Dodaj do ulubionych

Weekendy...

05.09.09, 11:21

I znowu nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić – budzę się z samego
rana i nic mi się nie chce, zupełnie brak mi motywacji do
jakiegokolwiek działania. Na śniadanie nie mam ochoty, obiadu też mi
się nie chce robić (ale robię ze względu na Syna) o wyjściu na
spacer czy do znajomych nie wspomnę.
Snuje się po tym pustym domu i nie robię nic! A przecież gdybym
tylko się zmobilizowała to jest tyle rzeczy, którymi powinnam się
zająć. Ostatnio ograniczyłam się do robienia rzeczy podstawowych
tzn niezbędnych i nic więcej. Jak był mój Mąż to od samego rana
mieliśmy tyle rzeczy do zrobienia, planów, że doba zbyt mało godzin
miała – wszystko cieszyło i weekendy były tymi oczekiwanymi dniami
po tygodniu pracy... Odkąd zginął mój Mąż ani razu nie byłam z psami
na spacerze, nie jeździłam na rowerze, znajomych nie odwiedzam
(może ze 2 razy byłam) w kinie nie byłam... po pracy wracam
szybciutko do domu i zamykam się w moim królestwie i jest mi tu
najlepiej....
Z roześmianej, gadatliwej dziewczyny zrobiłam się milczkiem, który
wcale się nie musi odzywać... i jest mi z tym dobrze…
Tylko tak brakuje mi bliskości mojego Kochanie z którym byłam taka
szczęśliwa... a jak pomyślę o nadchodzącej jesieni i zimie o
krótszych dniach i długich nocach to aż wyć mi się chce.. i ciągle
zadaje sobie pytanie DLACZEGO????? Choć wiem, że odpowiedzi nie
będzie. I znowu przeleżę w łóżku wspominając jak kiedyś wyglądało
moje życie.....
To wszystko jest do niczego!
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: Weekendy... 05.09.09, 13:53
      Mam to samo.Od rana nie mam siły nawet herbaty sobie zrobić.Nic mi się nie
      chce,wszystko mnie boli, każda kostka, każdy mięsień, na nic nie mam
      ochoty.Rozpaczliwie smutno, pusto, ponuro.Tęsknota i świadomość, że Jego już
      nigdy nie będzie powoduje, że nie widzę sensu, radości w niczym.Jakby ktoś
      chciał mi zrobić na złość, to może powiedzieć moje ulubione zdanie:"jesteś
      młoda, całe życie przed Tobą".A ja nie jestem już młoda, już nigdy nie będę,
      jestem staruchą przygiętą do ziemi tym ciężarem.A życie, które jest przede mną
      przeraża mnie na wszystkie sposoby?Co ja będę robić przez ten cały czas?I po co?
      Wczoraj psycholog mnie spytała czy po tych pięciu miesiącach są takie miejsca,
      takie sytuacje, w których się czuję bezpiecznie i w miarę spokojnie.Tak, są .Jak
      siedzę sama w domu, ewentualnie w moim sklepie, nikt nic do mnie nie mówi, nie
      muszę słuchać, nie muszę odpowiadać, nie muszę przyklejać maski pod tytułem
      "jest mi ciężko, ale sobie radzę".Czasem mam naprawdę ochotę zamilknąć.Ale tak
      zamilknąć naprawdę, na zawsze i nigdy już nic nie powiedzieć.
      I jeszcze cmentarz.Tam jest bezpiecznie, tam są ludzie, którzy mają już spokój,
      całkowity, ostateczny spokój.Czasem mam ochotę się tam po prostu położyć i
      zostać.Nie w sensie, że się zabić czy coś.Po prostu położyć się obok Jego grobu
      i tak leżeć z nadzieją, że cząstka ich spokoju spłynie i na mnie.
    • inkara Re: Weekendy... 05.09.09, 17:28
      .. to najgorsze od 2 miesięcy dni.. dni, które przepełnione są pustką i ciągłymi
      wspomnieniami.. Ja ich wręcz nie znoszę! Są koszmarem, następstwem kiedyś
      ulubionego dnia piątku! Nie wiem jak je spędzać, co ze sobą zrobić? Dziś do tej
      pory włóczę się w piżamie. Nic mnie nie mobilizuje do wyjścia z domu. (nawet
      tel. mamy,która próbuje udowodnić mi, że należy cieszyć się każdą chwilą, bo
      sama wiem ile taka chwila może zmienić w życiu)
      Ale dziś jeszcze tej nauki nie pobiorę! Nie, bo dla mnie ta chwila już w życiu
      była! Na innych mi już nie zależy...
      Siedzę sama ze swoimi pięknymi wspomnieniami! Są jak obrazy, klatka po klatce
      przesuwające się w mojej głowie.. Niektóre tak bardzo intensywne, niektóre mniej
      wyraźne, ale są "żywe" i tylko moje!!!
      Nie mam pojęcia, jak dam radę przebrnąć przez najsmutniejszy dla mnie miesiąc
      listopad! A potem Święta, które wolałabym przespać i obudzić się już po tej
      całej ceremonii.. Nie chcę nawet o tym wszystkim myśleć!
      Nie wiem, ale sensu w takim życiu nie widzę... Myśli kłębią mi się w głowie i
      jest ich coraz więcej..
      Tęsknota mnie zabija! Kocham jeszcze bardziej!
      totalnie dziś upadłam, i nie chcę już się "czołgać".. i się podnosić. To nie ma
      sensu! "Czas leczy rany" - Stop! to najgłupsze co można usłyszeć!... jak można
      tak mówić!!!
      Życzę Wam spokojnego weekendu!
      • wiolawarszawa Re: Weekendy... 05.09.09, 19:43

        Ja także cały dzień szwendam się w piżamie:( na jutro też nie mam
        żadnych planów:( masakra jakaś.....
        Zgadzam się CZAS - NIE LECZY RAN - to jakaś bzdura!!!!
        • wdowa120309 Re: Weekendy... 05.09.09, 20:38
          Mam takie same odczucia jak wy...tez chętnie bym sie położyła i prosiła o święty
          spokój...o to żebym mogła przepłakać cały dzień nie robiąc nic...ale nie mam
          takiej możliwości. Mimo że nie mam siły na nic....nie mówiąc o robieniu czego
          kolwiek to muszę się podnieść. Musze ogarnąć mieszkanie zrobić zakupy uszykować
          obiad...nawet jak nie mam ochoty jeść ...no bo muszę dawać dobry przykład Madzi.
          Ona jest za mała żeby sama sobą się zająć więc nawet jak nie mam siły to
          idziemy na spacer i się bawimy.
          Tak naprawdę to sama nie wiem czego chcę ...dziś Madzia zasnęła o 20 i trochę mi
          smutno że moja trajkotka zasnęła bo tyle wnosi w moje szare życie...No niby
          miała bym co robić ale brakuje mi siły na to wszystko....może w poniedziałek sie
          zabiorę....nie wiem.. A w poniedziałek na pewno mała wyśpi się w przedszkolu i
          pójdzie późno spać...to znów opadnę z sił ...i tak w kółko...(((((
          Nie na widzę tych wolnych dni, nie lubię patrzeć jak przechadzają sie szczęśliwi
          ludzie ....nie cierpię tego wszystkiego...((((
          Cieszę się że mam przy sobie tę małą cząstkę mojego kochanego i do niej mogę sie
          przytulić...ale co będzie za kilka lat...??? Jak ona pójdzie w swoja
          stronę....zostanę sama..(((( Przeraża mnie ta myśl....i wiele jeszcze innych....(((
          • wiolawarszawa Re: Weekendy... 05.09.09, 22:03

            Tak to prawda, że masz gorzej a może lepiej.... bo przynajmnie
            musisz się zbierać dla małej bo jak sama stwierdziłaś-jest za
            malutka aby sama sobie radziła. Mój Syn już znika na całe dnie i
            zostaje w domu sama:( na początku było mi smutno ale teraz już się
            przyzwyczaiłam....tylko ta samotność mnie dobija:(
            Nie mam ochoty na nic...też nie lubię wolnych dni-choć już sama nie
            wiem co lubię a co nie:( bo jak idę do pracy to też mi żle:(
            Beata - przynajmniej jesteś zmuszona do wstania do zrobienia
            śniadania itp a ja już nic nie muszę.... bo Syn już sam sobie radzi:(

            I jestem sama ze swoimi myślami.....
            • isiogrze Re: Weekendy... 05.09.09, 22:12
              Zabijam go codziennie...
              W weekendy prawie cały dzień.
              A i tak on ciągle zwycięża..
              Ile mam jeszcze z Tobą walczyć starcze?
              Kiedy dasz ulgę? Przyspieszysz? Zatrzymasz? Może cofniesz?
              Zlituj się nade mną CZASIE..
            • beattrix120309 Re: Weekendy... 05.09.09, 22:12
              Śmierć naszych ukochanych tak wiele zmieniła...zmieniła całe nasze życie, całe
              nasze wnętrze i całe nas. Ja też sama nie wiem co chcę, jak miałam kupić auto
              było mi wszystko jedno co to będzie za samochód w końcu mój kochany tato wybrał
              mi Fordzika. Teraz stoję przed problemem kupna mieszkania ...tez nie wiem co
              chcę ...a może bardziej boję się tego urządzania bez męża...(((( sama tak
              naprawdę nie wiem co chcę..... Wspomniałaś o pracy...też chodzę bo
              muszę....musiałam wrócić tam bo z czegoś trzeba żyć ...ale nie wiadomo co będzie
              dalej ...a jak mnie zwolnią..??? Czy stale będziemy sie bać ...co dalej..???
    • wiolawarszawa Re: Weekendy... 05.09.09, 22:27

      Sama się zastanawiam każdego dnia..... tak chyba będziemy się już
      zawsze czegoś bały:( jak stracimy pracę... to jak sobie poradzimy?
      jak zachoruję.... to jak sobie poradzę?...a jak mój Syn będzie
      potrzebował mojej pomocy ..a ja nie będę mogła pomóc... załamka!
      i wszystko przez jedną chwilę,która zmieniła moje życie w koszmar:(
      Jeszcze trochę i mój Syn wyleci z gniazda - to przecież
      naturalne.... tylko, że ja ..... już nie będę miała do kogo wracać:(

      Codzienne borykanie się z ŻYCIEM - cóż innym też nie łatwo....
      • tilia7 Re: Weekendy... 05.09.09, 22:44
        Ja się cieszę, że nie mam dzieci, chociaż tym nie muszę się
        martwić.Wystarczająco boję się o to, co ze mną będzie.Bo coraz mocniej jestem
        przekonana, że NORMALNIE żyć już nie umiem.
        Dziś cały dzień ryczałam.Po prostu nie umiałam przestać płakać, łzy płynęły
        niezależnie ode mnie.Cały wieczór z okładami z herbaty a i tak ledwo patrzę.A
        jutro na cmentarz i pewnie dalej płacz po powrocie.Wekeend.Kiedyś oznaczał
        najlepszy czas, największe szczęście - bo razem.Teraz, szkoda gadać...
        • wiolawarszawa Re: Weekendy... 05.09.09, 22:52

          tili7 to prawda.... co nam pozistało..cmentarz.. cmentarne wdowy-
          okropne:( ja dziś nie płakałam czasem brakuje mi już łez... ale dziś
          taki smutek ogarnął mnie, że szkoda gadać. Ja też już sama nie wiem
          co to znaczy normalność... najgorsze jest to, że dalej nic mi się
          nie chce w niczym nie widzę sensu.... znajomi choć zapraszają to nie
          jeżdżę..bo się nie chce, na spacer nie wyjde bo samej...się nie chce
          itp. co pozostaje? siedzieć w domu bo tu nic nie muszę!
          Beznadzieja....
          • beattrix120309 Re: Weekendy... 05.09.09, 23:12
            Dziś chyba taki smutny i ponury dzień....u nas prawie cały czas
            padało....i ja w kąciku puściłam parę łez.
            Dzis miałam jechac na imprezę integracyjną z zakładu pracy i nie
            pojechałam...chyba zdziczałam juz troszeczkę..((( właściwie to tez
            nigdzie nie chodze ( nie licząc spacerków z Madzią) Tak jak i dla
            was dla mnie każdy wolny dzień był dniem dla mojej rodziny...ja
            zawsze wcześniej - piątek sprzatałam i szykowałam obiad na sobote i
            niedzilę żeby jak najwięcej czasu spędzic z Jarkiem i Madzia ...a
            teraz.... ((((
            Serce strasznie boli jak myslę o tym wszystkim..((
          • tilia7 Re: Weekendy... 05.09.09, 23:14
            Ja mam dokładnie to samo.Z płaczem też różnie bywa, czasem dwa, trzy tygodnie
            nie płaczę i aż mi ciężko, bo wolałabym się wypłakać a nie umiem.a potem jakoś
            puszcza ta tama i łzy się leja jak dzisiaj, bez umiaru.Beznadziejne to wszystko,
            naprawdę beznadziejne
            • wiolawarszawa Re: Weekendy... 05.09.09, 23:32

              tak nasze reakcje są różne... czase nawet to jakaś zła jestem i
              wszystko mnie drażni, kłócę się ze wszystkimi a zaraz potem ryczę -
              masakra..Jutro znowu niedziela... i znowu będę siedzieć sama...
              Dobrze, że tu możemy sobie pogadać..:)
              • inkara Re: Weekendy... 18.09.09, 15:54
                .. ostatnie minuty pracy.. i weekend! Przeklęty! Tak bardzo boję się
                tych dni! Koledzy w pracy snują plany dzieląc sie głośno co bedą
                porabiac, co mają w planach! A ja przytakuję i udaję zadowolenie z
                ich opowieści!
                A ja? no właśnie? Co mama zrobić ze sobą? Co zrobić aby nie
                przepłakać dwóch wolnych dni? Oczywiście dużo jest rozwiązań! Ale ja
                ich nie chcę! One nic nie znaczą już dla mnie bez mojego kochanego
                Jacka! Nic mi nie sprawi radośći!..
                Nic nie ma sensu! Kocham i tęsknie chyba z każdym dniem mocniej!!
                Jacek gdzie jesteś??? widzisz jak ciepie! .....
                Spokojnego weekendy dziewczyny! Jesteśmy w jakiś sposób razem w tej
                smotnośći!!! Pozdrawiam
                • tilia7 Re: Weekendy... 18.09.09, 18:21
                  Inkaro, najlepszy sposób to chyba...przepłakać te dwa dni.Nie brzmi to
                  zachęcająco,wiem.Ale to jest Twój czas na wyciszenie, na żałobę.Pewnie będę
                  robić to samo:(
    • wiolawarszawa Re: Weekendy... 18.09.09, 18:34
      Tak znowu dni, które kiedyś tak bardzo cieszyły, z którymi wiązało
      się tyle planów, które były całe nasze…. A teraz stały się dniami,
      które w dość brutalny sposób pokazują nam jak bardzo zmieniło się
      nasze życie… jak bardzo jesteśmy samotne w swojej samotnośći.
      Bynajmniej nie chodzi o znajomych bo dla nich oczywiście można
      znaleźć czas i niby nie czuć się samotnym. Tyle tylko, że ja czuję
      się samotna bo strasznie brak mi mojej połówki … mojego Kochanie!!!
      I tą samotność niczym nie da się zastąpić!!!! Cały ten cholerny
      okres od kiedy zderzyłyśmy się z informacją, iż nasz bliski człowiek
      odszedł jest jakimś koszmarek, który nie jest do zrozumienia przez
      moich znajomych. Weekendy tylko podkreślają to wszystko, ten bezsens
      czasu, który uświadamia jak wiele straciłyśmy :( i NIC ale to NIC
      nie możemy zrobić aby ….. było jak dawniej.
      • tilia7 Re: Weekendy... 18.09.09, 18:40
        Ja jak pisałam nie mam przyjaciół a znajomych niewielu i mały kontakt.Ale tak
        sobie myślę, że to bez znaczenia, bo ja jestem teraz tak "wyłączona", tak
        skierowana na swoje wewnętrzne przeżycia, że i tak nikt by ze mną nie
        wytrzymał.I ja z nikim,bo najbardziej mi służy święty spokój.

        Wiola, jakie masz pieski ile,że aż Cię oblepiają?Pytam bo uwielbiam zwierzaki,
        mój kot jest teraz moją "pocieszką"
        • wiolawarszawa Re: Weekendy... 18.09.09, 19:38
          tilia7... o to właśnie chodzi, że ja też nie mam ochoty na spotkania
          i wolę już to wszystko przeżywać sama w swojej samotności.... po
          swojemu jak czuję a nie się na siłę uśmiechać słysząc.." bo mój mąż
          to to i tamto.. bo my .... " jest mi wtedy strasznie przykro, że u
          mnie nie ma już My tylko ... jestem Ja.. :( Znajomi oczywiście nie
          robią tego złośliwie... są razem i opowiadają w formie my... a ja im
          zazdroszczę w pozytywnym słowa tego znaczeniu.... tylko tak przykro,
          że ja już nie powiem MY :(:(:(
          tilia mam dwa amstafy i dwa koty a od niedawna kundelka mamy mojego
          Męża, którego znalazła w porzuconego w lesie :( i chyba zamieszka z
          nami :):) tzn kundelek i chyba zabiorę do siebie swoją Teściową
          prócz mnie nie ma już nikogo :(..
          tilia u mnie zawsze mnogo czworonogów.... sarny przychodzą,
          kuropatwy i wszelkie latające..:)
          • tilia7 Re: Weekendy... 18.09.09, 22:30
            Wiola, zazdroszczę tego kontaktu z przyrodą.Mnie tego strasznie brakuje, każdą
            wolną chwilę spędzaliśmy na całodniowych wypadach do lasu albo chociaż do
            parku.Mieliśmy takie miejsce, niedaleko od centrum miasta, gdzie też były sarny,
            bażanty, myszołowy.Jeździliśmy do lasu, gdzie Jego rodzice mają domek, tam to
            już zupełnie dziko:olbrzymie jelenie, żurawie, czarne bociany i moje ulubione
            kruki.A teraz tylko ból i tęsknota za Nim i za tym wszystkim, co mogło jeszcze
            być a już nigdy nie będzie.
            Ja mieszkam blisko parku, to ptaków też dużo,kaczek mnóstwo na rzece a niedługo
            przylecą też łabędzie.Pisze o tym, bo przyroda to chyba jedyna rzecz, która daje
            jakiekolwiek ukojenie, choć i to jest teraz bolesne.Gdybym miała warunki to też
            trzymałabym psy i koty w dużych ilościach, ale w bloku to niemożliwe.Całe
            szczęście, że mam chociaż kotka,były dwa, ale kicia była bardzo już chora i
            odeszła w grudniu.

            Ja dziś byłam u psychologa i też mówiłam o tym wyobcowaniu, o tym, że choć
            ludzie nie chcą nas specjalnie ranić, to jednak ranią nieświadomie.Mnie teraz
            łatwiej z obcymi ludźmi rozmawiać, bo nie wiedzą jaka byłam przedtem, nie
            oceniają jak się zmieniłam, nie oczekują rzeczy, których już dać nie mogę.A jak
            powiedzą coś co zaboli, to nie mam żalu, bo przecież nie wiedzą...
    • inkara Re: Weekendy... 18.09.09, 22:22
      ...nie mogłam, nie mogłam po pracy wrócić do domu, czułam, że nie
      mogę wejść bo tam czeka na mnie moja koleżanka "samotość"..
      Pojechałam za miasto do pięknego parku i zaczęłam zbierać kasztany..
      Gdzieś pomiędzy alejkami pojawiały się pary, osoby przytulne do
      siebie, po porstu szczęsliwe.. a ja ze swoim woreczkiem skupiona
      byłam na ksztanach! Boże, dziękuje Ci za te chwile! Choć na moment
      wytęrzajac zwrok nie skupiałam się na Jacku.. Droga powrotna była
      już mniej radosna.. patrzyłam na swoją "zdobycz"w woreczku i zdałam
      sobie sprawę: że to już koniec lata, koniec długich dni, koniec
      słońca.. nawet to odchodzi od nas... to takie deprymujące.. wszystko
      przemija i nic już nie będzie takie samo!
      Zastanawiałm się jak bedzie wyglądało moje życie za rok?? o tej
      samej porze?? (wiadomo, jutro nie jest nikomu zagwarantowane) ale
      popłynęłam myślami... i wiecie nie widziałam tam siebie.. nic mi na
      myśl nie przyszło... nie mogłam nawet sobie tego uzmysłowić.
      Nawet nie wiem kiedy minęła mi droga, nie wiem jak znalazłam się w
      garazu.
      Teraz wiem! Powróciłam do pustego domu, ale jakze zapełnionego
      wspomnieniami, kiedyś śmichem, zapachem życia!!!
      Dziękuje Wam dziewczyny, że jesteście!! uważajcie na siebie! jestem
      z Wami
    • ppieprz Re: Weekendy... 19.09.09, 21:41
      Weekend. Kiedys czekałam nań z wytęskieniem... Jak to wszystko mogło się tak
      pozmieniać? Teraz tez czekam żeby jak najszybciej wyjść z pracy, ale kiedy juz
      wyjde to nie wiem zupełnie co mama ze soba zrobić. Odbieram Hanię i jeżdżę z nia
      po mieście wmawiając sobie, że mam jakieś pilne sprawy do załatwienia.. O
      ironio, te które naprawdę powinnam załatwić, czekają na swoja kolej już nie wiem
      ile...
      A co do weekendów to myślę już od środy co z nim zrobić. Czasem mi się udaje cos
      zaplanować, a czasem nie. I wtedy, tak jak dziś siedzę w domu (i to jeszcze nie
      swoim ale teściów)i zastanawiam się co się do cholery stało z moim życiem???
      Analizuję sekunda po sekundzie nasz ostatni weekend, przerabiam od początku ten
      pieprzony poniedziałek i dochodzę w końcu do wniosku, że moje życie juz się
      skończyło. Nie wiem jak nazwać to co teraz sie dzieje wokół mnie, ale nie mam
      prawie nic wspólnego z moim ŻYCIEM!!!
      • tilia7 Re: Weekendy... 19.09.09, 22:41
        Wegetacja, to jest chyba właściwe słowo.Pobieramy wodę,pokarm i powietrze.Ale
        poza tym nas tu nie ma.Ja w każdym razie właśnie tak się czuję.
        Nie umiem odpocząć, po prostu nie umiem.W pracy jestem zmęczona i marzę o
        odpoczynku a jak jest wreszcie na to czas, to się snuję, coś przekładam, tu
        herbata, tu komputer,chwilę poczytam, chwile poleżę,ale nie ma w tym odpoczynku,
        odprężenia, relaksu.Nie umiem na dłużej zająć się jedną rzeczą.Piszę i myślę, że
        może jeszcze chwilę poczyta, czytam to myślę czy nie włączyć jeszcze kompa i tak
        w kółko.A wszystko bez sensu, bez celu, bez nadziei.Ja Go wciąż szukam,
        wszędzie, wciąż na wszystkie sposoby próbuję znaleźć miejsce, w którym jest,
        czynność, która mnie do Niego zbliży.A że to się oczywiście nie udaje, więc
        nieustanne napięcie wywołuje fatalne skutki.Wczoraj miałam jakiś spokojniejszy
        dzień, dziś znowu dołek i nawet rozpłakać się nie umiem tylko mnie mdli z rozpaczy:(
    • ls48 Re: Weekendy... 19.09.09, 22:37
      Dziewczyny, wszystkie jesteśmy w jednakowym bezsensie. To trwa i trwa i nie
      wiadomo kiedy i czy wogole sie skończy. Może kiedys z czasem to będzie bolało
      mniej.U mnie choc minął rok boli ciągle tak samo.Wszystko co robie i jak sie
      zachowuje to tylko pozory i na pokaz. Chyba mi sie to udawanie udaje, bo wczoraj
      spotkałam znajomego, ktory po chwili rozmowy ze mna stwierdzil:No widze że u
      ciebie już wszystko dobrze.Dobrze wygladasz i wrócil ci uśmiech. A ja od wczoraj
      mysle jakie dobrze,? jaki uśmiech? Po prostu udawanie tak mi weszło w krew że
      juz teraz sama siebie nie poznaje kiedy to jestem ja, a kiedy ta druga udawana
      osoba. Ale dziewczyny, bedzie kiedys dobrze, musi byc dobrze bo inaczej to zycie
      nie miałoby sensu. Napewno to wszystko w nas zostanie, ale może nie bedzie tak
      bolało?
    • beattrix120309 Re: Weekendy... 20.09.09, 00:07
      Nie nawidzę tych pustych...beznadziejnych dni...kiedyś czekałam na te dni....a
      teraz.....tez czekam ale już inaczej. Teraz czekam bo to całe dwa dni kiedy mogę
      zająć się naszym dzieckiem...kiedy spokojnie mogę jechać na cmentarz bez pośpiechu.
      Kiedyś to były dni dla mojej rodziny ...w piątek posprzątałam żeby weekend mieć
      wolny...rano piekłam placek drozdżowy i pachniało w całym domu, była kawusia do
      łóżka i nasz trójeczka odpoczywała. Były spacery i wyjazdy...a teraz....((((
      Staram sie dla Madzi ale to już nie to samo..((( Najchętniej usiadła bym w kącie
      i przepłakała całe dwa dni...ale wiem że nie mogę....nie chcę krzywdzić naszego
      dziecka i jest mi strasznie przykro jak widzi że płaczę i pyta..." mamusiu a co
      to za smuteczki i łezki...choć cie przytulę"
      Bardzo ja kocham i dla niej musze walczyć.
      • tilia7 Re: Weekendy... 25.09.09, 19:45
        Kiedyś, jak jeszcze byliśmy razem, jak tak strasznie na te weekendy czekałam, to
        one były zaledwie co tydzień, teraz, kiedy nie mogę znieść tej samotności i
        pustki, są co chwilę, dosłownie co chwilę:(
        • b.wicia Re: Weekendy... 25.09.09, 20:07
          Dzisiaj jest dzień, że nawet dla Julii nie chce mi się żyć:(przepraszam
          córeczko:( jesień..jesienna depresja, i ciągle słowa tej piosenki mi w głowie
          www.youtube.com/watch?v=jID68GKccfA&feature=PlayList&p=F17C213A251C3B12&playnext=1&playnext_from=PL&index=32
          . Jejciu, nie wytrzymam już;(tak bardzo, bardzo jest mi źle;(wróć!!!!!!!
          • agni-123 Re: Weekendy... 15.01.10, 18:40
            Kiedyś marzyłam o wolnym wekendzie,a teraz jest ich tak
            dużo.Dobrz,że mogę ten czas spędzić z dziećmi,to trochę lżejCzasami
            marzy mi się,żeby gdzieś wyjść z kimś ,pogadać,ale znowu wyrzuty
            sumienia,że zostawiam dzieci same.I tak koło się kreci.
            • kasik2222 Re: Weekendy... 15.01.10, 19:18
              nie wiem co jutro robić...
    • ppieprz Re: Weekendy... 30.01.10, 16:37
      z weekendami to jest dziwna sprawa... zazwyczaj przed weekendem mówię sobie, że
      posiedze w domu, wypocznę - może sie wreszcie rozpakuję... W sobote do południa
      dalej trwam w tym postanowieniu... po południu zaczyna mnie nosić - nie moge się
      na niczym skupić, snuje się po domu zupełnie bezczynnie, coraz bardziej
      smutna... chce gdzieś wyjść cos robić ale jednocześnie żadna propozycja wyjscia
      mi nie odpowiada, bo najchętniej zostałabym w domu... wieczorem jestem już na
      skraju załamania - wydzwaniam po znajomych z nadzieja że ktoś mnie odwiedzi, a
      jak ktos przychodzi to nie mogę się skupić nawet na rozmowie z ta osobą, bo
      martwię się co będzie jak wyjdzie... nie spie prawie wcale...
      w niedziele jest już spokojniej, moze dlatego że nigdy nie lubiłam niedziel,
      zawsze wydawały mi się takie... ostateczne... i mialam rację, ostatnim dniem
      jaki spedziliśmy wspólnie była niedziela... później nie było juz nic...
      bożw! jak starsznie brakuje mi tamtych weekendów! jak bardzo chciałabym przeżyć
      jeszcze jeden! potrafie tak precyzyjnie odtworzyć ten weekend sprzed 30 tygodni...
      tak mi dzisiaj źle, tak bardzo mi dzisiaj źle...
      • tilia7 Re: Weekendy... 30.01.10, 18:34
        U mnie dzisiaj 10 miesięcy.I też ostatni weekend jak widmo chodzi za mną cały
        czas.A teraz już wszystkie są bez sensu.Wszystko jest bez sensu:(
    • kasta4 Re: Weekendy... 01.02.10, 00:58
      napisz do mnie na prv prosze

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka