Dodaj do ulubionych

No i gdzie się podział nasz Enrique?

19.11.04, 21:07
Czyżby znudził sie naszym towarzystwem?
Poszedł propagować swe idee na inne fora?
Zapracowany?
Ma kłopoty?
Chory (nie daj Boże)?

Jakoś zaczyna mi brakować jego staroświeckiego języka i niezwykłej
galanterii.... :))
Obserwuj wątek
    • qwerty.tarnow Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 08:12
      Wracaj!
      • caro333 Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 11:58
        Widzicie Panowie?!Ponad Atlantykiem jakiś most powstał telepatyczny...
        • teklat Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 12:01
          A Ty co? Miałeś dziś się byczyć, a nie przychodzić do roboty!!!!!
          • caro333 Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 12:29
            Nie ma tego złego,co by na dobre nie wyszło...Przyłapałem Cię na tęsknocie za
            Enrique in flagranti!Ha!HA!Tu sobie niby dziubdzia ten patchwork,ale łezkę za
            staroświecką galanterią co i raz na igiełkę spuszcza...Nie mam Ci tego za
            złe.Ja,choć seksista też podziwiam facetów,którzy bez wysiłku potrafią być
            szczerze szarmanccy,i eleganccy a nie tacy " w dupę uprzejmi" jak
            akwizytorzy.Od Enrique to by się wielu z nas jeszcze wiele mogło nauczyć!:))
            • lubona Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 15:48
              Mało teraz tu bywam, ale zdaje mi się, że Enrique zapowiadał swoje odejście w
              którymś wątku. Coś takiego chyba czytałam, ale pewna nie jestem i niestety nie
              pamiętam, w którym to wątku miało być.
              • lubona Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 15:59
                Chyba znalazłam> Wątek za wulgarne odzywki, 15,11, godz.22:36

                "Rowniez przepraszam za niektore niedosiagnieca. Takze wspomne ze juz wkrotce
                zakoncze moj cybernetyczny pobyt u Was. Dzieki kampanji tramwajowej w Kraju do
                ktorej sie przylaczylem, albo zainiciowalem w niektorych wybranych miastach
                przewaznie o sredniej wielkosci, zebralem wartosciowe materialy o roznych
                zasiegach informacyjnych i opinii mieszkancow osrodkow miejskich wlasnie na
                temat tramwaji (ale takze czasem innych propozycji ). Teraz bede mial prace ( w
                wolnych chwilach ) by te dane uporzadkowac, odpowiednio sklasyfikowac, wyciagnac
                wnioski, i ewentualnie stworzyc jakies osobiste kompendjum. A wiec zamykam cykl
                i " wyprowadzam sie " metodycznie z fora miast gdzie zlozylem wizyty. Pozostaja
                w moim zainteresowaniu te miasta w ktorych dalej toczy sie debata w tej sprawie.
                Moje "centrum operacyjne " jest i pozostanie Tarnow z racji ktora jest
                naturalna, bo przeciez pochodze z tego miasta i mam jakies skromne prawo do
                niego wrocic od czasu do czasu, moze korzystajac rowniez z Waszej goscinnosci.
                Jednak nie mam prawa zaklocac za bardzo cennego status-quo ktory zdolaliscie
                kreowac, udoskonalic i kontynuuowac.

                A wiec nie odchodze juz teraz, ale czas najwyzszy bym raz jeszcze wyrazil moj
                osobisty szacunek i prawdziwe i uznanie dla FORUM I FORUMOWICZOW TARNOWA.

                DZIEKUJE BARDZO, PRZYJACIELE, DUZYMI LITERAMI,

                Henryk Nowak, z La Paz BOLIWIA"
                • qwerty.tarnow Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 18:57
                  Ale i potem napisał, że to raczej nie odejście, tylko chyba mniej okazji na
                  korzystanie z dobrodziejstwa dostępu do sieci. I jeszcze na dodatek jakaś
                  podróż wewnątrzkontynentalna. A to zabiera trochę czasu.
                  • teklat Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 19:57
                    No nic... miejmy nadzieję, że wróci z nowymi wizjamu naprawy świata :))
                    • qwerty.tarnow Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 20.11.04, 20:04
                      Wróci. Chyba...
    • enowak8 Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 27.11.04, 18:05
      KOCHANI, teklat,qwerty, lemuriza, caro, lubona, gomez i Wszyscy z Niebianskiego
      Grona Wybitnych Znawcow Zycia, Godnego Miasta Tarnowa powracam i WITAM Was
      serdecznie, Drodzy Przyjaciele!! Rowniez przepraszam ze tak nagle zniklem z
      horyzontu ale cos nie cos juz zawiadomilem na ten temat wszesniej. Otoz
      wyjechalem do polnocnego Chile w pilnych sprawach bankowych i w czasach nie
      najlepszych stosunkow miedzypanstwowych obu kraji. Wykorzystalem po raz ponowny
      by podroz do Arica i dalej na poludnie, Iquique i Antofagasta zrealizowac
      samochodem wlasnym zamiast samolotem. A jest to przejazdzka warta wysilku. Z La
      Paz do portu chiliskiego Arica to razem 500km. 300km do granicy na wysokosci
      4.700m polozonej wsrod strzelistych stozkowatych wygaslych wulkanow okrytych
      sniegiem a reszta 200km po stronie chiliskiej to gwaltowny zjazd w dol do morza.
      Po stronie boliwijskiej wysokie Altiplano 4.000m, plateau urozmajcone pagorkami,
      wawozami i nie jedna leniwa rzeka. A wszedzie widoki, panoramy wprost
      zachwycajace, chociaz mi juz dobrze znane zawsze jak nowe, prawdziwe popisy
      wytwornej jakze uroczej majestatycznej natury. Piekna droga boliwijska wije sie
      przez ten bajeczny krajobraz a na okolo istne zielone pustkowie ludzkie oprocz
      jakis tam od czasu do czasu marnych wiosek indyjskich, obramowane i urozmajcone
      szczytami gorskimi, siedziby kondorow andyjskich, dziwnymi skalami
      narzutowanemi, a czasem to jak prawdziwy jurajski park, brak tylko niezgrabnych
      dynosaurow. Tak ze przez te urocze, zdumiewajace krajiny auto sunie pieknie i
      nie raz osiaga 230km na godzine. W takich chwilach staram sie zapomniec a co by
      sie stalo jak z za jakiejs skalki wyskoczylaby lakas zwawa llama lub szlachetna
      vikuña.... Lepiej nie myslec, ale szybkosc to moja slabosc a na szczescie mimo
      ze mu czasem brakuje tchu na takich wysokosciach, Mitsubishi Gallant sprawuje
      sie celujaco.

      Po stronie chiliskiej wysokogorska tundra, potworne przepascie, zamieniajaca sie
      stopniowo wegetacja i przyroda a takze i klimat. Z zimna przechodzi sie dosc
      gwaltownie w cieplejsza temperature by nagle na 2.000 juz metrow znalezdz sie na
      krawedzi pustynnych olbrzymich gor piaskowych. W dole widac oaze bo jest tam woda.
      Potem jus zawily zjazd po poboczach piaskowych do Ariki, portu nad Pacyfikiem,
      otoczonym pustyniami ale w swoich oazach produkujace wszystko od pomidorow przez
      rozmaite warzywa i owoce jak nawet daktyle, Arica niegdys miasto peruwianskie,
      utracone w przedzeszlym stuleciu w wojnie z Chile w ktorej notabene Boliwia
      takze utracila dostep do morza.

      Juz teraz milo bo wieje wiaterek od morza, uszy sie w koncu odetkaly. na
      horyzoncie zblizajace sie miast port 200 tysieczny. wszedzie awenidy, wspaniale
      dojazdy no i opiewany fantastyczny Moro, nadbrzezna spietrzona skala nad morzem
      gdzie kiedys odbyla sie ostateczna batalia wojsk Chile i Peru o polnocna
      Atakame. Mitsubishi warczy nowa potezna sila bo przeciez teraz ma juz powietrza
      w brod...

      Kochani na tym koncze na razie ten opis. Jesli ciekawi to mam jeszcze duzo do
      opisania. Z drugiej strony tyle powzialem obowiazkow ( na przyklad ten temat
      Czary dla Pañ i inne ) ze zajmie to troche czasu jesli pozwolicie w Waszym
      przyjacielskim gronie. No i oczywiscie te komentarze o tramwajach ktore musze
      przywrocic do zycia jesli mozna takze na innych fora'ch lub sie pozeganc
      stopniowo tam gdzie watek wygasl ( Oczywiscie NA RAZIE !!! ).

      POZDRAWIAM raz jeszcze Was Wszystkich i dziekuje o wyrazona troske o mnie w
      czasie mojej nieobecnosci.

      Henryk Nowak
      • lubona Re: No i gdzie się podział nasz Enrique? 27.11.04, 18:20
        Oj, ciekawi, ciekawi. Na chwilę przeniosłam się w te ujmujące krajobrazy. Teraz
        u mnie zimno i ponuro, i miło nawet poczytać o takim wodoku.
      • 1gomez brawo Enrigue. piekny opis 27.11.04, 18:58
        czekamy na wiecej :)
        a cos o ludziach ( tubylcach ) z uwzglednieniem historii
        • qwerty.tarnow Re: brawo Enrigue. piekny opis 27.11.04, 22:37
          Zajmująca opowieść. :-)
          A czy auto po podróży nie ma poobcieranych boków od barierek chroniących przed
          upadkiem w przepaść górską? (Czy też odpowiedź będzie: NIE - bo tam nie ma
          barierek. ;-)
          • teklat Re: brawo Enrigue. piekny opis 27.11.04, 23:56
            Musisz mieć, Enrique, jakiś układ z tymi od czarów, skoro przeżyłeś podróż na
            takich wysokościach z taką szybkością :))
            • enowak8 Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 02:25
              Wiedzialem, wiedzialem !! ze mi nie uwierzysz. Nie lubie sie chwalic ale moze Ci
              cos opowiem przy innej okazji na ten temat kiedy wlasnie w takim pospiechu na
              tej samej drodze o malo co a zaden czar z Altiplano by mnie nie uratowal.

              Dziwi Cie ta szybkosc ? W Europie jest ona nie do pomyslenia ale tutaj w Boliwii
              w tych nieraz pustkowiach, bez policji, to zaden wyczyn. Jak samochod dobry i
              szosa tez i ruch niewielki i proste odcinki drogi gdzie wszystko widzisz jak na
              dloni to zadna magia ani specialny wyczyn. Jechalas kiedys 100 kilometrow na
              godzine ? To prawie to samo, jak sie przyzwyczaisz, tylko cholera te glupie
              llamy i zabawne vicuñe...Tu tak potrzeba czarow .... Oprocz tego przeciez nie
              jade jak wariat po gorskich przepasciach taka szybkoscia tylko gdzieniegdzie by
              zlapac troche wiecej tlenu no i zazywac emocji szybkosci. ( W Argentynie, moim
              drugim przybranym krajem, takze sie wyscigowalem ale to juz w innym ukladzie z
              maszyna preparowana na zamknietych wyznaczonych torach ) Ah, jaki jestem dumny
              !!!!!

              Teclo teraz ze mam aprobate na opis mojej ostaniej podrozy to jeszvcze nie wejde
              w temat czarow, ale rowniez formulki na pewne " czarne rzeczy " takze nie dam
              bo poco ? Gdzie dostaniesz tam u Was jakies wyschniete jagniatko lub inne cuda
              produkcji eksklusywnie tutejszej imaginacji i mozliwosci. Ale inne rzeczy tak.
              Juz kiedys wprosilem sie do Was na herbatke i cos powiedzialem ale nikt zreszta
              nie zwrocil najmniejsza uwage na moja u Was obecnosc a byla tam mowa wlasnie o
              rzeczy tutaj zasadniczej ktora tam nie posiadacie, czyli COCA ( wymawia sie koka
              ). Bez niej takze mozna cos " zrobic " ale raczej z nia. To sieta roslina
              milenaria Inkow.

              No, na razie zegnam Cie bo musze "spieszyc" do Elblaga, temat tramwaje,
              odpowiedz jakiemus forumowiczowi ktoremy brak respektu dla ideii i pojec innych
              osob.

              zegnam Cie serdecznie

              Henryk Nowak
              • teklat Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 11:53
                . Jechalas kiedys 100 kilometrow na
                > godzine ? To prawie to samo, jak sie przyzwyczaisz, tylko cholera te glupie
                > llamy i zabawne vicuñe...
                Jechałam i więcej - tyle, ile mi moje autko poawalało, bo lubię jeździć szybko,
                ale po równej autostradzie, a nie nad jakimś urwiskiem... I co to są te
                wikunie? Bo pewnie tak sie to wymawia?)
                Na cocę zwróciłam kiedyś uwagę i zastanawiam się, czy pije sie ją by uzyskać
                efekt podobny jak przy piciu herbaty, czy wręcz przeciwny? I czy to ma smak
                ciepłej coca-coli? Czy pije się to z cukrem? Z innymi dodatkami? Jakimi?
                Coca z dodatkiem czarów?

                "Wyschnięte jagniątko"????? No rzeczywiście chyba nie da rady... A może jakiś
                substytut? Sucha kiełbasa krakowska na przykład? :)))

                Pozdrawiam....
                • qwerty.tarnow Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 12:57
                  teklat napisała:

                  > Sucha kiełbasa krakowska na przykład? :)))

                  "Ka-wa-łek kieł-ba-sy dobrze ob-su-szo-nej! Ka-wa-łek kieł-ba-sy dobrze ob-su-
                  szo-nej!"

                  Z czego to? Kto zgadnie? :-)
                  • qwerty.tarnow Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 13:00
                    Dla ułatwienia dodam, że powyższy tekst śpiewałam razem z Anną idąc do sklepu w
                    Wielkiej Wsi i jedząc w zadowoleniu cukierki ślazowe (które to jednak cukierki
                    w ostatecznym rozrachunku mi jednak bardzo zbrzydły).

                    P.S. A co to w ogóle są te cukierki ślazowe?
                    • teklat Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 13:01
                      Cukierki ślazowe kiedyś dawno temu sprzedawano w sklepie na Krakowskiej - tam
                      chyba teraz jest cukiernia - kiedyś była i piekarnia, i cukiernia chyba.
                      Błaszkiewiczów ????
                      • teklat Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 13:03
                        To były takie kwadratowe karmelki kupowane na wagę - w kolorze miodowo-
                        bursztynowym, czasem niedołamane do końca, o nierównych brzegach... Ponoć
                        miały być dobre na kaszel, jako że ślaz ma właściwości wygładzające.
                        Ciekawa jestem, kto z "Klubu Seniora" jeszcze te cukierki pamięta....
                        • lubona Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 15:29
                          Tak, pamiętam je, oczywiście i chyba nawet mi smakowały.
                        • qwerty.tarnow Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 19:08
                          teklat napisała:

                          > To były takie kwadratowe karmelki kupowane na wagę - w kolorze miodowo-
                          > bursztynowym, czasem niedołamane do końca, o nierównych brzegach...

                          Dziękuję za wytłumaczenie. Przynajmniej wiem o co chodzi.
                          A czy owe cukierki nie miały na zewnątrz takiej lepiącej substancji? I nie były
                          pod koniec lat 80-tych sprzedawane w aptekach, pakowane w srebrne papierki po
                          ileś tam (w każdym razie niewiele :-( sztuk w opakowaniu?
                  • teklat Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 13:00
                    Astrid Lindgren "Dzieci z Bullerbyn"
                    Obie z siostrą przeczytałyśmy to chyba ze sto razy...
                    • qwerty.tarnow Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 19:11
                      No ja 100 razy to pewnie nie. Ale całą podstawówkę to na pewno czytałem. Do
                      każdego posiłku (wiem, wiem - nie wolno czytać przy jedzeniu). I zawsze po
                      kilka rozdziałów. Znałem prawie na pamięć.
                • enowak8 Re: brawo Enrigue. piekny opis 28.11.04, 19:35
                  Szanowna teklo. Nie wiem czy to juz napidsalem ale " szaleje " tylko po
                  prosciutkich segmentach dobrej i prawie pustej drogi. Bo tak tu bywa ze
                  zasadniczo na drodze do Chile malo aut osobowych a tiery ciezarowek wyjezdzaja
                  bardzo wczesnie ku granicy tak ze ich prawie nie widac.Poza tym po stronie
                  chiliskiej od poludnia mozesz sie spotkac z karawanami ciezarowek ale tam to juz
                  przepascie no i czujna policja razem z niezawodnymi radarami. Raz mi sie wlasn8e
                  tak wydarzylo ze zamaszyscie prulem pod gore w kierunku granicy Boliwiskiej, 100
                  km na godzine ( jak widzisz bardzo " madra" iniciatywa ) az tu za zakretem
                  jakiejs tysiecznej skaly policja. Zaczymali mnie grzecznie i wytlumaczyli ze
                  jednak w tak wysokogorskim rejonie jechac tak to ryzyko. bronilem sie ze
                  przeciez jade skromnie 60 na godzine. Pokiwali glowami ze mnie rozumia po czym
                  wyciagli wykaz elektroniczny gdzie najwyrazniej figurowala przecietna szybkosc
                  100 km na godzine. Te zakichane radary !!

                  Tak to sa te wikunie ( chyba po Polsku ) Wykwintne futerka dla pan ! Tylko ze sa
                  teraz rzadkie, wiec chronione. Maja siersc raczej czekoladowa, sa delikatniejsze
                  od lam i definitywnie charakteryzuja je jakies cechy dziwnie arystokratyczne i
                  piekne szlachetne spojrzenie, o smuklych szyjach, prawie aroganckie w postawie,
                  majestatyczne w chodzie i zachowaniu i troche mniej ciekawskie niz lamy.

                  Coca ( zostawmy pisemnictwo tutejsze ) to piekny krzak o zdrowych super
                  swiecacych, zielonych. delikatnych listeczkach. Uzywa sie ja tutaj powszechnie
                  od tysiecy lat, jako napoj jak herbatka na wszelkie bole i dolegliwosci lub jako
                  mate po posilkach. Aromat troche metny, gust nie latwy do opisania. Tutejsi
                  indianie, i nie tylko oni, tworza z niej bule w ustach i zuja bez przerwy, To
                  ich uodpornia na poczucie glodu, pragnienia,snu czy wszrelkiego bolu ale z
                  czasem oszolomia i w koncu oglupia. W obrzadkach religijnych czy czarnej magii
                  jest wprost niezastapialna. Kilkaset kilogramow tych niewinnych listkow
                  odpowiednio domieszane z pewnymi chemikaliami i skrupulatnie preparowane, to
                  calkiem po prostu ta niby tepiona kokaina.

                  Nie wiem czy za posrednictwem dobrej krakowskiej otrzymasz skutki pozadanej
                  magii oprocz oczywiscie magicznego efektu w zaladku. ( Juz przelykam slinke na
                  sama mysl i wizje !)

                  Mysle ze odpowiedzialem Ci kolejno na wszytkie Twoje zapytania.

                  Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie,

                  Henryk, alias Jan III Sobieski

                  • enowak8 Re: brawo Enrigue. piekny opis 29.11.04, 02:18
                    Przepraszam za blad ortograficzny, ale w koncu wpadlem. Powinno byc: "
                    zatrzymali " a nie to co jest. Chyba ze tak sie pisalo za czasow Jana III
                    Sobieskiego.

                    Dziekuje za wyrozumienie !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka