Dodaj do ulubionych

co się dzieję?

15.04.08, 13:47
jestem w 9 miesiącu ciąży, zostało mi 2 tyg. do porodu i żle się
czuję od tygodnia nie wychodzę z domu, ciągle śpię i takie
tam...natomiast w mojego męża jakby diabeł wstąpił...zrbił się
opryskliwy i jakiś obcy, na każdym kroku daje mi do zrozumienia, że
teraz jestem od niego zależna i ile to on dla mnie nie robi dając mi
jeść i dach nad głową, zasypuje mnie bez przerwy papierkową robotą
skoro już nie pracuję, a ja nie mogę wysiedzieć zbyt długo przy
komputerze, to potrafi mnie obudzić w nocy i wymagać bym skończyła
pracę bo inaczej to mi dopiero pokarze jaki będzie milutki, nic nie
rozumiem ,bo dotąd taki nie był...ponadto, codziennie wieczorem
wypija kilka piw i zasypia na kanapie, a jak się już obudzi to
rozstawia mnie po kątach, wczoraj wykszyczał mi w twarz, że w tym
domu nic nie jest moje, a w firmie, którą razem stworzyliśmy to ja
byłam tylko szeregowym pracownikiem, co się dzieje? pomocy?
Obserwuj wątek
    • bubster Re: co się dzieję? 15.04.08, 14:00
      Logika - wzięłaś slub z facetem, który ma nie przeciętą pępowinę,
      mamusia ma go na każde zawołanie
      nie widziałaś tego przedtem?

      wątpie - takie rzeczy się widzi
      chyba że się myśli "on się dla mnie zmieni/przestanie pić/się
      puszczać' - niepotrzebne skreślić
      błąd pierwszy

      z wcześniejszych Twoich postów wynika, że kase macie od teściów,
      pracujesz w firmie męża
      słowem - jesteś od niego zależna finansowo
      błąd drugi

      pozwalasz mężowi tak się traktować jak w poście, nie razgujesz na to
      błąd trzeci

      zniweluj/wyelimiuj te błędy, coż tu więcej można radzić
      • logikaa Re: co się dzieję? 15.04.08, 14:09
        wiesz co wiążąc się z nim po prostu kochałam i wiadomo, ja też mam
        wady, ale cholera chyba nie aż takie...oj chyba pominęłaś mo długi
        post objaśniający sytuację finansową, kasy moi teśćiowie to nie maja
        wcale i siedzą u syna w kieszeni...a co do błedów to po części masz
        rację, aczkolwiek wiesz czas na ich analizę jest dość trudny.
        • bubster Re: co się dzieję? 15.04.08, 16:07
          wiem że jest trudny ale nie umiem Ci inaczej pomóc...

          generalnie chyba teraz olać go - nie pracować długo, nie wstawac w
          nocy i nie kończyć pracy itp.
          a po porodzie i po odchowaniu dziecka pomysleć o niezależności
          finansowej
    • kicia031 Re: co się dzieję? 15.04.08, 15:01
      potrafi mnie obudzić w nocy i wymagać bym skończyła
      > pracę

      W takiej sytuacji zastosowalabym riposte wujka Staszka bez namyslu.
      • logikaa Re: co się dzieję? 15.04.08, 15:08
        hm...mianowicie?
        • prochottka1 Re: co się dzieję? 15.04.08, 15:15
          a nie mozesz sie wyprowadzic do swoich rodzicow, przyjacolki
          potrzebujesz teraz spokoju i otoczenia zyczliwych ci ludzi .pomysl o
          tym i sie wyprowadz.
          moze ta decyzja sprawi ze twoj maz zacznie myslec
          powodzenia
          i pamietaj teraz to dziecko jest najwazniejsze i twoj spokoj a nie
          zachcianki meza
        • kicia031 Re: co się dzieję? 15.04.08, 15:41
          logikaa napisała:

          > hm...mianowicie?

          Spie..j ;-))
          • mama-cudownego-misia Re: co się dzieję? 15.04.08, 16:38
            Kiciu, jesteś boska, uwielbiam czytać Twoje posty. A tak na serio, to masz
            rację. Kobita się musi postawić, powiedzieć, że NIE będzie wstawać w nocy, NIE
            będzie odwalać papierkowej roboty, ma macierzyński i tyle. A jak facet zacznie
            podskakiwać, to zagrozić rozwodem, alimentami i puszczeniem w skarpetkach.

            Tak naprawdę to myślę, ze tego gościa po prostu sytuacja przerosła. Boi się
            bycia tatą, boi się prowadzenia samemu firmy, boi się, że już nie będzie
            najważniejszy dla żony, i świruje. Trudno, musi dostać po łbie, teraz, albo po
            porodzie, kiedy to będzie pewnie jeszcze gorzej. Pytanie tylko, czy teraz jest
            dobry moment. Kobita musi przede wszystkim zadbać o siebie i dziecko.

          • nikya79 Re: co się dzieję? 15.04.08, 21:00
            świetny tekst :D
      • monia76 Re: co się dzieję? 15.04.08, 15:14
        Kiciu, wydaje mi się, że to mogłoby być rozwiązanie dla większości
        opisywanych na tym forum problemów.
    • monia76 Re: co się dzieję? 15.04.08, 15:19
      nie znam Twojej sytuacji, o której pisze Bubster, więc zapytam -
      próbowałaś rozmawiać z mężem? mówiłaś mu, że się zachowuje jak
      zazdrosny przedszkolak i pytałaś o co chodzi?
    • m_zonka Re: co się dzieję? 15.04.08, 17:07
      ...alkohol też może wzmagac u niego agresję.
    • 18_lipcowa1 jak to co? 15.04.08, 19:55
      trafilas na idiote,
      tylko pozno zauwazylas
    • premeda Re: co się dzieję? 15.04.08, 20:28
      Mając w pamięci to co pisałaś wcześniej o mężu i jego rodzince,
      rozważyłabym jeszcze jedną możliwość, a mianowicie mąż (pewnie przy
      wydatnej pomocy rodzinki) próbuje Ciebie "ustawić/przerobić na swoje
      kopyto", jesteś teraz w przełomowej i bardzo trudnej sytuacji
      (końcówka ciąży, poród, połóg itd.), więc łatwiej kimś
      manipulowaćczy stawiać wymagania. Może po prostu chcą wykorzystać
      taką okazję?
      • 18_lipcowa1 Re: co się dzieję? 15.04.08, 20:51
        premeda napisała:

        > Mając w pamięci to co pisałaś wcześniej o mężu i jego rodzince,
        > rozważyłabym jeszcze jedną możliwość, a mianowicie mąż (pewnie
        przy
        > wydatnej pomocy rodzinki) próbuje Ciebie "ustawić/przerobić na
        swoje
        > kopyto", jesteś teraz w przełomowej i bardzo trudnej sytuacji
        > (końcówka ciąży, poród, połóg itd.), więc łatwiej kimś
        > manipulowaćczy stawiać wymagania. Może po prostu chcą wykorzystać
        > taką okazję?



        zartujesz? jak tak mozna?
        to tym bardziej swiadczy ze gosc jest do odstrzalu
        • premeda Re: co się dzieję? 15.04.08, 21:08
          Oj lipcowa... wg Ciebie nie można, wg mnie nie można, a dla co
          niektórych po trupach do celu. W sumie gość może być tak głupi, że
          sam dał się zmanipulować.
    • logikaa Re: co się dzieję? 15.04.08, 21:19
      dzięki, bez was to by było dopiero do dupy, jak się siedzi cały czas
      samemu w domu i nie ma się do kogo odezwać , a tu taki miły odzew,
      jestem wam wdzięczna za wasze posty, pomagają ogromnie, teraz też
      jestem sama, bo mo oczywiście siedzi u matki, ale dziś to się boi
      konfrontacji, po wczorajszej awanturze, rozmawiałam z nim przez tel
      i powiedziałam ,że po mojemu to on jest tchórzem, który nie dorasta
      do sytuacji, bo fajnie było mieć służącą i pracownika ponad normę,
      doradcę i kochankę w jednym, a teraz robot wielofunkcyjny gada tylko
      o dziecku...z tym,że rodzinka swoje też pewnie macie rację, bo jakże
      inaczej być by mogło, to wielka konkurencja dla nich, dotąd tkwił e
      przekonaniu, że oni są bezbronni i bez niego zginą marnie...co bez
      skrupułów wykorzystywali na każdym kroku, a ja zawadzałam od
      zawsze, bo miałam, a teraz to już wogóle mam jakieś wobec niego
      oczekiwania, mam i mieć zamierzam...jest mi teraz trudno coć sobie
      obiecać, ale zanim się z nim związałam byłam zupełnie niezależna,
      miałam bardzo dobrą pracę, studia, przyjaciół, zostawiłam wszystkoi
      wyjechałam, by stworzyć związek, bo samotność dokuczała mi okropnie,
      i trafiłamchyba jak kulą w płot. pragnienie miłości odebrało mi
      radość życia, którą go ujęłam, teraz nie jestem już taka radosna, z
      perspektywy czasu, wiem,że niepotrzebnie chciałam mu przychylić
      nieba, za to,że obdarował mnie uczuciem, dobra kończę bo się
      rozklejam, pa.
      • kicia031 Re: co się dzieję? 15.04.08, 21:47
        Recepta na problemy w zwiazku|:

        mieć służącą i pracownika ponad normę,
        > doradcę i kochankę w jednym,
        > zostawiłam wszystkoi
        > wyjechałam, by stworzyć związek,

        I recepta na ich rozwiazanie:

        byłam zupełnie niezależna,
        > miałam bardzo dobrą pracę, studia, przyjaciół,
        > perspektywy czasu, wiem,że niepotrzebnie chciałam mu przychylić
        > nieba, za to,że obdarował mnie uczuciem,

        Jeszcze nie wszystko stracone - musisz tylko przywrocic rownowage.
        • logikaa Re: co się dzieję? 15.04.08, 21:51
          Kicia Ty to potrafisz...no no , a ja to tak potrafię tylko chyba w
          teorii, bo w życiu to błąd za błędem, jak widać/...
          • kicia031 Re: co się dzieję? 15.04.08, 22:20
            Wiuesz, moj partner jest z innego miasta. Ale to on musial sie przeprowadzic,
            jesli chcial byc ze mna, nie zrezygnowalam z pracy, znajomych, ani rodziny.
            Oczywiscie od niego tez nie wymagam takiej rezygnacji. To ulatwia sprawe o tyle,
            ze wiem, ze gdybym miala sie zwinac, to moge to zrobic bez problemu, i moj chlop
            tez to wie, bardzo dobrze mu to robi na psychike ;-))
        • m_zonka Re: co się dzieję? 16.04.08, 09:24
          > I recepta na ich rozwiazanie:
          >
          > byłam zupełnie niezależna,
          > > miałam bardzo dobrą pracę, studia, przyjaciół,
          > > perspektywy czasu, wiem,że niepotrzebnie chciałam mu przychylić
          > > nieba, za to,że obdarował mnie uczuciem,
          >
          > Jeszcze nie wszystko stracone - musisz tylko przywrocic rownowage.

          Tym bardziej, ze znasz smak niezaleznośći. Kiedyś ją miałaś,
          potrafiłaś zdobyć, masz w tym doświadczenie więc jestes w dużo
          lepszej sytuacji niż inne uzaleznione finanfowo i mentalnie kobiety,
          które z reguły przechodziły z jednej zależności (rodzicielskiej) w
          kolejną (mężowską). Moim zdaniem jestes więc o coś bardzo "do
          przodu". Łatwiej Ci będzie się na tym oprzec. No i dziecko - bodziec
          dodatkowy, o sile rażenia pioruna :-)
      • monia76 Re: co się dzieję? 16.04.08, 09:17
        logikaa napisała:

        > zanim się z nim związałam byłam zupełnie niezależna,
        > miałam bardzo dobrą pracę, studia, przyjaciół, zostawiłam
        wszystkoi
        > wyjechałam, by stworzyć związek

        wlasnie, juz na poczatku Waszego zwiazku dalas panu jasny sygnal -
        dostosuje sie do ciebie, podporzadkuje swoje zycie tobie, ty
        rozdajesz karty. panu sie spodobalo i chce wiecej!
        • logikaa Re: co się dzieję? 16.04.08, 13:24
          w takim razie dodam gwoli wyjaśnienia, że po prostu mieszkałam w
          małym miasteczku, z którego wyjechałam z chęcią do duzo większego,no
          i mieszkałam w kawalerce/ którą oczywiście zatrzymałam/ a mój
          ukochany rozwijał przede mną szerokie perspektywy, bycia razem,
          bliskości, wypełnienia uczuciowej pustki i załozenia rodziny bo
          oboje jesteśmy po 30 ponadto rozwijania przedsiębiorstwa, duzych
          możliwości i satysfakcji z pracy po swojemu, no i że spełni moje
          marzenie, wybuduje dla nas dom, co się sprawdza aczkolwiek często na
          opak, albo skala trochę nie ta
          • miecka29 Re: co się dzieję? 17.04.08, 23:07
            Widzisz tak to jest z obietnicami, czesto obiecujemy i lubimy
            wysluchac obietnic innych, wpadlas w typowa pulapke, tak bardzo
            pragnelas "normalnego" zycia ze zapomnialas na czym polega prawdziwe
            zycie, sytuacja nie jest beznadziejna......rozumiem Cie bardzo
            dobrze tez szukalam zrozumienia, ciepla i milosci, a jednoczesnie
            bylam niezalezna, pierwszym razem sie nie udalo, teraz sprobowalam
            drugi raz, mojego meza ujelo moje dobre serce pelne milosci a
            jednoczesnie moj hart ducha i niezaleznosc, niedawno urodzilam
            synka, i uwierz mi lub nie, ale nie daje zapomniec mojemu mezowi ze
            w kazdej chwili bede umiala pordzic sobie bez niego, to dziwne ale
            mezczyzni sie tego jakos dziwnie boja, traktuja to jako wyzwanie,
            roznie bywalo w naszym zwiazku i pewnie jeszcze nie raz roznie
            bedzie, ale moj maz sie pilnuje bo wie ze jesli przegnie to straci
            wszystko........reasumujac, Twoj maz zapomnial ze jestes kobieta
            niezalezna, pora mu to przypomniec, pozatym kazdy mezczyzna inaczej
            znosi mysl o ojcostwie i faceci ze strachu robia rozne
            glupoty.....wiem ze teraz potrzebujesz wsparcia ze strony partnera,
            ale jesli sam tego nie zauwarzyl to pora wylac mu na glowe kubel
            zimnej wody i postawic ostra kontre........my kobiety musimy byc
            trzy razy silniejsze od mezczyzn, za siebie za nich i nasze
            dzieci.......powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka