Dodaj do ulubionych

Różnica poziomu intelektualnego w związku?

29.04.09, 13:34
Czy taki związek ma szanse na przetrwanie? Czy to, że partnerów dzieli
przepaść intelektualna można jakoś przeskoczyć, zaakceptować, przyzwyczaić się
do tego?
Półtora roku temu poznałam faceta. Ja, wykształcona, oczytana, elokwentna, ze
sporą wiedzą, on po zawodówce, bez szerokich horyzontów i większych ambicji.
Miał w sobie coś, co mnie do niego przyciągało, zaczęliśmy się spotykać.
Początkowo żadne z nas nie zakładało, że to będzie związek na całe życie, ale
z czasem przyszła silna miłość i coraz bardziej chcieliśmy być razem, budować
wspólne życie. Więc zamieszkaliśmy razem. W zasadzie jest super, mamy
wspólne plany i cele życiowe, wspólną pasję, oboje chcemy tworzyć trwały i
silny związek. Wiele rzeczy w nim doceniam - to, że mimo braku zawodu i stałej
pracy (zawodówkę pominę milczeniem) jest zaradny i potrafi poradzić sobie
finansowo w życiu. Jest ciepły i czuły, chętnie pomaga mi w domu, jest
pracowity. I wszystko byłoby super, ale...
Coraz częściej przeszkadza mi to, że brak mu wiedzy, że brak mu elokwencji, że
nie potrafi się ładnie wysłowić, że robi masakryczne błędy językowe. Nie ma w
nim żadnej chęci rozwoju intelektualnego, nic nie czyta, w telewizji ogląda
wszystko jak leci, najczęściej głupawe filmy kategorii C. Czasem obejrzy ze
mną coś bardziej ambitnego, ale nie da rady z nim potem o filmie porozmawiać,
bo nie jest w stanie zapamiętać ani tytułu filmu, ani nazwisk aktorów, a jego
jedyna opinia o obejrzanych filmach to czy był fajny, czy nie. A dla mnie to
za mało - ja potrzebuję dyskusji, rozmowy, wymiany myśli, opinii, przekazania
sobie wartości jakie się wyniosło czy to z obejrzanego filmu, przeczytanej
książki czy choćby z towarzyskiego spotkania. A on mi tego nie da, bo
masakrycznie brakuje mu słownictwa, bo nie potrafi nazwać wielu rzeczy po
imieniu, bo od razu wszystko zapomina. Ostatnio odkryłam, że ma spore problemy
z czytaniem, dużą trudność sprawia mu płynne czytanie, przekręca proste
wyrazy, często duka sylabami jak dziecko w pierwszych klasach podstawówki.
W sumie można by mi powiedzieć, że widziały gały co brały. W pewnym sensie
tak, choć nie do końca. Kiedy nasz związek był coraz silniejszy sporo
słyszałam od niego, że musi mi dorównać bo wie, że inaczej mnie starci. Bardzo
mnie to wtedy ucieszyło, zaimponował mi tym, że chce się rozwijać. Ale
niestety to były tylko słowa. Przez półtora roku w zasadzie nie zrobił nic. W
zeszłym roku mówił, że zamierza się podciągnąć, pójść do szkoły wieczorowej,
zacząć się znowu uczyć. To też mi bardzo zaimponowało, tym bardziej że nigdy
nie naciskałam żeby uzupełnił swoją edukację. Ze szkoły nic nie wyszło, w tym
roku mówił już to samo, a ja obserwując jego niechęć do zdobywania wiedzy już
przestałam w to wierzyć.
Wielokrotnie z nim rozmawiałam na temat tego, żeby się rozwijał. Podsuwałam
pomysły na poszerzanie słownictwa, na rozwój horyzontów, na zdobywanie wiedzy,
erudycji. Podsuwałam mu ciekawe książki, mówiłam że czytanie go rozwinie,
wzbogaci jego ubogi język. I nic. Zawsze twierdzi, że tak, to jest dla niego
ważne, że bardzo chce, ale wszelkie moje działania i pomysły torpeduje. A to
jest zmęczony, a to głowa go boli, a to nie ma czasu, a to praca, a to już
późno i pora spać. Kiedy mówiłam, że skoro moje pomysły mu nie odpowiadają to
niech wysunie własne, to nie miał żadnych. A nie, przepraszam, postanowił
zapisać się do biblioteki, bo książki które mam w domu go nie interesują. To
też uważam za wykręt, bo twierdzi, że chciałby poczytać coś o II wojnie
światowej, a ten temat akurat mnie pasjonuje i mam sporo takiej lektury. Ale
nie, te nie są dobre, choć nawet ich nie przejrzał. Do biblioteki jak na razie
oczywiście się nie zapisał.
W zasadzie tracę już siłę do walki o to, aby obudzić w nim jakieś ambicje,
chęć rozwoju intelektualnego. Być może jemu to wcale nie jest do szczęścia
potrzebne. Tylko od jakiegoś czasu coraz trudniej jest mi się z nim
porozumieć, bo z braku słownictwa nie potrafi wyrazić tego co myśli, a mnie
coraz bardziej męczy domyślanie się o co mu chodzi. I coraz częściej
zastanawiam się co będzie za parę lat, gdy hormony i chemia między nami nie
będzie już tak silna, a przepaść intelektualna będzie się pogłębiać, bo moja
chęć rozwoju jest bardzo silna, lubię się uczyć, lubię zdobywać nową wiedzę i
nie chcę stać w miejscu. Czy nasz związek ma szanse przetrwania, skoro on nie
będzie mi niczym imponował? Skoro nie będę miała o czym z nim rozmawiać poza
tym czy zaparzyć mi kawę albo co będzie na obiad?
Bardzo go kocham, nie chcę go stracić, fajnie nam się razem żyje, chcę z nim
budować wspólną przyszłość i związać się z nim już na zawsze, ale
coraz bardziej brakuje mi partnerstwa intelektualnego.
Ciekawa jestem czy są tu inne kobiety w podobnych związkach i jakie mają na
ten temat przemyślenia, doświadczenia życiowe.
Obserwuj wątek
    • staryoldboy1 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 14:11
      Jest taka piosenka: dałam ci serce, duszę i ciało. To znaczy
      wszystko, co mam najlepsego. Ty masz kłopoty z wzajemnym oddaniem
      duszy (umysłu). Rozumiem, że w sferze emocjonalnej i cielesnej
      wszystko układa się dobrze. Taki związek może prztrwać. Pod dwoma
      warunkami: zakaceptujecie odrębność intelektualną, odsdzielne
      znajomosci z tego zakresu, odmienne zainteresowania, wolność w tym
      zakresie oraz nie będziesz go na siłę uszczęsliwiała, douczała itp.
      Musicie zaakceptowac odmienne kregi znajomych, lektur, rozrywek itp.
      Róznice intetlektualne musi jednak rekomensować silne uczucie,
      podobny stosunek do dzieci, rodziny, a także silne więzi fizyczne.
      Czytałem o podobnym przypadku, nieudanym związku. Porazka wzięła się
      jednak nie z różnic intetelktualnych, ale z odmiennego stosunku do
      seksu, innego poziomu wzajemnych emocji itp.
      • weronika.3 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 15:20
        Najwyraźniej autorka tego posta nie jest w stanie zaakceptować tej różnicy
        intelektualnej. To raczej nie rokuje pozytywnie.
    • daria13 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 14:34
      Nie jestem w takim związku, ale jestem do Ciebie bardzo podobna, mam podobne
      potrzeby i nie wyobrażam sobie życia z osobą, ktora choć w minimalnym stopniu
      nie spełniała tych wlaśnie potrzeb.
      Jeśli teraz, kiedy jeszcze darzysz go uczuciem, doskwierają Ci te jego
      niedostatki, jak to będzie wyglądalo za jakiś czas? Są tylko dwa rozwiązania:
      albo znajdziesz sobie grupę znajomych, w realu albo w necie, z ktorymi będziesz
      realizowała się intelektualnie, albo poznasz kogoś, mężczyznę, który to wszystko
      Ci da i wtedy skrzywdzisz obecnego partnera, a i sama też nie pozostaniesz
      pewnie wobec tego obojętna. Myślisz o dzieciach? A jeśli to (wygaśnięcie
      uczucia, ew. poznanie kogoś ciekawszego) nastąpi już po urodzeniu się dzieci?
      Pomyśl o tym.
      Mężczyzna nie musi być geniuszem, ale musimy miec o czym z nim rozmawiać,
      wspólnie spędzać czas, razem się zachwycać albo dyskutować o różnicach w
      odbiorze. Wieczorem on bawi się pilotem, a co Ty wtedy robisz? Czytasz? Więc jak
      budować razem, kiedy tak naprawdę jest się osobno?
      Trochę przerysowywuję, ale z mojego punktu widzenia ten związek nie będzie dobry
      i trwały. Radzę zerwanie, dopóki jeszcze jest czas. Będzie bolało, ale potem
      docenisz takie rozwiązanie. Zwłaszcza jak poznasz kogoś zupelnie innego.
      Btw. dobranie sobie partnera idealnego, o tych samych zainteresowaniach i
      poziomie niestety też nie gwarantuje udanego związku, ale to już inna historia....
      Życzę mądrych decyzji.
      • staryoldboy1 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 14:43
        Z perpsketyywy faceta wygląda to nieco inaczej i mniej ostro. Myślę
        więc, że daria13 jest bliższa prawdy.
    • miacasa Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 14:46
      Znam dwie pary z taką dysproporcją na starcie. Pierwsza para: ona po studiach,
      on po zawodówce - pobrali się dość młodo, on skończył liceum dla dorosłych, zdał
      maturę, mają sześcioro wyjątkowo uzdolnionych dzieci i żyją całkiem szczęśliwie
      ale on bardzo chciał się nieco podciągnąć i uczył się na prawdę. Druga para: ona
      po studiach i kilku podyplomówkach, on po technikum, żyją jak przysłowiowy pies
      z kotem, w trudnych momentach on wyśmiewa się z jej wykształcenia lub sam siebie
      określa głupkiem. Mają dziecko, które bardzo cierpi podczas takich awantur.
      Jeśli zredukujesz swoje potrzeby i aspiracje może ci się udać utrzymać związek
      ale po co? Jak widzisz was za 10 lat?
      • verdana Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 15:03
        Pytanie brzmi - czy jest to facet inteligentny, ale niewyksztalcony,
        czy nieinteligentny i niewyksztalcony.
        Moge sie mylić, bo akurat ten temat znam, ale facet wyglada mi na
        niezdiagnozowanego , bardzo cięzkiego dyslektyka. To, ze po szkole
        nie umie czytać swiadczy albo o dysleksji albo o opóżnieniu
        umyslowym - a najwyraźniej uposledzony nie jest. Podobnie
        nieumiejetność opowiedzenia treści filmu jest typowa dla dysleksji.
        Choc juz niechęć do lepszych filmow - nie (chyba ,z e te lepsze są z
        napisami)
        Jesli dojdziesz do wniosku, ze facet jest inteligentny, choc
        niewyksztalcony, że można popracowac nad jego słownictwem itd, to
        widze pewne szanse. Jesli jest po prostu glupi - daruj sobie, nie
        wytrzymasz.
        • izabella68 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 12.05.09, 11:09
          jestem w związku inteligentnym facetem ale po zawodówce. Po latach obudziłam mu ambicje i konczy teraz wieczorówke. Po prostu tak był wychowany liczyły sie inne sprawy. Twój facet wydaje mi sie że jest po prostu niezdiagnozowanym dyslektykiem i tyle, z tąd te nietypowe problemy z czytaniem. Sprawdzcie to nawet dla własnej ciekawości.
    • glamourous Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 15:00
      Kiedy slysze o takim zwiazku, zawsze przypomina mi sie stary
      serial "Daleko od Szosy". Coz, mozna byc takim niewyksztalconym
      Leszkiem z prostej rodziny i nie pasowac intelektualnie do swojej
      wyksztalconej wybranki, lecz podstawa przetrwania takiego zwiazku
      jest jednak ped ku rozwojowi strony gorzej uplasowanej. A nie kazdy
      ma, tak jak Leszek, naturalne parcie do wiedzy, spory intelektualny
      potencjal, ambicje i chlonnosc umyslu. Dlatego wasz zwiazek rokuje
      IMO bardzo marnie, bo Twoj facet nie ma tych wszystkich powyzszych
      cech. Znalam kiedys kobiete po studiach, ktora poslubila prostego
      kierowce tira ktory taki prosty juz pozostal, ale po X latach, kiedy
      wszelka chemia miedzy nimi wygasla kobieta nie miala juz zupelnie o
      czym z nim rozmawiac i nawet tego wsrod znajomych nie ukrywala.
      Mysle, ze poki jestescie na etapie mocnego zakochania, chemii,
      hormonow, jeszcze takie roznice da sie jakos przeskoczyc, pozniej
      jednak bedzie coraz gorzej. Latwo jest idealistycznie glosic na
      poczatku zwiazku, ze milosc pokona wszelkie roznice i problemy - ale
      pozniej przychodzi jednak taki czas, ze zdejmujemy nasze rozowe
      okulary a chemia opada - i jesli nie ma z partnerem nawet o czym
      POGADAC to robi sie bardzo nieciekawie.
      Jak na moj gust to Ty po prostu z nim na dluzsza mete nie
      wytrzymasz, a dobre checi to za malo. Nie mozesz byc tez jedynym
      motorem jego ewolucji, bo konia mozna przyprowadzic do wodopoju,
      lecz nie mozna go zmusic do picia. Lepiej wiec chyba skonczyc ten
      zwiazek teraz, poki nie macie jeszcze wobec siebie wiekszych
      zobowiazan...

    • kammik Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 16:10
      Nie, nie ma szans. Dniem, w którym dobitnie sobie uświadomiłam, że moje
      małżeństwo nie ma szans na przetrwanie był dzień śmierci Jerzego Waldorffa. Mój
      ówczesny mąż, widząc w TV materiał o nim, zapytał "a co to za grubasek?"
      Co wy razem robicie, oprócz picia tej kawy i jedzenia obiadu?
    • brak.polskich.liter Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 19:16
      kepi_kepi napisała:

      > Ciekawa jestem czy są tu inne kobiety w podobnych związkach i jakie mają na
      > ten temat przemyślenia, doświadczenia życiowe.

      Przypomina mi sie moj pierwszy tzw. powazny zwiazek. Ja - wowczas w klasie
      maturalnej, planujaca studia, prace naukowa, etc. On - przystojny, z
      wyksztalceniem podstawowym, imajacy sie roznych dorywczych zajec, zyjacy z dnia
      na dzien, bez zadnych planow na przyszlosc, niemniej dosc zaradny zyciowo.
      Kiedy juz minal etap motyli w brzuchu, intelektualna przepasc okazala sie nie do
      przeskoczenia. Nie tylko tragiczne braki w wiedzy ogolnej (to bylby pikus), ale
      ordynarna, przasna, bezobciachowa glupota i duma z ignoracji i horyzontow
      szerokosci zlewozmywaka - na dluzsza mete cholernie wkurzajace.

      Z perspektywy czasu bardzo pouczajace doswiadczenie. Szalenie skutecznie leczace
      w wiare w pewne mity, np. ze nie ma czegos takiego, jak mezalians, ze tzw. dobre
      checi wystarcza i ze jak sie kocha, to da rade przeskoczyc wszelkie roznice.
      Nie da sie.

