Dodaj do ulubionych

Maciej w sieci

    • ateresa21 Maciej w sieci 24.11.07, 16:37
      No cóż wszyscy kiedyś odejdziemy na drugą stronę.
      Ja również jestem po operacji jelita grubego i chemioterapii.
      Niektóre chwile są bardzo cięzkie kiedy sa następne badania i
      oczekiwanie czy wyniki sa dobre. Można sobie mówić i mówić ale
      nieraz w nocy budzę się i jest wielki strach, lęk i poty. Wtedy
      uzmysławiam sobie, że inne choroby też są niebezpieczne i ciężkie i
      muszę się z tą sytauacją pogodzić. Co prawda gdy zamyślę się nad
      swiją sytuacja nie widzę bólu i końca. Może dlatego przetrwałam juz
      5 lat a wyniki sa dobre.
      Życzę wszystkim optymizmu. Acha w moim przypadku bardziej martwię
      się o najbliższych niż osiebie , no może trochę nie do końca.
    • emmeczka1 Maciej w sieci 24.11.07, 16:47
      a ja się potwornir boję śmierci...swojej, bliskich i nawet nie
      potrafię sobie wyobrazić, że można się na nią przygotować. Czesto
      łapię na tym, że myslę o chorobie jak o karze za moje grzechy...tyle
      zła wyrządziłam, tle łez przeze mnie wylano a teraz myślę, że za
      moje grzechy będą inni cierpieć, że to jeszcze nie koniec mojej
      męki, że będę musiała patrzeć jak moi bliscy cierpią, teraz, kiedy w
      miarę się już pozbierałam......
      • esssse Re: Maciej w sieci 24.11.07, 17:16
        emmeczka1,

        nie wiem jaki jest Twój światopogląd, ale piszesz o grzechu... ja
        jestem katoliczką i najważniejszym przymiotem Boga jest
        Miłosierdzie, jak staram się wierzyć; piszę "staram", bo sama
        niejednokrotnie mam problem z obrazem Boga, który przede wszystkim
        karze, a nie kocha
        a jednak, staram się pamiętać, że bardziej zależy Mu na zbawieniu
        mnie niż ukaraniu

        a choroba? cierpienie?
        sama często nie mogę tego zrozumieć
        wiem, że Jezus cierpiał niewinnie, a On, jak wierzę, był bez grzechu
        więc to nie jest chyba do końca tak, że cierpienie jest tylko i
        wyłącznie karą... ono jest jakąś częścią życia tutaj

        pozdrawiam
    • panna_nikt21 Maciej w sieci 24.11.07, 16:53
      niesamowita historia...
    • kumite Re: Maciej w sieci 24.11.07, 17:00
      [*]
    • viduk7 Maciej w sieci 24.11.07, 17:33
      śmierci i życie są ze sobą nierozerwalnie połączone. trudno nam się
      z tym pogodzić. zwłaszcza gdy śmierć przychodzi zbyt wcześnie, gdy
      przychodzi po niewyobrażalnym bólu, gdy cały wysiłek, trud, okazują
      się niewystarczające. pytamy: dlaczego to spotkało właśnie mnie,
      bliską osobę, znajomego. jednak tak jest i niestety nie my o tym
      decydujemy. myślę, że najważniejsze jest mieć wokół siebie osoby
      takie jakie miał Maciek, które zwyczajnie po ludzku pomogą. szacunek
      dla nich wszystkich, zwłaszcza dla Najlepszej z Żon. to czy ktoś
      walczy z chorobą, czy się poddaje to indywidualny wybór i należy go
      uszanować. nie mamy prawa go oceniać. wierzę, że Maciek jest już po
      lepszej stronie.
    • agpili Maciej w sieci 24.11.07, 17:46
      Żle pomyslany jest ten świat. Najgłupsza jest w nim śmierć.
      Nienawidzę śmierci, boję się jej, boję się ciężkich chorób. Bo tak
      kocham życie: zmienne pogody, słońce nad Wisłą, poczucie
      sprężystości nóg, kiedy idę, dotyk mojego kota, mojego
      prześcieradła... Jak można nas zanurzyć w codziennej miłości życia,
      a potem przerwać tę nić?.. Po co dano nam wrażliwość, uczucia,
      marzenia, skoro to wszystko przekreśla się jednym ruchem, za którym
      chyba nie stoi żadna myśl czy intencja...
      Płaczę i będę płakać za Maćkiem i za każdym martwym wróblem i za
      rybą, ktorą zjadam, płaczę nad wszechobecnością śmierci i nad tym,
      ze źle pomyślany jest ten świat..
    • maybe_its_me Maciej w sieci 24.11.07, 18:13
      ...to takie smutne :(
    • agatek75 Maciej w sieci 24.11.07, 18:15
      Popłakałam się i nie mogłam przestać.
      Moja mama walczyła dwa lata.
      Niestety przegrała.
      Z uporem maniaka przeglądam jej kalendarze czy jakieś notatki
      poszukując w nich chocby cienia tej Najukochańszej Osoby.
      Dobrze pamiętam jak wracała po chemioterapii ze szpitala i rzucała
      się w wir zajęć: pracowała w ogródku, gotowała, coś tam
      porządkowała, planowała.... nie dało się jej od tego oderwać. Tak
      bardzo chciała żyć, tak bardzo wierzyła, ze uda jej się pokonać
      chorobę. Tak bardzo i ja chciałam w to wierzyć. Pamiętam doskonale
      ten strach, ból, rozpacz i nadzieję. Mam nadzieję, że tam gdzie jest
      teraz Maciej i moja Mama nie ma już żadnych trosk ani zmartwień.
      Trzymam kciuki za tych wszystkich z nas co tu pozostali.... żebyśmy
      się jakoś podnieśli.
    • detinka ... 24.11.07, 18:23

