13.09.21, 19:11
Mój mąż jest dla mnie niedobry. Mam gębę pełną frazesów. Od prawie 30 lat. Kocha mnie, tak mówi, całuje moje stopy, kiedy przechodzi obok. Gada, że jestem najważniejsza, melduje że dojechał na nocny dyżur do pracy. Często zmywa, wynosi śmieci, robi zakupy. Więcej nie robi nic. Siedzi przed komputerem, słucha muzyki, ogląda filmy, mecze, coś czyta. Nigdzie nie wychodzi. Ani sam, ani ze mną. Na palcach jednej ręki mogę policzyć ile razy był ze mną na spacerze, w lesie raz, w kinie cztery razy, raz w teatrze, raz na koncercie, na paru rodzinnych imprezach. Z dzieckiem lata temu chodził na spacery też niechętnie, może trzy razy chętnie. Czasem ma taki polot, chce. Potem latami ten zryw wypomina. Jest zmęczony. Wiecznie. Tak samo był zmęczony po dwudziestce, trzydziestce, czterdziestce i pięćdziesiątce. On pracuje. Na trzy zmiany, głową. Ja od paru lat nie pracuję, mam problemy ze zdrowiem. Miałam je już kiedy poznałam męża, ile mogłam to ciągnęłam wózek praca-dom-dziecko. Zdrowie na tyle się pogorszyło, że z czegoś trzeba było zrezygnować. Pracuję czasem dorywczo. Do małżeństwa wniosłam pieniądze, korzystamy z nich razem. Mamy wspólny budżet. W domu robię prawie wszystko ja. Sprzątam, piorę, gotuję, robię zakupy, zajmuję się konserwacją i zakupem wszystkich sprzętów, organizuję naprawy. Sama dużo potrafię zrobić, pomalować, coś przykręcić, wymienić. Mąż nigdy nie kupuje sobie ubrań, maszynki do golenia, dezodorantu, kremu, ręcznika, ani mydła. Nawet buty kupuję mu przez internet. Tak mu wygodnie. Dbam o nasz samochód, jak nie wyślę męża na myjnie, nie pojedzie. Na każdą prośbę, propozycję pojechania gdzieś, do jakiegoś większego sklepu, który nie jest spożywczy reaguje złością. On jest zmeczony, po nockach, on nie wiedział że dziś, dlaczego dziś. Robię to raz na rok, on odmawia, a kiedy jak mówię wtedy, co o tym myśle mówi, że chcę go wykończyć. Że się nudzę, bo siedzę w domu. Ja w domu nie siedzę. Wychodzę sama. Gdybym tak nie robiła przesiedzialabym całe życie dorosłe w bloku. Jest miło kiedy niczego nie chcę, podstawiam jedzenie i smakołyki pod nos, nie mam o nic pretensji. Spacerów nie lubi, to chodzenie bez celu, wyjść też, wszystko jest w domu. Dwie krótkie wycieczki zorganizował, takie które jego interesowały. Potrafi wysiedzieć na krześle przed komuterem od rana do późnej nocy. Z nim nie wypiję kawy na dworze, kiedy pojadę do rodzinnego domu i tam można posiedzieć przed domem. On siedzi też tam w domu. A jak mówi wychował się u dziadków na wsi. Najbardziej boli mnie jego zachowanie, kiedy proszę o ten wyjazd, dziś do sklepu ogrodniczego. Był po trzech nockach fakt, ale odespał je. Dostał obiad, niczego nie musiał w domu robić, tylko miło spędzić ze mną czas w sklepie wśród roślin. Ma mnie gdzieś, choć twierdzi, że jestem okrutna tak mówiąc.
Obserwuj wątek
    • enith Re: Mąż 13.09.21, 19:25
      Czego oczekujesz od męża teraz, skoro tak jest od 30 lat? Jemu się NIGDY nie chciało. Dbaj o siebie sama, a jego zostaw, niech gnije na kanapie. I przestań go obskakiwać. Nie jesteś jego mamusią, to duży chłopczyk, sam o siebie zadba, albo i nie. To nie twój problem. Ty ten czas, który teraz tracisz bezsensownie na dopieszczanie (bez żadnej nagrody) gnuśnego knura domowego, spożytkuj na dopieszczanie siebie.
      • kobietanazakrecie Re: Mąż 13.09.21, 21:01
        Czego oczekuję? Niczego się nie spodziewam. Zadaję sobie pytanie, czy jeszcze ktoś tak jak ja żyje. Czy ktoś dzieli życie z takim przytwierdzonym do krzesła człowiekiem? Zdrowym mężczyzną?
        • kobietanazakrecie Re: Mąż 13.09.21, 21:07
          Pamięta o wszystkich rocznicach, urodzinach, dba w chorobie, wyznaje uczucia, w sutuacjach trudnych można na niego liczyć. Z domu nie wychodzi jednak wcale, tylko po zakupy spożywcze i na stację benzynową. Wszędzie w inne miejsca muszę zmuszać, ciągnąć, a on pokazuje swoje niezadowolenie.
          • enith Re: Mąż 13.09.21, 21:39
            To nie ciągnij i nie zmuszaj. Co ci po wspólnych wymuszonych wyjściach, na których mąż siedzi nabzdyczony, bo oderwałaś go od krzesła?
            I co ci po wiedzy, czy ktoś ma tak samo niefajnie, jak ty? Zmieni to jakoś twoją sytuację osobistą, gdy dowiesz się, że ktoś też ma takiego męża? Poczujesz się lepiej? Dostaniesz kopa do zmian? A może wprost przeciwnie? W końcu od trzech dekad tolerujesz tę pozadomową bierność męża. Czemu nagle teraz szukasz odpowiedzi, czy takie życie małżeńskie na pół gwizdka jest normalne? Czas na zadawanie takich pytań był po pięciu, maksymalnie dziesięciu latach wspólnego życia, gdy jeszcze miało się jakieś możliwości manewru. Teraz jest już mocno po ptokach. Mąż jest, jaki jest i idę o zakład, że zawsze taki był i taki już pozostanie. Bezużyteczny przecież nie jest, macie po prostu kompletnie rozbieżne pomysły na spędzanie wolnego czasu.
        • eriu Re: Mąż 13.09.21, 21:50
          Co Ci da odpowiedź na takie pytanie? Życia Ci nie zmieni.

          Pamiętaj, że słowa nic nie znaczą jak nie idą za nimi czyny. Piszesz, że można na niego liczyć a ja się pytam kiedy? Bo z tego co piszesz, to widzę że można jedynie liczyć na to że wszystko ma być pod nos podetknięto, bo sam sobie nawet dezodorantu nie kupi czy herbaty nie zrobi. Dobrze, że sam sobie tyłek podciera w toalecie.
            • eriu Re: Mąż 14.09.21, 00:43
              To po co zakładasz wątek jak chcesz sobie pytania retoryczne pozadawać i nie odpowiadasz na prawdziwe pytania, które Ci zadaję?

              Popisz sobie wiersze w zeszycie z retorycznym pytaniami, który schowasz za kanapę i żyj dalej tak jak żyjesz.

              A jak dojrzejesz do tego żeby rozmawiać o sytuacji to forum nadal tu będzie.
                • eriu Re: Mąż 14.09.21, 11:47
                  A dlaczego w stosunku do mnie stosujesz odpowiedzialność grupową to po pierwsze?

                  Zawsze możesz odejść jak nie chcesz tak żyć. Nikt Ci tak żyć do śmierci nie każe. Musisz się po prostu zastanowić co jest dla Ciebie ważne i czego oczekujesz od życia. Natomiast pytanie jest też takie czy na tego męża możesz tak liczyć jak piszesz? Bo nic nie napisałaś do tej pory takiego co by na to mogło wskazywać. W jakich trudnych chwilach się sprawdza? Bo nie byłby to pierwszy raz jak kobieta zaczyna pisać, że sytuacja wygląda tak a tak a potem jak się drąży to jednak wcale tak nie wygląda, więc ja drążę bo chcę wiedzieć jak możesz na tym mężu polegać.
                • aqua48 Re: Mąż 14.09.21, 23:43
                  Ja bym radziła dojrzeć do tego że masz takiego męża jakiego masz. Jak sama piszesz ma on pewne zalety ma i wady.
                  Robi w domu to co chce. Zatem i Ty rób tylko to co chcesz. Nie licz że on zrobi coś nie nagabuj, ale przestań też podstawiać pod nos obiadki i smakołyki, robić mu zakupy itp. Nie proś by wychodził gdzieś z Tobą skoro nie chce, idź sama lub ze swoim towarzystwem i baw się dobrze.
    • enith Re: Mąż 13.09.21, 22:14
      Tak jeszcze pomyślałam: jeśli fizycznie zdrowy 20-letni facet jest dziennie codziennie i przez kolejnych 30 lat tak zmęczony, że wychodzi z domu wyłącznie po spożywkę i benzynę, to może ma niezdiagnozowaną depresję albo fobię społeczną. To ostatnie to jedno z najczęściej występujących zaburzeń psychicznych, ocenia się, że nawet do 10% populacji może na to schorzenie cierpieć. Albo, jeśli to prawda, że siedzi w kompie od świtu do późnej nocy, jest uzależniony. Brałaś te możliwości pod uwagę?
        • enith Re: Mąż 13.09.21, 22:47
          Właśnie agorafobia jest chorobą często współistniejącą z fobią społeczną.
          Inna sprawa, że nie ma mowy, by takie coś ukryć przed osobą, z którą zamierza się spędzić życie. Podejrzewam, że autorka wątku doskonale wiedziała, za kogo wychodzi za mąż. No, chyba, że znali się przed ślubem dwa dni. Wtedy taki "feler" faktycznie mógł umknąć jej uwadze ;-)
          • kobietanazakrecie Re: Mąż 13.09.21, 23:39
            To nie agorafobia, nie depresja. Znaliśmy się przed ślubem dwa lata. I co? Zwiedziliśmy trochę Polski, ale już wtedy on wolał być w domu. Mieszkaliśmy kawałek od siebie, on pokonywał tę odległość pociągiem i to mnie moze zmyliło? Nie jest tez uzależniony od komputera. Kiedyś na początku nie było komputera to znów słuchał muzyki, zawsze coś tam miał. Odwalić zakupy, pozmywać i siedzieć w swoich sprawach. I gadać, że jesteśmy dla niego najważniejsi.
            • tt-tka Re: Mąż 17.09.21, 17:22
              O prosze, doczytalam.
              ten pan sie nie zmienil, zawsze byl taki.

              kobietanazakrecie napisała:

              > To nie agorafobia, nie depresja. Znaliśmy się przed ślubem dwa lata. I co? Zwie
              > dziliśmy trochę Polski, ale już wtedy on wolał być w domu. Mieszkaliśmy kawałek
              > od siebie, on pokonywał tę odległość pociągiem i to mnie moze zmyliło? Nie jes
              > t tez uzależniony od komputera. Kiedyś na początku nie było komputera to znów s
              > łuchał muzyki, zawsze coś tam miał. Odwalić zakupy, pozmywać i siedzieć w swoic
              > h sprawach. I gadać, że jesteśmy dla niego najważniejsi.
              • enith Re: Mąż 17.09.21, 20:01
                Ja widzę zasadniczą różnicę między "objechaliśmy jako para pół Polski przed ślubem" (nawet jeśli pan preferował być w domu), a "mąż robi mi awantury, gdy raz w roku poproszę o wspólny wyjazd do ogrodnika". Reszta pogrubionych przez ciebie cytatów też chyba dotyczy zachowania męża po ślubie, skoro pisze "my" (ona i dziecko).
                Natomiast zgadzam się ze stwierdzeniem i sama napisałam to wyżej, że na zmianę męża nie ma co liczyć. Jedyne, co żonie pozostaje w sytuacji, gdy wyszła za mąż za faceta, którego, jak się okazuje, wcale przed ślubem nie poznała, to zaakceptować ten fakt i robić swoje albo odejść i, mądrzejsza o to doświadczenie, szukać kompatybilniejszego partnera (czego ona sama, zdaje się, nie wyklucza).
                • tt-tka Re: Mąż 17.09.21, 20:19
                  A gdzie ty wyczytalas o objechaniu polowy Polski ? Bo ja czytam, co cytowalam, ze "zwiedzilismy troche Polski", a i tak pan juz wtedy wolal siedziec w domu, sluchac muzyki, czytac i mowic, ze kocha. Teraz robi dokladnie to samo, odtwarzacz muzyki zamienil na kompa, ale reszta bez zmian.
                  • kobietanazakrecie Re: Mąż 17.09.21, 20:54
                    Połowy Polski nie objechaliśmy przed ślubem, nie było to aż tak dużo czasu. Mąż nie udawał wtedy kogoś innego, nie zmyślał też jak żył w czasach studenckich. Wiem jak to wyglądało od jego znajomych, rodziny. I nadal lubi czasem gdzieś pojechać, czasem. Jest domatorem, to na pewno. Natomiast jest też leniem. I myślę, że tak jest uczciwie to powiedzieć.
                    • enith Re: Mąż 18.09.21, 02:52
                      Jeśli on jest leniem, to ty się również do utrzymywania jego lenistwa przyczyniasz. Właśnie dlatego, że wyręczasz go tam, gdzie on spokojnie mógłby sprawy ogarnąć sam (wkoło siebie, ale też i w domu). Czemu ty obrabiasz 95% obowiązków domowych? Bo pracujesz dorywczo, w przeciwieństwie do męża i masz więcej czasu? A nie masz też przypadkiem poważnego problemu zdrowotnego, który uniemożliwia ci pełnowymiarową pracę? Ale to ty ogarniasz malowanie, naprawy, przykręcanie itd. Dlaczego tak jest? Praca męża nie zwalnia go z obowiązku partycypacji w życiu domowym, ale ty z jakiegoś powodu uznałaś, że tak jest i zostałaś zosią-samosią. A teraz ci ten układ bokiem wychodzi. Zacznij robić w domu połowę tego, co zazwyczaj, a przy mężu 1% tego, co zazwyczaj. I sobie męża dobrze poobserwuj, co i czy w ogóle coś z tym fantem zrobi. Może się okazać, że wbrew temu, co pisałaś o tym, jak cię wspiera w potrzebie, ty tego wsparcia tak naprawdę nie dostajesz. I może właśnie to cię najbardziej uwiera, ale boisz się do tego przed samą sobą przyznać.
                      • tt-tka Re: Mąż 18.09.21, 08:34
                        Moze sie rowniez okazac, ze maz nieobslugiwany wychodzic bedzie czesciej, nie tylko do spozywczaka, ale i do obuwniczego po buty czy do drogerii/kiosku po te zyletki czy krem do golenia. Ze przymuszony koniecznoscia ruszy sie po worki do odkurzacza na przyklad itp.

                        Natomiast nie znaczy to, ze bedzie wychodzic z Toba, autorko... wydaje mi sie, moge sie mylic oczywiscie, ze on nie lubi z Toba, z Wami byc.
                        Czy on ma jakichs znajomych, czy mial ich dawniej ? Czy utrzymuje kontakty ze swoja i/lub z twoja rodzina ? Czy jest tylko domatorem, czy jednak jakas fobia spoleczna sie tam czai ?
                        • kobietanazakrecie Re: Mąż 18.09.21, 11:50
                          Na pewno brak zaopatrzenia może go zmusić do wyjścia, ale to może trwać całymi dniami. Brodę będzie miał po pas. Jednak tak zamierzam zrobić. Czy on z nami, ze mną źle się czuje? Nie jest aż tak źle. Z nami w domu czuje się bezpiecznie, nie che nas nigdzie puścić na kilka dni. Nie ze względu na obsługę. Zakupy spożywcze zrobi i umie ugotować. Lubi dzielić się z nami tym, co godzinami ,,wypracował" siedząc na krześle. Często podkreśla, że lubi kiedy wszyscy są w domu.
          • eriu Re: Mąż 14.09.21, 00:55
            Albo stara jak świat wymówka niezdiagnozowanych autystyków - jestem zmęczony i nie chcę nigdzie iść, bo chce zostać w domu i mieć święty spokój i brak bodźców, które wkurzają i przebodźcowują.

            Prawdy być może się nigdy nie pozna. Chłop po prostu nie chce żyć inaczej. Nigdy nie chciał - taka jest prawda. Na dodatek został wychowany przez żonę przez 30 lat, że tak żyć jest w porządku dla niej. A teraz się okazuje, że jednak nie jest w porządku. Tak jakoś po 30 latach się okazuje, że nie jest w porządku. A jakoś wcześniej było, bo prawdopodobnie innych komunikatów nie było. To co się nagle zmieniło, że i komunikat się zmienił? Jakieś nowe oczekiwania? I co chcesz osiągnąć tym wątkiem? Bo jak na razie to wychodzi, że chcesz sobie tylko popisać i żeby ludzie pisali „o jaki leniwy!”.
            • enith Re: Mąż 14.09.21, 02:43
              Ten autystyk nawet pasuje, aspergerowiec konkretnie: żyje w swoim świecie, ma swoje sprawy, robi absolutne minimum, a na resztę, w tym potrzeby żony ma wywalone. Zresztą geneza tych zachowań jest nieważna, ważne, że pan tak po prostu ma i inaczej mieć nie będzie.
              Też się zastanawiam, cóż takiego ostatnio się wydarzyło, że po trzech dekadach takich zachowań męża żona zaczęła się zastanawiać, czy to jest aby normalne. I czy my też tak mamy. No nie, większość ma zupełnie inaczej.
              Zastanawiam się też, jakim cudem żona weszła w rolę matki upośledzonego dziecka i robi za męża wszystko, z kupowaniem mu butów i dezodorantów włącznie. Majciochy męża pewnie też tylko ona kupuje i do tego pierze. Chłop ewidentnie ma jakieś deficyty, ale pani też pięknie ubezwłasnowolniła go przez te wszystkie lata. Po co on ma cokolwiek robić, skoro ma obsługującą go żonkę.
              • 3-mamuska Re: Mąż 14.09.21, 09:06
                a na resztę, w tym potrzeby żony ma wywalone.

                Wywalone?

                Odwalić zakupy, pozmywać i siedzieć w swoich sprawach.
                Może to pani ma gwałcone ze pan ma takie potrzeby potrzebuje się wyciszyć po pracy.
                A ona ma wywalone? Od lat tylko facet pracuje ma prawo wrócić do domu i pobyć pomieszkać. Żona natomiast jest w domu i ma potrzebę wyjścia ,u wielu par gdzie tylko jedno pracuje jest taki problem przy dużych dzieciach. Kobieta jest znudzona. On chce pomieszkać w domu.
                Tyle ze często kobiety wtedy same organizują sobie czas np. Z mamami innych dzieci.
                Są ludzie którzy nie lubią tego typu rozrywek maja prawo.
                Maja inna wizje życia i tyle.

                Różnica taka ze ona jest w domu i poza sprzątaniem na 3 osoby ( co jest pestka) gotowaniem i praniem ma czas na wszystko posłuchać muzyki oglądać filmy. Itp. On nie ma na to czasu gdy w nocy pracuje, a w dzień śpi.
                Pani zapomniała jak praca nocna czy zmianowo wpływa negatywnie na człowieka.

                Zamiast narzekać próbować zmieniać pod swój wzór ,zacząć żyć trochę mniej przespawana do męża.
                • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 09:57
                  Jestem wyrozumiałą żoną. Wiem jak nieprzespane noce wpływają na człowieka. Chodzi o to, że on nigdy nie jest zainteresowany wyjściem z domu. Nigdy. Mąż ma pracę zmianową, ale to lekka praca. W nocy na dyżurach siedzi i ogląda filmy. Może mam mało zajęcia, robię tylko wszystko w domu, wszystko. Mąż czasem zrobi zakupy, dość często zmywa. Wynosi śmieci, ja też. Procentowo to ja robię w domu 95 %. Jeśli mu nie kupię ubrania, to sam sobie nie kupi. Nie niańczę go jak mi tu zarzucają forumki. Robię to, bo chcę, by jakoś w pracy wyglądał. Nie uważam tego, co robię dla niego i domu za wielkie poświęcenie. On pracuje, ja nie, ale ja prowadzę cały dom, ja też partycypuję w kosztach. Mąż mnie nie utrzymuje. Piszecie, co się stało, że teraz po latach mam dość. Mam dość od początku. Nawet już nie tego, że nigdzie ze mną nie wyjdzie, ale tego, że 30 lat wpada w szał, że co jakiś czas ja nadal chcę, by gdzieś ze mną poszedł, pojechał.
                  • 3-mamuska Re: Mąż 14.09.21, 16:47
                    Jestem wyrozumiałą żoną. Wiem jak nieprzespane noce wpływają na człowieka. Chodzi o to, że on nigdy nie jest zainteresowany wyjściem z domu. Nigdy. Mąż ma pracę zmianową, ale to lekka praca. W nocy na dyżurach siedzi i ogląda filmy. Może mam mało zajęcia, robię tylko wszystko w domu, wszystko.

                    No ja uważam ze nie jesteś wyrozumiała.
                    Tak? za siedzenie mu płaca to może ty tez tam pracuj w nocy, skoro tylko się siedzi i ogląda filmy ?
                    Wszystko? A on robi zakupy i zmywa zdaje się? Serio mam 3 dzieci w tym niepełnosprawne, psa koty i pracuje choć na pół etatu. I jakoś nie widzę tej roboty w domu jako 8-10 godzin ciągłej roboty.
                    Fakt ze praca w domu jest tak SAMO ważna jak praca zarobkowa ale przy 3 dorosłych ludzi serio ni jak nie znajdę 8 godzin dziennie.
                    Idź pracuj z nim do formy perfekt praca dla osoby z problemami zdrowotnymi któremu zdrowie nie pozwala podjąć innej wymagającej pracy.

                    Myślisz ze jak człowiekowi wszystko pod nos podstawiasz to ty jesteś idealna?
                    Otwórz nie.
                    Przez 30 lat nie pracujesz jesteś w domu 1 dziecko już mocno duże i samodzielne musi być. A ty narzekasz ze chłop się na wycieczkę nie weźmie?
                    Ze on nie spełnia twoich oczekiwań ma robić jak tobie psuje?
                    On jest INNY ty INNA nie znaczy ze któreś jest gorsze, ale macie inne wymagania.
                    Organizuj sobie czas sama, chyba masz jakieś koleżanki.

                    Ni jak nie rozumiem co tobą kierowało siedząc z nim tyle lat kosząc się w domu ze złości ze facet ci rozrywki nie dostarcza.

                    Idź do pracy poznaj nowych ludzi otwórz się spędzają cza smak lubisz, naucz się języka obcego i idź na jakiś kurs.

                    Jesteś znudzona życiem w kołowrotku i wyślesz frustracje na męża.ja go tam rozumem ze po tygodniu pracy, nie ma ochoty spędzać czasu poza domem.
                    • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 17:35
                      Jak Ty czytasz moje wpisy. Nie od 30 lat nie pracuję, tylko od paru. Języki obce znam, dwa. Mam wyższe wykształcenie. Kursy mi niepotrzebne w moim zawodzie. Napisałam też, że pracuję dorywczo. Mam poważny problem ze zrowiem, nie jest błahy. Byłam zmuszona zrezygnować z pracy. Nie mieści się się to w głowie. Jesteś zdrowa, urodziłaś 3 dzieci, a ja przepłaciłam zdrowiem ciążę, dźwiganie dziecka. Sama idź do pracy na pełny etat, co to jest dom i 3 dzieci dla takiej kobiety jak Ty. Zakupy robimy na zmianę, to nie tak, że mąż zmywa zawsze, tacha siaty, a ja leżę. Nie kop chorego jak nie wiesz na co jest chory i ile może. To co robię ja w moim stanie jest raczej powodem do dumy, bo wiele udało mi się zrobić, a łatwo nie było.
                      • eriu Re: Mąż 14.09.21, 22:07
                        Po lekturze Twoim wpisów też miałam taki obraz sytuacji, że nie pracujesz od 30 lat. Także może kwestia jest w sposobie komunikowania a nie w sposobie czytania.
                  • aqua48 Re: Mąż 14.09.21, 23:48
                    kobietanazakrecie napisała:


                    >Jeśli mu nie kupię ubrania, to sam sobie nie kupi. Nie niańczę go jak mi tu
                    > zarzucają forumki. Robię to, bo chcę, by jakoś w pracy wyglądał.

                    Owszem, niańczysz. A może czas najwyższy pozwolić mu ogarniać się samemu? I pozwolić również by jak dorosły mężczyzna ponosił konsekwencje niedbania o siebie?

                    >Mam dość od początku. Nawet ju
                    > ż nie tego, że nigdzie ze mną nie wyjdzie, ale tego, że 30 lat wpada w szał, że
                    > co jakiś czas ja nadal chcę, by gdzieś ze mną poszedł, pojechał.

                    No bo przez te 30 lat nie nauczyłaś się, że mąż z Tobą NIE wyjdzie? Każdy by wpadł w szał.
                    • eriu Re: Mąż 14.09.21, 23:53
                      Jak sobie tylko pomyślę, że ktoś by 30 lat próbował mnie zmienić to mnie na samą taką myśl bierze taki ... (cenzura, bo się nie da cenzuralnie tych emocji wyrazić jak bardzo by to było denerwujące jakby ktoś 30 lat człowieka nie mógł zaakceptować jakim jest i ciągle chciał zmieniać).
                  • 3-mamuska Re: Mąż 14.09.21, 17:03
                    kobietanazakrecie napisała:

                    > Uważasz, że mężczyzna pracujący może tylko mieszkać w domu? A kobieta niepracuj
                    > ąca zawodowo się nudzi? Potrzebuje atrakcji?

                    Facet zdaje się coś tam w domu robi, zakupy i zmywanie. Borac pod uwagę 8 godzin w pracy nie sadze abyś ty 8 godzin dzień w dzień coś robiła. No chyba ze robisz wszystko bardzo wolno i masz obsesje na punkcie czystości i dom 300m.
                    A co robi twoje dziecko? Chyba już dość duże aby włączyć je w prace domowe? Czy tez zagłaskujesz?

                    Tak ,kobieta która spędza ciagle czas w domu nudzi się i jest sfrustrowana brakiem zmiany miejsca, rutyną . Powtarzającymi się czynnościami, brakiem różnorodności i spotkań z ludźmi.
                    Serio nie przesadzaj z tymi pracami domowymi przy dorosłych ludziach.

                    Ja miałam 3 małych dzieci i tez robiłam wszystko sam ,bo mąż razem z dojazdami był poza domem 14 godzin na dobę, wiec nie będę czekać aż wróci i odkurzy czy zrobi zakupy bo byśmy z głodu poumierali. A i tak miałam czas na grupy dla dzieci, wyjścia z koleżankami, chodzimy do kina z dziećmi, spotykaliśmy się w kawiarni, na basenie latem, czy robiliśmy sobie spa u której w domu. Jeździliśmy tez na wycieczki z wózkami po Londynie. Chodziliśmy do szkoły angielskiego i na inne kursy. Dziewczyny robiły rękodzieło i sprzedawały ,a opieka nad dziećmi się wymieniliśmy.
                    Dało się tylko trzeba chcieć , a nie oczekiwać ze mąż zapewni ci rozrywkę. I wyrwie cię z domu bo ty sama nie jesteś w stanie wyjść. No chyba ze niepełnosprawność utrudnia ci poruszanie, ze sama nie wyjdziesz to wtedy rozumiem.
                    Mój mąż W sobotę tez często pracował, wiec nie miałam serca go w niedziele nigdzie ciągnąć. Tym bardziej ze chciał z dziećmi spędzić czas. I pomieszkać w domu.
              • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 10:10
                Czym go ubezwłasnowolniłam? Obsługą, która mu pasuje? Robię to, bo on sobie majciochów nie kupi. Nie wylezie z domu. Same do niego nie przyjdą. Miałam żyć z facetem bez majtek? Napadacie na mnie, szukacie zaburzeń psychicznych u niego, a on zwyczajnie robi tylko to, co lubi i co jego zdaniem jest niezbędne. Chcę to zmienić. Co mi radzicie? Wiem, wiem jest za późno. Przepraszam więc, że zmarnowalam Wasz czas na czytanie moich wypocin.
                • eriu Re: Mąż 14.09.21, 11:58
                  30 lat nie udało Ci się zmienić i wierzysz, że nadal zmienisz męża? Jakby nie miał majtek to może by poszedł do sklepu. A jakby nie miał to by nie miał. No to by sobie wywietrzył miejsca intymne. Jakby zmarzł to by go może zmotywowało żeby iść do sklepu.

                  Od 30 lat siedzisz w małżeństwie, w którym siedzieć nie musisz, bo masz swój majątek, w którym jesteś nieszczęśliwa (no chyba że nie jesteś to powiedz), w którym usługujesz mężowi dla tylko swojej satysfakcji "żeby jakoś wyglądał w pracy " - bo mąż tej potrzeby wyglądania jak siedzi na nocnej zmianie i ogląda filmy nie czuje i ja się nawet nie dziwię, że nie czuje. Zrobiłaś z dorosłego człowieka dziecko, za które ktoś ciągle coś robi, na przykład leci kupić majteczki bo co to będzie jak stary będzie miał dziurę w majtkach i mu na jąderko będzie wiało (no będzie wiało i tyle).

                  Nie rozumiem czego Ty chcesz od forum i nie rozumiem czego Ty chcesz od swojego życia. Jak dla mnie straciłaś 30 lat w tym małżeństwie, w którym siedzieć nie musiałaś wcale. Siedziałaś i nadal w nim siedzisz, bo tak wybrałaś i tyle.
                  • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 13:44
                    Tak, bardzo mi pomogłaś. Twoje uogólnienia i sarkazm są mi bardzo potrzebne. Mąż nie siedzi tylko na nocnych dyżurach i może wygladać jak kloszard. Pracuje z dużą grupą ludzi, bywa w różnych instytucjach. Robię z niego od prawie 30 lat dorosłego, ale nie wyszło. Jak nie kupię nie ma. Jak nie ma czegoś nie korzysta, tak jest z dezodorantem. Jak mu kupię używa. Kupuję, bo nie chcę by śmierdział. I nam w domu i ludziom w pracy, znajomym. Wyślę na zakupy spożywcze pójdzie, kupi, czasem sam z siebie zapyta co kupić. Baterię do wanny kupię już tylko ja. Kuchenkę kupię ja, lodówkę ja, farbę do ścian ja, meble ja, piecyk gazowy ja, drzwi ja, klej montażowy ja. On kupi telewizor, samochód. To jest mu potrzebne. Potrzebuje też siedzieć przed komputerem cały czas, bo tam są ciekawe treści, to co sprawia mu przyjemność. Wyjazd za miasto mu tego nie daje, posiedzenie z żoną na ławce latem też nie. Pójście na lody też nie, do kina też nie, choć tu jeszcze można coś uzyskać. Żyję z człowiekiem, który przesiedzi całe życie w domu. Poza wyjściem do pracy. Z normalnym życiem skończył wraz ze skończeniem studiów. Wyszumiał się i padł. Ma mało potrzeb. Dobrze zjeść, mieć czas dla siebie i dużo spokoju. Żonka najlepiej by niczego nie chciała poza tym, co on sam chce zrobić. By z nią pogadać o tym, co interesuje jego, nie ją. By nakarmiła, oprała, wyprasowała, ale też chwaliła. Za co? Za zakupy, za zmywanie i wynoszenie śmieci. I ja zrobiłam z niego dziecko? Ja związałam się z dzieckiem. Może go zostawię, dojrzewam do tego bardzo bardzo wolno.
                    • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 13:49
                      Po wczorajszej awanturze, kiedy nie chciał jechać do sklepu ogrodniczego, jak gdyby nigdy nic pyta w smsie wysłanym z pracy, czy wracając może kupić ziemię do kwiatków.
                    • enith Re: Mąż 14.09.21, 17:16
                      Nie jesteś odpowiedzialna za męża, jego wygląd w pracy, jego majtki, buty i dezodoranty. Jeśli z powodu wyglądania jak kloszard groziłoby mu wyrzucenie z pracy, gwarantuję ci, że pan momentalnie by się ogarnął. Nie tylko umiałby sobie sam garderobę kupić, ale też przeprać, a może nawet, o niebiosa, wyprasować. Ale nie umie, bo ty zdjęłaś z męża całą odpowiedzialność za sporą część jego życia (w domu i poza nim).
                      Idź na terapię, może tam ktoś kompetentny wyjaśni ci, że dekady temu weszłaś wobec męża w rolę jego matki. I co TY dziś realnie ze swojej strony możesz z tym fantem zrobić. A męża zostaw jego sprawom. Przecież sama doskonale wiesz, że on się po 30 latach nie zmieni.
                      • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 17:51
                        On to wszystko umie, nie jest niemotą. Nie che mu się. Może i się nie zmieni. Ja mogę się zmienić. Nie wiem tylko, czy wytrzymam ten czas, kiedy będzie musiał pojąć, że można iść do sklepu kupić sobie buty, a nie mówić bym ja coś tam znalazła, bo zawsze lepiej wybiorę. Nie wiem też skąd wzięłą się ta niechęć do przebywania na dworze. Z biegiem lat coraz większa.
                        • enith Re: Mąż 14.09.21, 18:07
                          A jak mąż wyglądał i zachowywał się te 30 lat temu? Poznałaś i wyszłaś za mąż za śmierdzącego obdartusa w dziurawych butach czy normalnie wyglądającego meżczyznę? Kto obsługiwał go wtedy, skoro jemu się nic nie chciało, nawet, gdy mieliście po dwadzieścia lat? Ty nadal nie widzisz, że z jakiegoś powodu zamiast uciąć to olewactwo partnera w zarodku (a nawet rozważyć nie wiązanie się z kimś takim na stałe), gładko weszłaś w rolę sterującej życiem męża żony. A on ochoczo ci ten ster oddał. Choć chyba przecież funkcjonował przed poznaniem ciebie jak normalny człowiek, prawda? Jestem pewna, że gdyby twój partner związał się te wszystkie lata temu z kobietą, której absolutnie od samego początku nie odpowiada rola mamusi męża, to do dziś, może niechętnie, może trochę po łebkach, ale pan robiłby przy sobie i w domu więcej, niż robi to z tobą u swojego boku. Podejrzewam wręcz, że on, może nawet podświadomie, szukał kogoś, kto w tą rolę opiekuńczą wobec niego wejdzie. I znalazł ciebie.
                          • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 18:14
                            Może tak być. Kiedy go poznałam ogarniał sam siebie i mieszkanie. Nie mieszkał już matką, ale ona nadal go niańczyła i kontrolowała na odległość. Ja w to weszłam i być może, by ją odsunąć od niego przejęłam jej ster. Długo walczyła, przyjeżdżała z ulubioną szyneczką i workiem bielizy kiepskiej jakości. Położyłam temu kres i sama kupuję ulubione kiełbaski i bawełniane majtki i skarpety.
                            • enith Re: Mąż 14.09.21, 18:29
                              O matko, moja droga, no właśnie sama sobie odpowiedziałaś na własne dylematy! Przejęłaś pisklaczka spod maminych skrzydeł pod własne, a pisklaczek zgrabnie przeskoczył z jednego gniazdka do drugiego. Może czas najwyższy to dorosłe ptaszysko wywalić z gniazda? Niech sam lata na polowania, niech sam się okarmia i czyści piórka. Ty jedno pisklę przecież z sukcesem odchowałaś i wysłałaś w świat z potrzebnymi do życia umiejętnościami, a z tym opornym od tylu lat rady sobie nie dajesz.
                              Naprawdę kochana, idź na terapię, dla siebie, żeby lepiej siebie zrozumieć, pojąć, czemu tak długo trwasz w tym klinczu opieki nad dorosłym, zdrowym psychicznie i fizycznie człowiekiem. Nie masz nic do stracenia, a szanse na spokojniejsze życie do wygrania.
                          • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 18:20
                            On funkcjonuje podobnie ze mną jak żył z matką. Trochę jej pomoże, ona wykarmi, majtusie kupi, czapeczkę i szaliczek też. Zapewni spokój, by sobie coś tam fajnego porobił, odpoczął, teraz już nie po szkole, ale po pracy. Zapewni poczucie ciepełka domowego, tylko, by nie chciała, by z nią wyszedł. W domku najlepiej. I, by troszkę pochwaliła, pogłaskała. Jak zruga on cierpi i tupie nogami.
                            • enith Re: Mąż 14.09.21, 18:42
                              Czyli twój mąż szukał w twojej osobie nie żony, tylko drugiej mamusi. Kogoś, kto wzorem pierwszej przytuli, ukoi, wysłucha, nakarmi, opierze i absolutnie niczego wymagać od niego nie będzie. No i znalazł ciebie.
                              Kochana, zawalcz o siebie. Trzy dekady odstawialiście tą szopkę, a macie w perspektywie, biorąc pod uwagę wasz wiek, szanse na trzy kolejne. Ja wiem, że ty naprawdę nie chcesz tak przeżyć reszty swojego życia.
                              • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 19:59
                                Oczywiście, że nie chcę. Moja teściowa jeszcze żyje i dalej dla niej siwiejący syn to człowiek bez prawa głosu, własnego zdania. Wciąz są kary i nagrody. Szkoda o tym pisać. Mąż nie zna, co to autonomia. I ze mną ten układ odtworzył w jakimś sensie. Nie pasuje mi jednak ta coraz większa izolacja od świata. Kiedy mieszkał z matką był towarzyski. Może nawet zbyt.
                                • eriu Re: Mąż 14.09.21, 22:53
                                  Bo szukał młodszej wersji matki, która mu mogła zapewnić coś, czego matka nie mogła: seks. Jak widać znalazł.
                                • enith Re: Mąż 15.09.21, 05:11
                                  kobietanazakrecie napisała:

                                  > Mąż nie zna, co to autonomia. I ze mną ten układ odtworzył w jakimś sensie.

                                  Uściślijmy: nie ON odtworzył, tylko WY odtworzyliście. Każdy układ, by mógł zaistnieć, potrzebuje dwóch stron. On pozostał w swojej dobrze mu znanej roli synusia mamusi, za to ty gładko przejęłaś rolę swojej teściowej i zostałaś męża matką, zamiast jego partnerką. Gdybyś tego nie zrobiła, układ zwyczajnie nie zaistniałby te 30 lat temu. Co z tym zrobić teraz? Mąż ze swojej roli nieporadnego chłopczyka dobrowolnie nie zrezygnuje. Gra ją przez całe życie, najpierw z rodzoną matką, potem z tobą. Więc z układu i swojej roli wyjść będziesz musiała ty. Jak? To już ci pisaliśmy. Poprzez zaprzestanie obsługi męża i oddanie mu sprawczości w jego własnych sprawach w jego ręce. Czyli przestajesz po 30 latach traktować męża jak nieporadne dziecko, a zaczynasz traktować jak męża, równorzędnego tobie partnera, niezależną od ciebie jednostkę. A co on z tą świeżo zdobytą niezależnością zrobi, to już jego sprawa. Jedno jest pewne: na pewno nie będzie, wbrew temu, co twierdzisz, chodził do pracy wyglądając jak kloszard. A nawet jeśli, to będzie wyłącznie jego problem i to on będzie się musiał zmierzyć z ewentualnymi konsekwencjami swoich poczynań. Na tym w końcu polega dorosłość.
                        • szpil1 Re: Mąż 14.09.21, 20:27
                          kobietanazakrecie napisała:

                          > Może i się nie zmieni.

                          Nie może tylko na pewno.
                          J
                          > a mogę się zmienić. Nie wiem tylko, czy wytrzymam ten czas, kiedy będzie musiał
                          > pojąć, że można iść do sklepu kupić sobie buty, a nie mówić bym ja coś tam zn
                          > alazła, bo zawsze lepiej wybiorę.

                          Zapytam zupełnie serio i bez złośliwości: czy rozważałaś rozstanie?
                    • eriu Re: Mąż 14.09.21, 22:20
                      Ale to TY się związałaś, to TY wybrałaś go sobie, to TY jesteś z nim od 30 lat. TY miałaś i masz nadal w tej sytuacji sprawczość.

                      A swojemu mężowi całkowicie sprawczość zabrałaś i zrobiłaś z niego lalkę, którą się przekłada z boku na bok a teraz narzekasz, że on nie ma żadnej inwencji. Wykastruj zwierzę a potem narzekaj, że nie może mieć młodych. Gdzie tu jest logika.

                      Piszesz, że jesteś wykształconą osobą. Po Twoich wpisach widać, że się posiłkujesz emocjami i zaprzeczasz tej całej sytuacji i swojemu w niej udziałowi i w ogóle nie dopuszczasz rozumu aby o niej pomyśleć. Przerób tę sytuację jakby się przydarzyła Twojej koleżance. Z mojej perspektywy to albo historia o narzekaniu dla narzekania albo o marnowaniu życia. Pytanie co Ty wybierzesz, bo możesz stworzyć inną, nową wersję.

                      A ten sakrazm i uogólnienia jak mówisz: Dziewczyno to jest przerażające co Ty piszesz jak wyręczasz męża. Jakby był niezdolny do samodzielnego życia!
                • aqua48 Re: Mąż 14.09.21, 23:51
                  kobietanazakrecie napisała:

                  > Czym go ubezwłasnowolniłam? Obsługą, która mu pasuje? Robię to, bo on sobie maj
                  > ciochów nie kupi. Nie wylezie z domu. Same do niego nie przyjdą. Miałam żyć z f
                  > acetem bez majtek?

                  Tak. Ja radzę żebyś przestała mu te zakupy organizować. Zapewniam, że bez ubrania chodził nie będzie. Podobnie jak nie umrze z głodu gdy przestaniesz mu podstawiać pod nos smakołyki.
                • 3-mamuska Re: Mąż 15.09.21, 15:52
                  kobietanazakrecie napisała:

                  > Czym go ubezwłasnowolniłam? Obsługą, która mu pasuje? Robię to, bo on sobie maj
                  > ciochów nie kupi. Nie wylezie z domu. Same do niego nie przyjdą. Miałam żyć z f
                  > acetem bez majtek? Napadacie na mnie, szukacie zaburzeń psychicznych u niego, a
                  > on zwyczajnie robi tylko to, co lubi i co jego zdaniem jest niezbędne. Chcę to
                  > zmienić. Co mi radzicie? Wiem, wiem jest za późno. Przepraszam więc, że zmarno
                  > walam Wasz czas na czytanie moich wypocin.


                  Serio ,uważasz ze facet nie mając majtek sobie ich nie kupi?
                  TY GO NAUCZYŁAŚ OBSŁUGI WE WSZYSTKIM.
                  Do kogo masz pretensje ze go tak nauczyłaś przyjęłaś role matki?
                  Powiedz mu ze skoro on nie chce chodzić nigdzie z tobą, to ty od dziś nic mu nie kupujesz i jeśli będzie miał braki to ma sam się tym zajmie ,a ty pierzesz tylko to co jest w koszu na brudy. I trzymaj się tego już zawsze. Kosmetyki poza mydłem i szamponem tez kupuje sobie sam.
                  Skoro sobie nie pójdzie i nie kupi to znaczy ze ma zaburzenia.
                • 3-mamuska Re: Mąż 14.09.21, 17:12
                  kobietanazakrecie napisała:

                  > Autystyk? Nie, nie autystyk. Kiedyś był duszą towarzystwa, wiem od jego znajomy
                  > ch. Pracuje z ludźmi, komunikuje się normalnie.


                  Kobieto bo dla faceta który cały dzień jest przez stymulowany w tłumie ludzi, chce odpocząć.
                  Ty masz problem bo siedzisz w 4 ścianach i chcesz wyjść.
                  Treści w necie są fajniejsze niż marudząca żona.

                  Coś ci chyba się miesza skoro raz w pracy nic nie robi innym razem dużo wrażeń.
                  A tak nie chce wjechać iść na lody ,bo może ma nudna żonę a on odbył już multum rozmów w pracy i ma dość.

                  Znajdz sobie zajęcie, wyjdź z domu do ludzi jakieś, hobby może układnie kwiatów czy cokolwiek innego.

                  Nie kupuj mu majtek ani nic osobistego nich chodzi jak chodzi dorosły jest.
                  Może jak zaczniesz trochę mu odpuszczać znajdziesz własne sprawy to on nie będzie czuł się przytłoczony osaczony i chętniej spędzi z tobą czas.

                  Ja go tam rozumem wracam z pracy psychicznie zmęczona wiec lubię ten monet gdzie jestem sama w domu, nikt nic nie chce.

                  A farb piecyka kranu chyba nie kupujesz codziennie czy pralki.
                  • kobietanazakrecie Re: Mąż 14.09.21, 17:43
                    A skąd Ty masz takie dane, że siedzę w domu, że nie mam pasji. I skąd brak wiary w to, że mąż ma pracę polegającą na bywaniu wśród ludzi na dziennych zmianach, a na siedzeniu samemu na nocnym dyżurze ? Taka praca.Uważasz, że jak kupuję sprzęty co jakiś czas, to już jest normalne, że robię to tylko ja? Ciekawa jestem co Ty robisz w domu. Więcej? Ty masz 3 dzieci!
                    • 3-mamuska Re: Mąż 14.09.21, 20:44
                      kobietanazakrecie napisała:

                      > A skąd Ty masz takie dane, że siedzę w domu, że nie mam pasji. I skąd brak wiar
                      > y w to, że mąż ma pracę polegającą na bywaniu wśród ludzi na dziennych zmianach
                      > , a na siedzeniu samemu na nocnym dyżurze ? Taka praca.Uważasz, że jak kupuję s
                      > przęty co jakiś czas, to już jest normalne, że robię to tylko ja? Ciekawa jeste
                      > m co Ty robisz w domu. Więcej? Ty masz 3 dzieci!


                      Bo marudzisz jęczysz i stękasz na męża dlatego wyglada jakbyś nie miała własnych zainteresowań.
                      30 lat razem , dziecko ma w okolicy 25 lat ,wiec czemu nie odeszłaś 10 lat temu jak taki z niego koszmarny mąż?
                      No wiesz jakoś trudno mi uwierzyć masz pasje a tak jęczysz.

                      Robisz to tylko ,ty bo ty siedzisz w domu i tak wybrałaś. .
                      Raz na 10 lat pralkę kran i piec i problem wielki.
                      A może mąż ma problem ze ty nie wybierasz auta?

                      No robie więcej ,mam więcej prania, więcej zakupów.
                      Więcej gotowania odkurzania z racji zwierząt.

                      Syn 23 letni sam sobie majtki kupuje, córka swoje sprawy ogarnia ze szkoły nie muszę sprawdzać, mężowi coś kupię jeśli akurat jestem i znajdę coś fajnego resztę kupuje sobie sam. Robimy to co jest do zrobienia i kto jest aktualnie w domu.


                      Po prostu od wiele wielu lat masz problem, a nagle po 30 latach ci się przypomniało.
                      Męża nie zmienisz ,możesz zmienić tylko podejście i siebie sama. Zaczynajac od zaprzestania kupowania mu majtek skoro on nie chce jechać ci kupić ziemi. Nie podawaj pod nos nich robi jak ma raczki ale to nie zmieni faktu ze zacznie mieć chęci przebrać z tobą i z tobą spędzać czas.
                      Przykre ale prawdziwe. Awantury nie pomogą.
                  • kachaa17 Re: Mąż 16.09.21, 13:01
                    I uważasz, że normalne jest, zw jak ktoś pracuje to już mu się nic z żoną nie chce. Coś tu jest nie tak. Jak w takim razie tworzyć związek z człowiekiem, który nie jest zainteresowany żoną? Naprawdę dla Ciebie jest to normalne, że dorosły człowiek cały wolny czas spędza przed komputerem?
                    • 3-mamuska Re: Mąż 16.09.21, 15:43
                      kachaa17 napisała:

                      > I uważasz, że normalne jest, zw jak ktoś pracuje to już mu się nic z żoną nie c
                      > hce. Coś tu jest nie tak. Jak w takim razie tworzyć związek z człowiekiem, któr
                      > y nie jest zainteresowany żoną? Naprawdę dla Ciebie jest to normalne, że dorosł
                      > y człowiek cały wolny czas spędza przed komputerem?


                      Totalnie nie zrozumiałaś. Piszesz jak nastolatka której trzeba patrzeć w oczka i prowadzać się za rączki
                      Nie dziwie się ze nie możesz się z mężem dogadać skoro wybierasz tylko fragmenty.
                      Tak ,każdy potrzebuje własnej przestrzeni, czasu sam ze sobą i czasu żeby pomieszkać w domu. Zwłaszcza wracając z pracy.
                      Jeśli mąż jest dużo poza domem ,a w domu czeka nudna ,zrzędliwa żona, która uważa ze mąż ma jej dostarczyć rozrywki to nie ma ochoty spędzać wspólnego czasu.
                      Ty masz pusty dom dla siebie kilka godzin w ciągu każdego dnia. On tego nie ma.
                      Dlatego się zamyka w swoim ,świcie ty mu rządzisz wiec nie ma ochoty na bycie z tobą ,tez nie rozumiesz jego potrzeb.

                      Wymień się z nim na tydzień albo znajdź prace to pogadamy. Czy będzie co się jeszcze chciało biegać na spacerki.
                      • enith Re: Mąż 16.09.21, 16:11
                        3-mamuska napisała:


                        > Jeśli mąż jest dużo poza domem...

                        Skąd ten pomysł? Praca w systemie zmianowym nie oznacza z biegu bycia poza domem 12 czy 15 godzin w skali dnia, a to chyba sugerujesz. Znam kupę ludzi pracujących fizycznie na trzy zmiany (górnicy, pielęgniarki, ratownicy) i każda z tych osób po odespaniu zmiany ma jeszcze czas na życie rodzinne. Dla ciebie to normalne, że facet po powrocie z pracy idzie w komputer i nie robi nic wspólnego z żoną. Dla większości ludzi normalne to jednak nie jest. Praca poza domem absolutnie nie zwalnia nikogo z obowiązku partycypacji w życiu domowym.
                        • 3-mamuska Re: Mąż 16.09.21, 21:22
                          enith napisała:

                          > 3-mamuska napisała:
                          >
                          >
                          > > Jeśli mąż jest dużo poza domem...
                          >
                          > Skąd ten pomysł? Praca w systemie zmianowym nie oznacza z biegu bycia poza dome
                          > m 12 czy 15 godzin w skali dnia, a to chyba sugerujesz. Znam kupę ludzi pracują
                          > cych fizycznie na trzy zmiany (górnicy, pielęgniarki, ratownicy) i każda z tych
                          > osób po odespaniu zmiany ma jeszcze czas na życie rodzinne. Dla ciebie to norm
                          > alne, że facet po powrocie z pracy idzie w komputer i nie robi nic wspólnego z
                          > żoną. Dla większości ludzi normalne to jednak nie jest. Praca poza domem absolu
                          > tnie nie zwalnia nikogo z obowiązku partycypacji w życiu domowym.
                          Pan zdaje się coś tam w życiu domowym robi. Zakupy zmywanie nawet ziemie jedzie kupić. Nie chce spędzać z nią czasu jak ona sobie wymyśliła ciekawe dlaczego?

                          Kolejna co nie zrozumiała.
                          Facet ma prawo pobyć w samotności, albo tak jak lubi. To raz. Przez cześć wolnego czasu.
                          Dwa nie chce z nią spędzać czasu, bo jest marudna nudna nieciekawa , wstaw dowolne. Przez resztę czasu rodzinnego. Gdyby chciał to by znalazł czas.
                          Jak ona rozmowa z nim jak tu pisze to nie dziwie się facetowi ze ucieka w inny świat przed nią.
                          Jeśli facet nie chce z nią spędzać czasu to dawno powinna być sama lub z kimś innym.
                          Przez 30 lat zniosła teraz jej się przypomniało.


                          Akurat nocna zmiana to najgorszy czas, 12 godzin w pracy plus dojazd plus 8 godzin snu, mycie jedzenie to ile z doby zostaje na życie rodzinne? Na jakieś własne sprawy poczytanie książki/ artykułów w necie.
                          Ona ma zbyt wiele wolnego czasu on zbyt mało, dlatego jest konflikt interesów.
                          Jeśli człowiek przychodzi z pracy przezstymulowany to nie ma ochoty na towarzystwo w domu. Zwłaszcza marudzące. Czemu pani nie spędzi czasu jak on chce np. Oglądanie z nim film ,ale pan ma iść z nią na lody czy siedzieć na tarasie ,bo ona sobie tak wymusiła może dla niego to jest nudne? Czemu to ona ma wybierać wspólne aktywności ?

                          Skoro u męża na nocną zmiany to taka lekka i przyjemna praca , siedź i oglądaj filmy, to nich ja tam przyjmą na nocki na pół etatu ,wtedy pani będzie mogła wyjść z domu, a pan będzie miał czas dla siebie ,będą mieli czas się stęsknić, pani będzie miała rozrywkę.
                          Może wtedy dynamika związku się zmieni i będzie łatwiej spędzić razem czas.


                          Pan nie chce z nią spędzać czasu tak jak ona tego chce. On ma do tego prawo tak jak ona do swoich oczekiwań.
                          Nie mamy magicznego zaklęcia żeby mąż już teraz chciał z nią przebywać. Na resztę powinna odpowiedzieć sobie sama…
                          • enith Re: Mąż 16.09.21, 23:34
                            Czyli żona ma spędzać czas tak, jak mąż sobie życzy by spędzali (siedząc w domu 365 dni w roku). Życzenia żony, jak rozumiem, by mąż od czasu do czasu pochylił się pozytywnie nad jej pomysłem spędzenia czasu poza domem (wypad do sklepu ogrodniczego), nie liczą się. Liczy się tylko to, czego chce mąż. Bo pracuje, biedaczysko, poza domem w systemie zmianowym. Bożesz ty mój, jakim cudem on jeszcze żyje? Taki zarobiony, taki zmęczony, że na spacer z żoną nie pójdzie, ale na rżnięcie na kompie po 12 godzin dziennie czas ma. Śmiech na sali, mamuśka, te twoje wywody.
                            • eriu Re: Mąż 17.09.21, 01:01
                              Enith śmiech na sali Twój wywód.

                              Powiedźmy sobie szczerze, że w związku są dwie strony i ważne jest aby obie strony starały się aby potrzeby drugiej strony ale i ich także były zaspokojone, ale jest też potrzeba by partnera akceptować. Po prostu w tym związku nie gra od 30 lat i tyle. I nie da się tego magicznie naprawić na forum. Ciężko jest dojść do tego jaka jest przyczyna tego czemu nie gra skoro autorka się wymiskowała z wątku, bo jej się nie podoba co tu czyta. A tu żona od 30 lat męża nie akceptuje, jej potrzeby nie są zaspokajane, mąż dorosły traktowany jak dziecko, to jakie ten związek ma realne podstawy oprócz jakiś imaginowanych deklaratywnych?

                              Autorka tak podkreślała, że tak może na męża liczyć. Podała choć jedną sytuację kiedy może liczyć? Oczywiście, że nie. To małżeństwo to jakaś mega ściema i tyle. To jest 30 lat oszukiwania się na równi z tym, że ta kobieta od 30 lat łudzi się, że zmieni męża z takiego co chce tylko siedzieć w domu na takiego co z nią będzie wszędzie chodził i to lubił. Kobieta, która założyła ten wątek się tak sama oszukuje, że ona nie wie co jest prawdą a co nie.
                              • enith Re: Mąż 17.09.21, 03:26
                                eriu napisała:

                                > To jest 30 lat oszukiwania się na równi z tym, że ta kobieta od 30 lat łudz
                                > i się, że zmieni męża z takiego co chce tylko siedzieć w domu na takiego co z n
                                > ią będzie wszędzie chodził i to lubił.

                                Gdzie konkretnie autorka wątku napisała, że chce by jej mąż "wszędzie z nią chodził i to lubił"? W poście założycielskim jak byk stoi, że w ciągu trzydziestu lat państwo razem wyszli mniej, niż tuzin razy. Wyjechali dwa, tam, dokąd chciał mąż. A prośba żony o wyjazd do większego sklepu RAZ NA ROK wywołuje u męża złość i ataki szału. Nijak ma się to więc do twojego stwierdzenia, że ona chce z mężem wychodzić dziennie, codziennie i wszędzie i że mąż ma to lubić. Nie, mąż ma wychodzić z domu z żoną od czasu do czasu, gdy to robi, nie okazywać wszem i wobec swojego nabzdyczenia, a po miesiącach od wyjścia nie wypominać żonie, jak to on się musiał dla niej poświęcić. Ale, jak widać, to dla niego za dużo. On jest zmęczony od 30 lat i ma święte prawo do odpoczynku. A co z prawem do spędzenia z mężem odrobiny wspólnego czasu uwiązanej od kilku lat w domu ze względów zdrowotnych żony? Pewnie nic.
                                • eriu Re: Mąż 17.09.21, 13:24
                                  Przesadziłam, ale pisałam o 1 i byłam zmęczona. On jej jaki jest przeszkadza od 30 lat a ona nadal wierzy, że go zmieni. Przestańmy już dyskutować o tym patologicznym małżeństwie, nad którym autorka ani nie ma zamiaru pracować, ani nad sobą tylko by nadal chciała żeby on się zmienił. Nie ma to sensu.
                              • enith Re: Mąż 17.09.21, 04:39
                                I jeszcze jedno: według jej własnych słów ona 30 lat temu nie wychodziła za mąż za meżczyznę, który siedzi non stop w domu. Nie, pan był rozrywkowy, wychodził, bywał, z nią przepodróżował pół Polski, do niej regularnie jeździł pociągiem. Natomiast gdy tylko zaobrączkował młodą żonkę, siadł na dupie i tak został. Bo ponoć tak woli i należy to uszanować. Trudno mi uwierzyć w nagłą radykalną zmianę charakteru, więc podejrzewam, że facet chciał mieć żonę i dziecko, ale ponieważ wiedział, że żadna normalna kobieta przyklejonym do krzesła facetem się nie zainteresuje, zapodał jej przedmałżeńską wersję demo. A po ślubie nie musiał się już starać i pokazał prawdziwą twarz. Już choćby z racji tej ściemy sprzed lat, dziś mógłby raz na jakiś czas spędzić czas z żoną tak, jak ona by chciała. Swoją drogą, między patologicznym siedzeniem w domu przez 365 dni w roku, a równie patologicznym codziennym ciągnięciem wszędzie małżonka za sobą, jest cała plejada rozsądniejszych, bardziej wypośrodkowanych rozwiązań. Pytanie, czemu mąż nie bierze ich nawet pod uwagę i na prośbę (od wielkiego dzwonu!) o wyjście, robi żonie awantury.
                                • tt-tka Re: Mąż 17.09.21, 08:37
                                  enith napisała:

                                  > I jeszcze jedno: według jej własnych słów ona 30 lat temu nie wychodziła za mąż
                                  > za meżczyznę, który siedzi non stop w domu. Nie, pan był rozrywkowy, wychodził
                                  > , bywał, z nią przepodróżował pół Polski, do niej regularnie jeździł pociągiem.
                                  > Natomiast gdy tylko zaobrączkował młodą żonkę, siadł na dupie i tak został.

                                  Abstrahujac od tego malzenstwa, ktorego w ogole nie czuje, nie rozumiem i nie do konca wierze, ze autorka dala opis pelny - 30 lat temu to ja tez bylam rozrywkowa, wychodzaca, bywajaca etc., a z czasem mi sie pozmienialo. Bo praca, bo koniecznosc doksztalcaania sie, bo zainteresowania, ktore poglebialam. Wtedy siedzialo sie z nosem w ksiazkach, nie w kompie, ale tez w domu (no chyba ze w bibliotece, ale tak czy siak to nie byl czas wspolnie spedzany). Tyle ze pracujacy i wsiaknieci w ksiazki, potem w komputery bylismy oboje


                                  Kompromis - PiS ma wypierdalac. Ale moze to zrobic nie w podskokach
                                  • enith Re: Mąż 17.09.21, 16:45
                                    tt-tka napisała:


                                    > Abstrahujac od tego malzenstwa, ktorego w ogole nie czuje, nie rozumiem i nie d
                                    > o konca wierze, ze autorka dala opis pelny - 30 lat temu to ja tez bylam rozryw
                                    > kowa, wychodzaca, bywajaca etc., a z czasem mi sie pozmienialo. Bo praca, bo ko
                                    > niecznosc doksztalcaania sie, bo zainteresowania, ktore poglebialam. Wtedy sied
                                    > zialo sie z nosem w ksiazkach, nie w kompie, ale tez w domu (no chyba ze w bibl
                                    > iotece, ale tak czy siak to nie byl czas wspolnie spedzany). Tyle ze pracujacy
                                    > i wsiaknieci w ksiazki, potem w komputery bylismy oboje

                                    No właśnie, Z CZASEM ci się pozmieniało, jak wielu osobom, w tym i mi. Ale nie tak to opisała kobietanazakrecie. U nich ta zmiana zachowania męża była dość dramatyczna, opisuje jakby dwie różne osoby: sprzed zawarcia małżeństwa i po. Dlatego ja sugerowałam niezdiagnozowaną depresję lub coś w ten deseń, bo nie wierzę, że komuś, ot tak, może się tak diametralnie zmienić charakter i podejście do życia i to w tak krótkim czasie. Więc albo choroba, albo ściema faceta, żeby złapać żonę, bo ja wierzę autorce wątku, gdy ona pisze, że przed ślubem ich życie wyglądało zupełnie inaczej. Lekkie spowolnienie, jasne, szkoła, praca, dzieci, obowiązki itd., to ma sens. Ale kompletne oklapnięcie, jak u niego? Mi właśnie to w tej historii najbardziej się nie klei.
                                    • tt-tka Re: Mąż 17.09.21, 17:18
                                      enith napisała:


                                      > No właśnie, Z CZASEM ci się pozmieniało, jak wielu osobom, w tym i mi. Ale nie
                                      > tak to opisała kobietanazakrecie. U nich ta zmiana zachowania męża była dość dr
                                      > amatyczna, opisuje jakby dwie różne osoby: sprzed zawarcia małżeństwa i po. Dla
                                      > tego ja sugerowałam niezdiagnozowaną depresję lub coś w ten deseń, bo nie wierz
                                      > ę, że komuś, ot tak, może się tak diametralnie zmienić charakter i podejście do
                                      > życia i to w tak krótkim czasie. Więc albo choroba, albo ściema faceta, żeby z
                                      > łapać żonę, bo ja wierzę autorce wątku, gdy ona pisze, że przed ślubem ich życi
                                      > e wyglądało zupełnie inaczej.

                                      Oczywiscie inaczej, bo nie mieszkali razem. Wychodzil do niej, to skoro juz i tak sie ruszyl z domu, mogl sie ruszyc dalej, a moze nawet musial. Teraz nie musi.
                                      Ja nie wierze w tak diametralna zmiane i w ten opis, byc moze pani retrospektywnie sobie rzutuje, ale chcialabym wiedziec, co ona wiedziala o swoim mezu PRZED slubem i wspolnym zamieszkaniem. Czy wychodzil sam, czy tylko po to, by byc z nia, czym sie zajmowal w czasie wolnym, czy sam ogarnial, ze skarpetki mu sie wydzieraja i trza kupic nowe... moze byc, ze on sie wcale nie zmienil, albo bardzo nieznacznie, zwyczajnie jak to z wiekiem.
                                  • kobietanazakrecie Re: Mąż 18.09.21, 11:43
                                    Oczywiście, że jest to niepełny obraz. Piszę o tym z czy sobie radzę coraz gorzej. Z jego przyspawaniem po pracy do krzesła. Daję margines tolerancji związany z jego wiekiem, zmianami, jakie się dokonują w człowieku z upływem czasu. Też ich doświadczam. U męża to jednak zmiana drastyczna. Ogladam jego zdjęcia z młodości. Pogodny, towarzyski facet. Taki był, kiedy go poznałam. Ma coraz gorsze stosunki z matką. Bardzo go to truje. W tej relacji upatruję jego zgorzknienie.
                                    • krokodil123 Re: Mąż 18.09.21, 12:20
                                      On gorzknieje przez stosunki z matką a ty przez stosunki z mężem? Parę osób próbowało ci to wytłumaczyć że możesz siebie zmienić, nie męża.

                                      Autorko, a dlaczego ty nie jesteś wesoła i pogodna kobieta? Dlaczego robisz rzeczy które cię męczą wręcz dręczą? Dlaczego nie czeszysz się życiem i nie żyjesz pełna piersią?
                                      • kobietanazakrecie Re: Mąż 18.09.21, 12:39
                                        Nic na ten temat nie wiem. Jestem pogodną i bardzo energiczną kobietą. Mam duże ograniczenia zdrowotne, ale zawsze czerpałam i nadal biorę z życia ile mogę. Nic, co robię mnie nie męczy. Nie zgadzam się tylko z postawą męża, który uważa najwyraźniej, że nic nie musi.
                                        • krokodil123 Re: Mąż 18.09.21, 13:34
                                          Popatrz bo ty, a z twoich postów coś innego wynika. Kiedy ostatnio byłaś w kinie, teatrze, wystawie, na koncercie? Co robisz sama bez męża w sensie wolny czas? Chodzisz sama na spacery, wychodzisz z koleżankami? Masz hobby?
                                          Po co mu kupujesz gacie i kosmetyki jak wolisz że by kupowal sam?

                                          Mówimy ci że sama sobie własne słowa zaprzeczasz a ty że nie.

                                          Spytaj się męża jaka cię widzi i co uważa że jest twój minus, co by chciał żebyś poprawiła w sobie. Czy może już wiesz?
                                          • 3-mamuska Re: Mąż 18.09.21, 14:58
                                            krokodil123 napisała:

                                            > Popatrz bo ty, a z twoich postów coś innego wynika. Kiedy ostatnio byłaś w kini
                                            > e, teatrze, wystawie, na koncercie? Co robisz sama bez męża w sensie wolny czas
                                            > ? Chodzisz sama na spacery, wychodzisz z koleżankami? Masz hobby?
                                            > Po co mu kupujesz gacie i kosmetyki jak wolisz że by kupowal sam?
                                            >
                                            > Mówimy ci że sama sobie własne słowa zaprzeczasz a ty że nie.

                                            No właśnie, a najśmieszniejsze jest to ze chce wymusić zmianę na mężu a o swojej postawie nic złego nie widzi ona jest idealna.
                                            Ma racje i koniec kropka. A to wina męża ze nie chce chodzić jak mu zagrają. Tylko czy mężowi podoba się melodia?
                                            Nie sądzę.
                                            >
                                            > Spytaj się męża jaka cię widzi i co uważa że jest twój minus, co by chciał żeby
                                            > ś poprawiła w sobie. Czy może już wiesz?

                                            Dokładnie jakaś przyczyna braku wspólnego czasu jest.
                                            Ona uważam ze mąż nie może być niezdiagnozowany, nie może mieć depresji.
                                            Jest zdziadziały egoistyczny i koniec.

                                            Prawda jest taka ze żadne z nich nie szanuje i nie bierze pod uwagę uczuć drugiego.

                                            Bo sorry pranie skarpet i gaci to żaden wyczyn ,żeby mąż z wdzięczności musiał robić to co ona chce i zmuszać się do jej towarzystwa.
                                        • aqua48 Re: Mąż 18.09.21, 13:42
                                          kobietanazakrecie napisała:

                                          > Nie zgadzam się tylko z postawą męża, który uważa
                                          > najwyraźniej, że nic nie musi.

                                          Twoja niezgoda, marudzenie, namowy i przemowy, ani pouczanie męża nic nie zmieniły i nie zmienią. Musiałabyś zmienić SWOJE zachowanie, postępowanie i postawę żeby ewentualnie nastąpiły jakieś zmiany u męża. Ale i tego że tak będzie na pewno nikt Ci nie zagwarantuje.
                                        • 3-mamuska Re: Mąż 18.09.21, 14:51
                                          kobietanazakrecie napisała:

                                          > Nic na ten temat nie wiem. Jestem pogodną i bardzo energiczną kobietą. Mam duże
                                          > ograniczenia zdrowotne, ale zawsze czerpałam i nadal biorę z życia ile mogę. N
                                          > ic, co robię mnie nie męczy. Nie zgadzam się tylko z postawą męża, który uważa
                                          > najwyraźniej, że nic nie musi.

                                          A co musi?

                                          A czyli ty jesteś pogodna ( nie zauważyłam) czerpiesz z życia co możesz i masz do męża pretensje ze on zdrowy i mógłby , a tego nie chce.
                                          No cóż każdy ma prawo żyć po swojemu.
                                          Każdy ma własny rozum uczucia on własne , ty własne. Nie pokrywają się i to ty musisz coś z tym zrobić.
                                          Albo rozwód albo żyć po swojemu.
                                          On nie chce, ty chcesz, rób coś dla siebie.
                            • 3-mamuska Re: Mąż 17.09.21, 12:56
                              enith napisała:

                              > Czyli żona ma spędzać czas tak, jak mąż sobie życzy by spędzali (siedząc w domu
                              > 365 dni w roku). Życzenia żony, jak rozumiem, by mąż od czasu do czasu pochyli
                              > ł się pozytywnie nad jej pomysłem spędzenia czasu poza domem (wypad do sklepu o
                              > grodniczego), nie liczą się. Liczy się tylko to, czego chce mąż. Bo pracuje, bi
                              > edaczysko, poza domem w systemie zmianowym. Bożesz ty mój, jakim cudem on jeszc
                              > ze żyje? Taki zarobiony, taki zmęczony, że na spacer z żoną nie pójdzie, ale na
                              > rżnięcie na kompie po 12 godzin dziennie czas ma. Śmiech na sali, mamuśka, te
                              > twoje wywody.

                              Nikt nie mówi o nim biedaczysko. I nikt nie napisał ze maja spędzać czas jak on chce. Tylko i wyłącznie. Może ona tez odmawiał udziału w jego rozrywkach. Jakoś wierzyć mi się nie chce ze on taki rozrywkowy nagle usiądź i zdziadział tuż po ślubie.
                              Jakoś wierzy mi się nie chce ze jest tylko tak.
                              A gdzie on siedzi na kompie 12 godzin dziennie bez przerwy? Myślałam ze pracuje odsypia nocki.
                              Te twoje wywody enith eh eh.
                              • enith Re: Mąż 17.09.21, 16:28
                                3-mamuska napisała:


                                > A gdzie on siedzi na kompie 12 godzin dziennie bez przerwy? Myślałam ze pracuj
                                > e odsypia nocki.

                                W pierwszym poście jak byk stoi: "Potrafi wysiedzieć na krześle przed komuterem od rana do późnej nocy." To chyba nawet więcej, niż 12 godzin, czyli jeszcze gorzej.
                                W pierwszym poście też jest o tym, że pani dopiero od kilku lat nie pracuje na pełny etat, że dorabia dorywczo i wychodzi z domu sama. Ty dopisałaś za to swoją historię jej małżeństwa, że odbija jej od wiecznego samotnego siedzenia w domu. Twoje wywody mają sens wyłącznie wtedy, gdy przecztasz dokładnie to, co pisze autor i do tego się odniesiesz, a nie do swoich wyobrażeń, dopowiedzeń i hipotez na temat czyjejś sytuacji.
                                • 3-mamuska Re: Mąż 17.09.21, 16:54
                                  enith napisała:

                                  > 3-mamuska napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > A gdzie on siedzi na kompie 12 godzin dziennie bez przerwy? Myślałam ze
                                  > pracuj
                                  > > e odsypia nocki.
                                  >
                                  > W pierwszym poście jak byk stoi: "Potrafi wysiedzieć na krześle przed komuterem
                                  > od rana do późnej nocy." To chyba nawet więcej, niż 12 godzin, czyli jeszcze
                                  > gorzej.
                                  > W pierwszym poście też jest o tym, że pani dopiero od kilku lat nie pracuje na
                                  > pełny etat, że dorabia dorywczo i wychodzi z domu sama. Ty dopisałaś za to swoj
                                  > ą historię jej małżeństwa, że odbija jej od wiecznego samotnego siedzenia w dom
                                  > u. Twoje wywody mają sens wyłącznie wtedy, gdy przecztasz dokładnie to, co pisz
                                  > e autor i do tego się odniesiesz, a nie do swoich wyobrażeń, dopowiedzeń i hipo
                                  > tez na temat czyjejś sytuacji.


                                  Ok spróbuje ci wyjścia o co mi chodzi.
                                  Ile razy w tygodniu pan siedzi 12 godzin?
                                  Reszta się nie zmienia pan NIE CHCE SPĘDZAĆ z nią czasu.
                                  I tylko teraz od niej zależy co z tym zrobi.
                                  My magicznej różdżki nie mamy.
                                  Zdania nie zmieniam, facet może mieć 100 powodów dlaczego nie chce z nią nigdzie chodzić. Może go nudzi, denerwuje ,narzuca mu coś, może jest nieciekawa osobą, plotkarą co tylko każdego obgaduje, a może być całkiem normalna on i tak nie chce z nią siedzieć na tarasie pic kawki. Takie ma facet prawo, prawo żeby nie chcieć , wynika to z jego uczuć, całkiem możliwe ze jej już nie kocha.
                                  Ma jakiś powód i może je mieć zabronić mu nie możesz. Co nie znaczy ze go bronię. Stwierdzam fakt i od początku tak było no chyba ze odebrałaś to inaczej.

                                  Zostaje kwestia pani co z tym problem zrobi dla siebie. Ja szukam przyczyny i zwracam uwagę ze druga osoba nie jest nasz kopią , własnością i przedmiotem żeby przestawić go z miejsca na miejsce jak nam się podoba. I ze druga osoba musi robić jak my chcemy. Może nie musi. Jeśli nie chce należy rozważyć zasadność bycia razem.

                                  I kwestia tego ze pani myśli ze to jej wstyd jeśli pan nie będzie miał czystych gaci, ze to jej broszka jak się pan mąż reprezentuje , bo to świadczy o niej jako gospodyni i żonie i ma pretensje ze ona się tak poświęca/stara , a on ma to gdzieś i nawet ziemi z nią kupić nie chce. To jest mega błędne myślenie zagłaskanie kotka na smierć i dziwić się ze kotek się wyrywa. Otóż to nie jest pani wstyd i pani nad tym powinna się zastanowić. Pani przyjęła role matki. I to w pani jest pierwszy problem i powinna zmienić myślenie.
                                  A pan jest dorosły ,lata temu pani powinna przestać go obsługiwać wszechstronnie a może pani się obawiała ze jak przestanie być robotem wielofunkcyjnym to pan ja zostawi?

                                  Błędne koło. Każdy potrzebuje przestrzeni czasu dla sobie i każdy ma swoje potrzeby, które chce zaspokoić. Problem powstaje wtedy gdy te potrzeby się rozmijają w małżeństwie.
                      • kachaa17 Re: Mąż 16.09.21, 16:34
                        Nie mam męża więc nie wiem czemu do mnie to piszesz ale jak miałam to normalne dla mnie było też spędzanie czasu z nim, mimo, że pracowałam i miałam też swój świat. Nie wiem gdzie tu widzisz nastolatkę.
              • eriu Re: Mąż 14.09.21, 11:50
                Nie mówmy o upośledzonym dziecku - to bardzo nieładne wyrażenie. I znam dorosłych mężczyzn bez żadnych problemów zdrowotnych, za których żony tak robiły wszystko że rzeczywiście tego dosłownego dezodorantu nie musieli nawet kupować i nigdy w życiu nie kupowali. Dorosły chłop 30 lat a nigdy w życiu sam sobie nie kupił, bo najpierw matka a potem kobieta kupowała, więc naprawdę mnie to nie dziwi.
              • 3-mamuska Re: Mąż 14.09.21, 20:48
                Jak z mężem tak rozmawiasz jak z nami, to nie dziwę się ze mąż nie chce chodzić z tobą pic kawy ,jeść lody , ani na wycieczki.

                Tez bym cię unikała jak tak dyskutujesz i się rzucasz. I musisz postawić na swoim.
              • aqua48 Re: Mąż 14.09.21, 23:57
                Pasywno-agresywne teksty nie pomagają w komunikacji. Jeśli w taki sam sposób komunikujesz się z mężem to czas najwyższy i to zmienić.
                  • kobietanazakrecie Re: Mąż 18.09.21, 11:34
                    Być może. Może również nie wychodzić z lenistwa, ze skapcanienia, z braku zainteresowania potrzebami domowymi, z egoizmu. Wyjścia do pracy mu wystarczają. Reszta życia upływa mu domu. Gdzie byśmy nie byli zawsze spieszno mu do domu. Z roku na rok jest coraz gorzej. Już nie tak często spotykamy się ze najomymi, tu akurat różne czynnik weszły w grę, podobnie z rodziną. Starzejemy się, rewidujemy znajomości i więzi. Nie zawsze bilnas jest na plus. Nie jest na pewno w depresji, ale może fobię jednak ma? Jest wyraźnie podminowany siedząc przy stoliku w restauracji. Zdziczał. Tak ja to widzę.
                    • aqua48 Re: Mąż 18.09.21, 11:54
                      kobietanazakrecie napisała:

                      > Nie jest na pewno w depre
                      > sji, ale może fobię jednak ma?

                      Depresja często nie daje oczywistych skutków. Mąż może ją mieć, a efektem może być nieprzeparta chęć przebywania wyłącznie w znanym i bezpiecznym miejscu jakim jest dla niego dom, podczas gdy inne miejsca są stresujące.
                    • 3-mamuska Re: Mąż 18.09.21, 12:28
                      Gdzie byśmy nie byli zawsze spieszno mu do domu. Z roku na rok jest coraz gorzej.

                      Czyli jednak gdzieś wychodzicie.

                      Już nie tak często spotykamy się ze najomymi, tu akurat różne czynnik weszły w grę, podobnie z rodziną.

                      Czyli już tak często ,to jednak spotkania/wyjścia były. Nie tylko kilka razy przez 30 lat.

                      Może zamiast używać brzydkich sformułowań zdziczał , pomysł ze po prostu przestało go to bawić skoro jest podminowany siedzi przy stoliku znaczy ze gdzieś jednak bywacie.

                      Jakby tak mąż o mnie myślał jak ty o swoim też bym uciekła z daleka od ciebie. Brrr.
                • kobietanazakrecie Re: Mąż 18.09.21, 11:37
                  Jestem w kryzysie emocjonalnym od paru dni, stąd mój ton. Jednak parę wypowiedzi mnie tu poruszyło, niektórzy piszą bez doczytania, bez chęci zrozumienia, czasem jak 3-mamuska androny.
                  • aqua48 Re: Mąż 18.09.21, 11:56
                    kobietanazakrecie napisała:

                    > niektórzy piszą bez doczytania, bez chęci zrozumienia, cza
                    > sem jak 3-mamuska androny.

                    Bo to forum. Niestety nie ma już eksperta, który bardzo pomagał..Ja bym radziła byś zwróciła się o fachową pomoc do psychologa. Nawet sama na początku, gdyby mąż nie widział takiej potrzeby/nie dawał się przekonać.
                  • enith Re: Mąż 18.09.21, 12:23
                    Kochana, ja, gdybym znalazła się na twoim miejscu, migusiem biegusiem szukałabym terapii DLA SIEBIE. Bo nawet jeśli mąż nie ma depresji, to za chwilę ze względu na sytuację rodzinną możesz mieć ją ty. Z twoich postów naprawdę można wyczuć, że jesteś w dołku. Nawet nick wybrałaś sobie właśnie taki kryzysowy: kobieta na zakręcie. Szukaj pomocy dla siebie.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka