Dodaj do ulubionych

Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie.

17.03.09, 08:23
Dla mojego meza stałam sie wariatka.
Ale od oczatku.Jestesmy długoletnim małzenstwem.Przez te nascie lat
byly u nas rozne momenty w zyciu.Ale jedno bylo pewne.Ze moj maz nie
musiala sie przejmowac dziecmi(z czasem 3), domem i wszystkim co sie
z tym wiaze , a wiec opalem , oplatami czy nawet dziecmi.Zawsze mial
tepa pewnosc ze sa najedzone , czyste ze odrobie z nimi lekcje,
przytule i opowiem bajke na dobranoc. On w tym czasie piol sie po
szczeblach swojej karierki i rozwoju.99 % jego pracy to
delegacje.Chociaz ostatnio miewał mase zlecen na miejscu .NO a ja
stanelam w miejscu. .Nie pisze ze to tylko jego wina , to tez moja
bo dalam sie zepchnac na margines , nie walczylam . Ale wybieralam
na ten czas najlepsze rozwiazania i tak zylam.

Zycie bieglo .Kiedys mielismy problem wynikajace z braku
komunikacji miedzy nami .Obiecalismy sobie ze bedziemy juz zawsze z
soba rozmawiac, mowic do siebie , nie wazne czy rzezy ciezkie i
kontrowersyjne czy o pie...ch. No i tak bylo. Życie biegło dzieci
mi odrosly i chcialam zainwestowac w siebie , swoje zycie. Jednak
stwierdzilam ze jestem wprost autystyczna publicznie. Boje sie
zmian, wyjscia do ludz, zmiany. Czuje sie zagubiona i nie na
miejscu. A najlepiej czuje sie w domu.NA dodatek on chce budowac
dom , a ja nie chce.Nie teraz i nie tak jak on to widzi.
POwiedzialam mu to. I to ze czasami nei radze sobie z tym co
czuje, ze drobiazg , bibelt potrafi mnei wywalic z spokoju i
zdenerwowac, a na dodatek mam irracjonalne lęki.Np. wstaje rano i
stwierdzam ze sie boje obawiam ale nie wiem czego. Na dodatek mam
koszmary.W 99% nocy przespanych to mam JAKIS SEN.A to sia mi sie
zmije w lesie i jedna mnie kąsa, a to ze moj maz tonie z samochodem
w basenie. CZasami do tego stopnia ze rano czuje jeszcze ten bol czy
jestem po wytracona.Pozniej wszystkow raca do normy ale jak sie nie
denerwowac gdy sni mi sie ze maz tonei i czuje ten bol po straie
albo w snie widze ze mnei zdradza.

Postanowilam z M ze pojde do lekarza. Zapytalam go wtedy czy ma
manie za wariatke, powiedzial ze nie ze jestem poprostu wrazliwsza ,
jednak moze sie to przerodzic w chorobe.

Jednak cos peklo miedzy nami. Co kolwiek nie zrobie jest
rozpatrywane w aspekcie. Kiedy pojdziesz do lekarza, kiedy zaczniesz
sie leczyc. Nie chodzi o zadne ekstemalne sytuacje tylko o to ze
czasami sie zdenerwuje, np. na nastoletnia corke gdy mi prycha,
strzela po raz kolejny focha , obraza sie. Nie moge wogole okazac
emocji , bo odrazu pada to pytanie. Jestem wprost pzrerazona nim.
TEraz dopiero czuje sie jak wariatka.
Np. wczoraj podczas filmu poszlam robic nam kanapki i mialam rozmowe
z corka o babci i ciotkce. Na moje -poczekaj brat cos mowi-
strzelila focha a mi rece opadly. Poszlam do gory i poplakalam sie
bo mwoie ze nie wiem jakznia rozmawiac ze mam dosc jej obrazania
sie .Na co maz mnie za atakowal ze mam pojsc do lekarza ze moje
zachowanie nie jest adekwatne do sytuacji, ze ona m juz dosc moich
humorow. Tlumacze mu ze nie radze sobei chwilami z nasza
nastolatka , bo przejmuje sie tym co robi ale nie moge jej ciagle
dawac 100% uwagi .A jak na chwile zajme sie ktoryms inny to ona chce
akurat rozmawiac ,a jak nie moge teraz zaraz to juz prychanie , odp
w stylu "no jo", "ale zal" itd.

Najgorsze jest to ze maz wykorzystal przeciwko mnie moje zaufanie
ktorym go obdazylam. Powiedzialam co mialam w sercu na dnie a on
zrobil sobie z tego trawnik i juz nic nie moge.Np. wczoraj zapytalam
dlaczego dzien predzej wieczorem nie chcial bym nagrala ze mnie
kocha.(Ciagle to mowi) a ten zly - Ty myslisz ze to jest normalne
zachowanie??..No ale jak zapytalam odrazu to byl urazony i ze na nim
wymuszalam. Podobnie jest w innych drobnych sytuacjach.

CZy dla was tez jestem wariatka. Co zrobic by nie bac sie wyjsc do
ludzi. Nawet nie wiecie ile bym dla za to by ktos powiedzial mi rano
ubieraj sie idz tam do pracy .Nie musisc wiecznie sluchac tego
samego, nie robic wszystkiego w domu a jak cos nie tak t slysze
odrazu o tabletkach i lekarzu.

Mam dzis zapuchniete oczy i czuje sie jak wyprana. Wiem napisalam
bardz dlugi wacik ale potrzebuje porady a jak bym obiela to nie
przedstawilabym calej sytuacji.
Obserwuj wątek
    • annb Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 17.03.09, 08:47
      Mnie sie wydaje ze mąz cię wysyła do lekarza bo się boi ze mu się
      darmowy robot wieloczynnosciowy psuje.
      To tak jak odstawic pralkę do serwisu.Pralki si enei docenia dopoki
      sie nie zepsuje.
      niestety sama go tego nauczylas.
      pewnie pan na samą mysl o tym ze zona zaniemoze i on zostanie z
      całym bajzlem do obrobienia, dostaje ścisku wszystkiego.
      A ty dalas sie wpedzic w ten kierat.
      N atwoim miejscu poszukałabym sobei terapii albo po prostu wygadala
      ludziom ktorych lubisz/szanujesz i wiesz ze cię nie zawiodą.

      • milsza Uwierz w siebie 17.03.09, 09:33
        i nie daj sobie wmówic,ze powinnaś sie leczyć.Najlepszym lekarstwem na twoje złe samopoczucie jest znalezienie pracy-wiem,co mówię.Moze to sie wydawac trudne dla Ciebie,pewnie masz wiele oporów,ale piszesz tez,że chciałabyś co rano wybywać z domu,do pracy,do ludzi.Po prostu brak Ci odwagi-typowe podejscie:chcialabym,ale sie boje.Ja musialam szukac pracy po 20 latach zasiedzenia sie w domu,majac dobrze po 40stce i czujac lęk przed ludzmi.Pewnie nigdy nie zdobylabym sie na podjecie pracy,ale sytuacja i zmiany,jakie musialam dokonac w swoim zyciu wygonily mnie do roboty.Przepracowalam zaledwie 4 m-ce i znow szukam pracy,ale nie uwierzysz ,ile ja w tym czasie uslyszalam komplementow na swoj temat,otwieralam oczy ze zdumienia slyszac pochwaly,czulam sie taka dowartosciowana,samodzielna,zaradna itp.Siedzac w domu przez te lata zakodowalam w sobie ,ze nie nadaje sie do pracy i ludzi,miewalam rozne dolegliwosci-po prostu poczulam sie stara!!Nie mowiac juz o wiecznej apatii i o pretensjach do wszystkich i do siebie.KOszmarr!
        Jestem pewna,ze nic Ci nie dolega,nie daj sie wkręcac męzowi w takie dyskusje-zrob mu psikusa i zabierz sie szukanie pracy,wychodz na spacerki,oswajaj sie z ludzmi,daj domownikom odpoczac od siebie,a jednoczesnie szykuj im niespodziankę .Kiedy ja pracowalam poznawalam nowe oblicze moich chlopakow-nastolatkow-okazali sie zaradnymi ludzmi i zaczeli z podziwem na mnie patrzec,pomagali mi w domu wiecej niz zwykle(no teraz tez oczywiscie).Ty juz sie dosc nasluzylas domownikom-odstaw ich od piersi i skup sie na sobie.Zareczam Ci,ze kiedy pojdziesz do pracy,to wielu z tych dzisiejszych problemow nie bedziesz zauwazala,Twoje mysli skierujesz na inne tory,a kiedy maz rzuci glupią odzywką typu:lecz sie,to go wysmiejesz,bo bedziesz znala swoja wartosc.Głowa do góry-dasz radę:))
    • kicia031 Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 17.03.09, 09:30
      1 sprawa - najwazniejsza - ty
      Idz do lekarza. Moze to depresja, moze menopauza, moze stany lekowe.
      zanim pojdzies, zacznij brac deprim, albo jakis ekwiwalent, wielu
      ososbom naprawde pomaga.
      2 - maz
      ja nie ukrywam przed swoim partnerem depresji, ale tez o niej
      specjalnie nie rozmawiam, ani sie nie zwierzam z przebiegu leczenia.
      To moja intymna sprawa. Moze warto, zebys ty tez zachowala to dla
      siebie? Nie kazdy jest tak swiatly, by nie pojawily mu sie w glowie
      jakies uprzedzenia.
    • amb25 Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 17.03.09, 10:58
      Witaj.
      Idz do lekarza (psychiatry). Co Ci szkodzi? Jesli lekarz znajdzie
      jakas przyczyne to bedziesz sie leczyc i juz, a jak nie znajdzie to
      bedziesz miala dowod dla meza. Leki i strachy moga byc objawem
      roznych zaburzen, ktych mozna sie pozbyc w czasie leczenia. Nie
      leczone moga sie nasilac.
      A psychiatry sie nie boj. Nawet fajnie jest - siedzisz i
      rozmawiasz:) Jesli Cie stac to idz prywatnie. Moj maz ma depresje i
      jego psychiatra powiedzial, ze teraz w medycynie sa trendy, zeby
      leczenie prowadzic przy wspoludziale rodziny (zony) bo ta choroba
      dotyczy calej rodziny. Wiec maz musialby sie tez zangazowac.
      Potem sprobuj psychoterapi. Jesli znajdziesz jakas dobra to moze Ci
      sie zmienic punkt widzenia i znikna leki, strach.
      Wszystko jest dla ludzi, a skoro moze pomoc to czemu nie?
    • kat-le Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 17.03.09, 11:45
      witam,
      tak jak pisaly dziewczyny - idz do psychiatry, psychologa na terapie
      cokolwiek, ale nie ze wzgledu na to co mowi twoj maz tylko dla
      siebie - zeby pomoc sobie ze swoimi problemami, emocjami. sposob w
      jaki mowi maz sugeruje ze jest problem z toba, ma to zabarwienie
      negatywne, ty zaczynasz zle o sobie myslec a nie trzeba sie bac,
      wstydzic poszukiwac pomocy dla siebie i nie ma w tym nic zlego.
      wlasnie plus dla ciebie, ze widzisz problem, martwisz sie relacjami
      z corka i chcesz cos z tym zrobic. pozdrawiam
    • gazfor1 Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 17.03.09, 19:37
      Monotonia życia codziennego sprawiła ze masz złe samopoczucie,czujesz się niedowartościowana.W twoim przypadku najlepszym lekarstwem byłaby praca,kontakt z ludzmi jest bardzo ważny,choćby 2 godzinki z sąsiadką na kawie.No właśnie,ale jak tu iść do ludzi kiedy się ich boję-powiesz.Twoje lęki i nerwowość są niestety już oznaką chorobową,wymagającą leczenia.Staraj się panować nad emocjami w stosunku do dzieci,ponieważ wasz kontakt się urwie ijeszcze pogorszysz swoją sytuację tzn.będziesz winić za to siebie i pogłębią się w tobie wyrzuty sumienia.Może trzeba być bardziej wyrozumiałym dla dorastających dzieci,więcej uśmiechu dla nich,pochwał.Pamiętaj,dzieci są dobrymi obserwatorami i może im się udzielać twoje złe samopoczucie.Wydaje mi się,że mąż ma rację,musisz iść do psychiatry.Nie jesteś wariatką,tylko te lęki są niepokojące,bez leków psychotropowych możesz sobie nie poradzić,a długotrwały stres prowadzi do braku koncentracji.W twoim życiu musi zajść jakaś zmiana na lepsze, wtedy wszystko się unormuje.A może nowe miejsce zamieszkania to nie taki żły pomysł?
      • gazfor1 Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 17.03.09, 19:46
        Może chciałabyś odpisać,porozmawiamy sobie,to też jest w pewnym sensie terapia.
    • eastern-strix Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 17.03.09, 23:34
      dla mnie to jest nerwica (placzliwosc to dosc czeste) i depresja.

      zyjesz w klatce- Twoje poczucie wartosci zalezy od tego, co inni o Tobie mysla,
      a nie powinno.

      Jak corka strzela focha to dlatego,ze ona ma problem nie Ty. Byc moze
      rzeczywiscie cos ja w Twoim zachowaniu drazni ale spokojnie, to nie koniec
      swiata. Corka jest pewnie nastolatka i nie wypada, zeby dorosla kobieta plakala
      przez fochy takiej pannicy ;)

      Ale rozumiem, ze Ty placzesz, bo wszystko Cie wyprowadza z rownowagi.
      To jasne - potrzebujesz oddechu, swiezego powietrza, wiary w siebie.

      I asertywnosci.

      Chyba nie lekarz ale terapeuta i nie po to,zeby Ciebie zmieniac, ale zeby
      pokazac,co doprowadzilo Cie na skraj zalamania i jak sie z tego wykaraskac.

      Mezowi wygodnie myslec, ze to Ty potrzebujesz pomocy medycznej, bo to oznacza,
      ze to Ty masz problem, anie on. A moze sie oakzac, ze cala rodzina potrzebuje
      kogos, kto pomoze Wam spojrzec na wszystko z dystansu.

      Ja byms ie wybrala do terapeuty i to z mezem (zawsze mu mozesz powiedziec,ze
      bedziesz sie pewniej czula we dwoje).
      • miacasa Re: Bardzo prosze o pomoc.Pogubiłam sie. 18.03.09, 10:44
        też pomyślałam, że dopadła cię nerwica i rozmowa z dobrym psychologiem bardzo by
        cię wzmocniła i podbudowała

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka