18.10.08, 22:16
Witam wszystkie samotne mamy. Od czasu do czasu wchodzę na to forum aby
dowiedzieć się jak sobie radzicie, ja z dziećmi jesteśmy sami od 14
miesięcy.Wszystkie mamy bardzo podziwiam i czasami trochę zazdroszczę humoru,
dlaczego ja nie potrafię cieszyć się życiem tym że mam kochane dzieci.
Obserwuj wątek
    • nuxxx Re: smutna 18.10.08, 23:24
      a jak tu nie cieszyć się z tego że dano mi kolejny dzień spędzenia z
      dzieckiem,moim najukochańszym skarbem, jak nie dzielić radości córki, jak widać,
      że ona tego pragnie, bym się cieszyła razem z nią, jak nie spełniać jej marzeń i
      życzeń i widzieć w jej oczach iskierek szczęścia... ale serce nadal krwawi i to
      czasami bardzo mocno, a czasami słabiej, słabiej jak zajęta jestem pracą,
      bawieniem się z małą, wypełnianiem jej czasu po południu by się nie nudziła...
      ktoś kiedyś na forum napisał "...żyj tak jakby ten dzień był Twoim ostatnim" ja
      jeszcze dodam "żyj w zgodzie z sobą". Mimo (momentami) wyśmienitego humoru,
      gdzie śmieje się pełną gębą to też są dłuższe momenty płaczu, żalu i
      rozgoryczenia. Natura wyrównuje wszystko - chore ale wyrównuje. Jak się śmiejesz
      to wiedz że będziesz płakał, jak płaczesz to wiedz że przyjdzie taki moment, że
      będziesz radosna.
      pozdrawiam cieplutko
      Ania
      • irada Re: smutna 19.10.08, 13:31
        dziękuję Aniu za słowa otuchy. W moim przypadku dzieje się to pewnie dlatego że
        każdego dnia zastanawiam się czy uda mi się pomóc dla dzieci których mam
        troje, córka 17 lat synowie 16 i 15 lat i utrzymać gospodarstwo z którego się
        utrzymujemy.
        • jucha32 Re: smutna 19.10.08, 15:06
          Wiem, że żadne słowa nie maja większego znaczenia, ale uda Ci się na pewno. Masz
          duże dzieci, one Ci pomogą, wesprą, zrozumieją, że coś mogą mieć, a czegoś nie.
          Dasz radę, jak my wszystkie.
          Ja mam dwóch synów: 4 latka i 2 latka. Też się martwię jak dam radę wychować ich
          na porządnych i mądrych ludzi. Z czym ruszą w dorosłe życie. Mieliśmy z mężem
          wobec nich mnóstwo planów. Teraz połowy z tego nie zrealizuję. Sama nie dam rady
          zwłaszcza finansowo.
          Trzymaj się i postaraj się być dobrej myśli. Pozdrawiam.
          • irada Re: smutna 19.10.08, 22:26
            Napiszę jeszcze coś, mój mąż nie żyje od 14 miesięcy ale ja już od dawna nie
            pamiętam co to znaczy mieć wspólne plany, wspólne rozmowy,wspólna praca czy
            chociażby wspólna rozmowa,radość z życia,ponieważ mój mąż (niech spoczywa w
            pokoju) był chory na nieuleczalną chorobę jaką jest alkoholizm;odebrał sobie
            życie. Może to jest głupie co teraz napisze ale sama nie wiem, było żle jak pił
            jest żle jak go nie ma, tęsknie za tym którego poznałam ipokochałam; moim Edkiem...
    • kasik-1974 Re: smutna 19.10.08, 15:25
      To nie jest tak, że my wszystkie cieszymy się tylko z dzieci, że tylko to nam
      wystarcza.Ja też tego nie potrafie.Bardzo często myśle o sobie jako o złej
      matce.Nie jestem radosna, nie potrafię się z nimi bawić.A jesli już to robie to
      z musu.Moze to za wczesnie bo tylko 2 i pół miesiąca...Ale myślę, ze tak chyba
      pozostanie.
      Smutna, wiecznie zmęczona mama nie dajaca radości dzieciom - wiem, ze to
      chore.Nie mam w sobie dość siły, aby to zmienić
      To wszystko przez ten ogromny bagaż doświadczeń, który musimi dzwigać.
      • i_kozuch Re: smutna 19.10.08, 18:28
        Wszystkie jesteśmy smutne i martwimy się o dzeci alemusimy w to wierzyć że nam
        się uda bo niemamy inego wyjśća myśle że dzeci teraz są najważniejsze przeciesz
        one też strasznie cierpią Pozdrawiam wszystkich.Iwona

        dzeci to nasz skarb....
    • nuxxx Re: smutna 19.10.08, 18:59
      do kasik-1974 - dwa i pół miesiąca to bardzo mało czasu, pół roku to mało,
      dwadzieścia lat to mało, mój mąż zginął 10 miesięcy i 12 dni temu i powiem Ci że
      przez ten czas miałam problemy z małą i stwierdziłam (również doradzono mi też)
      że ona jest najważniejsza i że muszę przestać chociaż na początek przy niej
      płakać i chodzić wiecznie smutna, ona bardzo chłonęła i chłonie nadal atmosferę
      w domu, pewnie jak wszystkie dzieci, ale ... dziecko to jedyne co mi zostało po
      Michale (jest bardzo podobna do Niego) i nie chce tego zaprzepaścić, zmarnować.
      Jeszcze przed Tobą Kasik-1974 dużo, kolejne etapy żałoby trzeba przejść, żadnymi
      psychotropami ich nie ominiesz, tylko odwleczesz, ale pewne etapy trzeba przejść
      - to normalne, nie wiem w jakiej kolejności ale jest ogromy żal do siebie że się
      nic nie zrobiło by odwrócić sytuację, potem żal do osoby która odeszła, potem
      wychwalanie jej ponad wszystko i tak w kółko. Ja po kilka razy miałam to pokolei
      i nadal mam, ale z czasem się trochę inaczej na to patrzy - może inaczej na to
      patrzę bo nadal jest cisza z Jego sprawą w prokuraturze i po prostu od 3
      miesięcy nie spędza to mi snu z oczu, ale jak tylko adwokat się odezwie to
      pewnie na nowo wróci wszystko.
      pozdrawiam
    • anaveronika Re: smutna 19.10.08, 20:40
      urodze synka na Boze Narodzenie. Akurat w Wigilie minie poł roku od smierci Konrada. I bardzo sie boje, ze nie bede potrafiła sie tym cieszyc, ze nie bede dobra matką. Moze nawet nie dlatego, ze nie mam pojecia co robic z noworodkiem, ale dlatego ze bede sama...
      • kasik-1974 Re: smutna 19.10.08, 21:12
        Boże jakie to wszystko jest chore.Dlaczego nie jest nam dane normalnie zyć i
        normalnie urodzić i wychować dzieci...

        Ja dziś czuje się strasznie.Tak jakby mi ktoś serce wyrwał...Niewiem , jakaś
        chandra, a moze to dopiero do mnie dociera.Prawda jest taka, że wczporaj miałam
        wizytę męża rodziny.I była prawie zbiorowa histeria..I chyba to mnie
        dobiło..Czuje sie podle.Wiedzą jak na mnie działają takie sceny...

        U mnie też dochodzenie dopiero się skończyło.Sprawa została skierowana do
        sądu.Ale kiedy będzie pierwsza sprawa?Bóg to raczy wiedzieć. Sprawca wypadku
        tylko mi oświadczył, że on wynajmie sobie adwokata (stać go bo jest bardzo
        bogaty) bo chodzi mu o "dotkliwe" zabranie prawa jazdy za zabicie człowieka.
        Ja będę oskarżycielem posiłkowym. Nawet nie wiem co mam robić.Znam tylko teorie
        z netu.

        Ogólnie bryndza. Wszystko dopiero się zacznie.Chciałabym obudzić się za jakieś 2
        lata.
        • irada Re: smutna 19.10.08, 22:03
          Tak to prawda dzieci mam niby duże a jednak małe, bardzo dużo pracują na
          gospodarstwie średniej wielkości pracujemy praktycznie sami, przez co nie
          jednokrotnie zawalają szkołę, nie odrabiają lekcji i właśnie z tego powodu mam
          czasami wyrzuty sumienia czy aby na pewno dobrze robię; tak żle i tak nie dobrze
          bo jak oni mi nie pomogą to kto? Muszę przyznać że dzieci mam pracowite i
          wyrozumiałe, ale żeby móc funkcjonować w przyszłości przydała by się jakaś szkoła.
    • ewu.sia Re: smutna 19.10.08, 21:47
      Witam Jestem z Wami całym sercem.Nie wiem kiedy upłynęło 14 lat kiedy jestem
      sama.Bardzo mi jest Was żal,jak cierpicie.Wczoraj byłam na cmentarzu i
      powiedziałam,że jestem wciekła na mojego męża,że mnie zostawił.Ten czas jest
      jest dla mnie bardzo ciężki.Swięto Wszystkich Swiętych,póżniej Boże
      Narodzenie.Co roku mówię,że chciałabym to przespać i obudzić się w Nowym
      Roku,ale wiem,że to nie możliwe.Więc widzicie upłynęło tyle lat,a ja wciąż z
      Wami.Pozdrawiam
      • anaveronika Re: smutna 19.10.08, 22:58
        ewu.sia, Ty chiałabys zasnąc i obudzic sie w Nowym Roku a ja chciałabym zasnąc i juz nigdy sie nie obudzic... Byłam dzis przed pracą na grobie Konrada 20 minut i cały ten czas przepłakałam... Szczescie i radosc to dla mnie taka sama abstrakcja jak czarna dziura w kosmosie...
        • jucha32 Re: smutna 20.10.08, 08:30
          Ja tez chciałabym usnąć i nigdy więcej się nie obudzić. Ale nie mogę, bo mam
          dzieci.
          Dziś młodszego syna zaprowadziłam po raz kolejny do żłobka. Jak on płakał i
          patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, żeby go tam nie zostawiać. Rzucił sie na
          podłogę i na czworakach zaczął uciekać. Serce mi pękało
          z bólu. Popłakałam się. Zawsze sobie obiecywałam,że żadne moje dziecko nie
          będzie chodzić do żłobka. Ze starszym sie udało, bo wtedy żył Adam i mógł nas
          utrzymać. Teraz ja muszę pracować, żebyś my mieli za co żyć. Dziś też jestem
          wściekła na Adama, że mnie z tym wszystkim zostawił samą.
          Przede mną też pierwsze Święta Bożego Narodzenia bez Adama. Najchętniej
          zamknęłabym się w domu i nie wychodziła.
          • kasik2222 Re: smutna 20.10.08, 08:42
            Justyna te święta będą dla Ciebie okropne, jak i dla Kasi i reszty
            dziewczyn, które Boże Narodzenie spędzą po raz pierwszy same. Moje
            będą już drugie, pierwszych prawie nie pamiętam, bo były miesiąc po
            Darka śmierci. Ale tych też się boje, będą bardziej "Świadome",
            wtedy nikt i nic do mnie nie docierało, niewiele pamiętam z tamtego
            okresu, oprócz ogromnego bólu.
            Dacie radę, bo musicie, wszystkie damy radę.
            Ja reż przeszłam przez złość na siebie, na męża bo mnie zostawił, na
            córkę że jest bo gdyby jej nie było... to mnie też mogłoby nie być,
            przeszłam przez idealizowanie męża, choć ideałem pewnie nie był. I
            przejdę przez to jeszcze nie raz. Ale coraz bardziej cieszę się z
            mojej cudownej córeczki, i to pewnie kolejny etap. Rzeby już tak
            zostało.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka