Dodaj do ulubionych

stale się obraża:(

11.11.07, 22:04
może problem średni jak na forum, ale dla mnie trudny do
przerobienia. Mamy roczne dziecko, fakt, wiele się zmieniło od czasu
pojawienia się córki...ze strony partnera.
Dba jak dbał o rodzinę, pomaga, troszczy się itp.
Natomiast zauważyłam, że mniej mu zależy na nas!!! Kiedyś było nie
do pomyślenia, aby po małej sprzeczce nie odzywać się do siebie
kilka dni... teraz to norma, którą niestety on mi serwuje:(
Wróciłam do pracy, wiele rzeczy jest na mojej głowie, nie wspomnę o
tym że coraz mniej zostaje czasu dla siebie.
Problem polega na tym, że wystarczy drobna wymiana zdań, a mój facet
milknie na kilka dni, padają z jego strony mocne słowa, bez
przekleństw, ale dotkliwe. Pełne obojętności. Staram się nawiązać
rozmowę, ale wzamian słyszę odmowę... Po kilku dniach, kiedy ja już
jestem na skraju załamania nerwowego, przemawia.
Obraża się o bardzo błahe sprawy, a już normą jest kłótnia kiedy
odwiedza nas gość z mojej rodziny, albo mój znajomy/a. Nie wiem co
się dzieje. Co kłótnia, to mniejsza miłość i zaangażowanie z mojej
strony. Chyba się boję, że jeśli znowu dam wiele od siebie znienacka
pojawi się kolejna kłótnia i ciche dni. Niszczy nasz związek
regularnie, nie chcę tego, ale sił już mi brak:(
Obserwuj wątek
    • smooczek Re: stale się obraża:( 12.11.07, 15:51
      Mało kto wie, że milczenie, po to by ukarać osobę, z którą się jest
      w związku to pospolita przemoc i szantaż emocjonalny. Dlatego tak
      boli i dlatego tak trudno się obronić. Powiedz Twojemu mężowi, że
      niszczy psychikę osoby, której obiecał miłość. Jeżeli do
      tego "odgradza" Cię od bliskich osób, to mi się to bardzo wydaje
      podejrzane. Szukaj wsparcia własnie wśród bliskich.
    • inguszetia_2006 Re: stale się obraża:( 12.11.07, 22:41
      Witam,
      Mam ten sam problem. Ja jednak już nie daję rady psychicznie. Chyba
      skończy się rozwodem, bo przebywanie w domu z wiecznie
      niezadowolonym, kłótliwym małżonkiem przekracza moje siły.
      Też mam dziecko(córka ma sześć lat),ale tłumaczenie jej całej
      sytuacji chwilowo mnie przerasta. Sytuacja patowa... I to kretyńskie
      obrażanie się o byle co... Wiesz, ja mam wrażenie, że mój małżonek
      nie ma wcale ochoty rozmawiać, a jak łaskawie się wypowie, to zrzuca
      winę na mnie. Tak jest za każdym razem. To jest męczace i
      upokarzajace, a ja mam tego dość. Nie czuję się winna,jestem w
      porządku (potrafię spojrzeć na siebie obiektywnie), problem tkwi w
      moim małżonku. Poza tym u mnie dochodzi jeszcze znaczna różnica
      poglądów, co w zasadzie wyklucza możliwość porozumienia. Ta cała
      sytuacja trwa już dość długo i jest coraz gorzej. Przestałam się
      łudzić, że coś sie zmieni. Mój małżonek chce manipulować mną w
      prymitywny, żenujący sposób tzn. urzadzając "ciche dni", "obrażajac
      się" itp., a później imputując mi winę. Ja już postanowiłam; rozwód!
      Małż jeszcze o tym nie wie. Muszę po świętach przygotować
      psychicznie rodzinę i córkę,że zaczynam nowe życie i zakończyć tę
      komedię.
      Jak masz siłę i ochotę, to walcz o swoje małżeństwo, ale z typkiem,
      który wiecznie się obraża nie jest to łatwe, żeby nie powiedzieć
      niemożliwe. Mimo wszystko życzę powodzenia;)
      Pzdr.
      Inguszetia
    • gggabi Re: stale się obraża:( 11.12.07, 10:42
      O nie jestem sama. U nas zaczęło się od problemów w rodzinie. Kiedy
      chciałam z nim porozmawiać ucinał, bo się denerwuję. Potem zaczęło
      sie obrażanie, ciche dni. Nie mam już sił pytać o co tym razem-
      często słyszę "nie będę ci mówił, bo po co się masz denerwować" Ze
      spokojnej cichej osoby zrobiłam się kłębkiem nerwów. Nie jestem
      gadatliwa, wręcz może odwrotnie. Ale te jego ciche dni zaczynają
      mnie przerastać. Nie potrafię sobie z tym poradzić. Ostatni wpadłam
      na pomysł, by mu pokazać, ze jestem jednak zadowolona z życia itp.
      ale długo tak nie pojadę a i tak większych rezulatów nie widzę.
      Starałam się mu mowić co myślę, też było źle - więcej pretekstów do
      obrażania się. Jak długo tak można - u nas trwa około rok. Szkoda mi
      dziecka, nie klucimy się przy niej ale ona itak dobrze wie co i jak.
      Czemu ci tatuś nie powiedział lub odwrotnie. Na rozmowę - typu o co
      za co - już nie mam sił. Podowiedzcie co moge zrobić by zmienić
      takie postępowanie. Dodam, że pracujemy oboje, mieszkamy we troje -
      niby problemów wcale................. :(
      • gggabi Re: stale się obraża:( 11.12.07, 10:44
        sory za byki. Ale nie potrafię już myśleć - mam takie wrażenie.
    • parsley0 Re: stale się obraża:( 11.12.07, 12:19
      Rozumiem ten problem, bo u mnie jest podobnie. Mąż jest baaardzo
      dobrym człowiekiem, troszczy się o mnie - ale jest obrażalski.
      Najgorsze jest to, że na ogół nie wiem za co się obraził i z pozoru
      jest ok tzn. rozmawia ze mną ale tylko "służbowo". Ja jednak
      wyczuwam dziwną atmosferę i pytam czy się gniewa, on natomiast
      uparcie mowi, że nie. Nie lubię wiercić mu dziury w brzuchu i ciągle
      się dopytywać, ale gdy tak dociekałam czasami się przyznawał.
      Niestety jestem bardzo wrazliwa i często płaczę - on tego nie lubi i
      woli mnie nie denerwować. A może woli sobie oszczędzić nerwów i
      widoku mnie płaczącej, sama już nie wiem...
      • gggabi Re: stale się obraża:( 11.12.07, 12:43
        Też jestem beksa, ale przy nim już nie potrafię i dawno nie widział
        moich łez. A już na pewno nie przez jego obrażanie. I mój też jest
        dobrym człowiekiem ale to nie wystarcza, wszelkie decyzje musze
        podejmować sama, bo on nie ma zdania. Chcieliśmy kupić dom, ale
        najlepiej jak ja bym go znalazła i wszystko załatwiła, on by się
        podpisał. Tak się nie da, cała odpowiedzielność spada na mnie, bo po
        co rozmawiać i mnie denerwować, najlepiej jak sama zdecyduję....
        • parsley0 Re: stale się obraża:( 11.12.07, 13:10
          Dokładnie, mój też często nie ma zdania. Mnie to wkurza, bo jak
          podejmę jakąś decyzję (lub coś powiem) to istnieje zagrożenie, że to
          mu się nie spodoba i jakby co to ja jestem za to odpowiedzialna.
          jest to brak takiego "wspólnego frontu". Róznica miedzy nami polega
          też na tym, że ja lubię rozmawiać, nazywać czasem jakies rzeczy po
          imieniu - on nie. Np. uzgodnilismy, że to on mówi swoim
          rodzicom "nie", kiedy faktycznie zgodziliśmy się wcześniej że taka
          jest nasza wspólna odpowiedź. Chodzi o to, że jeśli powiem to ja -
          mogę wyjść na jędzę. No i oczywiscie, jak przychodzi co do czego, to
          ja muszę się odzywać (bo jemu jakos nie wyszło). A nawet jeśli on
          mówi w naszym imieniu, to i tak patrzą na mnie jak na jędzę (bo nie
          wierzą w jego umiejetnosc podejmowania decyzji - kazda nasza wspólna
          decyzja jest widziana jako moja decyzja). Więc jak to sie mówi; jak
          nie urok, to...
          Pozdrawiam Cię gggabi
        • gggabi Re: stale się obraża:( 11.12.07, 14:54
          I jak to załatwić, dalej ciągnąć to mruczenie czasem służbowe a
          czasem wcale. Nie wiem jak mam postąpić, by wreszcie mówił co
          myśli.
          • parsley0 Re: stale się obraża:( 11.12.07, 15:10
            Też chcialabym znać na to receptę. Ja spróbuję przeczekać to
            mruczenie. Chwilowo zajmę się sobą. A co tam!
            Trzymaj się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka