Dodaj do ulubionych

Jak kamień

09.09.08, 23:29
Witam wszystkich po raz pierwszy,pomimo,że jestem z wami już
5miesięcy, dziś odważyłam się napisać.Wasze forum pomogło mi bardzo
w pierwszych najtrudniejszych dniach,wasze wypowiedzi dawały mi siłę
i wiarę,że przetrwam ten koszmar.Dziś mija 7 miesięcy od śmierci
mojego męża-zmarł nagle na moich rękach,na oczach naszej 10-letniej
córki.Nie będę opisywać tego co się ze mną działo,gdyż każda z was
przeżyła swoją traumę,powiem tylko,że do dziś wydaje mi się to
niemożliwe
Czytając wasze wpisy jednego wam zazdroszczę-tego,że możecie
płakać.Jestem jak kamień,mam suche oczy,moje emocje gdziś się
schowały.Ze względu na córkę,która była w szoku i bała się bardzo o
mnie postanowiłam być twarda i tak mi zostało..Kiedyś do łez
doprowadzała mnie drobnostka,piosenka,reklama w telewizji,a dziś
rzadko mi się zdarzją mokre oczy.Czekam na ten moment,kiedy poleją
mi się łzy,kiedy wyrzucę z siebie ten żal i ból.Az drugiej
strony,jestem z siebie dumna,że mam tyle siły i często się
uśmiecham,że moi bliscy nie muszą się o mnie martwić-tylko czy
kiedyś się to nie odbije na mnie(włosy mi wychodzą garściami)?
Pozdrawiam was serdecznie,postaram się częściej pisać.
Obserwuj wątek
    • gabi-k Re: Jak kamień 09.09.08, 23:46
      Witaj,
      to że wypadaja Ci włosy, to nie kwestja psychicznego radzenia sobie
      ze strata męża. Przerabiałam to samo i radzę Ci abyś jak najszybcej
      zrobiła sobie badania (morfologię)i pobiegła do lekarza. Zdaje mi
      się, że dopadła Cię anemia...
      Trzymaj się i walcz o siebie!
    • kasik2222 Re: Jak kamień 10.09.08, 08:22
      witaj w tym smutnym miejscu, ale dającym siłę i nadzieję...
      • corka.bossa Re: Jak kamień 10.09.08, 11:31
        Hej-czuj się jak u siebie,my wiemy co czujesz,nawet jeśli o tym nie piszesz..Nie jesteś sama-do mnie też wszyscy mówią jak to świetnie daję sobie radę itp.a tylko ja wiem że to wcale nie jest prawda..
        • jucha32 Re: Jak kamień 10.09.08, 12:48
          Wiem, że to wkurzające, ale trzymaj się . Przytulam mocno do serca. Jesteśmy
          tutaj, pisz kiedy tylko będziesz potrzebowała się wygadać.
    • dakota28 Re: Jak kamień 10.09.08, 16:11
      ja płakałam na poczatku, teraz zero emocji- nic, nawet nad grobem
      nie umiem juz zapłakać. Wszystko mi sie tak w tym roku spiepszyło (
      a miał to byc nalepszy rok w moim zyciu), że obojetnie juz podchodze
      do wszystkiego, wszystko mam gdzies i pewnie dlatego zadnych emocji
      u mnie nie mozna znalezc. Mam nadzieje ze to przejdzie, no chyba ze
      jeszcze jakies niespodzianki maja dla mnie tam na górze zaplanowane
      na ten rok, ale nie wiem czy wytrzymam jeszcze jednego kopa
      • kasia42007 Re: Jak kamień 10.09.08, 21:02
        Twoja reakcja jest jak najbardziej naturalna, przynajmniej mnie tak
        się wydaje , bo miałam tak samo.
        W moim przypadku, jak zacięłam się po pierwszym dniu, który cały
        przepłakałam , to potem nie umiałam, nie mogłam uronić ani kropli
        przez 1,5 roku. Dopiero po tak długim czasie, po raz pierwszy
        zapłakałam i po raz pierwszy rozkleiłam się....
        Poprostu, chyba wiele jest sposobów przeżywania żałoby i wiele
        różnych reakcji... Ja obiecałam mężowi ,ze bedę silna i to,
        przynajmniej na zewnątrz mi się udało / chyba?/
        Teraz po 2 latach czasem zastanawiam się, czy dobrze zrobiłam i
        dochodzę do wniosku ,że tak.
        • robasia Re: Jak kamień 10.09.08, 22:50
          Myślę,że nadejdzie dzień kiedy będę mogła wypłakać nagromadzony ból
          i żal i może wtedy tak naprawdę uwierzę w to co nieodwracalne,bo do
          dziś mam czasem wrażenie że to wszystko mi się przyśniło.Nie
          rozczulam się nad sobą,nie siebie jest mi żal,tylko Jego,że nie
          zobaczy,nie przeżyje,nie usłyszy......To stało się o wiele za
          wcześnie.Pozdrawiam i dziękuje za słowa wsparcia
    • malgosiamarcin Re: Jak kamień 11.09.08, 11:39
      ja mam lez strasznie duzo... placze wszedzie-gdzie nie ma
      ludzi.potem maska na twarzy, sztuczny usmiech. jedyna radosc jest
      jak jestem z dziecmi. co noc rozmawiam ze swoim mezem,placze i
      czekam az mnie przytuli....a jego nie ma.... jakze to boli.
      w pracy slub za slubem, wspominaja swoje uroczystosci,planuej
      peirwsze rocznice a ja? a my? planujemy stawiac kamien... jakie to
      ciezkie....moj swiat sie zmienil,staram sie jednak zyc i
      funkcjonowac w miare normalnie dla dzieci! pozdrawiam was wszystkie
      • i_kozuch Re: Jak kamień 11.09.08, 15:27
        Pozdrawiam wszystkie chyba każda znas stara się żyć dobrze że mamy dzeci to
        nasza siła i nadzeja na przyszłośc . Płaczcie jeśli wam to pomaga .Pozdrawiam Iwona
      • b.wicia Re: Jak kamień 11.09.08, 16:51
        Ja mam tak samo, płaczę sztrasznie dużo, ale w samotności a przed
        innymi nawet pojawia się uśmiech, ale tylko zewnętrzny:(a w środku
        wiadomo. Czasem męczy takie duszenie wszystkiego w sobie, ale wkoło
        tyle problemów, że nie chcę nikomu dokładać jeszcze swoich. I w
        planach tak samo.... Dziś wybierałam z Jego bratem kolor płyty i
        całą resztę;(((
        • robasia Re: Jak kamień 11.09.08, 22:39
          Ja też niedawno wybierałam nagrobek i ciężko to przeżyłam.Położenie
          płyty odbieram jako "ostateczne zamknięcie",takie zakończenie
          jakiegoś etapu.Najbardziej zmartwiło mnie,gdy kamieniarz
          powiedział,że ktoś z rodziny powinien być gdy będą wylewać fundament
          (w razie jakiejkolwiek reklamacji).Ja nie będę w stanie przy tym
          być.....
          • kasik2222 Re: Jak kamień 12.09.08, 08:28
            wyślij kogoś innego jeśli czujesz że nie dasz rady, nie dołuj się
            bardziej, trudno, ktoś inny też to dobrze załatwi
            • elka323 Re: Jak kamień 12.09.08, 21:58
              Od śmierci męża praktycznie nie płaczę.Czasem poleci troche łez, ale
              to jest moment i oczy suche.Nie potrafie juz plakac.Stałam się
              twarda , bo zmusiło mnie życie , walka o przetrwanie moje i dzieci ,
              walka z policją , prokuraturą i przeciwnosciami losu.Dostałam od
              zycia dobrze w d..... Minęło już 5 lat i dochodzę do siebie.Od 1.09
              mam pracę , poznałam nowych ludzi i zaczynam sie śmiac.Chce mi się
              znowu życ.Owszem , jestem zaganiana , na nic nie mam czasu , ale to
              dobrze.Wiem , że nie mogę liczyc na nikogo poza sobą i dziecmi ,
              pozbyłam sie wszelkich złudzen i nie spodziewam sie od życia
              niczego - tylko tego , co sama wydrę losowi.Nie wierzę w dobrego
              Boga , bo on pomaga tylko cwaniakom , tacy jak ja go nie
              obchodzą.Ewentualnie może dołożyc mi kolejnych zmartwień , ale na
              pewno mnie nie wysłucha , dlatego przestałam sie modlic i wierzyc w
              jakąkolwiek sprawiedliwośc tu , na ziemi i w niebie.Chcę ułożyc
              sobie życie po swojemu i staram sie wydrzec to , co mi sie należy
              pazurami.Jestem bezwzględna? Może , ale takie jest życie wdowy z
              dziecmi i jeśli chcemy przetrwac , musimy walczyc.Po 5 latach już
              potrafię się śmiac i zapomniałam , co to łzy.Jest mi z tym dobrze ,
              chociaż innych dziwi , że nie płaczę na pogrzebach.Ja już nie
              potrafię płakac.Wiem , że na taką zmianę filozofii życia trzeba
              czasu i nie każda się na to zdobędzie , ale mnie z tym dobrze -
              niestety , to życie mnie do tego zmusiło.A co dziwne , jestem
              lubiana i inni dobrze sie bawią w moim towarzystwie.To , co
              przecierpiałam , to wyłącznie moja sprawa i nie lubię o tym mówic ,
              bo widzę , ze ludzie nie wiedzą jak reagowac na tragedię innych.Nie
              wiem , czy to dobrze , że taka jestem teraz , nie wiem czy to
              normalne , ale wreszcie odnalazlam trochę spokoju i tylko czasem zal
              ściska serce , że jego juz nie ma i nie możemy wspólnie cieszyc się
              z życia. Justyna
              • karnivora Re: Jak kamień 13.09.08, 01:10
                Justyna - 10/10
                Bóg pomaga cwaniakom, no bo tym innym na plaster, nie trzeba.
                Ale żałobę w sercu trzeba przeżyć do końca no i uporać się
                z tęsknotą. Ta ostatnia cholernie nieporęczna, bo nie ma na
                "zastępstwo".

                Ale z czasem może być "coś innego", nieporówywalnego.
                Niebanować!/. Tak mówią, a kogoś trzeba słuchać













              • jo39 Re: Jak kamień 13.09.08, 15:37
                podziwiam i gratuluje, ze znalazlas w sobie tyle sily. Po moich
                przejsciach z prokuratura, sadami, dluznikami, tzw. 'przyjaciolmi' i
                rodzina, na ktora nie mozna liczyc, wiem, o czym piszesz. Kiedys
                naiwnie uwazalam, ze skoro daje cos z siebie innym, to moge
                oczekiwac pomocy, kiedy to ja bede w potrzebie - nic bardziej
                zludnego. Nie ma zadnej wzajemnosci w relacjach, zycie to wolna
                amerykanka, w ktorej silni depcza slabszych, a, tak jak piszesz
                opatrznosc pomaga cwaniakom. Do tego instytucje powolane do obrony
                praw ludzkich, czy zwyklego pomagania slabszym, to zalosna parodia.
                Pomalu i do mnie dociera smutna prawda, ze trzeba byc bezwzglednym i
                nie oczekiwac niczego dobrego, ale przyznasz, jak smutna to
                perspektywa. jak te wiedze przekazac dziecku, zeby go nie
                skrzywdzic?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka