Dodaj do ulubionych

byłam kochanką-zostawił mnie

05.05.08, 14:50
Parę miesięcy temu na szkoleniu poznałam mężczyznę, który wprost
niesamowicie pociągał mnie fizycznie. Mam męża i dziecko, on też ma
rodzinę - między nami jednak zaiskrzyło niesamowicie. Nigdy nie
sądziłam, że to zrobię, ale zdradziłam męża. I nie, nie żałuję tego.
W oczach kochanka zyskałam jako kobieta - widziałam podziw, coś
czego już dawno nie doświadczyłam od mojego męża. Uwielbiałam smsy
od niego na rozpoczęcie dnia i telefony w środku pracy. Był
niesamowitym kochankiem, o wiele lepszym niż mąż, choć gorzej
obdarzonym przez naturę, ale nadrabiał to umiejętnościami.
Miał to być związek czysto fizyczny, nie zakładaliśmy żadnych uczuć -
ale stało się, zakochałam się. Nie chciałam rozwalać jego
małżeństwa ani swojego - ale chciałam widywać go raz na jakiś czas,
przytulić się, kochać się z nim. Miał zazdrosną żonę. Bał się, że
coś wyczuje.
Na początku to on dążył do spotkań, ja sie broniłam przed swoją
fizycznością - prosił o spotkania.Kiedy zorientował się, że
zaangażowałam się uczuciowo - zostawił mnie. . Prosiłam, by tego nie
robił, bo mam teraz bardzo trudny okres - straciłam bardzo bliską
osobę. Odpisał, że jego świat wali się na głowę i nie może mi pomóc.
zostawł mnie smsem, nawet nie zrobił tego telefonicznie. Boli jak
cholera. Potraktował mnie jak "ssaka leśnego". Wykasowałam go z
telefonu, ale nie mogę z moich myśli. Pomimo, że tak mnie
potraktował. Boli strasznie!!!
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 05.05.08, 15:06
      zbrodnia i kara
      Myslisz ze pan pierwszy raz taki numer wycial? Zbadaj sie w kierunku
      chorob przenoszonych droga plciowa.
      • mikolunia Re: byłam kochanką-zostawił mnie 05.05.08, 15:14
        Bez zabezpieczenia seks dla mnie nie istnieje. I nie mam
        wątpliwości, że kiedyś pewnie juz to robił.
    • fiaryland Re: byłam kochanką-zostawił mnie 05.05.08, 16:31
      Nie będę tak brutalna jak poprzedniczka, ale przecież jesteś dorosłą osobą i
      wiedziałaś w co się pakujesz. Masz męża, on ma żonę, Ty masz rodzinę i on ma
      rodzinę. Zanim kiedykolwiek przyjdzie Ci ochota na zrobienie czegos takiego, to
      najpierw zastanów się i postaw sie w role osoby zdradzanej, gdybyś to Ty była
      żoną takiego kochasia? Ma zazdrosną żonę??? No wybacz, a Ty co byś robiła na
      miejscu takiej zdradzanej żony, skakała z radości??? Przecież sama jesteś żoną,
      czy to tak ciężko zrozumieć? Zycie jest pełne pokus i namiętności, ale
      zdecydowaliście się na małżeństwo, założyliście rodziny więc powinniście ją
      chronić i walczyć z samym sobą a nie poddawać fizycznej przyjemności. Sama
      przyznałaś, że miał to być tylko seks i musisz spaść z obłoków na ziemie, bo na
      szczęście ten mężczyzna w porę to zrobił. Wykazał sie w tym wszystkim nawet
      jakąś mądrością zrywając z Tobą, kiedy się zorientował, że angażujesz sie
      uczuciowo. WYBRAł RODZINę i chwała mu chociaż za to. A co z Tobą? Spójrz na
      swoja rodzinę i zastanów się czy chciałabyś im zrujnować życie? Oni Cię kochają.
      Było miło..., ale sie skończyło, potraktuj to jak chwilowe zapomnienie i w
      przyszłości miej na względzie nie tylko swoje słabości i przyjemności ale
      również lojalność wobec tych, którzy Cię kochają.
    • mikolunia Re: Klasyczny przypadek 06.05.08, 08:26
      Masz rację - taki lajf. I nie, nie spodziewałam się, że zostawi
      żonę. Ja się w nim nie zakochałam, miło tylko było znowu poczuć
      zainteresowanie swoją osobą. Jeszcze dwa m-ce temu "zjadłabym" pannę
      piszącą taki post. Takie miałam poglądy. Miałam wielu facetów i
      żadnego nigdy nie zdradziłam, myślalam że tak już będzie zawsze. I
      co, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... Boli tylko sposób
      zerwania, myślałam że jesteśmy dorośli i zrobimy to w fajniejszy
      sposób. I chyba jednak trochę myślałam, że nie jestem jedynie
      obiektem seksualnym bo łączy nas coś jeszcze, nie uczucie czy
      przyjaźń ale np. szacunek (i już widzę te złośliwe komentarze).
      Ale pomimo wszystko dziękuję wam dziewczyny za wszystkie wypowiedzi -
      te złośliwe i te podtrzymujące na duchu. I proszę - nie piętnujcie,
      bo naprawdę same nie wiecie, jak się mozecie zachować w przyszłości.
      Teoria a praktyka to dwie różne rzeczy, wiem to już teraz z własnego
      doświadczenia.
      • chalsia Re: Klasyczny przypadek 06.05.08, 11:34
        > bo naprawdę same nie wiecie, jak się mozecie zachować w przyszłości.

        a ja owszem wiem, bo myślę. Mężczyzna w związku jest tabu i już.
      • jola-9 Re: Klasyczny przypadek 25.01.09, 21:12
        Dokładnie!Nie pietnujcie! Moja sytuacja jest bardzo podobna, z tym,
        ze ja mialam najpierw deklaracje milosci (w co ciagle wierze,
        niestety)seks pojawil sie po dosc dlugim czasie. Ja tez przed ta
        historia potepialam zdrade, ale teraz wiem, ze teoria od praktyki
        odbiega zasadniczo. Pieknie jest moralizowac, ale gdy człowiek
        znajdzie sie w takiej sytuacji, to ... nie byłabym taka pewna.
        Wiec nie potepiajcie. Wtedy niestety nie mysli sie ani o zonach ani
        o swoich mezach...niestety
        • chalsia Re: Klasyczny przypadek 03.02.09, 11:53
          > odbiega zasadniczo. Pieknie jest moralizowac, ale gdy człowiek
          > znajdzie sie w takiej sytuacji, to ... nie byłabym taka pewna.
          > Wiec nie potepiajcie

          a ja jestem pewna. Mam rozum, to go używam, między innymi do tego,
          by przemyślec potencjalne konsekwencje swoich czynów ZANIM ich
          (ewentualnie) dokonam.
      • eriu Re: Klasyczny przypadek 08.02.18, 16:53
        Ja nie potępiam, bo wierzę że zdrada może się każdemu przytrafić. Natomiast co do sposobu zerwania: czego się spodziewałaś? On nie jest Ci nic winny, nie jesteście parą. Jak żonaty facet ma zerwać z kochanką, jeśli żona zaczyna coś podejrzewać albo chce uniknąć sceny? No nie da się inaczej niż przez telefon.
    • nemeth Re: Klasyczny przypadek 06.05.08, 11:32

      Łał co za pobożne życzenia.
      Wiesz co alunea współczuję Ci.
      Zostałaś owszem skrzywdzona ale ziejesz taką nienawiścią że aż mi Cię żal. I to
      nie z powodu że mąż Cię zdradził tylko z powodu Twojego zgorzknienia i
      nienawiści do wszystkich.
    • mama-cudownego-misia Re: byłam kochanką-zostawił mnie 06.05.08, 11:47
      Eeech... Nie oceniam, bo i po co?
      Myślę jednak, że to nie miłość, że tak boli złość, że odtrącił, poczucie, że
      jest się nic nie wartą, bo i sprzeniewierzyłaś się własnym zasadom, i zdradziłaś
      męża, i ten drugi potraktował Cię tak, jak potraktował. Może też lęk, co teraz.
      Co teraz? Nic. C'est la vie. Ból z czasem minie. Nie myśl o nim, nie wracaj do
      tego, nie mów o tym. Zamknij ten rozdział i zajmij się swoim życiem.
      To, co zrobiłaś, nie jest chwalebne, piękne ani nawet romantyczne, ale przeżyło
      to już tyle kobiet.. Losowe badania ojcostwa w Anglii wykazały, że prawie 1/3
      dzieci jest "z nieprawego łoża". Przeżyjesz i Ty. Odwagi!
    • bj32 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 06.05.08, 21:44
      Tak to ujmę: moim zdaniem nie jest tak, że kobieta zdradziła, to ona
      jest winna, a maż pokrzywdzony. Albo w drugą stronę: zdradził, czyli
      sukinkot i dziwkarz. Każdy zdradzony meżczyzna zasłużył na jeleni
      wieniec, bo widać - coś zaniedbał. Takaż kobieta też. Jeśli ktoś ma
      w domu i w zwiazku wszystko, czego mu potrzeba [nie mówimy tu o
      prezentach od kochanka typu gacie z brylantami] nie skoczy w bok.
      Zazwyczaj meżczyźni, którzy zdradzaja robią tak, bo zonę ciągle
      głowa boli, kobiety dlatego, ze mąż po numerku mniej lub bardziej
      udanym idzie chrapać.

      Drogie moje cnotliwe Panie: gdyby mąż Was zaniedbywał na przykład
      permanentnie, używał wyłącznie do robienia kanapek i nie widział, ze
      pieknie wygladacie, a spotkałybyście meżczyznę rewerencje,
      komplementującego i zachwyconego Wami bez granic - czy mozecie być w
      120% pewne, że nie poszłybyście z nim do łóżka? Bo ja mimo udanego
      od kilkunastu lat związku sądzę, ze gdyby był mniej udany, to może
      po walce ze sobą, a może i nie skorzystałabym z okazji
      dowartosciowania się. A ze w którymś momencie pewnikiem moze sie w
      czymś takim urodzić rodzaj uczucia, to potem boli.
      Zwłaszcza, jeśli opisywan pan nie był dość uprzejmy, zeby autorkę
      wątku zaprosić na kawę i powiedzieć "wiesz, Kochanie, fajnie było,
      ale czas zaprzestać. Rozstańmy się w przyjaźni". Rozstanie pewnie
      miał wliczone w koszta, skoro od początku było wiadome, ze oboje
      mają rodziny, których nie zostawią, czyż nie? Można to zrobić
      ładnie.
      Zanim zaczniecie w dalszym ciagu kopać leżącą - spróbujcie postawić
      sie w jej sytuacji. Wiecej empatii życzę. Jakkolwiek zdaje sobie
      sprawę, ze to trudniejsze, niż napisać komuś: "jasne, masz okropną
      teściową".
      • vvrotka Re: byłam kochanką-zostawił mnie 23.05.08, 17:11
        > Drogie moje cnotliwe Panie: gdyby mąż Was zaniedbywał na przykład
        > permanentnie, używał wyłącznie do robienia kanapek i nie widział, ze
        > pieknie wygladacie, a spotkałybyście meżczyznę rewerencje,
        > komplementującego i zachwyconego Wami bez granic - czy mozecie być w
        > 120% pewne, że nie poszłybyście z nim do łóżka? Bo ja mimo udanego
        > od kilkunastu lat związku sądzę, ze gdyby był mniej udany, to może
        > po walce ze sobą, a może i nie skorzystałabym z okazji
        > dowartosciowania się.

        Wyobrax sobie, że jestem siebie pewna na 200%, bo mam wyobraźnie, bo myślę, bo
        moja własna przyjemnośc nie przesłania mi oczu. Wiadomo, że pracujemy wśród
        ludzi, spotykamy innych facetów, a w małżeństwie bywa róznie, raz lepiej raz
        gorzej i nowy facet nie jest rozwiazaniem na to żeby poczuc się lepiej. Lepiej
        zdradzając czuje się głupia egoistyczna i baaardzo zakompleksiona kobieta, która
        nie ma lepszego zajęcia tylko użalać się nad sobą, niestety jest takich
        przeważająca większość.
        • bj32 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 23.05.08, 17:57
          "nowy facet nie jest rozwiazaniem na to żeby poczuc się lepiej"
          Z obserwacji mi wynika, ze czasem jest. Ba! Gadałam ze znajomą panią
          psycholog i, wyobraź sobie, okazuje się, ze często bywa tak, że
          kobieta nagminnie zaniedbywana przez męża znajduje sobie kochanka,
          automatycznie zaczyna bardziej o siebie dbać, poprawia sie jej
          samoocena, a nastepnie nagle mężowi się przypomina, ze ma atrakcyjną
          żonę. Nawet jeśli nie wie, że ta żona ma kochanka... Zwłaszcza,
          jeśli nie wie - świad poroża najwyraźniej mu służy. Obserwowałam to
          zjawisko kilkakrotnie i aż sie nadziwić nie mogłam.
          "Lepiej zdradzając czuje się głupia egoistyczna i baaardzo
          zakompleksiona kobieta, która nie ma lepszego zajęcia tylko użalać
          się nad sobą, niestety jest takich przeważająca większość."
          Sądzisz wiec, ze każda kobieta, która zdradzi faceta, traktującego
          ją jak gosposię, każda zakompleksiona, bo pan mąż ją wpędził w
          kompleksy, mówiąc, ze jest na przykład brzydka i głupia, stara i
          złapała Pana Boga z nogi, ze ją taki cudowny facet zechciał pojać za
          żonę jest egoistyczna i głupia? Czemu? Bo chce też coś z życia dla
          siebie? Bo potrzebuje czuć sie dla kogoś piękna? Bo potrzebuje sie
          dowartościować po obcowaniu z prymitywnym cepem? Moim zdaniem w
          takim przypadku to taka pani nie użala sie nad sobą, tylko wypina na
          buca i bierze swoje zycie we własne ręce, a frajer jak najbardziej
          zasługuje na jeleni wieniec. A znam kilka takich przypadków, kiedy
          faceci przez własny egoizm i egocentryzm oraz przekonanie, że
          certyfikat z USC stanowi akt własności - stracili na prawdę
          atrakcyjne i wartościowe kobiety.
          Zresztą w drugą strone działa to tak samo: jeśli kobieta gnoi meża,
          to trudno sie dziwić, ze on w którymś momencie idzie do takiej,
          która go bedzie podziwiać, czy chocby doceniać. To jest jak
          najbardziej ludzkie.
          Oczywiscie nie mówimy tu o przypadkach pań czy panów nałogowo
          szukających wrazeń na boku, tylko o tzw. normalnych ludziach.
          Cieszy mnie, ze jestes siebie pewna, a co do wyobraźni... No cóż,
          nie wiem, czy masz. Bo nie bierzesz pod uwagę, że tu nie o
          przyjemność chodzi. Przyjemność to mozna mieć i z wibratorem.
          Uczucia to inna bajka.
          • vvrotka Re: byłam kochanką-zostawił mnie 24.05.08, 10:38
            Problem tkwi w kobiecie jak jest głupia i zakompleksiona to zdradza i czuje sie
            dowartościowana żenujące to jest. Od zawsze wiadomo że o małżeństwo trzeba dbać,
            ale równiez mąż musi dbac o zonę. Tak samo jak mąż bedzie miał dosyć nudnej
            zaniedbanej żony, tak samo żona w odwrotnej sytuacji. Wcale nie trzeba zdradzać
            męża żeby, sie lepiej poczuć i nagle zacząć dbać o siebie to idiotyzm i myślenie
            nie głową a zawartością "stringów" ... Co mówi psychologia to wiem, niestety w
            wiekszości tak właśnie robia i mysla kobiety jak piszesz, wcale nie znaczy że
            tak musi być. Norma wlace nie jest pozytywna, po prostu za norme po pewnym
            czasie przyjmujemy zachowania najczęstrze, a ja uważam że unikaty są w cenie i
            nadal będe robic i myślec po swojemu bo mnie to wychodiz na zdrowie.


            • bj32 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 24.05.08, 17:47
              Ale daj Ci Boże zdrowie! Czy ja sie upieram, ze musisz zdradzać
              męża, zeby się lepiej poczuć? Ja tylko stwierdzam, ze każdy
              potrzebuje być doceniany i jakoś tam wielbiony. I często bywa, że
              kobieta, która na pytanie "dobrze wyglądam?" słyszy "ujdzie,
              grubasie" może wyjść z nerw i udać się w objęcia kogoś, kto jej
              odpowie "uwielbiam twoje krągłości", albo "jestes piekna, Skarbie".
              I tak samo mężczyzna słuchający od 6 lat "dzisiaj mnie głowa boli"
              poszuka mniej chorowitej. I to nie jest myślenie genitaliami, tylko
              kwestia potrzeb emocjonalnych.
              I skoro Ty masz dobrze, a nawet gdybyś nie miała, to i tak byś
              nie "poszła w bok" to chwała Ci za to. Tylko ciekawi mnie, jak łatwo
              obrzucać łajnem kobietę, która zrobiła odwrotnie; a już jak z
              żonatym, to w ogóle stos. Bo skoro wiadomo, że są jakieś przyczyny,
              a nie każdy jest tak odporny psychicznie jak Ty [zakładam, ze
              rozumiesz, ze tak jest na tym świecie], to czemu go od razu butować?
              "Kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem".
              Zatem Twoje stwierdzenie:
              "Problem tkwi w kobiecie jak jest głupia i zakompleksiona to zdradza
              i czuje sie dowartościowana żenujące to jest."
              Bo ona wcale nie musi być głupia. Moze by cholernie inteligentna,
              mieć 3 fakultety, oglądać pasjami Almodovara, chadzać do opery i
              czytać Łysiaka. Ale zagoniła ją opieka nad domem i meżem, który jej
              w końcu dowalił, ze jest głupia i "tylko siedzi w domu" na
              wychowawczym. Sama sobie na własne zyczenie te kompleksy
              wypracowała?
              I co jest żenującego w tym, ze chce być doceniana, że pragnie
              zachwytów i czułości? Ty tego nie potrzebujesz? Bo dla mnie to
              raczej ludzkie, niż zenujące.
              • anna-sara Re: byłam kochanką-zostawił mnie 24.05.08, 20:19
                Dlaczego nikt się nie zastanawia nad istotą przysięgi małżeńskiej?
                Taka przysięga nie tylko daje możliwość wspólnego rozliczania sie z
                Fiskusem, noszenia tego samego nazwiska i dziedziczenia po sobie,
                ale... zobowiązuje. Przysięgamy, że będziemy ze sobą na dobre i na
                złe, że nie sprzeniewierzymy się sobie aż do śmierci, że będziemy
                WIERNI i UCZCIWI!. Nie ma odstępstwa od przysięgi, które można
                usprawiedliwić. Nie rozumiem jak można się lepiej poczuć łamiąc
                przysięgę, czyli plując sobie samej w twarz.
              • vvrotka Re: byłam kochanką-zostawił mnie 25.05.08, 01:33
                Wywód długi, nie trafia do mnie, mnei chodzi o to że spłycaja ludzie
                instytucje małżeństwa, a jeśli jest problem ida po najprostszej lini oporu
                zdradzają. Proponuję rozwód jak już jest tak tragicznie. A swoją drogą jeśli
                docenianie ma polegać na ciągłym rzucaniu komplementów i pochwalaniu to jest to
                głupie i nie każdy potrzebuję skupiać uwage tylko na sobie. Dlaczego mąż ma
                kłamać, że uwielbia krągłości, skoro widzi nadwagę i mu się to nie podoba. Swoją
                drogą miło usłyszeć że się ładnie wygląda, ale spontanicznie jeśli mąż sam na to
                wpadnie, jak nie wpadnie to trudno, a nie pytać ciągle i oczekiwać tylko
                pochlebnych odpowiedzi, bo jak nie to sobei znajde takiego co mu sie bede
                podobała....no żenada, było sobie znaleźć przed slubem. To jest mega głupota i
                odpornościa psychiczną nie ma wspólnego, powierzchowność. Ja rozumiem co masz na
                myśli, ale dla mnei to ma inny wymiar, ja nie musze słuchac że dobrze wyglądam
                od męża, ja sama sie ze sobą dobrze czuję, mąż nie musi mi tego mówić. Jeśli
                akceptujemy siebie inni tez to zrobią, wnerwia mnie takie ciągłe oczekiwanie na
                pochwały i głaskanie po pleckach, to sie musi kiedys znudzic. zadziwia mnie, że
                oczekiwanie na komplementy i pochwały jest ważniejsze od szczerości, być może
                brutalnej. Trzeba zwalczac przyczyny, nie skutki.

                bj32 napisała:
                >Moze by cholernie inteligentna,
                > mieć 3 fakultety, oglądać pasjami Almodovara, chadzać do opery i
                > czytać Łysiaka.

                Sens nie w tym, co skonczyła i co czyta ale jakei wyciąga z tego wnoski i
                przmyslenia, może mieć nawet 5 fakultetów, ale postępować głupio.
        • triss_merigold6 ROTFL 23.05.08, 18:18
          Święta, cnotliwa naiwności!
          Cóż, odeszłam od męża do kochanka właśnie ponieważ ślubny przestał
          mnie zauważać. Znaczy zauważał...jako wieloczynnościowego robota
          domowego a nie kobietę, której rola matki zdecydowanie nie
          wystarcza. Nie żałuję, kwitnę, jest super.
          • bj32 :))) 24.05.08, 10:19
            I o tym właśnie mówie. Ja na swojego nie narzekam. No fakt, po 12
            latach trudno, zeby było jak na poczatku, ale zainteresowanie
            odpowiednie dalej jest i prędzej w lipcu śnieg spadnie, niz mi
            chłopak powie, ze "tylko siedzę w domu". Ale gdyby jednak zaczął
            mnie traktować jak szafę z gwoździem skrzyżowaną ze zmywarką, to nie
            jestem na 200% pewna czy nie otrzymałby jeleniego wieńca. Dlatego
            też nie jestem skłonna potępiać "niewiernych":)
            • mama303 Re: :))) 24.05.08, 21:09
              Czyli co? zdradzamy tylko złych mężów/złe żony? Guzik prawda.
              Natura ludzka troche bardziej skomplikowana i niedoskonała jest :-)
      • jola-9 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 25.01.09, 21:20


        > Zazwyczaj meżczyźni, którzy zdradzaja robią tak, bo zonę ciągle
        > głowa boli, kobiety dlatego, ze mąż po numerku mniej lub bardziej
        > udanym idzie chrapać.

        > Drogie moje cnotliwe Panie: gdyby mąż Was zaniedbywał na przykład
        > permanentnie, używał wyłącznie do robienia kanapek i nie widział,
        ze
        > pieknie wygladacie, a spotkałybyście meżczyznę rewerencje,
        > komplementującego i zachwyconego Wami bez granic - czy mozecie być
        w
        > 120% pewne, że nie poszłybyście z nim do łóżka?

        Zgadzam sie w 100 procentach!
        • weronika.3 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 01.02.09, 16:01
          Nie poszłabym z innym do łóżka. Wiem to w 120, a nawet w 100%. Z własnego
          doświadczenia.
        • weronika.3 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 01.02.09, 16:03
          Jeśli małżeństwo by mnie nie satysfakcjonowało to rozwiązałabym małżeństwo, a
          nie szukała półśrodków...
      • ortolann Re: byłam kochanką-zostawił mnie 27.02.18, 14:04
        Jest dokładnie tak. Ileż to osób, które zdradziły potem mówi, że zanim sie to stało były pewne, że nigdy w życiu by się do tego nie posunęły, a jednak.
        Ile są warte te deklaracje wiadomo dopiero po weryfikacji, to znaczy, kiedy już się w takiej sytuacji było. I wiele osób potwierdza wtedy, że gdyby nie fakt, że są w dobrym, udanym związku to pewnie by się nie oparły pokusie. A i nawet wtedy, kiedy związki są udane - zdarza się. Mimo najlepszych intencji przedtem i mimo strasznych wyrzutów sumienia potem. Co nie znaczy, że należy sobie łatwo dawać rozgrzeszenie.
    • zofijkamyjka Re: byłam kochanką-zostawił mnie 06.05.08, 22:21
      mikolunia napisała:

      > Miał to być związek czysto fizyczny, nie zakładaliśmy żadnych
      uczuć -
      > ale stało się, zakochałam się.

      No i widzisz Babo, to był błąd, miał być luźny erotyczny związek a
      tu proszę - wpadka, uczucia sie włączyły. My kobitki tak mamy
      niestety.

      > zostawł mnie smsem, nawet nie zrobił tego telefonicznie. Boli jak
      > cholera. Potraktował mnie jak "ssaka leśnego".

      Konsekwentny facet, luźny związek to i luźne rozstanie. Czego Ty sie
      spodziewałaś?
    • cocoorrro Re: byłam kochanką-zostawił mnie 23.05.08, 13:54
      Cóż, coś mi się wydaje znajome, więc ...
      W moim przypadku poczatek niemal podobny, tyle że Ona po rozwodzie od ponad roku. Od początku podkreślała przelotność znajomości, ale z jednorazowej nocy razem zrobiły się coraz częstsze spotkania czy dni spędzane razem czyli związek. Coraz częściej myślałem i nieśmiało przebakiwałem o stałości i stabilizacji, czemu ona nie przeczyła a nawet potwierdzała.
      Jednego dnia zebrałem się i powiedziałem żonie, że odchodzę i dlaczego.
      Jednak nie wytrwałem tej próby i stchórzyłem ... tak, zrezygnowałem ze szczęścia, bo doszedłem do wniosku że najważniejsze jest dla mnie dziecko, którego nie odważyłem się skrzywdzić. I tak już zrobiłem świństwo dwóm osobom cudownym i wspaniałym kobietom, nie chciałem powiększać tego kręgu.
      Kiedyś na forum podpaliłbym stos pod takim dupkiem, a teraz sam stoję na stosie i widzę masę chętnych z zapałkami. Nigdy nie przypuszczałem, że taki stan rzeczy będzie mnie dotyczył, ale cóż ... punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Zazdroszczę tym, którzy nigdy takiego dylematu nie przerabiali.
      • pan_i_wladca_mx Re: byłam kochanką-zostawił mnie 23.05.08, 14:24
        ha, no wlasnie, pojawia sie pytanie, czy chwilowe dowartosciowanie sie,
        pobudzenie hormonow i zachwyt jest warty tych dylematow i krzywdzenia osob
        najblizszych? nie wierze w wybaczona zdrade, to pozostaje na zawsze i meczy obie
        strony. chcialabym jednak mocno podkreslic, ze nie istnieje cos takiego jak
        romans bez uczuc, uczucia zawsze sa, bo gdyby nie to zauroczenie nigdy nie
        poszlabys do lozka z tym facetem, a potem jest juz tylko gorzej.
    • alexxa6 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 23.05.08, 18:30
      A mnie zastanawia, po co ktoś wywnętrza się z takiego problemu( zakładając że to
      prawda a nie podpucha)? Masochistyczne skłonności? chce zobaczyć na własne oczy
      jak inni mieszają z błotem, obrzucają obelgami, kpią, drwią, wyśmiewają, pogardzają?
    • anna-sara Re: byłam kochanką-zostawił mnie 24.05.08, 01:29
      Głupio zrobiłaś ale i tak masz szczęście, że mąż sie nie dowiedział.
      Wątpię żeby Ci tak łatwo wybaczył i nie miałabyś juz rodziny.
      Napisałaś, że miałaś w życiu wielu facetow czyli masz tendencję do
      przeskakiwania z łóżka do łóżka. To zapewne było przed ślubem ale
      jak widać, ślub nie zmienił Twojego charakteru. Nie wydaje mi się,
      że jakby trafił sie jakiś następny to potrafiłabyś się powstrzymać.
      Ty zdradzisz za każdym razem jak trafi się okazja. Ten typ tak ma.
    • cocoorrro Re: byłam kochanką-zostawił mnie 25.05.08, 19:06
      Niestety, łatwiej zakochać się nie kochając, niż odkochać kochając :(
      • kasia2356 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 19.10.08, 15:48
        Witam wszystkich!szczerze mówiąc przeczytałam właśnie wszystkie komentarza i
        stwierdzam, że każdy z Nas ma racje...
        Zdrada to długi i burzliwy temat, który towarzyszy ludzkości zawsze.Ktoś kto był
        zdradzony ma w sobie bardzo dużo żalu i ma prawo potępiać inne osoby , które
        zdrady się dopuściły. Zastanówmy się tylko czy czasem choć to brutalne nie
        lepiej dowiedzieć sie , że ktoś kogo darzymy miłością i zaufaniem na nie nie
        zasługuje.I mówiąc: "dobrze, że Twój mąż się nie dowiedział" przyzwala na takie
        zachowanie a to nie ferr!Jeżeli kobieta zdradziła męża lub została zdradzona ma
        prawo do prawdy!!!!To ona decyduje czy wybacza czy nie!A jeśli osoba zdradzająca
        odważyła się na taki gest to powinna się zastanowić czy warto za wszelką cenę
        walczyć o utraconą miłość czy faktycznie to była chwila słabości czy też pewna i
        świadoma decyzja!Odwołując sie do uczuć autorki forum , która dalej myśli o
        kochanku powinna wiedzieć, że nie kocha męża i Ja Jej za to nie potępia.Jednak
        musi zdecydować albo kocha i walczy ponad wszystko albo nie kocha i szuka
        szczęścia gdzie indziej dając tym samym szanse mężowi na szczęście w
        przyszłości.Tkwiąc w takim toksycznym związku cała rodzina jest
        nieszczęśliwa!!!Mąż bo gdyby wiedział zostawił by żonę i poszukał szczęścia
        gdzie indziej przecież nie jest niedołężny , żona bo męczy sie udając miłość a
        to najgorsze i dziecko bo i tak widzi i czuje, że między rodzicami nie ma
        miłości!W życiu liczą sie nie tylko decyzje ale także kosekwencje!!!
        No cóż dużo, ale napisane szczerze! Pozostaje mi życzyć ODWAGI....(WSZYSTKIM!!!!).
        • bj32 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 20.10.08, 11:10
          No nie wiem...
          "kobieta zdradziła męża lub została zdradzona ma prawo do prawdy!!!!"
          Mozesz to jakoś rozwinąć? Czyli jeżeli zdradziła, to ma prawo mu to
          powiedzieć? Albo jeśli on ją zdradził, to ona powinna o tym
          wiedzieć? Czy jak?
          Ja, gdybym nabrała podejrzeń, że mi się chłop łajdaczy - nie
          chciałabym wiedzieć o niczym. Zwłaszcza, gdyby miał to być jakiś
          krótkotrwały romans. Kochamy się, jesy nam ze sobą dobrze od lat. I
          gdyby mu się trafił skok w bok, a potem przyszedł by skruszony i
          powiedział "tak cie kocham, ze muszę ci się przyznać" to dostałby
          chyba kopa. Gdybym się dowiedziała z innych źródeł, to źródła
          dostałyby w ucho. A gdybym się dowiedziała z zupełnie innych
          przyczyn, to dałabym sie przeprosić. Bo skoro jest nam ogólnie
          dobrze, a z jakichś przyczyn któreś z nas by się poślizgnęło, a
          oboje chcielibyśmy to naprawić, to czy warto z tego powodu rozwalać
          wieloletni, dobry związek? Z powodu jednego błędu?
          Walczyć o kochanka jest bez sensu. Zwłaszcza, jeśli zostawił. Tyle,
          ze to się łatwo mówi. Jak tam któryś kolega zauważył: w grę zawsze
          wchodzą uczucia. Nie da się tak po prostu zakończyć sprawy, postawi
          grubej krechy i zapomnieć.
          "dalej myśli o kochanku powinna wiedzieć, że nie kocha męża"
          To wcale nie jest takie pewne. Przecież nie ma nigdzie ustawy, że
          można kochać jednego itylko jednego mężczyznę, albo jedna i tylko
          jedną kobietę. O tym czy i kogo kocha wie tylko ona jedna.
          "Mąż bo gdyby wiedział zostawił by żonę i poszukał szczęścia gdzie
          indziej przecież nie jest niedołężny"
          Facet, który traktuje żonę, jak maszynę domową i ją zaniedbuje nie
          jest niedołężny? Fizycznie może nie, ale emocjonalnie jest solidnie
          zapóźniony.
          "żona bo męczy sie udając miłość"
          a) jak pisałam wyżej - może nie udaje;
          b) jeśli faktycznie go nie kocha, ale tak jest jej wygodniej, to
          wcale nie musi udawać, ze go kocha. Nie ma obowiązku okazywania mu
          uwielbienia.

          A jeszcze względem wartości przysiegi małżeńskiej... Ten argument do
          mnie totalnie nie przemawia. Z kilku różnych powodów. Po pierwsze
          ten tu zdradzony pan też ślubował:
          ""Świadomy praw i obowiązków wynikających z założenia rodziny,
          uroczyście oświadczam, że wstępuje w związek małżeński z (...imię
          Panny Młodej) i przyrzekam, że uczynię wszystko aby nasze
          małżeństwo, było zgodne, szczęśliwe i trwałe."
          I co? Jak sie sprawdził? Bo na moje oko nie bardzo.
          Po drugie... W imię przysięgi miałabym sie dać zatłuc, gdyby okazał
          sie damskim bokserem, moczymordą i czym tam jeszcze? Albo
          permanentnie mnie zaniedbuje i rani zachowaniem i słowami? Ludzie,
          mamy XXI wiek. Dorosły człowiek sam podejmuje decyzje, a podpisanie
          papiera w USC to bardzo miły i niewiele wnoszący obyczaj. Owszem, z
          prawnego punktu widzenia faktycznie. Ale jeśli chodzi o uczucia...
          Jeśli dwoje ludzi ma być razem, to będą nawet skrupulatnie omijając
          USC przez całe życie. Jeżeli sie mają rozejść, to siedem ślubów w
          rozmaitych obrządkach im nie pomoże...
          • kasia2356 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 21.10.08, 00:04
            Witam!I od razu odpowiadam na Twoje pytanie.
            W moim przekonani rzadko zdarza się niestety:( żeby osoba bez znaczenia
            mężczyzna czy kobieta , która zdradziła partnera zrobiła to tylko jeden raz
            oczywiście są wyjątki , które potwierdzają regułę , ale najczęściej na razie się
            nie kończy...A mówiąc dobitniej i w własnym imieniu nie ma nic bardziej
            poniżającego i dołującego jak zdradzona i oszukana kobieta lub mężczyzna , który
            już nigdy w 100% NIE ZAUFA!!!
            Jeżeli chodzi o uczucia nie twierdze , że to proste!Pewnie w każdym przypadku
            jest inaczej proszę Mi jednak wierzyć , iż lepiej przetrwać rozłąkę i poszukać
            100% szczęścia i zaufania niż zostać oszukaną ponownie bo to dopiero tak
            naprawdę boli potwornie!!!
            Odwołując się do słów "niedołężny" miałam na myśli kobietę lub mężczyznę bez
            znaczenia chodziło Mi raczej o tą osobę skrzywdzoną.Pisząc to chciałam dodać
            otuchy i odwagi Tym skrzywdzonym , przecież będąc zdrowymi i mądrymi ludzmi
            potrafimy podnieść się z dna po to tylko , ażeby uszczęśliwić samych siebie
            dając sobie szanse na normalne i szczęśliwe życie u boku osoby , która Nas nie
            zawiedzie i nie oszuka!
            Tak sobie myślę, że jeżeli autorka tego forum była by pewna swoich uczuć to nie
            opowiadała by całej tej historii i nie szukała podpowiedzi tutaj.Stąd mój
            wniosek , że kochanie dwóch mężczyzn nie jest możliwe a przynajmniej nie ułatwia
            życia stąd moje życzenie do odwagi i uczciwości względem samego Siebie w
            podejmowaniu niewątpliwie bardzo trudnych decyzji.
            Decyzji , które sprawią , że już zawsze bedziemy tutaj zaglądały szukając
            pocieszenia lub aprobaty lub wniosków , które sprawia , że będziemy szczęśliwe i
            nie będziemy miały takich dylematów!
            Jeżeli chodzi o przysięge małżeńską w pełni się z Tobą zgadzam!!!
            Pozdrawiam Wszystkich
            Kaśka
    • vickydt Re: Klasyczny przypadek 20.10.08, 10:05
      żenada. Nie cierpisz przez nikogo, tylko przez swój chory łeb który
      każe Ci być ofiarą życiową.
    • karolinkakruszynka Re: byłam kochanką-zostawił mnie 20.10.08, 10:28
      ...a ja wspólczuje tej idiotce meza:-) głupia lub naiwna.
      zadzwon do niej i powiedz o romansie, niech kobicicna ma swiadomosc,
      no chyba ze jest taka idiotką, ze wie i za wszelka cena probuje
      utrzymac przy sobie takiego gada.
    • anna.p1 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 20.10.08, 14:33
      ... i bardzo ci tak dobrze :)
      • hypatia69 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 21.10.08, 22:55
        I Tobie tego życzę...
    • inguszetia_2006 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 21.10.08, 23:19
      Witam,
      Współczuję Ci. Ale nie dlatego, że Cię zostawił, tylko dlatego, że
      Cię wcale nie kochał. Mnie by to ubodło do żywego. Wiesz... zraniona
      duma i te rzeczy;-) Jak to?;-)MNIE nie kochał?;-) No nie może być;-)
      Pzdr.
      Inguszetia
      • madox38 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 23.10.08, 14:33
        Współczuję autorce postu, sama jeszcze niedawno obsobaczyłabym ją bez skrupułów,
        a teraz...teraz ją rozumiem, a to całe gadanie o wierności małżeńskiej, o
        przysiędze...życie układa różne scenariusze!
        Teoretycznie byłam przygotowana przez 20 lat małżeństwa, zarzekałam sie zdrady
        jak nikt na świecie...i co? Miłość wygasła lub została wygaszona, namietność
        również, mam 40 lat i moja rola sprowadza sie jedynie do roli matki, pokojówki,
        kucharki, sprzątaczki,a rola kobiety???A seks???To ważne dla mnie,tym bardziej
        że nie będę coraz młodsza!!!Mam kogoś, jest między nami jakieś uczucie, czy to
        miłość???trudno powiedzieć, jest nam ze sobą dobrze!MAmy rodziny,więc wspólna
        przyszłość nie jawi się nam jakoś, ale może warto życ chwilą, przeżyć coś miłego?
    • madi.3 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 25.01.09, 10:41
      jestem w identycznej sytuacji, więc rozumiem doskonale autorkę
      postu. Tylko że ja nie mam dziecka, natomiast mój kochanek ma
      rodzinę, której dla mnie nie zostawi - w chwili gdy powiedziałam mu,
      że jestem dla niego gotowa odejśc od męża i gdy rozwaliłam swoje
      małżeństwo powiedział, że on nie jest w stanie zostawić swojego
      dziecka i odejść. Bardzo cierpię, bo bardzo mocno zaangażowałam się
      uczuciowo. Wszystko straciło dla mnie sens. Zaczęłam chodzić na
      psychoterapię, by się jakoś z tego podnieść, ale jest mi bardzo
      trudno, zwłaszcza że cały czas powtarzał mi ze zostawi dla mnie
      rodzinę, że tak bardzo mnie kocha... Ale byłam głupia, że mu
      uwierzyłam... a broniłam się długo przed tym uczuciem, bardzo
      długo... a jak już zobaczył że mnie zdobył - zostawił mnie :( Jestem
      beznadziejna i naiwna, ech...
      • fiksum-dyrdum Re: byłam kochanką-zostawił mnie 25.01.09, 12:56
        Jakoś mi Cię nie żal. Włazić w związek, gdzie są dzieci i rozwalać go, to
        najwyższej klasy draństwo. I takie "damy" mogą sobie opowiadać o swoich
        uczuciach, a i tak plasują się bardzo nisko pod względem oceny moralnej.
        Pocierpisz, może na przyszłość zastanowisz się, w co włazisz.
        • tamaryszek44 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 25.01.09, 14:49
          Przeczytaj post jola-9-"zakochałam się i zdradziłam"
    • weronika.3 Re: byłam kochanką-zostawił mnie 01.02.09, 15:55
      Trochę przykro czytać niektóre wypowiedzi. Jednak niektóre osoby mają rację.
      Właściwie to od samego początku powinnaś pamiętać, że ten związek jest podszyty
      bólem, jeśli nie Twoim, to osób z waszych rodzin. Jak inaczej mogło się
      skończyć? To tak jakbyś wiedząc, że ogień parzy pchała w ogień ręce...
      Bardzo Ci współczuję. Może nie tyle , że cierpisz, że fatalnie ulokowałaś
      uczucie, że dałaś się oszukać, omamić, ale przede wszystkim, że podjęłaś błędny
      wybór...
      Musisz z tym teraz żyć. Życzę Ci by inne Twoje decyzje i wybory były mądrzejsze.
      Czy chwile uniesienia, warte były tego co przechodzisz i tego na co narażasz
      jego i Swoją rodzinę? Zastanów się...
    • edw-ina Re: byłam kochanką-zostawił mnie 02.02.18, 12:16
      A ty się nudzisz, że wyszukujesz wątki sprzed dekady i jeszcze wyzywasz ludzi? Zrób coś pożytecznego zamiast obrażać osoby, których nawet nie znasz.
    • 71tosia Re: byłam kochanką-zostawił mnie 02.02.18, 18:13
      daj sobie czas czas, nie ma znaczenie w kim się zakochujemy, okres ostrej fazy zakochania trwa zwykle nie dluzej niż 2 lata, później kazde praktycznie uczucie blaknie z twoim będzie podobnie. A rady jak przy każdym rozstaniu, wyzuc kontakt z telefonu i z facebooka, skasuj stare SMSy, zdjęcia, nie zagladaj na jego strone, nie idealizuj ale tez nie rob z niego potwora (chociaż zrobienie listy rzeczy których nie lubilas w kochanku pozwoli trochę opanować emocje) , jak masz kogos z kim możesz o tym pogadać to zrob to, pomysl ze mogl ten związek mogl ci bardzo skomplikować zycie, wiec lepiej ze się skonczyl. Staraj się wypelnic czas by nie mieć zbyt wiele na rozpamiętywanie. Zachowaj mile wspomnienia, nie obwiniaj się ale tez nie idealizuj tego co cie spotkalo i idz dalej.
      • asientos Re: byłam kochanką-zostawił mnie 25.02.18, 18:08
        "daj sobie czas"

        chyba dała, bo 10 lat minęło ;)
    • wmet Re: byłam kochanką-zostawił mnie 27.02.18, 20:52
      Miłość boli, to prawda. Ciesz się jednak, że to nie gorsza sprawa Ci się przytrafiła, która też boli...Zajmij się czymś, co Cię najbardziej kręci. Nie żałuj sobie niczego. Zabij klin klinem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka