uczula 04.01.10, 20:59 piekne - nic dodac nic ujac. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
asocial Jesteśmy, by służyć 06.01.10, 15:30 Serdcznie wspolczuje. To dosc powszechny model polskiej rodziny. Polecam wiecej zdrowego egoizmu. Rowniez wyroslam w takich klimatach, ale do glowy by mi nie przyszlo kultywowac ten sam system. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Jesteśmy, by służyć 06.01.10, 17:12 Zawsze powtarzam w takim momencie - jak sobie pościelesz, tak się wyspisz. Znajoma wzieła slub z maminsynkiem, którego matka obsługiwała i który rzadził matką. Po pół roku był na bezrobociu, ona go utrzymywała, jednocześnie kończac studia, a on w domu nie robił nic - ona wracała z pracy, z której utrzymywała jego i dom, w domu panowal syf i brud,bo nawet poscielenie łózka, nie mówiąc już o umyciu patelni i talerzy po usmazonych dla niego i tylko dla niego nalesnikach to było za dużo. No wiec po prowrocie z pracy znajoma zakasywała rękawy i brała się za sprzatanie, mycie naczyń, gotowanie, pranie, prasowanie, podstawianie po nos i jeszcze szukanie ogloszeń o pracy. A tymczasem mąz przypominał jej co pewien czas, z ecoś zrobiła nie tak i mogłaby wreszcie ugotować coś tak jak mamusia itp. , do tego nastawał na hurra, zeby już zaszła w ciaze wreszcie, bo po co te studia , i tak ich nie skończy... W efekcie po poł roku dziewczyna była kłebkiem nerwow, a po półtora roku był rozwód. Wyzwoliła się z czegoś bardzo toksycznego, bo chyba nie musze mówić, ze gdyby dziecko sie pojawiło, byłoby tylko i wyłacznie na jej glowie . Zwiazała sie z innym cżłowiekeim, którego rodzice inaczej wychowali i nie zapieprza już na 3 etaty. A morał?A morał z tego taki, z e jak ktoś wpakuje sie w taki kierat, to w 50% na wlasną prosbę, bo nikt do tego nie zmusza, same sie zmuszacie i tak wychowujecie drogie panie swoich synów - mamisynków, którzy potem nie potrafia umyć po sobie , za przeproszeniem, osranego wucetu, bo w domu za 18 letniego byka robiła to zawsze mamusia , która prała teżjego majtki. Trzeba sie zdecydować , czy jest sie czyjąć partnerką, kobietą, zoną czy darmową kucharka, sprzątaczką i opiekunką do dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
jokanda102 nic dodac, nic ujac... nie rozumiem tez jak mozna 07.01.10, 10:06 sie latami zalic na to, ze facet nic nie robi, a nie podjac jakiejkolwiek proby zmiany takiej sytuacji.... jesli ktos ma silna wewnetrzna potrzebe (lub silny nawyk) aby byc traktowanym jako bezplatna pomoc domowa, to powinien winic przede wszystkim siebie za biernosc i brak inicjatywy. albo partnerstwo, albo koniec zwiazku - i trzeba byc po prostu frajerem, aby dac sie wykorzystywac! hermina5 napisała: > Zawsze powtarzam w takim momencie - jak sobie pościelesz, tak się > wyspisz. Odpowiedz Link Zgłoś
henryabor Re: nic dodac, nic ujac... nie rozumiem tez jak m 08.01.10, 20:58 Niewątpliwie, to prawda - Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz! Tyle, że to wy same sobie kobietki, ścielecie łoża do spania znacznie wcześniej jedna drugiej, niż to wydawać wam by się mogło. Bowiem, jak się dzisiaj przyjrzeć waszemu wychowaniu maminsynusiów, to niełatwo zgadnąć, co z nich wyrośnie. I jaką to z nich pociechę będzie miała wasza następczyni w domu. Wszak przecież z różnych przyczyn, ale to wy w większości wychowujecie dzieci w domu. Wy w domu i 80 % stado nierozgarniętych bab w w polskich szkółkach parafialno-publicznych. A efekt jest tego taki, że to co wokół was w portkach chodzi, to zaledwie zbabiałe mutanty z kitką na niedomytym karczku i smyczą w ręku za psem uganiających. Temat szeroki, jak ludzkość. Jednak na koniec dodam, że wychowałem się bez matki. I jak tylko sięgam pamięcią, sam koło siebie co tylko byłem w stanie, wszystko robiłem. A efekt tego na dzisiaj jest taki, że po drugiej już z rzędu żonie, chodzę po chałupie i sprzątam. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: nic dodac, nic ujac... nie rozumiem tez jak m 08.01.10, 21:44 henrys, problem w tym, ze tych synkow nierobow i leniuchow wychowuja tez tatusiowie, zalegajac na kanapie. Odpowiedz Link Zgłoś
j53-0 Re: nic dodac, nic ujac... nie rozumiem tez jak m 09.01.10, 17:38 Miało chyba być "nietrudno zgadnąć" Odpowiedz Link Zgłoś
juesej2 Re: nic dodac, nic ujac... nie rozumiem tez jak m 11.01.10, 19:44 Henry,a co ty robiles,gdy te zony byly w domu? W twoim poscie jest tyle sprzecznosci az smiac sie chce.Niby piszesz,ze to wina zon,mam.....a tatusiow,mezow juz nie? Odpowiedz Link Zgłoś
olowas1 Re: Jesteśmy, by służyć 26.02.11, 07:51 hermino5, Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. I bawi mnie to zganianie na facetów - a bo on taki, śmaki, to co ja olaboga mogę zrobić? I najlepszy argument - "ja nie jestem od wychowywania dorosłego faceta". Można nie rozmawiać, nie zmieniać i narzekać na patriarchalny model, ale to każda z Was, drogie panie, i każdy z nas (z bardzo demokratycznym równym udziałem 50%) tworzy to, co ma w domu. Więc może zamiast nawoływania "Niechże się zmieni model społeczny, bo jest beee" każda i każdy niech go zmieni wokół siebie (może najlepiej stopniowo, żeby się chłop nie spocił przy prasowaniu np. :) ). Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
kaiteki trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zycia by 09.01.10, 11:03 to zmienic. Pochodze z rodziny, w ktorej matka wiecej i dluzej pracowala. Ojciec ze wzgledu na ilosc czasu, ktora dysponowal, pomagal. Pomaganie ograniczalo sie do ugotowania, kiedy byl glodny. To i tak matce wystarczalo, bo ugotowal duzo i kazdy sie przy okazji najadl, ale na tym pomoc sie konczyla. Byl kompletnie niezorganizowany wiec po takim gotowaniu pozostawial doslownie huragan w kuchni-wolalam nie jesc niz to sprzatac. Wyszlam za maz z niezachwianym przekonaniem, ze u mnie tak nie bedzie. Poczatkowo wszystko robilam bo maz, w przeciwienstwie do taty umial zarobic i cieszylam sie, ze nie musze pracowac, moge zadbac o czystosc i jego zdowe odzywianie. Praca sie mezowi przestala ukladac. Poszlam do pracy rowniez ja, urodzilam dziecko i umieralam z przemeczenia. Zaproponowalam mezowi: podzielmy sie: co ty najlepiej umiesz robic z prac domowych? moze bedziesz zmywal? jak nie chcesz, to moze pral? Wysmial mnie, jaki podzial rol? Zglupialam? No to nie sprzatalam i nie gotowalam, bylo to fizycznie niemozliwe, padalam z nog po pracy, zasypialam w butach w objeciach dziecka z ksiazeczka do czytania na nosie. Maz zaczal gotowac z glodu, prac-bo nie mialby sie w co ubrac. I znowu na tym sie konczy. Dokladnie jak moj tata. Robi tylko absolutne minimum, wciaz chwalac sie, jak to on pracuje w domu. Co gorsza synowi tez absolutnie brod nie przszkadza. Najlepiej mi jest jak obydwoje pojada na swieta do tesciow. Wypucuje mieszkanie w pierwszy dzien i przez tydzien delektuje sie jego pieknem, jakiego w ciagu roku nie moge zaznac, bo nie mam tyle sily by wciaz myc odkurzac, wycierac i sprzatac po innych bez systematycznej pomocy. Rodzina jest dla mnie wartoscia, ostoja ale wolalabym by byla dochadzaca tylko na np. weekendy. Mezczyzni sa mniej wrazliwi na balagan, bardziej leniwi w stosunku do powtarzalnych, niekonczacych sie prac, jak prace domowe. Ja tez jestem leniwa, ale przynajmniej, wykonujac je od dziecinstwa, nauczylam sie brudzic minimalnie: splukam wnne po sobie chocby zimna woda, lustro, ktore zachlapalam wytre, gotujac, myje na bierzaco, by za duzo do zmywania nie pozostalo po posilku itd. Wyobrazam sobie, ze mieszkajac osobno przychodzili by do mojego czystego mieszkania jak do palacu na sobote. Wtedy, raz w tygodniu potrafila bym sie na nich nie denerwowac: w koncu zaraz wyjda. Moze zaczeli by u siebie sprzatc, widzac u mnie jak sie przyjemnie mieszka w czystosci? Zbieram na wlasne mieszkanie, ciekawa jestem pomyslow innych nienaiwnych pan, jak macie zamiar sobie z nimi radzic? Wychowanie nic nie pomoze to juz taka brudna meska natura. Przepraszam ewentualnych "panow wyjatkow." Odpowiedz Link Zgłoś
winniepooh Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 09.01.10, 11:46 nie każdy jest pedantem pogódź się z tym. chyba rozumiem punkt widzenia twojego męża, bo sama jestem bałaganiarą, na szczęście mieszkam sama i nikt nie goni mnie do sprzątania. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 09.01.10, 13:41 Co innego balagan, co innego brud, zwlascza taki zapuszczony, na granicy katastrofy ekologicznej (toksyczne plesnie, alergizujace roztocza itd) - tym bardziej, kiedy w domu jest dziecko. Zupelnie nieporownywalne sytuacje. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 09.01.10, 13:40 Wynajmij pania do sprzatania - cztery godziny tygodniowo w waszym przypadku zrobia roznice. A rachunek za jej uslugi byc moze uswiadomi to i owo mężowi. Odpowiedz Link Zgłoś
2szarozielone Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 09.01.10, 13:52 Hmmm... to jest chyba istotna część tego problemu - większe wymagania kobiet odnośnie porządku, większa pedanteria. Trudno zmusić kogoś do robienia czegoś, czego efekty nie sa dla niego szczególnie istotne. Ja tam wolałabym miec rodzinę cały czas przy sobie, nawet w bałaganie - a raz na tydzień się wspólnie zebrać i w 3 godziny bałagan ogarnąć. Wykopywanie bliskich osób z domu, zeby mogli przychodzić raz w tygodniu i podziwiać mój czysty pałac, wydaje mi się jakims zachwianiem równowagi. Odpowiedz Link Zgłoś
kaiteki Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 11.02.10, 14:33 To juz przerabialam. "W sobote wszyscy sprzatamy!". ZAwolalam kiedys. Wolam tak do dzisiaj i sama sprzatam. To mniej wyczerpujace niz ciagle wolanie i proszenie. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 23.02.10, 16:09 2szarozielone napisała: > Hmmm... to jest chyba istotna część tego problemu - większe wymagania kobiet > odnośnie porządku, większa pedanteria. Trudno zmusić kogoś do robienia czegoś, > czego efekty nie sa dla niego szczególnie istotne. To nie sa jakies mityczne 'wymagania kobiet', ale skutek faktu, ze dziwczynki wychowuje sie w treningu czystosci, a chlopcow - nie. Piekny przyklad jest gdzies powyzej, o tym, jak babcia traktowala rodzenstwo, chlopca i dziewczynke - ona musiala sprzatac, on mial wszystko pod nos, a potem sprzatano za niego, bo to chlopak. Nic dziwnego, ze po takim treningu syf razi tylko kobiety. Ja tam wolałabym miec rodzin > ę > cały czas przy sobie, nawet w bałaganie - a raz na tydzień się wspólnie zebrać > i > w 3 godziny bałagan ogarnąć. Masz jakies dzieci albo jestes w stanie sobie wyobrazic, jak to wyglada, kiedy sa maluchy? Kiedy sa w domu male dzieci/jedno male dziecko w domu musi byc czysto, bo niemowlak raczkuje, bo odruch ręka-usta jest u niego bezwzględny, bo w kontakcie z silnymi alergenami (np kurzem) moze sie nabawic alergii z astmą włącznie. Przy dzieciach TRZEBA miec czysty dom. Balagan moze byc, ale brudu nie. Problem w tym, ze przy maluchach brud sie niejako generuje sam (tu sie dziecku ulalo na kanape, tu wywalilo miseczke z kaszką, tu wdeptalo ciastko w dywan itd itd itd. Wykopywanie bliskich osób z domu, zeby mogli > przychodzić raz w tygodniu i podziwiać mój czysty pałac, wydaje mi się jakims > zachwianiem równowagi. Odpowiedz Link Zgłoś
tibarngirl Wychowanie często jest przyczyną 18.02.10, 21:15 U mnie jest dosyć podobnie, z tym, że nie mąż, a brat :) Odkąd pamiętam, mieszkała z nami babcia i od zarania dzieciństwa takie np. przygotowanie posiłku to : -do mnie: E. zrób sobie kanapkę, zmyj naczynia jak zjesz -a do niego: M, z czym chcesz kanapkę? tak było też z innymi dziedzinami, chociaż zostały mu wyznaczone obowiązki, takie jak chodzenie do sklepu po te z cięższych sprawunków do których się przyzwyczaił, ale reszta to raczej tragedia. Teraz babci już z nami nie ma, lecz brat (jakieś 25 lat) przyjął automatycznie, że wszelkie prace domowe są zadaniem kobiet w domu i tak np. naczynia mogą sobie leżeć w zlewie nawet dwa dni (zmyje o ile zlew się tak zapełnia, że nie ma miejsca na nowe, ewentualnie skończą się czyste z suszarki, jednak już na tę suszarkę nie wstawi), odkurza tylko na wyraźne żądanie, powtarzane przez kilka dni, podłóg nie myje wcale ani nie pierze (często trzeba robić wypad do jego pokoju i porywać zużytą garderobę). Zakupy robi, ale tylko z wyznaczoną listą- nigdy nie dokupi sam z siebie czegoś, choć wie, że tego nie ma, lecz gdy brak ulubionych jaj zostanie odkryty, ratuj się kto może :) Sama jestem bałaganiarą, nie przepadam za sprzątaniem, układaniem i itp, lecz czasem po prostu trzeba. A już katastrofa, jeśli do tego ma się dwumiesięcznego szczeniaczka w domu, który czasem stawia klocki czy jeziorka w domu. I naprawdę, ciężko się nie wkurzyć, gdy wraca się z uczelni albo pracy, człowiek pada na przysłowiowy pysk, bratosław od 3 godzin w domu, szczeniaczek upiększył dom a on to omija, udaje, że nie widzi i wyraźnie widać, że jeśli nie sprzątnę dzieła sztuki pieska to pozostanie ono na zawsze. Jasne, że próbuję temu facetowi przemówić do rozumu, wyjaśnić, że nie żądam od niego sprzątania do jestem leń tylko dlatego, że jakiś podział obowiązków w domu jest potrzebny, lecz do niego to nie trafia. Uważa, że płeć predestynuje mnie do prac domowych automatycznie, i w sumie co się dziwić, jak babcia biegała do wnusia z talerzem kanapek, potem ten talerz odbierała, myła i jeszcze prała jego skarpetki, podczas gdy ja byłam zatrudniania przy tym i owym ( plus jego dość wyraźnie zapędy szowinistyczne). Cóż, pozostaje tylko cały czas próbować wymuszać jakiś podział prac domowych między siebie :> Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Wychowanie często jest przyczyną 21.02.10, 20:42 Brudne gary brata stawiac w stosikach pod jego drzwiami, a pieska zamykac w jego pokoju. Jesli nie zmyje - niech je w brudnym. Jednym slowem - konfrontowac panicza i uswiadamiac mu, ze jesli on czegos nie zrobi, to nikt inny rowniez nie. Jesli wypil mleko i nie wpadlo mu, ze powinien sie kopnąc do sklepu po kolejne, to nastepnego ranka bedzie pil czarną kawę. Pies jest czyj? Acha - ani troche mi cie nie zal, bo sama sie do tego przyczyniasz - jesli brat chce chodzic w brudnych i smierdzacych ciuchach, to nie rozumiem, czemu bawisz sie w praczkę. Robisz dokladnie to, co twoja babcia. Odpowiedz Link Zgłoś
tibarngirl Re: Wychowanie często jest przyczyną 09.03.10, 10:28 Niby tak, ale tyle zyskam, że mieszkanie dosłownie utonie w ciuchach do prania, które mogą leżeć do końca świata ( wiele z nich po prostu zostawiam w koszu do prania, tam, gdzie je wrzucił, leżą a on wcale nie odczuwa ich braku). Myślisz, że nie jest konfrontowany? Ile razy ja mu tłumaczę, żeby wziął na siebie część obowiązków, to nic nie daje, albo baaardzo rzadko coś tam zrobi od biedy.Nie sprzątam jego rzeczy, zostawiam jego naczynia. Czasem tylko robię wyjątek, kiedy matka wraca z pracy - gdy zlew jest pełen brudnych naczyń po nim tak, że nie da się go użytkować - i naprawdę, czasem wolę jej oszczędzić tego widoku, żeby jeszcze po godzinach w pracy miała zakasać rękawy i zmywać. Nie mamy aż tyle naczyń, by brudne stawiać pod drzwiami i na czymś trzeba jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Wychowanie często jest przyczyną 10.03.10, 14:53 Mieszkanie utonie? Jakim prawem? Niech tonie jego pokoj. Ja tam leniwca doskonale rozumiem: jesli cena za mozliwosc lenienia sie jest wysluchanie twojego kolejnego tlumaczenia, to nie jest ona specjalnie duza. Pogadasz sobie, pozrzedzisz, i pojdziesz zrobic mu pranie, a on moze zajac sie czym tylko chce, bo i jego brudne gary tez pozmywasz, jak babcia. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Wychowanie często jest przyczyną 18.12.10, 12:13 Trzeba MIEC coś nie tak z głową, zeby jako siostra 20 letniemu bykowi prać brudne gacie i skarpety. Skoro piszesz, ze on nie odczuwa braku ciuchów , to znaczy, ze w kólko je pierzesz , zamaist wreszcie doprowadzić do konfrontacji - wszystkie majty brudne, spodnie utytłane w błocie i nie mam w czym wyjsc z domu. Wtedy dostzreże brak na bank. W głowie mi się nie miesci, zeby siostra zapie...ła dla 20 letniego brata i prała mu ciuchy - to jaKiś matriz! A co do naczyn , zamaist w kółko tłumaczyć jak grzeczna dziewczynka i przejmować się matką, zróbcie wreszcie xcoś mądrego RAZEM z MATKA - jak przyjdzie jesc, a nie umył kolejny raz, to powiedzcie mu - nie ejsz, albo jesz na podlodze, to tak jedza świnei, które lubią jak jest brudno. Produkujesz szowinistę , ze hej, a potem sie dziwisz, ze jest szowinista - przecież dla niego ty jesteś od pomykania ze szmata i prania jego obesranych gaci z natury, a ludzi, którzy sa stworzeni do szmaty się nie szanuje. Odpowiedz Link Zgłoś
monikmar Re: Wychowanie często jest przyczyną 10.03.10, 08:42 Piszesz,że nie żal ci Tibarngirl, bo robi to samo co jej babcia. Myślę,że ona to robi ,bo chce funkcjonować w uporządkowanym świecie, cierpi , gdy w koło jest syf. Wybiera jakieś mniejsze zło na konkretną chwilę_ skoro tam mieszka, to nie chce mieć świadomości,ze mieszka w chlewie, dlatego sprząta po bracie. Ustawianie brudnych naczyń pod jego drzwiami może skończyć się tym,że on przeniesie je do jej pokoju,zacznie zachowywać się agresywnie. Przerabiałam coś podobnego. Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Wychowanie często jest przyczyną 10.03.10, 14:56 Tak, to jest jej wybor: obsluga brata w zamian za porzadek w domu. Ale - no wlasnie - to jest wybor. Zeby patentowany cholerny len zajarzyl, ze ma dwadziescia, a nie szesc lat i nie jest kaleka, trzeba go skonfrontowac ze skutkami jego zaniechan. Czyli je na brudnym, czyli nie ma obiadku, czyli chodzi w smierdzacych ciuchach. Zacznie zachowywac sie agresywnie- jak? Zmusi kogokolwiek do prania jego gaci, zmywania naczyn? Zacznie bic? Bez zartow. Najwyzej pokrzyczy. Jesli to ma byc cena za pozmywane naczynia i odkurzanie, to niech wrzeszczy do woli:) Odpowiedz Link Zgłoś
zielony.raj Moj brat jest dokładnie taki sam - typowy polski 10.03.11, 19:09 macho, niechluj i leń śmierdzący. Prawie 30 lat na karku, w domu z mama, babcia i obie jak te dwie głupie, chodzą za nim i sprzątają i podkładają wszystko pod nos. Nigdy jeszcze nie miał w reku ścierki, czy mopa. To samo jego tatusiek. Jak widać przykład idzie z góry. Odpowiedz Link Zgłoś
miss.mirabelka Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 23.02.10, 01:05 Gdybyś od początku weszła w model partnerski, gdzie oboje zarabiacie i oboje dzielicie się obowiązkami domowymi to nie byłoby problemu. A tak płacisz cenę za te chwile, kiedy cieszyłaś się, że nie musisz pracować. Odpowiedz Link Zgłoś
tibarngirl Re: trzeba by jakiej kolejnej rewolucji stylu zyc 09.03.10, 10:36 Czy odpowiadasz na mój post?Tak wynika z rozmieszczenia. Kto powiedział, że nie pracuję? Zarabianie przez nas (on i ja) jest co prawda dorywcze (studia i brak możliwości bycia 100% dyspozycyjnym)i nie ma tak, że któreś z nas tak wyraźnie 'przynosi pieniądze do domu', ale każdy coś tam do budżetu dokłada. Po mniej więcej równo. Odpowiedz Link Zgłoś
hammurabina Jesteśmy, by służyć 20.02.10, 19:33 wychowałam się w rodzinie gdzie było 6 dzieci i pracujący (na 3 zmiany)rodzice. Obowiązków domowych starczyło dla wszystkich. Tata bez żadnego gadania sam ugotował, przygotowywał nam kanapki, porządkami dzieliły się dzieci. Dla mnie naturalnym było że mąż dzieli obowiązki ze mną skoro i ja przynoszę do domu pieniądze. I że dzieci (synowie) też mają obowiązki. Moi dorośli synowie bez komentarzy sprzątają, potrafią też gotować. Myślę że moje przyszłe synowe nie będą narzekać. Chyba że same sobie zaszkodzą - wyręczając mężusiów. A do wygody każdy szybko się przyzwyczaja. Odpowiedz Link Zgłoś
truscaveczka Re: Jesteśmy, by służyć 23.02.10, 17:22 Bzdury na resorach. Najbardziej zaharowane panie domu są na ogół perfekcjonistkami, które uważają, ze inni zrobią źle, zapomną i w ogóle świat się zawali. Coś o tym wiem, taki jest mój mąż. Odpowiedz Link Zgłoś
iskram Jesteśmy, by służyć 17.12.10, 20:17 Mężczyżni ponoć maja większy mózg ale to nie znaczy że są mądrzejsi od kobiet ,te sprawy Panie powinny uzgadniać , być stanowcze i konsekwentne w swoich postanowieniach!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Jesteśmy, by służyć 17.12.10, 20:42 Mezczyzni maja wieksze mozgi, bo waga mozgu jest proporcjonalna do masy ciala. Faceci zas sa statystycznie wieksi od kobiet. Inteligencja, madrosc itd jednak nie sa zalezne od wagi mozgu. Kto tak sadzi, jest glupi - to powierzchnia mozgu (a wiec ilosc kory mozgowej) jest dla inteligencji najistotniejsza. Czyli nie wielkosc mozgu, ale jego stopien pofaldowania. A to nie jest zalezne od plci. A wracajac do tematu: niektorych nie da sie wychowac, bo nie. Wiec panie powinny nade wszystko sprawdzic ewentualnych partnerow stosunek do obowiazkow domowych - i to nie wylacznie deklaratywny stosunek. Odpowiedz Link Zgłoś
pan_i_wladca_mx nie wiem czym zasłużyłam 18.12.10, 16:07 ale los zesłał mi faceta, dla którego fakty, że jak jedna osoba myje kuchnia to druga łazienkę, że jak jedna osoba stoi nad garami 2 godziny, to druga tymi brudnymi garami zarządzi po jedzeniu i, że jak jedna osoba jest zmęczona/źle się czuje to druga przejmuje jej obowiązki, sa naturalne. Jak mam okres to nie robie w domu NIC, bardzo źle się czuje, jestem naćpana lekami, wtedy nawet gdy on nie umyje podłogi w łazience, to nie będzie mędził 3 dni później że podłoga brudna. Szacunek dla swojej wzajemnej pracy. Inna sprawa to to, że faceci pewnych rzeczy nie zauważają. Dlatego jak chce zostać doceniona to go informuję, "kochanie, dziś szłam do roboty godzine później, zdążyłam rano umyć łazienkę, nastawić i wywiesić pranie, wracając kupie potrzebną chemie". A dostaje feedback "Zuch dziewczynka. Dziś na obiad tagliatelle w sosie cytrynowym, zakupy zrobione". Możecie zazdrościć. P.S. Chłop ma bardzo konkretnych rodziców, nigdy nie był wyręczany choć między nim, a rodzeństwem jest kilkanaście lat różnicy. To wszystko wynosi się z domu. Odpowiedz Link Zgłoś
sid.leniwiec Re: nie wiem czym zasłużyłam 18.12.10, 16:13 > Inna sprawa to to, że faceci pewnych rzeczy nie zauważają. Znam takich, którzy zauważają. Odpowiedz Link Zgłoś
amelia.28 Re: nie wiem czym zasłużyłam 16.01.11, 01:25 Szczerze zazdroszczę:) Ja mojego nie wyręczam, więc jak już musi to robi, ale żeby tak coś sam od siebie to nie. Gotować nie potrafi w ogóle, dumny jest z faktu, że mu chociaż jajecznica wychodzi ;) Zgadzam się, że to się wynosi z domu, mój mi powiedział, że jak chciał coś zrobić w kuchni, jak był młodszy i mieszkał z mamą, to ona mówiła: "ale to ci nie będzie potrzebne". Masakra :[ Odpowiedz Link Zgłoś
zielony.raj Widocznie niekróre lubią służyć 10.03.11, 19:20 Skoro łazicie i sprzątacie po swoich partnerach, mężach, braciach czy innych dziadach, to znaczy, ze to lubicie i nie macie niczego innego do roboty. Ktoś kto pracuje, ma jakiś życie poza czterema ścianami, nie piep...ył by się, za przeproszeniem, z tak trywialnymi sprawami. Z tego co czytam, to takie "usłużne" kobiety sa zazwyczaj bez charakteru i bez jaj i nie potrafią wprost zakomunikować, ze im się coś nie podoba i nie będą robiły czegoś, co im nie pasuje. Odpowiedz Link Zgłoś