      Zadaj sobie pytanie, czy ten facet ma jakiekolwiek szanse podskoczyc wyzej? Czy
      nie boisz sie, ze za pare lat, kiedy juz haj endorfinowy zejdzie, nie zaczna go
      draznic Twoje ambicje i nie bedzie probowal sciagac Cie w dol? Piszesz, ze
      snujecie wspolne plany na przyszlosc - na ile sa one realistyczne? To wszystko
      musisz przemyslec, bo na wspolnym hobby, fajnym bzykaniu i poczuciu adoracji
      (poki co) daleko nie zajedziesz.
    • olgab4 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 19:24
      Tez mi sie przypomnial moj pierwszy zwiazek.
      Ja w liceum, on na studiach. Tak, studiach, ale takich "studiach dla studiow",
      prywatnych, zaocznych, takich, ktore kazdy mogl skonczyc. Nie znal zadnego
      jezyka obcego (ja sie uczylam dwóch w tym czasie), nie przykladal sie do
      samodoskonalednia, nie czytal ksiazek, nie mial zainteresowan. Na poczatku bylo
      mi z nim fajnie, bo bylam malolata i zylam z dnia na dzien.
      Ale potem zaczynal mnie irytowac. Kino -tak, ale tylko na komedie. Poszlismy
      kiedys na Almodovara, powiedzial, ze film byl glupi, i ze o pedalach...ksiazki
      to juz bylo zbyt wiele. Prosilam, zeby czytal, zeby wzbogacal slownictwo,
      zebysmy mogli potem podyskutowac. Niestety, wg. niego ksiazki sa "beznadziejne,
      a glowni bohaterowie to zazwyczaj jacys popaprancy". Ambicji zero. Robil te
      swoje studia, zaliczal na trójczyny i nie robil nic dla siebie.
      Bylam bardzo mloda, ale roznice dostrzegalam juz wtedy. Wiedzialam, ze on nie
      moze byc na cale zycie, bo sie zanudze. Juz nawet fizycznie przestal mnie
      pociagac, no bo jak mozna sypiac z kims, kto nie kreci intelektualnie, kto nie
      jest zadnym wyzwaniem? oczywiscie, dla wielu nie stanowi to problemu, ale ja
      mialam powazny.
      Zerwalam po 3.5 roku i poczulam sie wtedy wolna. Do tej pory gadamy. Okazalo
      sie, ze po tym zerwaniu wzial sie mocno za siebie, podszkolil jezyk, dostal
      dobra prace, i w ogole zaczal w siebie inwestowac :) takze dalam mu kopa w tylek
      i motywacje do samodoskonalenia, na dobre chlopakowi wyszlo.
      Uwazam, kepi_kepi, ze na dluzsza mete takie cos nie dziala. Nie chce Cie
      martwic, ale zaobserwowalam wiele takich przypadkow. W zadnym z nich zwiazek nie
      wypalil...
      • marzeka1 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 19:36
        ""Ja, wykształcona, oczytana, elokwentna, ze
        sporą wiedzą, on po zawodówce, bez szerokich horyzontów i większych ambicji."-
        wg mnie nie, nie wyobrażam sobie bycia z facetem, z którym nie można porozmawiać
        ( a nie tylko wymienić komunikaty dotyczące spraw bytowych), który nie łapie w
        lot pewnych skojarzeń, który nie czuje potrzeby rozwoju. Fizyczne zauroczenie z
        czasem przejdzie, a co potem? Poza tym znam przypadek (mam taki w rodzinie),
        kiedy z czasem samemu facetowi to przeszkadza, a swój kompleks niższości pokrywa
        poniżaniem i wyśmiewaniem wykształcenia i "fanaberii" partnerki.
    • margotje Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 29.04.09, 21:20
      nie idzie tego przeskoczyc... przynajmniej na dluzsza mete.
    • kepi_kepi Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 10:15
      Dziękuję za wszystkie wypowiedzi 
      Ja widzę w nim potencjał, widzę że czasami się bardzo stara, że niektóre rzeczy
      się w nim zmieniają. Tylko moim zdaniem stara się za mało. Człowiek, który ma
      braki z całego życia, któremu nie chciało się uczyć i piąć do góry, powinien
      chyba wkładać co najmniej zdwojony wysiłek, aby dorównać swojej partnerce, a u
      niego obserwuję, że robi tylko to, co jest dla niego łatwe i nie wymaga zbyt
      dużej pracy nad sobą. I tak sobie zdałam sprawę, że może to bardziej o to mi
      chodzi. Właśnie o tego Leszka z „Daleko od szosy”, który swoim uporem, ambicją i
      ciężką pracą szedł konsekwentnie w górę. I myślę, że są to bardzo cenne cechy,
      które mi w innych ludziach niezmiernie imponują. I tylko mój facet ma ich w
      sobie zbyt mało, bo mimo wiedzy jak wiele nas dzieli, niewiele robi w kierunku,
      aby przepaść zmniejszyć. Bo głupi to on nie jest, widzę że jak się mocno skupi
      to zaczyna ładnie mówić, używa bardziej wyszukanych słów, mówi całymi zdaniami,
      spokojnie. Ale widzę również, że dla niego to jest bardzo duży wysiłek umysłowy,
      którego nie chce mu się podejmować zbyt często.
      Zwrócono tu również uwagę na ewentualna jego dysleksję. Poczytałam sobie na ten
      temat i stwierdzam, że w tym może kryć się jakaś prawda, wiele opisanych cech w
      nim odkrywam:
      - bardzo duże problemy z czytaniem, przestawianie sylab w wyrazach, dukanie;
      dopiero teraz rozumiem dlaczego do kina woli chodzić na polskie filmy niż
      obcojęzyczne z napisami,
      - masakryczna wręcz pamięć – nie potrafi zapamiętać żadnych nazwisk, tytułów,
      nazw, ulic itp.; mniej więcej rok czasu mu zajęło zapamiętanie jakie imiona
      noszą moi znajomi, moja rodzina, nowi ludzie z którymi się systematycznie spotykał,
      - na co dzień mówi strasznie lakonicznie, często wręcz niezrozumiale, przestawia
      słowa w zdaniach zmieniając ich znaczenie; mówienie poprawne kosztuje go bardzo
      dużo wysiłku,
      - ma problemy z dykcją, czasem mówi niewyraźnie, często nie wymawia miękkich
      spółgłosek typu ń, ć, zamieniając je na twarde
      - nieprawdopodobna ilość błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, na szczęście
      komputery mają teraz wbudowane słowniki, więc częściowo problemowi można zaradzić.
      Poczytam jeszcze na ten temat, spróbuję dowiedzieć się więcej, szczególnie jak
      walczyć z tą przypadłością. Jemu na razie nic nie powiedziałam, bo obawiam się,
      że ucieszy się że jest „chory” i sam się zwolni z podejmowania jakiegokolwiek
      wysiłku umysłowego.
      Wczoraj przeprowadziłam z nim kolejną już rozmowę na temat tego, że jeżeli nie
      zacznie nad sobą pracować, nie zacznie się rozwijać to ja kiepsko widzę ten
      związek. Pytałam dlaczego ma takie opory do czytania, ale nie potrafił
      odpowiedzieć mi na to pytanie twierdząc, że sam nie wie. Obiecał, że najdalej w
      ciągu miesiąca zacznie czytać jakąś książkę. Stwierdził (nie po raz pierwszy
      oczywiście), że musi się podciągnąć i chce się rozwijać. Od września zamierza
      iść do technikum. Takie obietnice już słyszałam, więc jestem dość sceptyczna.
      Zobaczymy.
      A co do naszego wspólnego życia. Na razie jest fajnie, poza piciem kawy i
      jedzeniem obiadu realizujemy naszą wspólną pasję, czasem chodzimy do kina (na
      filmy, które ja wybiorę), ja pasjonuję się ogrodnictwem i widzę że on się też
      powoli w to wciąga, udzielamy się towarzysko. Fakt, raczej w moich kręgach
      kulturowych, bo poza dwiema osobami jego znajomych raczej unikam ze względu na
      ich niski poziom intelektualny.
      Na razie daję temu związkowi szanse, choć nie zakładam że będzie na całe życie.
      Dzieci mieć już nie zamierzam, kredytów wspólnych również, ślub nie jest mi do
      niczego potrzebny, więc chyba aż tak wiele nie ryzykuję? ;))
      • makurokurosek Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 10:40
        Radzę jeszcze raz przeczytać to co napisałaś, ty go nie traktujesz jak partnera
        ale jak francuskiego pieska, jak swój kaprys. Cały czas wytykasz mu jego niższe
        wykształcenie, cały czas udowadniasz mu jaką jesteś miłosierna bo pomimo tego że
        jest dnem chcesz go z tego dna wyciagnąć. Ten związek nie ma najmniejszych szans
        na przetrwanie i nikt w tym związku nie będzie szczęśliwy, on bo nie będzie w
        stanie sprostać twoim wymaganiom, bo zawsze znajdziesz coś co będzie go
        ośmieszało w twoich oczach, ty bo nie potrafisz zaakceptować jego niższego
        wykształcenia
        • mala-beti współczuje mu 05.05.09, 17:48
          Dokładnie , NIKT z was nie będzie szczęśliwy.
          oj nie chciałabym być na jego miejscu! wiecznie mieć poczucie że nie
          dorastam ci do pięt..!
          chłopak widać bardzo się stara, jesst intelgentny i zaradny. inny
          powiedziałby ci- chcesz się uczyć to się ucz, ja nie mam ochoty. on
          jednak coś robi, wysila się dla ciebie..

          Niech on znajdzie osobę ,która będzie go kochała takim jakim jest.
          A ty szukaj jakiegoś geniusza dla siebie.
          pozdrawiam
          • boryska_only Re: współczuje mu 12.05.09, 10:01
            ja trochę też...facet ma dyslekcję na bank,a pani,ta elokwentna i
            oczytana zamiast zabrac go do lekarza, każe mu czytać,uczyć sie i
            ładnie mówić... w jego przypadku,trochę późno zauważona ale mysle,ze
            wyjdzie z tego,ale duuuzo pracy przed nim,a przy takiej partnerce,to
            nie wiem czy podoła,bo jak juz nauczy sie czytac,a dalej go to nie
            będzie interesować,to mu da popalic...jak juz ktos tu pisał,zawsze
            bedzie cos,co jej zdaniem on "musi,powinien"... mam nadzieje,ze to
            on od niej odejdzie pierwszy... pozdrawiam
      • serendepity Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 11:29
        Nie szkoda Ci zycia na zmienianie i tresowanie kogos wedlug swojego idealu? O
        ile latwiej byloby zwiazac sie z kims na tym samym poziomie intelektualnym i
        cieszyc sie po prostu zyciem.

        Ja nie wyobrazam sobie zwiazku z kims takim kogo opisalas. Lubie przebywac z
        wyksztalconymi i oczytanymi osobami, ktore powiedza mi cos ciekawego czego
        jeszcze nie wiem lub bede mogla podyskutowac na bardziej wyszukane tematy niz co
        zjesc na obiad.
      • kicia031 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 12:57
        Nie ma szans zaden zwiazek, w ktorycm jeden z partnerow nie jest w
        stanie aakceptowac drugiego takim jakim jest i szuka sposobow, by
        przerobic go na swoja modle.
        Zwiazalas sie z czlowiekiem, ktory jest - jaki jest - po co? po to,
        by robic z niego kogos innego? Jaki to ma sens? czy ty go szanujesz?
        Czasami wyrafiniwanie intelektualne nie przeklada sie na dojrzalosc
        emocjonalna i zwyczajna madrosc w podejmowaniu zyciowych decyzji.
      • 0ttolina Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 16:29
        Moze teraz przyszedl czas na przeanalizowanie siebie. Dlaczego masz potrzebe opiekowania sie osoba o tylu brakach. Czy jestes z natury taka "pielegniarka", "nauczycielka" czy podobna "opiekunka", czy tez kobieta, dla ktorej jest niezbedne, aby obaj partnerzy byli samodzielni, niezalezni i jednakowo dojrzali.
      • burza4 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 16:35
        obiecał że przeczyta książkę? na miłość boską - i co z tego? mogę
        się zmusić do posłuchania jazzu, choć znoszę to z najwyższym trudem,
        ale nie polubię przez to tej muzyki. Na odczepnego pójdę z mężem,
        ale niewymownie mnie to męczy, nie lubię koncertów i zamiast
        przyjemności jest to czysta katorga. Podobnie będzie z jego
        czytaniem.

        zrozum wreszcie - to nie są JEGO potrzeby, tylko projekcja twoich.
        Gdyby nie twoje jęczenie - nigdy by po książkę nie sięgnął i żył z
        tym najdoskonalej szczęśliwy. Nawet jeśli zdołasz wyszantażować w
        nim zmiany - to będą to zmiany powierzchowne. Leszkowi nawet przed
        poznaniem Ani czegoś w życiu brakowało, ciągnęło go do czegoś
        innego, to jest ta różnica.

        Nie wiem, może zastanów się czy na dłuższą metę odpowiada ci wizja
        życia z Ferdkiem Kiepskim.
      • 0ttolina Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 16:54
        Nawiasem mowiac sposrod kilku kategorii dysfunkcjonujacych zwiazkow, jednym takim zwiazkiem jest tzw. "Zwiazek terapeutyczny".

        W takim zwiazku jeden partner przyjmuje role lekarza a drugi pacjenta. Zwykle jeden z partnerow wykazuje jakies okreslone trudnosci w zyciu. W tej sytuacji jeden z nich rozpoczyna misje pomagania drugiemu partnerowi, aby ten osiagnal poprawe swojej sytuacji. Jednakze wspolne proby obu partnerow aby poprawic sytuacje w jakiej sie znalezli zawodza. Oboje partnerzy ewentualnie doznaja znacznego zniechecenia, gdy po uplywie czasu ich sytuacja zyciowa niewiele sie zmienia.
      • marianka_marianka Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 18:24
        kepi_kepi napisała:
        "Poczytam jeszcze na ten temat, spróbuję dowiedzieć się więcej, szczególnie jak walczyć z tą przypadłością. Jemu na razie nic nie powiedziałam, bo obawiam się,że ucieszy się że jest „chory” i sam się zwolni z podejmowania jakiegokolwiek wysiłku umysłowego."

        Kobieto błagam, nie czytaj już więcej na ten temat i daj temu biednemu człowiekowi normalnie żyć. Nie wybieraj mu filmów(!), nie odpytuj go z przeczytanych książek, nie organizuj mu życia. Nie traktuj go jak dziecka z problemami, z których za wszelką cenę chcesz go wyciągnąć. To jest dorosły człowiek i ma prawo żyć po swojemu. Napisz dla odmiany co on widzi w Tobie, czym mu imponujesz? Przecież nie tym, co próbujesz z nim robić...
      • ania_2000 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 13.05.09, 21:41
        Jak na miejaca sie za inteligentna i oczytana zdecydowanie za duzo
        uzywasz slowa
        masakryczne(a)
        Co ono oznacza? Jakas nowomowa? Radze zaprzestac.
    • burza4 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 11:08
      wbrew socjalistycznemu mitowi "Daleko od szosy" takie układy kończą
      się dużym rozczarowaniem. Bo niestety znacznie łatwiej jest ściągnąć
      partnerkę w dół, niż samemu się wysilić. Scenariusz wygląda mniej
      więcej tak: najpierw love story, potem szare życie. I to, co już
      teraz cię dobija - brak jakichkolwiek rozrywek, nuda i fakt, że nie
      ma o czym rozmawiać. A będzie tylko gorzej.

      Twój wysiłek w jego wykształcenie będzie odebrany jako czepialstwo,
      na początku będzie po prostu olewany, potem witany stekiem bluzg.
      Teraz jeszcze jest skłonny przyjąć krytyczne uwagi - za chwilę
      usłyszysz że jesteś nadętą książniczką, która zadziera nosa, a nic
      nie potrafi. Jeśli ten argument do ciebie nie przemówi, zacznie ci
      wmawiać, że jesteś grubą idiotką, nie potrafiącą zadbać o dom,
      ugotować, brzydką i beznadziejną. Bo NA JAKIMŚ POLU gość chce poczuć
      przewagę. Nie zdoła tego osiągnąć poprzez samodoskonalenie. Znacznie
      prościej jest zdołować ciebie i przez kontrast poczuć się lepiej.

      Przestaniecie wychodzić z domu w ogóle, chyba że na nowe wersje
      Bonda. Szczytem rozrywki będzie wyjście do pubu i gra w lotki. Twoje
      życie towarzyskie umrze śmiercią naturalną, bo znajomi się zrażą.
      Zresztą szybko ci się odechce zabierania go gdziekolwiek bo
      nastrzela ci obciachu. Jeśli będziesz chciała wyjść sama - to będzie
      to prowokowało awantury, że księżniczka wstydzi się świniopasa.
      Potem usłyszysz, że widać idziesz się puszczać, skoro nie chcesz go
      zabierać. Generalnie taki rozwój sytuacji jest standardem, a dla
      kobiety to wyjątkowo ciężka sytuacja, bo traci poczucie własnej
      wartości, krąg znajomych, poczucie bezpieczeństwa. Trudno je potem
      odzyskać.
      • verdana Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 13:21
        Ten zwiazek mialby szansę tylko w wypadku, gdybyś Ty związala się z
        nim "z dobrodziejstwem inwentarza". To znaczy po namysle
        stwierdziła, ze jest to człowiek z duzym potencjalem inteligentny,
        tylko niewyksztalcony (rzeczywiscie, oprocz niewyraźnej wymowy
        wszystko co wymienilac to cechy typowej, powaznej dysleksji). I
        gdybys powiedziala sobie - cóż, inne jego zalety równoważą brak
        wyksztalcenia.
        Ale z tym facetem Ty wcale nie chcesz sie wiązać. Chcesz zupełnie
        innego, wybrazonego przez ciebie czlowieka - ze wszystkim zestawem
        zalet tego, ale ponadto kogoś, kogo uksztaltujesz od nowa, tak, aby
        Tobie odpowiadał, kogos kto calkowicie podporzadkuje sie Twojej
        wizji. Tak bywa tylko w bajkach.
        Znam jeden taki zwiazek - intelektualistki z facetem bez
        wykształcenia, dosyć prostym, ale z ambicjami. Facet jest samoukiem,
        w dodatku zalozyl dochodowy biznes i małżenstwo szczęśliwie
        dochowało się już wnukow.
    • kaz-oo Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 14:48
      Dla mnie seksapil mężczyzny mieści się w jego mózgu. Wiele jestem w stanie
      wybaczyć i zaakceptować...z wyjątkiem głupoty.
      Naprawdę to wielka wartość po latach bycia razem, mieć o czym rozmawiać, śmiać
      się z tych samych dowcipów i nie nudzić się ze sobą.
      • ophelia78 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 16:59
        Byłam kiedyś w podobnej sytuacji, choć związek nie był aż tak poważny. Moi
        znajomi to była "moja półka" a on do nich pasował jak pięść do nosa. On też
        zresztą wiedział, że od nich odstaje i unikał kontaktów towarzyskich. No i z
        czasem zaczęłam się go po prostu wstydzić... Może to źle o mnie świadczy, ale
        taka prawda.
    • triss_merigold6 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 19:25
      Zastanów się co jest z Tobą nie tak, że wybrałaś na partnera
      czlowieka do ktorego podchodzisz jak do dziecka specjalnej troski
      albo pieska do tresury.
      On wyżej d... nie podskoczy, z opisu gigantem intelektualnym nie
      jest i nie będzie. Obiecał, że przeczyta książkę... żenada IMO.
      Nie, ten związek nie ma żadnych szans na przetrwanie ponieważ
      zwyczajnie nie pasujecie do siebie i nie ma sensu się męczyć.
    • kepi_kepi Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 21:04
      Przecież ja nigdzie nie napisałam, że mój facet jest głupi czy prosty. Wręcz
      przeciwnie, widzę w nim inteligencję, tyle tylko że z uwagi na braki w
      wykształceniu nasz poziom znacznie się różni. Nie przymuszam go również do tego,
      aby na siłę czytał książki. Podsuwałam mu ten pomysł, ponieważ uważam, że
      literatura rozwija umysł, wyobraźnię, bardzo wzbogaca słownictwo. Rozmawiam z
      nim na temat co mi przeszkadza w naszym związku i sugeruję co mógłby zrobić, aby
      się podciągnąć. Jeśli nie będzie chciał, mam świadomość że moje chęci nie
      wystarczą. To ja wybieram filmy, na które chodzimy do kina ponieważ szkoda mi
      czasu i życia na mało wartościowe pozycje. Jeśli ma ochotę je obejrzeć to może
      iść sam. W telewizji ogląda co chce  Moich wykształconych znajomych nie unika,
      co prawda zwykle mało się odzywa w towarzystwie, ale lubi ich i oni też go
      lubią. Ma wiele zalet, za wiele rzeczy go cenię, wiele rzeczy mi się w nim
      bardzo podoba, w wielu jest lepszy ode mnie. Jednakże czasem ręce mi opadają gdy
      chcę z nim nawiązać jakiś bardziej wyszukany dialog i nie mogę, bo brakuje mu
      wiedzy, a sposób jego wysławiania sprawia, że nie bardzo wiem co ma na myśli.
      Wbrew powyższym błaganiom poczytałam więcej na temat dysleksji i mam świadomość,
      że z wieloma rzeczami może być mu trudno, ale rozwój intelektualny u dyslektyków
      nie jest niemożliwy. Tylko, że on musi tego chcieć. Owszem, mam wysokie
      wymagania i on zawsze o tym wiedział. Uważam, że ludzie o wysokich wymaganiach
      osiągają w życiu więcej, potrafią zajść dalej. To jedna z cech, które jemu we
      mnie imponują – mój pęd do wiedzy, do poszerzania horyzontów, do osiągania
      założonych sobie celów. Nie sądzę, aby jego poczucie niższości w stosunku do
      mnie (o ile się pogłębi, jak sugerujecie) skłoniło go do dołowania mnie. Mam
      dość silne poczucie własnej wartości, sporą motywację do samorozwoju, więc
      raczej ciężko mu będzie pociągnąć mnie w dół. Natomiast bardziej obawiam się
      tego, że jeśli różnice między nami się nie zmniejszą, a nie daj Boże jeszcze się
      powiększą, to z czasem zaczniemy się od siebie oddalać i nasz związek się
      rozpadnie. A tego nie chcę.
      • triss_merigold6 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 21:21
        Sądzisz, że przez 20+ lat życia panu nikt nie sugerował, że książki
        czytać warto i że istotnie wzbogacają one słownictwo, poszerzają
        horyzonty, dają wiedze etc.?
        Spójrz co robisz - ktos podsunął Ci diagnozę "dysleksja" a Ty już
        szukasz, czytasz i dochodzisz do wniosku, że diagnoza pasuje i -
        hurra! - można pracować nad objawami. Pan się nie postarał, Ty
        starasz się za niego. Znaczy, partnerka - terapeutka, nauczycielka.

        Mój aktualny jest dyslektykiem, zdiagnozowanym, ale ostatnią rzeczą
        jaką mogłabym mu zarzucić jest brak oczytania i wiedzy ogólnej. Nie
        ma równiez problemów z wymową, zasobem słów czy bardziej
        intelektualnym dyskursem. Twój chłopak najwyraźniej nigdy nie
        odczuwał potrzeby stymulacji intelektualnej. Gdyby odczuwał to miał
        tysiące okazji, żeby spróbować, nie musiał czekać na kobietę.
        Spoko, nie każdy musi mieć szerokie horyzonty ale Ty tego
        potrzebujesz. On - nie.

        Wbrew pozorom nie neguję całkowicie idei związku kobiety z mężczyzną
        o niższym wykształceniu. Wszyscy moi wieloletni partnerzy mieli
        wykształcenie niższe od mojego: ja studia a oni matura lub studia w
        trakcie. Ale byli ludźmi ciekawymi świata najkrócej mówiąc, obytymi,
        dobrymi rozmówcami czy wręcz gawędziarzami. Była pewna wspólna
        płaszczyna intelektualna, znaliśmy te same kody kulturowe i
        językowe.
        • kaz-oo Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 21:42
          triss_merigold6 napisała:
          Mój aktualny jest dyslektykiem, zdiagnozowanym, ale ostatnią rzeczą
          > jaką mogłabym mu zarzucić jest brak oczytania i wiedzy ogólnej. Nie
          > ma równiez problemów z wymową, zasobem słów czy bardziej
          > intelektualnym dyskursem.

          Też mam wśród najbliższej rodziny dwóch dyslektyków. Obaj z IQ dużo powyżej
          przeciętnej, o bogatym słownictwie, szerokich horyzontach myślowych, błyskotliwi
          rozmówcy.
          Autorka wątku nie ma pojęcia o istocie dysleksji, ale czepia się kurczowo
          możliwości znalezienia obiektywnej przyczyny przypadłości swego partnera.


          • triss_merigold6 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 21:57
            Mój pisze;) różne kawałki prozatorskie (opowiadania, eseje) i powoli
            odważa się przedstawiać do oceny fachowcom.
            O właśnie - błyskotliwość. Iskra, która sprawia, że rozmowa jest
            fajna, ciekawa, zróżnicowana tematycznie, płynna, że CHCE SIĘ
            ROZMAWIAĆ.
            Nie mylmy dysleksji z niskim IQ. Facet z wątku może być życiowo
            zaradny w sensie bycia niezłym rzemieślnikiem, sympatyczny,
            pracowity, dobry w łóżku ale potrzeby ma i mieć będzie proste.
            Niewielki zasób słów, wysiłek przy próbie konstruowania spójnych i
            poprawnych wypowiedzi to nie jest skutek dysleksji, to bardzo
            głęboki deficyt, który można nadrabiać u siedmiolatków ale nie u
            dorosłego chłopa.
      • efi-efi Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 21:43
        Podobno ludzie powinni dobierać się w pary jako ten sam poziom intelektualny i
        te same warunki fizyczne. Duże dysproporcje powodują dysproporcje do kwadratu.
        Mnie facet musi imponować intelektualnie bo się znudzę, a poza tym zacznę tępić
        gostka.

        Miałam kiedyś faceta, który skończył AGH w Krakowie, ale tak naprawdę to nie
        wiem jakim cudem, nadawał się tylko do picia wódki i jebanka . I tylko w tym był
        mistrzem.
        Ja głupiutka, młodziutka myślałam. że świat na nim zaczyna się i kończy.
        Na szczęście dla mnie facet był również babiarzem i zainteresował się jakąs
        różową spódniczką z silikonowymi cycami - za co jestem mu dozgonnie wdzięczna :)))

        Czyli mówiąć zwięźle:
        odpuść sobie
        • triss_merigold6 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 22:01
          Mnie facet intelektualnie imponować nie musi, bo intelektualnie to
          mi imponuje poziom Kołakowskiego. Natomiast musi byc dobrym rozmówcą
          i miec tę nieszczęsną wiedzę ogólną + ciekawość świata. Przesadny
          intelektualizm oznacza zwykle oderwanie od reala a jednak mężczyzny
          potrzebuję do celów praktycznie przyziemnych na co dzień.
          Takich do wódki i wyra generalnie miło wspominam, bo z obu stron nie
          było żadnych oczekiwań poza lightowym układem.P
          • verdana Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 22:09
            Dysleksja NIE wiąże sie z możliwoscia rozwoju intelektualnego [po
            pokonaniu dysleksji, przeciwnie - uwaza się, ze wiekszość
            dyslektykow to osoby ponadprzeciętnie inteligentne. Z tym, ze
            wychowane w rodzinie slabo wykształconej, bez ambicji, nie
            reedukowane - moga być bardzo słabo wyksztalcone, miec problemy z
            wyslawianiem się.
            • triss_merigold6 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 22:23
              Ależ ja się z tym zgadzam. Tyle, że zauważ jak zachowała się autorka
              wątku. Terapeutycznie. Uznała, że rzucona netowo ewentualność
              dysleksji faktycznie w dużej mierze pasuje do jej wybranka i
              natychmiast zaczęła sprawdzać.
              Reedukacja dyslektyków w szkołach na poziomie podstawowym w
              pokoleniu obecnych 30 i 30+ latków? Wolne żarty.
              Problemy z wysławianiem się to jedno a brak oczytania, jakichkolwiek
              potrzeb intelektualnych, brak tej ciekawości świata to inna sprawa.
              Dziewczyna tego nie nadrobi, zresztą partnera pełniąca wobec chłopa
              funkcję nauczycielki podciągającej go do swojego poziomu to kanał.
              • verdana Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 22:36
                Brak oczytania przy dyslektyku jest oczywisty. Brak ciekawosci
                swiata - podejrzany.
                Najbardziej zgadzam się z ostatnim zdaniem, bo facet moze być nawet
                inteligentny, bystry i ciekawy świata, a do pożądanego poziomu
                intelektualisty w życiu nie doskoczy.
      • makurokurosek Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 02.05.09, 13:40
        Jestem zdiagnozowanym dyslektykiem jak i dyktografem, skończyłam polibudę od
        ponad dwóch lat prowadzę własną firmę, od połowy podstawówki książki wręcz
        pożeram, owszem mój zasób wyszukanego słownictwa nie jest olśniewający i
        zmniejszył się na rzecz słów technicznych. To że byłam i jestem dyslektykiem nie
        oznacza, że mój rozwój intelektualny był zerowy. Dysleksja jest dysfunkcją
        wpływającą na umiejętność czytania ale nie na umiejętność pojmowania. Zamiast
        zaakceptować faceta takim jakim jest robisz z niego ograniczonego muła, starasz
        się mu wcisnąć swoje poglądy i wmówić że są jego pragnieniami. Kobieto ty
        niszczysz jego indywidualizm, jesteś jak pijawka.
    • lisaa33 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 22:34
      jak dla mnie to autorka postu jest masakrycznie nadęta i ma o sobie
      wysokie mniemanie a skoro tak, to ja sie zastanawiam skąd Go
      wytrzasnęła. W bibliotece pewnie się nie poznali. Ciekawe jak On się
      czuje gdy ciągle słyszy o konieczności poszerzania horyzontów? skoro
      tak Go kochasz to może spróbuj obniżyć swoje? tak czy siak ja nie
      widzę przyszłości dla Was ale spróbować nie zaszkodzi, powodzenia
      • triss_merigold6 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 30.04.09, 22:38
        Nie ma potrzeby, żeby autorka obniżała swoje mniemanie o sobie ani
        negowała chęć odbywania rozmów o innej tematyce niż proza życia
        codziennego. Wystarczy, żeby znalazła faceta, który kręci ją
        fizycznie i z którym da się porozmawiać nie monosylabami.
    • mazda25 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 01.05.09, 06:45
      Jezeli przeszkadza ci poziom intelektualny twojego partnera,to wasz
      zwiazek nie ma przyszlosci.Predzej czy pozniej rozleci sie.No bo coz
      laczy ludzi ? Mlode pary zafascynowane sa erotycznie ale na cale
      zycie ,to nie wystarcza.Trzeba miec wspolne zainteresowania lub
      tematy.Miedzy zawodowka a studiami istnieje przepasc
      intelektualna ,ktora trudno nadrobic.Twoj facet potrafi z pewnoscia
      naprawic zelazko i jego pracowitosc fizyczna z pewnoscia cie
      fascynuje,bo moze ty w tej materii nie jestes zbyt mocna ale to za
      malo!On nie bedzie rozumial twojego sposobu myslenia kiedy przyjada
      problemy.
      Mezczyzni lubia byc podziwiani,trudniej im zniesc wyzszosc kobiet
      nad soba,to prowadzi do frustracji.
      Dlatego znajdz sobie innego partnera!
    • kepi_kepi W kwestii dysleksji 01.05.09, 12:18
      Absolutnie nie zakładam, że mój facet to na pewno dyslektyk. Rzucona tu została
      pewna hipoteza, więc chciałam się na ten temat dowiedzieć więcej. A potem
      stwierdziłam fakt, że pewne cechy dyslektyków posiada również mój partner. Jeśli
      coś mnie czasem zaintryguje, to staram się dowiedzieć na ten temat więcej. Nie
      tak dawno czytałam na temat zoofilii. Ciekawe ile osób stwierdzi, że w związku z
      tym na pewno uprawiam seks z moim kotem ;D
      Oczywiście, że na temat dysleksji wiem niewiele, tyle co niedawno przeczytałam w
      necie. Ten problem do tej pory mnie w żaden sposób nie dotykał, zatem moja
      wiedza - czy to teoretyczna, czy praktyczna - jest właściwie żadna. Zatem nie
      stawiam żadnej diagnozy, nie zamierzam wymyślać terapii ani podejmować żadnych
      kroków, aby mój partner zaczął się "leczyć". Myślę, że nie ma nic dziwnego w
      tym, że chciałabym poznać przyczynę, dlaczego w miarę inteligentny facet nigdy
      nie chciał się uczyć i rozwijać. Jeśli pozna się przyczynę, łatwiej niwelować
      skutki. Z tym, że ze skutkami to już musi walczyć on, ja mu bardzo chętnie
      pomogę, o ile oczywiście będzie chciał. Tak jak on pomaga mnie w innych
      aspektach życia.
      Cieszę się, że pojawiły się tu sporadyczne głosy, że takie związki są możliwe, o
      ile partner niżej uplasowany chce dorównać temu drugiemu. Bo dokładnie o to mi
      chodzi - o wykazanie się ambicją i chęciami, aby się podciągnąć trochę wyżej.
      Mam świadomość, że do mojego poziomu pewnie nie doskoczy nigdy, ale bardzo mi
      zaimponuje jeśli słowne deklaracje zamienią się w działania i zobaczę prawdziwe
      chęci, a nie działania pozorne. Na razie to co nas łączy - wspólne
      zainteresowania, pasja, wspólne cele - są wystarczające. Mnie tylko zastanawia
      czy to wystarczy na przyszłość.
      • 0ttolina Re: W kwestii dysleksji 01.05.09, 16:07
        Wyglada na to, ze masz duza potrzebe podkreslania swoich intelektualnych osiagniec. Dlatego chyba potrzebujesz partnera, na ktorego tle twoje osiagniecia plasuja cie tak wysoko. Co prawda twoja swiadomosc kloci sie z ta sytuacja i wymaga intelektualnych dyskusji, jednakze twoje podswiadome potrzeby zwyciezaja.
      • kaz-oo Re: W kwestii dysleksji 01.05.09, 22:01
        kepi_kepi napisała:

        Na razie to co nas łączy - wspólne
        > zainteresowania, pasja, wspólne cele - są wystarczające.

        Mogłabyś sprecyzować te wspólne zainteresowania i pasje?
        Po tym co wcześniej napisałaś, to dalibóg oprócz wędkarstwa, nic mi do głowy nie
        przychodzi;))
      • marianka_marianka Re: W kwestii dysleksji 02.05.09, 10:46
        kepi_kepi napisała:
        "Bo dokładnie o to mi chodzi - o wykazanie się ambicją i chęciami, aby się podciągnąć trochę wyżej. Mam świadomość, że do mojego poziomu pewnie nie doskoczy nigdy, ale bardzo mi zaimponuje jeśli słowne deklaracje zamienią się w działania i zobaczę prawdziwe
        chęci, a nie działania pozorne."

        Jak długo Twoim zdaniem człowiek będzie miał siłę, aby trwać w stanie ciągłej gotowości do pokazania ambicji i chęci?
        A Tobie ciągle będzie mało.
        Chyba jednak musisz się pogodzić z Twoją tezą, że "do mojego poziomu pewnie nie doskoczy nigdy", skoro nie stara się wystarczająco już na początku związku.
        • kacpercio1 Re: W kwestii dysleksji 07.05.09, 12:25
    • eastern-strix brak mi slow 01.05.09, 14:47
      skoro Ci tak to przeszkadza to po co sie na ten zwiazek godzilas? sama
      piszesz,ze od poczatku bylo wiadomo jak jest.

      nagle wymagasz od partnera zeby sie zmienil?

      ludzie sa rozni,jedni maja wyksztalcenie inni nie. jesli potrzebujesz elokwencji
      i dyskusji to albo zmien partnera albo zapisz sie do kolka dyskusyjnego.

      podejrzewam,ze podoba Ci sie,ze partner zaradny, pomocny, z pieniedzmi sobie
      radzi. i podswiadomie wiesz,ze wiazac sie z profesorem nie mialabys tego. moze
      wiec czas wybrac co jest wazniejsze skoro jak widac, nie wyglada na to,zeby
      obecny partner mogl zaspokoic Twoje wszystkie potrzeby.

      sama mam wyzsze wyksztalcenie humanistyczne, rozmaite publikacje za soba, takze
      za granica i do niedawna myslalam o rozpoczeciu przewodu dr, ale mi przeszlo ;-)
      na ironie mam mgr z filmoznawstwa,wiec wiem co to znaczy laknac porzadnej
      dyskusji o filmie. moj maz stosunej do kina ma taki jak Twoj partner ale za to
      wie duzo o rzeczach o ktorych ja nie wiem (np. komputery). umowilismy sie,ze 1 w
      miesiacu obejrzymy film i potem go wspolnie przeanalizujemy, bo on chce wiedziec
      o tym wiecej. ja natomiast korzystam z jego szerokiej wiedzy dot komputerow. i
      jakos sie kreci, oboje korzystamy.

      to chyba kwestia priorytetow ale akurat w Waszym zwiazku roznice byly widoczne
      od poczatku,wiec na zmiane bym nie liczyla.
      • efi-efi Re: brak mi slow 01.05.09, 21:18
        eastern-strix

        i magisterkę z filmoznastwa robiłaś w temacie "pornografia coś tam, coś tam"?
        • eastern-strix Re: brak mi slow 01.05.09, 23:21
          nie

          moj temat pracy brzmial 'ewolucja fimowej postaci wampira w kontekscie teorii
          subwersywnej tozsamosci plci z uwzglednieniem przemian i roznic spolecznych'.

          czyli co wampir reprezentuje, jesli seks to jaki i jaki jest stosunek danego
          spoleczenstwa do seksualnosci.

          byla to praca z pogranicza filmoznawstwa i nauk spolecznych
      • efi-efi Re: brak mi slow 01.05.09, 21:46
        W mojej bliskiej rodzinie jest zdiagnozowany dyslektyk.
        Inteligentny, skończył ekonomię, gra z wymiernym powodzeniem na giełdzie.

        Pytasz czy przedstawiony przez Ciebie wariant związku jest możliwy?
        Wszystko jest możliwe.
        W tym przypadku jest to mezalians intelektualny.

        Wcześniej napisałam, że nie mogłabym być z facetem mniej inteligentnym niż ja.
        No ale to ja nie mogłabym. Z moim mężem śmiejemy się z tych samych dowcipów,
        filmów czy sytuacji. Popatrzymy tylko na siebie i rozumiemy się w pół słowa.
        Mamy podobną wrażliwość , że tak powiem artystyczną i estetyczną, czytamy te
        same książki, lubimy te same filmy.

        I jeżeli ja lubię Grażynę Torbicką z jej "Kocham kino" i filmy, które
        sprawiają, że trzy dni chodzę do tyłu, a ktoś mnie przekonuje do 254367889999935
        odcinka telenoweli wenezuelskiej to się po prostu męczę w takim towarzystwie.


        Moja koleżanka miała męża mgr+pieniądze+ wszystko co trzeba oprócz fajnego seksu.
        Wdała się w romans z mechanikiem samochodowym ,z którym można było pogadać
        jedynie o śrubkach i rodzajach opon.
        Ale za to wiedział po co ma. I to bardzo wiedział.
        Sprawa zakończyła się rozwodem i wspólnym życiem z mechanikiem.
        I rozstaniem z mechanikiem. Wyłącznie z przyczyn intelektualnych.
        Głupawka seksualna mija prędzej czy później i zaczyna odczuwać się niedosyt.


        No ale w sumie cóż ryzykujesz jeżeli upierasz się żeby sprawdzić to na własnej
        skórze.
        Zajrzyj tutaj za dwa lata. Nie mam co prawda zwyczaju wygłaszać sakramentalnego
        "a nie mówiłam...", ale może chociaż ":)))" Ci wyślę.
    • izabelski Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 02.05.09, 13:22
      ja proponuje na chlodno podejsc do tego i zachecic twojego partnera
      do nauki czytania

      wtorny analfabetyzm jest znacznie bardziej powszzechny nizby sie to
      wydawalo
      w UK sa specjalne klasy dla doroslych z takimi problemami
      wiec i pewnie metody sa dla nich inne niz dla dzieci
      moze on ma dysleksje?

      jesli jest chetny - na pewno znajdziecie sposob, zeby mu pomoc
      a zaczynac czytanie trzeba od lektur czy artykulow ktore go
      interesuja - na pewno sie cos znajdzie
      motory, samochody czy cokolwik innego
      a ty tylko nie dziw sie jego zainteresowaniom :-)
      zeby go nie zniechecic

      to nie wstyd uczyc sie bedac doroslym
      i jesli on potrafi sie pozbyc wstydu i dumy - to juz 99%
      powodzenia :-)

      zycze owocnyhc prob
      • morsz-czuk Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 02.05.09, 16:57
        Byłam w podobnym związku 3 lata.Ja jestem po studiach,a on był po zawodówce.Na
        początku nie przeszkadzało mi to,bo starał się,żeby nam było dobrze.Potrafił ze
        mną spędzać czas,ale z czasem wszytko się zmieniło.On nie miał żadnej potrzeby
        żeby wyjść do kina,do teatru,do znajomych,czy nawet na spacer.W tygodniu
        rozumiałam go bo był zmęczony wracając z pracy,ale nie potrafił nawet ze mną
        wyjść w weekend.Spał,jadł,pił piwo,oglądał tv,chodził na mecze z kuplami,a
        później do pubu-wracał o północy pijany.Nie wytrzymałam i musiałam to
        skończyć.Nie mogłam być z facetem,który nawet nie miał ochoty wyjść na
        spacer,który nie miał ochoty pogadać wieczorem,bo było coś ciekawszego w
        tv.Rozstanie bolało,bo związałam się z nim emocjonalnie,ale teraz choć jestem na
        razie sama,to wiem,że dobrze zrobiłam.Mam nadzieję,że Twój związek inaczej
        wygląda i jeśli Cię szanuje i potrafi z Tobą rozmawiać i wspólnie rozwiązać
        problemy,to może nie skreślaj go od razu.
    • asia_i_p Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 03.05.09, 15:38
      Ja nie jestem w podobnym związku, ale był czas, że mężowi kiepsko
      szło na studiach, przedłużały się (ja już byłam po), a ja dosyc
      marnie to znosiłam, zaganiałam do nauki, marudziłam. To się nie
      sprawdza. Trzeba sobie niestety odpuścic. Albo sam się zmieni albo
      nie, ale jak mu będziesz truła, nie zmieni się z pewnością. Mój mąż
      w końcu doszedł do ładu ze studiami, kiedy nauczyłam się trzymac
      język za zębami i wspierac w miarę potrzeby zamiast wychowywac.

      Może twojego chłopaka przytłoczył ciężar twoich oczekiwań. Też by
      mnie nie ciągnęło do książki, gdyby mi ją ktoś podsunął jako
      rozwijającą mój niedostateczny poziom słownictwa, ani do filmu,
      gdybym wiedziała, że zaraz po będzie egzamin. Jeszcze pamiętam ten
      cudowny moment, kiedy po skończeniu liceum poszłam do teatru i nie
      musiałam przez cały spektakl myślec o interpretacji, przesłaniu,
      późniejszej recenzji, tylko mogłam sobie spokojnie oglądac.

      Według mnie nie można związku opierac na nadziejach na przyszłośc.
      Albo go chcesz takiego jaki jest, albo nie. Musisz byc szczera wobec
      siebie. Byc może, jeśli poczuje luz, to się zacznie rozwijac, ale
      nie mozesz mu dac luzu tylko po to, zeby się rozwijał. Słowem, albo
      go akceptujesz albo dajcie sobie spokój.
      • asia_i_p Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 03.05.09, 15:47
        Aha, moja ponadprzeciętnie bystra siostra przeczytała dwie lub trzy
        książki w swoim dwudziestoparoletniem życiu, zanim odkryła
        syntezator mowy. Okazało się, że jest skrajnym słuchowcem i czytanie
        liter to nie jej medium. NIe potrafiła się skupic, a bez problemu
        potrafi się skupic słuchając (rzecz dla mnie niepojęta, mnie własnie
        wtedy wszystko rozprasza). Co ciekawe, nie może to byc interpretacja
        aktorska - to musi byc beznamiętny automat (coś pewnie jakby mnie
        szlag trafiał od nadmiaru kolorów i ilustracji w książce).
    • amb25 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 04.05.09, 11:19
      Watek moze juz nieco przedawniony ale dodam swoje co nieco. Pewnie
      nieco haotycznie.
      Ja mu wspolczuje. Bo ty jestes caly czas z niego niezadowolona. Nie
      czyta, nie zna, nie interesuje sie itp. Caly czas dajesz mu odczuc
      swoja wyzszosc, choc pewnie Ty tak tego nie odbierasz.
      Ja tez nie wiem kto to ten ktory zmarl, a o ktorego tak bardzo sie
      zezloscilas (widzisz juz zapomnialam nazwiska). A nie moge o sobie
      powiedziec, ze nie jestem wyksztalcona :)
      Mnie po prostu nie interesuja takie rzeczy i nie mam zamiaru tracic
      na nie czasu ani zajmowac nimi moich szarych komorek. Co z tego czy
      ten pan naywa sie X cz Y. Co z tego ze jakas tam role w filmie
      zagral Pany X a nie pan Y. Wazne jest, ze aktor, ktory ja gral
      zrobil to dobrze i film byl ciekawy. Nie interesuja mnie ich
      nazwiska czy dokonania. Czy wazne jest nazwisko jakiegos autora?
      Jedne jego ksiazki moga byc dobre a inne nie. Ktos zupelnie nieznany
      moze pisac znacznie lepiej. Nie chce kierowac sie przy wyborze
      ksiazki czy filmu nazwiskiem autora, rezysera czy aktora a pewnie
      tak bym robila gdybym je chciala pamietac. Zapamietuje tylko tych
      najgorszych:) no i tez pewnie mam dysleksje bo pomimo tysiecy
      przeczytanych ksiazek rozie bledy ortograficzne.
      Dlaczego kazesz mu dyskutowac na tematy, ktore go najwyrazniej nie
      interesuja. To tak jakby moj maz informatyk-poeta, kazal mi
      dyskutowac o poezji w informatyce:) Obydwoch zreszta nie lubie, z
      malymi wyjatkami.
      Nie wyobrazam sobie konstruktywnej dyskusji z kims kogo temat
      dyskusji nie intersuje. Nie nalzey zmuszac go do tego.
      Twoj facet jest potulny jak baranek. Zazdroszcze Ci.
      Jesli chcesz zeby ten zwiazek przetrwal to po pierwsze musisz ty go
      zakceptowac takim jakim jest. Bo ty bedziesz caly czas niezadowolona
      a on po pewnym czasie poczuje sie gorszy (tym bardziej, ze ma nawet
      problemy z czytaniem) i nie bedzie mogl sie od tego uczucia uwolnic.
      A to przelozy sie na jakosc zwiazku.
      Pozwol mu interesowac sie tym czym chce. Albo i nicznym jesli chce.
      Jego sprawa. Jego zycie.
      Jesli ma dysleksje to mozna to leczyc. Choc efekty sa jakie sa.
      Ja znam dwa takie zwiazki. W obydwoch kobieta jest znacznie lepiej
      wyksztalcona od faceta (np. dwa fakultety z nauk scislych i pan po
      zawodowce, cale zycie pracujacy na tasmie w fabryce). I obydwie pary
      sa szczesliwe, ale Panie te nie staraja sie zmienic mezow na sile,
      choc Panowie jakos nie garna sie do dalszej nauki. Jedna ma staz ok
      7 lat, druga ok 40. I co ciekawe obydwaj sa dobrymi kochajacymi
      mezami, Panie sa z nimi szczesliwe, choc jeden z nich nie potrafi
      nawet wbic gwozdzia - naprawami zajmuje sie zona, a on za to
      swietnie gotuje.
      A to czy wam sie uda czy nie to zalezy tylko od was i to nie tylko
      od ciebie. Bo jakos nie bierzesz pod uwage tego, ze jemu tez moze
      sie znudzic ciagle trucie - nie czytasz, nie uczysz sie, nic nie
      umiesz, nie interesujesz sie tym czym ja itp. Czyli po prostu
      przypominanie mu ze jest tym gorszym. Jak dlugo mozna to zniesc???
      Wlasnie przypomnialo mi sie o trzeciej parze - ale niestety, Pan
      zmarl po jakis 10 latach malzenstwa z powodu choroby. A byli na
      prawde udana para. Tutaj Pani zarabiala na dom a pan byl "pania"
      domu. Pral, spratal, gotowal, dbal o rodzine.
      • ewik35 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 05.05.09, 12:43
        Temat mnie osobiście bardzo zainteresował..... Miałam podobny
        dylemat. Dość długo się męczyłam z decyzją, tym bardziej, że w moim
        przypadku wybierałam pomiędzy związkiem z drugą osobą, rodziną
        (zaakceptował moje małe dzieci, które wychowuję sama)....a
        samotnością...(zdaję sobie sprawę, że poznanie kogoś w mojej
        sytuacji graniczy z cudem). U mnie dysproporcje były mniejsze, ale
        brak ambicji zawodowych u faceta połączone z jego wygodnym (żeby nie
        powiedzieć leniwym) trybem życia ....mocno osłabił moje
        uczucia...Lubię facetów walecznych, w działaniu, w rozwoju. Facet mi
        musi imponować, muszę coś podziwiać - a dla mnie to jest zaradność,
        pracowitość, poczucie - że w każdej chwili facet da radę zapewnić
        byt rodzinie. Sama również czuje się za to odpowiedzialna.... ale
        facet w roli "żony" do kochania i przytulania.i miłego spędzania
        czasu... to dla mnie zbyt mało. Gaśnie moje zainteresowanie
        seksulane. Tak to już chyba w naszej czy naturze czy kulturze.. że
        facet powinien stać na tym samym poziomie lub wyżej od kobiety, ale
        odwrotnie jakoś często nie działa....Wiem, że istnieją takie udane
        związki - ale raczej to rzadkość... Z drugiej strony... nam ambitnym
        kobietom - jest w naszym społeczeństwie ciężko spotkać prawdziwego
        partnera - bo niesłusznei uchodzimy za zbyt silne, odstraszające....
        Typowy Polak woli uległą, miłą, młodziutką....nad którą panuje. Taki
        stereotyp.
    • morekac Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 05.05.09, 12:59
      Pewnie biedak ma dysleksję...
    • kepi_kepi Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 05.05.09, 16:46
      Dziękuję za kolejne wpisy.
      Na szczęście mój facet nie jest typem mężczyzny, który pozbawiony jakichkolwiek
      ambicji siedzi tylko z piwem przed TV i skacze po kanałach. Jest bardzo
      pracowity i zaradny, ma pasję, czym w pewnym sensie nadrabia braki
      intelektualne. Niemniej nie wiem czy w przyszłości dla mnie to nie będzie za
      mało. Dlatego pozwoliłam sobie założyć ten wątek. Niewątpliwie macie rację, że
      trucie i jęczenie o to, by się rozwijał przyniesie zapewne odwrotny skutek,
      zatem na razie nie podnoszę tego tematu. Ale mam świadomość, że za jakiś czas
      wróci. I na razie nie mam pomysłu na to, jak go zachęcić do poszerzania
      horyzontów, do czytania, jak to zrobić, aby nie poczuł się zmuszany. Do tej pory
      podsuwałam mu książki, które ja uważałam za odpowiednie, ponieważ w żaden sposób
      nie potrafił sam określić, co chciałby poczytać. Trudno jest mi też na razie
      określić, czy jego niechęć do czytania i nauki wynika z lenistwa umysłowego, czy
      może porażki przy zapamiętywaniu czegokolwiek zniechęcają go do podejmowania
      jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego.
      Oczywiście, może być mi wszystko jedno i niech nic nie robi ze sobą, tyle tylko,
      czy w przyszłości nie odbije się to negatywnie na naszym związku?
      • verdana Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 05.05.09, 16:56
        Ależ nie problem w tym, czy on poczuje się zmuszany - problem w tym,
        ze z tym OBECNYM facetem wcale nie chcesz być. Caly czas planujac
        zwiazek zakladasz, ze facet będzie , tak czy inaczej, rozszerzał
        swoje horyzonty, czytał itd. Czyli widzisz ten zwiazek jako możliwy,
        ale z wyobrazonym facetem, a nie z tym, ktorego znasz. Bo tak
        naprawde, najprawdopodobniej facet nadal będzie miał swoją pasję,
        ale nie taką, jaka Tobie odpowiada - i ma do tego prawo.
        Na 100% jesli facet nie zmieni sie w zupełnie kogo innego, to
        zwiazek legnie w gruzach, bo Ty tego nie zniesiesz. I na 99% facet
        się nie zmieni.
        • moreno68 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 05.05.09, 17:27
          Dokładnie tak.Czytając Twoje wpisy odniosłam wrażenie jakbyś była
          jego matką-mentorką-przewodniczką.I pomijam tu kego braki
          intelaktualne ale samo podejście.
          Mój facet jest inżynierem i nie zawsze interesują mnie opowieści o
          budowie np.mostów.Podobnie jego np.moje zamiłowanie do ogrodu.A
          jednak rozmawiamy wzajemnie nna te tematy.Podobnie z filmami ,
          jestem w stanie do towarzystwa oglądac Bonda a on dla mnie
          Almodovara.I jakoś intelekt nie słabnie po takim filmie:).A Ty już
          masz wyznaczone albo intelettualny razem albo głupi sam.
          Jeżeli już teraz to przeszkadza, jeżeli cały czas podkreślasz jego
          braki,żyjesz nadzieją na obudzenie w nim intelektualnego geniusza i
          łykasz kolejny raz opowieści o chęci rozwoju duchowego partnera -to
          znaczy to tyle ,ze z takiego związku nic nie będzie.W cudowną
          metamorfozę wątpię.
          Warto też czasami postawic na kompromis ....i zrobic coś dla samej
          frajdy przebywania razem bez intelektualnego rozwoju.
          A tak na marginesie Twoje podkreślanie o intelektualnej wyższości,
          chęci rozwoju itp -daje do myślenia, czy aby pod płaszczyzną Pani
          Perfect nie kryje się Pani Kompleks;)
      • asia_i_p Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 05.05.09, 17:20
        To nie chodzi o to, żeby go tak zmusic, żeby się nie poczuł
        zmuszany, tylko żeby, z szacunku do niego, w ogóle go nie zmuszac.
      • 0ttolina Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 05.05.09, 17:38
        kepi_kepi napisała:

        > ...zniechęcają go do podejmowania
        > jakiegokolwiek wysiłku intelektualnego.

        > ...czy w przyszłości nie odbije się to negatywnie na naszym związku?


        Zwracaja uwage dwie rzeczy, ktore teraz napisalas:


        1) Za bardzo martwisz sie przyszloscia. Patrzysz daleko do przodu zamiast
        tuz pod swoje stopy. Nalezy zyc chwila obecna. Zycie przyszloscia, (czy tez
        przeszloscia na przyklad) jest bardzo niezdrowe, gdyz marnujesz kazdy obecny
        dobry moment, wcale go nawet nie zauwazajac, martwiac sie co bedzie za 5 czy 10 lat.

        2) Nie masz zadnych gwarancji, ze wystarczy doksztalcic mezczyzne i juz
        sie zwiazek idealnie ulozy. Skad by sie w takim razie wziely rozwody malzenstw
        lekarzy, nauczycieli czy inzynierow?

        Nie nalezy sobie pochlebiac, ze masz nad wszystkim kontrole i wiesz jak
        doszlifowac swoj zwiazek aby przetrwal nastepne 40 lat.
        Good luck!
      • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 08.05.09, 00:43
        Życie, a w tym własny związek, można oprzeć na różnych wartościach. Wygląda na
        to, że dla Pani duże znaczenie mają wartości intelektualne. Rozumiem ,że nie
        wyłącznie, ale bez nich związek zaczyna być poddawany pod wątpliwość. Nie ma w
        tym nic złego, ale warto z tego zdawać sobie sprawę.
        Potwierdzeniem tego jak bardzo to jest dla Pani istotne, są Pani opisy
        niewydolności intelektualnej partnera. Są punktujące, szeroko opisujące,
        używające mocnych słów.
        Jakby niewspółmiernie do tego co wyżej napisałam, przenika z Pani wątku pewien
        rodzaj idealizmu. Że w imię takich wartości da się pogodzić przepaść
        intelektualną z umiejętnością życia. Ja taką optymistką nie jestem i obawiam
        się, że taki związek może okazać bez przyszłości.
        Pani coraz częściej zacznie wymagać, czegoś czego partner Pani .Agnieszka
        Iwaszkiewicz.


    • delfina77 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 06.05.09, 21:45
      Moim zdaniem nic z tego nie bedzie, to znaczy on sie nie zmieni. Musisz sie
      nauczyc akceptowac go takim, jakim jest albo zakonczyc ten zwiazek. On powinien
      sie chciec rozwijac dla siebie a nie dlatego, ze sie boi o wasz zwiazek (i na
      dodatek nie spelnia swoich obietnic). Mam taki zwiazek za soba, choc facet nie
      byl az tak ograniczony jak ten opisany przez ciebie, tez nie umial rozmawiac ze
      mna w sposob, jakiego pragnelam i potem stopniowo wszystko mnie w nim draznilo,
      wyglad, seks, nawet jego zapach. Na szczescie nie jestesmy juz razem, on jest
      teraz mezem rowniez inteligentnej, wyksztalconej dziewczyny ale widocznie
      bardziej tolerancyjnej niz ja:)
      • titta4 Re: Różnica poziomu intelektualnego w związku? 08.05.09, 21:22
        Byłam w takim związku- małżeństwie- 10 lat.Piszę byłam, bo od ponad pół roku nie
        jestesmy razem.Z tego zwiazku wyniosłam dwie cudne córki, pare fajnych chwil...i
        przekonanie ze nigdy wiecej.Nie da się na dłuższą metę.U nas to działąło, dopóki
        nie znalazłam sie w srodowisku które było zbliżone do mnie- a on nie umiał
        walczyc z narastającymi kompleksami...Zdecydowanie- nie!Acha, i te starania o
        których piszesz to tez jest pułapka- w pewnym momencie chyba on stracił
        rozeznanie co jest "jego" a co robi "pode mnie"
    • mamaalana1 Ja mam tytuł naukowy doktora, mąż po zawodówce. 11.05.09, 14:23
      Raz tylko była rozmowa, aby zrobił sobie maturę, zdecydowanie odmówił. Więcej
      nie wracam do tej rozmowy, nie ma to dla mnie żadnego znaczenia.
      Najważniejsze, że w codziennym życiu jest człowiekiem mądrzejszym ode mnie...
      Znam ludzi wykształconych, ale totalnych "czubków".
      W związku przynajmniej dla mnie nie ma to żadnego znaczenia.
      Pozdrawiam
      Asia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka