alf1312
28.03.09, 19:52
Witam
Od jakiegoś roku jestem biernym członkiem tego forum, dziś zebrałam się w
sobie i postanowiłam się wyżalić i poprosić o Waszą opinię dot. mojego
problemu. Jestem w zwiazku nieformalnym 6lat mamy 4letnie dziecko, pracuję,
studiuję na ostatnim roku ale wciąż coś nie gra. Nie jestem szczęśliwa powodem
jest mój partner. Kiedy go poznałam był wspaniałym człowiekiem strasznie się
zmienił po urodzeniu dziecka nic go nie interesuje, nie ma ochoty pracować
pieniądze ciągnie od swoich rodziców, ma problemy z narkotykami na co z resztą
przeznacza 90procent pieniedzy które ma. Około 11 każdego dnia wychodzi do
kolegi i wraca na obiad około 16 pożniej znów wychodzi i wraca około 19
zasiada przed komputerem i gra w gre do 1 w nocy nie interesuje się niczym. Ja
pracuję od 8 do 17 a w tym czasie dziecko powinno być z nim w domu a on o
9rano dzwoni po rodziców którzy ją zabieraja bo on chce miec wolny czas mam
dość najgorsze jest to że strasznie manipuluje ludzmi nawet mną jestem osobą o
dobrym sercu niekonfliktową ale serce mi się kraje jak on cały dzien ma wolny
dziecko odda mamie a przychodze po pracy a tu jak by w mieszkaniu tajfun
przeszedł łóżka nie pościelone jak jadł śniadanie tak zostawił pokruszone to
ja od progu zaczynam obiad robic za odkurzacz sprzatać ścielić itp a i tak
cały czas słyszęod teściów ze to ja jestem zła bo mam syf itp zarabiam się po
pachy dlaczego oni nie widzą swojego synka? W świeta mój partner poszedł w
wigilie koło 20 do kolegi na wódke i wrócił po 3dniach a mi wbyło wstyd sie
przyznac ze siedziałysmy same całe świeta bo nie chciał sie z nami opłatkiem
podzielic.
Jutro są moje urodziny zrobiłam dobrą kolacje postanowiłam małą wczesniej
położyc spac a on 20min temu przychodzi i mowi ze idzie na wodke do kolegi mam
łzy w oczach bo jak on może??? Wiem ze jak mowi ze idzie na wodke nie bedzie
go 2dni bo sie jeszcze nie zdarzyło żeby wrócił. Tak jak napisał wczesniej
manipuluje ludzi tak znakomicie ze nawet jak przyjde z pracy to podsuwam mu
pod dziubek obiad i wynosze talerze nie raz sie zdarzyło ze był nie w sosie ja
nie zrobiłam czegos co on chciał to wywalał mi wszystkie ubrania z szafek
(dodam ze mieszkanie jest moje), co do jego wierności zdradził mnie 4razy w
ciągu tych 6lat plus jakies niezliczone ilosci smsow z jakimis paniami. Mam
dosc chcem zeby sie wyprowadził ale najbardziej żal mi jest dziecka (z drugiej
strony nie chcem zeby patrzyła jak mnie pomiata czy wyzywa bo zawsze mówi Kasi
mama to ku... a ona powtarza) i chyba boje się samotności takiej intymnej.
Proszę doradzcie mi wszyscy mowią że jestem głupia ze z nim jestem ja tez to
wiem wiem ze na mnie nie zasługuję dodam ze mieszkamy w bardzo małym
miasteczku i zadne grupy wsparcia czy terapie nie wychodzą w gre
Dziękuje za doczytanie do końca