anna.chlebinska
08.04.15, 14:56
Córka 4,5 roku rozpoczęła problemy z gardłem w lutym, zdiagnozowano u niej anginę i była leczona duracefem przez 10 dni. Od kuracji kilka razy pojawiło się łzawienie oczu, które ostatnim razem zaszły żółtą ropą i wymagały leczenia. Na wizycie (25.03) okazało się, że oprócz oczu córka ma zajęte gardło czopami ropnymi (widać na migdałkach białe "kulki"). Córka miała wtedy napady nocnego kaszlu, na ból gardła nie narzekała, nie miała też temperatury, kataru i kaszlu w dzień, kondycja bardzo dobra. Zalecenia to tobrex, morfologia i crp. Wyniki nie były jednoznaczne, jedynie monocyty i crp w górnej granicy normy. Lekarka nic nie wywnioskowała z wyników, ale pomimo to zaleciła augumentin na 7 dni. Leczenie antybiotykiem skończone, a gardło córki w takim samym stanie. Kaszle tylko po przebudzeniu, oczy znów zaczęły łzawić i zaczęła notorycznie pomrukiwać. Lekarz twierdzi, że to migdałki tak wydalają ropę po lutowej anginie i chyba nie ma pomysłu na dalsze leczenie. Tym razem zaleciła tylko tabletki do ssania mercurius-heel i uważa, że córka może z takim gardłem iść do przedszkola. Jak dalej powinna wyglądać diagnostyka tego gardła? Jakie inne leczenie jest możliwe? Jakim lekiem należałoby leczyć córkę, gdyby zdiagnozowana była grzybica?