    • zabociek Maciej w sieci 24.11.07, 20:04
      Pięknie piszecie o Maćku i jeszcze piękniej go podziwiacie za umiejętność
      godnego spaceru do ostatniej stacji.
      Dla mnie blog Maćka wcale nie dlatego był taki ważny, iż ukazywał siłę
      charakteru w obliczu bezlitosnej próby. Nie. podziw dla bohaterstwa kwitowałem
      uniesieniem brwi i kiwnięciem głowy. I dałbym swoją, że Maciek niczego więcej
      ode mnie nie oczekiwał.
      Choroba i ból zawsze czynią człowieka samotnym herosem w walce z nimi.
      Najbardziej kochający bliźni, są tylko świadkami, często bezsilnymi, mim,o, że
      dodają otuchy.
      Wspierają, pomagają, jak potrafią, a i tak cierpienie jest wewnątrz cierpiącego.
      Jest osobistym wrogiem, którego żaden przyjaciel nie może zajść od tyłu i
      powalić, choćby niehonorowym ciosem.
      W pisaniu Maćka najbardziej imponowało mi to, że On, skazany na samotną walkę z
      własnym demonem, nie zapadł się w sobie, nie zamknął.
      Żywo interesował sie innymi, okazywał podziw, czasem na wyrost, jakby
      podświadomie wiedząc, że jego pozytywna ocena ma większą wartość niż pochwały
      innych. Nie tylko pisał swojego bloga, lecz czytał wiele innych i komentował,
      nie tylko kurtuazyjnie, w stylu: "fajnie piszesz". Czytał, bo obchodzili go do
      końca inni ludzie.
      Dlatego tak straszliwie nadludzko brzmią jego ostatnie króciutkie wpisy, które
      zrobił dla nas, swoich czytelników. Przecież jemu nie były potrzebne. Tylko
      sprawiały mu ból.
      Wiedział jednak, że my na nie czekamy.
      Taki był Maciek, a to też jeszcze nie wszystko o nim.
    • wozniakmich Maciej w sieci 24.11.07, 21:59
      Strasznie to smutne...

      Spoczywaj w pokoju.

      Ostatnio łapie się na tym, że boję się o moich bliskich, konkretnie dziadków i babcie, bo co prawda wiem o tym, że każdego czas kiedyś przyjdzie, a lat już mają niemało (zwłaszcza prababcia), ale jednak jest ten lęk, że może się zdarzyć choroba i później się okaże, że ci bliscy, którzy tworzą przecież mój świat, nagle znikną i zburzy się jakiś fundament. A że bardzo rzadko bywam teraz w domu rodzinnym, to tym bardziej żal mi tych dni, kiedy nie widzę jak się czują i jak żyją. Dwa lata temu po raz pierwszy w moim życiu umarł mi ktoś z bliższej rodziny i przez rok jakoś było mi "dziwnie". A biorąc pod uwagę, że jak na razie miałem więcej szczęścia pod tym względem niż inni, to przecież "każda passa kiedyś się kończy".
      Sam nie wiem, dziwne to wszystko. Jak mało wiemy o śmierci i umieraniu w tej naszej obecnej technologicznej, zimnej cywilizacji...
    • gosiik Maciej w sieci 24.11.07, 22:03
      Maciek (*)
    • malagosia1617 Maciej w sieci 24.11.07, 22:34
      Mam 20 lat. Wstyd mi.
      A dlaczego..? Bo nie umiem cieszyć się z życia, nie umiem z niego tak czerpać,
      tyle dawać innym co Maciek. Mam poczucie, że marnuję tylko czas, który ktoś inny
      mógłby wykorzystać lepiej, pełniej...
      Chyba muszę coś zmienić w swoim życiu.
      Dzięki, Maćku.
    • dr_maciej Maciej w sieci 24.11.07, 23:21
      Maćka zawsze podziwiałem za o jaki był. No właśnie był. Ciężko mi w to nadal
      uwierzyć. Nasze nieraz godzinne rozmowy o chorobie i śmierci i umieraniu. Maciek
      potrafił o tym rozmawiać, ale pokazywał że ma siłę. Swoją postawę wzbudzał u
      mnie podziw. Był silny i wytrwały w swoich postanowieniach. Każdy gorszy moment
      traktował jako kolejny płotek do przeskoczenia. Pracując wieloma pacjentami nie
      spotkałem podobnej osoby do Maćka, z takim nastawieniem. Sam się kiedyś wdałem w
      rozmowę z Maćkiem, jak ja bym zareagował na wieść o chorobie. Pracując na co
      dzień z chorymi na nowotwory takie pytania się pojawiają, to normalne. Wiem
      jedno, że ciężko byłoby mi odnaleźć taką samą wielką siłę. Tamta rozmowa była
      bardzo ważna dla mnie. Dla mnie jako człowieka, może pacjenta czy też
      profesjonalisty, który pracuje z przewlekle chorymi na nowotwory.
      Pamiętam te wszystkie spotkania na oddziale były takie radosne. Moja koleżanka,
      która znała się także z Maćkiem, powiedziała mi(której dziękuję za te słowa), że
      to źle napisane, że umierał na blogu. Bo tytuł wskazuje tak, jakby od samego
      początku zbliżał się do śmierci i na blogu umierał. Maciek na blogu żył!!! i
      pokazywał siłę życia taką, z której ja sam brałem przykład do życia i mojej
      codziennej pracy.
      • surfinia Re: Maciej w sieci 25.11.07, 00:05
        Maciek, Ciebie tu bylo trzeba. I Zaboćka.
        Ja tak sobie czytając Ciebie pomyślałam teraz,że ten blog jest taką cienką
        nitką...łącznikiem między...TAM a TU. Wiesz, o czym myślę.
        Przeczytałam też wszystkie komentarze pod artykułem.
        Widzę,że Mac pisząc tego bloga zrobił też wiele dobrego dla innych, tych co
        zostali- ot, taki mały przykład: kilka osób dziś po lekturze artykułu w
        internecie (bo myślny czytali "papierową" Gazetę) stwierdziło,że będa inaczej
        ,bardziej świadomie smakować życie.
        Inni zaś...że łatwiej im żyć z chorobą.
        Ja tez mam swoje prywatne "dziękuję" dla Maćka, jego siłę byc może będę musiała
        wykorzystać na włąsny uzytek...
      • kumk Re: Maciej w sieci 14.03.08, 19:59
        Dziękuję doktorze,że za sprawą artykułu,dałeś możliwość poznania Maćka i jego bloga.
    • majagnieszka Re: Maciej w sieci 25.11.07, 00:42
      [*] Dzięki. Zrozumiałem, ja, zdrowy czlowiek, ze powinienem sie cieszyc z tych
      maly rzeczy, z tych, ktorych na codzien nie zwracam uwagi, z tych, ktorych
      kiedys moze zabraknac... łezka sie w oku zakrecila, jestem pelen podziwu dla
      Ciebie. Jestes Wielki.

    • markosciel Maciej w sieci 25.11.07, 00:44
      Dwa miesiące temu odszedł mój teść - przegrał z nowotworem. Jednak jedynym pocieszeniem jest to - że w przeciwieństwie do wielu chorych - nie cierpiał.
      Ale kiedyś, gdy przeszedł operację kilka lat temu, wraz ze szwagrem poszliśmy z nim na piwo i powiedział coś, czego nie zapomnę nigdy - że nie boi się śmierci, tylko umierania.

      Ja jeszcze chyba jestem zbyt młody - więc boję się śmierci. Ale może kiedyś już będę bał się tylko umierania?

      Kiedyś w jakimś filmie (sam film pamiętam - tylko zapomniałem tytułu) usłyszałem znamienne zdanie: że Bóg dał nam starość po to, żebyśmy nie bali się umierać. Coś chyba w tym jest. Większość znanych mi ludzi w wieku słuszym w zasadzie nie boi się śmierci.

      Dzięki Maćku za tego bloga- może dzięki niemu potrafimy jak ty - umierać z godnością.

      A dla najlepszej z żon - w zasadzie nie wiem, co powiedzieć. Żal się kiedyś skończy - ale jeszcze przed Tobą do przeżycia ŻYCIE. Pamiętaj o tym co było - ale patrz w przyszłość.
    • aldona1949 Maciej w sieci 25.11.07, 16:35
      Wspaniały facet.(i) (i) (i)
      • prazanka44 Re: Maciej w sieci 25.11.07, 19:27
        Wydawałoby się, że to jedna z tych rozmów na forum, które nie wyzwalają agresji.
        Cieszyłam się tym, bo nie znoszę chamskich agresywnych wpisów, ale jednak
        okazało się, że i tu kilka wypowiedzi musiało być usuniętych. Dla niektórych
        każda okazja jest dobra, by upuścić trochę żółci. Mnie najbardziej w całej
        sprawie zainteresowało to, że mieliśmy tu przykład daleko idącej szczerości,
        która wydała dobre owoce - poruszyły mnie niektóre komentarze. Maciek i p.Bożena
        Aksamit dokonali tego, że parę osób zadumało się przez chwilę nad własnym
        życiem. To dużo.
    • marta4x Terapia życiem - najefektywniejsza z możliwych 25.11.07, 21:29
      płakałam czytałam płakałam myślałam płakałam słuchałam Nohavicy
      płakałam śpiewałam płakałam czułam smutek taki trudny do opisania o
      tu w środku taka mała ranka nie widoczna na zewnątrz ale taka
      głęboka i jakże przeraźliwie dotkliwa płakałam minął tydzień ...
      obudziłam się zrozumiałam uśmiechnęłam się zaczęłam żyć piękniej
      uśmiechałam się zaczęłam żyć pełniej uśmiechałam się choć pozostała
      zaduma uśmiecham się zawiesiłam dzwonki - zadzwoniły wieczorem -
      aniołek dostał skrzydełka uśmiecham się obejrzałam Rok Diabła
      uśmiecham się planuję podróż uśmiecham się słyszę stukot pociągu tak
      bardzo mi bliski uśmiecham się do zobaczenia na połoninach
      niebieskich tak bardzo dziś chcę wierzyć, że one istnieją wierzę i
      uśmiecham się a skąd ta łezka? - tylko troszkę - staram się potrzeba
      jeszcze czasu szkoda, że bez Ciebie - Mac / Maćku / doktorku -
      pamiętam! uśmiecham się dla Ciebie Aniu - Najlepsza z Żon i dla
      Ciebie, który czytasz to uśmiecham się bo wierzę, że jeszcze uda nam
      się żyć pięknie!

      ... it supposed to be another ordinary day but it's not anymore
      we are different now
      the life is different
      altough the pain after so many years still the same - shade :(

      BUT ! we will try to do our best and keep smiling :o)) !!!! for you
      for us for the whole world

      ...just need a bit more time...

      raz / dwa / trzy / zaklepuję w pociągu to wolne miejsce przy oknie -
      MOJE :) czas już rozpocząć swoją lepszą podróż i zacząć pięknie
      żyć :) do zobaczenia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka