wiolawarszawa
05.09.09, 11:21
I znowu nie mam pojęcia co mam ze sobą zrobić – budzę się z samego
rana i nic mi się nie chce, zupełnie brak mi motywacji do
jakiegokolwiek działania. Na śniadanie nie mam ochoty, obiadu też mi
się nie chce robić (ale robię ze względu na Syna) o wyjściu na
spacer czy do znajomych nie wspomnę.
Snuje się po tym pustym domu i nie robię nic! A przecież gdybym
tylko się zmobilizowała to jest tyle rzeczy, którymi powinnam się
zająć. Ostatnio ograniczyłam się do robienia rzeczy podstawowych
tzn niezbędnych i nic więcej. Jak był mój Mąż to od samego rana
mieliśmy tyle rzeczy do zrobienia, planów, że doba zbyt mało godzin
miała – wszystko cieszyło i weekendy były tymi oczekiwanymi dniami
po tygodniu pracy... Odkąd zginął mój Mąż ani razu nie byłam z psami
na spacerze, nie jeździłam na rowerze, znajomych nie odwiedzam
(może ze 2 razy byłam) w kinie nie byłam... po pracy wracam
szybciutko do domu i zamykam się w moim królestwie i jest mi tu
najlepiej....
Z roześmianej, gadatliwej dziewczyny zrobiłam się milczkiem, który
wcale się nie musi odzywać... i jest mi z tym dobrze…
Tylko tak brakuje mi bliskości mojego Kochanie z którym byłam taka
szczęśliwa... a jak pomyślę o nadchodzącej jesieni i zimie o
krótszych dniach i długich nocach to aż wyć mi się chce.. i ciągle
zadaje sobie pytanie DLACZEGO????? Choć wiem, że odpowiedzi nie
będzie. I znowu przeleżę w łóżku wspominając jak kiedyś wyglądało
moje życie.....
To wszystko jest do niczego!