starsze koleżanki

19.05.09, 14:50
Dziewczyny, jakie macie doświadczenia z przyjaźnienia się ze starszymi od
siebie kobietami (powiedzmy 10 lat różnicy)? Wyszło Wam coś z tego kiedyś?
Bo mnie nie wychodzi. I mnie to trochę dziwi, że biologia jest taka ważna, ale
zawsze to jakieś nowe doświadczenie :).
    • fantazjuje Re: starsze koleżanki 19.05.09, 16:31
      To chyba nie jest kwestia biologii, tylko psychiki, podejścia do
      życia, zainteresowań. Kobieta 10 lat starsza ma większy bagaż
      życiowy, możesz się czuć przy niej, jak młodsza ciągle pouczana
      siostra.
      Pracowałam z 7 lat starszą dziewczyną i miałam jeszcze inne
      odczucia... Dogadywałyśmy się bardzo dobrze, ale miałam wrażenie, że
      ona jest niedojrzała, jak na swój wiek- co innego jest być młodą
      duchem, a co innego mieć mózg 17latki w wieku 30 lat.
    • weronika.3 Re: starsze koleżanki 19.05.09, 17:06
      Przez dobre parę lat przyjaźniłam się ze starszą kobietą. Starszą o ok 20 lat.
      Nasza wzajemna przyjaźń polegała przede wszystkim na słuchaniu i wzajemnym
      objaśnianiu, jak widzimy problem. Obie sobie pomagałyśmy, wspierałyśmy się w
      trudnych chwilach.
    • julilija Re: starsze koleżanki 19.05.09, 20:45
      ja miałam kolezanke starsza ode mnie o 40lat:) była to moja sasiadka i była
      wspaniała kobieta .duzo czasu razem spedzałysmy latem na podwórku(sasiadujace)
      gdyby nie odeszła nagle niespodziewanie dalej bysmy sie spotykały.
    • evelne Re: starsze koleżanki 20.05.09, 12:13
      myślę, że to nie wiek tutaj jest istotny. sama przyjaźnię się z
      babką 20 lat starszą ode mnie. jest naprawdę super przyjaciółką,
      chociaż jej starszy syn jest tylko rok młodszy ode mnie, to nie
      czuję się, jakby miała być moją matką czy coś w tym stylu. łazimy
      razem po sklepach, odwiedzamy się, spotykamy wieczorami razem z
      naszymi facetami.
      poza tym mogę też podać przykład mojej zażyłej znajomości;) z moją
      przyszłą teściową (też ponad 20 lat starszą) hihi.
      • uli Re: starsze koleżanki 20.05.09, 13:52
        Z tą przyszłą teściową to ja bym jeszcze zaczekała. Też się przyjaźniłam z
        teściową - do dnia ślubu. Teraz pomału sobie układamy, na nowo...
        • evelne Re: teściowa;) 20.05.09, 13:59
          no tak różnie z tymi teściowymi:/ jednak my żyjemy już ponad 10lat
          razem i bez ślubu (ślub ciągle w planach:)), a jednak z "teściową"
          jakoś się nam układa... czego nie zmienia fakt, że jak do ślubu
          dojdzie, to wszystko może się zmienić:)
          • uli Re: teściowa;) 20.05.09, 14:08
            Ano...Ten slub ma jednak znaczenie, symboliczne, ale jednak to jest jasny znak,
            że jest nowa rodzina - która teraz jest dla syna/córki numer jeden, i stara
            (rodzice i rodzeństwo) - która jest już nr 2. Teściowe czasem źle znoszą tą
            deprecjację.
            Mam nadzieję, że Twoja teściowa będzie należała do tej drugiej grupy, co to z
            sercem na dłoni wita nową córkę :)
    • uli Re: starsze koleżanki 20.05.09, 14:05
      Pewnie macie rację, że to kwestia psychiki. Że nie ma sensu uogólniać. Powiem o
      co chodzi. Mam prawie dwuletniego synka, którego wychowuję pełnoetatowo.
      Codziennie chodzimy na spotkania z grupa rodziców z dziecmi w podobnym wieku.
      Spędzamy razem bardzo dużo czasu, w parku, na placu zabaw itp. Dzieci się bawią,
      a my gadamy. Mam koleżankę, która jest 7 lat starsza ode mnie. Przemiła
      dziewczyna, miła, mądra, śliczna. Ma 2-letnią córeczkę. Miło się z nią gada, ale
      czasem robi dziwne rzeczy. Np żegna się ze wszystkimi prócz mnie (zrobiła to
      wczoraj drugi raz - to chyba jednak nie przypadek). Dzwoni, czy nie chcemy iść
      na lekcję muzyki dla dzieci bo jest miejce, a dwa dni później nie odbiera
      telefonu ode mnie, nie odpisuje na smsy (gdziestam żeśmy się umówiły). Dziwna
      sprawa. Nie jesteśmy bardzo blisko, ale też nie jesteśmy całkiem obce. Jest
      Greczynką, ma meża Niemca. Do córki mówi na ulicy po niemiecku, a w domu po
      grecku... Myślicie, żeby sobie darować, czy żeby z nią porozmawiac? Jakby to nie
      jest żadna zaawansowana znajomość, mogę ją po prostu bez pretensji uciąć, być
      tylko na dzień dobry i ewentualne do widzenia (jesli szanowna kolezanka
      odpowie). Ona ma chyba jakieś problemy...
      • a.nancy Re: starsze koleżanki 20.05.09, 19:20
        ale skad pomysl, ze to, ze nie potraficie sie dogadac, wynika z roznicy wieku?
        • uli Re: starsze koleżanki 20.05.09, 21:50
          Bo mialam juz podobne doswiadczenia wlasnie z dziewczynami jakies 10 lat starszymi. Ale w sumie mialam tez o wiele wiecej dobrych- wiec moze wcale nie chodzi o wiek. Nie wiem o co chodzi.
    • burza4 Re: starsze koleżanki 20.05.09, 22:15
      psychika psychiką, a każde pokolenie ma własny .. no własnie - styl?
      podejście do życia? zasady?

      mam sporo znajomych starszych o 10-15 lat i one ciut inaczej
      podchodzą do wielu kwestii np. relacji w związku. One krzątają się
      wokół swoich facetów jak udzielnych książąt, podporządkowały swoje
      życie ich potrzebom - i uważają to za normalne. Więkoszość z nich
      nie pojedzie nigdzie sama, ba, nawet nie wyjdzie na miasto z
      przyjaciółkami.

      Koleżanki w moim wieku są zdecydowanie mniej służalcze, a pochodzą z
      bardzo różnych środowisk, więc ja widzę sporą korelację z wiekiem.
      Traktuję to jak ciekawostkę, choć czasem są zgrzyty, np. na
      wspólnych wyjazdach.
      • sir.vimes A ja to widzę raczej u młodszych 25.05.09, 10:13
        dziewczyn i tych w moim wieku. Starsze znajome w moim kręgu raczej już przeszły
        fazę "księciunia" i o niej zapomniały. Niektóre się od swoich księciuniów
        uwolniły i stworzyły nowe, partnerskie, pełne wzajemnego wsparcia związki. Inne
        - od początku tworzyły zdrowe układy. Natomiast całkiem sporo młodych dziewczyn,
        które znam, ma właśnie takie dylematy o których piszesz "czy mogę wyjechać sama
        na weekend", "jak zostawić dziecko z tatą na 5 godzin" itp itd. Zresztą, nawet
        na emamie to widać - dylematy związane z opieką ojca nad dzieckiem czy wyjściem
        z koleżankami to raczej domena najmłodszych mam (wiekiem, nie stażem
        macierzyństwa:).


        > mam sporo znajomych starszych o 10-15 lat i one ciut inaczej
        > podchodzą do wielu kwestii np. relacji w związku. One krzątają się
        > wokół swoich facetów jak udzielnych książąt, podporządkowały swoje
        > życie ich potrzebom - i uważają to za normalne.
        • burza4 Re: A ja to widzę raczej u młodszych 25.05.09, 15:21
          no wiesz, ale jestem w stanie zrozumieć dylemat pt zostawianie
          dziecka, większość kobiet ma wypaczone poczucie obowiązku (nie
          chodzi o faceta, ale wyrzut sumienia, ze się dziecko zostawia, a
          wiadomo że matka pracująca i tak mało czasu mu poświęca)

          moje znajome mają dzieci po 20tce:), a facet ani obiadu sobie nie
          nałozy, ani sam herbaty nie zrobi, tylko woła gromkim głosem, że coś
          by zjadł albo się napił
          • sir.vimes Re: A ja to widzę raczej u młodszych 25.05.09, 16:06
            gdyby chodziło to, ze się za mało czasu dziecku poświęca a nie o to , że jak ma
            sobie tatuś poradzić...

            nie
            > chodzi o faceta, ale wyrzut sumienia, ze się dziecko zostawia, a
            > wiadomo że matka pracująca i tak mało czasu mu poświęca
    • mondovi Re: starsze koleżanki 25.05.09, 08:38
      to zachowanie, o którym piszesz nie wynika moim zdaniem z różnicy wieku.
      aczkolwiek wiadomo, że przy róznicy 10 lat mogą wystapic "zgrzyty". Ja mam 30
      lat, mam kilka znajomych ok 23 -23 i powiem, ze czasem nie włączam sie do ich
      dyskusji, które bywają naprawdę naiwne. Pewnie ja tak samo naiwnie brzmię dla
      40latek. Tak czy inaczej, zawsze można znaleźć jakąś wspólną płaszczyzne
      porozumienia. A skakanie nad mężami też IMHO nie zależy od wieku, tylko od
      wychowania i ról, jakie na siebie przyjmujemy w związku. A no i to raczej też
      nie "biologia", tylko psychika i dojrzałośc się kłania.
      • uli Re: starsze koleżanki 25.05.09, 14:46
        Tak się zastanawiam. Chyba nie chodzi o podejscie do męża, może trochę, bo
        koleaznka nie zamierza już wracać do pracy tylko zajmowac się dzieckiem, domem -
        ale to oczywiście jej prawo, może już się napracowała i chce robić coś innego.
        Ostatnim razem, kiedy ta kolezanka się ze mną normalnie żegnała - odwróciła się
        do mnie i wtedy jej córeczka o mało nie wbiegła pod auto (jest bardzo
        "niezalezna"). MOże o to chodzi? jakieś magiczne myślenie - że nie nalezy się ze
        mną żegnać?

        Z tą różnicą wieku może też chodzić o to, że kiedyś rozmawiałyśmy o zachodzeniu
        w ciążę. Ja miałam 26 lat jak zaszłam w ciążę. Lekarz mówił, że mogę miec
        problemy, ale nie miałam żadnych. Ona 35 i długo się starali o dziecko. Myślę,
        że to się wszystko składa w jeden obrazek mamy bardzo przejętej swoim
        dzieckiem...i swoim macierzyństwem.

        Trochę to smutne (jesli dobrze myślę, że takie mogą być powody), no ale z
        drugiej strony to nie moja wina. Chyba dam sobie spokój.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja