marcia19
19.06.08, 10:46
Witam!
Poprostu zaczynam chyba nienawidziec tą kobietę!
Jestem 9 tygodniu w ciąży, u lekarza byłam we wtorek wieczorem.
Ciąża zdrowa i duża :-)
Mamy już 2 letniego synka Doriana.
Więc wczoraj postanowiliśmy powiedzieć rodzicom.
Pierw dowiedzieli się moi. Oczywiście wieść o tym, że znów zostana
dziadkami baaardzo ich ucieszyła, były łzy wzruszenia, uściski i
życzenia bezproblemowej ciąży.
Pózniej przyszła kolej na teściową, która załamała ręce, zrobiła
gest mdlejącej i powiedziała: "O kur...!". Chwilę później popatrzała
na naszego synka i dodała: "Biedny Dorianek!". Zwaliła mnie tym z
nóg. Pytam jej dlaczego "biedny", przecież to dla niego rodzeństwo!
Odpowiedziała: "Że on jest jeszcze taki malutki!". Po chwili ciszy
jakby z pretensjami zadała pytanie: "To jak juz teraz będzie dwójka,
to ile TEGO potem bedzie?!". Chyba miała na mysli nasz wiek ja mam
22 lata, a mąż 24. Pozatym z jej pytania jasno wynikło, że min
Dorian to TO! łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu, ale postanowiłam
byc twarda. Stwierdziła, że to nasza sprawa, że jak tak chcielismy
to tak mamy, w tym przyznałam jej racje, bo chcielismy żeby nie było
dużej różnicy wiekowej miedzy dziećmi, żeby potrafiły dobrze się
dogadać, bawić i wychowywać razem. Szybciej będę miała odchowane
dzieci, dzięki czemu będę mogła zacząc jakoś pracę. Na tym się nie
skończyło, na koniec powiedziała, że ja pewnie i tak nie będę sobie
dawać rady z dwojgiem dzieci, więc ona skorzysta, bo będzie sobie
brała Dorianka do siebie! I tu nie wytrzymałam, powiedziałam, że
absolutnie nie będzie takich sytuacji! Ze dam radę, a Dorian nie
będzie podrzucany do byle kogo z powodu drugiego dziecka. Tym chyba
poczuła się urażona, ale szczerze mam to w nosie!
Jak wyszła nie wytrzymałam i wyłam cały wieczor i nie przespałam pól
nocy!
Mąż też nie był zachwycony reakcją jego mamy, chyba się tego po niej
nie spodziewał, bo nie wiedział co powiedzieć. Powtarzał żebym się
nią nie przejmowała, ale niestety te słowa zostana już w mojej
pamięci na zawsze i nigdy jej nie wybacze takiego zachowania.
Zaczynam mieć obrzydzenie do niej. Niestety mieszkami blok obok niej
i to mnie dobija jeszcze bardziej. Coraz poważniej myślę o szybkiej
zmianie mieszkania.
Dzisiaj od rana chodzę zdołowana i myślę o tych jej wczorajszych
slowach, jak mogła być tak nietaktowna? bezczelna? bez uczuć? wredna?
Nie wiem dlaczego jest przeciw drugiemu dziecku. Mamy własne
dwupokojowe mieszkanie, samochód, ogólnie niczego nam nie brakuje!
Nie wiem o co tak naprawdę chodzi tej kobiecie!