Dodaj do ulubionych

czy przestalam kochac meza?

07.07.09, 15:12
witam! dwa lata temu urodzilam corki i od tego momentu jak bym
przestala kochac meza... przestalam miec ochote na sex, klucimy sie
blachostki,nawet kilka razy kazalam mu sie wyprowadzic. obiecywalam
sobie ze sie bede starac ale nie wychodzi... z mezem chyba juz nie
umiemy rozmawiac... czy jest jeszcze jas szansa dla nas? co robic
zeby sie nie klucic,zeby byc szczesliwa? moze nie ma takiej recepty
ale prosze o pomoc. pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • miacasa Re: czy przestalam kochac meza? 07.07.09, 15:24
      na początek odwiedź endokrynologa i sprawdź czy nie masz rozregulowanej
      gospodarki hormonalnej
      • asiara74 Re: czy przestalam kochac meza? 07.07.09, 16:56
        Potrzebowałaś go być może do zapłodnienia, teraz jest zbędny. Jeśli unikasz
        seksu to za jakiś czas znajdzie pocieszenie w ramionach innej i będziesz mogła
        go obarczyć za rozpad małżeństwa. Musisz tylko cierpliwie poczekać i będziesz
        miała balast z głowy.
        • justi125 Re: czy przestalam kochac meza? 08.07.09, 16:44
          tez myslalam o hormonach. raczej nie bede sie sklaniac do tak
          derastycznych rzeczy zeby czekac az maz znajdzie sobie inna...
          wolala bym cos zrobic zeby znowu nam sie ukladalo. ale dziekuje za
          propozycje:)
        • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 02:01
          asiara74 napisała:

          > Potrzebowałaś go być może do zapłodnienia, teraz jest zbędny. Jeśli unikasz
          > seksu to za jakiś czas znajdzie pocieszenie w ramionach innej i będziesz mogła
          > go obarczyć za rozpad małżeństwa. Musisz tylko cierpliwie poczekać i będziesz
          > miała balast z głowy.

          Mam szczerą nadzieję że piszesz to ironicznie. Aczkolwiek spotykałem się też z
          takimi "poradami" całkiem serio... :-/
    • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 01:10
      Jakbym czytał swoją Żonę! Tylko płeć i ilość dzieci się nie zgadza. ;-)
      Synek urodził się ponad 1,5 roku temu i od razu zaczęło się psuć. Najpierw brak seksu był zrozumiały ze względu na stan pociążowy, ale potem stało się ewidentne że nie w tym rzecz. Obecnie jestem 'dopuszczany' w okresie płodnym, bo chcemy mieć drugie dziecko póki czas, ale poza tym zero; jak coś próbuję to Żona pyta: a po co, a dlaczego, a ja to w ogóle nie mam takiej potrzeby. Plus bezinteresowne złośliwości z jej strony, czepianie się wszystkiego, czasem większe awantury (zaczynające się od Jej obrażenia się na jakąś błahostkę, potem ciche dni przez losowy okres, a jak wychodzę z inicjatywą pogodzenia się, to straszy rozwodem). Obecnie jest od dwóch dni śmiertelnie obrażona i się nie odzywa, bo śmiałem z przedpokoju zapytać gdzie jest dziecka czapka, podczas gdy ona wybebeszała szufladę w pokoju w jej poszukiwaniu (o czym nie miałem prawa wiedzieć, bo nakładałem dziecku buty); no i 'rzuciła się' na mnie, a ja stwierdziłem że to pewnie PMS, na co odparła że jestem seksistą i się ze mną rozwiedzie. Tyle. Od dwóch dni traktuje mnie jak powietrze, a raczej gorzej: ostentacyjnie przy mnie ściska synka i mówi że jest ślicznym mężczyzną, tylko trochę małym do wyściskania (a ja stoję obok i rozpadam się w środku, co daje jej wyraźna satysfakcję). No właśnie, do sedna tu dochodzimy - mam wrażenie że od urodzenia dziecka kocha tylko je, a mnie ma za nic. Taki odwrócony kompleks Edypa. Mnie miłości starcza dla obojga, plus Żonę uwielbiam fizycznie. Żeby dopełnić obrazu, napiszę jeszcze że nie jestem jakimś wałkoniem z piwem przed tv. Całymi dniami zajmuję się dzieckiem, w dni pracujące popołudniem, bo wcześniej ma opiekunkę; zabieram na spacer (oczywiście zakładam mu złą czapkę, złe spodnie, złe buciki, gdzie "złe" = inne niż Ona by założyła), karmię (oczywiście robię to nieskutecznie, bo dziecko je mniej niż by zjadło od Niej, aczkolwiek sama się do karmienia nie rwie), przewijam (tu chyba robię dobrze ;-), kąpię (kiedyś robiłem źle, bo dziecko chlapnęło sobie do oka od czasu do czasu; teraz już bez zastrzeżeń), kładę spać (kiedyś robiłem bardzo źle, bo dziecko płakało; Ona robiła tak samo, ale przecież sama siebie nie będzie krytykować ;-); tv nie oglądam (tv kupiła Ona "żeby się nie nudzić na zwolnieniu w ciąży" i praktycznie tylko Ona korzysta), komputer włączam dopiero jak dziecko śpi, nie wychodzę z domu z kolegami itp.; sprzątam dom, codziennie odkurzam, parę razy dziennie kuchnię na błysk, raz w tygodniu łazienkę... tylko gotować nie umiem, na początku próbowałem, ale Żona zwykle nie chciała jeść tego co przyrządziłem, więc odeszła mi motywacja. No więc gotuje Ona. Oboje pracujemy, plus ja mam jeszcze firmę (po to włączam komputer wieczorem). No i powiedzcie mi, drogie panie, jeśli wizytą u endokrynocośtam da się to wszystko pstryk-naprawić, to ja zapłacę każde pieniądze, naprawdę, tylko jak Żonę namówić żeby tam poszła? Póki co, w sytuacjach bliskorozwodowych, proponowałem psychologa (podejrzewając depresję poporodową), terapię rodzinną, albo melisę chociaż - nic nie trafia... kilka razy mówiła że odpowiada Jej tak jak jest (aczkolwiek chodziło raczej o sferę seksu, jak to zwała "białe małżeństwo z wyłączeniem okresowych starań"). No ale skoro jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle? :-|
      • nick_ze_hej Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 10:19
        I Ty chcesz mieć z nią drugie dziecko??
        albo konfabulujesz albo masochistą jesteś chłopie;))
        • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 14:13
          A dlaczego nie? Nie sądzę aby drugie dziecko zmieniło coś na gorsze (ani też nie
          liczę że zmieni na lepsze), a skoro nic nie zmieni, to zawsze będzie dodatkowy
          człowiek do kochania. ;-) Poza tym to jedynie dni kiedy mogę zaznać trochę
          bliskości, nie wiem dlaczego miałbym to odrzucać.
          • nick_ze_hej Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 14:50
            Dlaczego??!! Człowieku, za kilka ciupciań godzisz się być poniżanym popychlem
            przez resztę życia? Tak ją kochasz czy masz coś na boku i ci to wisi jak Cię
            Zona traktuje??
            • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 14:56
              nick_ze_hej napisał:

              > Dlaczego??!! Człowieku, za kilka ciupciań godzisz się być poniżanym popychlem
              przez resztę życia?

              Nie chodzi o "kilka ciupciań", tylko ogólnie o bliskość.

              > Tak ją kochasz czy masz coś na boku i ci to wisi jak Cię
              > Zona traktuje??

              Nie mam nic na boku, a dziecko drugie też chciałbym mieć, więc nie ma wyjścia,
              muszę mieć z Żoną. ;-)
            • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 15:01
              nick_ze_hej napisał:

              > godzisz się być poniżanym popychlem
              > ci to wisi jak Cię Zona traktuje??

              Oczywiście nie jest mi to obojętne i nie odpowiada mi obecna sytuacja, dlatego
              szukam rozwiązania. Ale chcę to zrobić spokojnie, a nie jakąś burzę rozpętywać,
              która skończy się krzywdą dziecka. Oczywiście jeśli będzie szła w zaparte że Jej
              dobrze tak jak jest, to nie ma problemu, wyprowadzę się i niech sobie będzie
              samotną matką, jestem jedynym z naszej trójki który na tym skorzysta. Ale póki
              co kocham i mam zapał do naprawiania, poza tym obiecałem to dziecku.
              • nick_ze_hej Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 20:45
                Czy nie sądzisz, że rozsądniej byłoby najpierw rozweiązać problemy małżeńskie, a
                dopiero potem powoływać na świat kolejne dziecko? Dziecko nie jest panaceum na
                nieudany związek, a wręcz odwrotnie. Jeśli teraz się sypie przy jednym, to przy
                dwójce ostatecznie pierdyknie. I co, wtedy sobie pójdziesz?
                • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 22:26
                  nick_ze_hej napisał:

                  > Czy nie sądzisz, że rozsądniej byłoby najpierw rozwiązać problemy małżeńskie,
                  a dopiero potem powoływać na świat kolejne dziecko?

                  Tak sądzę.

                  > Dziecko nie jest panaceum na
                  > nieudany związek, a wręcz odwrotnie.

                  Wiem.

                  > Jeśli teraz się sypie przy jednym, to przy
                  > dwójce ostatecznie pierdyknie. I co, wtedy sobie pójdziesz?

                  Jak "pierdyknie", to nie pójdę, tylko wylecę przez balkon...
                  • mata811 olej żonę.. 20.07.09, 14:24
                    ... odmów posprzątania, jak coś gada wyjdź z domu, moze udaj, ze
                    masz jakiś sekret... Może zbyt bardzo się starasz. Ona to czuje i ma
                    gdzieś. Powinna poczuć, że w każdej chwili moze Cie stracić. A
                    kolejnego dziecka to mi szkoda. Wasze dzieci wyrosną w chorej
                    atmosferze i w późniejszym życiu też mogą mieć takie przejeb...
                    życie bo normalnego nie będą znały:(

                    Powodzenia.
      • fifilive Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 10:49
        zazdroszczę Twojej żonie
        • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 14:14
          A czego tu zazdrościć – że ma fajną rodzinę, ale nie potrafi się tym cieszyć? To
          współczuć trzeba, nie zazdrościć...
          • fifilive Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 19:53
            zazdroszczę zainteresowanego rodziną męża a nie malkontenctwa i jędzowatości
            • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 22:26
              fifilive napisała:

              > zazdroszczę zainteresowanego rodziną męża

              No patrz, a parę postów wyżej piszą że kobiety takich nie lubią. ;-)
              • fanny Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 22:46
                msz72 napisał:

                >
                > No patrz, a parę postów wyżej piszą że kobiety takich nie lubią. ;-)

                Bo kobiety takich lubia ale nie pozadaja.

                f.
                • fifilive Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 23:42
                  fanny napisała:

                  > msz72 napisał:
                  >
                  > >
                  > > No patrz, a parę postów wyżej piszą że kobiety takich nie lubią. ;-)
                  >
                  > Bo kobiety takich lubia ale nie pozadaja.
                  >
                  > f.


                  nie wszystkie
                  • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 23:52
                    fifilive napisała:

                    > nie wszystkie

                    Nie wszystkie lubią, czy nie wszystkie nie pożądają?
                    Bo nie wiem czy się cieszyć czy martwić. ;-)
                    • fifilive Re: czy przestalam kochac meza? 12.07.09, 18:11
                      cieszyć oczywiście :)
              • mala-beti do msz72 20.07.09, 13:17
                Tak ,mężczyzna o podejsciu do rodziny godny pozazdroszczenia.
                Mam nadzieję, że żona się opamięta i doceni skarb jaki ma.
                pozdrawiam:)
                ps. może daj jej to do przeczytania? ciekawe co wtedy ona na to
                powie?
          • syl345 Re: czy przestalam kochac meza? 26.07.09, 11:53
            Tak czytam o twoim problemie i mysle że mam podobny , tylko że to ja
            jestem jakby na twoim miejscu a moj mąż żyje jak w bajce.Chetnie bym
            go zostawiła ale ja nie pracuje i mamy 2 dzieci, a one są dla mnie
            najwazniejsze.Jestem załamana bo mam dosc poniżania sie .Sylka
      • asiara74 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 12:41
        Owszem to było ironiczne.
        A co do twojej sytuacji to radziłabym pokazać żonie że masz charakter bo kobiety
        wbrew pozorom nie pożądają facetów misiów, którzy wykonuja każde polecenie jak
        dobrze wytresowany psiak. Twoja żonka nieżle cię wytresowała, manipuluje a ty na
        to pozwalasz. Wyjdż z tymi kolegami i daj jej do zrozumienia że po ulicy chodzi
        sporo fajnych, atrakcyjnych kobiet a ty masz wielki apetyt na seks. Jeśli czegoś
        nie zrobisz to staniesz się zgorzkniałym, zasuszonym seksualnie pantoflem. A na
        takiego to juz żadna nie będzie miała ochoty
        Ja byłam kiedyś taką dobrą żonką, już mi przeszło bo zostało niedocenione.
        Pozdrowienia.
        • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 14:24
          asiara74 napisała:

          > A co do twojej sytuacji to radziłabym pokazać żonie że masz charakter bo kobiety
          > wbrew pozorom nie pożądają facetów misiów, którzy wykonuja każde polecenie jak
          > dobrze wytresowany psiak. Twoja żonka nieżle cię wytresowała, manipuluje a ty na
          > to pozwalasz. (...)

          Wiedziałem że taka podpowiedź się pojawi, ale nie tędy droga.
          Z „apetytem” nie ma problemu gdy hormony sprzyjają (dni płodne), nie rozgląda się wtedy za żadnymi „maczo”. Jest wtedy również miła w obyciu. Niestety pozostała część miesiąca to dokładnie to co opisała autorka wątku. I tak po nitce do kłębka zrozumiałem że to pewnie te zaburzenia hormonalne (bo gdyby to była depresja i nic więcej, to przecież „dół” trwałby cały miesiąc, czy może się mylę?). Więc aktualnie jedynym pytaniem na jakie szukam odpowiedzi jest: jak Jej o tym powiedzieć, jak namówić Ją na wizytę u specjalisty? Chętnie podsunąłbym Jej ten lub podobny wątek, ale nie wiem czy to najlepszy sposób komunikacji (zresztą ten odpada, bo się w nim naprodukowałem, a podobnego w całej sieci nie znalazłem...).
          • asiara74 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 15:46
            Ja wierzę że seks jest w naszych głowach, zatem to czy chcemy go mieć z danym
            partnerem zależy głównie od tego czy nas on "kręci" i czy w ogóle lubimy ten
            sport. Pewnie w tych hormonach coś jest, zatem walcz i namawiaj bo dni płodne to
            tak z 3 doby więc seksu tyle co na lekarstwo. Poza tym uważaj, jak żona już
            spłodzi drugiego potomka to się okaże że i dni płodne zanikną. Powodzenia tak
            czy inaczej.
          • fanny Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 22:44
            msz72 napisał:

            > asiara74 napisała:
            >
            > > A co do twojej sytuacji to radziłabym pokazać żonie że masz charakter bo
            > kobiety
            > > wbrew pozorom nie pożądają facetów misiów, którzy wykonuja każde poleceni
            > e jak
            > > dobrze wytresowany psiak. Twoja żonka nieżle cię wytresowała, manipuluje
            > a ty na
            > > to pozwalasz. (...)
            >
            > Wiedziałem że taka podpowiedź się pojawi, ale nie tędy droga.

            A ja sie zgodze z Asiara.
            Jak zaczelam czytac Twoj post, to sobie pomyslalam, ze za bardzo sie dales zdominowac. A Twojej zonie brakuje pozadnego rzniecia ;) na Twoich a nie jej warunkach.
            Ja wiem, ze Ty to wszystko z milosci, ale to taki paradoks dluzszych zwiazkow - im sie bardziej starasz, tym ona czuje sie bardziej sfrustrowana i prawie pewne, ze sama nie wie co ja tak frustruje. A frustruje ja posiadanie w domu misia. Misia, ktory jest 'dobrym mezem' i 'dobrym ojcem' ale trudno go pozadac. Bo pozada sie mezczyzny a nie misia.
            Nie chodzi o to, zebys nagle staral sie zmienic w jakiegos, k(..), maczo, ale pokaz jej, ze nie dasz po sobie jezdzic, jak po lysej kobyle. Ona tego wlasnie od Ciebie oczekuje, choc Ci sie do tego nie przyzna, nawet jak o tym wie. A pewnie nie wie.
            Wiec jak nastepnym razem Cie skrytykuje, ze czapka nie taka, ze jedzenie nie tak, to jej wrecz te czapke w reke, powiedz, zeby se sama szla z dzieciakiem na spacer, odkrec sie na piecie i idz odpalic kompa. Jak sie zacznie ciskac, nie daj sie sprowokowac - powiedz, ze nie zyczysz sobie takiej krytyki i albo robisz cos po swojemu albo niech sobie sama robi.

            I szczerze polecam lekture forum forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
            wcale nie tylko o seksie a bardziej o zwiazkach.

            f.
            • msz72 Re: czy przestalam kochac meza? 11.07.09, 23:00
              fanny napisała:

              > Jak zaczelam czytac Twoj post, to sobie pomyslalam, ze za bardzo sie dales
              zdominowac.

              Częściowo się z tym zgodzę. Fakt, że poddałem się trochę, ale też nie jest tak
              że wszystkie te „nie ta czapka”, „nie to tamto” znoszę w milczeniu – jeśli
              uważam inaczej to robię inaczej (chyba że przyznam Jej rację na polu gdzie ma
              większą wprawę).

              > A Twojej zonie brakuje pozadnego rzniecia ;)

              Gwałcić jej nie zamierzam, a inaczej sobie tego nie wyobrażam. Może podpowiedź
              jakaś? :-P
              Mimo wszystko, te razy które są, uważam w większości za udane i Ona też, sądząc
              po zachowaniu.

              > Ja wiem, ze Ty to wszystko z milosci, ale to taki paradoks dluzszych zwiazkow -
              > im sie bardziej starasz, tym ona czuje sie bardziej sfrustrowana i prawie pewne,
              > ze sama nie wie co ja tak frustruje. A frustruje ja posiadanie w domu misia.
              > Misia, ktory jest 'dobrym mezem' i 'dobrym ojcem' ale trudno go pozadac. Bo
              pozada sie mezczyzny a nie misia.
              > Nie chodzi o to, zebys nagle staral sie zmienic w jakiegos, k(..), maczo, ale
              pokaz jej, ze nie dasz po sobie jezdzic, jak po lysej kobyle. Ona tego wlasnie
              od Ciebie oczekuje, choc Ci sie do tego nie przyzna, nawet jak o tym wie. A
              pewnie nie wie.
              > Wiec jak nastepnym razem Cie skrytykuje, ze czapka nie taka, ze jedzenie nie
              tak, to jej wrecz te czapke w reke, powiedz, zeby se sama szla z dzieciakiem na
              spacer, odkrec sie na piecie i idz odpalic kompa. Jak sie zacznie ciskac, nie
              daj sie sprowokowac - powiedz, ze nie zyczysz sobie takiej krytyki i albo robisz
              > cos po swojemu albo niech sobie sama robi.

              Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Może kiedyś. W każdym razie dzięki za radę
              (mam nadzieję że wypróbowaną na sobie, bo jeśli tylko przeczytaną gdzieś, to też
              już to czytałem, ale mnie nie przekonało).

              > I szczerze polecam lekture forum forum.gazeta.pl/forum/f,15128,_Brak_Seks_u_w_malzenstwie.html
              > wcale nie tylko o seksie a bardziej o zwiazkach.

              Czytałem na wyrywki, ale tylko jeden ciekawy temat znalazłem, z którego wynikło
              tylko tyle że fact powinien wyjść wieczorem i wrócić w nocy z zapachem damskich
              perfum – gość to wypróbował i nic dobrego z tego nie wyszło. ;-)
        • syl345 Re: czy przestalam kochac meza? 26.07.09, 11:57
          Gdybym miała takiego męża jakim jestes ty to dbałabym o niego z
          całych sił, kochałabym go szanowała a seks byłby cudownym
          zakonczeniem dnia każdej nocy...Jestes
      • eastern-strix Twoja zona powinna isc na terapie i to zaraz 13.07.09, 01:03
        >>>>ostentacyjnie przy mnie ściska synka i mówi że jest ślicznym mężczyzną,
        tylko trochę małym do wyściskania<<<<


        matka mojego znajomego taka byla, przelala uczucia z ojca na synka. synek byl
        jej oczkiem w glowie, potem jednak dorosl i zaczal sie buntowac, bo matka byla
        zazdrosna o wszystko, znajomych, hobby o dziewczynach nie wspominajac. wyladowal
        w psychiatryku a do jego matki i tak nic nie dociera.
        • eastern-strix p.s 13.07.09, 01:06
          co do bliskosci to sie nie ludz. Twoja zona zadnej potrzeby bliskosci nie
          odczuwa, po prostu traktuje cie jak rozplodowca. rownie dobrze moglaby sobie
          zaaplikowac sperme strzykawka.
      • olenka_a msz72 17.07.09, 12:25
        masz za duzo obowiązków na głowie. Może gdyby zona trochę zajęła się
        dzieckiem to nie miałaby czasu na fochy?
      • krzysztof-lis Re: czy przestalam kochac meza? 18.07.09, 14:09
        > Jakbym czytał swoją Żonę! Tylko płeć i ilość dzieci się nie
        > zgadza. ;-)

        Też podpiszę się pod stwierdzeniem, że jesteś pod pantoflem i dlatego (też) żony
        nie pociągasz.
    • julilija justi- kłÓcić!!! 11.07.09, 11:25
      takie błędy rażą w oczy!!!
      • msz72 Re: justi- kłÓcić!!! 11.07.09, 14:11
        julilija napisała:

        > takie błędy rażą w oczy!!!

        A „błachostki” cię nie poraziły? :P
    • msz72 Do autorki wątku 12.07.09, 00:21
      justi125!

      Przepraszam że "przechwyciłem" Twój wątek. Tak jakoś wyszło. Podziwiam Cię za
      to, że przyszło Ci do głowy takie pytanie sobie (i w konsekwencji na forum)
      zadać, trzymam kciuki za pozytywne efekty i koniecznie daj znać czy coś się
      zmienia. :-)
      • justi125 Re: Do autorki wątku 17.07.09, 12:17
        nic nie szkodzi:) pomyslalam ze mozna napisac o moim problemie,bo
        napewno duzo par maja ten sam problem i moze znalezli jakas rade na
        to:) i poradza cos:)
        A chce ratowac moje malzenstwo dla siebie i dla naszej córci...
        Rozmawiałam z mezem i oboje sie staramy jest toszke lepiej ale nie
        jest tak jak bylo przed slubem. Najwiekszy problem jest chyba w tym
        ze jak on nie jest mily to i ja nie umiem byc mila...i odwrotnie:)
        • marianka_marianka Re: Do autorki wątku 18.07.09, 15:21
          justi125 napisała:
          Najwiekszy problem jest chyba w tym ze jak on nie jest mily to i ja nie umiem byc mila...i odwrotnie:)

          To chyba normalne zachowanie?!
          Dlaczego masz być miła dla męża, który zachowuje się po chamsku... I vice versa.

          Myślę, że przechodzicie jakiś mały kryzys. Pozostaje tylko rozmowa najlepiej na neutralnym gruncie, w miłej atmosferze.
    • krzysztof-lis Re: czy przestalam kochac meza? 18.07.09, 14:04
      > witam! dwa lata temu urodzilam corki i od tego momentu jak bym
      > przestala kochac meza... przestalam miec ochote na sex, klucimy sie
      > blachostki,nawet kilka razy kazalam mu sie wyprowadzic.

      Syndrom modliszki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka