zagubiona1988
12.06.09, 09:19
Wczoraj minął rok i miesiąć i czuję, że wszystko wróciło... Nie daję
już rady... Żyję z dnia na dzień i straciłam już wiarę na to że
kiedykolwiek może być jeszcze lepiej...
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zostałam całkiem sama... Nie
mam już z kim nawet pomilczeć i przy kim popłakać, bo każdy sobie
myśli, że minęło wystarczająco dużo czasu i już nie ma tematu...
Ciągle słyszę tylko "nie przesadzaj", "już wystarczy", "całe życie
przed Tobą"... Może i mają rację, ale do cholery niech ktoś
przyjdzie i zapyta chociaż jak się czuję... Niech mnie ktoś przytuli
CHOCIAŻ przytuli ;(( Mój boże jak to boli...
Stanęłam w miejsu... Nic mnie już nie cieszy, jestem obojętna na
wszystko... I gdyby nie praca i świadomość tego, że musze się jakoś
zmobilizować i ruszyć rano dupę z łóżka, nie wychodziłabym z domu
już w ogóle...
Niedawno była u mnie kuzynka z zaproszeniem na ślub... Wszyscy będa
z osobami towarzyszącymi i jak tylko o tym myślę to od razu mi się
odechciewa... Najchętniej poszłabym sama, ale z drugiej strony nie
chcę tam siedzieć jak taki kołek... Ale z kim mam iść?? Kogo mam
targać ze sobą na siłę...? Już sobi wyobrażam to wesele.. Znowu będe
tylko udawać, że jest fajnie, a w środku będe cała krzyczeć bo wiem
że moje marzenie żeby założyć białą suknie i wyjść za człowieka
którego kochałam najbardziej na świecie już się nie spełnią...
Mam ochotę krzyczeć, nie mam siły już udawać!! Ciąglę to JA słucham
o problemach innych, ale niech chociaż RAZ ktoś zapyta o to jak JA
się czuję!
Tak strasznie boli... ;(((