27.10.22, 16:55
Witam wszystkich mam dylemat jeżeli chodzi o moje małżeństwo czy nadal ma sens... Kiedyś byliśmy fajna para potem przyszedł ślub i wszystko się zmieniło kłótnie , częste picie sporej ilości piw przez męża, chora zazdrość. Mąż nigdzie mnie nie zabierał i czułam się cholernie samotna. Pewnego dnia postanowiłam odejść do rodziców ale że on obiecał się zmienić i za sprawą namowy rodziców wróciłam do niego. Faktycznie zmienił się zaczął mniej pić,częściej gdzieś wychodzimy ale nadal gdzieś w głębi czuje się samotna, brakuje mi czegoś innego. Nie ma między nami bliskości bo z czasem gdy on był tak często podpity wzbudził we mnie wstręt...brakuje mi fizyczności ale w żaden sposób nie potrafię się otworzyć. Czy jest jeszcze szansa że coś się we mnie zmieni? Czy da się odratować fizyczna i psychiczna niechęć spowodowana zbyt częstym widokiem jego w chwili upojenie alkoholowego?
Obserwuj wątek
    • lumeria Re: Kryzys 27.10.22, 21:01
      Forumowy troll podłapał temat alkoholizmu . :D
      • samotnatrzy.30 Re: Kryzys 28.10.22, 05:22
        Nie jestem forumowym trollem
      • samotnatrzy.30 Re: Kryzys 29.10.22, 10:26
        Nikt nie doradzi 😕
    • enith Re: Kryzys 30.10.22, 08:41
      Terapia małżeńska, o ile obydwoje chcecie ratować małżeństwo. Ty nie jesteś w związku szczęśliwa, brak ci bliskości, nie potrafisz jej inicjować, odrzuca cię od męża przez jego picie. A jak czuje i zachowuje się mąż?
      • samotnatrzy.30 Re: Kryzys 30.10.22, 09:08
        Mąż nie chce rozmawiać. Mówi że powinnam się otworzyć a nie wydziwiac bo się stara ale dla mnie mało już to znaczy.
        • enith Re: Kryzys 30.10.22, 11:09
          Czyli mąż bagatelizuje. W takim przypadku oznajmiasz mężowi, że nie potrafisz się przełamać i jeśli chce ci w tym pomóc, musicie iść na terapię. Nie masz oczywiście żadnej gwarancji, że ci chęć intymności z mężem wróci, bo możliwe, że sprawy zaszły za daleko, ale bez pomocy z zewnątrz raczej się na męża nie otworzysz. Zwłaszcza, że mąż twoje problemy ignoruje.
    • fuego111 Re: Kryzys 31.10.22, 01:07
      Witam. Czytając Twój wpis mam wrażenie , że osoba która go napisała to moja żona.
      Ja byłem kiedyś jak twój mąż teraz ( chłopek roztropek ). Więc tak , opowiem ci historię , bez happy endu.
      Dawno temu wiedzieliśmy co chcemy robić razem po ślubie: dzieci ,wspólny dom , innymi słowy ,mieć wspaniałą rodzinę .Urodził się syn. Za zaoszczędzone pieniądze kupiliśmy działkę , na budowę domu potrzebny był kredyt. Budowa okazała się problemowa , do tego wychowanie dziecka i ciągły brak czasu . Do tego spłacanie kredytu. Pojawiały się coraz częstsze kłótnie . Zero wyjazdów, wspólnych urlopów. W tym czasie zacząłem popijać piwko. Doszło do tego że żona zagroziła rozwodem twierdząc ,że jestem alkoholikiem. Oczywiście wyśmiewałem ją kiedy mi to powtarzała , w kłótni. Oddalaliśmy się od siebie ,a kiedy była zła i wychodziła z domu denerwowało mnie to i byłem zazdrosny że woli z kimś innym spędzać czas. Teraz nie piję , jestem trzeźwym alkoholikiem. Przestraszyłem się rozwodu i wyszło mi to na zdrowie , paradoksalnie. Mieszkamy w swoim domu, syn skończył 20 lat. Z żoną oddaliliśmy się od siebie , do tego stopnia , że znosimy się nawzajem . Nie potrafimy się porozumieć , a żonie przestało zależeć na naszym związku , pomimo że nie piję 5 lat. Również tak jak Ty, chyba nie potrafi się otworzyć.
      Mam parę lat stażu małżeńskiego i raczej kiepski ze mnie doradca skoro sam mam spory kryzys w związku.
      Chciałbym zaznaczyć kiedy alkohol był w moim życiu, inaczej tłumaczyłem sobie pewne sprawy i reakcje żony. Kiedyś ona zaproponowała terapię małżeńską ,jak piłem , wtedy ją zbyłem . Ignorowałem jej potrzeby i to że chciała ratować nasz związek . Teraz sam proponowałem jej to samo , chcąc ratować małżeństwo . Niestety nie zgodziła się .
      Zastanawiasz się pewnie, dlaczego opisuję tu swoją historię związku. Możliwe ,że tak jak moja żona słabo sygnalizujesz swoje potrzeby albo twój mąż ma problem z alkoholem i dlatego nie widzi problemu.
      Ciekawe co by powiedział po przeczytaniu mojego wpisu?
      Nie odpowiem na zadane przez Ciebie pytanie , ale mam nadzieję,. że moja historia chociaż trochę zobrazuje co poszło nie tak w moim małżeństwie.
      Jestem pewien , gdybym zgodził się wtedy na terapię małżeńską teraz nie miałbym kryzysu.
      Sorki trochę mnie poniosło a to już tak późno.
      Pozdrawiam.
      Ps. Również uważam ,że terapia małżeńska to dobry pomysł.
      Powodzenia.
      • samotnatrzy.30 Re: Kryzys 31.10.22, 04:38
        U mnie jest jeszcze na tyle dobrze że nie łączy nas kredyt i dziecko. Natomiast wiele razy mówiłam mężowi że za dużo pije, natomiast on nie widzi problemu... Nie chce skończyć z żalem w przyszłości że nic nie zrobiłam a z drugiej strony się boje ze zostanę sama i sobie nie poradzę... Dodam że w męża rodzinie jest spory problem z alkoholem dlatego tak boje się tego że on będzie taki jak oni..
      • eriu Re: Kryzys 31.10.22, 19:22
        Trudno bardziej wprost komunikować swoje potrzeby niż „jesteś alkoholikiem, chcę rozwodu jeśli nie będziesz się leczył” albo „chodźmy na terapię małżeńską”. To że jedna strona wyraża potrzebę nie znaczy że ten sygnał do drugiej strony dotrze i zostanie przyjęty pozytywnie. Tym bardziej jeśli ktoś jest skupiony na piciu.
        • samotnatrzy.30 Re: Kryzys 03.11.22, 09:48
          Mam jeszcze jedno pytanie czy seks w małżeństwie jest ważny ? Ostatnio bardzo mi go brakuje przez to że nie potrafię się otworzyć. Jestem młodą nie chce kochać się raz na dwa miesiące czy rzadziej. Czuje się jakbym umarła za życia..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka