maruda.r
23.08.05, 14:03
Ale nie psychologiczne przemiany po obu stronach są teraz najważniejsze, lecz
to, co stanie się w Gazie nazajutrz po ewakuacji. Jeżeli na gruzach żydowskich
domów rozwinie się Hamasistan - strefa terroru i bezprawia - to Palestyńczycy
będą musieli liczyć się nie tylko z tym, że nikt w Izraelu rozmawiać z nimi
nie będzie, ale także, że mogą utracić poparcie świata.
**************************************
Proces rozpadu struktur, które wyrosły na tym konflikcie, będzie trwał
dziesięciolecia. Hamas zamieni się legalną partię polityczna, z której później
wyłoni się jakiś odłam radyklany itd.
Dużo bardziej niekorzystne mogą się okazać podziały i antypatie, których
znaczenia jeszcze nie doceniamy. Bo to zazwyczej przyzwolenie społeczne -
większe lub mniejsze pozwala radykałom (po obu stronach) egzystować.
Radykalne ugrupowania będą chciały zaznaczać swoje istnienie - najczęściej w
brutalny sposób. Być może zaistnieją ugrupowania żydowskie poza Izraelem,
które będą chciały dochodzic sprawiedliwości.