azjab
11.11.07, 22:04
może problem średni jak na forum, ale dla mnie trudny do
przerobienia. Mamy roczne dziecko, fakt, wiele się zmieniło od czasu
pojawienia się córki...ze strony partnera.
Dba jak dbał o rodzinę, pomaga, troszczy się itp.
Natomiast zauważyłam, że mniej mu zależy na nas!!! Kiedyś było nie
do pomyślenia, aby po małej sprzeczce nie odzywać się do siebie
kilka dni... teraz to norma, którą niestety on mi serwuje:(
Wróciłam do pracy, wiele rzeczy jest na mojej głowie, nie wspomnę o
tym że coraz mniej zostaje czasu dla siebie.
Problem polega na tym, że wystarczy drobna wymiana zdań, a mój facet
milknie na kilka dni, padają z jego strony mocne słowa, bez
przekleństw, ale dotkliwe. Pełne obojętności. Staram się nawiązać
rozmowę, ale wzamian słyszę odmowę... Po kilku dniach, kiedy ja już
jestem na skraju załamania nerwowego, przemawia.
Obraża się o bardzo błahe sprawy, a już normą jest kłótnia kiedy
odwiedza nas gość z mojej rodziny, albo mój znajomy/a. Nie wiem co
się dzieje. Co kłótnia, to mniejsza miłość i zaangażowanie z mojej
strony. Chyba się boję, że jeśli znowu dam wiele od siebie znienacka
pojawi się kolejna kłótnia i ciche dni. Niszczy nasz związek
regularnie, nie chcę tego, ale sił już mi brak:(