szafirek04
27.02.17, 13:28
Dziecko ma dwa miesiące i jeden tydzień. Ma przedłużającą się żółtaczkę, gdzie czasami poziom bilirubiny już spadał, a potem się podnosił. Leczona fototerapią (2 tygodnie w szpitalu,fototerapia była przez kilka dni) potem po wyjściu do domu ponowne skierowanie do szpitala na lampy).
Po dwóch miesiącach (poziom bilirubiny całkowitej 9, 21mg/dl, bezpośredniej 0,70, ggtp 96 U/L) neonatolog włączył żelazo (niewielka anemia) oraz ursofalk. Po kilku dniach stosowania ursofalku bilirubina całk. wreszcie spadła do 3,92 mg/dl, bezpośrednia urosła do 0,89 mg/dl, ggtp spadło do 80 U/L.
ALP, ALT,AST, TSH w normie.
Dziecko miało wykonane dwukrotnie usg głowy (pierwsze trzy tygodnie życia- w normie), echo serca (do obserwacji) oraz usg brzuszka w pierwszym tygodniu życia (w normie). Ze względu na konflikt grup główn.u pierwszego dziecka, badano grupę krwi dziecka, przeciwciał nie było.
Dziecko urodziło się przez cc w 37 tygodniu ( wg usg 36), pod koniec ciąży nieco wolniej rosło i główka była mniejsza niż powinna, ale z żaden z pediatrów nie stwierdził, że główka jest za mała.
Dziecko dostało 10 punktów, pediatrzy (wysoki stopień referencji) zwracali uwagę na cechy wcześniacze, dziecko miało kłopot ze ssaniem, więc karmione mlekiem matki z butelki przez ok.3 tygodnie- potem normalnie z piersi. Przez 2 tygodnie waga spadła z 2800 do 2500 i tak się utrzymywała, wreszcie udało się odbić od tej wagi (ok. 3 tygodnia życia) i dziecko zaczęło pięknie przybywać na wadze.
W około 7-8 tygodniu życia pediatra zasugerował badanie na cytomegalię- wynik to- igm 0, 201 COI (ujemny), igg 145, 800 U/ml pozytywny . Wynik ten powtórzyliśmy po 12 dniach i jest niemal identyczny.
Nigdy nie miałam robionego badania na CMV.
Dziecko ładnie rośnie, uśmiecha się, po leku nie jest już takie żółte, ma zdecydowanie mniejsze bóle brzuszka, nie ma już takich wzdęć. Karmione piersią. Pediatra-lekarz rodzinny martwi się tak długo utrzymującą się żółtaczką.
Czy tak po prostu może być?
Z jakim specjalistą konsultować się, jeśli już. W rodzinie są choroby autoimmunologiczne ( u jednego dziecka z rodzeństwa, u członków rodziny ze strony mamy i taty). Starsze dzieci również miały żółtaczkę, najstarsze ciężką, ale po 2-3 tygodniach było już w porządku.
A może w ogóle się nie przejmować i wszystko samo się unormuje?
Będę bardzo wdzięczna za jakieś wskazówki.