Trudna decyzja

12.03.09, 17:41
Mam partnera,od lat 8.Każde z nas mieszka w swoim mieszkaniu,oboje
po nieudanych małżeństwach.On jest alkoholikiem,nie pije 3,4,6
miesięcy,potem wpada w ciąg i pije tydzień do dwóch tygodni.Na
dodatek to choleryk,trudny charakter.Kocham go i wiem,że też mnie
kocha.Prawie codziennie widzimy się,jeździmy razem na
wakacje,weekendy.Każde z nas ma dobrą pracę,on uwielbia swoją i może
pracować 20 godzin dziennie.Mogę na niego liczyć,jest dobrym
człowiekiem.Niezbyt wylewnym.Gdy pije,mówi,że mnie kocha,że tylko
ja,że wie że jest "ciężki",że mnie krzywdzi,przeprasza itp.Gdy
trzeźwieje jest nie do zniesienia!Z tydzień.Czepia się
wszystkiego,wybuchy złości są okropne.Potem mija.Już jest
powściągliwy.I wiem,że nie ma innej kobiety,tylko ja.Tydzień temu
przestał pić,trzy dni był normalny a w poniedziałek dostał jakiegoś
szału.Poszło o bzdurę,nagle się zerwał i tak głośno na mnie
krzyczał,że chyba 2 piętra wyżej było go słychać.Zaczęłam ubierać
kurtkę,żeby wyjść a on podszedł,złapał mnie za poły i zaczął mną
szarpać aż się przestraszyłam,byłam pewna,że mnie uderzy.Nigdy nic
takiego nie wydarzyło się.Pojechałam do domu i do dnia dzisiejszego
(3 dni) nie odzywam się, nie dzwonię.On też nie.Chociaż uważam,że
powinien mnie przeprosić.Ale jak pisałam,ma ciężki charakter i
się "zacina".Jak ja zadzwonię pierwsza,to OK.Potem przeprasza.Co
teraz mam robić?On pierwszy się nie odezwie,nawet pewnie z
miesiąc,ja nie jestem pamiętliwa,ale uważam,ze przesadził.A nie chcę
zrywać związku.Nie chcę też,żeby on czuł satysfakcję,że to ja
zawiniłam i ja mam go przeprosić.Ile mam czekać?Takie odwlekanie w
tygodnie nic nie da,może pogorszyć sytuację.Wiem,że ma wyrzuty ale
pierwszy się nie odezwie.
    • brak.polskich.liter Wyjasnij mi 12.03.09, 17:54
      w jaki sposob kobiety takie, jak Ty, wynajduja te wszystkie ludzkie smieci -
      zapijaczone, toksyczne, popieprzone, chamskie, sklonne do przemocy, traktujace
      te kobiety, jak g... na obcasie?
      Casting sie robi, ogloszenie w prasie zamieszcza, na wysypisku poszukuje, czy
      tez trzeba miec wbudowany jakis specjalny ¨shit attractor¨?

      Po przeczytaniu Twojego postu bardzo mnie to zaintrygowalo.
    • marzeka1 Re: Trudna decyzja 12.03.09, 18:03
      Gdzie ty widzisz trudną decyzję? 8 lat zmarnowałaś na pijaka, chcesz więcej?
      Puknij się w głowę, nim on puknie twoją główką o ścianę, no ale ty wiesz, że
      "Mogę na niego liczyć,jest dobrym
      > człowiekiem.". Gdzie niektóre kobiety wydobywają takie śmieci?
      • omegab6 Re: Trudna decyzja 12.03.09, 18:19
        to nie jest rada.Pomyśl,na 12 miesięcy w roku, 1 jest zły.Reszta to
        dobre.Ile jest małżeństw,niby dobrych a żrą się codziennie?I leją?
        • swinka-morska Re: Trudna decyzja 12.03.09, 18:26
          > to nie jest rada.

          Owszem to jest rada i ja też tylko mogę powtórzyć - wywal wrzoda ze swojego życia.
        • marzeka1 Re: Trudna decyzja 12.03.09, 18:28
          Jeśli to nie jest rada, to marnuj dalej życie ma alkoholika i przemocowca.
          "Pomyśl,na 12 miesięcy w roku, 1 jest zły"- to ma być niby argument????? Na co?
          Że chleje i uderzył cię i ty czujesz się winna, bo wiesz,że on pierwszy nie
          wyciągnie ręki??? Jestem 20 lat po ślubie i NIGDY nie zdarzyło się, by mąż się
          kiedykolwiek tak zachował, nie widziałam też go nigdy pijanego, a na to jestem
          uczulona, bo ojca zabił pijany kierowca, więc głupoty gadasz o świetnych 11
          miesiącach przy takim śmieciu, a 1 złym. Raz cię uderzył, następny raz przyjdzie
          mu łatwiej.
        • e.logan Re: Trudna decyzja 12.03.09, 19:21
          Jestes wspołuzalezniona. Twoje slowa najdobitniej o tym swidcza.
          Wiem ze nie wierzysz,ze uwazasz ze myle sie itd.Ale uwazam ze
          powinnas pojsc do poradni leczenia wspoluzaleznien.
    • triss_merigold6 Re: Trudna decyzja 12.03.09, 21:30
      - on kocha pić, Ty dajesz mu iluzję normalności
      - nie ma trudnego charakteru tylko jest alkoholikiem
      - nie możesz na niego liczyć, nie łudź się
      - nie wiesz jakim jest człowiekiem, bo pije
      - to nie brak wylewności tylko stępienie uczuć normalne u alkoholika
      - nie przeprasza Cię serio tylko manipuluje - dajesz mu komfort
      chlania
      - gdy trzeźwieje etc. - ma głód alkoholowy dlatego jest nie do
      zniesienia
      - nie ma wyrzutów - zastanawia się jakie manipulacyjne zagranie
      wybrać
      - on sie nie zacina tylko stosuje samookłamywanie, że Ty jesteś winna

      Dziecko drogie, rzucając go oddasz mu przysługę, bo teraz wyłącznie
      wspierasz go w chlaniu. Zrób coś dla siebie i idź do AA dla
      współuzależnionych.
      • mamusiafranusia Re: Trudna decyzja 12.03.09, 23:30
        Jeśli uważasz,że poprzednie posty nie były radami to w czym problem,
        dzwoń do niego,przeproś i pozwalaj się poniżać przez resztę życia :(
    • enith Re: Trudna decyzja 13.03.09, 01:45
      Twój kochaś alkoholik nieźle ci wyprał mózg przez te 8 lat, skoro po tym, jak mało nie oberwałaś od niego w ryja, zastanawiasz się jeszcze czy i jak go przeprosić. Fajny żart, naprawdę, z tłumaczeniem ciężkiego alkoholizmu (1-2 tygodniowe pijackie ciągi, a po nich jeszcze jazdy spowodowane odstawieniem alkoholu) "trudnym charakterem". Idź się dziewczyno, leczyć, a jak uważasz, że nie masz z czego, to zadzieraj kiecę, leć przepraszać gnoja, który traktuje cię jak śmiecia i nie żal się na forum, że cię trochę "poszarpał". Może jak cię "poszarpie" tak, że trzeba będzie jechać na pogotowie szyć twój rozbity łeb, sama dojdziesz do wniosku, że związałaś się z łajdakiem, pijakiem i przemocowcem, i jedyne wyjście z tej sytuacji to całkowite odcięcie się od niego.
      • e.logan Re: Trudna decyzja 13.03.09, 08:24
        G , prawda.Wtedy bedzie go tlumaczyze to jej wina, ze wiedziala ze
        jak jest na kacu to nerwowy wiec po co go zdenerwowala.

        Spoko owinal ja wokol palca.
        • moreno68 Re: Trudna decyzja 13.03.09, 09:00
          Czyli żle traktuje Cię tylko przez 1 miesią a pożniej masz wolne od
          przemocy?
          Boisz się samotności inaczej dawno odeszłąbyś z takiego toksycznego
          związku z alkoholikem.
          Jest tyle poradni AA może udaj się po poradę do którejś z nich.
          Niezależnie od tego jak sobie to w głowie tłumaczysz Twój związek to
          patologia.
          Chcesz z nim byc- on musi chciec się leczyc.

          Znajdujesz piękne wytłumaczenia jego nienormalnego zachowania i
          tyle.I nie wiem czemu za wzorce stawiasz związki w których żle się
          dzieje ...a nie takie które są dobre.Zmien sposób myślenia,
          psycholog i zacznij wiezryc w siebie.
    • arieta Re: Trudna decyzja 13.03.09, 20:06
      Wydaje mi się, że jeśli nie planujesz dzieci i wspólnego mieszkania z twoim partnerem, to fakycznie jest ok. Odezwij się do niego, bo wygląda na to, że inaczje się nie da. Zaproponuj może terapie. Ty dorosła kobieta ten jeden miesiąc w roku jakoś przeżyjesz. Chociaż przypomnij sobie jak było pare lat, czy to zachowanie się nie nasila?
      Jesli chcesz miec dzieci i razem z nim zamieszkac, to wg mnie komplikuje sprawe, bo dzieci sobie z jego zachowaniem nie poradza. Bede przestraszone, bedzie im brakowalo poczucia bezpieczenstwa, wyrosna na ludzi z obnizona samooocena. W takim wypadku, moze zasugeruj mu terapie i zobacz jak na to zareaguje - jesli odmowi, lub zadeklaruje chec podjecia terapii, ale na deklaracji by sie skonczylo, to zasnanowilabym sie nad skonczeniem tego zwiazku. W imie swojego szczescia jako osoby, ktora chce kiedys zalozyc rodzine.
      • omegab6 Re: Trudna decyzja 13.03.09, 22:38
        chociaż jedna budująca odpowiedź.Mam dziecko,które go
        uwielbia,mieszkamy osobno( nie z nim),nie leje mnie,ten miesiąc w
        roku pije u siebie,chodzi na terapię parę lat,jest poprawa.Ale co to
        za terapia,jak psychoterapeutka proponuje mu spotkania np w sobotni
        wieczór w knajpie?A tak w ogóle to znam paru alkoholików niepijących
        po 12,18 lat i są bardzo wartościowymi ludźmi,więc nie można każdego
        pijącego pisać na straty.
        • triss_merigold6 Re: Trudna decyzja 14.03.09, 10:08
          Pan najwyraźniej nie chodzi do AA. Jaka poprawa skoro facet nadal
          pije?
          Dziecino - słowo klucz NIEPIJĄCYCH. A Twój PIJE. I nic nie wskazuje
          na to, że miałby przestać. Ty go wyłącznie wspierasz w chlaniu.
    • groszek-5 Re: Trudna decyzja 14.03.09, 10:58
      Takich glupich bab na swiecie jak ty jest wiecej.Podziwiam cie,za to,ze lachudra
      pijana lapy wytrzasa nad toba a ty tewierdzisz,ze go kochasz i raczej to twoja
      wina byla doprowadzajac go do tego.Dam ci jedna rade:na leczenie to ty powinnas
      sie zglosic.A on przy najblizszej okazji powinien ci tak dolozy,zebys pare
      tygodni pomieszkala w szpitalu.Moze nareszcie ci troche rozumu przyjdzie do
      glowki.Zycze powodzenia.
      • omegab6 Re: Trudna decyzja 14.03.09, 13:05
        Macie wszyscy rację.Poszłam do swojego nic nie wartego człowieka i
        mu powiedziałam:spadaj koleś,tylu jest cudownych,mądrych ludzi np na
        forum,że zrywaj się.Każdy z nich jest
        idealny,oczytany,czyściutki,pracowity,nie pije,nie pali,w łóżku
        super a miłość do bliźniego aż wylewa się na zewnątrz.Każdy
        podniesie Cię na duchu,powie dobre słowo,ludzie bez skazy.To nie
        jakieś dziwaki,sfrustrowane,zaniedbane kobiety,które udany seks
        miały 20 lat temu albo nigdy,albo nieżyczliwi faceci.Przwdziwi
        psychoterapeuci!Tylko poradnie takie swieciłyby pustkami.Gdzie Wy
        macie serca?Czytacie ze zrozumieniem?Mam swoją pracę,swój dom,swoje
        życie,nie planuję związać się na amen.Jak pije,mnie tam nie ma.A
        kupa ludzi,ktora nigdy nikogo nawet nie poszarpała,to wykończyła
        psychicznie.Nie bronię pijaków ale wielu z nich ma serce.Tak
        powiedział mi kiedyś terapeuta.Do krytykowania to każdy.To każdego
        psychicznego trzeba odtrącić?Cukrzyka opuścić bo zjadl ciastko?
        Jestem bardzo atrakcyjną kobietą i nie boję się samotności,na jego
        kasie też mi nie zależy,Ale wokól mnie ,niestety, to prawie same
        dupki.
        • marzeka1 Re: Trudna decyzja 14.03.09, 13:31
          Kobieto, żadna z radzących nie ma idealnego życia jak z bajki, nie żyje z
          ideałem, bo takich NIE MA, po prostu nie ma. Tylko, że jest różnica między
          pijakiem i facetem, który rwie się bicia, a kimś kto ma wady takie czy inne. Dla
          mnie facet pijący ze skłonnością do przemocy jest do odstrzału.
          ".Nie bronię pijaków ale wielu z nich ma serce."- mojego ojca zabił pijak za
          kierownicą, uwierz, mam w dupie rozważania, czy taki pijak ma serce.
          Chciałaś pogłaskania po główce, że dobrze robisz? To twoje życie i jak zechcesz,
          to spędzisz je z kimś, kto ma dobre serce, a tylko raz w roku, przez miesiąc
          zmienia się w potwora.
        • brak.polskich.liter Re: Trudna decyzja 14.03.09, 13:54
          Bo oni tak z czystej zawisci, pani kochana. Te wszystkie sfrustrowane,
          niekochane, zapuszczone, niedopchniete forumowe pasztety az sie skrecaja z
          zazdrosci, ze Ty masz tak fajnie i probuja Twoj ideal Ci nieco obrzydzic. Zebys
          nie miala lepiej.

          "Tak to bywa, gdy ktos zazdrosci
          kiedy brak mu wlasnej milosci
          plotki plodzi,
          mnie nie zaszkodzi
          zadne obce zlo
          na moj sposob widziec ja:
          na glownie kwietny ma wiaaaaanek
          w reku zielony badyyyylek..."

          Ale sie nie daj. Wroc do swojego cudownego mezczyzny, blagaj o przebaczenie, a
          jak nastepnym razem spusci Ci wp..ol, nastaw drugi policzek. Tak, wiesz, po
          chrzescijansku. A rodzinie czy ludziom w pracy powiesz, ze ze schodow spadlas.
          Tylko dobry korektor i mocno kryjacy podklad sobie kup. Przyda Ci sie.

          Jedyne powazne zadnie w tym fragmencie: idz sie, dziewczyno, leczyc.

          >Ale wokól mnie ,niestety, to prawie same
          > dupki.

          Widocznie lubisz dupkow i na nich lecisz. Ludzie, ktorymi sie otaczasz, swiadcza
          o Tobie.
        • 18_lipcowa1 Re: Trudna decyzja 14.03.09, 14:05

          > Jestem bardzo atrakcyjną kobietą i nie boję się samotności,na jego
          > kasie też mi nie zależy,

          To juz nie rozumiem zupelnie po co z nim jestes?

          Ale wokól mnie ,niestety, to prawie same
          > dupki.

          No- i to jak blisko....
        • e.logan Re: Trudna decyzja 14.03.09, 15:48
          Gdzie Wy
          macie serca?Czytacie ze zrozumieniem?

          Widzisz My tu rozumiemy wieej niz Ty chesz sie nawet sama przed soba
          przyznac. Dlatego dostałaś takie a nie inne gopowiedzi.

          Bog oprocz serca daje czlowiekowi rozum i wolna wole. Jesli chcesz
          niszczyc sobie swoje zycie, to to rob ale nie szukaj poklasku wsrod
          innnych. Np. ja jestem DDA , a moja matka byla taka tę _a jak TY.Tez
          mowila, zobacz ale mamy dom , jak tata nie pije to jest kochany,a
          jednoczesnie znosila to co dzialo sie gdy byl na kac.No ale przeciez
          miala serce.
          Szydzisz ze jestesmy "prawdziwymi psychoterapetami". PO co dalas ten
          post, jesli drwisz z odp.


          Nie bronię pijaków ale wielu z nich ma serce.Tak
          > powiedział mi kiedyś terapeuta.Do

          Chodzisz do teo samego co Twoj maz?
          Wpisz sobie w wyszukiwarke "pijany zabil". I co ofiarom po ich sercu.
        • triss_merigold6 Re: Trudna decyzja 14.03.09, 17:06
          Jeśli wkoło masz samych dupków i agresywny, pijący ciągami alkoholik
          jest najlepszą dostępna opcją to może rozważ życie bez przydupasa?
          Zdrowiej.
    • arieta Re: Trudna decyzja 16.03.09, 19:33
      Czysta żywa agresja, jak poczytałam odpowiedzi. Jakby ludzi to wkurzało, że dziewczyna jest z alkoholikiem, wkurzało i chcieli ja dodatkowo za to ukarać, albo dokopać jeszcze bardziej.
      Zastanawiam się, bo mi się to wszystko aż takie tragiczne nie wydało, jesteś samodzielna, żyjesz osobno, nie bije cie.

      Jesli by zaczal cie bic, albo jesli corka by byla swiadkiem jakichs okropnych scen, to faktycznie trzeba gnac, a nie liczyc na poprawe wg mnie. Ale w takiej sytuacji, to mnie by bardziej przygnebial brak perspektyw, ze razem zamieszkamy, bedzie ze mna spal w jednym lozku, bede sie z nim budzila i takie tam. Ale ludzie maja rozne potrzeby. Moze tobie to pasuje.

      Jak serio masz watpliwosci, co do tego i potrzebujesz pomocy, to moze przejdz sie na jakas konsultacje do terapeuty..?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Trudna decyzja 19.03.09, 08:59
      Pisze Pani o dwóch sprawach, choć problem stanowił dla Pani
      jedynie sposób rozwiązania konfliktu, który wybuchł jednorazowo
      między Wami.
      Wygląda jednak na to, że nie da się go rozpatrywać bez połączenia
      go z chorobą alkoholową Pani partnera.
      To co się między Wami zdarzyło i dynamika Waszej kłótni może być
      przejawem postępujacej choroby.Trudności z opanowaniem impulsu,
      rozdrażnienia w okresie abstynencji, pojawienie się
      psychopoatycznych zachowań i braku empatii, brak krytycyzmu wobec
      swojego postepowania , to może być znak zmian charakteropatycznych
      spowodowanych nieleczoną lub źle leczoną chorobą alkoholową.Stąd
      taki sposób zachowania partnera w czasie kłótni i po niej, nałożony
      być może na i tak jego trudną osobowość.
      Powinien być to dla Pani znak ostrzegawczy. I dlatego zamiast
      rozważać kto kogo pierwszy powinien przeprosić, powinna Pani odbyć z
      partnerem poważną rozmowę. Polegającą nie tyle na manipulacyjnym
      użyciu groźby zerwania zwiazku, ale na postawieniu wyraźnego
      ultimatum, wyraźnych granic. Parner musi się zacząc rzetelnie
      leczyć. I to jest warunek utrzymania związku Jeśli mimo leczenia ,
      nadal pije, to takie leczenie trzeba zmienić. Pani może wspierać
      partnera w tym leczeniu, nie musi go Pani zostawiać, jesli czuje się
      Pani z nim związana i jeśli jest Pani gotowa unieść taki ciężar.
      Inaczej oboje chowacie głowy w piasek. Jesłi partnerowi zalezy na
      zwiazku, jesli poczuje powagę sytuacji związaną z jego zagrożeniem,
      powinien podjąć leczenie.
      W tej sytuacji problem przeprosin blaknie. Jeśli Pani kocha tego
      mężczyznę to warto zawalczyć o ten związek . Inaczej będzie Pani
      tylko wspierać jego uzależnienie. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • alina66 Re: Trudna decyzja 19.03.09, 11:08
      Po raz kolejny....
      Jestem dzieckiem dwojga alkoholików, byłam żoną alkoholika- przez 13
      lat.
      Wydaje mi się, że na Ciebie jeszcze za wcześnie, że nie bardzo
      chcesz widzieć rzeczywistość.
      Piszesz, że możesz na nim polegać - kiedy? Jak jest w ciągu to na
      pewno nie. Jak z niego wychodzi (nie wiem, czy się już trzęsie, poci
      i ma luki w pamięci - jak nie ma , to będzie miał) to też nie.

      Jeśli terapeutka umawia się z nim w knajpie, to są dwa wyjścia:
      a) to nie jest terapeutka
      b) on kłamie.

      Wiekszość alkoholików kłamie tak jak oddycha- organicznie.
      To nie jest złośliwość, nie chce mi się pisać, dlaczego kłamia,
      wejdź na strony dla współuzaleznionych- tam te mechanizmy są
      doskonale przedstawione.

      Poza tym to, że on nie ma wpływu na zycie Twojej córki, to jest
      Twoja wersja. Nie wiem, jak jest naprawdę, trzeba byłoby wiecej
      wiedzieć.
      Ale wiem, że alkoholizm niszczy wszystko wkoło i zostawia pustynię.
      Świat robi się bardzo malutki - zawęża się do pytania - pił? nie pił-
      to kiedy się napije?

      Bardzo cenię wypowiedzi pani Agnieszki, ale w kwestii alkoholizmu
      jestem radykałem. Nie wierzę w szczęśliwe życie z alkoholikiem -
      pijącym, czy też trzeźwym.
      Z grup, w ktorych był mój eks na odwykach po krótszym lub dłuższym
      czasie zaczynali pić wszyscy (!). Niestety, o takich, którzy
      przestali i nie piją 12,15,18 lat to ja tylko czytałam....

      Ojciec i matka przestali pić. O matce tutaj pisałam.
      Ojciec przestał pić ze względu na stan zdrowia, po sześćdziesiątce.
      Wybaczyłam, ale nie zapomniałam.

      Decyzję możesz podjąć tylko ty, i ty będziesz ponosić jej
      konsekwencje, aczkolwiek nie tylko ty....


    • marzena-max Re: Trudna decyzja 19.03.09, 11:17
      Droga Omego. Tak to już jest na tym forum, że nie należy liczyć na
      zrozumienie ani życzliwość. Forum wykorzystywane jest przez
      forumowiczki do ubliżania, uwłaczania, oreagowania własnych
      frustracji. To trochę tak jak w samochodach. Jeśli zamknięty jestem
      w swojej klatce- to mogę sobie drugiemu pokazać środkowy palec
      nawymyślać od najgorszych, wyśmiać itd. Bo mi nic nie zrobi. A jaki
      wtedy jestem ważny!! One po prostu próbują podbudować poczucie
      własnej wartości- Twoim niestety kosztem. Nie rozumiem jak można
      komuś tak chamsko odpowiedzieć jak- idź się puknij, idź się lecz,
      jak się pier...nie w ryj... No ręce opadają. Można mieć własne
      przekonania i poradzić Omedze żeby nie odzywała się do faceta, czy
      też przemyślała odejście ale w kulturalny, spokojny sposób. Osoby
      proszące o radę- mają z reguły problem, czymś się martwią. Nie widzę
      powodu tak chamskiego poniżania czyjejś godności. Omego- im brak
      empatii. To, że Ty kochasz takiego człowieka, wasze wspólne
      przeżycia, dobre chwile są dla nich niczym. Jesteś rozdarta,
      nieszczęśliwa i ja to rozumiem. Dlatego głęboko przemyśl rady Pani
      Agnieszki ponieważ zazwyczaj tylko one są wartościowe spośród
      wszystkich forumowych odpowiedzi. Ja osobiście uważam, że może facet
      wcale się nie leczy ale Cię oszukuje? Nie wyobrażam sobie sesji w
      knajpie. Idź pogadaj z jego terapeutką. Poza tym to, ze go
      usprawiedliwiasz i bierzesz na siebie część odpowiedzialności
      rzeczywiście może świadczyć o zespole współuzależnienia. Warto się
      zastanowić nad uczestnictwem w jakiejś grupie wsparcia.
      Pozdrawiam
Pełna wersja