Dodaj do ulubionych

P.Agnieszko -pytanie o męża

08.10.08, 07:49
Jestem w 25 tyg.ciąży termin porodu mam na styczeń a więc jest
jeszcze trochę czasu,ale martwi mnie mój mężulek. ?Jesteśmy 1,5roku
po ślubie a razem już 8 lat. Bardzo dobrze się znamy,rozumiemy
(przynajmniej tak mi się wydawało) i kochamy. Decyzja o ciąży była
obopólna,i wspomnę,że ciąża nie jest zaskoczeniem martwi mnie tylko
mój mąż. Oczywiście opiekuje się mną,nie pozwoli nosić ciężkich
rzeczy,wyręcza w wielu sprawach-słowem dba o mnie jak kochający
mąż,niejednokrotnie zapewnia o miłości ale....moim zdaniem nie
interesuje go tak ciąża i dziecko tak jakbym chciała.Oczywiście
stara się dla Nas a okazuje to tym,że zostaje w pracy po
godzinach,remontuje dziecku pokój itd ale gdy zaczynam mówić o
dzidzi-przeżywać to w jakiś sposób mocniej on nie współuczestniczy.W
związku z tym nie "przeżywam" tej ciąży jakoś nadwyraz przynajmniej
nie przy mężu.Przekazuję mu tylko ważne informacje np.po powrocie z
wizyty u lekarza ale nie pokazuję zdjeć USG(on tez o nie nie pyta)
nie chwalę się mu kopnięciami,nie skarżę na zgagę itd.. Oczywiście
pewnego dnia nie wytrzymałam i postanowiłam z nim o tym porozmawiać
i.....gdy mu "zarzuciłam",że nie przeżywa tak jak inni faceci tej
ciąży on odpowiedział...."że nie jest jeszcze na to gotowy"!! I
droga Pani Agnieszko!Obserwuję go od tamtego czasu i naprawdę
myślę,że tak jest:( On tak jakby wiedział co jest grane ale nie
zdawał sobie sprawy..Co ja mam robic? Boje się ze gdy urodzi się
dziecko i spadnie na nas kupa obowiązków on może się załamac:( Już
nie raz popadał w przygnębienia jest słaby psychicznie. Czy mogę mu
jakoś pomoc "przygotować" go na nadejscie maluszka?
Obserwuj wątek
    • sanciasancia Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 08.10.08, 10:23
      Ja mu się nie dziwię. Nie "przeżywaliśmy" z mężem mojej pierwszej ciąży. Jakby
      mnie ktoś zapytał dlaczego, też bym odpowiedziała, że nie czuję się na to gotowa.
      Ludzie są różni, nie wszyscy mają ochotę na fasolkową histerię.
      • mata811 Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 08.10.08, 11:58
        Radziłabym się tym nie martwić. Mój mąż też się nie przejmował
        zbytnio ciążą, a nawet mną w tym czasie. Jednak gdy dziecko sie
        urodziło bardzo je pokochał i jest bardzo kochającym ojcem, potrafi
        się małym zająć itd. Podobno mężczyźni czują się ojcami wtedy, gdy
        mają dziecko przed oczami;)
    • pawelko56 Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 08.10.08, 12:44
      Witaj dodi_anuschka!
      Od razi Ci napiszę, że nie masz się czym martwić!!!
      Jestem tatusiem od 2 miesięcy i:
      - jak tylko się dowiedziałem, że nasza planowana dzidzia jest już w 'drodze' oczywiście było we mnie wielkie poruszenie .. ale jak szybko przyszło tak i szybko uleciało:)
      - dbałem o żonę jak tylko potrafiłem i znosiłem jej 'uniesienia' jak tylko potrafiłem:)
      - ale dziecka nie "czułem"!!! Prawdą jest, że my faceci inaczej przechodzimy przez ciążę (może trochę uogólniam.. ale tak jest w większości przypadków). Żona często wchodziło na tematy o dziecku i dopytywała mnie o uczucia i moje oczekiwania (do kogo będzie podobna, czy będę dobrym tatusiem, jak będę się zachowywał w tej czy tamtej sytuacji.. itd itp). Najczęściej moje wypowiedzi były krótkie i niesatysfakcjonujące dla żony, albo wymijające. Ale ja po prostu tego nie czułem... nie potrafiłem mówić o czymś czego nie widzę i nie czuję!!! Na zakupach (wyprawka), kiedy kupowaliśmy pierwsze ubranka co najwyżej potrafiłem powiedzieć czy mi się kolor podoba.. ale, żeby doradzić czy będzie to naszej dzidzi pasować lub co będzie lepsze ... wybacz ... nie potrafiłem.
      Za to angażowałem się we wszystko na około:
      - wybór szpitala i szkoły rodzenia
      - wybór wózka, butelki, smoczka, zabawki
      - szukanie dobrych rad i czytanie książek (oczywiście wybiórcze artykuły).
      Wszystko się zmieniło kiedy dzidzia pojawiła się na świecie.. kąpię małą co wieczór, karmię ją, mówię do niej, bawię się z nią, doradzam kupując ciuszki... itd itp:)
      Sama napisałaś, że dba o Ciebie jak może, remontuje pokój itd... wydaje mi się, że to dobre oznaki dobrego tatusia. Nie spodziewaj się po nim, że będzie wylewny w uczuciach... my faceci po prostu tacy nie jesteśmy:)!!!
      Napisałaś, że specjalnie nie angażujesz go w wiele spraw dot. ciąży... według mnie to błąd!!!! Pokaż mu USG... zaproponuj wspólną wizytę na USG 3D... poproś aby położył rękę na brzuszku.. ale nie nalegaj i nie naciskaj na to (!!!). Zobaczysz, że jednak czasem sprawi mu to radość!!:)
      My faceci jesteśmy raczej "techniczni".. możesz go poprosić aby zorientował się w wózkach, łóżeczkach, co powinno wchodzić w skład wyprawki, szkołach rodzenia itd. Zdecydowaliście się na wspólny poród??
      Powodzenia:)
      • dodi_anuschka Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 08.10.08, 21:50
        Bardzo dziękuję . PAWELKO56 masz wiele racji.Spojrzałam na męża z
        troszkę innej perspektywy i nawet zrobiło mi się głupio.To
        rzeczywiście nowa sytuacja.Nowa dla Nas obojga więc dlaczego On
        miałby się wykazać większą dozą dojrzałości niż ja,podczas gdy do
        wszystkich nowych sytuacji w naszym życiu mąż oswajał się wolniej i
        nieżadko z moja pomocą:) dziękuję że wypowiedziaeś sie jako
        mężczyzna i otworzyłeś mi oczy na wiele spraw.Uświadomiłam sobie
        bardzo ważną rzecz,że mój mąż też ma uczucia,potrzebuje okazania
        czułości,miłości a nie tylko ja tylko dlatego,że jestem w ciąży.
        Wydawało mi się,że powinien mnie nosić na rękach i codziennie
        przynosić śniadanie do łóżka i w całym tym amoku zapomniałam o
        nim....dlatego mi głupio.
        Nadal tylko boję się o..potem.Czy wystarczy mi sił na tą moja
        dwójkę dzieci:)) (męża i dzidzie) czy on dojrzeje po porodzie czy
        wręcz przeciwnie,odetnie się zupełnie...a wtedy będzie naprawdę
        źle...co potem? Jak mam postępować??? Poradź,doradź.

        A jeśli chodzi o wspólny poród to tez jest mi troche przykro,gdy
        dziewczyny opowiadaja jak to fantastycznie jest mieć męż przy sobie
        podczas tych ciężkich chwil,jaki jest wspierający,pomocny itd.Mój
        niestety nie czuje się na siłach aby mi towarzyszyć.Oczywiście
        rozmawialiśmy niejednokrotnie o tym i jak narazie twierdzi,że nie
        dałby rady jednak ostatnio powiedział,że "nie wie sam jak zachowa
        sie gdy przyjdzie co do czego.." więc łudz e się i żyje nadzieja,że
        w oststniej chwili adrenalina pomoże mu być ze mną.Bardzo bym
        chciała,ale nie nalegam-nie mówię mu o tym.Rozumiem go.A Ty byłeś
        przy porodzie??
        • jn.pl Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 08.10.08, 22:08
          Droga dodi-anuschko!Myślę,że różnica w "przeżywaniu" ciąży między naszymi mężami a nami jest ta,że my po prostu czujemy nasze dziecko w sensie dosłownym.Jeśli chodzi o poród to faktycznie jest super mieć ukochanego przy sobie ale ja słyszałam wiele opowieści o facetach,którzy nie sprawdzili się w tej sytuacji(zapewne nie byli na takie przeżycia gotowi).Mój lekarz nawet radził,żebym się dobrze zastanowiła zanim zdecyduje się na poród rodzinny bo może to niekorzysnie wpłynąć na nasz związek.Jeśli potrzebujesz wsparcia poproś mamę,siostrę albo inną bliską osobę żeby była z Tobą podczas porodu.Życzę Ci żeby jednak Twój mąż się przełamał.
        • pawelko56 Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 09.10.08, 12:15
          dodi_anuschka,

          Cieszę się, że troszkę Ci pomogłem zrozumieć miejsce męża przy jeszcze
          nienarodzonym potomku:) Pamiętaj.. wszystkiego po trochę i powoli i będzie
          dobrze. Po prostu on się musi powoli odnaleźć w nowej roli:)
          A co będzie potem.. jeśli oboje dobrze to rozegracie, tzn. będziecie wspólnie
          rozmawiać o problemach i obawach to wszystko się uda. A przede wszystkim jeśli
          masz kochającego Cie i pomocnego męża.. wydaje mi się, że nie będziesz miała
          problemów:)
          A wspólny poród... faktycznie to wspaniałe przeżycie:)
          My rodziliśmy przez 16 godzin, czyli na prawdę dłuuuugo!!! I z pewnością będę
          miał o czym opowiadać dzieciom w przyszłości:)
          Sam z własnej woli się zdecydowałem pomóc żonie w tym ważnym momencie:) I nie
          odstępowałem jej ani na krok przez te 16 godzin!!!
          Wymagało to ode mnie duuużo opanowania i cierpliwości. Byłem przy wszystkich
          badaniach, pomagałem żonie wstać, położyć się, podać coś do picia, wyregulować
          oddech przy skurczu i przy narodzinach:)
          A co poradzę Tobie...
          dla mnie wspólny poród można podzielić na dwie części:
          1. Chwile, gdy mąż może pomóc żonie przy: wstawaniu, siadaniu, podaje coś do
          picia, pomoże przy chodzeniu, pomoże oddychać, będzie osobą z którą pogadasz
          między skurczami, przywoła lekarza/położną do porządku kiedy trzeba itd itp
          (najdłuższa część porodu)
          2. Chwile, gdy: jesteś badana, 'ogląda Cię położna/lekarz', rodzisz (nie więcej
          niż 1 godź na cały poród).
          Jak dla mnie mąż jest potrzebny tylko przy tej pierwszej części (w tych
          momentach) i jak najbardziej może wychodzić w chwilach z punktu 2.
          Porozmawiaj z mężem i zaproponuj, że nie będzie obecny w czynnościach z pkt 2.
          Zobaczysz... nawet Ci się wtedy nie przyda a i tak będziecie się mogli pochwalić
          że razem rodziliście!!!
          Będzie wspaniale:)
          Jeśli masz jeszcze jakieś pytania ... śmiało:)

          Pozdrawiam
          • dodi_anuschka pawelko56... 09.10.08, 20:52
            W takim razie jeżeli masz ochotę to ja chętnie zapytałabym Cie
            jeszcze o kilka rzeczy,które mnie nurtują...jeśli mogę:)
            • pawelko56 Re: pawelko56... 14.10.08, 16:01
              dodi_anuschka,

              Jeśli tylko będę umiał, to odpowiem na każde Twoje pytanie:)
              Jeśli chcesz to na forum, jeśli nie to pawelko56@poczta.onet.pl:)

              Pozdrawiam
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 09.10.08, 14:04
      Na podstawowe Pani watpliwości odpowiedzieli już inni, w tym bardzo
      cenny wydaje mi się głos mężczyzny w tej sprawie. W pełni zgadzam
      sie z ich wypowiedziami. Powiem też, że w niedalekiej przeszłości
      wypowiadałam się dwukrotnie i wyczerpujaco na tym forum w podobnych
      sprawach. Nie pamiętam, niestety, tytułów wątków, ale przy odrobinie
      cierpliwości na pewno znajdzie je Pani. Moja wypowiedż w tej
      sprawie pojawiła się także w którymś z tegorocznych numerów
      czasopisma "Dziecko" w rybryce "Rodzina na zakręcie ( chyba taki
      tytuł rubryki lub po prostu "Życie rodzinne" ).
      Tu jeszcze napiszę, że Pani pomoc w przygotowaniu męża na
      pojawienie się dziecka może polegać również na uwzględnieniu i
      akceptacji jego odmienności w tej sprawie. Ojciec nie musi
      zachowywać sie wobec dziecka jak matka. Oczywiście dobrze jest
      jeśli umie tak samo wszytko zrobić przy dziecku jak ona i może być
      w każdej chwili "wymienny" z nią, ale jeśli dobrze czy lepiej
      sprawdza się w innych czynnościach to niech je robi. Czasem
      mężczyna może podejmować czynnosci z pozoru nie mające nic
      wspólnego z dzieckiem : remont mieszkania, planowanie wspólnych
      wakacji, założenie lokaty posagowej. Ale to właśnie one pokazują
      jego zaangażowanie w fakt zostania ojcem.
      Jasne, że trzeba zachowywać w tym proporcje, ale to też można
      docenić.
      Nadto, mężczyźni wolniej wchodzą w proces ojcostwa i to nie jest zła
      wola, ale naturalna dynamika. Kobiecie pomaga w tym fizjologia a i
      to nie zawsze ustrzega od problemów z akceptacją swojej nowej roli.
      No i trzeba dostosować się do tego jaki charakter ma mąż, bo każdy
      ten wazny moment przezywa indywidualnie i po swojemu. Może warto
      wypracować swój własny, wspólny z mężem, indywidualny model w tej
      sprawie nie trzymając się sztancowych rozwiązań jako jedynych
      słusznych. To na pewno ma dodatkowy zysk. Lepiej sie poznacie i
      zrozumiecie nie tylko na czas ciąży i połogu. Pozdrawiam i życzę
      szczęśliwego zakończenie ciązy i miłych rodzinnych poczatków.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • pawelko56 Re: P.Agnieszko -pytanie o męża 14.10.08, 15:47
        Dziękuję Pani Agnieszko za fachowe rozwinięcie moich myśli:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka