Dodaj do ulubionych

potencjalne uzaleznienie dziecka od internetu

03.03.09, 14:52

nie wiem czy to odpowiednie miejsce na tego typu post. moj syn
ciagle i ciagle siedzi przed komputerem, nic juz nie pomaga (tzn
rozmowy, rozmowy, rozmowy, kary w stylu odlaczanie internetu etc.).
w ramach utrzymania statusu quo nie wchodzi w droge i nie stwarza
innych problemow (szkola przecietnie, obowiazki domowe itp), zeby
bez przeszkod wisiec przed komputerem.
Zastanawiam sie z zona nad profesjonalna opieka psychologiczna. Czy
wiecie czy sa w poradniach psycholog. takie spotkania dla
uzaleznionych mlodych ludzi? Jestem z warszawy.
Z gory dzieki za pomoc.
jakub_piatek@o2.pl
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: potencjalne uzaleznienie dziecka od internetu 03.03.09, 17:04
      Nie rozumiem: ciągle i ciągle... a wasza reakcja? Mam z synami umowę, że siedzą
      dziennie godzinę i czasem jeszcze potem pół godziny w necie i tyle. Nie ma opcji
      siedzenia godzinami.
    • marianka_marianka Re: potencjalne uzaleznienie dziecka od internetu 03.03.09, 19:44
      A mnie zastanawia jedna rzecz, skoro piszesz:
      " nic juz nie pomaga (tzn kary w stylu odlaczanie internetu etc.)"
      Dlaczego nie pomaga?
      Jak odłączysz internet, to nie ma dostępu, więc nie rozumiem czemu ta opcja nie działa...
      Korzysta u kogoś, czy jak?
      • amb25 Re: potencjalne uzaleznienie dziecka od internetu 04.03.09, 11:13
        jak odlaczy internet to pojdzie do kolegi pograc na kompie :)
        To czy jest uzalezniony to chyba jeszcze zalezy jak sie zachowuje,
        czy jest np. agresywny gdy prosicie, zeby przestal, wyszedl z wami,
        czy ma inne hobby itp.
        Ja zawsze uwazam, ze jesli macie jakies watpliwosi i zastanaiwacie
        sie nad skorzystaniem z porady fachowca to nalezy to zrobic.
    • krzysztof-lis Re: potencjalne uzaleznienie dziecka od internetu 03.03.09, 22:47
      1. Ile lat ma dziecko?
      2. Czy ma komputer w pokoju?

      Ja tak mniej więcej od końca liceum mam kompa w pokoju i przesiaduję przy nim
      niemalże non-stop (kiedyś jeszcze czytałem książki i sklejałem modele, teraz już
      tylko komputer i komputer). Nie wydaje mi się, bym coś przez to w życiu stracił
      a wręcz przeciwnie.

      Może więc nie ma się czym martwić, byle rzeczywiście nie zaniedbywał szkoły i
      obowiązków domowych?
      • marianka_marianka do Krzysztofa 04.03.09, 19:19
        Krzysztofie, tak sobie myślę że nam (tu mam na myśli szeroko pojęte nasze pokolenie) ten wszechobecny internet nie zrobi takiej krzywdy, jak dzisiejszym bardzo młodym ludziom.
        Dla nich internet to Bóg, moda, postęp i co tam sobie jeszcze wymyślą - generalnie kwestia, z której prawie niemożliwą rzeczą jest zrezygnować...
        Z rozrzewnieniem wspominam swój entuzjazm przy wspólnej grze w klasy, piłkę czy skakaniem w gumę z koleżankami i kolegami. Pamiętam wieczorki poetyckie organizowane przez szkołę, kółko hafciarskie (!) gdzie z ogromnym zapałem wyszywało się serwetki nowo poznanym ściegiem i z jeszcze większym - mieliło językiem... Harcerstwo, niezapomniane biwaki, poczucie więzi i inne organizacje uczące trochę zapomnianych już dziś wartości ważnych dla każdego człowieka... Gdzie tu wcisnąć przesiadywanie w internecie bez szkody dla kontaktów międzyludzkich?
        Dzisiejsza młodzież jest pod tym względem uboga i ograbiona z tego co ważne i piękne w życiu.
        Z drugiej strony rozumiem, że łatwiej płynąć z prądem w dzisiejszej dobie ogólnodostępnego internetu.

        Do Autorki - Trzeba umieć znaleźć złoty środek. Przyjemność (czyli dostęp do sieci) tak, pod warunkiem wypełnienia swoich obowiązków domowych, szkolnych i innych. Nie byłabym jednak rygorystyczna zawsze co do pory korzystania. Dziecko też może usiąść do komputera na trochę przed zrobieniem tych "wszystkich ważnych rzeczy". Resztę przyznanego czasu wykorzysta po.
        My dorośli też lubimy się czasem odprężyć przed wykonywaniem ważnych obowiązków, prawda?
        Pozdrawiam.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: potencjalne uzaleznienie dziecka od internetu 08.03.09, 10:23
      Domyślam się, że Pański syn to nastolatek. W tej sytuacji trzeba wziąć pod uwagę
      2 ważne kwestie.
      Odcinanie się od świata i kontaktów z nim, szczególnie od świata rodziców może
      być buntem, oznaką nadchodzącej separacji, budowaniem własnej tożsamości lud
      świadectwem kształtującej się osobowości.
      Radzenie sobie wzajemne z tym okresem to niezwykle delikatny obszar wymagający
      czasem precyzji linoskoczka
      Druga sprawa to kontekst kulturowy. Pokolenie Pana syna w bardzo wyrazisty
      sposób zmieniło styl bycia. Zjawisko stare jak świat tyle, że wsparte szybko
      rozwiniętą technologią. Było pokolenie koła, maszyny parowej, teraz mamy
      net-generację. Nie ułatwia sprawy fakt, że skok cywilizacyjny i technologiczny
      odbył się na naszych oczach. Część naszego społecznego życia przeniosła się do
      sieci. Tam pracujemy, zawieramy i podtrzymujemy przyjaźnie, mamy romanse,
      robimy zakupy, wspominamy, prezentujemy poglądy.
      Pana syn przez taką zmianę stał się dla Pana kompletnie niezrozumiały a przez to
      groźny czy nie do skontrolowania.
      Oczywiście należy też odróznić patologię od normy. I dlatego , jeśli niepokój
      jest aż tak duży warto sięgnąć po poradę psychologa, specjalisty od uzależnień.
      Trzeba zatem sięgnąć do poradni uzależnień. Część z nich ma już ofertę leczenia
      uzależnienia od internetu i diagnozę w tych kwestiach . Ale tu ważna informacja.
      Do takiego leczenia trzeba mieć motywację. Nie wystarczy chęć rodziców. To syn
      musi sam poczuć , że ma kłopot. Inaczej odbierze to jako kolejna represję. W
      wzbudzaniu takiej motywacji, jeśli diagnoza uzależnienia się potwierdzi, może
      być pomocy psycholog. Mimo wszytko zalecam daleko idąca ostrożność w
      postępowaniu i badaniu także siebie i swojego stosunku do syna. Pozdrawiam.
      Agnieszka Iwaszkiewicz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka