Dodaj do ulubionych

Identyfikacja

09.01.15, 20:02
Czy jestem lewicą czy prawicą? Na Boga - nie wiem!
Wina to prawicy czy lewicy? Też nie wiem.

PiS, PO, SLD, PSL i inne. Czy aby one wiedzą kim są?

Na pewno nie jestem z PiS. Na pewno nie jestem z Korwinem.
Ale... u diabła! Z kim jestem??? !!!
Obserwuj wątek
    • hardy1 Re: Identyfikacja 09.01.15, 20:20
      Może z Ogórek? smile
      • sorel.lina eby od razu Prezydent... 09.01.15, 20:26
        Ogórek. Niegłupia kobieta. Ale żeby od razu Prezydent(ka)... no nie wiem...
        • sorel.lina Re: eby od razu Prezydent... 09.01.15, 20:50
          Wiesz, Hardy? Jestem zagubiona. dalej nie wiem...
          Nie wiem kto i gdzie. Nie wiem, co to dziś prawica i co to lewica. Nie wiem, czy moje liberalno-socjalne poglądy ( przynajmniej do dziś) dadzą się ze sobą jakoś pogodzić.
          Nie wiem... im dalej w demokrację idziemy, tym bardziej nie wiem...
          Na pewno wiosną zagłosuję na Komorowskiego, bo lepszego nie widzę.
          Na pewno jesienią nie zagłosuję na PiS, bo o gorszą perspektywę trudno.
          Ale... do licha! Dlaczego ja zawsze ja zawsze muszę głosować na mniejsze zło???!!!
        • sza.aliczek Re: eby od razu Prezydent... 09.01.15, 23:07
          Allle ładna kobieta! Aż oczy otworzyłam ze zdumienia, że chce jej się w to wchodzić.
          • sza.aliczek Re: eby od razu Prezydent... 09.01.15, 23:08
            (nie skończyłam : )))
            Natomiast Miller po prostu skurczybyk. Pierwsza konferencja i zrobił z niej malowaną lalę : /
            Powinna pacnąć go po prostu w łeb (owszem, radykalnie : D)
            • hardy1 Re: eby od razu Prezydent... 10.01.15, 19:11
              Widziałem dr Magdalenę Ogórek w kilku wywiadach telewizyjnych, chyba w tvn Biznes i świat. Wypowiadała się bardzo rozsądnie. Nic więcej. Teraz poczytałem trochę jej życiorys... nie jest wcale nieobeznana, tak pod względem wykształcenia, w tym związanych z UE, jak i pracy w centralnych urzędach państwowych.

              Widzę jej decyzję jako inwestycję w dalszą przyszłość polityczną. Nie na ten rok. Jeżeli chce zaistnieć w polityce, kiedyś musi się pokazać szerszej "publiczności". Nie znam jednak jeszcze jej zapatrywań na wiele spraw społecznych i politycznych. Będzie jednak musiała to sama powiedzieć.
    • kogucik.2872 Re: Identyfikacja 09.01.15, 23:56
      wyjątkowo patriotycznie się odniosę do tego, czego uczyli w szkole - tekst bardzo adekwatny, choć zapodawany za czasów niesłusznych.

      identyfikacja




      — Kto ty jesteś?
      — Polak mały.
      — Jaki znak twój?
      — Orzeł biały.
      — Gdzie ty mieszkasz?
      — Między swemi.
      — W jakim kraju?
      — W polskiej ziemi.
      — Czem ta ziemia?
      — Mą Ojczyzną.
      — Czem zdobyta?
      — Krwią i blizną.
      — Czy ją kochasz?
      — Kocham szczerze.

      — A w co wierzysz?
      — W Polskę wierzę.
      — Coś ty dla niej?
      — Wdzięczne dziecię.
      — Coś jej winien?
      — Oddać życie.


      sorel.lina napisała:

      > Czy jestem lewicą czy prawicą? Na Boga - nie wiem!
      > Wina to prawicy czy lewicy? Też nie wiem.
      >
      > PiS, PO, SLD, PSL i inne. Czy aby one wiedzą kim są?
      >
      > Na pewno nie jestem z PiS. Na pewno nie jestem z Korwinem.
      > Ale... u diabła! Z kim jestem??? !!!
      • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 00:04
        Problem w tym że identyfikujesz się z tym Ty i członkowie rozmaitych stronnictw - elektorat PiS, SLD i PO. smile
        Cóz, ja opowiadam się za zdrowym rozsądkiem smile Mniej łopoczących sztandarów, mniej deklaracji na zewnątrz, mniej orlich piór i pokrzykiwań. "Stalky i ska" - scena z angielska flagą...
        Ulisses
        • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 00:17
          "Niemało oczu obserwowało pana Raymonda Martin, M.P., kiedy zajeżdżał przed dom rektora.
          Nowo przybyły, bez śladu zdenerwowania, wysiadł z powozu w jak najlepszym humorze i
          pełen życia.
          — Trąci mi trochę szewcem — zauważył M’Turk. — Nie zdziwiłbym się, gdyby był
          radykałem. Targował się z fiakrem przy wysiadaniu. Słyszałem na własne uszy.
          — To jego byczy patriotyzm! — objaśnił Beetle.
          Po herbacie rzucili się do szturmu, aby zdobyć miejsca dla siebie, obsadzili jakiś spokojny
          kąt i zaczęli krytykować. Wszystkie lampy gazowe były zapalone. Na małym wzniesieniu
          w głębi sali stał fotel rektora. Tam to miał pan Martin wygłosić swój odczyt. Przed wzniesieniem był rząd krzeseł dla profesorów. Wszedł z urzędową miną Foxy i oparł o biurko przedmiot, podobny do kawałka materii, owiniętej dokoła kija. Ponieważ nikogo z władz jeszcze nie było, szkoła zaczęła bić brawo, wołając: — Co to takiego, Foxy? Czyście buchnęli gościowi parasol? My tu rózeg nie potrzebujemy! U nas się bije trzciną! Weźcie tę miotłę! Odlicz! — i tak dalej, dopóki wejście rektora i nauczycieli nie położyło końca tym demonstracjom. (...)

          cdn
          • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 00:19
            [Pan Martin] Rozpoczął swą mowę od długiego, charkoczącego „A więc, chłopcy!", które, choć słuchacze nie zdawali sobie z tego nawet sprawy, od razu nieprzyjemnie szarpnęło każdym młodym nerwem. Zaznaczył, że oni chyba wiedzą — hę? — po co do nich przyjechał. Nieczęsto
            miał sposobność przemawiać do chłopców, jednakże, mimo iż niektórzy uważają chłopców
            raczej za pocieszne, nie zasługujące na uwagę istoty, on przypuszcza, że są tacy sami, jakimi
            byli w czasach jego młodości.
            — Ten człowiek — rzekł M’Turk z przekonaniem — jest wieprz gadareński!
            Tu jednak należy zaznaczyć, że przecie oni nie będą zawsze chłopcami. Wyrosną na ludzi,
            albowiem dzisiejsi chłopcy to ludzie jutra, a od ludzi jutra zależy dobra sława ich wielkiej
            ojczyzny.
            — Jeśli pójdzie tak dalej, moi kochani słuchacze, to przykrym mym obowiązkiem będzie
            poskromić tego szewczynę.
            Stalky wciągnął nosem powietrze.
            — Niepodobieństwo! — zwrócił mu uwagę M’Turk — On pokazuje swego Romea
            bezpłatnie.
            Toteż powinni by pomyśleć czasem o obowiązkach i zadaniach otwierającego się przed nimi
            życia, które nie jest bynajmniej grą w tenisa...
            Tu wyliczył kilka gier i aby już upadek swój uczynić zupełnym, wymienił też „bile".
            — Tak jest! — powtórzył. — Życie nie jest jedną grą w „bile"!
            • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 00:20
              Dreszcz zgrozy obiegł ławki; młodsi omal nie krzyczeli z oburzenia. Ten człowiek — to
              poganin — wyrzutek — człowiek, który przeszedł wszelkie granice—potępiony w ludzkich
              oczach. Stalky ukrył twarz w dłoniach. M’Turk szeroko otwartymi, rozradowanymi oczami
              pił każde jego słowo, zaś Beetle poważnie potakiwał głową.
              Nie ulega żadnej wątpliwości, że niektórzy z nich za parę lat będą mieli zaszczyt służyć
              królowej i nosić oręż u boku; On sam zaznajomił się z tą służbą jako major w pewnym
              pułku ochotniczym i szczęśliwy jest słysząc, iż i oni w łonie swym ustanowili ochotniczy
              korpus kadecki. Powstanie takiej instytucji daje nadzieję, iż zrodzi się z niej duch dziarski
              i zdrowy, mogący w danym razie bardzo dobroczynnie wpłynąć na kraj, który oni tak kochają
              i z przynależności do którego są dumni. Niektórzy z nich już dziś myślą — on o tym nie
              wątpi — z niecierpliwością oczekują chwili, kiedy będą mogli swych ludzi poprowadzić na
              kule wrogów Anglii, a z całą dumą swej młodzieńczej męskości zajrzeć śmierci w oczy na
              polu bitwy.
              Otóż trzeba wiedzieć, że wstydliwość chłopca jest dziesięć razy większa od wstydliwości
              dziewczyny, jako że jej ślepa Przyroda wytknęła jedno tylko przeznaczenie, mężczyźnie zaś
              kilka. Mówca wielką, zdrową łapą zdzierał te osłonki i deptał po nich ożywioną jak najlepszymi
              chęciami stopą swej wymowy. cdn
              • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 00:21
                Ochrypłym głosem perorował o takich drobnostkach, jak
                marzenie o honorze i sławie, sprawach, o których chłopcy nie rozmawiają nawet z najbliższymi
                przyjaciółmi, mówił, wyobrażając sobie w swej naiwności, że dopóki on się w liceum nie
                pokazał, nigdy o tych możliwościach nie myśleli. Wskazywał im świetne cele palcami, które
                zasmarowywały wszelki blask na horyzoncie. Profanował najtajniejsze zakątki ich dusz
                okrzykami i gestami. Polecał im zastanowić się nad czynami przodków w taki sposób, że
                się rumienili po same uszy. — Niektórzy z nich — wołał głosem, jakby przecinającym
                lodowe milczenie — mieli może krewnych, którzy padli na polu bitwy w obronie ojczyzny!
                (Wielu z nich pomyślało w tej chwili o starej szabli wiszącej w sieni lub w jadalni, a którą
                oglądali z podziwem lub gładzili ukradkiem, odkąd się mogli na nogach utrzymać). Mówca
                zaklinał ich, aby naśladowali świetny przykład przodków, a chłopcy nie wiedzieli, gdzie oczy
                podziać.
                Za młodzi byli, aby sobie móc jasno zdać sprawę ze swych wrażeń, ogarniał ich tylko coraz
                większy gniew, bo czuli, że ich znieważa ten tłusty pan, uważający „bile" za grę!
                Tak powoli zdążał ku efektowi końcowemu, którego, swoją drogą, użył później z niesłychanym
                powodzeniem na zebraniu wyborców — podczas gdy oni siedzieli, czerwieniąc się, zmieszani,
                upokorzeni, przygnębieni. Po wielu, wielu słowach jedną ręką sięgnął po owinięty materią
                kij, drugą zaś położył sobie na sercu. Oto, oto uchwytny symbol ich ojczyzny, godzien czci
                i szacunku! Niechaj każdy chłopak, patrząc na tę flagę, przysięgnie sobie, że pomnoży jej
                świetność. I rozwinąwszy przed nimi perkalową flagę Wielkiej Brytanii, świecącą swymi trzema
                barwami, czekał na grzmot oklasków, mający uwieńczyć jego trudy. cdn
                • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 00:22
                  Ale chłopcy patrzyli w milczeniu. Oczywiście, nieraz tę rzecz widzieli — daleko, na posterunku
                  straży nadbrzeżnej lub przez teleskop w połowie masztu, gdy bryg jaki podpływał ku piaskom
                  Brauntonu, na dachu Golf-clubu lub oknie Keyte'a, gdzie były pudełka cukierków z takimi
                  banderolami. Ale liceum nigdy flagi nie używało, nie mieszano jej do życia chłopców, rektor
                  nigdy o niej nie mówił, ich ojcowie również o niej nie wspominali. Była to rzecz święta,
                  znajdująca się poza wszystkim. Na wszystko święte, cóż sobie wyobraża ten drab, wymachujący
                  im przed oczami tą okropnością? Ach, szczęśliwa myśl! On jest prawdopodobnie pijany!
                  Sytuację uratował rektor. Powstawszy szybko, zaproponował podziękowanie dla mówcy. Zaraz
                  po pierwszych jego słowach szkoła, jakby uwolniona od nieznośnego ciężaru, ożywiła się
                  i wybuchła szalonymi oklaskami.
                  — I jestem głęboko przekonany — kończył rektor z twarzą jasno oświetloną płomieniem
                  gazu — że wszyscy wraz ze mną podziękujecie serdecznie panu Raymondowi Martinowi
                  za miłą pogawędkę, jaką nas zaszczycił.
                  Do dziś dnia nikt nie wie, jak się to właściwie stało. Rektor zaklina się, że nic podobnego
                  nie zrobił lub jeśli, to widocznie musiało mu coś wpaść w oko, ale obecni twierdzą, że zupełnie
                  wyraźnie i otwarcie mrugnął jednym okiem po słowie „miły". Panu Raymondowi Martinowi
                  oklasków nie szczędzono. Jak potem mówił: „Bez przechwałek, zdaje mi się, że tych parę
                  moich słów przemówiło im do serca. Nigdy jeszcze nie słyszałem, żeby chłopcy tak krzyczeli
                  hura!"
                  Kiedy zadzwoniono na modlitwę, wyszedł, a chłopcy stanęli szeregiem pod ścianą. Rozwinięta
                  flaga wciąż jeszcze zwisała ze stołu. Foxy, wzruszony do głębi wymową pana Martina,
                  przyglądał się jej z dumą. Rektor i nauczyciele, którzy stali w głębi estrady, nie mogli widzieć
                  tej jawnej okropności, ale jeden z prefektów wystąpił z szeregu i, zwinąwszy ją szybko, równie
                  szybko wsunął w stojaki z floretami.
                  Jak gdyby pocisnął niewidzialną sprężynę, w tej chwili rozległ się cichy pomruk zadowolenia,
                  który przeszedł w żywe salwy oklasków.
                  W sypialniach omawiano konferencję. Wyrok był jednogłośny. Pan Raymond Martin z całą
                  pewnością urodził się w rynsztoku, a wychowanie odebrał w szkółce gminnej, gdzie grano
                  w „bile". Prócz tego (podaję tu tylko garść określeń z całego mnóstwa) jest płaskim błaznem
                  o miękkim pysku, wstrętnym śmierdzielem, chorążym z brzuchem z galarety (to już był pomysł
                  Stalky'ego) i jeszcze wielu innymi rzeczami, których przytaczać nie wypada..... smile
                  • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 00:23
                    Komentarz chyba zbyteczny... smile
                    • vidavil-125 Re: Identyfikacja 10.01.15, 14:10
                      Ulissesie
                      ten pięcioczęściowy tekst zacząłeś cudzysłowem ale i podpisałeś tez się.

                      nie wiem więc czyje coje

                      niżej podpisany
                      Vidavil

                      • ulisses-achaj Re: Identyfikacja 10.01.15, 18:38
                        hmmm...

                        ulisses-achaj 10.01.15, 00:04
                        Odpowiedz cytując Odpowiedz
                        Problem w tym że identyfikujesz się z tym Ty i członkowie rozmaitych stronnictw - elektorat PiS, SLD i PO. smile
                        Cóż, ja opowiadam się za zdrowym rozsądkiem smile Mniej łopoczących sztandarów, mniej deklaracji na zewnątrz, mniej orlich piór i pokrzykiwań. "Stalky i ska" - scena z angielska flagą...

                        Drogi Vidavilu, skoro najbardziej jesteś zainteresowany losem drugiej części cudzysłowu (Twój niepokój jest oczywiście uzasadniony smile), zacytuję mój post "wprowadzający". A gdyby i to Ci nie wystarczyło, podaję autora tekstu : Rudyard Kipling.

                        Ukłony smile
      • 1zorro-bis Re: Identyfikacja 10.01.15, 16:41
        ....."— Oddać życie."
        BZDURA.smirk
    • 1zorro-bis Re: Identyfikacja 10.01.15, 16:40
      ....."Ale... u diabła! Z kim jestem??? !!! ..."big_grin
      No, chyba...... z.myslacym czlowiekiem?smirk
    • 1agfa Re: Identyfikacja 10.01.15, 16:41
      Sorellino, może to chociaż trochę pomoże wink
      Maleńki fragment eseju "Moje słuszne poglądy na wszystko" Leszka Kołakowskiego.

      Część V: Summa - Wielka encyklopedia filozofii i nauk politycznych. Zaledwie trzy strony, niezwykłe kompendium!
      Z czego tylko cztery punkty cytuję, chociaż, dalibóg! warto by resztę, czyli całość. Trzy strony!

      Wydrukowana była ta Encyklopedia w Tygodniku Powszechnym, 2 sierpnia 1992 r.

      Liberalizm:
      żeby każdy swoimi sprawami się zajmował, a nie cudzymi, to dobrze będzie.

      Socjalizm:
      że jak rząd wszystko wszystkim odbierze, to każdy będzie ogromnie szczęśliwy, a lud będzie rządził.

      Konserwatyzm: że tak dobrze, jak za cysorza Franca, to już nigdy potem nie było.

      Nacjonalizm: że my jesteśmy najlepsi i najszlachetniejsi, a wszyscy o tym wiedzą i dlatego chcą nas zniszczyć.

      itd.
      smile
      • sorel.lina Re: Identyfikacja 10.01.15, 18:30
        Dobry wieczór, Agfo! Dziękuję. smile

        > Liberalizm: żeby każdy swoimi sprawami się zajmował, a nie cudzymi, to dob
        > rze będzie.


        Chyba jednak z tych czterech, to jest zło "najlepsze". wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka