ama_ama
01.02.08, 10:36
Witam,
mam taki problem. Mam siostrę, w sumie nie mamy więcej bliższej rodziny, rodzice nie żyją.
Moja siostra ma swoje, krzywe spojrzenie na świat.Wciąż zarzuca mi jakieś wyimaginowane rzeczy, że jej źle życzę, że ją pouczam, że wole święta spędzać z innymi osobami niż z nią itd., co nie jest prawdą i co bardzo mnie boli.
Jest niezadowolona z życia, uważa się za najnieszczęśliwszą osobę na świecie, a kiedy jej mówię, żeby spojrzała na życie innych, że też mają ciężko albo jeszcze gorzej niż ona, to odpowiada mi wprost, że nie interesują ją inni.
Ma pretensje do wszystkich dookoła, ze do niej nie dzwonią, że sie nią nie interesują, tylko, że ona nigdy w życiu do nikogo sama od siebie nie zadzwoniła żeby zapytać sie kogoś jak sie czuje czy jak leci.
Siostra nie ma w sumie znajomych,a jak usłyszy, że jej koleżanka wyszła za mąż albo ze jest zaręczona, to sie dołuję czyimś szczęściem.
Popada w złość i często się wyżywa na mnie, bo w sumie to nie ma na kim. Mówi mi wtedy przykre rzeczy odnośnie mnie i mojego przyszłego męża, czasem także mamy, która nie żyje.Nie wyszłam jeszcze za maż, choć jestem z kimś od lat i planujemy w przyszłości ślub, ale siostra potrafi mi powiedzieć, ze prawda jest taka, że jestem już stara, a mój przyszły maż wcale nie chce się ze mną ożenić i mnie olewa.
Prosiłam ją żeby poszła do psychologa, gdyż siostra według mnie używa wobec mnie często agresji słownej, sprawia mi przykrość celowo i sprawianie przykrości mnie poprawia jej nieco humor. Potem odczuwa ona wyrzuty sumienia jakieś i mnie przeprasza, ale to do niczego nie prowadzi. Sytuacje wciąż się powtarzają. Jest zła i wtedy zaczyna się na mnie wyżywać słownie, mówiąc mi przykre rzeczy.Mam już tego dosyć.
Kiedy ma problem, to dzwoni do mnie. Kiedy próbuję ja pocieszyć i mowie jej żeby może zrobiła tak czy tak, to zaczyna być na mnie zła,mówić mi, żebym się zajęła sobą i swoimi problemami i dała jej spokój.Jak mam z nią rozmawiać? Mam nie reagować na jej problemy, sms-y czy telefony? Kiedy proszę ją aby poszła do psychologa, to odpowiada mi, że nie potrzebuje, bo świetnie sobie radzi na studiach, ma dobre oceny, wszystko umie załatwić itd.
Jak mam się zachowywać aby poprawić nieco te stosunki?