Dodaj do ulubionych

przechodzony związek

11.07.09, 16:18
nienawidzę swojego narzeczonego, czuję do niego niechęć połączoną z sama nie wiem czym...a już niedługo ślub.nie no jest nienormalne.jesteśmy ze sobą 8 lat, czy to już przechodzony związek?czuje się jakbyśmy byli już dawno po ślubie...nie cieszy mnie kompletnie nic, żadne przygotowania do ślubu.powinny przecież sprawiać radość, a my się ciągle kłócimy...ja nie wiem czy chcę tego ślubu...w głębi duszy to bardzo nie...
Obserwuj wątek
    • agusia-g Re: przechodzony związek 11.07.09, 16:30
      Chyba nie pozostaje nic innego jak go jak najszybciej zakończyć. Po co ci ten
      ślub żeby "za chwile" się rozwodzić bo jeszcze bardziej będziesz znużona tym
      wszystkim. Bycie z kimś nie ma być kara tylko radością, szczęściem odczuwaniem
      chęci do spędzenia z nią reszty życia. Wygląda na to ,że jesteście z
      przyzwyczajenie, a przynajmniej Ty. Ja bym w tej sytuacji odwołała wszystko by
      zapobiec swojemu jeszcze większemu nieszczęściu.
      • m-al Re: przechodzony związek 11.07.09, 16:37
        może i odwołać.wiesz ile razy się nad tym zastanawiałam??, ale to nie takie proste za daleko w to wszystko zabrnęłam-liśmy...
        • agusia-g Re: przechodzony związek 11.07.09, 16:44
          Zdaję sobie sprawę, że nie jest łatwo w końcu 8 lat to nie mało. Tylko zastanów
          się co będzie potem?? Czy warto brnąć w to dalej?? Zapewne zastanawiasz się co
          powie rodzina, znajomi pewnie już zainwestowaliście kasę w to wszystko. Tylko
          pomyśl czy to wszystko jest warte tego, że będziesz potem czuła się jeszcze
          gorzej.Jeśli teraz nie ma euforii to raczej nie wierzę w to , że ten ślub coś
          zmieni. Chyba, że może termin zbliżającego ślubu wywołuje u Ciebie jakieś lęki
          stąd takie odczucia może nie do końca prawdziwe??
          • m-al Re: przechodzony związek 11.07.09, 16:53
            być może jest to nasilone przez zbliżający się ślub, ale generalnie już od jakiś 2 lat, to między nami jest nienajlepiej.praktycznie mieszkamy ze sobą od 4 lat, mamy własne mieszkanie a właściwie dom(po jego rodzicach)wszystko w nim urządzone przez nas samych, on pracuje w rozwijającej się prężnie firmie, mamy pieniądze i właściwie wszystko co potrzeba jeżeli chodzi o materialną sferę życia.więc czego ja chce? co ze mną jest nie tak??
            • serendepity Re: przechodzony związek 13.07.09, 11:38
              To zastanow sie czego chcesz. Jak bedziesz brnela dalej i wezmiesz slub, bo nie
              chcesz odwolywac to nic to nie zmieni. Dalej nie bedziesz wiedziala czego
              chcesz, tyle, ze bedziesz musiala jeszcze rozwiesc sie na samym koncu.
    • kicia031 Re: przechodzony związek 11.07.09, 16:56
      Po prostu uswiadom narzeczonego o swoich do niego uczuciach i nie bedziesz
      musiala nic odwolywac, on sie tym zajmie.

      Naprawde nie masz sobie ani tak malej odrobiny sympati do czlowieka z ktorym
      spedzilas 8 lata zycia, by przestac robic go w chooooooja?
      • agusia-g Re: przechodzony związek 11.07.09, 16:59
        Wiesz sfera materialna to nie wszystko. Bo cóż z tego jak ma się to a miłości
        już nie ma :(. Może zastanów się na jakąś terapią przedmałżeńską??
        • zuzanka79 Re: przechodzony związek 11.07.09, 18:08
          agusia-g napisała:

          > Może zastanów się na jakąś terapią przedmałżeńską??

          Tia, a potem będzie terapia małżeńska, pomałżeńska. Po co brnąć w to
          dalej? Dla pozorów nie warto. Chyba na tym etapie łatwiej odwołać
          ślub niż rozwodzić się krótko po, albo nie daj Boże żyć w toksycznym
          związku. Tylko dlaczego autorka wątku nie zastanowiła się nad tym te
          2 lata temu, jak "kryzys" się zaczynał?
    • kiecha3 Re: przechodzony związek 11.07.09, 18:37
      Ja jestem w podobnej sytuacji...
      10 lat związku, od dwóch lat na swoim.. za niecały miesiąc ślub.. Z materialną
      sferą różnie, ale nie narzekamy... żyjemy wolniej niż inni...
      I owszem pojawiają się myśli.. czy to na pewno ten.. co będzie potem.. Ale tak
      na prawdę to nic się nie zmieni.. podpiszemy dokument i będziemy tymi samymi
      ludźmi.. tak samo się kochającymi.. z tymi samymi problemami.. z tymi samymi
      wadami.. już "po" nie będzie inaczej, lepiej, gorzej.. będzie tak samo.. i ja
      się cieszę, ze między nami będzie tak samo.. nie szukam czegoś innego...
      A jeśli Ty szukasz.. to odsuń ten ślub e czasie.. i zdecyduj czego w życiu
      pragniesz... Bo to Twoje życie.. i to Ty masz być szczęśliwa.. nie ciotki,
      rodzice, czy znajomi..

      Dobrych wyborów życzę ;)
    • marianka_marianka Re: przechodzony związek 12.07.09, 00:03
      Kiedyś już o tym pisałam. Nigdy nie kłóciłam się tyle z moim mężem, co przed ślubem. Nawet się zastanawiałam czy to aby najlepszy pomysł... Zżerał mnie przedślubny stres:) A ja też jestem z tych długodystansowych w "chodzeniu" ze sobą.
      Byliśmy w miarę zgodną parą przed ślubem i teraz jest podobnie.
      Inaczej podchodzi się do ślubu znając swojego partnera tak dogłębnie jak my.
      Spójrz na to z tej strony.
      A tak w ogóle to bardzo mało piszesz o waszym 8 letnim związku, a to przecież bardzo istotne.
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: przechodzony związek 12.07.09, 23:37
      Ośmioletni związek i 4 lata wspólnego mieszkania to dużo czasu, aby się poznać.
      Jeśli pojawiły się wątpliwości, kryzys itp, nie należy brać ślubu. Lepiej
      pomieszkać jeszcze razem poprzyglądać się co jest między Państwem lub rozstać się.
      Konsekwencja ślubu, szczególnie religijnego, są ogromne i w przypadku rozwodu,
      dla niektórych niweczą całe przyszłe życie. To są większe konsekwencje niż
      odwołanie ślubu, które jest jedynie sytuacją konwenansu i gdzie jest jedynie
      strata finansowa.
      Pani próbuje nie przyjąć lub zbagatelizować niezwykle ważne sygnały. Warto
      zastanowić się dla czego lub dla kogo Pani to robi. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • pocket.size Re: przechodzony związek 13.07.09, 09:59
      "Przechodzony związek" to jakiś wymysł. Jak się jest 8 lat w związku to dużo, a
      w małżeństwie? W tym przypadku ślub nic nie zmieni, tyle, że liczenie zacznie
      się od 0, a nie 9. moim zdaniem nie ma znaczenia, czy jest się po ślubie czy
      nie. Jeśli nie możecie się dogadać to nie jest to kwestia ślubu chyba...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka