mikolunia
05.05.08, 14:50
Parę miesięcy temu na szkoleniu poznałam mężczyznę, który wprost
niesamowicie pociągał mnie fizycznie. Mam męża i dziecko, on też ma
rodzinę - między nami jednak zaiskrzyło niesamowicie. Nigdy nie
sądziłam, że to zrobię, ale zdradziłam męża. I nie, nie żałuję tego.
W oczach kochanka zyskałam jako kobieta - widziałam podziw, coś
czego już dawno nie doświadczyłam od mojego męża. Uwielbiałam smsy
od niego na rozpoczęcie dnia i telefony w środku pracy. Był
niesamowitym kochankiem, o wiele lepszym niż mąż, choć gorzej
obdarzonym przez naturę, ale nadrabiał to umiejętnościami.
Miał to być związek czysto fizyczny, nie zakładaliśmy żadnych uczuć -
ale stało się, zakochałam się. Nie chciałam rozwalać jego
małżeństwa ani swojego - ale chciałam widywać go raz na jakiś czas,
przytulić się, kochać się z nim. Miał zazdrosną żonę. Bał się, że
coś wyczuje.
Na początku to on dążył do spotkań, ja sie broniłam przed swoją
fizycznością - prosił o spotkania.Kiedy zorientował się, że
zaangażowałam się uczuciowo - zostawił mnie. . Prosiłam, by tego nie
robił, bo mam teraz bardzo trudny okres - straciłam bardzo bliską
osobę. Odpisał, że jego świat wali się na głowę i nie może mi pomóc.
zostawł mnie smsem, nawet nie zrobił tego telefonicznie. Boli jak
cholera. Potraktował mnie jak "ssaka leśnego". Wykasowałam go z
telefonu, ale nie mogę z moich myśli. Pomimo, że tak mnie
potraktował. Boli strasznie!!!