gosia_73
07.05.08, 18:35
Na dzisiejszej wizycie kontrolnej u pediatry, lekarka powiedziała, że moja
13sto miesięczna córeczka, ma nieco powiększone węzły chłonne pod żuchwą i
"wyczuwalne" węzły w pachwinkach. Krótko mówiąc zbagatelizowała sprawę,
mówiąc, że "nie są niepokojących rozmiarów" i przechodząc do dalszej części
wizyty. Ja jednak nie mogę przestać o tym myśleć.
Pamiętam, jak wyczułam węzły chłonne na szyjce i pod żuchwą u starszej
córeczki. Było to jakieś półtora, do dwóch lat temu i nadal je ma. Robiłam jej
wszelkie badania (łącznie z USG tych węzłów), ponieważ wpadłam w panikę... i
wszystko było OK.
Wszyscy lekarze zgodnie twierdzili, że "taka jej uroda", a poza tym chodzi do
przedszkola, gdzie styka się z różnymi wirusami i bakteriami, z którymi
organizm musi zawalczyć... i od tego te węzły...
Ola (młodsza) od tygodnia "przerabia" infekcję z katarem i ropiejącymi
oczkami. Prawdopodobnie jest to reakcja alergiczna na coś, ponieważ na
ostatnich badaniach krwi IgE wyszło jej 32,3 IU/ml, a od połowy marca ma katar
bez przerwy (pylenie wiosenne?)... no może z 5-6 dniowymi antraktami...
Węzły pod żuchwą - zgoda - powiększyły się z tego powodu, że zawalony nosek i
zaczerwienione gardziołko... ale w pachwinach??? Skąd w pachwinach???
Czy ktoś może mi to spróbować wyjaśnić...?
Nasza Pani Doktor, do której mam z reguły zaufanie, nie zleciła żadnej
diagnostyki... co prawda mamy i tak zrobić kontrolę morfologii za jakieś dwa
tygodnie (miałyśmy problemy z niedoborem granulocytów), ale to nie z powodu
tych węzełków...
Proszę, niech ktoś mi odpisze...
Dziękuję
Gosia