Dodaj do ulubionych

Jak się odkleić

    • art.usa Anioł miłości, w szmatce. 28.04.11, 08:11
      Swego czasu poznałem dziewczynę.

      Podjęła pracę w ekskluzywnym sklepie,
      nic u niej nie funkcjonowało, była nerwowa, nie spała nocą,
      a chciała swą nową pracę za wszelką cenę utrzymać.
      Jak wyglądała po nie przespanej nocce i do tego głowa która nie pracuje,
      myślę że może każdy się domyśleć.
      Pewnego dnia przyszła do domu pół becząc, miała przy sobie pieszczotliwą szmatkę.
      Dziewczyna naraz robiła się inna. Coś popychało mnie do niej, jak się później dowiedziałem
      i ją do mnie. Kiedyś czułem na ramionach trzy ręce, powiedziałem jej to, co i ona potwierdziła podobne uczucie.
      Widziałem na leżance tą szmatkę jak by sama przypadkowo się składała.
      Chciałem wziąć do ręki, była jak przyszyta do tapczanu.
      Jak gdyby ta właśnie szmatka stawiała mi opór.
      Dziewczyna była coraz szczęśliwsza w pracy i w domu, spała niby anioł.
      Wziąłem tą szmatkę delikatnie złożyłem i niby wyżymając ją skręciłem,
      coś zaczęło mnie dusić przy szyi, tak że odpuściłem.
      Zacząłem rozmawiać z tą szmatką, kto ty tu jesteś, i co tu u mnie szukasz, pytam?
      Słyszałem niby przez wiatr niesiony lekki głos chcę wam tylko pomóc.

      Młode małżeństwo w mnieszkaniu nade mną mniało małe dziecko,
      kobieta musiała do szpitala.
      Dziecko dziennie godzinami płakało, mężczyzna w mym wieku i prawie mej budowy,
      nie mógł sobie poradzić.
      Przyszedł do mnie czy mu nie mogę pożyczyć laptopa, ma pewne sprawy do załatwienia,
      a wiesz powiada to dziecko a kobieta w szpitalu, a jego stara skrzynia komputerowa haczy.
      Niema sprawy powiadam.
      Następnego dnia nie słyszałem płaczu dziecka.
      Poszedłem do niego, nic nie mówił, przy dziecku leżała podobna szmatka jaką ma moja dziewczyna. Założył dzieciakowi czepek, a on jak by sam się dopasowywał
      do głowy dziecka. dziecko się uśmiechało uciskają szmatkę w rączkach.
      Zrozumiałem.
      Jest w porządku powiedziałem do niego,
      jest to czego w zasadzie niema i otym aż mówić nie można bo powiedzą że ci odbija.
      żona jego wkrótce wróciła do domu i też coś jej przeszkadzało.

      Ja wiedziałem że jestem w domu teraz tylko z dziewczyną.

      Wyczytałem później drobne pół schowane pismo w laptopie,
      mam 51 lat i chcę tylko wam pomóc.
      Dlaczego 51 lat?
      Nie wiem.

      I ani mnie to dalej nie interesuje.

      Artur J.
    • sakral @art.usa 28.04.11, 08:23
      Artur
      nie masz skrzynki pocztowej.

      jesteś na FB ?

      pzdr dla mieszkańców cygańskiego raju

      Sakral
      • art.usa Re: @art.usa; dużo psów śmierć zająca. 28.04.11, 19:36
        sakral napisał:

        > Artur
        > nie masz skrzynki pocztowej.
        > jesteś na FB ?
        > pzdr dla mieszkańców cygańskiego raju
        >Sakral

        Nie zaglądam już od roku do mojego internetu w laptopie, przypadkowo zauważyłem
        że istnieje jeszcze gdzieś w dziesięciu różnych tytułach.
        Jest to tylko martwy adres w googolu.
        Po prostu nie mam czasu.

        Numer telefonu zmieniłem jakieś dwa lata temu,
        i mój numer jest zastrzeżony.
        Czyli jestem nikim, nigdzie.
        Ale tylko tak mogę czasami i mocniejszą prawdę powiedzieć.
        Może już za miesiąc mnie i tu kilka miesięcy nie będzie.
        Tak że wiesz.
        Wiem że jesteś wporządku, jeżeli coś zauważyłeś i poznałeś napisz
        tu, to po prostu, to wyrzucę.

        Cieszy mnie że zajrzałeś w albumy i moje zdjęcia oglądasz.
        Dziękuję.

        Pozdrawiam

        Artur.
    • marajka Jak się odkleić 28.04.11, 11:39
      Dla mnie to oczywiste, że w związku nalezy mieć swoją "autonomię", czas tylko dla siebie, swoich pasji, znajomych, swoich filmów i książek, weekendowych wypadów z przyjaciółką od czasu do czasu itp.

      Ale z drugiej strony, jest też dla mnie oczywiste, że ludzie są ze sobą, żeby razem żyć, a nie tylko wspólnie płacić rachunki i "mieć kogoś". Dlatego dziwne mi się wydaje osobne spędzanie dłuższego wolnego, np. nadchodzącego majowego weekendu. Byłoby mi cholernie przykro, jakby mi facet powiedział: Ja jadę z chłopakami, a ty sobie organizuj czas sama (dosłownie sama chyba, bo znajomi znajomymi, ale też każdy ma swoje zycie, swoje plany, swojego partnera). Ludzie, którzy prowadzą w miarę aktywny tryb zycia, na codzień nie mają dla siebie wiele czasu (praca, studia, swoje sprawy) i kilka wolnych dni, to powinna być, przynajmniej według mnie, okazja, żeby pobyć razem, budować związek. Przecież nieraz zwykły weekend jest czymś zapchany, nie da się odskoczyć od codzienności...

      Nie wyobrażam sobie urlopu czy dłuższego wyjazdu sama czy z kolezankami - chyba, że zaplanowałam również wyjazd z facetem. I nie chodzi o przyklejenie, czy wiszenie jedno na drugim, ale właśnie o bycie razem. Jeśli planuję 2 wakacyjne wypady, to 1 jak najbardziej mogę osobno. Jesli tylko 1 - to szkoda by mi było tracić okazję na spokojne cieszenie się sobą w jakimś ciekawym miejscu.

      Niestety, Polacy to naród lubiący skrajności. Więc albo model: tylko ja i mój miś, albo: wszystko robię sama.
      • konwalijka-to-ja Re: Jak się odkleić 28.04.11, 13:19
        A mi własnie ciężko jest zaakceptować pasję męża, której poświęca praktycznie cały wolny czas. W tygodniu pracuje długo, w weekendy realizuje swoją pasję - i tak się zastanawiam gdzie tu miejsce dla mnie? My tylko razem płacimy rachunki, nie jesteśmy razem, nie chodzimy nigdzie razem, nie jeździmy, przestałam prosić męża o czas dla nas, dla mnie, bo albo zmęczony, albo ma inne ważne sprawy, przecież on mnie w ogóle nie ogranicza, mogę robić co chcę, z kim chcę. Zatem sama planuję sobie czas wolny. Tylko że jakoś bardzo jest mi przykro. W tym roku jadę sama na urlop, bo przecież co można robic na plaży, po co zwiedzać inne miasta, po co w ogóle gdzieś jechać RAZEM.
      • gatta5 Re: Jak się odkleić 30.04.11, 15:31
        Tu nie chodzi o to, żeby żyć osobno, żeby nie spędzać razem czasu i nie mieć wspólnych zainteresowań. Ale czy nie jest czasami tak, że zmuszacie partnera, żeby gdzieś z wami pojechał, poszedł? On to robi, w końcu się buntuje, zmusza was, żebyście zrobily to same, namawia "jedź z koleżanką" i wy jesteście rozżalone i wydaje wam się, że już was nie kocha. I to jest błąd w kobiecym myśleniu. Nie jest porażka, że czasem pojedziesz na weekend z koleżankami, a nawet na urolp, jeśli facet ma dużo zajęć lub mu się nie chce. W zasadzie ja na początku naszego małżeństwa ciągałam mojego męża wszędzie, nawet na pogaduszki z koleżankami, nie wyobrażalam sobie osobnych wakacji. Teraz stwierdzam, że jeśli ja bardzo lubię podróżować, mam ochotę wyjeżdżać bardzo często (kilka razy do roku), to jakim prawem mam zmuszać do tego samego męża? Jeśli jedna z tych podróży, będzie podróżą z koleżankami (reszta z mężem), to chyba nic się nie stanie. Wydaje mi się, że my często jesteśmy też egoistkami i zmuszamy facetów, by robili, to co my lubimy:-)
    • art.usa Nie odkleić, trzymać niby rzep psiego ogona. Dołożę 30.04.11, 09:08
      Swego czasu byłem przypadkowo w Turcji.
      Hotel; Prawie sami Polacy, czyli żony i mężowie.

      Tyle że mężowie siedzieli całe dnie w hotelu i rżnęli w karty.

      A dziewczyny chodziły jak obłąkane po okolicy.
      • squirrel9 Re: Nie odkleić, trzymać niby rzep psiego ogona. 30.04.11, 22:46
        One obłąkane po okolicy chodziły w związku w Turkami, oczywiście ...
    • natalia_e Re: Zobacz! Sprawdź! Uwierz! 05.05.11, 12:32
      ale nie ma co słuchać ich za każdym razem, bo on nie wiem co dlanas w niektórych przypadkach jest lepsze..
    • s-orbona Re: Jak się odkleić 10.05.11, 10:03
      Nie trzeba dziękować, od tego jest internet.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka