Dodaj do ulubionych

500 zł na zycie/miesiecznie

17.08.08, 19:40
czy za taka kwote da sie wyzyc 3 osobowej rodzinie?? tyle by nam zostało jesli
sie wyprowadzimy z domu do mieszkania w bloku (ale jaki spokoj psychiczny od
rodziców), nie wliczam w to zadnych opłat, chemii, leków i art pierwszej
potrzeby dla dziecka, tylko samo jedzenie plus ew mała przyjemność.
Obserwuj wątek
    • driadea Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 19:57
      Jeśli tylko na jedzenie, to wystarczy. Musicie się tylko nauczyć, gdzie i jak
      kupować (chyba, że już wiecie, to tym lepiej). Wychodzi około 16-17 złotych na
      dzień. Takie, na przykład, placki ziemniaczane są pyszne, a przecież tanie...
      Dacie radę!
      Trzymam kciuki
      • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 20:26
        no raczej wiemy gdzie taniej, pampersy kupujemy w biedronce, ale to juz w te 500
        zl nie jest wliczone. wogole biedronka jest tania, mieszkanie bedzie sie miescic
        obok sklepu LIDL, wiec tez mysle ze tam drozyzny nie bedzie:):)
        • verdana Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 20:37
          Ale dziecko na plackach nie wyżyje - tzn wyzyje, ale zdrowe to nie
          jest. Ja bym się zastanowila - wystarczy jedna choroba dziecka,
          koniecznośc zakupu lekarstw, a nie tylko Wy, ale i dziecko bedzie po
          prostu glodowac. Bo 500 zł. wystarczy z trudem - jesli od tego
          odejmie sie np. 200 na lekarstwa, a bywa - to nie wystarczy, aby
          utrzymać dziecko w zdrowiu.
          Moze tez cos się zepsuc - co wtedy? Dziecko nagle wyrosnie z butów -
          za co je kupicie?
    • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 20:47
      Chyba Ci zera zabrakło na koncu kwoty...
      Nie ma takiej opcji. Jedna osoba jedząc śmieci z trudem wyżywi się
      za 500 zł a co dopiero trzy.
      Zainteresował mnie fragment o małej przyjemności. Co masz na mysli?
      Tic taki? Wafelka?
      • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 20:48
        weź nie ironizuj, ja się próbuje od toksycznych rodziców uwolnic, a ty miz z
        toc takami wyskakujesz!!!!
        • verdana Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 20:57
          Moze i rodzice toksyczni, ale chyba zdrowo myslący w tym punkcie.
          Dorosli moga zaryzykowac - najwyzej będa niedojadali. Natomiast Ty
          ryzykujesz powaznie zdrowiem dziecka - jeden nieoczekiwany wydatek,
          a Twoje dziecko będzie po prostu głodowało.
          • insomnia0 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:23
            nie straszcie dziewczyny,
            poza tym nie wiemy jaka jest sytuacja z rodzicami, moze to ciągłe awantury,
            alkoholizm, moze dreczenie redziny, skąd wiecie co?
            W takich warunkach wychowywac dziecko? to moze lepiej wyprowadzic się i zyc
            skromnie. A nie fundowac dzecku traume na całe zycie...
            500 zł to mało niestety, ale moze powinniscie pomyslec na zarobieniu dodatkowych
            pieniązków. W skrajnie złej sytuacji ktora moze się zdarzyc pomyslcie czy
            mielibyscie się do kogo zwroic o ponoc.. roddzina? kolezanki, a nawet opieka
            społeczna. Warto duzo wczesniej pomyslec o takiej sytuacji.
            Moze warto tez jeden miesiąc spróbowac zyc a 500 zł jeszcze przed wyprowadzką
            aby sprawdzic...
            zycze powodzenia...
            • verdana Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:32
              Ja jestem zdania, ze ryzyko przy 500 zł jest za duze, zeby je
              podejmować, nawet przy bardzo złych stosunkach z rodzicami.
              Sprobowałabym raczej dac dziecko do żłobka i iść do jakiejkolwiek
              pracy. Albo wynająć kawalerke w nagorszym punkcie miasta - moze
              będzie taniej.
              Wieksza traumą niz awantury w domu bedzie dla malego dziecka głód,
              albo niemożność leczenia w domu najprostszych chorob, bo rodziców
              nie będzie stać na lekarstwa.
              • kali_pso Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:38
                Sprobowałabym raczej dac dziecko do żłobka i iść do jakiejkolwiek
                pracy


                Jest to wyjście. Co na to autorka wątku?
                • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:41
                  Autorka wątku będzie grała w "TAK, ALE...", założymy się?
              • insomnia0 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:47

                nie zgodze sie z Tobą, psychiczny uszczerbek jest o wiele powazniejszy niz
                fizyczny. Pracowalam z dziecmi maltretowanymi, i takimi ktorych rodzice
                dopuszczali sie przemocy i fiz i psych.
                W takiej sutuacji skromne zycie lub gorse jedzenie to pestka.
                te doswiadczenia na zawsze tkwiły w ich psychice.
                Dlatego powtarzam nie wiemy co oznacza "toksyczni rodzice", jesli to nic
                powaznego a jedynie niezgoda-łągodna..to tez uwazam ze powinna zostac i
                popracowac nad poprawieniem sytuacji finansowej, jesli natomiast to pieklo.. nie
                czekalabym z przeprowadzką..

                >Albo wynająć kawalerke w nagorszym punkcie miasta - moze
                > będzie taniej.
                z tym sie zgadzam

                >bo rodziców nie będzie stać na lekarstwa.
                Zawsze mozna zglosic się o pomoc do opieki spolecznej lub do blizszej czy
                dalszej rodziny, lub zglosic się do sprzatania za pieniądze i zarobic na leki.
                • verdana Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:50
                  O ile wiem, to na razie male dziecko i jesli się ktos znęca, to nie
                  nad nim, tylko nad jego rodzicami. To spora róznica - dziecko jest
                  pod opieka kochajacych rodziców, ktorzy po prostu nie moga (może
                  slusznie) wytrzymac wspólnego mieszkania z dziadkami.
                  Miedzy skromnym zyciem (OK), a glodem jest przpaśc. W tym wypadku
                  dziecku grozi nie skromne jedzenie, tylko brak jedzenia, a to jest
                  prawdziwa trauma.
                  Do sprzatania za pieniądze, keidy dziecko jest chore? Niemożliwe.
                • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:51
                  jestem sprzataczka, sprztam dziennie od 16 do 20 w banku, tak ze mąż jest z
                  synkiem, takze nie jestem osoba :tak, ale....."
                  • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 22:06
                    Są lepiej płatne zajęcia niż sprzątanie ale niestety trzeba jeszcze
                    coś umieć. Na przykład za godzinę korepetycji 50-60 zł to lekkim
                    twistem chętni płacą.
                    • uli O ile wiem, żadna praca nie hańbi. 18.08.08, 00:34
                      W części Europy, w której zyję, jakoś jest naturalne, że niektórzy sprzątają, a
                      niektórzy udzielają korepetycji, i wszyscy są traktowani jednakowo godnie. Bo to
                      jest naturalne, że ktoś czasem musi po kims innym posprzatać, to też jest praca,
                      taka sama jak każda inna. Społecznie ważna.

                      Triss, buty spadają od takich burackich tekstów.

                      Do autorki wątku - weź kartkę, zrób sobie prognozę, menu na każdy dzien,
                      zaplanuj, ale tak zaokraglając w górę - a zobaczysz, czy się wyzywicie. Myślę,
                      że będzie OK, jesli nie mieszkasz w bardzo drogim miescie.
                      • buzka25 Re: O ile wiem, żadna praca nie hańbi. 18.08.08, 09:14
                        chce zaznaczyc ze jestem po studiach, i jak tylko znajdzie sie miejsce w żłobku
                        dla malego to ide do pracy, juz szukam jej, i mialabym od wrzesnia, ale złobek
                        dop od stycznia, sprztanie wcale nie ejst hanbiace, wszczególnosci jelsi ma sie
                        niepelnosprawne dziecko, ale triss moze tego nie wiedziec bo ona ma jakies inne
                        wartości w zyciu,

                        Poza tym odliczylam kwote na cewniki dla małego, ktora PCPR zwraca, wiec
                        zostanie ponad 500, ale ja licze 500, zeby zabardzo nie szalec
                        • uli Re: O ile wiem, żadna praca nie hańbi. 18.08.08, 15:20
                          Pewnie, że sprzątanie nie jest hańbiące. Rózne rzeczy trzeba czasem w życiu
                          robić, nic w tym niezwykłego. Jestes dzielna, że pracujesz na pół etatu, łącząc
                          pracę z opieką nad małym dzieckiem, podziwiam, że Twoja chec wyprowadzki i
                          założenia normalnego domu jest silniejsza niż zmęczenie.

                          Może mogłabyś dostać jeszcze jakiś zasiłek na dziecko, skoro niepełnosprawne. To
                          nie są wielkie pieniądze (niestety, a powinny byc godziwe) ale zawsze trochę
                          łatwiej. Czy w mieście na pewno nie ma zadnej pomocy dla rodzin z
                          niepełnosprawnymi dziecmi? Pochodziłabym jeszcze za tym. Wiem, że pfron
                          refundował kiedyś remonty na potrzeby niepełnosprawnych i dawał korzystne
                          kredyty na sprzęt, który pomaga w utrzymaniu niepełnosprawnego dziecka - w
                          praktyce to może być nawet pralka czy samochod - jesli Was nie stać na taki
                          wydatek od reki.

                          Trzymam kciuki, bedzie dobrze. Tylko zamiast tej drobnej przyjemnosci, o której
                          piszesz na początku watku, proponuję oszczędzać - nawet niewielkie sumy. 500 zł
                          powinno Wam wystarczyć, mnie przy zdrowej wegetariańsko - kurczakowo - rybnej
                          (to taka dieta byłej wegetarianki uczulonej na soję) diecie wychodzilo ok 15 zł
                          dziennie (a nie oszczędzałam, po prostu tyle wydajemy na żarcie) - mam rodzinę w
                          takim samym składzie. Kupujemy mało przetworzone produkty, które nie sa drogie i
                          co najwazniejsze - są zdrowe. Lepiej postac chwile dłuzej w kuchni i zjesć
                          smaczniej i taniej, niż np kupowac gotowe pierogi, w których niewiadomo co jest.
                          Jest mnóstwo pysznych, pełnowartościowych i baardzo tanich dan. Choćby kasza
                          gryczana + jajka sadzone + marchewka zasmażana + kefir. Albo zupa z soczewicy.
                          Albo chocby głupie spaghetti - makaron tez ma wbrew pozorom duzo białka. Ważne
                          żeby dieta byla zbilansowana, tzn, żeby było białko, witaminy itd. Zbilansowana
                          dieta to wcale nie jest koniecznie droga dieta.
                          Nie wiem, jak nie będziesz miała pomysłów to pisz, na pewno coś podpowiem.

                          Drogie w tej chwili są słoiczki dla niemowlaka, ale jeśli znajdziesz uczciwego
                          dostawcę (najlepiej na targu, trzeba go wczesniej przetestować) to możesz
                          przeciez gotować dla dziecka sama. To z resztą nie trwa tak długo, dzieci
                          zazwyczaj koło roczku przechodzą stopniowo na dietę rodziców (wiadomo że nie
                          chili ani nie flaki ale te nieekstremalne potrawy są OK). Czyli jakieś 8 mies
                          osobnego jedzenia.
                          • buzka25 Re: O ile wiem, żadna praca nie hańbi. 18.08.08, 20:32
                            witam cie, bardzo miło czyta sie twoja wypowiedz, moje dziecko je wszytsko, ma
                            juz 2 lata jakby nie było, heheh., dostaje na niego kase, 680 zł, ale co to
                            jest, ale jakby nie patrzac zawsze to cos, nigdy nie kupowalam mu sloiczków,
                            drogie i jakos takos niepodchodziły mi ani jemu, jedynie co to moze z 4 deserki
                            zjadl, to wszystko, ogolnie nie robie jakis drogich obiadow,sniadan itp,
                            makarony, sos , kasza gryczana, jaja sadzone, soja, kotlety z cukini, nie powiem
                            bo mieso tez jemy, ale placki zimniaczanne tez OK
                            • uli Re: O ile wiem, żadna praca nie hańbi. 18.08.08, 22:33
                              :) Nie wiem czemu myslałam, że to niemowlak, chyba za bardzo się zaangażowałam.
                              Dwulatek - tym łatwiej. Nie rośnie już tak błyskawicznie i je normalne jedzenie.
                              Trzymam kciuki za podwyżkę męża i za żłobek. I za niedrogie mieszkanie.

                              Pozdrawiam,

                              Uli
                            • pinkdot Re: O ile wiem, żadna praca nie hańbi. 08.09.08, 14:50
                              Buzko, polecam forum o oszczedzaniu:
                              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=20012
                      • pinkdot Re: O ile wiem, żadna praca nie hańbi. 08.09.08, 14:48
                        > W części Europy, w której zyję, jakoś jest naturalne, że niektórzy
                        sprzątają, a
                        > niektórzy udzielają korepetycji, i wszyscy są traktowani jednakowo
                        godnie. Bo t
                        > o
                        > jest naturalne, że ktoś czasem musi po kims innym posprzatać, to
                        też jest praca
                        > ,
                        > taka sama jak każda inna. Społecznie ważna.
                        Zgadzam sie w calej rozciaglosci. To chyba typowo polska
                        przypadlosc - traktowanie w taki sposob pewnych rodzajow prac. Nie
                        kazdy musi byc korepetytorem;).
                    • aniaoam Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 25.08.08, 14:18
                      Aleś napisała.... aż ręce opadają....
                    • eastern-strix Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 26.08.08, 15:19
                      coz triss, niestety kolejny raz potwierdzasz moje domysly na Twoj temat.
                      gdyby wszyscy pracowali w bankach albo dawali korepetycje to kto mialby niby sprzatac, myc samochody itp?

                      w cywilizowanym swiecie (jak ktos slusznie zauwazyl) wszyscy traktowani sa rowno i z jednakowym szacunkiem, bo bilae kolnierzyki dawno zauwazyly,ze ktos musi im i biuro wysprzatac i umyc samochod....

                      jak spotykam pania sprzatajaca w moim biurze to sobie ucinamy pogawedke - w koncu obie przcujemy w tym samym miejscu...

                      poza tym, w Polsce nikt nie docenia zawodow jak sprzataczka czy pracownik myjni i dlatego sa tak nisko platne. ale to nie wina ludzi,ktorzy je wykonuja,tylko panstwa,ktore podcina galaz na ktorej siedzi. na szczescie rzad kraju w ktorym zyje ma inne podejscie do sprawy i pania sprzatajaca w moim biurze stac na wakacje w Hiszpanii raz do roku.

                      mniej ego a wiecej BBC droga triss.
                    • eastern-strix Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 26.08.08, 15:24
                      triss napisala:


                      >>Są lepiej płatne zajęcia niż sprzątanie ale niestety trzeba jeszcze
                      coś umieć. Na przykład za godzinę korepetycji 50-60 zł to lekkim
                      twistem chętni płacą.<<

                      coz triss, niestety kolejny raz potwierdzasz moje domysly na Twoj temat.
                      gdyby wszyscy pracowali w bankach albo dawali korepetycje to kto mialby niby sprzatac, myc samochody itp?

                      w cywilizowanym swiecie (jak ktos slusznie zauwazyl) wszyscy traktowani sa rowno i z jednakowym szacunkiem, bo biale kolnierzyki dawno zauwazyly,ze ktos musi im i biuro wysprzatac i umyc samochod....

                      jak spotykam pania sprzatajaca w moim biurze to sobie ucinamy pogawedke - w koncu obie przcujemy w tym samym miejscu...

                      poza tym, w Polsce nikt nie docenia zawodow jak sprzataczka czy pracownik myjni i dlatego sa tak nisko platne. ale to nie wina ludzi,ktorzy je wykonuja,tylko panstwa,ktore podcina galaz na ktorej siedzi. na szczescie rzad kraju w ktorym zyje ma inne podejscie do sprawy i pania sprzatajaca w moim biurze stac na wakacje w Hiszpanii raz do roku.

                      mniej ego a wiecej BBC droga triss.

                      p.s. a poza tym,to chyba w Polsce jest tak,ze czesto spotyka sie sprzataczke/sprzatacza z doktoratem?
              • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:49
                wyobraz sobie ze do złobka sa zapisy zajet juz do grudnia tego roku, jutro mam
                rozmowe z dyrektorką, byc moze sie zgodzi przyjac, ghm, nie wiem, wiemk ze 500
                zł to masło, ale rodzicow mam dosc
                • kali_pso Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 22:01
                  Ech, dziewczyno chyba zabrałaś się do rzeczy od końca- żłobek-zmiana
                  pracy( w miarę możliwości)- wyprowadzka. Miałaś czas na
                  przemyślenia, a Wy najpierw przestawiacie życie do góry nogami a
                  później zastanawiacie się, czy da się wyżyć..Jakie to ma znaczenie
                  skoro w innym watku pisałaś, że mieszkanie macie juz zaklepane?

                  Ktoś tutaj rozsądnie sugerował, aby spróbować z tą kwotą zanim się
                  wyprowadzicie...nie wiem więc czy nie lepiej byłoby poczekać.
        • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:07
          To było wziąć sobie dobrze zarabiającego chłopa i z nim dziecko
          robić. Albo samej dobrze zarabiać.
          500 zł jest kwotą głodową na 1 osobę chociaż z trudem wyobrażam
          sobie przeżycie tak miesiąca. Jednego.
          Przy takim dochodzie to MOPS i darmowe obiady w Caritasie.
          • insomnia0 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:26
            > To było wziąć sobie dobrze zarabiającego chłopa i z nim dziecko
            > robić. Albo samej dobrze zarabiać.

            ale jestes pomocna, lepiej wogole sie nie odzywac jak się chce takie bzdury pisac!
            Nie wszystkie kobiety to materialiski... przyjmij do wiadomosci.
            • marzeka1 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:38
              "Nie wszystkie kobiety to materialiski... "- wiesz, wolę nazwać to zdrowym realizmem, bo 500 zł. na przeżycie, to za mało, poza tym dziewczyna skalkulowała wydatki radośnie zakładając,że wszystko będzie OK. Gdy ja planuję podział kasy, zawsze uwzgledniam to, co może mi schrzanić budżet: choroby, jakiś wypadek- nie raz przekonałam się,że miałam racje tak robiąc. Warto też się spytać, NA JAK DŁUGO zamierzają żyć za tak małą kwotę, bo jeśli to ich pomysł na życie, to kiepsko widzę.
              • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:54
                koncem sierpnia u meza w pracy jest narada co do podwyżek w zakładzie pracy,
                wtedy by wiecej było, acha, dodam ze podwyzki sa ok 200-300, jak juz prezez je
                uwzględni.
                • daria_nowak Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 18:06
                  Nie dziel skóry na niedźwiedziu. Póki podwyżki nie będzie w ręku, póty nie
                  należy jej uwzględniać w budżecie.
                  Uważam, ze najmądrzejszą radą była sugestia przeżycia za te grosze kilku
                  miesięcy. Wtedy się okaże.
                  Moim zdaniem - za to nie da się wyżyć.
            • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:38
              Napisałam prawdę, że to za mało. Nie podoba się? Trudno, nie
              wszystko nam się w życiu podoba.
              Mam swoje lata, dziecko i pragmatyzm życiowy. Ktoś musi zadbać, żeby
              rodzina nie zdychała z głodu więc albo ona albo facet.
              Niematerialistyczne podejście kończy się jak trzeba zapłacić czynsz
              i kupić dziecku buty.
              Jedyna rada jakiej jestem w stanie udzielić to żeby znaleźli lepszą
              pracę.
              • verdana Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:44
                Trzeba jeszcze brac pod uwagę inflację. Za pare miesiecy za te
                pieniądze po prostu nie przezyją. Bo zdrożeja i pampersy i media i
                jedzenia.
              • insomnia0 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:53

                -> Jedyna rada jakiej jestem w stanie udzielić to żeby znaleźli lepszą
                > pracę. i to jest ok
                Ale pisac ze ktos powinien sobie znalezc chlopa co to lepiej zarabia i z nim
                robic dziecko, sor bylo nie na miejscu i to nie nic wzpolnego z prawda. zanim
                sie zakochasz sprawdzasz stan konta? no wybacz tzreba znac granice dobrego
                smaku..i wyczucia sytuacji.
                • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 22:03
                  Cherie, nie brałam na stałe facetów, ktorzy nie potrafili zarobić
                  przynajmniej średnio przyzwoicie. Cenię zaradnych mężczyzn. Nie musi
                  być high top manager ale dokładać do typa bym nie chciała. Mężczyzna
                  musi mieć coś do zaproponowania kobiecie i dziecku/dzieciom, nie
                  tylko dobre słowo i urok osobisty.
                  Ale jak któraś woli inaczej to proszszsz, to wolny kraj. Tylko
                  właśnie wtedy jest problem czy da się przeżyć za 500 zł.
                  • insomnia0 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 22:17
                    to co piszesz to takie obdarte z uczuc...zimne..wyrafinowane brr , tak jakbys
                    nigdy nie kochala.. ale oczywiscie masz do tego prawo--wolny kraj.
                    • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 22:23
                      Tia oczywiście. W ogóle dobór partnera z uwzględnieniem
                      jakichkolwiek kryteriów (wiek, uroda, wykształcenie, umiejętności,
                      cechy) kojarzy się fatalnie.P
                      • insomnia0 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 08:55
                        i po co ten sarkazm?
                        Ty jestes jakas nieszczesliwa, ze tyle zawisci i jadu bije z twoich wypowiedzi?
                        kobieto twoje niektore słowa są zwyczajnie prostackie, opanuj się.. tylko
                        krytykujesz, a autorka wątku zadała pytanie, ty nie robisz niemal nic innego jak
                        umoralniasz.. boszze jak jakas dewotka. Tu chodzi aby jej cos doradzic a nie non
                        stop wytykac co powinna była zrobic wczesniej aby nie wpasc w tak trudną sytuację..
                        nie lubie takich mądralinskich jak ty ..nic nie wynika z ich komentarzy
                        zachowujesz się troll.
                        troche szacunku do innych..
                    • daria_nowak Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 18:08
                      Masz dziwne podejście. Miłością wyżyć się nie da. Trzeba jeszcze myśleć o
                      realiach. Księżniczki czekające na zakochanego księcia kończą bardzo rozczarowane.
                      • die_blume Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 29.08.08, 12:43
                        daria_nowak napisała:

                        > Masz dziwne podejście. Miłością wyżyć się nie da.

                        dziwne podejście to jest takie - po pierwsze kasa
                    • pinkdot Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 08.09.08, 14:54
                      > to co piszesz to takie obdarte z uczuc...zimne..wyrafinowane brr ,
                      tak jakbys
                      > nigdy nie kochala.. ale oczywiscie masz do tego prawo--wolny kraj.
                      O wyrafinowanie bym triss nie posadzila - o wyrachowanie to i
                      owszem;).
                  • die_blume Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 29.08.08, 12:41
                    Owszem, musi być zaradny, co nie znaczy od razu bogaty. Mój jest zaradny, ale
                    skończył taki kierunek, że nie było łatwo o pracę - a teraz i dobra praca, i
                    lepsza kasa, i perspektywy. Jak za niego wychodziłam, patrzyłam na to, jakim
                    jest człowiekiem, a nie ile ma na kocie. A są tacy, co maja na koncie, ale to
                    szybko przepuszczaja na różne gadżety, a dla dziecka na zabawkę nie ma i na
                    wakacje tez mu brakuje.
            • tyssia Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 23.08.08, 20:02
              Bo triss pewnie ma 10000zl na miesiąc także wiesz... <hahaha>
            • tyssia Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 23.08.08, 20:03
              Triss pieprzysz głupoty których juz czytac sie nie da wrrrrrrrrr
          • die_blume Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 29.08.08, 12:37
            To, co piszesz, jest żenujące. Czyli ten, kto nie jest wyrachowany, ten jest
            słaby albo gorszy. Ja wzięłam sobie chłopa świezo po studiach bez pracy, ale
            praca się znalazła - początkowo mało płatna, a potem mi chłop zarobil na
            mieszkanie częściowo i jego wyposażenie. Ja mam dobrą pracę i jestem po studiach
            - a mam za soba i sprzątanie w cukierni plus mycie tam kibli, i korepetycje:-)
            Autorce wątku życze powodzenia, przemęczycie sie jakiś czas, ale będzie lepiej:-)
      • martasz123 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 07.09.08, 21:19
        Wiec wiele osob je w polsce smieci, bo tysiace rodzin żyje za takie
        kwoty, nie ma co sie smiac z tic takow i wafelków. Przyjemnosci w
        odpowiadaniu na posty szukaj w innych tematach.
      • pinkdot Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 08.09.08, 14:43
        > Nie ma takiej opcji. Jedna osoba jedząc śmieci z trudem wyżywi się
        > za 500 zł a co dopiero trzy.
        Hmm...na studiach mialam na wyzywienie i dojazdy do domu okolo 500
        zlotych i jadlam sobie calkiem zdrowo i dobrze - zadnych "smieci".
    • kali_pso Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:07
      Da się, ale na niskim poziomie i o przyjemnościach typu wyjście
      gdziekolwiek czy impreza w domu, raczej zapomnij....

      No i fundamentalne pytanie- ile czasu macie zamiar tak funkcjonować?
      Bo to jest kwota, która pozwala przeżyć, ale niewiele więcej..
      • verdana Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 17.08.08, 21:14
        Przezyc, do piewrszej wpadki - np . zmniejszenia pensji z powodu
        choroby.
        No i jednak uwazam, ze za 500 zł da się spokojnie kupić jedzenie dla
        jednej osoby - tyle wydaje na jedzenie moja przyjaciółka-singielka,
        ktora sobie nie żaluje.
        • 4-mexx Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 04:23
          jesli dniowka to 16-17 zl, to na osobe przypada troche ponad 5 zl. dziennie,
          podzielic to tylko na 3 posilki to wychodzi 1,6 zl. na posilek dla jednej osoby.
          Masz wykonana prosta kalkulacje to teraz mozesz planowac posilki.Co za to
          zjecie?Co za to zje maz, dziecko?
          Przeciez jasno widac, ze sie nie da!
          Masz dwa wyjscia-pierwsze, to takie ze musisz jeszcze mieszkac z rodzicami, bo
          absolutnie Was nie stac, a drugie, to stanac na glowie i zmienic swoja sytuacje
          zyciowa zwiekszajac zarobki
    • basia2012 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 04:52
      500ZŁ zł to strasznie mało na przeżycie nawed jak będziesz
      gospodarowała z ołówkiem w ręku,to są 3 osoby i będzie bardzo
      trudno ,życzę powodzenia choc nie ukrywam że trudno,ale pomyśl że są
      ludzie co muszą wyżyc za miejszą kwotę.Czasami spokój jest wart
      każdego wysiłku.
      • ann_a30 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 07:40
        U nas pracuje tylko jedna osoba, bo bez sensu jest by druga pracowała tylko na
        opiekę nad dzieckiem. A to kosztuje jedną pensję. Jeśli jeszcze wliczyć w to
        paliwo na dojazdy do żłobka to bez sensu. Nie wiem czy koleżance się zatem
        opłaca dawać dziecko do żłobka.
        Fakt, może w Pl jest za darmo żłobek - nie wiem. Ale wiem już że przedszkole to
        kosztuje sporo. Chyba że mam dane o prywatnych placówkach - mogę się mylić.
        Poza tym jak mieszkałam w Pl i pracowałam (w szkolnictwie) to z korepetycji
        miałam więcej pieniędzy niż pensji. Może trzeba o tym pomyśleć. Ktoś już o tym
        wspomniał.
        No i mobilność za pracą. Trudno czasem trzeba się przeprowadzić. Mąż wysłał
        trochę CV, był na kilku rozmowach, po ok. 5 rozmowie go przyjęli. Więc szybko
        znalazł pracę. No ale teraz trzeba pakować manatki i znowu wyprowadzka. Ale
        warto zobaczyć tego dobre strony. Może nigdy nie byłoby mnie stać na zobaczenie
        tylu zakątków na świecie? No ale to już rozwiązanie radykalne. Zwłaszcza że dla
        nas za granicę podyktowany był innymi czynnikami niż tylko finansowe.
        Ale leki dla dziecka są płatne? Na pewno? Może przysługuje coś z opieki?
        • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 08:21
          żłobek koisztuje 180 zł z wyzywieniem juz, i jesli mi małego przyjma mam prace
          na 100% załatwiona, leki juz odjelam , niesttey nie sa refundowane, trzeba
          samemu wykładac, zawsze mozna zglosic sie do opieki o pomoc, mysle ze cos
          przyznaja,kolezanka moja ma 700 zł, czasem mniej na miesiac na 4 osoby i bardzo
          dobrze sobie radza:)
          • mama-cudownego-misia Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 09:56
            A mi się wydaje, że kogoś w końcu wkurzyły mądrości forumowe (panaceum na Twoje
            kłopoty: facet Cię wkurza = odejdź, rodzice Cię wkurzają = odejdź) i zamieścił
            taką podpuchę, żeby pokazać, że w niektórych wypadkach forumowe mądrości trudno
            zastosować.
            Za dużo rzeczy mi tu nie pasuje: lekkie pióro i doskonała znajomość gramatyki
            czy ortografii rzekomej sprzątaczki, fakt, że pracuje od 6 do 20 w banku, ale w
            poniedziałek rano o 8.21 pisze na forum (no, może mieć urlop, ale w takim razie
            nie jest tak źle z jej finansami, skoro ma komputer i internet w domu). Please...

            A za 500 czy nawet 700 zł miesięcznie też bym nie wyżyła. Starałabym się albo
            dorobić, jeszcze zanim się wyprowadzę od rodziców, albo np. zbić koszty
            wynajmując pokój w mieszkaniu studenckim, zamiast mieszkania. Nie
            wyprowadzałabym się, zanim nie przygotuję sobie zaplecza.
            • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 12:54
              jak juz to pracuje od 16 do 20, a nie od 6, a co do gramatyki to zycze
              powodzenia piszac i bawiac sie z dzieckiem w tym samym czasie,
          • ni24 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 09.09.08, 16:24
            a ladnie to tak ciagnac od panstwa?????? moze najpierw trzeba bylo sie
            zastanowic czy cie stac na dziecko???a nie tylko kasa od panstwa i pomocy
            spol.jezuuuuuuuuuu..
        • daria_nowak Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 18:11
          ann_a30 napisała:

          > U nas pracuje tylko jedna osoba, bo bez sensu jest by druga pracowała tylko na
          > opiekę nad dzieckiem. A to kosztuje jedną pensję. Jeśli jeszcze wliczyć w to
          > paliwo na dojazdy do żłobka to bez sensu. Nie wiem czy koleżance się zatem
          > opłaca dawać dziecko do żłobka.

          Opłaca się. Będzie pracowała na swoją emeryturę i na podwyżkę, która przyjdzie z
          czasem (lata pracy) i zwiększeniem kompetencji zawodowych (awans). Tych którym
          się nie opłaca za 30-40 lat kto będzie utrzymywał? Jedna emerytura męża na
          wszystko nie starczy. Poza tym zdarzają się też wypadki losowe. I choć o tym się
          nie myśli - to, niestety trzeba gdzieś po drodze brać je pod uwagę.
    • mrowkojad2 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 10:38
      Napisała, że pracuje od 16-20, a nie od 6.
      Z drugiej strony zastanawia mnie pewien relatywizm udzielania rad na
      forum, bo jakby napisała, że męczy się z toksycznymi rodzicami, ale
      nie może się wyprowadzić, bo zostanie jej 500 zł na życie, to
      wszyscy by się rzucili z radami: lepiej biedować na swoim, niż
      znosić upokorzenia, dacie radę:))))
      A jeśli chodzi o meritum, to uważam, że będzie bardzo ciężko za te
      pieniądze, to jak wyliczyłam 16 zł i 66 gr na trzy osoby na dzień,
      masakra. Jednakowoż skoro macie jakieś widoki na polepszenie
      sytuacji, to może zaryzykować, przebiedować te parę miesięcy.
      • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 11:27
        IMO całe zastanawianie się jest bez sensu. 200-300 zł więcej też by
        im specjalnej różnicy nie zrobiło, bo to po prostu ZA MAŁO. Nędza.
        Głod. Mam napisać jaśniej? Absolutne minimum egzystencjalne na 3-
        osobową rodzinę (na wyżywienie i drobiazgi) to jakieś 1500 zł przy
        skrajnym oszczędzaniu.
        "Będzie ciężko" to eufemizm. Najprościej mówiąc nie będzie co żreć.
        • burza4 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 11:46
          no mało, to fakt bezsprzeczny. Ale niektórzy tak żyją - wystarczy
          wejść na forum oszczędzanie - widać że jest to wykonalne.

          naturalnie nie kazdemu odpowiada takie życie, ale niektórym po
          prostu musi. Może się udać, choć lekko nie będzie. Dlaczego miałaby
          nawet nie spróbować? jeśli zawsze zakładać czarny scenariusz, to
          szanse na samodzielne życie są żadne nawet w dłuższej perspektywie.

          Nie ma co dywagować nad tym, że nie da rady, skoro wiele rodzin tak
          żyje. Ja bym nie potrafiła, fakt - ale inni potrafią. Raczej warto
          się skupić nad tym co jeszcze można wykombinować, żeby dochody
          zwiększyć. Może opieka nad czyimś dzieckiem? robienie zakupów
          starszej sąsiadce? sprzątanie w prywatnych domach? sprawdzenie, czy
          nie należy się jakaś pomoc socjalna? może dodatek mieszkaniowy?




          • paszczakowna1 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:08
            > Nie ma co dywagować nad tym, że nie da rady, skoro wiele rodzin tak
            > żyje. Ja bym nie potrafiła, fakt - ale inni potrafią. Raczej warto
            > się skupić nad tym co jeszcze można wykombinować, żeby dochody
            > zwiększyć. Może opieka nad czyimś dzieckiem? robienie zakupów
            > starszej sąsiadce? sprzątanie w prywatnych domach? sprawdzenie, czy
            > nie należy się jakaś pomoc socjalna? może dodatek mieszkaniowy?

            Święte słowa. 500 zl to znacznie za malo (chyba ze tam, gdzie autorka mieszka,
            zywnosc jest fantastycznie tania), ale gdyby sie udalo zwiekszyc do 1000, to juz
            jest o czym rozmawic. Może np. niech mąż popyta w pracy, czy ktos nie będzie
            zainteresowany opieka nad dzieckiem (na zasadzie "podrzucania") w godzinach jego
            pracy - czyli wtedy, gdy autorka watku jest w domu.

            I bym sie nie wyprowadzala od rodzicow na wariata, ale porobiwszy przedtem pewne
            oszczednosci.
        • mrowkojad2 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 12:39
          Dla jednego dużo za mało, dla drugiego po prostu mało. Jasne że ta dyskusja jest
          nieco bez sensu, bo dla jednego owo minimum to 1500, dla drugiego 500, a dla
          trzeciego 5000.
          Ja przeżyłam parę lat temu ok. pół roku (nawet krócej) za 2 tys. w dwie osoby,
          to było mało, zwłaszcza że wynajmowaliśmy mieszkanie. Było ciężko, ale w sumie
          cieszę się że się zdecydowałam na ten krok, szybko pojęłam bowiem, że moja praca
          powinna być lepiej opłacana i wprowadziłam to w czyn, mój M. również zrozumiał,
          że bycie artystą to fajna rzecz, ale nie wtedy, gdy wystarcza ci jedynie na
          podstawowe potrzeby, i obecnie z powodzeniem łączy pracę z pasją życiową.
          • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:01
            wiem ze ta kwota to jednak mało, ale z drugiej strony jakbym miala 2000 tys tez
            by mowiono ze malo, bo w "miare jedzenia głód rośni", jedni potrzebują 2000 tys,
            inni 5000, a jedni musza nawet ze 300 zł wyzyc, dziecko ma złobek od stycznia,
            jestem po rozmowie z dyrektorką, wiec musze znaleźć prace, teraz musi wsytarczyc
            sprztanie popłudniami, moze dogadamy sie zwlascicielami zeby zeszli niecko z
            odstepnego, obecnie mieszkajac u rodzicow mam 900 zł, i tez jedni napisza, toz
            to głód i nedze, skoro o 200-300 zł nic by nam nie pomogło, ach
            • marzeka1 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:09
              "Rozumiecie o co w tym
              chodzi? Ja jestem trochę w szoku...."- z tym,że mając 2 tys. nikt by nie miał wątpliwości, czy przeżyjesz i czy nie grozi wam głód.

              " moze dogadamy sie zwlascicielami zeby zeszli niecko z
              > odstepnego"- może, ale liczenie na to jest naiwnością.
              To,że powinnas odciąć się od toksycznych rodziców, to jedno, ale przemyślenie takiego odciącia, mając dziecko na utrzymaniu- to drugie. Piszesz, że ktoś tam ma 700zł.na 4 osoby i świetnie sobie radzi, wiesz, nawet nie chcę sobie wyobrażać,na czym ta świetność życia miałaby polegać.
              • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:16
                Za 700 zł to można sobie z trudem radzić mając darmowe obiady w
                caritasie i 3/4 żywności od rodziny na wsi.
                A gdzie jakiekolwiek ubrania, buty, bielizna, jakakolwiek gazeta czy
                książka, dentysta, wyjście dzieckiem (kino, basen, teatr, muzeum,
                wycieczka), bilet miesięczny etc.
                • marzeka1 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:21
                  "A gdzie jakiekolwiek ubrania, buty, bielizna, jakakolwiek gazeta czy
                  książka, dentysta, wyjście dzieckiem (kino, basen, teatr, muzeum,
                  wycieczka), bilet miesięczny etc."- no właśnie, dla mnie to, co wymieniłaś ,tworzy JAKOŚĆ życia, życie z ołówkiem w ręku, gdy na nic oprócz najtańszego jedzenia nie można sobie pozwolić- to wegetacja.Owszem, rozumiem,że może być trudno, ale coś takiego może być tylko przejściowo, potem trzeba zacząć żyć, a nie wegetować.
                • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:27
                  co do basenu mamy free, raz w mtygodniu, wiec korzystamy, ale własnie jestem po
                  rozmowie z mężem, który mial chwile czsu i przemyślal te 500 zeta, doszedł do
                  wniosku ze sie wstrzymamy, ja mu to od wczoraj trabiłam (choroba, wizyta u
                  lekarza, nieoczekiwany wydatek itp), zeby jescze zaczekac, w innym terminie tez
                  sie jakies mieszkanie trafi, wiec juz powiedziałam wlascicielom ze narazie
                  rezygnujemy, ale kurde takie fajne mieszkanie, ........pocieszam sie tym ze moze
                  trafic sie jeszce lepsze......, a co do trris, ty to chyba masz nawet 5000 za
                  mało, bo wymagania jakbys w luksusach opływała. zrozum tez innych ciut mniej
                  zamozniejszych,ktorzy tez muszą zyć !!!!!
                  • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:41
                    Nie opływam w luksusy ale nie muszę się zastanawiać czy mogę sobie
                    pozwolić na bilet do kina za 25 zł albo dezodorant czy książkę.
                    Sorry ale nie można żyć zastanawiając się czy wydać złotówkę na
                    mydło czy może na zapałki czy na kilogram ziemniaków.

                    Luksus to willa w Konstancinie z basenem i kortem tenisowym.

                    Ja mam zupełnie normalne wymagania: przyzwoite jedzenie, dobre buty,
                    kilka książek w miesiącu, wakacyjny wyjazd, fryzjer regularnie. To
                    nie luksus tylko bardzo przeciętny standard.
                    • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 13:59
                      wyobraz sobie ze to co dla ciebie teraz to standart to dla mnie luksus, nie
                      kupuje kulku ksiazek na mies, wypozyczam lub pozyczam od znajomych, do fryzjera
                      chodze chodze raz na 2, 3 miesiace, do kina bardzo zadko, teatr,opera wogole
                      odpada, buty średniej ceny, ciuchy tak samo.
                    • burza4 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 14:04
                      Triss, bez tego wszystkiego o czym piszesz obywa się zatrzęsienie
                      Polaków. I nawet niekoniecznie z biedy. Niektorzy po prostu nie
                      kupują książek, nie chodzą do kina, ani do fryzjera, na wakacje nie
                      wyjeżdżają, chodzą w jedynych butach po parę lat, albo dostają
                      używane od znajomych. I też żyją, mają po prostu inne jakościowo
                      życie.

                      na Mazurach spotkałam ludzi, których jedynym stałym dochodem jest
                      400 zl renty babci. Z tego + prace dorywcze za 100-200 zł utrzymuje
                      się 5 osób.

                      • uli Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 15:38
                        Nie wiem, wydaje mi się, że Europa degeneruje. Tutaj nawet jak się jest biednym,
                        to w porównaniu z resztą swiata jest się bogaczem! Nie wiem ludzie, mieszkam na
                        lazurowym wybrzezu i tutaj nawet kloszard ma zycie na wysokim poziomie. 2/3
                        swiata chciałoby być takim kloszardem, który słucha sobie radyjka, czyta
                        ksiażki, pije różowe winko. Nie chce mi się słuchać tego, że bez dezodorantu to
                        już nie jest życie na poziomie. To jest żenujące dla mnie. Rzeczywiście, bardzo
                        ciężko żyć nie mogąc isć do kina, po prostu mozna umrzeć. Są jeszcze biblioteki!
                        Ciągle jeszcze bezpłatne.

                        Ten poziom zycia bardzo zalezy od szerokości geograficznej, np mnie francuzi nie
                        umieją zrozumieć bo nie mam auta. Dla nich brak auta to jest coś
                        niewyobrażalnego. oni nawet nie buduja chodników bo wszyscy jeżdzą autami. Nie
                        mam auta, bo go teraz nie potrzebuję, będę potrzebowała za rok to sobie kupię.
                        Rzeczy sa po to, żeby pomagać człowiekowi w zyciu. Rzeczy to tyko rzeczy. Ale i
                        bez nich trzeba sobie umieć radzić, takie jest moje zdanie. Życie bez luksusów
                        też może być szczęśliwe. Jestem mocno antykonsumpcyjna, zachęcam do budowania
                        swojego "ja" w oparciu o inne wartości niż te dostępne w sklepie.

                        Co w przypadku autorki wątku oznacza: lepiej skromnie, ale godnie...
                        • annb Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 08:56
                          uli pomiędzy brakiem samochodu a brakiem pieniedzy na bułkę lub
                          wsadu do tej bułki jest roznica.Załozycielka wątku może oszczędzac
                          na sobie i mężu
                          jej wola jej prawo
                          ale na czym ma się rozwijac mozg i cała reszta jej dziecka?
                          Głodówki są modne ale bez przesady
                          dziecka głodzić nie można

                          • uli Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 09:26
                            Annb, wiem, że w Polsce jest teraz inflacja, ale 500 zł na samo jedzenie
                            wystarczy. Trzeba kupować jedzenie na targu i znać sklepy - wiedzieć gdzie jaki
                            produkt jest tańszy, oszczędzać nawet groszowe kwoty, notować - ale to jest
                            możliwe. Wiem, że jest możliwe. Moi tesciowie tak żyją. Dobrze jedzą. Ale trzeba
                            nauczyć się główkować, oszczedzać.
                            Jak już pisałam, nasz dzienny budzet wynosil ok. 15 zł (bez jakichś super lodów,
                            drogich czekoladek i wiadomo, w święta to było więcej), to daje miesięcznie 465
                            zł. Dodam, że nie oszczędzaliśmy jakoś super, po prostu tak jemy. Można zrobić
                            zupę na dużej łyżce oliwy z oliwek zamiast na mięsie, gwarantuję, że będzie
                            zdrowsza. Co do smaków - nie spieram się, różne rzeczy różnym ludziom smakują,
                            ja wolę zupy na oliwie lub na maśle, mąż lubił na boczku ale jak brzuch mu
                            zaczął rosnąć to zmienił zdanie :D.

                            Mozna kupować warzywa na targu albo na giełdzie warzywnej, od razu np 3 kilo
                            marchwii, kilo pietruszki, 5 kilo ziemniaków, 5 kilowa dynia, por, zielenina.
                            Wiesz ile kosztowały te zakupy? 20 zł.

                            Pamiętam to jak dziś. Kosz świezych warzyw. Wiesz na ile wystarczyły? Na 3
                            tygodnie. Ale powtarzam, trzeba znac miejsca i planowac.

                            Pozdrawiam

                            Uli
                            • uli Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 09:37
                              Nie wiem z resztą, nie chcę nikomu źle radzić, może faktycznie życie tak bardzo
                              w Polsce podrożało.
                              Dodam więc na wszelki wypadek, że w zeszłym roku życie za te pieniądze było możliwe.
                              • annb Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 10:02
                                to wyobrazmy sobei ze dzieciak bedzie potrzebował paru wizyt o
                                dentysty-mleczaki tez się leczy

                                i nawet na chudą zupę na lyzce oliwy nie starczy
                                a zapomniałabym,...opieka dentystyczna w teori jest darmowa
                                to powodzenia

                                popieram tych ktorzy pisza o poszukiawniu lepszej pracy
                                a nie udowadnianiu ze sie da
                                wszystko się da
                                tylko po co?
                                po co stac w miejscu i wmawiac sobie ze sie da za pięc piecdziesiat
                                dziennie przezyc na lepka
                                skoro mozna pogłowkowac zeby tego piec piezdziesiat bylo razy kilka

                                • triss_merigold6 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 10:15
                                  To się nazywa wegetacja. Życie poniżej minimum biologicznego. Dzieci
                                  potrzebują też odżywek czy preparatów wzmacniających odporność,
                                  leków i przyzwoitego jedzenia. Rosnącemu dziecku potrzebne jest
                                  dobre gatunkowo mięso, ryby, wędliny, soki, nabiał etc. Zupa na
                                  łyżce oliwy ma mniejszą wartość kaloryczną i odżywczą niż zupa na
                                  mięsnym wywarze.
                                  Niedożywione dzieci mają niższe IQ, są niższe i mniejsze od
                                  rówieśników i gorzej się rozwijają. Ale skoro paniom tutaj to nie
                                  przeszkadza to cóz... może dzieci załapią się chociaż na bezpłatne
                                  dożywianie w szkole. Jakoś wytrzymam, że to z moich podatków.
                                  • annb a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 10:27
                                    pomimo zapewnien Twoich te piecset nie wystarczy?
                                    bedzie placz i zęby w tynk
                                    albo sciepa forumowa od tych co twierdzili ze wystarczy?


                                    • triss_merigold6 Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 10:35
                                      Zalecam wówczas ściepę. Albo udanie się do ośrodka pomocy społecznej
                                      po dary żywnościowe opatrzone stemplami "Pomoc Unii Europejskiej dla
                                      najbiedniejszych regionów" - wydzielają olej, mąkę, margarynę, ryż i
                                      czasem inne produkty.
                                      Proszę o podanie pełnowartościowego odżywczo i kalorycznie,
                                      urozmaiconego jadłospisu dla 2 dorosłych osób i dziecka za stawkę 16
                                      zł dziennie. Jadłospis ma uwzględniać mięso, wędliny, ryby, nabiał,
                                      owoce, warzywa, kasze/ryż, pieczywo, napoje.
                                      A, jadłospis ma być do wykonania przez osobę, która pracuje 8-16 +
                                      dojazd więc klejenie setki pierogów na obiad odpada, podobnie jak
                                      jechanie o 5 rano na giełdę w Broniszach.
                                    • uli Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 10:38
                                      Dziewczyny, moje dziecko jest na 90 centylu jeśli chodzi o wagę i wrost. Ja i
                                      mąż również jesteśmy okazami zdrowia. Nie wegerujemy, zapewniam.
                                      Co do reszty, dziewczyna i jej rodzina mogą czekać, aż się dorobią niewiadomo
                                      czego. Pytanie, czy coś z jej rodziny zostanie. Jestem zrażona do mieszkania z
                                      rodzicami, dwie rodziny pod jednym dachem to jest dla mnie większy koszt niż
                                      skromne zycie przez jakiś czas (nie wegetacja, skromne zycie właśnie). Uważam,
                                      że lekcja mieszkania z toksycznymi rodzicami jest brutalna, ale to jest
                                      doskonała motywacja, żeby wziąć się w garść i zacząć sobie radzić. Wiadomo, że
                                      ludzie na początku życia są raczej na dorobku. Lepiej sobie planować tą
                                      wyprowadzkę, przygotowywać się psychicznie na nią, na oszczędne życie, niż
                                      czekać, aż pozycja zawodowa i pensja obojga będzie powyżej średniej krajowej.

                                      Wszystko się da, trzeba tylko chcieć.
                                      • annb Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 10:46
                                        wziac sie w garsc i kombinowac z lepszą pracą
                                        z dodatkową praca
                                        a nie wmawiac sobie ze sie da przezyc jedząc smieciowe jedzenie
                                        da sie
                                        tylko jakim kosztem?
                                        a co jesli znowu zima bedzie ciezka i trzeba bedzie dogrzewac
                                        farelką pokoj i nawet na marne jedzenie nie starczy?
                                        a co jesli benzyna pojdzie w gore i ceny znowu wzrosną?
                                        ceny jedzenia dla niedomyslnych?
                                        zalozycielka watku musi miec jakis zapas
                                        jakąś mozliwosc ruchu
                                        jakies zaskorniaki


                                        poza tym zalozycielka watku mieszkajac z rodzicamni nie
                                        przeprowadzila takiej symulacji
                                        nie sprawdza teraz ile musi miec na zycie
                                        tylko zaklada watek
                                        i co?
                                        mamy ją poklepac po pleckach i powiedziec ze sie da?
                                        a jak dziecku za jakis czas zaczną wypadac zeby to tez bedzie fajnie?
                                        nie bedzie
                                        • uli Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 10:57
                                          Zgadzam się z Tobą, Annb, ale dziewczyna pisze, że od stycznia chce posłać
                                          dziecko do żłobka i szuka lepszej pracy. Nawet gdyby nie znalazła, to będzie
                                          pracowała jako sprzataczka na cały etat = 2 x wyższe zarobki. Powinna zacząc
                                          uczyć się, jak oszczędnie żyć. Dentysta może być bezpłatny, uwierz, znowu
                                          odwołam się do moich teściów, którzy mają upośledzonego dorosłego syna - nigdy
                                          nie płacili za jego dentystę ani w ogóle za lekarza. Byłam pod ogromnym
                                          wrażeniem kiedy ich poznałam, nie sądziłam, że tak się da żyć i to żyć godnie.
                                          Mniej wygodnie, ale godnie.
                                          Co do jeżdżenia na giełdę - uważam, że raz na dwa tygodnie można wstać wczesniej
                                          i zrobić tam zakupy, nie ma w tym nic poniżającego. Jest to co najwyżej mniej
                                          komfortowe.

                                          Znalazłam fajny artykuł:
                                          www.edziecko.pl/jedzenie/1,79379,4303278.html
                                          • uli Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 11:12
                                            Nie wiem z resztą, chcesz to wierz, nie chcesz to nie wierz.
                                            Śmieciowe żarcie i mój jadłospis to są antonimy.
                                            Może autorka wątku powinna napisać jaki mają budżet na cały miesiąc, to
                                            zrobiłoby się to klarowniejsze. Znam wielu ludzi, takich którzy zarabiają bardzo
                                            dużo i takich którzy zarabiają bardzo mało (sprzątaczki w szkole mojej mamy, ich
                                            pensja to ok 500 zł, z urzędu - tyle miasto im przyznaje). Wiem, że na forum
                                            pisuje tylko Polska A, ale niestety prócz niej jest też Polska B.

                                            Na początku moich wypowiedzi pisałam tez, że wielkość miasta ściśle zależy od
                                            tego, czy te 500 zł wystarczą. To jest podstawowa sprawa.

                                            Co do jadłospisu, napisałam do teściów z prośbą o taki właśnie jadłospis za
                                            16-17 zł. Jak już wspominałam, nie mieszkam teraz w Polsce, więc uczciwiej
                                            bedzie jeśli oni to zrobią.

                                            Pozdrawiam

                                            Uli
                                            • annb Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 11:28
                                              to nie o wiarę chodzi ale o to ze dziecko
                                              młody rozwijajacy sie organizm
                                              powinien dostac to co dla niego najlepsze
                                              ja doskonale rozumiem ze mozn ajesc cale zycie przyslowiową kaszę z
                                              omastą albo i bez
                                              ale nie o to chodzi
                                              chodzi o rownanie w górę a nie o radosne klepanie się po pleckach i
                                              zapewnianie ze dacie rade o suchym chlebie
                                              nie wiem co jeszcze mam napisac
                                        • buzka25 Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 12:00
                                          wyobraź sobie ze sama utrzymuje rodzine, a nie z rodzicami, i raczej wiem ile
                                          mam na zycie, 800 zl na miesiac, i jakos zyje i wcale nie wegetuje!!!
                                          • annb Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 12:02
                                            to teraz bedziesz miec o 300 mniej
                                            buzka
                                            nie jestem przeciw tobie ale nie skazuj dziecka na bylejakie jedzenie
                                            na strach co bedzie jak zachoruje
                                            i co bedzie jak mu się buty rozpadną
                                            500 zlotych to zadne luksusy
                                            nic nie odlozysz na czarną godzinę
                                            a dzieci lubią chorowac
                                            kombinuj z pracą
                                            ze zlobkiem
                                            z dodatkowym zajeciem
                                            twoim lub meza
                                            ale nie cwicz wyobrazni
                                            da sie ptrzezyc za 500
                                            ale co to bedzie za zycie
                                          • purpurowa_komnata Re: a co bedzie jesli-do uli 19.08.08, 12:03
                                            Buzka-przy 800 zł na rodzinę to trzeba być czarodziejką aby sobie
                                            poradzić. No chyba,że są jakieś inne dochody. Dużo siły życzę.
                                            • uli Do Autorki i do Annb 19.08.08, 16:21
                                              Dziewczyny, zajrzałyście pod linka, który zamieściłam? To pisali dietetycy, nie
                                              jakas anonimowa forumowiczka jak ja. Zdrowa i tania dieta. Żadnych suchych chlebów.

                                              W dramacie greckim to się nazywa konflikt tragiczny - jeśli jedna wartość
                                              zwycięży, całkiem unicestwi drugą. Albo godność i brak deseru, albo poniżanie i
                                              czekoladki.

                                              Nie poklepuję autorki po pleckach. Piszę tylko co ja bym wybrała. I co zawsze
                                              wybierałam. Ponosiłam pewne ryzyko, ale zawsze, ZAWSZE było warto to robić.
                                              Dzięki temu założyłam swoją firmę (z dotacji unijnej), porzuciłam nudną i
                                              swietnie płatna pracę na gorzej płatna ale pasjonującą, wyprowadzilismy się z
                                              mężem w najpiekniejsze miejsce na ziemi z dwoma walizkami, kotem i niemowlakiem
                                              - a wszystko to obarczone było ogromnym ryzykiem. Wszyscy żyjemy i mamy się
                                              dobrze. I dalej mamy marzenia i snujemy plany na przyszłość.

                                              Mam też pytanie - czy Twoi rodzice mimo że są potworni kupują dziecku prezenty?
                                              Tzn agresja skupia się tylko na Tobie czy na całej rodzinie? Moi rodzice są
                                              potworni we współzyciu, ale wnuczka kochają i on regularnie dostaje od nich
                                              paczki. Nie prosimy ich o pomoc, ale wiem, że gdybyśmy znaleźli się w jakiejś
                                              fatalnej sytuacji bez wahania mogę powiedzieć, że pomogliby nam. Pozyczyliby nam
                                              pieniądze itp. Są po prostu takimi ludźmi, z którymi trudno byc blisko, ale z
                                              przyjemnościa zapraszam ich na wakacje, lubię spędzić parę dni. I jest OK. Ale
                                              mieszkać - nigdy. Jesli w Twojej sytuacji tak jest, że jak podwinie Wam się
                                              noga, i wszyscy wtedy zatrzasną przed Wami drzwi - to pewnie - zaczekałabym na
                                              lepszą pracę. Jesli rodzice są skłonni pozyczyć Wam pieniądze, gdyby nie daj
                                              Boże coś się stało, to wynajęłabym to mieszkanie. Teraz pewnie poleją się na
                                              mnie pomyje, ale powiem tak - gdy ja byłam mała, to babcie pomagały w opiece
                                              nade mną, przywoziły mi rózne smakołyki, których w okolicy nie było, a np 300
                                              kilometrów dalej - już tak (to był komunizm). TO jest naturalne, że w opiece nad
                                              dzieckiem uczestniczą nie tylko rodzice, ale też dziadkowie. Którzy dziecku też
                                              są potrzebni. Wątpię, że rodzice autorki wątku niecierpią swojej córki i jej
                                              rodziny. Chyba by z nimi nie mieszkali, gdyby tak było. Są po prostu trudnymi
                                              ludźmi.
                                              I nadal podtrzymuję, że nalezy zacząć się stopniowo acz rozsądnie usamodzielniać.
                                              • annb Re: Do Autorki i do Annb 19.08.08, 17:26
                                                jesli ktos uwaza ze olej rzepakowy rowny jest oliwie z oliwek no to
                                                ja niestety nie jestem w stanie z czymns takim dyskutowac
                                                a co do reszty
                                                wracam do tego co napisalam
                                                autorka watku musi rownac w gore a nie uwazac ze sie da przezyc za
                                                500
                                                dla mnie eot
                                              • buzka25 Re: Do Autorki i do Annb 19.08.08, 20:32
                                                nasz synek jest oczkiem w głowie dziadkow,co jakis czas kupia mu cos, dziennie
                                                dostaje pieniazki do skarbonki,ale ciazko nam sie zyje razem, kazdy ma inne
                                                poglady, jesli ja mowie jak mi pasuje a im nie to zawsze to jest skierowane
                                                przeciw mojemu mężowi,bo pewnie on mnie tak ustawia, a ja jestem mu poddana, to
                                                jakas paranoja,
                                                • uli Od mojej teściowej 19.08.08, 21:59
                                                  Oczywiście Annb, bez oliwy z oliwek do obiadu mozna się po prostu porzygać ze
                                                  wstrętu :) Przepraszam, czy jesteś może dietetykiem? Wiesz, że oliwa rzepakowa
                                                  też może być extra virgin? Wiesz, że we Francji jest bardzo popularna, do tego w
                                                  TEJ SAMEJ CENIE co extra virgin z oliwek? Oni mają fioła na punkcie żarcia, byle
                                                  czego się nie tykają ;) Zrobię Ci zdjęcie metki w sklepie jak będę, chcesz? Olej
                                                  rzepakowy jest w Polsce tańszy z racji klimatu i tradycji, tutaj olej rzepakowy
                                                  wcale nie jest tańszy, a tymbardziej gorszy!!!
                                                  Każdy smakosz wie, że oliwa z oliwek nie nadaje się do każdej potrawy, np do
                                                  smażenia omletów z owocami i bita smietaną. Chyba że jesteś tak wykwintna, że
                                                  zaciskasz zęby i jesz również potrawy na słodko z oliwą z oliwek, bo nie
                                                  przystoi z inną. Chylę czoła.

                                                  Ech.
                                                  Cudze chwalicie, swego nie znacie.

                                                  Wklejam list mojej tościowej, matki pięciorga :) Kobieta w kwestii żywienia i
                                                  prowadzenia domu zna się na rzeczy. Teściowe mają wyższe wykształcenie i mają
                                                  też świadomość, że zdrowa zywność to fundament zdrowia:

                                                  Ula uważam ze za te pieniądze da się żyć ale trudno radzić nie wiedząc nic.np
                                                  czy mały nie musi mieć jakiegoś specjalnego żywienia.Ceny żywności zależą bardzo
                                                  od rejonu zamieszkania. Bardzo ważne są tez stereotypy żywieniowe wyniesione z
                                                  rodziny. Ja jestem zwolenniczką planowanych zakupów właściwie raz w tygodniu,
                                                  ale latem i jesienią ze względu na jarzyny i owoce, dwa razy. Tu się pojawia
                                                  problem przechowywania.

                                                  Kupuję kurczaka ok. 1,6 do 2,0 kg, odcinam piersi, jak większy kurczak to mam na
                                                  dwa obiady.Z większości gotuję rosół, makaron z 2 jaj i 20 dkg mąki, nawet dla
                                                  naszej żernej 3 osobowej rodziny starcza na 2 dni i może coś zostanie. Razem
                                                  kurczak 12 do 15 zl makaron 1 zl, 1 kg marchewki 1,5 zl, pęczek pietruszki 1,5
                                                  zł (natka i korzeniem), cebula 1,5 zl za 1 kg. Z marchewki surowka z jablkiem
                                                  albo groszkiem, ziemniaki do 1 zł za 1 kg sie kupi. Sądzę że jak się podejdzie z
                                                  pomysłem do prowadzenia domu to będzie łatwiej. W tym roku jest urodzaj na
                                                  morele, brzoskwinie i sliwki . Możesz to przesłać paniom.
                                                  W MOPS-ie jest Zespół d/s Pomocy Rodzinie – niech się sami dowiedzą szczegółów.
                                                  Inicjatywa zainteresowanych jest konieczna do normalnego życia.
                                                  • kali_pso Re: Od mojej teściowej 19.08.08, 22:14
                                                    Rosół gotowany na kupnym kurczaku rzeczywiście jest pożywny;)P
                                                    Teściowa chyba mówi o takiej wiejskiej kurze, a nie o tym
                                                    kuropodobnym produkcie sprzedawanym w sklepach?
                                                    Pożywny rosół gotowany powinien być z kilku gatunków mięsa i sporej
                                                    ilości warzyw, inaczej to tylko popłuczyny.

                                                    A więc wracamy do korzeni- wszystko można, tylko na wysoką jakość
                                                    tego, raczej liczyć juz się nie da. I tyle, czyli albo szukamy
                                                    dodatkowych źródeł utrzymania albo zadowalamy się minimum.
                                                  • annb Re: Od mojej teściowej 19.08.08, 22:36
                                                    do smazenia uzywam oleju z pestek winogron
                                                    a co do reszty
                                                    umowmy sie
                                                    ty uwazasz ze sie da
                                                    ja pozostaje przy swoim-nie da sie
                                                    i wracam do pytania
                                                    co jesli buzce nie uda sie pomimo twoich zapewnien ze sie da
                                                    nie przezyc miesiac aza 500 zeta
                                                    u nas leki dla dzieci nie sa darmowe
                                                    a w zimie dzieci lubia chorowac
                                                    co wtedy?
                                                    i nie chce sie juz powtarzac
                                                    dla mnie eot
                                                  • uli Ostatni post w tym temacie 20.08.08, 08:47
                                                    Annb, w życiu zawsze jest ryzyko.
                                                    Całe życie można czekać na lepszy moment i wegetować mentalnie z lęku przed
                                                    jutrzejszym dniem, tym co może przynieść.
                                                    Siedzę teraz z maleństwem w domu, gdyby mojemu mężowi nie daj Boże coś się
                                                    stało, np. wpadł pod auto, to wracam do domu, do rodziców. Nie mam tu nikogo.
                                                    Nie sądzę, że autorka wątku zostanie na bruku, gdyby jej nie wyszło. Uważam, że
                                                    i jej najbliższej rodzinie i jej rodzicom lepiej się będzie żyło w osobnych
                                                    domach, nawet jeśli rodzice czasem będą musieli młodą rodzinę supportować.
                                                    Dzieciak nie będzie musiał patrzeć na wyniszczające kłótnie między dziadkami a
                                                    rodzicami. Nie wiem, może miałaś szczeście żyć wśród ludzi o kryształowych
                                                    charakterach. Ja nie. Dwie skłócone rodziny pod jednym dachem i dziecko między
                                                    nimi to jest fatalny układ. Najgorszy właśnie dla tego dziecka.
                                                    To jest normalne, że młodym rodzicom na dorobku czasem trzeba pomóc.

                                                    Pozdrawiam

                                                    Uli
                                                  • annb Re: Ostatni post w tym temacie 20.08.08, 08:48
                                                    ty naprawde nie rozumiesz co tutaj wpisujęod wczoraj
                                                    mnie chodzi o postaranie sie
                                                    o poszukanie lepszej pracy
                                                    a ty wciaz o tej wegetacji
                                                    sciana
                                                    pozdrawiam
                                                    dla mnie eot
                                                  • uli Re: Ostatni post w tym temacie 20.08.08, 08:57
                                                    Nie gniewaj się, to Ty chyba nie czytasz dokładnie. Pisałam o szukaniu lepszej
                                                    pracy, dziewczyna jest zaradna skoro założyła fundację dla swojego dziecka i
                                                    pracuje popołudniami, i co najwazniejsze - nie boi się pracy, nawet takiej,
                                                    która brudzi rączki.

                                                    Ale czytasz tak, jak chcesz czytać, Twoje prawo...
                                                  • uli ale zaraz... 20.08.08, 09:06
                                                    zaraz, zaraz, przeczytałam poprzedniego posta i pisałam w nim o nie o wegetacji,
                                                    a WEGETACJI MENTALNEJ. Rozjasnię Ci: to jest metafora złej sytuacji w domu
                                                    Autorki wątku. Nie ma związku z niedojadaniem. Raczej z brakiem strawy duchowej.
                                                  • uli Re: ale zaraz... 20.08.08, 09:08
                                                    Tak czy inaczej dziękuję za rozmowę i pozdrawiam.
                                                  • buzka25 Re: Od mojej teściowej 20.08.08, 08:34
                                                    dzieki wielkie, nam tez kurczak starcza na 2-3 dni, heheh, a mały koszt to jest,
                                                    zimniaki mamy od znajomego i maz kupuje worek 30 kg za 20 zł, a nastepnym razem
                                                    ma worek za darmo, wiec tez drogo nie wychodzi, a starcza na
                                                    dłuuuugoooooooooooooooo, jesli chodzi o warzywa, to kupuje włoszczyzne, juz
                                                    pakowana, po 2 zł, i mam na 2 razy na jarzynówke, która ugotowana starcza na 2
                                                    dni, czyli w sumie 4 obiady,a warzywa wytrzymia w lodowce do 2 tygodni,chleb
                                                    kupuje po połwie co 2 dzien, masło 2 kostki na 2 tygodni, 1 kostka 2.50 i bardzo
                                                    dobre masło, i wcale nie zadne max miksy, czy ramy, normalne masło,ale nie
                                                    osełkowe, ryby jemy w kazdy piatek, 2 kawałki pangi (bo tylko taka jemy) to cena
                                                    miedzy 8-10 zł, i jeszce cos zostanie np na kolacje do chlebka, no chyba niezbyt
                                                    drogi jadłospis mam, no nie??
                                                  • buzka25 Re: Od mojej teściowej 20.08.08, 08:37
                                                    acha mały nie moze jesc ryżu, czekolad, za to duzo kasz, warzyw, owoców, jogurtów,
                                                  • uli Re: Od mojej teściowej 20.08.08, 08:53
                                                    Buźka trzymam kciuki, pogadaj z rodzicami o swoich planach i o tym czy możesz na
                                                    nich liczyć jakby co.

                                                    Pozdrwienia dla Was i dla Maleństwa. Napisz jak Ci się życie ułoży, może
                                                    przekonasz kogoś z trudną sytuacją mieszkaniową, że lepiej wziąć życie na swoje
                                                    barki niż tkwić w złym układzie.

                                                    Uli
                                                • uli O dziadkach 19.08.08, 22:14
                                                  Czyli dziadkowie jakby przyszło co do czego pomogą Wam przy wnuczku? Może
                                                  porozmawiaj w jakiś spokojny, słoneczny dzień z rodzicami o Waszych planach,
                                                  powiedz, że pora się usamodzielnić, że widzisz, że już czas na wyprowadzkę i
                                                  może spytaj, czy jakby Wam się noga podwinęła to Wam doraźnie pomogą, pożyczą na
                                                  leki dla malca, jakby były jakies koszmarnie drogie, czy na inne ekstra wydatki.
                                                  Pewnie, że trzeba dazyc do lepszej pracy, ale to sami wiecie.
                                                  Jestem dobrej mysli, rodzice też już może są starzy i chcieliby odpocząć. Tak
                                                  jak i wy jesteście młodzi i zyjecie swoim tempem.

                                                  Powodzenia

                                                  Uli
                                • die_blume Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 29.08.08, 12:53
                                  Niekoniecznie autorka wątku stoi w miejscu, mysle, ze chciała spróbować,
                                  przynajmniej na razie, z nadzieją, że coś się zmieni na plus.
                            • daria_nowak Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 18:21
                              Robiłam ostatnio zakupy warzywne na moim 'bazarku'. Nie kupiłam nic specjalnego
                              - cebula, ziemniaki, ogórki do kwaszenia, 1 cukinia, 1 papryka i jakieś bzdety.
                              Zapłaciłam ponad 50 zł. I nie wystarczy mi na 3 tygodnie. Z resztą nie kupuję
                              warzyw na 3 tygodnie, bo się zwyczajnie psują.
                              Wiesz ile kosztował ostatnio pojemnik malin? 18zł. Koperek pod jedną z
                              warszawskich hal, dwa tygodnie temu kosztował 5zł!
                              Jasne, można biegać od sklepu do sklepu, bo gdzieś taniej 10 gr, tyle, ze -
                              pracując, robiąc pracochłonne obiady (tańsze), nie ma na to czasu!
                              • uli Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 23:09
                                No tak, ale zarobki też masz warszawskie?
                                • daria_nowak ręce opadają 20.08.08, 11:03
                                  uli napisała:

                                  > No tak, ale zarobki też masz warszawskie?

                                  Co to są, twoim zdaniem warszawskie zarobki???

                                  Zarobki mam średnie, bez fajerwerków. I dokładnie takie same pensje mają nasi
                                  pracownicy w Lublinie, Poznaniu i całej reszcie miast.
                                  Znajomi mieszkają w jednym z większych miast (nie wojewódzkich) na wybrzeżu -
                                  ceny porównywalne do warszawskich, zwłaszcza w temacie mebli, butów, leków i
                                  innych niezbędników koniecznych.
                                  Rok temu zrobiłam krótki wypad nadmorski w listopadzie. Z racji pory roku w
                                  kurorcie czynna była jedna knajpa. Śniadania i kolacje musiałam robić sama. Nie
                                  poczułam różnicy w kosztach żywienia. Zakupy kosztowały mnie tyle, co w stolicy.
                                  A to była mała, nadmorska dziura.

                                  I chyba nie w tym rzecz, jakie mam zarobki, ale jakie są koszty utrzymania?
                                  Pisałaś o koszu warzyw za 20 zł? Zatem informuję cię, ze to PRZESZłOść. I chyba
                                  w tym, nie w mojej pensji rzecz?
                                  • uli Re: ręce opadają 20.08.08, 13:58
                                    Tak, moim zdaniem życie w Warszawie jest droższe. I w dużych miastach też.
                                    Regiony turystyczne też zarabiają na siebie zazwyczaj tylko w wakacje/ferie,
                                    więc jest to też specyficzna sytuacja. Takie mam przynjmniej wrażenie.

                                    W poscie z wczoraj (było ich wiele...) moja teściowa napisała ceny z
                                    targu/gieldy warzywnej w 80-tys mieście na południu Polski, wklejam je jeszcze raz:

                                    "Kupuję kurczaka ok. 1,6 do 2,0 kg, odcinam piersi, jak większy kurczak to mam na
                                    dwa obiady.Z większości gotuję rosół, makaron z 2 jaj i 20 dkg mąki, nawet dla
                                    naszej żernej 3 osobowej rodziny starcza na 2 dni i może coś zostanie. Razem
                                    kurczak 12 do 15 zl makaron 1 zl, 1 kg marchewki 1,5 zl, pęczek pietruszki 1,5
                                    zł (natka i korzeniem), cebula 1,5 zl za 1 kg. Z marchewki surowka z jablkiem
                                    albo groszkiem, ziemniaki do 1 zł za 1 kg sie kupi. Sądzę że jak się podejdzie z
                                    pomysłem do prowadzenia domu to będzie łatwiej. W tym roku jest urodzaj na
                                    morele, brzoskwinie i sliwki . Możesz to przesłać paniom."


                                    Wiesz co, spróbuję zrobić dziś dokładnie takie zakupy jak Ty na bazarku w
                                    Warszawie, zobaczymy ile zapłacę, mieszkam w Antibes. Tak z ciekawosci. Wydaje
                                    mi się, że tu nie jest drożej...

                                    Pozdrawiam

                                    Uli
                                    • derena33 Re: ręce opadają 20.08.08, 14:24
                                      Bo w internecie to sam management siedzi, ktory nie wyobraza sobie
                                      zycia bez gesich watrobek i zabich udek.
                                      Nie da sie tego czytac spokojnie, czyzby cala rzesza ludzi
                                      zamieszkujaca Polske, emeryci, mlodziez studiujaca i dorabiajaca,
                                      ktora na wyzywienie tez dysponuje podobnymi kwotami, to niedozywieni
                                      nieudacznicy zyciowi?
                                      17 zlotych dziennie na dwie osoby i male dziecko to nie jest znowu
                                      tak malo przy oszczednym trybie zycia i przygotowywaniu potraw w
                                      domu. Szczegolnie teraz w lecie gdy owoce i warzywa sa wzglednie
                                      tanie. Oczywiscie prowadzenie oszczednej kuchni jest duzo bardziej
                                      pracochlonne ale tez duzo zdrowsze.

                                      A usamodzielnienie sie i uniezaleznienie od toksycznych rodzicow
                                      jest warte kazdego wysilku.
                                      • daria_nowak Re: ręce opadają 20.08.08, 22:47
                                        Powyżej właśnie napisałam, jak niezwykle 'tanie' są teraz warzywa. Może mam inną
                                        wizję 'taniości', ale 5 zł za koperek i 18zł za opakowanie malin, jakoś mi do
                                        tej wizji nie pasuje.
                                        • premeda Re: ręce opadają 21.08.08, 08:27
                                          No zobacz, a u mnie 40km od Wrocławia w najdroższym warzywniaku w
                                          mieście koperek to 80gr a maliny, nie wiem z 4zł.
                                          • derena33 Re: ręce opadają 21.08.08, 09:41
                                            U mnie w 200tysiecznym miescie koperek zlotowke, a maliny gora 6
                                            zlotych. Nie na targu, w sklepie spozywczym w centrum miasta.
                                            Chyba zyjemy w roznych krajach.
                                          • megi-1 Re: ręce opadają 28.08.08, 19:47
                                            Mieszkam w Warszawie na Grochowie i za koperek place 1zł za maliny 4zł:)
                                    • daria_nowak Re: ręce opadają 20.08.08, 22:52
                                      Ok:)
                                      W takim razie jutro zaktualizuję, bo będę robiła zakupy i dam znać. Porównamy.
                                      Co do regionów turystycznych - to bywałam nad morzem i w listopadzie i we
                                      wrześniu i właściwie w każdym miesiącu, poza wakacyjnymi i mam wrażenie, że w
                                      sklepach jest drogo z jeszcze jednego powodu. W okolicy sporo było domów, willi
                                      z ogródkami warzywnymi. Niby nic, a jednak coś. Kilka krzaków pomidorów, jakaś
                                      cebula, czy inny szczypiorek - i juz ma się coś swojego, nie za zawyżone ceny.
                                      Sama w tym roku, dla zabawy i z ciekawości eksperymentowałam z pomidorami na
                                      balkonie. Pełen sukces:)
                                      • uli Zakupy w Antibes - wyszły DUŻO TANIEJ :/ 21.08.08, 11:00
                                        Czesc,

                                        Zrobiłam te zakupy, nie na straganie ale w sklepie, który jest minimalnie niż
                                        stragan droższy, pi razy oko wygląda to tak:

                                        - Ziemniaki siatka 2,5 kg - 3 euro (drogie tu są)

                                        - Cebula 1 kg - 1 euro (to taka najzwyklejsza cebula, żadna szalotka itp)

                                        - 1 czerwona papryka 0,32 e (3 e/kg)

                                        - 1 cukinia 0,25 e (1 e/kg)

                                        - 4 brzoskwinie (pisałaś "i jeszcze parę pierdół", no to kupiłam brzoskwinie :P
                                        ) - 2 e (2,48 e /kg)

                                        - ogórków gruntowych w ogóle tu nie ma, są tylko te długie szklarniowe, w cenie
                                        1 e/kg - liczmy zatem, że pewnie z 3 kilo kupiłaś na kwaszenie, więc 3e

                                        Policzmy: 3 + 1 + 0,32 + 0,25 + 2 + 3 = (zaokrąglając w górę) 10 euro
                                        Kurs euro 3,31
                                        33,10 zł...
                                        Kurcze, wyszło taniej...

                                        TO JEST NIEMOŻLIWE

                                        Polska może faktycznie jest jakimś tygrysem gospodarczym?? Może coś wydarzyło
                                        przez te pare mies jak tu mieszkam??

                                        Może przekalkuluj sama, może tak wyjdzie inaczej - podam Ci jeszcze ile kosztują:
                                        - pomidory w gronach: 2 e/kg
                                        - pomidory szklarniowe: 1,20 e/kg
                                        - marchewka 1e/kg
                                        - duży brokuł 0,67 e
                                        - malutki koszyczek (wielkosci filizanki) pożeczek - 3 e
                                        - mały kartonik (tak na objetosć 0,5 litra lub nawet 0,4) - ok 3 e
                                        - cytryny 2e/kg
                                        - banany 1,60e /kg

                                        Dodam, że Antibes uchodzi za bardzo drogie miasteczko, sasiedzi mówią, że życie
                                        jest droższe niz w okolicy, że turysci są przez cały rok i ceny sie nie
                                        zmieniają. Droższe na wybrzezu jest tylko Cannes.

                                        Pozdrawiam

                                        Uli

                                        PS. Maliny, pożeczki i truskawki są tutaj strasznie drogie, np truskawki to ok 4
                                        euro/kg. Myslę, ze tu się po prostu płaci godziwie ludziom za zbieranie, a nie
                                        zatrudnia ukrainców płacąc im 0,50 za łubiankę. Szczerze mówiąc, to chyba
                                        wolałabym, żeby w Polsce też płacono ludziom godziwie za zbiory owoców, ale zeby
                                        całą resztę było też na te owoce stać...
                                        • uli * mialo byc maly kartonik MALIN - 3e (nt) 21.08.08, 14:38
                                        • daria_nowak Re: Zakupy w Antibes 24.08.08, 14:18
                                          Kupiłam - kilo pomidorów, sałatę lodową (innej nie było), kilo ziemniaków, 2
                                          kilo cebuli cukrowej, 2 papryki czerwone, 1 żółtą, 1 cukinie, maliny, dwie
                                          kukurydze, ogórki i komplet kwaszeniowy, rzodkiewki, gruby szczypiorek,
                                          słonecznika, włoszczyznę (kompletowałam sama, nie gotową), 2 czosnki (ale były
                                          duże, po 2zł sztuka) i chyba na tyle (wydaje mi się, ze 30 dag fasolki
                                          szparagowej kopiłam oddzielnie, ale nie dam sobie łba uciac). 64 zł, jak w mordę
                                          dał:(
                                          Ostatnio gościłam znajomych z Niemiec. Byli zaszokowani cenami.
                                          Największy szok dopadł ich przy kupowaniu wina (w końcu goście, więc na
                                          straganach widywali ceny, nie robili zakupów, więc dziwili się 'na sucho' tu -
                                          gdy sklepikarz podał im końcową sumę szczęki zbierali z podłogi;)). Ponoć
                                          przebicie jest ogromne. Tylko zarobki mamy polskie, ceny za to europejskie.
                                          • uli Re: Zakupy w Antibes 25.08.08, 17:19
                                            Nie martw się, te pensje muszą się w końcu wyrównać. Przecież nie będziemy
                                            Chinami Europy...
                  • bkswojciki 500 ZŁ. 18.08.08, 13:45
                    Hej Bużka. Pisze bezposrednio do Ciebie, zeby powiedzieć Ci jedno:
                    trzymam za was kciuki, ja rozumiem Twoja sytuację, przez rok
                    mieszkalismy z moja mamą, było różnie, nie zawsze kolorowo.
                    Postanowilismy przerobić piwnice i garaż naszego domu i mamy
                    oddzielne mieszkanie, blisko mamy, ale osobno. Ja zarabiam 650, mój
                    mąż ok 1200(to zależy od premii) + 48 zł rodzinnego Naszej Sabinki.
                    Mamy niecałe 2000 na miesiac, po zapłaceniu rat kredytu na mremont
                    (800 zł ) zostaje nam ok 1000zl. i dajem rade Ten tysiac musi
                    wystarczyc na wszystko - pieluchy, mleko dla Małej, na gaz do
                    samochodu, jedzenie ubranie i wszystko. i wystarcza. Nie słuchaj
                    dziewczyn, które twierdza ,że 2000 to mało, nie znają polskich
                    realiów. Nie mammawiam cie oczywiscie na szybką wyprowadzke, to
                    trzeba przemysleć i sprawdzic swoje mozliwocsi, ale chce Ci
                    powiedzieć ze mozna zyc za takie pieniadze. Aha i chce zauwazyc, ze
                    mam magistra a teraz studiuje podyplomowo, studia kosztuja 1100 za
                    semestr, razem 3300 jestem na drugim semestrze (od pazdziernika) i
                    dajemy rade. Ps przepraszam za błedy i literowki. Trzymam kciuki i
                    mocno pozdrawiam od Sabinki która ma juz dwa zabki.
                    • buzka25 Re: 500 ZŁ. 18.08.08, 14:02
                      dzieki za mile słowa, jestes tego samego zdania co ja, ale narazie
                      zrezygnowalismy z wyprowadzki, boimi sie tego ze majac niepelnosprawne dziecko
                      moze jeszce cos wyskoczyc z jego zdrowiem i wtedy bedzie BARDZO żLE
                      • bkswojciki Re: 500 ZŁ. 18.08.08, 14:14
                        Rozumiem, tzrymam kciuki i proponuje ostro zaczac oszczędzac,
                        spróbujcie faktycznie zyć za 500 zł a reszte odkładajcie. Tak bedzie
                        bezpiecznie, a oszczednosci zawsze później moga sie przydac. No a z
                        rodzicami, ja mam jedna rade, sama tak robiłam, unikaj konfliktów,
                        czasami lepiej sie nie odezwac, przebolec cos niż zaczynać kłotnie,
                        czas pozwoli wszystko ułozyc, pozdrawiam, mam nadzieję ze jescze
                        pogadamy, jak cos to pisz
    • basia2012 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 18:56
      jA MYŚLĘ ŻE TY ZNASZ LEPIEJ SIEBIE I SWOICH BLISKICH,TO JAK BĘDZIESZ
      GOSPODAROWAC ZALEŻY TYLKO OD CIEBIE ;JEST POWIEDZENIE ;KRAWIEC
      KRAJE JAK MU MATERIAŁU STAJE; POZDR BASIA
      • kklekss Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 19:32
        Czas się wyprowadzić z rodzinnego domu , to rodzice w końcu odetchną
        psychicznie od rodziny córki.Czas wydorośleć a nie pisać jacy to
        rodzice żli.
        • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 20:56
          jak juz to chyba ja odetchne od rodzicow, od ich dogryzek, ponizania itp.ciekawe
          jak ty bys sie poczuła gdyby wlasna matka powiedziala ci ze jestes debilna,
          niewyrafinowana, nie masz wyczucia dobrego smaku itp bo 1 kupiłas coś co wg
          ciebie jest OK, a dla mamusi za drogie, 2 załozyłas konto w fundacji aby zbierac
          pieniadze na turnus rehabilitacyjny DLA TWEGO WŁASNEGO DZIECKA< no i jak bys sie
          poczuła, mi kopara opadła, łezka z oka, i wyszłam!!!czuje sie potwornie, bo nic
          zlego nie zrobiłam a zrównano mnie z gnojem
          • julie1789 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 18.08.08, 22:21
            Bużka, ja wypowiem się z perspektywy osoby żyjącej w domu z
            toksycznymi ludźmi - moimi własnymi dziadkami. Babcia jest potworem.
            Niszczy życie mnie i mojej rodzinie, doprowadziła moją mamę do
            nerwicy i depresji, rodzice niemal się rozwiedli. Ze względu na to,
            że babccia jest niepełnosprawna i sama nie ugotuje sobie nawet wody,
            nadal z nimi mieszkamy - ktoś musi się opiekować babcią. Babcia
            opłaca za to rachunki za prąd i wodę. To kilkaset złotych
            miesięcznie. Gdyby nie ona, moglibysmy już przeprowadzić się do
            nowego domu i zacząć żyć normalnie. Opłaty oczywiście ponosilibyśmy
            sami, byłoby trochę ciężej, ale nieporównywalnie wolałabym to, niż
            mieszkanie z babcią. Jej złośliwość, wulgarność, bezczelność,
            wścibstwo i krytycyzm niszczą życie całej mojej rodzinie.
            Bezwzględnie zrób wszystko, by jak najszybciej się wyprowadzić.
            Znajdź jakąkolwiek pracę, powtarzam, JAKĄKOLWIEK i uciekajcie. Nie
            ma nic gorszego niż mieszkanie z toksycznymi rodzicami. Uwierz,
            trudna sytuacja finansowa (oczywiście jeśli starcza na podstawowe
            rzeczy) to nic w porównaniu ze zniszczonym życiem, małżeństwem i
            rodziną...
            • 4-mexx Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 05:40
              nie piszcie glupot.500 zl nie wystarczy na podstawowe produkty dla 2 doroslych i
              dziecka.Jesli tak, podajcie przyklad dziennego jadlospisu.Dopuki nie zaczniecie
              odpowiedzialnie odpowiadac osobiscie za swoje i dziecka zycia, a dokladnie za
              zycie dziecka, dotad jestescie skazani na zycie z toksycznymi osobami.Tak, to
              przykre, ale to Wy musicie cos zrobic ze swym zyciem!!!
              Musicie zrozumiec jedno--zyjemy obecnie ww wspanialych czasach, gdzie kazdy ma
              wolny wybor!!! moze robic co tylko mu sie podoba, moze mieszkac, gdzie tylko
              zamarzy!!!Naprawde wszystko zalezy od nas samych.Ttroche checi, pomyslow i pracy!!
              i w koncu przestancie miec pretensje do innych!!!
              Na koniec, moze zbyt banalnie, ale...
              nawet 1000 zl, to zbyt malo na normalne wyzywienie.Zyjemy po to aby przezyc
              godnie a nie bylejak!Zycie jest naprawde krotkie i wezcie w kocu do swej
              swiadomosci jedno---to wszystko zalezy tylko i wylacznie od nas, a mozliwosci sa
              teraz oggrommnee!!!nie trzeba nawet konczyc niewiadomo jakich studiow, aby
              godnie zyc!A szczegolnie mezczyzni(prace fizyczne), maja wielkie mozliwosci.
              Porady typu"uciekaj od toksycznej matki" mozna sobie w kieszen wsadzic z taka kaska
              jeszcze raz, z ciekawosci, prosze-podajcie przyklad dziennego jadlospisu jednej
              osoby za troche ponad 5 zl.
              • burza4 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 20.08.08, 11:36
                4-mexx napisała:

                > nie piszcie glupot.500 zl nie wystarczy na podstawowe produkty dla
                2 doroslych i> dziecka.

                a niby dlaczego miałoby nie wystarczyć? naprawdę nie znasz nikogo,
                komu tyle by zostawało po opłaceniu rachunków i raty kredytu? moi
                rodzice tak żyją, jadają do syta i jeszcze mają oszczędności.
                żeby było śmieszniej - nie oznacza to wcale życia na chlebie i
                wodzie.

                jak ktoś wyżej wyliczył - daje to 17 zł na dobę - a dla przykładu
                przy żywieniu zbiorowym obiad kosztuje poniżej złotówki. Nawet jeśli
                w warunkach domowych jest to 3 razy droższe to i tak spokojnie można
                się wyrobić. Kilo udźca z indyka kosztuje 9,99 zł. Za 15 zł można
                mieć obiad dla 3 osób na 2 dni. Chleb+ masło+wędlina na kanapki na 1
                dzień też nie pochłoną aż tyle.

                naturalnie inaczej się patrzy jeśli nie trzeba żyć oszczędnie. Sama
                kupuję na pobliskim bazarku, bo mam najbliżej. Owszem - ceny mają
                horrendalne, maliny kosztują 12 zł, salceson 19 zł, a szynka 35-38
                zł. Natomiast mogę te same produkty kupić o niebo taniej, tylko nie
                chce mi się nadkładać drogi.
          • purpurowa_komnata Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 09:10
            > jak ty bys sie poczuła gdyby wlasna matka powiedziala ci ze jestes
            debilna,
            > niewyrafinowana, nie masz wyczucia dobrego smaku itp bo 1 kupiłas
            coś co wg
            > ciebie jest OK, a dla mamusi za drogie, 2 załozyłas konto w
            fundacji aby zbiera
            > c
            > pieniadze na turnus rehabilitacyjny DLA TWEGO WŁASNEGO DZIECKA< no
            i jak by
            > s sie
            > poczuła, mi kopara opadła, łezka z oka, i wyszłam!!!czuje sie
            potwornie, bo nic
            > zlego nie zrobiłam a zrównano mnie z gnojem

            Jdną rzecz-zmiana pracy przez któreś z Was na lepiej płatną. Nawet
            gdyby to się miało wiązać z np.rocznym czy dwuletnim uzupełnieniem
            wykształcenia.
            Podczytuje Twoje posty i wiem,ze w takich warunkach nie jest łatwo.
            Ja bym szukała pracy dla siebie na trzecią-zmianę-jeśli
            współmałżonek byłby wtedy przy dziecku.Dopiero wtedy byłaby
            wyprowadzaka.
            • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 12:07
              mąz pracuje od 7.30 - 15.30, wraca o 15.45 i wtedy ja wyjezdzam do pracy gdzie
              pracuje średnio do 19-20, acha obecnie na miesiac na samo jedzenie, ubrania,
              przyjemnosci to co inni pisza musza nam starczyc 800 zl,tyle zostaje po odjeciu
              opłat, raty kredytu itp
              • purpurowa_komnata Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.08.08, 12:14
                Powtórzę to co wyżej-poszukaj pracy na cały etat na 3-cią zmianę a
                mąż niech się dokształca i zmieni pracę na lepiej płatną. To
                niestety konieczne abyście mogli normalnie żyć-wyprowadzzając się od
                rodziców i nie liczyli każdej złotówki.
    • weronika.3 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 20.08.08, 13:16
      Swego czasu przez rok musiałam wyżyć wydając dziennie na jedzenie
      2zł 50gr. Było nas dwoje, ja i mąż. Oczywiście obliczając tę kwotę
      uwzględniłam czyli pomniejszyłam ją o wszystkie konieczne opłaty.
      Fakt, przez cały rok nie chorowaliśmy. A najbardziej tego się
      właśnie bałam. Dużą pomocą było to, że mam działkę. Więc praktycznie
      warzywa, owoce, i przetwory były własne. Nie gotowałam pełnych
      posiłków, tylko jednodaniowe.Tygodniowo kupowałam z mięsa 1
      kurczaka. Jednego dnia robiłam zupę "śmietnik" na udkach. Same udka
      jedliśmy na drugi dzień jako duszone.Trzeciego dnia była zupa
      zrobiona na korpusie kurczaka. Czwartego dnia potrawka z kurczaka z
      resztek tego korpusu. Piątego dnia jakby rosołek na skrzydełkach z
      kaszką manną. Szóstego dnia duszone skrzydełka. Siódmego dnia
      racuchy albo placki ziemniaczane lub naleśniki. Fakt posiadanie
      działki dawało mi dużo. Różne surówki, sałatki urozmaicały
      jadłospis. Gdy była fasolka mogłam robić obiady dwudaniowe. Gdy były
      owoce kompoty.Pieniądze, które mi zostawały po kupieniu kurczaka,
      musiały starczyć na śniadania i kolacje. Oczywiście nie było mowy o
      imieninach, przyjęciach. Wszystko to było w 98 roku.Osobiście radzę
      zrób sobie taki podstawowy plan dań.
      • kali_pso Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 20.08.08, 13:32
        Tygodniowo kupowałam z mięsa 1
        kurczaka. Jednego dnia robiłam zupę "śmietnik" na udkach. Same udka
        jedliśmy na drugi dzień jako duszone.Trzeciego dnia była zupa
        zrobiona na korpusie kurczaka. Czwartego dnia potrawka z kurczaka z
        resztek tego korpusu. Piątego dnia jakby rosołek na skrzydełkach z
        kaszką manną. Szóstego dnia duszone skrzydełka


        Napisz, że żartujesz,plisssssssss....
        I jeszcze uświadom mnie, bo nijak nie potrafię sobie tego wyobrazić,
        jak dwoje dorosłych ludzi najadało się dwoma skrzydełkami z
        kurczaka????????? Nie wierzę, że po takim "obiedzie" nie byliście
        głodni, nie wierzę...to straszne, że ludzie muszą tak żyć...
        • velluto Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 13:40
          kali_pso, ludzie są różni. Mój ojciec żeby się najeść potrzebuje
          zwisającego z talerza schabowego i góry ziemniaków. Jakby mu dali
          drugą taką porcję, też by wciągnął. Co śmieszniejsze - jest chudy.

          Mój mąż, który stale pilnuje wagi - najada się garścią fasolki
          szparagowej z masełkiem, lub połówką kalafiora. Jeśli jest zupa - to
          zjada miseczkę, jeśli jest np. kurczak - to jedno udko dla niego to
          świat i ludzie. Do tego zjada w porywach JEDNEGO ziemniaka, o ile w
          ogóle tknie srobię. Nie dość że nie wyglada na zabiedzonego, to
          jeszcze musi dbać o linię:)
          • kali_pso Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 20:54
            kurczak - to jedno udko dla niego to
            świat i ludzie.



            Udko to normalny, jednorazowy posiłek dla dorosłego człowieka, więc
            Twój mąż taki znów małopotrzebujący nie jest:)
            Ale jedno skrzydełko??
            Sama nie opływam w luksusy, zakupy jedzeniowe robię tam, gdzie to
            samo mam za niższą cenę, ale niektóre posty tutaj mnie przerażają...
      • kawka74 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 21.08.08, 17:07
        Jednego dnia robiłam zupę "śmietnik" na udkach. Same udka
        > jedliśmy na drugi dzień jako duszone.Trzeciego dnia była zupa
        > zrobiona na korpusie kurczaka. Czwartego dnia potrawka z kurczaka z
        > resztek tego korpusu. Piątego dnia jakby rosołek na skrzydełkach z
        > kaszką manną. Szóstego dnia duszone skrzydełka.

        A siódmego dnia biliśmy się o to, co z tego kurczaka zostało.
        horror
      • ber_da Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 21.08.08, 18:22
        Buzka, wez pod uwagę rady uli, weroniki, basi, one piszą rozsądnie.A inni
        produkują się chyba tylko po to, by się dowartościowac Twoim kosztem,ich są rady
        tak głęboko mądre, że aż głupie.
        Masz wsparcie w męzu i to wystarczy, byście góry przenieśli, spróbujecie, jeśli
        nie dacie rady postanowicie inaczej.Chude lata nie trwają wiecznie (wg Biblii co
        najwyżej 7 lat), potem zaświeci Wam słoneczko, przyjdą tłuste lata i spędzicie
        wakacje w ..Antibes.
        Uli znam lazurowe wybrzeże, w Antibes byliśmy w delfinarium, cudowne wakacje,
        pozdrawiam.
        Buzka nie słuchaj tych kassandrowych przepowiedni,rób jak zaplanowałaś.

        • kawka74 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 21.08.08, 19:29
          > Masz wsparcie w męzu i to wystarczy, byście góry przenieśli, spróbujecie, jeśli
          > nie dacie rady postanowicie inaczej.Chude lata nie trwają wiecznie (wg Biblii c
          > o
          > najwyżej 7 lat)

          Więc Buzka ma przed sobą raptem siedem lat śmieciowego jedzenia i paralitycznych
          drgawek na samą myśl, że wyskoczy jakiś niespodziewany wydatek? Zaiste
          pocieszające.
          A jeśli chodzi o wsparcie w mężu, czy jest to jakaś praktyczna porada, jeśli
          chodzi o zapełnienie gara i wydatki na buty?
          Nie neguję tego, że trudne i bardzo trudne sytuacje się zdarzają, ale trzeba
          dążyć do ich zmiany, a nie ograniczać się do debaty, jak zwłokami kurczaka
          wyżywić całą rodzinę przez tydzień.
        • ber_da Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 21.08.08, 20:12
          Wklejam wątek z forum kuchnia, gdzie czteroosobowa rodzina na jedzenie ma
          250,zl, więc buzka w porównaniu z nimi jesteś w dobrej sytuacji.
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=76598285
          • triss_merigold6 Mamy XXI wiek 21.08.08, 22:08
            Mamy XXI wiek więc:
            - Zamiast zbierać szczaw czy inna lebiodę na łące
            - zamiast pół dnia kleić pierogi z niczego i kaszy z dyskontu
            - zamiast kolejne pół dnia planować lepienie kotletów w niczego
            - a z resztek niczego przez tydzień robić zapiekankę dla 4 osób
            MOŻNA IŚĆ DO PRACY. Ewentualnie poszukać pracy dającej większy
            dochód. Żeby nie głodzić dzieci.
            Słabo mi od tych przechwałek totalnych życiowych nieudaczników, że
            tak ekonomicznie gospodarują i jeszcze karmią tak dzieci. A dzieci w
            szkole modlą się do kolegi, bo ma kanapkę z kabanosem albo zwykłą
            szynką. Do roboty.
            • 18_lipcowa1 Re: Mamy XXI wiek 22.08.08, 07:49
              triss_merigold6 napisała:

              > Mamy XXI wiek więc:
              > - Zamiast zbierać szczaw czy inna lebiodę na łące
              > - zamiast pół dnia kleić pierogi z niczego i kaszy z dyskontu
              > - zamiast kolejne pół dnia planować lepienie kotletów w niczego
              > - a z resztek niczego przez tydzień robić zapiekankę dla 4 osób
              > MOŻNA IŚĆ DO PRACY. Ewentualnie poszukać pracy dającej większy
              > dochód. Żeby nie głodzić dzieci.
              > Słabo mi od tych przechwałek totalnych życiowych nieudaczników, że
              > tak ekonomicznie gospodarują i jeszcze karmią tak dzieci. A dzieci
              w
              > szkole modlą się do kolegi, bo ma kanapkę z kabanosem albo zwykłą
              > szynką. Do roboty.



              Zgadzam sie.
              Pamietam ze szkoly podstawowej, liceum itp ze widac bylo roznice w
              tym jak dzieci wygladaly, co jadly, czy jezdzily na obozy,
              wycieczki. Zawsze bylo wiadomo kto ma finansowane obiady, kto jest
              zwolniony z oplat. I takim dzieciom sie wspolczulo po prostu.
              Rodzice skrajnie biedni ale sytuacji zyciowej nie zmieniali, bo
              darmowe obiady, zwolnieni z komitetu rodzicielskiego, zasilki no i
              te 'potrawy' z resztek, tanie, ohydne zarcie.
              Tam tez jeden post mnie rozsmieszyl, ze znajomi kogos tak sobie
              radza od 4 lat odkad pani stracila prace. 4 lata bez pracy w
              biedzie? i nic nie szukala? nic nie znalazla????????
              Wstydzic sie powinni tacy rodzice co robia zapiekanki z resztek
              makaronow i nie pomysla zeby zmienic prace.
            • uli Re: Mamy XXI wiek 22.08.08, 10:12
              Czy jestem wg Was totalną życiową nieudaczniczką, bo nie wydaję
              fortuny na jedzenie?

              Nie złości Was to, że macie takie drogie jedzenie w Warszawie, a ja
              nie dość, że mam morze śródziemne za oknem to i jedzenie tańsze?

              Dodam, że nie żywię się w dyskontach, bo takowych tu po prostu nie
              ma. Tu jest tylko pełnowartościowe zarcie, nie wliczajac w to
              chipsów i napojów gazowanych. Wielu Francuzów, podpatrzyłam, kupuje
              najtańsze produkty w sklepie, drogie kupuje tylko sery. Ja np nie
              kupuję soków z koncentratów, tylko świeże, wybieram żywność BIO, a i
              tak dalej nie wydaję dużo. Żywność z plantacji ekologicznych jest tu
              realnie tansza niż w Polsce. Zastanawiające, prawda?
              Tu po prostu nie ma bubli, w wędlinach nie ma soi ani 100 tysięcy
              różnych konserwantów jak w Polandii.

              Zdrowe jedzenie dla wszystkich, niezaleznie od tego czy jest się
              sprzątaczką czy dyrektorem.

              Semiwegetarianie (podpowiem - kuchnia śródziemnomorska...) to wg Was
              nieudacznicy? To czemu żyją zdrowiej i dłużej?

              Proszę o odpowiedź, ciekawi mnie :-)

              Pozdrawiam

              U
              • purpurowa_komnata Re: Mamy XXI wiek 22.08.08, 11:31
                > Zdrowe jedzenie dla wszystkich, niezaleznie od tego czy jest się
                > sprzątaczką czy dyrektorem.
                W Polsce przeważnie zdrowe jedzenie jest drogie lub przygotowanie
                pełnowartościowego np. obiadu czasochłonne.
                Czy jestem wg Was totalną życiową nieudaczniczką, bo nie wydaję
                > fortuny na jedzenie?

                Nie rozumiem skąd to pytanie.
                W Polsce 500 zł na żywność(zależy od regionu) na 3 osoby jest jak
                najbardziej możliwe tylko trzeba mieć np. działkę-a to też kosztuje
                trochę pracy.
                Na osobę to wychodzi jakieś 165 zł-ok ale choroba np. albo buty na
                zimę i już problem bo nie wystarczy.
                O ile 2 dorosłe osoby mogą się na takie warunki zgodzić- o tyle
                dziecka się nikt nie pyta, czy ono też tsk ma żyć. Takie życie to
                życie niezwykle oszczędne i tyle.
                • uli Re: Mamy XXI wiek 22.08.08, 15:12
                  To pytanie stąd, że niejaka Triss tak nazwała m.in. moje rady - radami
                  rozmaitych nieudaczników życiowych. Nie podoba mi się to, że niektórzy forsują
                  swój styl życia jako jedyny słuszny, nazywając innych nieudacznikami. Czemu? bo
                  nie znają siły nabywczej pieniądza w różnych miejscach kraju, ba - nawet świata.

                  Podejrzewam, że Triss ma dysonans poznawczy, bo nie odpisała na mój poprzedni
                  post. Prosiła o jadłospis za 17 zł dziennie - i jakoś zamilkła, gdy jej go
                  wysłałam. Pieniądze mają różną wartość, nie są wartością samą w sobie, jak juz
                  wspominałam. Nie ma to związku z tym, czy ktoś jest nieudacznikiem, czy nie.

                  Ot - tyle...

                  A propos tego co pisała 18-lipcowa: dzieci mojej kolezanki czują się gorsze, bo
                  ich rodzice NIE MAJĄ FERRARI, którym odwoziliby je do szkoły. A koledzy mają.
                  Biedne dzieci...

                  To przykład na to, dokąd prowadzi prześciganie się w konsumpcji. I oglądania się
                  całe życie na to, co mają/robią inni, żeby nie daj Boże nie samemu nie wyjść
                  poza "kanon".

                  To zawsze zalezy od rodzica, czy wychowa swoje dziecko budując jego poczucie wł.
                  wartości na tym, ile ma w portfelu (zawsze więcej niż sąsiad! oto definicja
                  bogactwa), czy w oparciu o to, jakim jest człowiekiem - i w poszanowaniu dla
                  drugiego człowieka, niezaleznie jak bardzo jest inny (np. biedny).
                  Jasne, że niektóre dzieci są bogatsze, a inne mniej - czasy socjalizmu juz dawno
                  minęły.
                  • die_blume Re: Mamy XXI wiek 29.08.08, 13:12
                    szacunek, Uli:-) widac, że patrzysz szerzej niz inni i doszłas do tego, co masz,
                    cięzką pracą. I nie potrzebujesz się z tym obnosic jak niektórzy.
                    • uli Re: Mamy XXI wiek 10.09.08, 21:58
                      Hehe to bardzi miłe co piszesz. Ja jednak jakoś na razie nie mam takiego
                      wrażenia, że do czegoś doszłam :-) Zobaczymy za 30 lat...
          • purpurowa_komnata Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 21.08.08, 23:14
            Berda-nie żartuj. Jeśli rodzice nie są chorzy tzn. są w stanie
            pracować, to MAJĄ OBOWIĄZEK zapewnić swoim dzieciom jedzenie.Wiem na
            własnej skórze jak to jest żywić się za 150-170 złotych miesięcznie-
            kilka miesięcy można przeżyć
            ale nikt nie ma prawa czegoś takiego fundować dzieciom.
            Jakiś czas tak żyłam-wolałam to niż długi-ale trzeba zrobić wszystko
            aby sytuację zmienić na lepsze.Co można zrobić poradziłam autorce
            wątku. Bo wg mnie lepiej dla nich będzie:najpierw lepsza praca,
            potem wyprowadzka-bo mają dziecko, które potrzebuje
            pełnowartościowego pożywienia do rozwoju chociażby.
            • ber_da Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 11:44
              Czy wy skończyłyście jakieś szkoły (chocby specjalne) i umiecie czytac ze
              zrozumieniem?!
              Autorka wątku jest t e r a z w trudnej sytuacji rodzinnej i zamierza jak
              najszybciej to zmienic.Gdzie ona napisała, że ma zamiar życ tak na
              zawsze?!Proszę o cytat.
              A przez kilka miesięcy można utrzymac się za owe 500 zeta/mies.
              • triss_merigold6 Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 12:03
                KAŻDE niezaplanowane wydarzenie zepsuje misternie ułożony plan
                przeżycia za taką kwotę:
                - dziecko zgubi but
                - zepsuje się lodówka albo cokolwiek z AGD pierwszej potrzeby
                - szyba w oknie zostanie wybita i trzeba będzie natychmiast u
                szklarza wstawić nową
                - kradzież dokumentów - trzeba wyrabiać nowe a zdjęcia kosztują
                - niespodziewana choroba
                - trzeba będzie gdzieś dojechać - bilet/benzyna kosztują
                - mąż kupi gazetę i rozwali plan 15 zł dziennie
                etc.
                Zbyt duże ryzyko. Pani z mężem mogą żyć poniżej minimum
                biologicznego i z codziennym strachem czy nie zabraknie dosłownie
                złotówki ale nie mają prawa skazywać na to dziecka.
                Najpierw niech polepszą sytuację chociaż do tego 1000 zł na
                przeżycie a potem podejmują decyzję o wyprowadzce.
                Swoją drogą to potworne życie w takiej biedzie. Na co skazują
                dziecko? Na to, że jak będzie chciało zjeść jajko to usłyszy "córciu
                jajko jest przewidziane na środę"? albo "zakupu
                parówek/kajzerki/soku nasz plan żywieniowy na ten miesiąc nie
                przewiduje"?
                • derena33 Re: Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 12:38

                  Szkoda slow...
                  Jakby poprzednie pokolenia mialy takie podejscie, to zapewne
                  dzisiejsze 20-28 latki nie pojawily by sie na swiecie.
                  A pojawily sie i nie widac po nich jak niezdrowo i ubogo byly
                  karmione na progu swojego zycia, kartki na mieso, na cukier, w
                  sklepach ocet i herbata, Bebiko na recepte a odzywki z paczek i
                  darow. Nie wspomne o niezdrowej pelnej ziemniakow, jajek i tanich
                  klusek kuchni, a jednak jakos to pokolenie wyroslo na zdrowych i
                  przemadrzalych doroslych, a jak sa przemadrzali, w tym watku widac
                  najlepiej:-)
                  • kali_pso Re: Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 12:58
                    Jakby poprzednie pokolenia mialy takie podejscie, to zapewne
                    dzisiejsze 20-28 latki nie pojawily by sie na swiecie


                    Oj tak, kiedyś to były czasy;)P
                  • triss_merigold6 Re: Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 13:30
                    Akurat wśrod dzisiejszych np. 35-40-latków powszechne są kłopoty z
                    zębami i nadwaga. Złe nawyki żywieniowe, ot co + karmienie kluchami
                    w dzieciństwie i okresie dorastania. Zobacz jak staro wyglądają
                    ludzie na wsi w porównaniu ze swoimi rówieśnikami z miast - to też
                    efekt żywienia.
                    20 lat temu był 1988 rok - gdzie Ty widziałaś tylko ocet i herbatę
                    na półkach?
                    Jesoo rocznik 74' jestem ale nigdy mnie odpadkami nie karmiono i nie
                    wyliczano jajek ani porcji mięsa, matka nie męczyła zwłok kurczaka
                    przez tydzień.
                    Nie kop się z realem i nie kompromituj.
                    • derena33 Re: Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 14:02
                      Jesoo rocznik 74' jestem ale nigdy mnie odpadkami nie karmiono i nie
                      > wyliczano jajek ani porcji mięsa, matka nie męczyła zwłok kurczaka
                      > przez tydzień.

                      Jak jestes z tego rocznika, to poczatek lat osiemdziesiatych
                      powinnas pamietac. Jezeli twojej rodziny nie dotyczylo 2,5 kilo
                      miesa z kartki na miesiac, to chyba urodzilas sie na wsi w
                      gospodarstwie rolnym, tam rzeczywiscie,kurczaka nie zalowano na
                      obiad,jajek nie wyliczano, a jak bylo swiniobicie to juz bylo
                      prawdziwe szalenstwo. Ludnosc miejska musiala sie obejsc nagimi
                      hakami w sklepach, kartkami na mieso i wedliny, co nie przeszkadzalo
                      w prokreacji i radzeniu sobie z zywieniem rodziny i dzieci. I jakos
                      wszyscy przezyli nie umierajac z glodu, a nawet wyrastajac ponad
                      poprzednie pokolenie.
                      Wiec smieszne i dajace swiadectwo o radzacych nuworyszach sa dla
                      mnie niektore rady dawane autorce.
                      • uli Re: Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 15:19
                        Zgadza się :) Mnie babcia woziła 300 km cielęcinę z targów rolnych z Pionek pod
                        Warszawą.
                        I pamiętam czeskie mleko w tubce - mama dawała mi jedną łyżeczkę dziennie - to
                        było szaleństwo :D.
                        I szynka z czerownej puszki i pomarańcze na święta...

                        Konsumpcja i wymagania życiowe szybko rosną. To tak jest, że łatwo przyzwyczaić
                        się do jedzenia z półki wyżej, ale wrócic z powrotem na dawną dietę - już nie.
                    • uli Re: Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 15:30
                      A propos jeszcze różnic w diecie między komunizmem a teraz: coraz więcej dzieci
                      w Polsce ma problemy z nadwagą i próchnicą (batony, kola i jedzenie z maka
                      jednak robią swoje).

                      A z drugiej strony - coraz wiecej dzieci chodzi niedożywionych. Mają za to
                      komórkę. i - jak zauważył mój kolega - tata co sobotę wystawia auto przed dom i
                      je pucuje, albo chwali się nowym kinem domowym. A dzieciak niedojada.
                      Ta definicja polskiej biedy jest dużo bardziej skomplikowana niż się wydaje.
                      Ludzie leczą sobie kompleksy kosztem dziecka - i to jest czasem wiekszy problem
                      niż niskie zarobki.
                      Problem w priorytetach.

                      Autorka wątku nie ma problemów w priorytetach.
                      • kali_pso Re: Czego nie rozumiesz? 22.08.08, 20:49
                        Mają za to
                        komórkę. i - jak zauważył mój kolega - tata co sobotę wystawia auto
                        przed dom i
                        je pucuje, albo chwali się nowym kinem domowy



                        A na podstawie jakiej to reprezentatywnej próby kolega wysnuł taki
                        wniosek, że dzieci w Polsce nie dojadają z nadmiaru pieniędzy?;)P
                        Proponuję zrobić wypad do Polski B albo C i zobaczysz z jakiego
                        powodu dzieci w Polsce chodzą niedożywione.
                        • uli Re: Czego nie rozumiesz? 23.08.08, 13:58
                          Uważasz, że jest to nieprawdopodobne?
                          Kolega miał córeczkę w przedszkolu 2 lata temu. Nie mam podstaw mu nie wierzyć.
          • kali_pso Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 12:52
            Jasne, nie ma jak poczytać o tych, co mają jeszcze gorzej.
            Nie sądzisz, że taki wątek może zadziałać demobilizująco?
        • kali_pso Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 12:55
          Uli znam lazurowe wybrzeże, w Antibes byliśmy w delfinarium, cudowne
          wakacje,
          pozdrawiam



          He, he..wzruszające, buźka tez się wzruszy.. według twoich prognoz
          za marne 7 lat;)
          • uli Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 15:37
            3 lata temu żylismy z obecnym meżem w krakowie za 1500 zł miesięcznie, do tego
            kot (kot nie zarabiał, mieszkał z nami i dalej mieszka :). Wynajmowaliśmy
            kawalerkę. Nie mielismy żadnych oszczędnosci, ale postanowiliśmy się
            usamodzielnić. Jak widać, opłacało się.
            Zachęcam do samodzielności. To więcej warte niż czarnowidzenie.
    • kati1973 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 09:31
      Próbowałaś mieszkań komunalnych w urzedzie miasta? Moja znajoma
      nochodzila Prezydenta i dostala takie, a przynajmniej zapisac sie w
      kolejke oczekujacych
      Poza tym sa zapomogi i dodatki, opieka spoleczna, warto skorzystac z
      takiej opcji, dowiedziec sie co mozna zrobic
      Pozdrawiam
    • weronika.3 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 22.08.08, 09:57
      W 1989 roku każdy dzień musiałam przeżyć za 2 zł 50 gr.Tyle mogłam
      wydać na jedzenie, dla 2 osób. Fakt, wielką pomocą była dla mnie
      działka. Było bardzo ciężko.Ale się udało. Być może dlatego się
      udało, bo nie miałam do kogo pójść po pomoc. No i my nie mamy
      dzieci. Nie wiem czy Ci się uda, ale cokolwiek postanowisz będzie
      słuszne.
      • urbanflow7 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 26.08.08, 14:04
        kati jasne że jest wiele ośrodków pomocy, opieki itp. Ale wiesz ile trzeba się
        nachodzić i nablagać żeby ci pomogli?! Ile papierów trzeba przynosić, ile trzeba
        prosić?! Ile musisz spełnić kryteriów żeby pomoc dostać?!
        • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 26.08.08, 14:34
          otóz to, dzwonilam do opieki o jakas pomoc w sprawie zakupu opału (w tamtym roku
          korzystałam raz z takiej pomocy), wiec nie moge przekroczyc 353 zl na członka
          rodziny, co nam przekracza gdyz dostaje kase na niepelnosprawne dziecko, po
          drugie robia wywiad takze z rodzicami czy aby nie sa w stanie pomóc dziecko
          (kurde, przeciez ja tworze swoja odrebana rodzice i odreben gospodarswto), nasze
          relacje z rodzicami sa takie a nie inne wiec nie bede sie naraz zeby szli na
          wywiad alimentacyjny do rodzicow, co juz kiedys mama mowiła "zeby do mnie nikt z
          opieki nie przychodzil, nie zycze sobie takich wizyt", ale w opiece opieraja sie
          o ustawe a w ustawie nie ma rozdzielenia na panujace stosunki w rodzinach, nie
          wiecie jak to obejsc zeby nie szli do rodzicow??
          • moniowiec Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 28.08.08, 16:13
            swego czasu jakis rok temu zylismy z mezem za 300 zł (licze to co zostalo po odjeciu kosztow stalych). za to bylo kupowane jedzenie, leki, drobne przyjemnosci (najczesciej pizza bo uwielbiamy). ciuchów nie liczę - ogólnie mało ich kupujemy i nie przesadzamy z cenami (mąż kupuje raz na sezon, ja uwielbiam szperac w szmateksach). te 300 zł starczalo na calkiem syte obiady jednodaniowe, dobre kolacje i calkiem spoko inne posiłki. teraz mamy dziecko, na razie male, ale koszty tak naprawde nie wzrosly zanadto. powodzenia!
            ps. reszte kasy oszczedzalismy (to nie tak ze nie mielismy wiecej)
          • kicia031 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 07.09.08, 22:06

            • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 10.09.08, 18:41
              tyle tylko ze moja mama jej nie pogoni gdyz pani z opieki nie ma prawa do nich
              nawet przyjsc, ot co, a teraz to sie juz wogole pochrzaniło, ja juz nie pracuje,
              wiec jeden dochód odpadl,za tydzien w czwartek mam spotkanie w opiece z
              pracownikiem socjalnym i mamy cos razem wymyslec jak to obejsc, zeby moich
              rodzicow w to nie mieszac. dzis mi tato powiedział ze jak nie pracuje to moge im
              pokoj sprztac i obiady gotowac a w zamian za to zejda troche z opłat, ale maz
              sie nie godzi gdyz nie bede im usługiwac, z jedenj str ma racje bo pozniej
              rodzice beda wygadywac ze gdyby nie oni to bysmy biedowali,
              • uli Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 10.09.08, 22:01
                Ojej to niedobrze. To może najpierw praca, a potem socjal... Lepiej nie
                przyzwyczajać się do przywilejów socjalnych za bardzo, bo potem ciężko znowu
                ruszyć w życie "na zewnątrz".
                • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 11.09.08, 13:52
                  praca dopiero od stycznia, bo wtedy mam zaklepany złobek dla młodego, a w
                  grudniu 2 tyg turnus rehabilitacyjny, wiec z robota dam se spokoj w 2008 roku,
                  narazie, chyba ze jakis chalupnictwo ale jakos boje sie bo musze wuslac 2
                  znaczki po2.10 plus swoje dane, ciekawe zastanawiam sie caly czas nad tym
                  • uli Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 12.09.08, 13:03
                    Nie wysyłaj swoich danych, to się może źle skończyć...
                    • buzka25 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 12.09.08, 13:27
                      no własnie tez o tym myslałam
                      • magdamir1 Re: 500 zł na zycie/miesiecznie 19.09.08, 20:41
                        nie przesadzajcie ze 500 zl to malo na samo jedzenie
                        mojej 4 osobowej rodzinie musi wystarczyc 400-450 miesiecznie i w tym sa juz
                        pampersy i mleko itp...i jakos nie biedujemy..starcza nam nie powiem nie jest
                        lekko ale da sie zyc..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka