
                            Więc pomoc dziadków dla dziecka jak najbardziej. 800 zł to niemało. Ale nie zamiast dotychczasowej umowy z ich synem, tylko zupełnie niezależnie od tej sprawy. A tak to tu wygląda, jakby te 800zł miało być rekompensatą jakąś, zwalniało syna z odpowiedzialności "bo przecież w praktyce i tak to dziadkowie się wywiązywali, a nie musieli". Dlatego odpowiedzialność się rozmywa, wszyscy umywają rączki, pokrzywdzona wychodzi na roszczeniową, a traci na tym dziecko.
                            Przyjęcie tych 800 zł zamiast mieszkania byłoby w mojej ocenie błędem. Autorka usankcjonowałaby w ten sposób sytuację, w której godzi się na gorsze warunki swojego syna, bo jego ojciec jest nieodpowiedzialny, a za niego odpowiedzialni są z kolei jego dziadkowie, a ci znowu nic nie muszą, bo nie są odpowiedzialni za wnuka, albo muszą tylko trochę... Właśnie takie rozmywanie odpowiedzialności, na którym traci jej dziecko.

                            > Jak im się odechcce to nie dadzą nic, a
                            > jak zechcą dadzą więcej. Ale raczej nikt na to nie ma większego wpływu, poza może
                            > sądem.

                            Prawda i należy się z tym liczyć oczywiście. Ale to są względy praktyczne, liczenie się z realnością, a nie podstawa do osądu moralnego postępowania autorki.

                            > To, że dziadkowie coś dają, nie oznacza, że cokoliwke "uniemożliwiają" własnemu
                            > synowi. On może swojemu dziecku kupić 5 innych mieszkań.

                            Pisałam że umożliwiają, a nie uniemożliwiają.

                            > To już chyba było... Nie wiem, jak ktoś sobie może wyobrażać sobie rozmawianie
                            > o dalszym przebywaiu w nieruchomości Państwa X, w sytuacji, gdy Państwo X prosz
                            > ą o jej opuszzenie, z Panem Y, który "obiecał".

                            Pan się zobowiązał. Ocena, czy własnemu, dobrowolnemu zobowiązaniu będzie mógł sprostać to jego odpowiedzialność. Ona i owszem, powinna była to ocenić na własną rękę, ale ze względów praktycznych, a nie moralnych.

                            > No, obiecał, ale nie to nad czy
                            > m miał (/), a przynajmniej obecnie ma prawną lub faktyczną władzę. Z każdą ze s
                            > tron rozmawia się w zakresie praw, jakimi ta strona dysponuje.

                            I zobowiązań, jakie ta strona sama zaciągnęła.

                            > Nie wiem, jak kogoś w tym wątku w ogóle może obchodzić kogoś, na co umawiał się
                            > lata temu syn z dziadkami w sytuacji, gdy dziadkowie zmienili zdanie w sprawie
                            > dysponowania swoim majątkiem. To już może być ewentualnie tematem jakichś rozm
                            > ów prywatnych między synem i jego rodzicami,

                            Dokładnie. I właśnie obciążanie za to odpowiedzialnością autorki jest nie na miejscu.

                            > które w ogóle do tej sprawy mało o
                            > becnie wnoszą, bo dziadkowie jak dorosłe osoby komunikują się z Autorką, a nie
                            > "posyłają" do niej syna na "rozmowę".

                            Dla mnie to wygląda raczej tak, że oni jako osoby dorosłe omijają syna w rozmowach i decyzjach, tak jakby on był niedorosły i nie był odpowiedzialny za siebie i swoje dziecko. I de facto posyła rodziców na rozmowę... Albo sami się posłali, nie wiem ;) Dla rozstrzygnięcia, czy autorka temu winna to nie ma znaczenia, bo to już kwestia pomiędzy byłym partnerem i jego rodzicami.

                            > Oni nie są w żąden sposób odpowiedzialni
                            > za własnego dorosłego syna.

                            Ale za podjęte przez siebie zobowiązania już tak. Czy to wobec syna, czy jego partnerki, czy wnuka. O ile się podejmowali.

                            > I jeszcze raz - alimenty od dziadków nie są "za karę" za własne dziecko nie wyw
                            > iązujące się z obowiązków, ale w celu umożliwienia funkcjonowania wnuka i to je
                            > st nadrzędna kwestia. Płaci ktoś z rodziny, żeby dziecko miało za co żyć.

                            Zgadza się.

                            > Jak widać Ci dziadkowie są z tych brdziej odpowiedzialnyc
                            > h za wnuka,

                            Może. Nie znam ich motywacji, mogę się tylko domyślać. Może nimi kierować wyłącznie poczucie odpowiedzialności za swojego syna. Zresztą na taką opcję wskazuje zarówno jego brak odpowiedzialności (efekt nadodpowiedzialności rodziców?) jak i ich brak szczególnej chęci do budowania więzi z wnukiem.

                            > Ojciec, ile płaci i robi, to
                            > widać z wątku, ale jego winy nie "przechodzą" przecież na jego rodziców.

                            Nie, winy nie przechodzą. Inna sprawa, że pretensje o tę sytuację powinni mieć do swojego syna i ewentualnie siebie samych, jeśli się z synem nie dogadali. A forum tu sugeruje, że to jego była partnerka jest roszczeniowa. Nie jest. Ona swojej części umowy dotrzymuje: sprawuje osobistą pieczę, utrzymuje dziecko w pełnym zakresie poza właśnie tym finansowaniem dziecku dachu nad głową, do czego zobowiązał się ojciec.

                            Wiesz, jak dłużnik nie spłaca banku, to nie jest wina tych, co podżyrowali kredyt. A płacić jednak muszą, bo jest to ich odpowiedzialność, bo podjęli takie zobowiązanie.

                            > W małzeństwie też jak jeden rodzic nic nie zapłaci na dziecko, to drugi będzie musiał
                            > płacić za wszystko - nie za karę, ale dlatego, że nadrzędną wartością jest tu
                            > dobrobyt dziecka.

                            I podobnie dziadkowie w tej sytuacji. Syn nie płaci na dziecko, to oni... no właśnie, muszą? niekoniecznie muszą, ale to robią, bo nadrzędną wartością jest widocznie dla nich dobro dziecka lub bycie porządnym człowiekiem. Widać czują się za wnuka jakoś odpowiedzialni. Ale nie robią i nie muszą tego robić za karę.


                            • ann.38 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 12:54
                              Wiem, że umowa ustna też jest wiążąca, ale czy faktycznie można się upierać, że jak dziadkowie pozwolili młodym kilka lat pomieszkać, a po rozstaniu facet powiedział: no to ty zostań w mieszkaniu- można uznać za zobowiązanie, że matka z chłopcem będą zajmować to mieszkanie dożywotnio?
                              • marsylvik Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 13:43
                                To nie jest problem "czy można uznać za zobowiązanie". To problem "czyje to zobowiązanie". Zobowiązał się ojciec. Ojciec ma też obowiązki alimentacyjne. To, że jest nieodpowiedzialny z charakteru, to że nie czuje się odpowiedzialny za swoje dziecko i swoje słowo, nie zmienia faktu, że ta odpowiedzialność na nim ciąży i należy jej wymagać. A przeskakiwanie jego osoby w rozmowach pomiędzy dziadkami i autorką albo pomijanie jego roli przy ocenie praw i postawy moralnej autorki tę odpowiedzialność z niego w jakiś sposób zdejmuje.

                                I nie, nie dożywotnio. Obowiązek alimentacyjny spoczywa na rodzicach do 18 roku życia, a jeśli dziecko się uczy to do 24 czy 25, nie pamiętam teraz. Do tego czasu z ojcem trzeba się co do podziału obowiązków przy dziecku dogadywać i wywiązywanie się z umowy od niego egzekwować. Takie umowy oczywiscie można przez ten czas zmieniać, bo i potrzeby dziecka się zmieniają i sytuacja wszystkich zainteresowanych. Ale nie wolno matce pozwolić sobie na wmówienie, że jest to postawa roszczeniowa - wszystko jedno, kto to sugeruje. To ten jej były jest roszczeniowy najwyraźniej, wobec swoich rodziców, ale to już jego i jego rodziców sprawa, tym się matka małego nie musi i nie powinna przejmować, nie jej sprawa, nawet nie powinna się w to wtrącać nieproszona. Mogą ewentualnie porozmawiać wszyscy razem, ale nie rodzice zamiast dorosłego synusia, którzy wtedy będą mieli pokusę by, zależnie od tego, jak im wygodnie, raz przemawiać jako dziadkowie (my pomagamy, a przecież nie musimy), a raz jako rodzice (przecież dawaliśmy Wam mieszkać, wywiązujemy sie z obowiązku alimentacyjnego syna). Pomieszanie z poplątaniem i poczucie krzywdy po każdej ze stron.

                                Z rodzicami ojca rozmawiać oddzielnie, ale jako dziadkami dziecka, a nie rodzicami dorosłego chłopa. Można ich o pomoc poprosić, nie żądać. Od ojca za to żądać wywiązywania się ze zobowiązań i obowiązków alimentacyjnych należy, w imieniu dziecka i swoim.
                                Tej postawy trochę brakuje i autorce, i tym rodzicom, i wielu osobom na tym forum.

                                Ja bym dziadkom powiedziała, że nie tak się z eksem umawiałam, że na takiej zmianie straci dziecko, więc nie mogę się zgodzić na 800 zamiast mieszkania, bo za tyle nie wynajmę. Natomiast doceniam chęć pomocy od nich jako dziadków i z niej jak najbardziej skorzystam, jednak niezależnie od sprawy mieszkaniowo-alimentacyjnej, która wymaga niezależnego rozwiązania. Jeśli chcą to rozwiązać za niego, to nie mam nic przeciwko, są dorośli jeśli chcą to mogą wziąć na siebie taką odpowiedzialność, ale to już sprawa między nimi, a ja traktuję to jako jego udział w świadczeniach alimentacyjnych i na taką sumę się nie godzę, bo uważam, że to za mało - sama wydaję na nasze dziecko więcej jednocześnie osobiście sprawując nad nim pieczę.
                                • samawsnach Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 14:23
                                  "Ja bym dziadkom powiedziała, że nie tak się z eksem umawiałam, że na takiej zmianie straci dziecko, więc nie mogę się zgodzić na 800 zamiast mieszkania, bo za tyle nie wynajmę".
                                  Marsylvik, ale co to dziadków obchodzi, jeśli to nie oni składali zobowiązanie? Jeśli ja wynajmę osobie z ulicy mieszkanie sąsiadów za 300 zł, bo akurat dysponuję sąsiadów kluczami (np. wyjechali na wakacje), to właściciele mieszkania też mają się z moim zobowiązaniem liczyć i z tym, że lokatorzy nie wyprowadzą się, bo nie wynajmą innego mieszkania w tej kwocie? To taki sam absurd.
                                  • napis_z_obrazka Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 15:05
                                    Ani wnuk nie jest z ulicy, ani matka wnuka.
                                    Wnuk zameldowany za zgoda, nie podstepem.

                                    Uwazasz, ze mniejsza szkoda spoleczna jest pilnowanie ewentualnych dochodow z wynajmu obcym niz pomoc na mieszkanie matce 7letniego wnuka w spokoju?
                                    Przy najmniej na ten Moment, poki nie stanie na wlasnych nogach.

                                    1.Sa kraje w Europie, gdzie wlasciciel mieszkania nie moze wymowic dotychczasowym lokatorom, bo znalazl sie lepiej placacy klient. Oczywiscie mozna to prawo ominac, ale chodzi o przekaz, ze nie wszystko wlascicielom wolno.
                                    2. Matka 7letniego wnuka wychowywala swoje dziecko w nieswiadomosci, ze dziadkowie 2 lata od syna nie dostali grosza. I ma sie dziewczyna wyprowadzic z synem z dnia na dzien? Co tam sie takiego wydarzylo?
                                    3. Zgoda Karoliny na natychmiastowa wyprowadzke (za obiecane 800 zlmiesiecznie) zdecydowanie obnizy w tym momencie warunki zycia 7letniego chlopca. Rozpatrujemy sytuacje 7letniego dziecka, nie matki dziecka. A tu wiekszosc zafiksowana na dwoch matkach;-)
                                  • asfo Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 18:36
                                    Normalnych, niepatologicznych dziadków zawsze obchodzi, czy wnuczę ma gdzie mieszkać i co jeść. Nawet jeśli to oznacza np. gnieżdżenie się w 7 osób w dwóch pokojach. W normalnych rodzinach ludzie się nawzajem o siebie troszczą i jak komuś podwija się noga, to pomagają, także przyjmując potrzebującego krewnego pod własny dach, jeśli nie ma innego wyjścia. Moralnie postawa zarówno tatusia jak i dziadków jest nie do obrony.
                                • ann.38 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 14:30
                                  "Od ojca za to żądać wywiązywania się ze zobowiązań i obowiązków alimentacyjnych należy, w imieniu dziecka i swoim. Tej postawy trochę brakuje i autorce, i tym rodzicom, i wielu osobom na tym forum."

                                  Nie wydaje mi się żeby ktoś na forum wyraził pogląd iż nie należy żądać od ojca. Jak najbardziej od ojca. Tyle, że ojciec nie ma takiej władzy aby udostępnić autorce mieszkanie, które nie jest jego. Nawet gdyby samodzielnie- jak obiecał- opłacał koszty, to właściciele mogą się nie zgodzić. A alimenty od ojca o czym już pisałam prawdopodobnie nie starczą na wynajem mieszkania w stolicy i dlatego autorka zgadzała się na takie układy

                                  "Ja bym dziadkom powiedziała, że nie tak się z eksem umawiałam, że na takiej zmi
                                  anie straci dziecko, więc nie mogę się zgodzić na 800 zamiast mieszkania, bo za
                                  tyle nie wynajmę"


                                  No umawiała, umawiała się, ale z osobą, która nie ma możliwości wywiązać się z umowy, bo nie dysponuje mieszkaniem.
                • paris-texas-warsaw Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 11.07.16, 11:16
                  "no nie wiem, ojciec dzecka zaproponowal pewien uklad - zapewnial mieszkanie w zamian nie placil alimentow"

                  Nie, on nie zapewnial mieszkania, on "miał płacić" za mieszkanie, zapewne chodzi o czynsz i opłaty etc. Teraz babcia przyszła, bo to ona płaci czynsz, oprócz tego, że daje za darmo nieruchomość. Widocznie to przekroczyło juz jej granice w jakimś zakresie i chce odzyskać kontrolę nad własną własnością i nie ponosić jeszcze w związku z nią kosztów. A Autorka pisze, że wyszło na to, że ojciec dziecka nigdy nic nie płacił. Czyli pewnie stałe opłaty opłaca od x lat właściciel mieszkania. Zwyczajnie jak się jest za darmo w czyjejs nieruchomości, to trzeba dbać o kontakty z właścicielem i sprawdzać, czy wszystko gra, a nie opierać się na słowach ekspartnera bez pracy nie wnikając z czego on miałby własnej matce dawać kasę, jak na dziecko nie daje grosza, a zwyczajne kity nawciskał Autorce, że będzie coś dawał matce.
    • evee1 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 12.07.16, 05:28
      No i co Ci prawnik doradzil? Mialas isc do niego tydzien temu.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 18.07.16, 12:53
      Przepraszam że milczałam ale dziecko jak już co miesiąc chore już drugi tydzień na antybiotyku. Opiszę wszystko w kilku wiadomościach bo pisząc z telefonu urywa mi to co piszę.
      A więc byłam u prawnika.
      Umowa ustna na to że mieszkamy z dzieckiem wzamianza alimenty jest jak najbardziej w świetle prawa ważna.Prawnik powiedział również abym podliczyła jakie są koszty utrzymania dziecka miesięcznie(wyzywienie,odzież,środki czystości,opłaty za szkołę,opiekunkę,wyprawki szkolne, zabawki,koszty edukacyjne,zajęcia dodatkowe,opieka medyczna,lekarstwa,koszt transportu dziecka,koszty rozrywki,koszty wakacji,koszty z zapewnieniem kosztów mieszkania)odliczyła i uznała ile ojciec powinien pokrywać kosztów na dziecko. Prawnik dodał również że skoro ja zajmuję się dzieckiem to koszty nie muszą być dzielone na równo bo mogę wystąpić aby tatuś pokrywał ich większą część.Dziecko nie może mieć niższego poziomu życia niż ma od urodzenia. Chyba że rodzice są chorzy czy nagle zmienia się im stopa życiowa i nie mogą dalej zapewniać życia dziecku na lepszych warunkach.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 18.07.16, 13:07
      Z mieszkania nie mogą nas się pozbyć ot tak bo mają takie widzimisie. Jest to zastępcza forma alimentów. Prawnik powiedział abym poinformowała dziadków że jak tylko dziecko wyzdrowieje to wniosę sprawę do sądu o alimenty. Kiedy sąd je zatwierdzi to się wyprowadzę np w ciagu 7 dni.
      O wszystkim poinformowałam babcię dziecka.Kobieta przyjechała do mnie następnego dnia i powiedziała abym się dogadała z jej synem.Powiedziałam że ja chciałam się dogadać już od dwóch lat! Pokazałam jej wszystkie rachunki od dwóch lat,powiedziałam że część za wynajem nowego mieszkania również wliczam w koszty dziecka. A wynajęcie w stolicy kawalerki tutaj u nas to koszt 1100-1500zł bez opłat dodatkowych. Stwierdziła że ona za to mieszkanie jak wynajmie dostanie 2000-2200. Powiedziałam jej że występuje o 1200zł alimentów. Stwierdziła że ona mogłaby je płacić z pieniędzy za to mieszkanie.Pojechała do domu i miała ustalić wszystko z synem.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 18.07.16, 13:18
      Jeszcze wieczorem tata dziecka napisał wiadomość że chce się dogadać.Że napisze oświadczenie abyśmy podpisali a później z nim do sądu aby zatwierdził.
      Ale cóż tatuś przyjechał dwa dni później ze swoimi warunkami :-) jak z kosmosu :-) uwaga,będzie śmiesznie ;-) otóż że dziecko ma spędzać z nim co drugi weekend,część ferii zimowych i wakacji.Że dziecko będzie z nim w stałym kontakcie(ja mam o to zadbać-że nawet jak dziecko będzie zajęte zabawą to mam dopilnować aby zadzwonił do taty). Że szanowny tatuś dobrowolnie będzie płacił 400zł alimentów. Kolejny punkt:Jeśli dziecko będzie mieszkało z matką poza województwem mazowieckim to matka będzie dziecko przywoziła do ojca na swój koszt :-) a więc drogie Panie gdybym chciała mieszkać w Szczecinie to całe alimenty tatusia nie starczą dziecku na dojazdy do taty :-)
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 18.07.16, 13:34
      Powiedziałam że nie zgadzam się na takie żarty.Szanowny tatuś stwierdził że on nie pracuje,nie ma pieniędzy na alimenty a sąd też tyle mi da.
      Powiedziałam aby poszedł do pracy,że jeśli jemu i mi będzie lepiej to i dziecku.
      Uśmiechnął się i powiedział: "pójdę do pracy jak ty będziesz ziemię gryzła z głodu". Bezczelny,rozkapryszony, nieodpowiedzialny. Pojechał do rodziców i zaczęło się piekło,moja niedoszła szwagierka zaczęła do mnie wydzwaniać że przyjedzie i osobiście wszystkie rzeczy wywali na klatkę,wyzywać również przez smsy,pisać na fb(ja nie mam)dostałam kopię od jednej ciotki z ich rodziny że szuka kogoś do usunięcia lokatora. Babcia zaczęła wysyłać pisma że rząda 2000zł zapłaty za każdy miesiąc pobytu w mieszkaniu. Zrobiłam jak kazał prawnik,babcia została poinformowana że nie stać mnie na opłaty i po zatwierdzeniu alimentów wyprowadzę się sama z mieszkania.A na niedoszłą szwagierkę zostało przyjęte zgłoszenie na policji z jej smsami i wpisami na fb).Policjant powiedział wprost,jeszcze raz takie coś zrobi to są na to groźby karalne.Jest wojskowym więc nie zdaje sobie sprawy jak sama sobie szkodzi.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 18.07.16, 13:40
      Prawnik również powiedział że tatuś chyba jest niedoinformowany.Skoro przez dwa lata jest na utrzymaniu rodziców,nie pracuje bo wszystko ma zapewnione przez rodziców,nie ponosił przez ponad dwa lata kosztów dziecka a mieszkanie opłacali jego rodzice to jak najbardziej można do odpowiedzialności pociągnąć jego rodziców.
    • karolinax100 Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 18.07.16, 14:08
      Pytacie dlaczego akurat rodzice byłego mają odpowiadać za syna a nie moi rodzice?
      Odpowiedzialność za dziecko ponoszą po połowie jego rodzice czyli ja i mój były. Ja się wywiązuję i to więcej niż q połowie więc moi rodzice są z tego zwolnieni. Ojciec nie jest pozbawiony praw więc niech on ponosi odpowiedzialność. A że jego rodzice to osoby posiadające naprawdę duży majątek w dodatku pozwalają synowi na nicnierobienie mimo że to dorosły facet któremu bliżej do 40 niż 20 to już mnienieinteresuje.
      Jak powiedział prawnik,nie zwracać uwagi już na nich tylko kierować się dobrem dziecka. A ja zaznaczam że mi TYLKO O TO CHODZI.Dobro dziecka na 1 miejscu :-) A o wszystkim zadecyduje sąd. Pozdrawiam
      • marsylvik Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 19.07.16, 16:22
        Brawo! :)
      • mimfa Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 22.07.16, 14:24
        Nie jest pozbawiony praw jak słusznie zauważyłaś i dlatego nie rozumiem dlaczego rozśmieszył Cię fakt, że chce mieć kontakt z dzieckiem.
    • xxdorisxx Re: Tata i dziadkowie dziecka-problem. 19.07.16, 14:49
      Postrasz ich wnioskiem o alimenty :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka