rs_gazeta_forum
20.10.10, 11:15
Dostałem od losu podarunek - kochającą rodzinę, życie bez wojny i głodu, możliwość kierowania własnym losem. Pewnie, z różnych przyczyn paru rzeczy mi zabrakło. Ale stawianie ich na jednej szalce z tym, czego zabrakło Heidi byłoby bluźnierstwem.
Jednak jest coś jeszcze. Jestem zajęty własnym życiem, własną rodziną, a przecież mimo upływu lat i zmian ustroju nie mam gwarancji, że gdzieś obok ktoś nie niszczy innej Heidi, nie pozbawia jej radości życia. Pojawia się nieuchronne pytanie - jeśli nie mogę naprawić całego świata, to czy mogę pomóc choć jednej osobie? Straszne pytanie. Pozostawię je na razie bez odpowiedzi.
Dzięki, Heidi, trzymaj się.