Dodaj do ulubionych

problem ze mną czy moją rodziną

22.01.17, 09:05
Witam,
mam 27 lat i mieszkam z rodzicami. Do domu wróciłam po rozstaniu z chłopakiem... ale to nie to jest moim problemem ponieważ swoja rodzinę bardzo kocham i jestem z nimi równie mocno związana... ale czy nie aż za bardzo....
Po rozstaniu przez dłuższy okres czasu byłam dla całej rodziny tj mamy i taty ale i mojej siostry i jej rodziny (mieszkają kilka domów dalej) na każde zawołanie. Nie było problemów z obiorem dziecka z przedszkola jak była taka potrzeba itp. wakacje ZAWSZE całą rodziną spędzamy w naszym domku letniskowym.... ale tu zaczyna sie problem... ja bardzo lubię tam jeździć.. nie przeszkadzało mi to że jechaliśmy tam razem całą rodziną... chociaż miałam chwile że chciałam sie wyciszyć i pobyć sama.
Po upływie roku od rozstania zaczęłam umawiać się na randki... chciałam kogoś poznać... zwyczajnie kogoś kochać, ale ciągle poszukiwałam godnego kandydata który pokocha moje rodzinne wyjazdy na wioseczke do domku letniskowego i zechce spędzić tam każdą wolną chwilę...z moją rodziną... ale pewnego razu zwyczajnie zbuntowałam się temu wszystkiemu i zdałam sobie sprawę ze nie każdy musi lubić to co ja i stało się.. poznałam mężczyznę jesteśmy już jakiś czas razem... to chłopak jakiego chciałam pod wieloma względami... ale go nie interesuje spędzanie każdej chwili z moimi rodzicami czy spędzanie urlopu również z nimi oraz każdego możliwego weekendu... ja to doskonale rozumiem i nie namawiam sam mówi ze jeden weekend go nie zbawi i pojedzie. i jeździć też mi nie zabrania awantur nie mam o to...tylko jak długo? ale do meritum.. moja rodzina z tego wszystkiego uważa że bardzo się zmieniłam.... że nie jestem już tą samą osobą.... że już nie będę z nimi jeździć i muszą teraz sobie radzić beze mnie... ciągle manifestują jak bardzo się odizolowałam i już nigdy więcej nie spędzę z nimi czasu... bardzo mnie to irytuje chce ułożyc sobie życie ale nie z nimi tylko ze swoim mężczyzną a ciągle martwię się jak oni na wszystko zareagują... boje się im powiedzieć ze w wakacje na tydzień może pojadę z nimi razem, ale następne 2 tygodnie chcę spędzić ze swoim facetem...
ja stopniowo staram się odchodzić od rodziny...tylko czy może to nie jest złe mieć bardzo dobre kontakty z rodzina? może to mój facet przesadza....?
może to ja nie potrafię odciąć się od rodziny?
a może to oni wywierają na mnie presje i sa toksyczni?
Obserwuj wątek
    • chocolate_cake Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 09:21
      Wiesz co, przypomniała mi się taka sytuacja sprzed lat. Moja koleżanka z mężem oraz jej brat z żoną mieszkali razem wszyscy w niewielkim jak na tyle osób mieszkaniu, z rodzicami mojej koleżanki. Wszędzie razem chodzili, wyjeżdżali. Często razem do kościoła. Potem mieli dzieci. Wiem że po kilku latach zarówno koleżanka, jak i jej brat rozwiedli się i nadal mieszkają z rodzicami a minęło już wiele lat. Tak mi się skojarzyło.
    • ada1214 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 09:22
      moja rodzina z tego wszystkiego uw
      > aża że bardzo się zmieniłam.... że nie jestem już tą samą osobą.... że już nie
      > będę z nimi jeździć i muszą teraz sobie radzić beze mnie...

      haha no to przynajmniej szczerze postawili sprawe LOL. Brakuje im jelenia jakim do tej pory bylas.
      • sebalda Re: problem ze mną czy moją rodziną 23.01.17, 11:42
        Nie, rodzina nie ma racji. Dzieci wychowuje się dla świata, a nie dla siebie. Dzieci muszą być samodzielne, jeśli nie są, świadczy to źle o rodzicach. Należy w odpowiednim momencie przeciąć pępowinę.
        Sama jestem matką dorosłych dzieci i choć strasznie tęsknię za córką, która już z nami nie mieszka i odwiedza nas nie za często, to cieszę się, że jest samodzielna i ułożyła sobie życie. Syn niby jeszcze mieszka z nami, ale ma bardzo bujne życie towarzyskie, czasami widuję go tylko w przelocie.
        Byłam i jestem bardzo zżyta z dziećmi, brakuje mi ich towarzystwa, ale rozumiem, że tak ma być, to one mają być szczęśliwe, samodzielne, odpowiedzialne, mają mieć swoje życie. Jeśli rodzice myślą inaczej i ograniczają dorosłe dziecko - to nie najlepiej o nich świadczy i należy im uświadomić, że to nie tak ma być. Życzę determinacji, stanowczości i samodzielności!
    • heniek.8 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 09:30
      w jaki sposób twój facet przesadza?
      zachowuje się najbardziej taktownie jak można, bardziej niż wymaga tego sytuacja,
      może jeszcze jakiś 'oczadziały'

      matka hoduje cię na towarzystwo i podporę na stare lata (podać szklankę wody i te sprawy…) i w jej interesie jest żebyś się nie usamodzielniła.

      co jest w twoim interesie - ja nie wiem - może jest zbieżny z interesem matki, tzn. najwyższą wartością jest dla ciebie wolność od poczucia winy że odrzucasz matkę.

      jeżeli chcesz jej dogodzić to powinnaś rozejrzać się za chłopakiem który powita twoją matkę jak własną rodzinę i nie będzie marzył o niczym innym jak tylk spędzać czas na wakacjach z twoimi rodzicami
      • agniesia331 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 11:19
        I pamietaj,ze matce masz pomagac jak bedzie stara czyli jakies 80 lat,a NIE JESTES JEJ WINNA UMILANIU WEEKEINDOW I ZYCIA TOWARZYSKIEGO!!!!
    • yamilca197 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 09:44
      Masz 27 lat i nie odcieta pepowine.
      Twoj ex lubil i chetnie spedzal czas w twoja rodzina?
      Na swiecie jest duzo rzeczy do zobaczenia, sa ludzie ktirych mozna poznac i sie z nimi zaprzyjaznic i wyobraz sobie spedzac czas mozna z nimi fajnie i mozna spedzac go inaczej niz tylko z rodzina.
      Mama, tata, siostra i jej rodzina w kazdy weekend, w kazde wakacje itd - nie nudzi cie to? Nie masz ochoty poznawac innych ludzi i spedzac inaczej wolnego czasu niz z najblizsza rodzina?
      Rodzina uwaza, ze sie zmienilas i maja racje, skoro do tej pory robilas jak robilas teraz widza zmiane i to komentuja. Pytanie co ty z tym zrobisz? Chcesz zmiany czy nie,sama odpowiedz sobie.
      • agniesia331 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 11:16
        W ramach dobrej zmiany spedz w domku po 1 weekendzie w maju,czerwcu,lipcu I sierpniu,I to tak,ze niecale 2 dni z nimi,badz w domku tylko w cheilach posilku,masz prawo sama z chlopakiem isc na spacer,plaze,piwo.Posiedzenie z rodzinka przy obiadku,kolacji I potem zamhylacie swoj pokoj,by sami pobyc. Niech rodzice yez sobie zorganizuja swoich znajomych.Pamietaj,ze jak dasz palec to wezma reke.
    • triss_merigold6 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 10:28
      Masz 27 lat czy 17?
    • ola_dom Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 10:53
      hellokatty napisał(a):

      > ja stopniowo staram się odchodzić od rodziny...tylko czy może to nie jest złe mieć bardzo
      > dobre kontakty z rodzina? może to mój facet przesadza....?
      > może to ja nie potrafię odciąć się od rodziny?
      > a może to oni wywierają na mnie presje i sa toksyczni?

