hellokatty
22.01.17, 09:05
Witam,
mam 27 lat i mieszkam z rodzicami. Do domu wróciłam po rozstaniu z chłopakiem... ale to nie to jest moim problemem ponieważ swoja rodzinę bardzo kocham i jestem z nimi równie mocno związana... ale czy nie aż za bardzo....
Po rozstaniu przez dłuższy okres czasu byłam dla całej rodziny tj mamy i taty ale i mojej siostry i jej rodziny (mieszkają kilka domów dalej) na każde zawołanie. Nie było problemów z obiorem dziecka z przedszkola jak była taka potrzeba itp. wakacje ZAWSZE całą rodziną spędzamy w naszym domku letniskowym.... ale tu zaczyna sie problem... ja bardzo lubię tam jeździć.. nie przeszkadzało mi to że jechaliśmy tam razem całą rodziną... chociaż miałam chwile że chciałam sie wyciszyć i pobyć sama.
Po upływie roku od rozstania zaczęłam umawiać się na randki... chciałam kogoś poznać... zwyczajnie kogoś kochać, ale ciągle poszukiwałam godnego kandydata który pokocha moje rodzinne wyjazdy na wioseczke do domku letniskowego i zechce spędzić tam każdą wolną chwilę...z moją rodziną... ale pewnego razu zwyczajnie zbuntowałam się temu wszystkiemu i zdałam sobie sprawę ze nie każdy musi lubić to co ja i stało się.. poznałam mężczyznę jesteśmy już jakiś czas razem... to chłopak jakiego chciałam pod wieloma względami... ale go nie interesuje spędzanie każdej chwili z moimi rodzicami czy spędzanie urlopu również z nimi oraz każdego możliwego weekendu... ja to doskonale rozumiem i nie namawiam sam mówi ze jeden weekend go nie zbawi i pojedzie. i jeździć też mi nie zabrania awantur nie mam o to...tylko jak długo? ale do meritum.. moja rodzina z tego wszystkiego uważa że bardzo się zmieniłam.... że nie jestem już tą samą osobą.... że już nie będę z nimi jeździć i muszą teraz sobie radzić beze mnie... ciągle manifestują jak bardzo się odizolowałam i już nigdy więcej nie spędzę z nimi czasu... bardzo mnie to irytuje chce ułożyc sobie życie ale nie z nimi tylko ze swoim mężczyzną a ciągle martwię się jak oni na wszystko zareagują... boje się im powiedzieć ze w wakacje na tydzień może pojadę z nimi razem, ale następne 2 tygodnie chcę spędzić ze swoim facetem...
ja stopniowo staram się odchodzić od rodziny...tylko czy może to nie jest złe mieć bardzo dobre kontakty z rodzina? może to mój facet przesadza....?
może to ja nie potrafię odciąć się od rodziny?
a może to oni wywierają na mnie presje i sa toksyczni?