malanieszczesliwa
18.06.19, 01:47
Opisze moja sytuacje rodzinna, może ktoś coś napisze i podsunie mi jakaś sugestie jak to widzi...
Odkąd rozstałam się z toksycznym ex-partnerem mam częstszy kontakt z moimi rodzicami i tutaj zaczyna się historia
Moja mama i tata są zupełnie z innej bajki, tata całe życie pracował za granica a mama siedziała z nami w domu, podczas krótkich pobytów taty w domu pamietam tylko kłótnie, alkohol, nerwy, wyzwiska, oczywiście były i dobre chwile, rodzice nie kłócili się ciagle ale tak 2 razy w miesiącu była ostra kłótnia, nie wiem już o co ale chyba o jakieś średnio ważne rzeczy bo większych problemów nie mieli
Czułam ulgę za każdym razem jak tata wyjeżdżał, mama była wtedy o wiele spokojniejsza i się mnie nie czepiała, bo moja mama nigdy nie krzyczała wprost o coś tylko potrafiła przez godzinę dwie gadać do ciebie o czymś przykrym dla Ciebie, tak ze traciło się kontrole i serio nie dziwie się ze tata potrafił rzucać talerzami bo i ja wysiadałam podczas tego jej gadania, i rzucałam różnymi rzeczami, chociaż od kiedy się od niej wyprowadziłam nigdy takich rzeczy nie robiłam
A tata... tata uciekał za granice do pracy i mało go znałam i mało go znam, zreszta mama zawsze go poniżała, mówiąc ze jest tępy, głupi, ze pochodzi z patologii ( tata jest mało zdolny, dziś pewnie miałby diagnozę dysleksji, dysgrafii i innych dys...)
Ja zawsze byłam jej powiernikiem, jako najstarsza i córka, mając 10 lat szukałam z nią po nocy taty po krzakach, nad jeziorem aby się nie utopił, szukałam ukrytego alkoholu po domu
Od początku wiedziałam, ze jestem dzieckiem z wpadki, ze mnie nie chciała, ze to przeze mnie musi siedzieć z takim człowiekiem jak mój ojciec, nigdy mnie nie przytulała, nigdy nie chwaliła mnie za mój wygląd, raczej zawsze jako jedna z nielicznych potrafiła mówić ze jestem gruba (mimo iż byłam chuda jak patyk), ze przez to ze byłam chorowita mnie mogła podjąć żadnej pracy, to mama wybrała moje studia, prace do której mam iść
zawsze byłam super- grzecznym dzieckiem, nie miałam żadnych problemów, żadnego buntu, mama bardzo duża katoliczka i ja zamiast na imprezy to na Oazy latałam do kościoła, na wakacje to zawsze z mama tylko raz jak pojechałam do na oazowe wakacje ale to było w bólach wywalczone, straszne strachy miałam związane z piekłem, grzechami, jako dziecko cały czas bałam się końca świata
mojego ex-partnera ukrywałam z 2 lata bo się jej bałam, ze rozwodnik, ze ma dzieci, ze nie po katolicku
I teraz rodzice zostali sami, miłości nie ma żadnej między nimi, rozmawiać nie potrafią, mama uważa tatę za głupka a tata już się nie daje poniżać, wiec ja tez poniża
Mama nie odejdzie od taty bo nie ma żadnych własnych pieniedzy, tata nie odejdzie od mamy bo zawsze uciekał i chyba sam nie potrafi żyć albo się boi samodzielnego życia a mama mu wszystko załatwia
Tata czuje się nieszczęśliwy bo chciałby uczuciowej kobiety, takiej co przytuli i pogada a mamę tata denerwuje bo jest, a ona całe życie sama i nie umie żyć z drugim człowiekiem
Jak tata jest daleko to jest dobrze, mam dobry kontakt z mama jest spokojna a jak jest...
Co chwila słyszę o ich kłótniach, ze tata wymaga od niej seksu a ona się nie da, ze boi się ze tata będzie ja gwałcil
I tak jest od kilku dobrych lat, tata wyjedzie za tydzień i mama zapomni o wszystkim a za jakiś czas to się zacznie znowu a ja żyje w strachu i mam wizje gwałconej mamy, które nie maja miejsca