      Skóra mi ścierpła, jak przeczytałam Twój post.
      Jak chcesz poszukać i poczytać, to polecam Ci moje wpisy z tego forum - ku przestrodze. Ja zmarnowałam o wiele więcej lat, Ty masz jeszcze sporo życia przed sobą.
      I przede wszystkim - nie jest niczym złym mieć dobre kontakty z rodziną. ALE TY ICH NIE MASZ. Symbioza i uwiązanie za pomocą wywoływania w Tobie poczucia winy nie mają nic wspólnego z normalnymi, dobrymi rodzinnymi relacjami.
      A komentarze ze strony rodziny na temat "Twojej zmiany pod wpływem faceta", o tym, że ich "porzuciłaś" i cała reszta - to klasyka toksyny.
      • agniesia331 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 11:12
        Dokladnie jak pisze ola rodzinka toksyczna,a facet normalny. Masz 27 lat,I twoi rodzice lat 50 plus I dzieciata siostra to nie towarzystwo do rozrywki!!! Ciesz sie zyciem,mlodoscia I tym ze nie masz dzieci,po co ci dzieci co weekend do opieki? Chcesz byc taka wiecznie samotna stara szkapa dla rodziny? Bo na takiej pizycji Cie widza,nie miej zludzen. A nie mozesz wyjorzystac ivh nieobecnosci I posiedziec sama w domu z facetem? Rowery,wspolna nocka itd.
    • 71tosia Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 11:07
      to chyba dobrze ze sie zmienilas i masz nareszcie wlasne zycie?
    • agniesia331 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 11:07
      A ty bys chciala byc zmuszana spedzac kazda chwile z tesciami I ferajna z jego rodziny? Uwazam,ze jesli nie odmawia takich weekendow 1 raz na kilka tyg to wszystko gra Chcesz stracic fajnego faceta przez oczekiwania I to nierealne twojej rodziny? Odetnij pepowine. Chlopak tez zasluguje na fakbe weekendy bez twojej wszystkowiedzacej najlepiej co dla Ciebie fajne rodziny. 1 weekend z rodzinka spokojnie wystarczy I to myslalaby tak,ze jesli oni na piatek_ niedziele,to wy np sobota I niedziela. Chca twojego przyjazdu,bo cie wykorzystuja,facet jest ok I moim zdaniem zaznacza swoje granice. Wyjedz z nim gdzie w Polske,ze znajomymi,oprocz mamusi I tatusia wazni sa tez inni. Rodzice sa o pokolenie starsi I to nie powinno byc twije jedyne towarzystwo!!!!
    • agniesia331 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 11:24
      A nie mozesz spedzic tego tyg inaczej? Zamiast brac tydz urlopu I z nimi siedziec namow chlopaka I wezcie urlop np.piatek,czwartek I sami posiedzcie w tym domku.W ogole z rodzinka bym urlopu nie spedzala,OGARNIJ SIE,KTORA 27 LATKA SPEDZA TYDZ IRLOPU Z RODZICAMI? TO CHORA SUTUACHJA,,!! SYTUACJA SIEDZENIA STAREJ PANNY PRZY MAMUSI I TATUSIU I SLUCHANIA TEKSTOW JAK SIE ZMIENILAS,! Wez sie przeprowadz do faceta lub kolezanki,bo jak z nimi mieszkasz to powodujesz,ze chca toba rzadzic
      • heniek.8 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 11:30
        spokojnie agniesia, nakręcasz się, piszesz post za postem, zaczynasz używać trybu rozkazującego
        chyba możemy to już wyjawić - to ja jestem chłopakiem hellokatty i bardzo lubię spędzać czas z jej rodzicami.
        zamierzam się do nich przeprowadzić i nie wyobrażam sobie żebyśmy mieli pojechać na urlop bez nich! chyba mamusi by serce pękło!!!
    • ortolann Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 12:40
      Mnie się wydaje, że czasem idealnie otrzeźwiające jest, kiedy się gra w to samo, co druga strona. ONi zarzucają Ci, że się zmieniłaś? To Ty im z tej samej rury: "Widzę, że zmieniliście się, od kiedy spotykam się z XY. Chyba go nie lubicie. Czy chcecie mnie unieszczęśliwić? Chcecie, żebym została starą panną?" I tak dalej w ten deseń.
      • ola_dom Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 12:51
        ortolann napisała:

        > Mnie się wydaje, że czasem idealnie otrzeźwiające jest, kiedy się gra w to samo,
        > co druga strona. ONi zarzucają Ci, że się zmieniłaś? To Ty im z tej samej rury

        Warto spróbować, jednak ja w odpowiedzi usłyszałam:
        - [kręcenie głową] Ależ on cię zmienił... Kiedyś NIGDY byś się tak do matki nie odezwała...

        I tak dalej w ten deseń - czyli że wszystko, co mówię i robię, jest skutkiem jego strasznego wpływu, wszystko dało się podciągnąć i stosownie zinterpretować.
        Nie mówię w żadnym razie, żeby nie próbować - pokazuję jedynie, że warto być przygotowanym, że to niekoniecznie zadziała. I że żadna rozsądna rozmowa nie musi zadziałać.
        Ale oczywiście należy zacząć od rozmowy.
        • ortolann Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 13:13
          Wypróbowałam to na własnej skórze i wiem, że to się tylko tak łatwo mówi. Poprzedzone było fazą ostrych kłótni. Ale i na to znajdzie się sposób: trzeba mieć refleks. I wtedy odpowiedzieć: "Ja się wcale nie zmieniłam, to Wy się zmieniliście. Wcześniej to Wy nigdy nie robilibyście mi takich wyrzutów." To jest metoda - nie wiem jak ją nazwać - kreowania faktów w rozmowie: oni mówią, że się zmieniłaś (oczywiście na gorzej) i liczą na to, że Ty w to uwierzysz. Chcą Cię zawstydzić przedstawiając fakty w taki sposób, żeby było Ci przykro i wstyd. No i działa, a jakże. Działało kiedy byłaś dzieckiem, zadziała i teraz. Trzeba szybko oprzytomnieć w takim towarzystwie, niestety. Najlepiej od razu zabierz się za działania, które Cię uniezaleźnią od rodziny: własne mieszkanie.
          • verdana Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 14:03
            Rodzina mówi Ci, ze się zmieniłaś. Zastanów się, co to oznacza - oznacza to, zę Twoi rodzice uznali, ze masz całe życie "nie zmieniać się", czyli pełnić rolę dziecka w ich rodzinie. Każdy rodzic wie, że dzieci dorastają i "zmieniają się" - z dzieci wyrastają dorośli, którzy mają własne życie i nie spędzają całego życia z rodzicami. Twoi rodzice usiłują Ci wmówić, zę Ty dorastać nie masz prawa - skoro mając lat 7 czy 17 byłaś z nimi, jako część ich rodziny, masz takie samo życie prowadzić jako dorosła. Każdy rozsądny (i kochający) rodzic dąży do usamodzielnienia dziecka, do tego, aby w pewnej chwili zaczęło żyć własnym życiem, na własny rachunek. Nie oznacza to zerwania z rodzicami, tylko inny rodzaj kontaktów. Ale na pewno oznacza, że rodzice nie będą juz jedynym towarzystwem. Rodzice, którzy tego nie chcą traktują swoje dziecko jak swoją własność - ma robić tylko to, co rodzicom daje przyjemność. Potrzeby ich dziecka sa kompletnie nieistotne. Chcą z Tobą spędzać czas nie dlatego,z ę kochają Ciebie, tylko dlatego,z ę kochają siebie. Ty w tej sytuacji nie jesteś istotna i nie Twoje dobro mają na myśli.
            Jedyne, co mogę poradzić w tej sytuacji to spakować walizki i wyjechać na drugi koniec Polski, albo na drugi koniec świata. Rzadko udzielam takich rad, bo sadzę, ze rodzice stanowią dosyć istotną część naszego życia. Ale dotyczy to rodziców, którzy myślą o dziecku i chcą w mniejszym czy większym stopniu jego dobra. Twoi rodzice nie chcą Twojego dobra. Pora sie odciąć i to radykalnie, zanim zmarnują Ci życie.
            • jehanette Re: problem ze mną czy moją rodziną 24.01.17, 14:52
              Nawet nie trzeba się pakować na drugi koniec. Wystarczy samodzielnie zorganizować sobie lokum i samodzielnie się wyprowadzić, być asertywnym. Moi rodzice byli bardzo obrażeni, że ja nie chciałam ich zaangażować w wyprowadzkę - wolałam skorzystać z pomocy przyjaciół - po prostu nie mieć ich na głowie już w tym procesie, tak bardzo "moim" i pod moje dyktando. Wyprowadziłam się wcale nie na drugi koniec polski, pierwszy rok kontakty były bardzo chłodne i dziwne, łacznie z fochami i oskarżeniami, ale teraz się unormowało. Spotykamy się, czasem sama zaproponuję że ich odwiedzimy, czasem się zgodzę na ich propozycję, czasem coś przesunę czy odwołam. Moja córka spędza kilka dni raz na jakiś czas u nich. Tylko "pochwalenie się" zakupem nowego mieszkania (spoko, nie mieszkam w nim, buduje się dopiero) jeszcze mi nie przeszło przez gardło.
              • verdana Re: problem ze mną czy moją rodziną 24.01.17, 17:13
                Bardzo trudno jest być asertywnym, jak się mieszka tuż obok, albo niedaleko. Bo "dlaczego tak rzadko przychodzisz". "wpadnę do Ciebie jutro, mam pyszną kapustkę".
                • jehanette Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 16:29
                  No jasne, przez "nie na drugi koniec Polski" miałam na myśli np. do innego miasta. Gdzie nie da się wpaść w kapciach z kotlecikami.
    • marusia.00 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 14:10
      Moja przyjaciółka tez ma takie relacje z rodziną. Bardzo związani, wszystko razem, nikt bez nikogo nie kichnie. 4 siostry+rodzice, teraz już tylko matka. Tylko najstarszej udało się załozyć wlasną rodzinę. 3 zostały w domu rodzinnym. Żaden potencjalny narzeczony tego nie przetrwał. Kiedyś byłam zafascynowana tym, jak są ze sobą związani, teraz wiem, że to nie jest do końca zdrowe.

      Spróbuj odciąć tą pępowinę, bo masz duże szanse zostać sama. Rodzice z czasem się przyzwyczają a jak nie, to trudno.
      Mnie zastanawia dlaczego w wieku 27 lat, po zerwaniu z chlopakiem wróciłaś do rodziców ? To najwyższy czas na usamodzielnienie się. Brałaś to pod uwagę? A czy jeśli nie ułozysz sobie życia osobistego, to nie masz zamiaru się usamodzielnić ? tylko żyć "przy rodzicach"? Wygoda? pępowina?
      • fusun1804 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 19:16
        Wszystko juz zostało napisane, padły tez wszystkie możliwe pytania dodatkowe.

        Dopytam tylko : byłaś kiedykolwiek na jakis samodzielnych wakacjach ? I jeszcze : interesuje Cie jakaś forma spędzania urlopu poza siedzeniem w domku letniskowym ? Morze, góry, zwiedzanie muzeów itd.
        Jakie zainteresowania ma ten Twoj facet ?

        Zapytam tez : gdzie mieszkałas przed zerwaniem z tym poprzednim facetem ? Dlaczego nastąpił koniec związku ?

        Ja mam wrażenie ze Autorka chciałaby miec ciastko i zjesc ciastko. Tzn miec faceta i jednocześnie miec związek / więź z rodzicami i na razie poszukuje patentu zeby to jakos pogodzić.

        • fusun1804 Re: problem ze mną czy moją rodziną 22.01.17, 19:45
          Ola, domyślam sie śledzisz ten wątek :))
          Film " Pianistka " juz Ci polecalam , podobnie jak inni.
          Przypomniała mi sie powieść Laury Esquivel " Przepiórki w płatkach róży " o dziewczynce ktorej los - opieka nad matka na stare lata i staropanieństwo- jest przesądzone juz w chwili narodzin. Polecam tez film na podstawie powieści.
          W każdym razie w powieści jest jasno powiedziane ze najmłodsza córka nigdy nie moze wyjsc za mąz, jej rola jest zajmowanie sie matka na starość i nikt nie ukrywa ze o żadne do to tejże córki w tym wszystkim nie chodzi.
          • ola_dom Re: problem ze mną czy moją rodziną 23.01.17, 10:22
            fusun1804 napisała:

            > Ola, domyślam sie śledzisz ten wątek :))
            > Film " Pianistka " juz Ci polecalam , podobnie jak inni.

            Tak, i oglądałam go już całkiem dawno. Niespecjalnie znajduję analogie - tam sprawa była grubo przerysowana i drastyczna, u mnie nigdy tak nie było. O wiele bardziej "odnajduję się" w "Zbliżeniach", o których tu pisałam.

            > W każdym razie w powieści jest jasno powiedziane ze najmłodsza córka nigdy nie
            > moze wyjsc za mąz, jej rola jest zajmowanie sie matka na starość i nikt nie ukrywa
            > ze o żadne do to tejże córki w tym wszystkim nie chodzi.

            No tak - ale to znowu nie jest analogiczne do mojej sytuacji. Po pierwsze dlatego, że jestem jedynaczką. Po drugie - u mnie nigdy nic nie było jasno powiedziane, poza tym, że to "moje dobro jest najważniejsze, mama zawsze dla mnie wszystko i w ogóle, ach, ach".
            Do tego - zawsze była mowa, że w żadnym razie nie należy MIESZKAĆ z teściami - co w moim wypadku miało oznaczać budowę drugiego domu na działce - bo duża i w sam raz na dwa "oddzielne" domy :D.
            I generalnie pamiętam ciągłą "propagandę", że to ja jestem najważniejsza i wszystko jest dla mojego dobra. Tak skuteczną, że ja naprawdę do niedawna w to wierzyłam.
    • jehanette Re: problem ze mną czy moją rodziną 24.01.17, 14:43
      Hej,
      Twoja rodzina nie jest pewnie toksyczna, ale nie zauważa że jesteś dorosłą odrębną jednostką i nie musisz, jeśli chcesz inaczej, powielać w 100% rodzinnych wzorców. Naprawdę dorośli ludzie z własnymi związkami nie muszą spędzać każdej wolnej chwili z rodziną pochodzenia. Mają swój związek, potem pewnie dzieci, znajomych, zainteresowania. Te stosunki muszą się ułożyć na nowo, najlepiej się wyprowadzić i pogodzić z czasowym ochłodzeniem stosunków, a potem się to wszystko ułoży. Cieszyć się swoim życiem i bronić granic - nie chodzi o odcinanie się, tylko o zachowanie w zgodzie ze sobą. "Fajnie mamo, wpadniemy w sobotę, ale na niedzielę mamy plany...", "O, niestety ale mam już plan na ten weekend, może za tydzień. Nie możecie? No to za dwa, zdzwonimy się ok?". Nie dawać się wkręcać w tłumaczenie i nie zdradzać za wiele - hasło "mam plany" powinno być hasłem zamykającym rozmowę, nawet jeśli ten plan to leżeć z facetem przez cały dzień na kanapie i oglądać seriale. To Wasz plan i Wam jest to potrzebne.
      Jak urodziłam dziecko i siłą rzeczy skupiłam się na swojej rodzinie, walcząc z takim "wchłanianiem" jak opisujesz, moja matka nie mogła tego przeżyć, bo wcześniej byłam jak Ty. Usłyszałam nawet "Odkąd urodziłaś dziecko nie masz już dla nikogo poza nimi (tj mężem i dzieckiem) uczuć!!!". wyprowadziłam się, co też było okupione wieloma szlochami i fochami. Ale wiem że robię dobrze, nikogo nie odpycham, no chyba że sam się odpycha na swoje życzenie. Kontakty z rodzicami mam, poprawne zdaje się ;)
      Powodzenia!
      • ola_dom Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 20:02
        jehanette napisała:

        > Twoja rodzina nie jest pewnie toksyczna, ale nie zauważa że jesteś dorosłą odrębną
        > jednostką i nie musisz, jeśli chcesz inaczej, powielać w 100% rodzinnych wzorców.

        Tak sobie myślę, że toksyczność rodziny można stwierdzić właśnie w momencie, kiedy zachodzą takie zmiany - po tym, jak rodzina reaguje. Toksyna może się długo nie objawiać - dopóki wszystko jest po myśli rodziny. Natomiast w przypadku zmiany, która burzy rodzinny "porządek" i nie podoba się rodzinie - następuje wybuch. I to jest wybuch tego typu i w takiej skali, że delikwent jest totalnie zaskoczony i zaczyna się zastanawiać, że chyba naprawdę źle postępuje, skoro kochająca do tej pory rodzina zareagowała tak gwałtownie i kategorycznie.
        • jehanette Re: problem ze mną czy moją rodziną 26.01.17, 13:14
          Nie lubię używać takich dużych słów, stąd takie zastrzeżenie. Te relacje nie są w porządku, to pewne.
    • koronka2012 Re: problem ze mną czy moją rodziną 24.01.17, 18:56
      Pomysł, że miałabym spędzać z cudzą rodziną (nawet bardzo fajną) KAŻDY weekend i KAŻDE wakacje wywołuje we mnie wizję żywiołowej ucieczki na oślep z krzykiem. W ogóle wizja urlopu z rodziną oznacza u mnie odruch "po moim trupie". Dusiłabym się w takim układzie.

      Nie, taka silna rodzinna integracja, brak indywidualności - to nie jest dla mnie normalnie, a tym bardziej dobre. Rodzina oczekuje od każdego podporządkowania się jedynie słusznej wizji życia. Jakoś nie przekonuje mnie to o dobrych relacjach, bo gdyby faktycznie były dobre, a nie toksyczne - nie ciosaliby ci teraz kołków na głowie, że śmiesz mieć własne plany. To, że się boisz ich reakcji najlepiej świadczy o tym, że coś jest mocno nie halo w tych układach.
    • z_pokladu_idy Re: problem ze mną czy moją rodziną 24.01.17, 23:07
      Aż mi się przypomniały powieści Musierowicz i pewna scena: jedna z córek państwa Borejków wyszła za mąż i tegoż męża sprowadziła do rodzinnego domu, aby zamieszkać wspólnie z rodzicami, dwiema siostrami i dziećmi jednej z nich. Podczas nocy poślubnej siostrzenice uparły się, aby pograć z wujaszkiem w makao, czym wprowadziły rodzinę w rozbawienie, a pannę młodą we wściekłość. Jako dziecko zaśmiewałam się z tej scenki i zazdrościłam tej bliskości w rodzinie. Kiedy przeczytałam te powieści jeszcze raz, w dorosłym życiu aż mi skóra ścierpła, tak samo jak teraz, gdy przeczytałam Twój opis.
      Twój facet nie przesadza, po prostu widzi Cię jako swoją partnerkę, a nie jak córkę Twoich rodziców. Masz prawo dorosnąć i żyć swoim życiem nie mając wyrzutów sumienia, że nie jesteś na każde skinienie. Być może rodzice po Twoim powrocie uznali, że znowu jesteś ich małą córeczką i wystarczy ich tylko naprostować. A może faktycznie są toksyczni i próbują mniej lub bardziej świadomie wtłoczyć Cię w rolę etatowej starej panny, która za możliwość mieszkania będzie kimś w rodzaju 'przynieś-wynieś-pozamiataj'. Ciekawa jestem, jak się zachowywali wcześniej, gdy byłaś w poprzednim związku. Jeśli teraz im tak odbiło, to może można to jeszcze odkręcić bez obrazy majestatu.
    • mmkaa1 Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 18:08
      Mialam znajomego, 33 lata chlop mial i kazdy weekend i kazdy urlop spedzal na dzialce z mama, babcia i wujkiem. I mieli taka zasade, by zadnego "zla" tam do nich na dzialke nie dopuscic, a zyc tylko miloscia. No i mnie nie dopuscili ;) Gosc z mama i tata spedzal tez wyjazdowe urlopy czyli tydzien za granica, wyjazdy, urodziny i imieniny z rodzina. Swoje urodziny spedzal przy stole z mama tata babcia wujkiem przyjaciolka wujka. To byl jego wymarzony sklad. Jedynak. W wieku 33 lat nie mogl spac normalnie na lozku, ne mogl oddychac, spal na podlodze nie na poduszce ale na fotelu samochodowym. Mial kilka operacji nosa i dalej nie oddycha, dusi sie, z nosa non stop leci mu krew,szykuje sie na nastepna operacje. Byl niewydolny tez seksualnie. Jadl jedynie z apetytem.... Tragedia. A i mamie pomagal prowadzic firme, bo tata nie umie. Z mama mial ulubione programy tv i codzienne rozmowy tel. o waznych sprawach firmowych.
      • mmkaa1 Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 18:25
        Problem byl z nim czy jego rodzina? ;)
        • fusun1804 Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 19:25
          " W wieku 33 lat nie mogl spac normalnie na lozku, ne mogl oddychac, spal na podlodze nie na poduszce ale na fotelu samochodowym. Mial kilka operacji nosa i dalej nie oddycha, dusi sie, z nosa non stop leci mu krew,szykuje sie na nastepna operacje. "

          A co to ma do rzeczy ?

          "Był niewydolny tez seksualnie."

          Skąd wiesz ?
          • mmkaa1 Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 19:29
            Ma do rzeczy tyle, ze wydaje mi sie, ze to byla juz jakas nerwica, jakby ta matka nie dawala mu zyc ani oddychac.
            Wiem, bo sprawdzilam ;)
            • zuzi.1 Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 23:26
              Dokladnie, bardzo możliwe, ze to byla nerwica. Mój mąż, gdy go poznałam miał nerwice natręctw. Przeszlo mu po jakimś czasie w małżeństwie. Takze takie " wychowanie" przez toksyczna rodzinie a raczej " krotka smycz" a nie wychowanie, moze skutkować powazna nerwica. Ale jak się tak cofne wstecz, jakie mu pranie mózgu rodzice zrobili, jak się ich bal i jaki im byl posłuszny, to aż nie mogę w to teraz uwierzyć. A jego rodzice to taka milo wygladajaca parka mocno wierzących katolikow :) i kto by pomyślał, ze do takich rzeczy sa zdolni, albo ze takie konsekwencje sa w stanie wywolac u syna swoim " wychowaniem". Niezły rozdźwięk pomiędzy tym jakie sprawiają wrażenie a tym co sa w stanie wywolac swoim zachowaniem.
          • ola_dom Re: problem ze mną czy moją rodziną 25.01.17, 19:47
            fusun1804 napisała:

            > A co to ma do rzeczy ?

            To dość jasny psychosomatyczny objaw. Nawet łatwy do zinterpretowania wprost - facet nie miał jak złapać oddechu nie tylko dosłownie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka