majronik
26.09.07, 11:37
to ze moja tesciowa ma sklonnosci dyktatorskie zauwazylam jak tylko
ja poznalam.Juz pierwszego dnia kiedy mnie poznala,pokazala swoj
charakterek,mowiac ze nie rownam sie do bylej dziewczyny
mojego,wtedy jeszcze,chlopaka...wyzywala mnie od roznych,nie patrzac
na slowa...pisala listy do mojej matki,w ktorych obrazala rowniez i
ja,a nawet nie zdazyla mnie poznac...widziala mnie zaledwie dwa
razy...moj chlopak wtedy przeprowadzil sie do swojej babci.poszedl
do wojska,ale sytuacja wogole sie nie zmienila...kochalismy
sie,chcielismy byc razem mimo wszystko,bez wzgledu czy jego matka
bedzie za czy przeciw!!!i tak bylo,ale do czasu..Zaszlam w
ciaze,moja tesciowa chciala rzadzic juz podczas przygotowan do
wesela,postawilam sie,trzeba bylo ja prosic zeby wogole przyszla na
slub,chciala wybrac lokal,swiadkow,a nawet suknie...do calej swojej
rodziny dzwonila,zeby nikt nie przyszedl,i nie przyszli...z rodziny
mojego meza bylo 5 osob,nawet jego jedyna siostra nie przyszla.Ale
bylo,minelo,mialam nadzieje,ze wszystko sie ulozy.Urodzilam sliczna
coreczke,tesciowa byla zachwycona,bylo dobrze...do momentu
chrzcin,kiedy to chciala wybrac chrzestnych mojemu dziecku...i znowu
sie zaczelo,tesciowie nie przyszli na chrzciny,ani ta jedyna
siostra...nie pracowalam bo zajmowalam sie dzieckiem,maz ma taka
prace ze czesto wyjezdza...tesciowa nie mogla tego zniesc,wyzywala
mnie od nierobow,ze dziecko powinno byc w zlobku,ja powinnam
pracowac...gdzie w tym wszystkim moj maz i moj tesc???moj maz na
poczatku sie stawial,nie pozwalal jej sie wtracac,ale teraz chyba
juz sie zmeczyl ta sytuacja i jest mu wszystko jedno,nie ustalil
jasnych zasad,nie wytyczyl zadnych granic,dlatego prowadzimy ten
trojkat do dzis...od pol roku razem z corka nie odwiedzamy
tesciowej,ale moj maz tam jezdzi...ona potrafi dzwonic do niego po 8
razy dziennie...a ja nie moge tego zniesc...moj tesc jest
czlowiekiem bardzo pracowitym,ale nie ma wlasnego zdania...tak
naprawde nie wolno mu nic powiedziec,jest chlopcem na posylki,nie
jest szanowany,wiecznie zastraszony przez tesciowa siedzi w kuchni i
pali papierosy,rzadko kiedy siedzial z nami w pokoju,podczas jednej
z wizyt widzialam go w pokoju raz,kiedy sprzatal ze stolu i wtedy
powiedzial moze z dwa slowa...napewno chcialby zeby sytuacja
wygladala inaczej,ale jemu nie wolno sie wypowiadac...ani zycie ani
zona go nie oszczedzily...od jakiegos czasu klocimy sie z mezem,o
tesciowa,ona buntuje go,a on sie nie odzywa dla swietego
spokoju...boje sie,ze stanie sie tak osaczony jak jego ojciec...a
wtedy nasze malzenstwo nie bedzie mialo sensu,bo ja potrzebuje
dojrzalego,prawdziwego mezczyzny,a nie dziecka ktore boi sie
mamusi...to jest bardzo skrocona wersja,na temat moich relacji z
tesciowa moglabym napisac ksiazke...czy ja mam cierpliwie czekac na
smierc tesciowej,czy sie rozwiesc,bo to sa chyba jedyne metody na
tesciowa???!!!