young-lady
22.07.09, 08:59
Szanowna Pani Agnieszko.
Chciałabym dowiedzieć się, czy po wielokrotnym przekroczeniu pewnych
granic w związku, dotyczących godności osobistej oraz wzajemnego
szacunku, jest szansa na powrót do stanu poprzedniego. Czy może już
do końca będą przeplatać się w życiu dwojga małżonków te złe
aspekty, które już zostały wkomponowane w związek ?
Dla jasności:
1. 3 lata po ślubie.
2. 2-letnie dziecko, przy którym dochodziło do przemocy wobec mnie
ze strony męża.
3. Niespełnione obietnice ze strony męża (mówca, orator - totalny
brak wdrożeń w życie wypowiedzianych słów).
4. Własne konto, do którego ja nie mam dostępu, brak chęci opłacania
rachunków (net, prąd, gaz-ja to robię).
5. Mąż mieszka u mnie - nie planuje wspólnej przyszłości (dom,
działka, ew. remont tego, w którym mieszkamy-mimo złego stanu).
6. Wypowiedzianych wiele gorzkich słów pod moim adresem.
Należy zaznaczyć, że jest człowiekiem wykształconym i posiada wielki
szacunek ma do swoich rodziców... Nigdy nie uniósł by nawet głosu w
ich kierunku.
Sądziłam, że skoro mężczyzna jest tak ustosunkowany do rodziny, to
po założeniu własnej będzie podobnie... jest jednak zgoła odmiennie.
Zastanawiam się tylko, czy dać sobie spokój z tym małżeństwem
(pomijając resztę aspektów, zaczynam bać się męża i jego agresji
skierowanej tylko w moją stronę). Czy może dać nam jeszcze szansę,
mimo wielce przekroczonych granic.
Chcę bardzo dać nam szansę, ale mając pewne podłoże w postaci opinii
psychologa, czy jeżeli raz zrobiło się coś - to jest szansa, że to
się już nie powtórzy, mając oczywiście na uwadze powyższe.
Szczerze mówiąc zwątpiłam w nasz związek. Sama obecnie porzebuję
pomocy specjalistycznej, wszystko cokolwiek dzieje się wokół mnie,
straciło wszelki sens. Cokolwiek robię, zmuszam się do wszystkiego.
Jedyne do czego się nie zmuszam, to szczery płacz... Męczarnia...
Będę wdzięczna za każde mądre słowo. Pozdrawiam.