Dodaj do ulubionych

Tchórzliwi trzydziestolatkowie

    • k_lalinea Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 15:54
      ech.

      Czytałam sobie ten artykuł raz. Czytałam drugi.
      I tak mi wychodzi - z jednej strony, jak zauważyła słusznie po
      przeczytaniu moja koleżanka - tak, owszem, istnieją dupki. Nie tylko
      wśród 30latków. Z drugiej, droga pani, brzmi to, jakby się pani nie
      umiała/nie miała ochoty przyjaźnić z mężczyznami. A bez przyjaźni
      gdzieś pod spodem zauroczenie mija szybko i trudno je w cokolwiek
      trwałego zmienić. I ta wymarzona rodzina i dziecko się szybko okażą
      ciężarem. Dla obojga. Może przestać wymagać tego pocałunku jak
      najszybciej, a zacząć poznawać ludzi naprawdę? Czy lepiej założyć
      rodzinę z facetem, który pocałuje Cię na trzeciej czy którejśtam
      randce (jak rozumiem - wtedy to fanfary, orkiestra i koleś ma
      przynajmniej szansę na bycie tym jedynym, bo Ci się w ogóle będzie
      chciało go rozważać i poznawać?), czy też poznać kogoś, z kim się
      będziecie rozumieli? A może zamiast wpadać w system "randkowania",
      zaproponować wspólny wyjazd ze znajomymi na długi weekend? Ot, dla
      poznania się w trochę innym otoczeniu?

      A z facetów, którzy wymienieni w artykule - nasuwa mi się jedno. Ten
      facet, który wyjechał. Wzdychacie, że trzeba było. Rozumiecie się...
      Rozmawiacie... wszystko pomimo tego, co było. To pokaż wreszcie, że
      ty też maż jaja, pakuj manatki, albo dzwoń i mów "tak, to błąd, żeśmy
      się nie hajtnęli. Naprawmy to teraz, albo chociaż spróbujmy jeszcze
      raz. coś wymyślimy." ech.
    • bozena-z4 Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 16:21
      Witaj swietny tekst czytalam z przyjemnoscią pozdrawiam
    • mac1976 Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 19:17
      Agato, myślę że post "hugu" jest dobrą inspiracją dla Ciebie.

      Kilka myśli:

      1) Jako mężczyzna muszę przyznać, że niewielu facetów wie/rozumie co to znaczy "prawdziwy mężczyzna". Niestety, ojcowie nie uczą synów "jak stać się mężczyzną", bo sami tego nie wiedzą, nie rozumieją.

      2) Proces dobierania się w pary składa się z kilku etapów:
      (w dużym uproszczeniu)
      a) prezentacja atrakcyjności na poziomie instynktów
      -kobieta: atrakcyjna fizycznie; gotowa podnosić pozycję swojego mężczyzny w grupie i poszerzać jego "terytorium" w szczególności przez udostępnienie własnych zasobów, wspiera go w trudnych decyzjach, wierzy że mu się uda, w sytuacjach społecznych prezentuje jednomyślność ze swoim mężczyzną; zadaje mu czasem zadania typu "smok do pokonania" w których facet może się wykazać swoim męstwem
      -mężczyzna: pewny siebie; posiada swoje "terytorium", poszerza je, broni go, w szczególności broni swojej kobiety, która jest częścią jego terytorium; posiada zdolności przywódcze; podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje; ma jakiś swój sekretny obszar do którego nie wpuszcza nawet swojej ukochanej; realizuje to co zapowiedział że zrobi
      b) zaprzyjaźnienie się
      - przyjaźń tworzy się wtedy gdy wspólnie dzielą i przeżywają pozytywne emocje
      - można wyróżnić 4 główne typy osobowości:
      "wojownik" - logiczny, pewny siebie, nastawiony na akcję, walkę
      "urzędnik" - logiczny, wykształcony, niezbyt odważny w działaniu
      "czarodziej" - pewny siebie, lubi robić "show", rozwinięta intuicja
      "poeta" - uczuciowy, dużo romantyzmu, niezbyt odważny w działaniu
      typy dotyczą obydwu płci
      Najlepiej zaprzyjaźnia się wojownik z poetą oraz urzędnik z czarodziejem. W takich parach partnerzy uzupełniają się, są dla siebie nawzajem intrygujący i interesujący.
      c) partnerstwo na poziomie intelektu
      - zgodne systemy wartości, wyznawane zasady i przekonania, zbieżne cele życiowe
      Dopiero wtedy związek może naprawdę zaistnieć, rozwijać się i przetrwać, gdy partnerzy są dla siebie pociągający, przyjaźnią się i funkcjonują jako zgrany zespół.

      Jeśli jesteś "wojowniczką", poszukaj odpowiedniego "poety" i nie martw się że nie jest tak odważny jak policjanci ścigający przestępców czy strażacy. Ma on inne zalety i będziecie szczęśliwi.

      3)W niektórych komentarzach faceci zarzucają kobietom, że mają takie czy takie "wymagania" i "fochy", ale kiedy trzeba, prawdziwy mężczyzna umie przywołać swoją kobietę do porządku "jednym spojrzeniem", a kobieta jest w duszy wdzięczna mu za to że zareagował jak mężczyzna :)

      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    • prtzn Tchórzliwi trzydziestolatkowie 05.04.09, 23:23
      Może i jestem facet ale podpiszę się pod tym artykułem. Bardzo dobrze ujmuje
      istotę rzeczy. Trudno dziś znaleźć faceta 'z jajami' a jeśli jest się do tego
      silną kobietą, kobietą sukcesu znalezienie partnera graniczy z niemożliwością.
      Niemniej jednak nie załamywałbym rąk, w końcu to musi się udać. Trochę
      szczęścia, cierpliwości i inicjatywy aby szczęściu pomóc. Może to brzmi jak
      flaki z olejem ale to prawda. I nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że kobieta
      silna nigdy nie znajdzie mężczyzny, którego by podziwiała i czuła się przy nim
      kobietą. I owszem, nie należy czytać tych wszystkich pieprzonych poradników, te
      zasady trzech dni albo niewysyłania SMS-ów brzmią jak diety cud. Należy oddać
      się temu, uczucia to jedyne, co nas nie zawodzi.

      Pozdrawiam
      Adam
    • q-ku syndrom amerykańskiej żony nas dogonił 05.04.09, 23:36
      kiedyś można było zyczyć facetowi amerykańskiego samochodu i
      polskiej żony
      i nigdy odwrpotnie
      teraz Polki dogoniły swe amerykańskie kolezanki, więc tylko
      samochody nam pozostały

      ale za 20 lat się odwróci
      już widac oznaki znużenia ta przebojowoscią i udawaniem mężczyzn
      przez kobiety

      po prostu nikt ich nie chce
      jak mam przyjaźnić się z facetem, wolę prawdziwego
      • completely_new_me Re: syndrom amerykańskiej żony nas dogonił 10.04.09, 16:43
        uwierz mi wole być sama do końca życia i żeby "nikt mnie nie chciał" niż gdybym
        miała całe życie udawać głupszą i dawać sobą pomiatać :/ jeśli nie znajdę
        odpowiedniego partnera- trudno. życie jest za krótkie żeby je marnować w taki
        idiotyczny sposób. rodzina i dzieci są fajne jeśli ma się z kim ją tworzyć
        (RAZEM z partnerem) a nie na siłę :/
    • cartahena Tchórzliwi trzydziestolatkowie 06.04.09, 00:05
      Bardzo dobry tekst, zawiera wiele trafnych spostrzezen. Najbardziej
      podobalo mi sie to, ze facetom sie wydaje, ze jak nie zakochaja sie
      od pierwszego wejrzenia, to nic z tego nie bedzie w przyszlosci. A
      to przeciez nieprawda, bardzo rzadko sie zdarza takie zauroczenie
      przy pierwszym spotkaniu. Na ogol uczucie wykluwa sie dosc dlugo. A
      panowie poznani przez autorke i czesto wystepujacy w spoleczenstwie
      znajomosci bez natychmiastowej "chemii" oraz gromu z jasnego nieba
      od razu skreslaja. Jest to dosc niedojrzale zachowanie. Dlatego
      wielu z nich nadal jest samotnych.
    • otis_tarda Całować? A po cholerę? 06.04.09, 01:46
      Jest taki idiotyczny dowcip, o staruszce, która złapała złoą rybkę, dostała trzy
      życzenia, pierwsze - chce być młoda, jest młoda, drugie - chce, by chata
      zamieniła się w pałac, jest pałac, trzecie - by kot, jej jedyny towarzysz,
      zamienił się w księcia. Cyk, jest książę, którego pierwsze słowa brzmią - "no i
      po coś mnie, głupia babo, kastrowała?".

      No właśnie. Hej, dziewczyny: macie (bluzg) dokładnie to, czego chciałyście. No
      penny less, no penny more. Chciałyście feminizmu, równości, niebycia
      "molestowanymi", wyzwolenia seksualnego - to macie.
      Bo, na dobrą sprawę, po co i dlaczego miałby was całować jakiś, okazyjnie
      podczytujący prasę kobiecą i czerpiący stamtąd mądrości życiowo-randkowe, facet?
      Małżeństwo? Jakie małżeństwo, bez papierka też można. Dzieci? Jakie dzieci,
      przecież najpierw kariera. Seks? Iiiii, no bez przesady. Wyzwolona kobieta
      wskoczy do wyra i bez tych wszystkich rytuałów. Się ją pocałuje w ramach gry
      wstępnej, wielkie mecyje. Nie mówiąc już o tym, że o ile dawniej za natrętny
      pocałunek można było zarobić w twarz, to teraz można zarobić w twarz ORAZ pozew.
      Że wizja karykaturalna? No, trochę tak. Ale też taki świat prezentują wyzwolone
      pisemka. Chciałyście być "równe" i "kumpelkami" miast być "obiektem seksualnym"?
      No to jesteście. Ale, wiecie, kumpli się nie całuje. No, chyba, że w policzek.

      Sameście se chciały, Żorżetki Dyndały. Więc teraz buzie w kubeł, usta w ciup.
      Pretensje kierujcie do siebie samych. I do pań redachtórek, co to wytresowały i
      was, i facetów. No i cieszcie się karierą.
      • iluminacja256 Re: Całować? A po cholerę? 10.04.09, 15:13
        >trochę tak. Ale też taki świat prezentują wyzwolone
        >pisemka. Chciałyście być "równe" i "kumpelkami" miast być "obiektem
        seksualnym"?

        Obiektu seksualnego się nei przytyula, nie cąłuje i nie pyta o
        zdanie, wciska mu sie do gardła i tyle i bez zadnej gry wstepnej -
        to prezentują pisemka dla panow (CKM, Playboy) i cała pornografia w
        necie, która odwiedza 80% męskiej populacji. To jest własnie
        rola "obiektu seksualnego" a nie - kumpelki, bo kumpelki nie
        zerzniesz w twarz, kiedy płacze i dusi sie twoim przyrodzeniem, bo
        masz ochotę na "deep throat"
      • kaeira Re: Całować? A po cholerę? 14.06.09, 10:49
        otis_tarda napisał:
        > No właśnie. Hej, dziewczyny: macie (bluzg) dokładnie to, czego chciałyście. No
        > penny less, no penny more.

        Kiedy wplata się w (jakże błyskotliwą) wypowiedź porzekadło w lengłydżu, efekt
        troszkę psuje stosowanie łamanej angielszczyzny. Mówi się "not a penny more, not
        a penny less".
    • basiak63 Problemy dwojga egoistów 06.04.09, 05:47
      Po człowieku, który dotychczas koncentrował się tylko na sobie i
      swoich problemach, trudno spodziewać się umiejętności nawiązywania
      trwałych więzi. Odnosi się to zarówno do kobiet jak i mężczyzn.
      Urosło nam pokolenie egoistów niezdolnych do kompromisu. A bycie
      razem to właśnie ciągły kompromis, niekoniecznie odczuwany jako
      poświecenie.
      Współczuję!
      • iluminacja256 Re: Problemy dwojga egoistów 10.04.09, 15:16
        >Odnosi się to zarówno do kobiet jak i mężczyzn.
        > Urosło nam pokolenie egoistów niezdolnych do kompromisu

        Wreszcie jakis madry post.
        I poqwiem wiecej - młodsi są jeszcze gorsi - i to tez dotycyz obu
        płci.
    • megaron2 trzydziestolatkowie wiedzą, czego chcą 06.04.09, 19:05
      Hej,
      Strach iść z koleżanką na kawę, bo ona myśli, że to od razu randka :)

      Dziwne, że dorosła kobieta nie widzi różnicy miedzy licealistą, a
      trzydziestoletnim facetem, który do czegoś doszedł. Dla takiego
      pocałunki już nie są jakąkolwiek atrakcją, a mają znaczenie jako
      wstęp do pójścia do łóżka. A tutaj są już ostrożni: trzeba myśleć o
      konsekwencjach. Oni też oceniają Agatę, jako kandydatkę na stałą
      parterkę. I właśnie, czy bohaterka nadaje się na żonę?
      Bo inne są oczekiwania względem koleżanki, czy dziewczyny do
      towarzystwa, a inne względem żony. Agata zdecydowanie nie wygląda na
      osobę, która będzie gotować, prać, sprzątać, czy słuchać się męża i
      myśleć o jego potrzebach. Jest zapowiedzią wojny i to ona chce mieć
      władzę w związku:). To je pragnienia mają byc na pierwszym planie.
      Słowem, zapowiedź kłopotów, w które można się łatwo wpakować.
      Do tego ta deklaracja, że ona nie jest łatwą dziewczyną ...

      A gdzie są ci poszukiwani prawdziwi mężczyźni? Zapewne związali się
      z prawdziwymi kobietami, z którymi, mimo pozorów zewnętrznych Agata
      ma niewiele wspólnego. W istocie ma ona męski charakter
      (zdecydowana, pewna siebie itd) i mam wrażenie, że prędzej
      odniesienie sukcesy wśród kobiet, niż zrobi wrazęnie na facetach.
      faceci bowiem odbierają ją jako męską duszę, z którą można pogadać,
      zabawić się, ale nie całować, iść do łóżka, czy mieszkać :)
      Pozdrawiam, Andrzej

      • cartahena Re: trzydziestolatkowie wiedzą, czego chcą 06.04.09, 22:48
        No, na Twoja zone na pewno Agata sie nie nadaje. Ty potrzebujesz
        glownie kuchty, ktora "meza SIE slucha". Nie dla psa kielbasa, moj
        drogi. Ty i Tobie podobni musicie sie zadowolic kobietami bez
        wlasnych ambicji, pieniedzy, z zawodem moze na poziomie kasjerki w
        Tesco. Taka na pewno posiadla sztuke prasowania i gotowania zupy,
        ktora to sztuka dla kobiet wyksztalconych jest na pewno za trudna. ;-
        )
        • megaron2 Re: trzydziestolatkowie wiedzą, czego chcą 07.04.09, 05:18
          cartahena napisała:

          > No, na Twoja zone na pewno Agata sie nie nadaje. Ty potrzebujesz
          > glownie kuchty, ktora "meza SIE slucha". Nie dla psa kielbasa, moj
          > drogi. Ty i Tobie podobni musicie sie zadowolic kobietami bez
          > wlasnych ambicji, pieniedzy, z zawodem moze na poziomie kasjerki w
          > Tesco. Taka na pewno posiadla sztuke prasowania i gotowania zupy,
          > ktora to sztuka dla kobiet wyksztalconych jest na pewno za
          trudna. ;-
          > )

          Hej,
          tak się jakoś składa, że to kobiety w rodzaju Agaty mają problem ze
          znalezienia odpowiedniego partnera, a nie ich rówieśnicy. Do tego
          większość kobiet wykształconych i dobrze zarabiających znajduje
          sobie jakiegoś faceta - bo przynajmniej na etapie zalotów potrafi
          położyć uszy po sobie i udawać, że jest kobieca i będzie dobrą
          żoną :).

          Swoją drogą, zauważcie, jaki Agata budzi tu na forum podziw kobiet.
          Poniekąd zrozumiałe: taki męski charakter :) .

          Pozdrowionka, Andrzej
        • iluminacja256 Re: trzydziestolatkowie wiedzą, czego chcą 10.04.09, 15:19
          sUGERUJĘ ODWALIC SIĘ OD kasjerek w Tesco, bo dzieją sie i takie
          przypadki, ze ladują tam ludzie z doktoratami .

          Róznie się zycie układa.
    • amaro123 Tchórzliwi trzydziestolatkowie 06.04.09, 20:30
      Oj, wypowiedzi niektórych panów są tutaj naprawdę żenujące. Koledzy,
      jeśli szukacie kogoś do sprzątania, prania i gotowania to sobie
      zatrudnijcie gosposię. Dla pięknych, spełniających się zawodowo
      kobiet mam dobre wieści. Mężczyzn, którzy potrafią uwodzić,
      flirtować, prawić komplementy i wychodzić z inicjatywą jest mnóstwo.
      Tyle, że nie w Polsce. Jestem żoną Szwajcara od 12 lat. Nie
      przeszkadza mu fakt, że realizuje się zawodowo, wręcz przeciwnie.
      Tam przemiany społeczne nastąpiły dawno temu w Polsce jesteście
      pionierkami i obrywacie za to, że mężczyźni nie nadążają…
      Pozdrawiam,
      Magdalena
      • megaron2 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 07.04.09, 05:33
        amaro123 napisała:

        > Oj, wypowiedzi niektórych panów są tutaj naprawdę żenujące.
        Koledzy,
        > jeśli szukacie kogoś do sprzątania, prania i gotowania to sobie
        > zatrudnijcie gosposię. Dla pięknych, spełniających się zawodowo
        > kobiet mam dobre wieści. Mężczyzn, którzy potrafią uwodzić,
        > flirtować, prawić komplementy i wychodzić z inicjatywą jest
        mnóstwo.
        > Tyle, że nie w Polsce. Jestem żoną Szwajcara od 12 lat. Nie
        > przeszkadza mu fakt, że realizuje się zawodowo, wręcz przeciwnie.
        > Tam przemiany społeczne nastąpiły dawno temu w Polsce jesteście
        > pionierkami i obrywacie za to, że mężczyźni nie nadążają…
        > Pozdrawiam,
        > Magdalena

        Hej,
        a więc insektopia istnieje? :)
        Trudno wypowiadać się o odmiennym kulturowo świecie. Ale Twój
        osobisty sukces może wynikać stąd, że to na tle Szwajcarek wypadłaś
        wyjątkowo korzystnie. Bo w Szwajcarii (podobnie jak na całym
        Zachodzie) jest mnóstwo kobiet wykształconych, z pieniądzmi i
        zamotnych. W Niemczech 1/4 kobiet z wyższym wykształceniem jest
        bezdzietna.
        Na podobnej zasadzie Ukrainki są szczęśliwe z Polakami (bo nie biją
        i nie piją).

        Owszem, zamożnych trzydziestolatków stać na gosposię i tak dalej.
        Dlatego właśnie kobiety pokroju Agaty mają takie problemy. Jej
        potencjalni epuzerzy nie mają motywacji do wiązania się z nią. Sama
        przecież zauważyła, że faceci podstawowe swoje potrzeby mają
        zaspokojone, a do spotkań towarzyskich i błyskotliwej rozmowy nie
        trzeba przecież wiązać się z kobietą na stałe.
        Odnośnie zaś rodziny i dzieci, to nie da się odmówić słuszności
        ich tezie, że mają czas.
        Marcinkiewicz ma atrakcyjną narzeczoną (przed trzydziestką), a król
        Jagiełło pierwszego syna miał w wieku lat 74. Tak więc faceci mogą
        spokojnie oceniać kandydatki na żony wedle swoich, a nie kobiecych
        kryteriów.
        Pozdrowionka, Andrzej
        • amaretta123 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 08.04.09, 01:24
          (...) Sama
          > przecież zauważyła, że faceci podstawowe swoje potrzeby mają
          > zaspokojone, a do spotkań towarzyskich i błyskotliwej rozmowy nie
          > trzeba przecież wiązać się z kobietą na stałe.
          > Odnośnie zaś rodziny i dzieci, to nie da się odmówić słuszności
          > ich tezie, że mają czas.
          > Marcinkiewicz ma atrakcyjną narzeczoną (przed trzydziestką), a
          król
          > Jagiełło pierwszego syna miał w wieku lat 74. Tak więc faceci mogą
          > spokojnie oceniać kandydatki na żony wedle swoich, a nie kobiecych
          > kryteriów.
          > Pozdrowionka, Andrzej

          Oczywiście, że mężczyźni nie tylko mogą czekać do momentu kiedy są
          gotowi na założenie rodziny a nawet powinni. Nikomu nie wyjdzie na
          zdrowie to że ojciec, głowa rodziny nie dojrzał do swojej roli.
          Smuci mnie fakt, że rozgorzała tutaj jakaś walka płci. Przecież my
          nie jesteśmy wrogami! Nikt tu nie pisze o miłości, wszystko jest o
          potrzebach, wymaganiach. Trzydziestolatkowie juz się nie zakochują?
          Wystarczy im, że zaspokoją potrzeby o których piszesz?

          Edyta
          • megaron2 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 08.04.09, 06:26
            amaretta123 napisała:

            > (...) Sama
            > > przecież zauważyła, że faceci podstawowe swoje potrzeby mają
            > > zaspokojone, a do spotkań towarzyskich i błyskotliwej rozmowy
            nie
            > > trzeba przecież wiązać się z kobietą na stałe.
            > > Odnośnie zaś rodziny i dzieci, to nie da się odmówić
            słuszności
            > > ich tezie, że mają czas.
            > > Marcinkiewicz ma atrakcyjną narzeczoną (przed trzydziestką), a
            > król
            > > Jagiełło pierwszego syna miał w wieku lat 74. Tak więc faceci
            mogą
            > > spokojnie oceniać kandydatki na żony wedle swoich, a nie
            kobiecych
            > > kryteriów.
            > > Pozdrowionka, Andrzej
            >
            > Oczywiście, że mężczyźni nie tylko mogą czekać do momentu kiedy

            > gotowi na założenie rodziny a nawet powinni. Nikomu nie wyjdzie
            na
            > zdrowie to że ojciec, głowa rodziny nie dojrzał do swojej roli.
            > Smuci mnie fakt, że rozgorzała tutaj jakaś walka płci. Przecież my
            > nie jesteśmy wrogami! Nikt tu nie pisze o miłości, wszystko jest o
            > potrzebach, wymaganiach. Trzydziestolatkowie juz się nie
            zakochują?
            > Wystarczy im, że zaspokoją potrzeby o których piszesz?
            >
            > Edyta


            Hej,
            no, miłość to jest niezależna od woli i chęci :) . Ale motywacje do
            spotkań i wiązania się w związkach mogą być rozmaite. Natomiast
            pojawia się pytanie, czy należy spotykać się na randkach wyłącznie z
            osobami, w których się juź zakochało, czy też liczyć, że takowe
            uczucie przyjdzie z czasem. Najwyraźniej Agata preferuje drugą
            szkołę, a jej epuzerzy pierwszą :) . Motywacją Agaty do związania
            się kimś jest chęć posiadania dzieci i męża, a w liscie skarży się,
            że mężczyźni chcą się zakochać przed związaniem się z kobietą.
            Pozdrowionka, Andrzej
            • cartahena Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 08.04.09, 09:40
              Oczywiscie, ze milosc jest niezbedna w zwiazku. Ale milosc
              przychodzi z czasem, a nie na pierwszej randce. Mezczyzni, ktorzy
              odrzucaja kobiety, poniewaz nie dostali obuchem w leb od amora na
              pierwszym spotkaniu sa raczej dziecinni. Trzeba obu stronom dac
              szanse i przynajmniej pare razy sie spotkac, porozmawiac, itp.

              Co do czekania na moment zalozenia rodziny, to znam wielu panow,
              ktorzy okolo czterdziestki sa sfrustrowanymi samotnymi kawalerami,
              czesto niestety malo atrakcyjnymi dla mlodych kobiet. Tak wiec z
              czekaniem nie nalezy przesadzac, bo zegar tyka nie tylko kobietom.
              • megaron2 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 08.04.09, 19:17
                cartahena napisała:

                > Oczywiscie, ze milosc jest niezbedna w zwiazku. Ale milosc
                > przychodzi z czasem, a nie na pierwszej randce. Mezczyzni, ktorzy
                > odrzucaja kobiety, poniewaz nie dostali obuchem w leb od amora na
                > pierwszym spotkaniu sa raczej dziecinni. Trzeba obu stronom dac
                > szanse i przynajmniej pare razy sie spotkac, porozmawiac, itp.
                >
                > Co do czekania na moment zalozenia rodziny, to znam wielu panow,
                > ktorzy okolo czterdziestki sa sfrustrowanymi samotnymi kawalerami,
                > czesto niestety malo atrakcyjnymi dla mlodych kobiet. Tak wiec z
                > czekaniem nie nalezy przesadzac, bo zegar tyka nie tylko kobietom.

                Hej,
                wg listu było po kilka randek z każdym. I jakoś się w niej nie
                zakochali. I co, mieli jeszcze tak długo próbować? W imię czego?
                Uszczęśliwiania Agaty?
                A czterdziestolatek, o ile ma głowę na karku, to jest bardzo
                atrakcyjny dla młodych dziewcząt. Ma pieniadze, doświadczenie i
                pozycję. Oczywiscie, pisząc młode, nie mam na myśli takich pokroju
                Agaty :) .

                A żeby była jasność: trzydziestolatkowie mają już zwykle rozwiązany
                poziom potrzeb podstawowych (nad czym Agata boleje) i istotnie w
                zwiazku z kobietą poszukują wartosci wyższych.

                Pozdrowionka, Andrzej
                • iluminacja256 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 10.04.09, 15:28
                  >A czterdziestolatek, o ile ma głowę na karku, to jest bardzo
                  >atrakcyjny dla młodych dziewcząt. Ma pieniadze, doświadczenie i
                  pozycję.

                  I wrazenie, ze wszystko mozna kupic. No wiec na pewno trafi na
                  towar, który to bedzie potrafił wykorzystać - równica miedzy 40
                  latkiem ,a dzisiejszymi 25 latkami to jak niebo i ziemia - 25 latka
                  zazwyczaj traktuje 40 latka jak starego dziada, którego mozna niezle
                  oskubac z kasy - niestety biologia działa i u kobiet. No i zaczynają
                  sie casusy a'la Kaziu Marcinkiewicz.
            • amaretta123 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie- 08.04.09, 12:51
              Coś mi się wydaję, że trochę to wszystko wykręcasz...Agata nie
              wymaga żeby facet związywał się nią zanim coś do niej poczuje. Ona
              chce kontynuować znajomość by dać szansę aby to coś mogło sie
              narodzić. Co do do pocałunków to jestem za tym aby pocałunek
              rzeczywiście miał jakieś znaczenie i był symbolem tego że znajomość
              zmienia swoje zabarwienie. Dziwi mnie tylko szczerze fakt,że to
              kobiety się ich domagają a mężczyźni wyczekują na właściwy
              moment...coś się naprawdę przekręca w przyrodzie...Problemem
              niezależnych zawodowo kobiet jest to, że tak przyzwyczajone są do
              konkurowania z mężczyznami w pracy, że często nie potrafią wyłączyć
              tego na gruncie towarzyskim. Jeśli on chce jej czymś zaimponować ona
              potrafi znaleźć błyskawicznie dziedzinę w której to ona będzie górą.
              Najchętniej utrze mu nosa na jego własnym polu, myśląc że to ją
              wyróżni w jego oczach. Efekt jest taki, że mężczyzna nie koniecznie
              chce się związywać z konkurencją czemu się zupełnie nie dziwię,
              konkurent w domu to straszna rzecz. Umawianie się z rówieśnikami lub
              kolegami po fachu niestety nieuchronnie dąży do tego samego
              scenariusza. Dochodzi tu jeszcze środowisko w jakim porusza się
              Agata. Gołym okiem widzę, że umawia sie z japiszonami i takich
              mężczyzn wybiera. Sama sobie utrudnia życie chcąc związać się z
              ludźmi którzy bardzo dbają o swój image, nie ściągają masek a w
              życiu kierują się kalkulacją. Wykrzesać z kogoś takiego szczere
              odruchy to gigantyczne zadanie, chyba nie warte energii. Może jestem
              z jakiegoś równoległego świata ale tutaj mężczyźni nie boją się
              całować kobiet. Tyle, że one prezesami i adwokatami są między 8 a
              16.
              Pozdrawiam,
              Edyta
              • megaron2 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie- 08.04.09, 19:25
                amaretta123 napisała:

                (...)
                > Dziwi mnie tylko szczerze fakt,że to
                > kobiety się ich domagają a mężczyźni wyczekują na właściwy
                > moment...coś się naprawdę przekręca w przyrodzie...
                > Edyta

                A mnie to wcale nie dziwi. Facetom w takim wieku nie zależy na
                całowaniu się z jakąkolwiek dziewczyną. Jak zresztą zauważyła Agata
                podstawowe potrzeby mają załatwione. Pocałunki natomiast to jest
                pewna deklaracja, a z takimi trzydziestolatkom nie spieszno. Potem
                trzeba się z nich wycofywać, a narazić się takiej hienie ... Skoro
                facet inteligentny i z pieniędzmi dotrwał do takiego wieku samotny,
                to oznacza, że był wyjątkowo ostrożny.
    • suncity1 Tchórzliwi trzydziestolatkowie 07.04.09, 00:36
      Artykuł prawdziwy od początku do końca...

      Coraz więcej niestety takich 30-latków ,którzy nie chcą się
      zdeklarować - w prawo czy w lewo - i najchętniej traktowaliby
      kobietę jak zabawkę - jeśli akurat w danym momencie nie mają pod
      ręką nic lepszego do roboty to mogą od biedy zdjąć zabawkę na chwilę
      z półki (czyt.spotkać się) dla zabicia czasu, tym bardziej jeśli w
      sumie ładna i inteligentna..., tylko żeby broń Boże z tego nic
      poważniejszego nie było, to najlepiej się właśnie wycofać co jakiś
      czas do 'jaskini' po to, by za jakiś czas znowu sobie przypomnieć o
      odłożonej 'zabawce'...

      Przeżyłam taki schemat i wiem, że to prawda co napisała Agata. Całe
      szczęście nie wszyscy okazują się takimi przypadkami klinicznymi o
      rozdwojonej jaźni, ale gros mężczyzn tak naprawdę wcale nie chce się
      i nawet nie próbuje z kobietą związać (choć nie chodzi tu o grobową
      deskę ani nawet deklarację na kilkanaście lat, tylko po prostu o
      próbę zbudowania czegoś razem...)

      I choć deklarują że chcą, to tak właściwie ...dlaczego mieliby tego
      chcieć? Żeby zbudować związek z drugim człowiekiem trzeba się
      WYSILIĆ, a przecież lepiej fruwać cały czas mając w zanadrzu
      swoją 'jaskinię' i do tego mamusię/kolegów/hobby, które jest sednem
      i kwintesencją ich życia...

      Pozdrawiam tą mniejszość, która wie, że związek z drugim człowiekiem
      wymaga poświęcenia sobie czasu i szczerej chęci z obu stron, a
      pocałowanie się albo coś więcej to nie podpisanie cyrografu na
      własną duszę... Uff, na szczęście takich spotkałam, choć to
      faktycznie wymierający gatunek :)

    • olias ja, chłop 50+ 07.04.09, 10:14
      zacząłem nietypowo. od forum. jakaś zołza - orzekłem. potem czytam
      co ta zołza ma do powiedzenia. ano nic psrecjalnego. tylko ze jest
      najnormalniejszą kobietą pod słońcem. pls ładna. acha - nie gułpia,
      byłbym zapomniał. Niczego szczególnego nie chce.
      to przepraszam za tę zołzę. nie jesteś zołzą. Tylko skad Ty te
      kulawe okazy bierzesz? gdzie sie to coś rodzi?
      przeca normalny chłop wyczuwa chęć pocałunku u samicy, ledwo ona to
      sobie uzmysłowi!!!!! jakby było inaczej to byśmy wyginęli. dawno
      temu.
      coś jest nie tak. albo w twoim otoczeniu są jakieś takie dziwne
      osobliwosci, albo coś im przeszkadza. nie, nie uroda. na pewno nie.
      coś z zachowania? masz tam jakiegoś znajomego normalnego, najlepiej
      żonatego w pobliżu. najlepiej takiego co to potrafi wlepiać gały w
      dłupie nogi. nie iwem, złap go za gardło i ?mów skur... co ze mną
      nie tak!. tylko uczciwie - jak kumpel kumplowi! No bo co Ci zostaje/
      psycholog ewentualne, ale on będzie ugrzeczniony - ble, ble,ble i o!
      Fakt - ja to kiedyś stwierdziłem że w PL to wszyscy managerowie i
      kierownicy czytali i stosują jedna jednyną książkę o zarzadzaniu. bo
      wszyscy byli wkurw... przewidywalni. to nudne wiedzieć jak zawsze
      ikażdy szef zareaguje w określonej sytuacji.
      Może i z tymi Twoimi jest tak samo? Załapali się na ten sam model? z
      z "komputra"? SMS- cholera go. A jakby tak list na papierze
      nasmarował, to by pewnie był na ołtarze wyniesiony. Internet ponoć
      pomaga w kontaktach. ta, wnet będą stroje które pozwolą przeżywać
      orgazm z kimś na drugim końcu linii. Zniknie ten straszny wstyd -
      jak jej powiedzieć że ten tego tamtego. Cuś mi się widzi że za 2
      pokolenia najdalej księża będą zgadzać się na pozamałżeńskie - byle
      były. A in vitro będzie wręcz obowiązkiem katoliczki.
      Nie iwm - szukaj dalej. Ale najpierw spójrz na siebie. Błąd który mi
      przychodzi do głowy - kobieta kupmel NIE JEST kobietą. Moze to to? Z
      kupmlem to nawet wstyd pomyśleć że ...
      Może szukaj w innej miejscowości (po cholerę masz internet?). może w
      mieście typu stolica tempo zmian było za szybkie i się chłopy
      pogubiły? (czy "pogubili"?).
      Może masz w sobie za dużo "szefa", "kobiety sukcesu' i oni po ludzku
      czują sie mali? biegasz w kostiumie czy w kwiecistej kiecce? to
      ubierz do cholery tę zwykłą sukienkę ze strasznymi kwiatami w 4
      kolorach. taką z falbanami. (wiem że infantylne, ale wtedy będą się
      gapić za Tobą).
      • olias Re: ja, chłop 50+ 07.04.09, 10:18
        ależ błędów. jeden od razu prostuję, bo może i ważny. nie "kupmel"
        jeno "kumpel" . Kobieta - kumpel to NIE kobieta. reszta - bez zmian.
    • ad_rem3 Tchórzliwi trzydziestolatkowie 07.04.09, 10:32
      Spodziewałam sie pod tym artykułem mnóstwa komentarzy popierajacych
      Agate! Ja i wiele moich kolezanek mozemy podpisac sie pod nim z
      pelnym przekonaniem. Tymczasem widze wypowiedzi zbulwerdowanych
      facetow - prawda w oczy kole?
      Mam podobne doswiadczenia, jak Agata. Przerabialam juz rozne
      schematy: czasem to mezczyzna wykazywal wiecej inicjatywy, czasem
      ja. Jedno jest wspolne: nic dobrego z danej znajmosci nie
      wychodzilo.
      Po tych nieudanych probach stwierdzilam, ze jesli nie udaje mi sie
      stworzyc zwiazku, to przynajmniej moze uda mi sie wydobyc od tych
      mezczyzn szczera odpowiedz na pytanie: O CO CHODZI? Czy problem tkwi
      w nich, czy moze ja powinnam cos w sobie zmienic? Naprawde chetnie
      pracuje nad soba i cenie szczerosc. Niestety, nawet na to nie
      starczylo im odwagi!
      • adamschodowy Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 07.04.09, 13:26
        > Spodziewałam sie pod tym artykułem mnóstwa komentarzy popierajacych

        bo to jest właśnie istota reakcji na problem - laski się poklepują po plecach i
        współczują sobie (wzajemnie lub zwrotnie) a faceci szukają źródła problemu,
        rozwiązania i doradzają.
        • ad_rem3 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 07.04.09, 14:56
          adamschodowy napisał:



          > bo to jest właśnie istota reakcji na problem - laski się poklepują
          po plecach i
          > współczują sobie (wzajemnie lub zwrotnie) a faceci szukają źródła
          problemu,
          > rozwiązania i doradzają.


          doczytaj do konca:
          przynajmniej moze uda mi sie wydobyc od tych
          mezczyzn szczera odpowiedz na pytanie: O CO CHODZI? Czy problem tkwi
          w nich, czy moze ja powinnam cos w sobie zmienic? Naprawde chetnie
          pracuje nad soba i cenie szczerosc. Niestety, nawet na to nie
          starczylo im odwagi!

          chce rozwiazac ten problem, chce szczerej odpowiedzi. Nie zalezy mi
          na omawianiu w kolko tych samych kwestii i utwierdzaniu sie w
          poczuciu krzywdy!

          • raveness1 Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 08.04.09, 15:34
            Chcesz ale nie masz odwagi? Czy masz odwage, ale do konca nie wiesz
            czy chcesz i wolisz w kolko omawiac te same kwestie?
            Niepotrzebnie komplikujesz sobie zycie, ty i ludzie tobie podobni,
            plec nie ma tu znaczenia.
            Nie jestescie soba. Tuziny roznych masek na rozne okazje, a potem
            frustracja, ze sie tak naprawde nie znacie. A jak mieliscie sie
            poznac, udajac zawsze kogos innego? To jest zabawne na
            przedstawieniu teatralnym, w zyciu to jest tragiczne. Stracony czas,
            rozwiane zludzenia i poczucie bycia oszukana/nym.
            To przypadek wiekszosci malzenstw/zwiazkow/realcji itp. I kto jest
            za to odpowiedzialny?
    • kmiarek Tchórzliwi trzydziestolatkowie 07.04.09, 10:47
      A może warto, aby kobieta zastanowiła się, czego naprawdę chce? I
      wykazała też odrobinę cierpliwości, a nie tylko oczekiwań i to
      szybko, bo coraz starsza i się spieszy.

      Mężczyzna z jednej strony ma być męski i odważny, a z drugiej czuły
      dla wybranki. Ale to dość trudno pogodzić. Szczególnie w wieku 30
      lat. Taki już dawno znalazł sobie partnerkę. Ze zdziwieniem też
      przeczytałem o tym pocałunku po 3 randkach. Jeśli szukasz faceta,
      aby zaspokoić swoje fizyczne potrzeby, idź na jakąś dyskotekę i puść
      się z piewszym napotkanym licealistą. Na pewno będzie chętny. Będąc
      nastolatkiem można się zakochać "od pierwszego wejrzenia". Później
      jednak dochodzi doświadczenie i rozum i uczucie rozwija się znacznie
      wolniej. A jakoś niezbyt mi zależy na całowaniu każdej kobiety,
      która jest chętna. Dla mnie to wyraz bycia kimś bliższym. A ta
      bliskość musi mieć czas się narodzić.

      Czasem jednak widze plusy "staroświeckiego" podejścia do związku.
      Pocałunek oznaką uczuć, seks oznaką myślenia o danej osobie jako
      kimś, z kim chcemy być na dłużej. Jeśli jednak obecnie pocałunek z
      każdym kto się nawinie, seks gdy łączy nieokreślone jeszcze "coś",
      to po co komu małżeństwo?
    • drakoniusz Jezzzu - jakaś ty agresywna kobieto :-| 07.04.09, 12:48
      I się dziwisz, że faceci stwierdzają, że "nie czują blusa"?
    • rs_gazeta_forum Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 07.04.09, 16:02
      stamp napisał:
      > Wybieracie sobie zasady według waszej wygody, a to jest dla nas
      > niezrozumiałe. Nie wiemy kiedy zechcecie oskarżyć nas o mobbing, a
      > kiedy o brak zdecydowania. Nie wiemy kiedy zechcecie zabrać nam
      > połowę majątku wramach zadośćuczynienia za wasze nadludzkie
      > cierpienia, a kiedy będziecie oskarżać o "brak jaj".

      Przeczytałem ten artykuł-list-skargę, kiedy nie miał jeszcze żadnych komentarzy,
      a nic nie dopisałem, bo to, co chodziło mi wtedy po głowie jako komentarz, było
      zbyt długie. Zresztą chyba wszystko można znaleźć w poszczególnych postach. Ale
      dopisuję się teraz, by zacytować stampa, bo to słowa, których znaczenie wykracza
      poza ten list.
      Faktycznie, nie przeszkadza w sumie ani jakiś zbiór zasad, ani brak zasad, ale
      ich wybiórcze przywoływanie bez żadnych reguł. To może jest i bardzo kobiece,
      ale to kobiecość w złym znaczeniu tego słowa.
      Autorka też zresztą potwierdza aktywne stosowanie tego bezładu w zasadach - raz
      słucha kogoś i buduje życie, by od mężczyzn być niezależna, potem słucha kogoś
      (czegoś?) i próbuje znaleźć mężczyznę "macho". Zero konsekwencji, zero zasad, a
      efekt - skarga na własne życie.
    • bliskopis Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 09.04.09, 07:27
      Chce podkreslic cos, co pojawilo sie juz w jednym z komentarzy.
      Zwiazek wymaga zaufania i wyrozumialosci, przebaczania bledow,
      niedociagniec, smiesznostek, slabosci, kompromitacji etc. Tymczasem
      nawet gdyby jakis wyjatkowo inteligentny facet domyslil sie kiedy ma
      pocalowac Agate, okazaloby sie pewnie ze za szybko/za wolno zrobil
      uzytek z jezyka, za bardzo sie poci, niezrecznie obejmuje rekami i w
      ogole robi 1001 bledow technicznych. Nie wiem, albo ten list to
      prowokacja, albo Agata naprawde przesadza: naukowiec glupio
      proponuje kawe, kontroler jest infantylny, HRowiec wzbudzal nadzieje
      bo wysportowany ale - coz za pech! - chce udawac yntelektualiste i
      zaprasza do galerii sztuki zamiast pocalowac. Inny niepotrzebnie
      zdrabnia (tu akurat rozumiem, sam tego nie lubie). Jeden znalazl sie
      z dziewczyna w kinie ale niestety byl taki 'uroczy' ze chcial sie
      tylko przytulac i odwiezc do domu (hm, rzeczywiscie frajer bo ten
      fragment sugeruje ze mial okazje na wiecej).

      Moge tylko poradzic jedno: wyrozumialosc. I moze poczucie humoru.
      Niezgrabna pieszczota moze stac sie poczatkiem bardzo podniecajacej
      gry milosnej ('Pokaze ci jak masz to robic...').
    • gondra Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 10.04.09, 09:10
      Połowicznie zgadzam sie z autorką. Bo rzeczywiście coś sie z tymi
      facetami porobilo - albo bezjajeczne mieczaki, które nie wiedzą
      czego chca i trzeba ich za rączke prowadzić, albo nadęte macho z
      ukrytymi kompleksami. A ponoc skrajności to mniejszość.
      Musisz prowadzić gierki, zgrywać dziewicę i bron Boze nie pokazuj,
      że na niego lecisz, nie bierz życia w swoje ręce - musisz byc jak ta
      zwiewna lilija czekajaca na pierwszy krok księcia.

      A z drugiej strony - znam kobietę, 33 lata, też bez faceta i po
      nieudanych związkach. Dlaczego? Bo wszyscy faceci są beznadziejni,
      cieżko trafić, etc. Wszyscy sa do kitu. A ona jedna na świecie jest
      zaje...ta.
      • gondra Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 10.04.09, 09:26
        Poczytałam komentarze. Tych zakompleksionych pseudomacho jest multum.
    • saff108 Tchórzliwi trzydziestolatkowie 10.04.09, 13:30
      Wkur...las mnie, Agato, z tymi wymieniankami tych wszystkich negatywnych cech,
      co to ci faceci co ich spotykalas maja. A mieli jakies pozytywne?
      Krytcyzm jest swietny w pracy zawodowej, czesto pomaga w zauwazaniu i
      rozwiazywniu problemow, jest przeciez tworczy. Okazuje sie jednak nieprzydatny
      gdy spotykamy drugiego czlowieka. Wtedy najwazniejsz jest otwartosc i wyrozumialosc.
      Mam wrazenie tych wlasciwosci swojego umyslu nie rozwinelas.
      Tworzenie zwiazku to osobna kompetencja, inna niz odnoszenie sukcesow zawodowych.
      Zycze wiecej pokory: akceptacji swiata i ludzi takim jaki on jest.
      :)
    • lunesmartes Tchórzliwi trzydziestolatkowie 12.04.09, 19:45
      Rewelacyjne i w 100% prawdziwe. Im dalej w lata tym wieksze
      ciaganie, zdnych pocalunkow jakby to juz sie mialo przed oltarzem
      skonczyc.
    • cotokurwajest Dziwi mnie jedno 19.06.09, 14:04
      Dlaczego czeka na smsa z terminem randki?? skoro juz sie spotkala z kolesiem?
      Czy on byl lub autorka jest niema?
    • poluc Tchórzliwi trzydziestolatkowie 28.12.09, 10:56
      Samo zycie i cała prawda, trzeba dodać, że po 40dziestce, często też
      im sie nie zmienia....
      pozdrawiam Ewa
    • tygrum Re: Tchórzliwi trzydziestolatkowie 13.03.11, 13:33
      Heh :)
      No cóż, ja należę do tych 30latków którzy w życiu do tej pory się nie ułożyli materialnie, itd.
      Dziewczyny ze mną nie wytrzymują, ale wiem dokładnie z jakich powodów, do żadnej pretensji nie mam.
      Autorka - cóż...
      Tekst napisany z humorem.... Cała reszta, może nawet cel napisania, nie ma znaczenia przecież.
      Chodzi o to aby znaleźć WŁAŚCIWĄ OSOBĘ.
      Najwyraźniej panowie z artu byli niewłaściwi.
      Autorka (lub też osoba w którą się wciela) to ładna, wesoła, nieco cyniczna, pyskata dziewczyna, z ambicjami zawodowymi i nieźle sytuowana finansowo.
      Jeśli tylko się nie bawi w aluzje tylko potrafi walnąć prosto z mostu, to jak dla mnie ideał.
      Ale ja jestem dziwny :P
    • tygrum Tchórzliwi trzydziestolatkowie 13.03.11, 13:35
      Heh :)
      No cóż, ja należę do tych 30latków którzy w życiu do tej pory się nie ułożyli materialnie, itd.
      Dziewczyny ze mną nie wytrzymują, ale wiem dokładnie z jakich powodów, do żadnej pretensji nie mam.
      Autorka - cóż...
      Tekst napisany z humorem.... Cała reszta, może nawet cel napisania, nie ma znaczenia przecież.
      Chodzi o to aby znaleźć WŁAŚCIWĄ OSOBĘ.
      Najwyraźniej panowie z artu byli niewłaściwi.
      Autorka (lub też osoba w którą się wciela) to ładna, wesoła, nieco cyniczna, pyskata dziewczyna, z ambicjami zawodowymi i nieźle sytuowana finansowo.
      Jeśli tylko się nie bawi w aluzje tylko potrafi walnąć prosto z mostu, to jak dla mnie ideał.
      Ale ja jestem dziwny :P

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka