Dodaj do ulubionych

Praczka nieprecyzyjna

02.02.06, 10:05
Wstrząsnął mną ten felieton, już w sobotę. Widać jak duża różnica jest w nas,
Polakach. U mnie w domu nigdy nie robiło się żadnej kupy ubrań w miarę
świeżych. Matko moja. Jak coś noszone na gołe ciało - sweter, koszulka, bluzka
- od razu do prania. Nie wyobrażam sobie, że miałabym nałożyć drugiego dnia
ten sam sweterek. Prawo łaski dla czerwonej koszuli?! Zgroza. Bo kołnierzyk
nie jest pokryty brudkiem, jak biała? Ohyda.
A sweter czy bluza noszona na wierzch też idzie do prania - najwyżej po trzech
razach. Mam to wietrzyć, czy co?
Kiedyś koleżanki z pracy mojej mamy powiedziały,że rajstopy noszą cały tydzień
te same, tylko stópki piorą wieczorem. Jedna dodała, że kupuje swojemu meżowi
bieliznę w ciemnych kolorach, bo rzadziej sie wymienia.(sic!)
A pranie dżinsów po jednym użyciu też mnie nie dziwi. Co w tym kurcze dziwnego???
Obserwuj wątek
    • azajda Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 10:07
      no ja też mam w domu taki fotel :)))
      przeglądam go średnio raz w tygodniu:)
      • pozlotemu Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 15:11
        A co z butami?
    • doral2 Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 10:12
      Czy pranie to tak skomplikowana czynność?? Prać należy wtedy kiedy coś jest
      przepocone, nieświeże, brudne. To jaki kolor ma bluzka nie ma znaczenia, pod
      pachami jest przepocona i trzeba ją uprać.
      Osoby, które tego nie robią to są właśnie ci, którzy śmierdzą w komunikacji
      miejskiej, w sklepach, na skwerach i u lekarza. Właśnie wczoraj w sklepie
      taki osobnik mi zaśmierdział, ale odzież miał na oko czystą. Wywołuje to
      odruchy wymiotne.
      Czy jak rzecz nie jest ewidentnie brudna to nie trzeba jej prać?? Boże,
      widzisz i nie grzmisz!!
      • ropuchaha Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 10:33
        Ale wy jacyś dziwni jesteście.Wiadomo koszulki, skarpetki, gacie, staniki, to
        wszysyko co najbliżej ciała należy wymieniać na świeże codziennie.Ale
        sweter,bluzę, spodnie, które zakładam, nie śmierdzą potem,są czyste, dlaczego
        nie założyć jeszcze raz?jakbym wszystko miała bez końca prać, to straciłoby
        kolor, zniszczyło się szybciej, kto mi da kase na inwestowanie bez końca w nowe
        ciuchy?Kto się tak poci żeby wszystko mu prześmiergło w ciągu jednego dnia?
        współczuje, to sprzyja alergiom.
        • slona_zupa Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 15:43
          Ale tu same czyścioszki się zebrały, wy to macie jakieś fobie związane z praniem
          i myciem, skąd to popadanie w przesadę?
          Ja piorę ubrania jak uznam, że są brudne, nie przeszkadzają mi naturalne zapachy
          mojego ciała. Bieliznę piorę gdy już widać, że jest ubrudzona, jak kiedyś ktoś
          dobrze powiedział "idealny kolor dla majtek jest żółty z przodu i brązowy z
          tyłu" - całkowicie popieram. Skarpetki które mam na sobie, wkładam już piąty
          dzień z kolei i nadal wyglądają świeżo, a rano nie mam problemów z odróżnieniem
          prawej od lewej. Do tego właściwy kolor, najlepiej ciemnoszary lub czarny.
          Co do spodni to piorę je co najwyżej kilka razy w roku, przecież pojedyńcze
          plamy można zaprać, albo odskrobać jak coś przyschnie.
          Płaszcz piorę co dwa sezony, jak się kupi z dobrego materiału to i po 8 latach
          wygląda jak nowy, pościel też zmieniam tylko na święta Wielkanocne i Boże
          Narodzenie i cały czas wygląda świeżo (za to regularnie ją wietrzę na balkonie).
          Zasłony jak powiesiłem 4 lata temu, tak do tej pory żona nie mówi, żeby zdjąć do
          prania.
          Reasumując - BEZ PRZESADY - nie śmierdzę, żyję w zdrowiu i nie mam alergii,
          czego sobie i wszystkim forumowiczom życzę.
          • edytass10 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 22:21
            FOBIE zwiazane z praniem i myciem to chyba Ty masz, mysle ze reszta moze miec
            co najwyzej manie czy obsesje na tym punkcie ;)

            "Bieliznę piorę gdy już widać, że jest ubrudzona...Skarpetki które mam na
            sobie, wkładam już piąty
            > dzień z kolei i nadal wyglądają świeżo...Co do spodni to piorę je co najwyżej
            kilka razy w roku, przecież pojedyńcze
            > plamy można zaprać, albo odskrobać jak coś przyschnie...pościel też zmieniam
            tylko na święta Wielkanocne i Boże
            > Narodzenie i cały czas wygląda świeżo...nie śmierdzę, żyję w zdrowiu i nie
            mam alergii..."

            nie wiem czy to zart czy powaznie pisales o sobie, ale jestem swiecie
            przekonana, ze 1/4 pasazerow komunikacji miejskiej wlasnie w tej sposob
            podchodzi do higieny osobistej.
            twierdzisz, ze nie smierdzisz? mysle, ze majac na codzien takie zapachy, to juz
            sie nie odroznia wlasnego smrodu.
            zaloze sie, ze tez i myjesz sie nie za czesto, bo po jednym dniu "nie widac
            brudu"...
    • melanto Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 10:35
      Mmmmmm, drazliwy temat poruszyla pani Bojańczyk, niewazne, ze napisany lekkim i
      dowcipnym tonem. I jeszcze jej sie dostalo... Widze, ze wszyscy probuja
      zaprezentowac jakie to z nich sterylne czysciochy. Ja - owszem, nie mam nic
      przeciwko czestemu praniu, ale co do przepoconej po jednym dniu bluzki... To
      jeszcze zalezy kto jakich kosmetykow uzywa. Dzis na rynku dostepne sa takie
      anty-perspiranty, ktore niweluja nie tylko zapach potu, ale i zapobiegaja jego
      wydzielaniu sie. Np. antyperspirant z 3 paskami ;-) A tak na marginesie -
      ostatnio slyszalam od pewnej pani doktor, ze antyperspiranty moga byc
      potencjalna przyczyna raka piersi. A to z powodu gromadzacych sie toksyn pod
      skora. Bardzo to przykra rewelacja, odkad ja uslyszalam, zawsze przezywam
      rozterki, siegajac po antyperspirant. No bo nie wypada wydzielac naturalnych
      zapachow... To juz lepiej miec raka. Pozdrawiam.
      • jop Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 11:05
        Wiesz, za co Kain zabił Abla? Za rozpowszechnianie bzdurnych wieści z
        łańcuszków internetowych sprzed wielu lat, zdementowanych przez wszystkich, z
        National Cancer Institute na czele.
        • melanto Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 22:49
          czyzby lancuszki internetowe wzbudzaly w Tobie mordercze instynkty?? Slabiutka
          jestes, ojoj!... Ale wyrzekajac sie jakiegos prymitywnego dogryzania sobie -
          uwazam, ze ta hipoteza jest jak najbardziej uzasadniona. Pomysl - anyperspirant
          zatyka Twoje pory, ktore przeciez nie sa ot tak sobie, tylko jednak maja jakas
          wazna funkcje do spelnienia (jak kazda w naszym organizmie). I zgodnie z zasada
          "nic w przyrodzie nie ginie" nie gina i te toksyny, ktore zatrzymuje
          antyperspirant. To z kolei pociaga za soba jakis skutek - przykry, bo toksyny sa
          brudne, niepotrzebne, niebezpieczne. No i co z tego, ze dostalas podobna
          wiadomosc na maila moze od nieznajomego, skoro niesie za soba jakies
          ostrzezenie? Czy to znaczy, ze trzeba ja zbagatelizowac??
        • melanto Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 22:53
          Jeszcze jedno, bo sie zirytowalam- czy uwazasz, ze National Cancer Institute to
          takie bezstronne stowarzyszenie? Dzis wszyscy maja uklad z kims kosztem swojej
          wiarygodnosci i prawosci. Pewnie i oni podpisali nie jedna zmowe w milczeniu z
          tymi czy innymi producentami. Nie mysl, ze węszę jaies teorie spiskowe, po
          prostu obserwuje i widze.
    • wesolemiasteczko Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 10:38
      Powiem krótko i dobitnie - osoba odczuwająca ciągłą potrzebę prania wszystkiego
      cierpi na neurozę i potzrebuje pomocy psychiatrycznej.
      A co do zapachów w tramwajach - większość z nich to naturalne, umiarowane
      zapachy ludzkie. Czyżbyśmy byli już tak plastikowi, że próbujemy żyć bez
      fizycznego kontaktu z innymi członkami społeczeństwa? A skąd pewność i
      koleżanki, że sama nie "śmierdzi"? Przecież zapachy wyczuwane są z różną
      intesywnością: inaczej własne, inaczej własne seksualne, inaczej innych....
      • mega Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 10:50
        Wesołe miasteczko - Sliczna pochwała Brudasa Polskiego.
      • megas1 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 12:08
        Tu sie zgadzam - znałem taka jedną, która prała nie tylko rzeczy noszone przez jeden dzień, ale także wyciągnięte z szafy celem przymiarki lub właśnie wyprane i wyprasowane - bo lezały na wierzchu (nawiasem mówiąc sama te rzeczy prała i prasowała)- jednym słowem psychoza :/
    • ewelita Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 11:05
      Paranoja. Codziennie zmieniam bielizne, wrzucam do kozsa i piorę dwa razy w
      tyg. Bluzki, swetry, spodnie - piore gdy są brudne, przepocone, czasem ubieram
      kilka razy. Dziwne, ale jakoś nie smierdzę! Nie pocę się jak szczur, pracę mam
      lekką. Prać dzinsy po jednym założeniu to już psychoza.
    • reja36 Historia prawdziwa 02.02.06, 11:07
      Jak naprawde prało sie na wsi w okolicy Chełma przed wojna?
      Historia prawdziwa, opowiedziana przez moją mamę (rocznik 1925).
      Oczywiscie pranie bylo na tyle skomplikowana i czasochlonną czynnoscią, ze nie
      robilo sie tego zbyt czesto (3-4 razy w roku). Poniewaz nikt wtedy nie mial tak
      wielu ubran jak teraz, to rzeczy te noszone byly az prawie do sztywnosci. Nigdy
      nie byly one doprane (nie byly zatem snieznobiale), bo i nie bylo takich
      środkow jak teraz (prane byly tylko w wodzie, nie bylo mydla tylko do prania
      uzywalo sie roslin nazywaja sie o ile dobrze pamietam mydlnica, ktore troche
      sie pienia).
      Zreszta na te wies jeździlam w latach 60-tych jako dziecko. Pamietam ze przez
      cale wakacje ciotka robila max. 1 raz pranie (i to dlatego ze my bylismy) a tak
      chodzili w rzeczach zwyczajnie brudnych.
      Tylko blagam ew. czysciochow: bez komentarzy typu "skonczeni brudasy". Oni nie
      mieli pralek, woda byla w studni, a byc moze tez i potrzeby bycia czystym.
      Pamietam, ze ciotka myla zęby jak szła do miasta, a ze chodzila tam (na
      piechote) ćo 2 tygodnie, to i zęby myla co 2 tygodnie.Nie miala szczotki do
      zebow i zeby te myla palcem. Ale takie to byly czasy. To tez do wspolczesnych
      narzekaczy jak to teraz w PL żle.
      • stella.ott Re: Historia prawdziwa 02.02.06, 11:19
        A moja prababcia (z okolic Poznania) urodzona w 1910 opowiadała mi jak dbano o
        czystość na wsiach za czasów jej młodości. I jakoś pamiętam, że wszyscy czyści
        chodzili, prali regularnie co 2 tygodnie, sprzątali dokładnie domy raz w
        tygodniu i wtedy też zmieniali pościel i nikt nie wymawiał się tym, że woda
        tylko ze studni.
      • titta Re: Historia prawdziwa 02.02.06, 12:29
        Widzisz, w mojej rodzinie opowiadano, ze pra-prababcia byla tak biedna, ze
        krowe musieli przepychac przez drzwi obory bo byly tak waskie. Przez lata
        wszyscy kiwali ze zrozumieniem glowami. Az ktos sie zappytal: a co to (waskie
        drzwi) mialo wspolnego z bieda? Obierali takze ziemnieki dla kur i innych
        zwierzakow. Po co, jesli i tak te obierki byly tymze kura razem z ziemniami
        dawane.
        A co to ma wspolnego z praniem? Otoz jak sie gdzies zakorzeni zwyczaj ze chodzi
        sie w brudnym, a pierze (muje) od wielkiego swieta to sie i usprawiedliwienie
        znajdzie. A jak ktos ma zwyczaj prania i przyzwyczajony jest do czystosci, to
        chocby i zima w przerebli wypierze. I wcale nikogo tu nie potempiam. Tacy sa
        juz ludzie, trzeba duzo energi i dobrych checi zeby wyzwolic sie z raz utartych
        kolein.
        Ps. Jedna prababcia prala (i gotowala bielizne) w kazda sobote, druga chyba
        tylko przed wielkanoca. Mieszkaly w sasiednich wioskach i byly jednakowo biedne.
        • apfel27 Re: Historia prawdziwa 02.02.06, 14:27
          ale o co chodzi z tymi drzwiami? przez lata ktos kiwal glowa? chyba
          niedorowinieci tylko.
      • apfel27 Re: Historia prawdziwa 02.02.06, 14:25
        mysle, ze albo bzdury opowiadasz albo mialas w rodzinie zwyklych brudasow. sama
        napisalas, ze byc moze nie mieli potrzeby bycia czystym... kiedy przeczytalam o
        myciu zebow raz na dwa tygodnie poczulam mdlosci. w zyciu nie chcialabym
        przebywac w domu takich osob, jesc z tych samych naczyn co oni, sypiac w ich
        lozkach... sila by mnie tam na zadne wakacje nie zaciagneli.
        nie jestem wariatka ogarnieta szalem na punkcie sterylnej czystosci ale
        brudasow nie znosze.
        • obaryb Re: Historia prawdziwa 02.02.06, 16:23
          > nie jestem wariatka ogarnieta szalem na punkcie sterylnej czystosci ale
          > brudasow nie znosze

          Czytaj, co piszesz, bo sama sobie przeczysz ;)

          A na poważnie:
          Czy wiecie po co wynaleziono mycie?
          No dobra, kto nie pomyślał "aby być czystym"?

          Mycie wymyslono dla ochrony przed pasożytami. Wszy i inne przyjemniaczki gorzej
          się rozmnażają, jeżeli się im to utrudnia. O brudzie na początku nie było mowy.

          Mycie jako ochronę przed bakteriami wymyślono później, bo coś na początku XIX
          w. I oczywiście myć trzeba to, co może spowodować wniknięcie bakterii do
          organizmu. Czyli przede wszystkim zęby (próchnica) i ręce (przede wszystkim
          żółtaczka).

          Naturalnym stanem skóry jest tłustość. Tak samo włosów. Wiecie dlaczego włosy
          się przetłuszczają? Bo je za często myjecie. Skóra wydziela nadmierną ilość
          tłuszczu, bo jest sucha. A ponieważ staje się tłusta, to ją myjecie częściej,
          więc tym bardziej się natłuszcza i tak w kółko do granic możliwości.

          Oczywiście, nie jest to dobre dla skóry (czyt. zdrowe). Ale żeby uniknąć
          etykietki "brudasa" szorujemy się i szorujemy. A nawet szorujemy się jeszcze
          bardziej, na wszelki wypadek. I tak zaczyna się patologia.

          "Czyścioch" nie jest obraźliwe, co jest dziwne, bo jest to osoba nadmiernie
          dbająca o czystość, czyli albo ma obsesję, albo jest głupia, bo wierzy
          producentom środków czystości (że im bardziej czysto, tym lepiej - czywiście
          nigdy nie dodają, że lepiej dla nich).

          Polecam mycie mokrym ostrym ręcznikiem. Robię to od poniedziałku i już po 4
          dniach mam skórę gładką, bez pryszczy i zdrowo wyglądającą. Mydła uzywam tylko
          do rąk i pod pachami.
      • reja36 Re: Historia prawdziwa 02.02.06, 15:10
        Podsumowując:

        Tak zyli moi przodkowie w Chelmskim, nie w Poznanskim, gdzie z tego co wiem
        zawsze zylo sie lepiej. Byc moze Poznaniacy prali posciel co tydzien. Moi
        przodkowie nie prali jej wcale, bo... jej nie mieli (spali na sienniku i
        przykrywali sie ubraniami). Inna sprawa to tez taka, ze moim trudno bylo
        przezyc przednowek (jedzenie konczylo sie pod koniec kwietnia, a czasami nawet
        wczesniej), takze moze i dlatego czystosc nie byla dla nich najwazniejsza.
        A ja? coz, w wieku ~10 lat nie mialam specjalnie wyboru jezeli chodzi o wyjazdy
        na wakacje. Spedzalam je na wsi, bo prawde mowiac rodzice tez nie byli zamozni
        i o wyjezdzie na kolonie nie bylo mowy.
        Ale jezeli chodzi o terazniejszosc to spoko: pralka (Bauknecht) pierze
        rewelacyjnie i czesto.
    • minka5 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 11:19
      Z tym praniem, to pewnie jak ze wszystkim - kazdy ma swoja madrosc. Stawiam
      jednak na zdrowy rozsadek! U mnie bielizna i wszystko co dotyka ciala, jest
      prana po kazdym uzyciu. Wszystko co tylko moze byc odrobine przepocone tez.
      Zupelnym przeklenstwem jest obecna moda na syntetyki. A posciel? Srednio raz w
      tygodniu, ale np. w upaly moze byc i codziennie.
      Czysta odziez w polaczeniu z higiena osobista, daje mi poczucie swiezosci. A ta
      ocena jest juz bardzo indywidulana.
      Jednkaze, zamiana szafy na stos na krzesle.... Dla mnie to balaganiarska
      obrzydliwosc, a juz o zapaszkach wole nie myslec....
    • bess5 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 11:27
      Hmm, a mną nie wstrząsnął. Chociaż z pewnoscią nie smierdzę. Ale mniemam, że
      nie masz zbyt licznej dziatwy. Jak dorosniesz to zrozumiesz, że pranie nazbyt
      częste i niewolnicza dbałośc o nieskazitelnośc nie są celem ycia. A może nie
      zrozumiesz nigdy...
      • julia.68 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 11:36
        Ano właśnie - w końcu kto dla kogo: my dla ciuchów, czy ciuchy dla nas. Sama
        piorę obsesyjnie i mam tego dość.
    • srsk WYSOKIE obcasy 02.02.06, 11:40
      Rewelacyjny felieton! Cała strona o praniu!
      Bardzo WYSOKIE obcasy, nie ma co. I to jeszcze jakaś pani doktor poruszyła ten
      egzystencjalny temat.
      Czy można pisać bardziej o niczym ?
      Kosmos Gombrowicza mi się przypomina (ci którzy czytali wiedzą o co chodzi).

      Kilka uwag:
      1. Nie wierzę, że dziadek autorki przetrwał zawieruchę wojenną z kompletem ubrań
      (przewidział ciężkie czasy ???) i po wojnie nie potrzebował nawet skarpetek.
      2. Pranie wszystkiego po jednym dniu to bzdura. Podejrzewam, że poza kilkoma
      neurotyczkami z miasta, reszta przyznaje rację bo nie chce wyjść na brudasów,
      ale wcale tak nie robi. I teraz biedaczki cierpią w duchu. ;-)

      Chyba jestem antyfeministą, co gorsza moja żona również...
      • antidotumm Re: WYSOKIE obcasy 02.02.06, 11:47
        Eeee, to zalezy....... Swetry piore zazwyczaj co 3-4 dni, a ostatnio kupilam
        sweterek ktory juz po 1 dniu wymaga wyprania.
        Jak bylam panna, to pralam co dzien albo dwa pare ciuchow w reku (tak lubilam),
        a teraz mam meza i raptem jedno dziecko i codziennie pralka, a czasem dwie. Ja
        nie wiem skad sie to bierze!
      • dwa-juzie Re: WYSOKIE obcasy 02.02.06, 12:11
        a co ma do tego feminizm-antyfeminizm?

        ja piore jak jest brudne
        czasem po dwoch godzinach a czasem po po tygodniu
        to nie znaczy ze caly tydzien chodze w tym samym:)
    • aro7 hmm, a próbowałaś "wyprać "ciało? 02.02.06, 11:50
      "Jak coś noszone na gołe ciało - sweter, koszulka, bluzka
      - od razu do prania. Nie wyobrażam sobie, że miałabym nałożyć drugiego dnia
      ten sam sweterek." hmm, a próbowałaś "wyprać "ciało? skoro nawet po 1 dniu
      brudzi ono raz założony sweterek? naprawde daje efekty !
    • tarkwiniusz Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 12:28
      Trzeba prac wszystko! Od majtek poprzez skarpetki, koszulę, sweter az po
      kurtke -codziennie, po każdym włożeniu. Najlepiej po kazdym przyjściu z miasta
      wszystko zmieniamy i do pralki. Będzie wtedy pachnieć arielem i innymi
      chemicznymi syfami.Nie pośledzisz ryby w rzece, ale za to jakie zapachy w
      tramwaju. Zapomnisz jaki zapach ma człowiek, bedziesz rozrózniał bezbłędnie
      płyny do płukania i inne zapachowe wynalazki.
    • mokateaga Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 12:38
      a ja piore ciuchy jak tylko przestaną pachniec lenorem. mam obsesje na punkcie
      zapachow i nigdy nie czekam az cos sie przybrudzi lub zacznie smierdziec. po za
      tym co za rożnica jaki to ma kolor jak ktos sie myje co dziennie to nie wazne
      czy ma biala czy czerwona koszulke brudu widac nie bedzie
      • pszepjurka Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 14:10
        Zgadzam się! Dla mnie też zapach jest ważniejszy niż czystość rozumiana jako
        brak plam. Rzeczy tzw. użytkowe, czyli takie które nie są szczególnie
        reprezentacyjne, i do których nie mam stosunku emocjonalnego (jak chocby
        skarpetki lub ciuchy swojsko-domowe) mogą mieć jakieś niedoprane plamy, byle
        pachniały. Mam ważniejsze sprawy w życiu niż dopieranie rzeczy które
        np.pofarbowały. Co do ciuchów- bielizna ląduje w koszu po 1 dniu, bluzki i
        sukienki po 2/3 użyciach, spodnie i grubsze swetry w razie wystąpienia
        potrzeby. A zawartość kosza piorę przeważnie w weekendy.
    • ny2102 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 12:44
      a mną wstrzastnął Twoj list mega... może niektórym wydaje się że wystarczy
      codziennie zakładać czyty ciuszek i to załatwi kwestię higieny osobistej? Bo
      jakos trudno mi sobie wyobrazić, że jesli ktoś wstał rano i wziął prysznic to
      wiczorem ma brudny kołnierzyk w koszuli. Myślę że nie ulega wątpliwości iż
      należy codziennie zmieniać bieliznę ale na Boga pranie codziennie innych części
      CZYSTEJ garderoby to DEWASTACJA I ZUPEŁNY BRAK POSZANOWANIA
      ŚRODOWISKA.Zacznijmy przede wszystkim dbać o własną higienę osobistą.
    • unicef123 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 12:54
      artykuł bardzo mnie robawił.
      A powaznie : człowiek codziennie gubi ogromną ilośc naskórka.Jesli jakąś rzecz
      nosimy na gołe ciało to niestety ale nalezy ją wyprać . Właśnie ze względu na
      naskórek.Brrrrr
      Swetry i spodnie ,spódnice biorę w zależności od ilości "noszeń" i nie czekam
      aż są brudne.
    • bielinka Zapachy ... 02.02.06, 13:22
      Zapachy to rzecz indywidualna. Zarówno ich wydzielanie jak i odczuwanie :-)
      Teraz gdy jestem an samym początku ciązy wszystko niesamowicie ŚMIERDZI! Choć
      trzy tygodnie temu było normalnie :-). Tez jestem przeciko zbyt czestemu
      praniu. Bielizna i rozne takie rzeczy ktore sie ubrudzily (np. sweterek do
      ktorego moj synek sie przytulil z calych sil po jedzeniu budyniu...) to
      wiadomo, ale bez przesady! Mam spodnice, w ktorej moge chodzic tydzień, chyba
      ze ktos mnie ochlapie. ALe bywa tak ze dzinsy i wszystko co mam na sobie piore
      po kilku godzinach od zalożenia - wizyty w kawiarniach - dym papierosowy to
      najgorszy rodzaj brudu! A w robieniu "kup" krzesełkowych celuje mój mąż. Nie
      trawię tego, ale z drugiej strony gdzie kłaść takie rzeczy? Dziś ich nie założe
      ale jutro tak, jak włoże do szafy to zapomne ze jest to do "dobrudzenia".Po
      rpostu - WIECEJ ROZSADKU MNIEJ SZTYWNYCH REGUL!Pa!
    • wroclawianka9 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 13:37
      Bordzo fajny przyczynek do dyskusji o zwyczajach innych :) To zawsze otwiera
      umysł...na świat.
      Nie mam w domu fotela, więc zbieram na krześle :) Staram się nie dopuszczać, do
      tego by znajdowały się na nim więcej niż 3-4 rzeczy do ponoszenia. Wszystko
      zależy od sytuacji. Niektóre nadają się do włożenia tylko "po domu" lub do
      koleżanki. Niektóre zachowują jeszcze fason i świeży wygląd na inny dzień -do
      pracy.
      Moja mama prała jeszcze na tarze, a potem we Frani. Pościel zmieniała co 2
      miesiące. Ja zrobiłam postęp, bo zmieniam co miesiąc :).
      Mieszkałam na zachodzie w rodzinie, która prała dżinsy co dzień i zmieniała
      pościel co tydzień. No, ale oni mieli mnie :) Pracowali oboje, a za pranie i
      prasowanie płacili :) Nie przejęłam ich zwyczajów, z wyboru....po to, żeby
      zostawić sobie trochę czasu po pracy, na czytanie książek i kawę z koleżankami.

      Otóż w Indiach podcierają się lewą ręką (bo nie ma papieru toaletowego), a
      jedzą prawą ręką (bo nie ma sztućców) :))) Potem te ręce myją, ale ważne, żeby
      się nie pomylić i nie jeść lewą, bo popatrzą na ciebie jak na brudasa :)))))
      Ale do rzeczy...:)
      Skóra posiada własną warstwę ochronną i mikroflorę, czy jak to nazwać. Mamy ją
      i na zewnątrz i wewnątrz. Każdy mieszczanin już wie, że jak wytruć te
      wewnętrzne "dobre" bakterie - np.antybiotykami, to jest źle...albo jeszcze
      gorzej. Nic cię nie chroni.
      To samo dotyczy tej zewnętrznej flory.
      Jak będziecie zbyt dokładnie i sterylnie chowali niemowlaka, to przy zmianie
      pieluch, można zetrzeć chemikaliami, całą naturalną ochronę. Znam dwa takie
      przypadki, małe dziewczynki chorują, a pediatra podejrzewa, że rodzice
      pozbawili je naturalnej warstwy immunologicznej.
      Więc wszelka przesada jest niezdrowa. Jeśli ktoś ma nieszczęście, mieć ostry
      zapach potu, albo zaburzenia hormonalne, to niech pierze codziennie. Cała
      reszta - jeśli unika stylonowych bluzek, to drugi dzień w nich, będzie ok.
      • apfel27 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 14:35
        > Otóż w Indiach podcierają się lewą ręką (bo nie ma papieru toaletowego), a
        > jedzą prawą ręką (bo nie ma sztućców) :))) Potem te ręce myją, ale ważne,żeby
        > się nie pomylić i nie jeść lewą, bo popatrzą na ciebie jak na brudasa :)))))
        > Ale do rzeczy...:)

        matko! nie moge uwierzyc, ze ludzie sa w stanie wypisywac takie bzdury i
        jeszcze w to wierzyc! bylas kiedys w indiach praczko?
        • elka_g Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 18:33
          Może nieprecyzyjna, ale tylko rochę
          W Bangladeszu własnie tak hjest (była moja kuzynka), że do czynnosci intymnych
          słuzyła reka lewa a do jedzenia prawa.
        • andorinha Re: Praczka nieprecyzyjna 04.02.06, 00:54
          to chyba dosc skrotowa forma ale coz...w Indiach taki wlasnie jest zwyczaj :)
          wiekszosc ludzi tak robi
          co nie znaczy ze wyzsza, wyedukowana i zamozna warstwa spoleczenstwa tez...ale w
          Indiach mieszka miliard ludzi i nie ludzmy sie...wiekszosc z nich jest bardzo
          biedna. poziom ich higieny dla przecietnego europejczeyka jest nie do przyjecia

          apfel27 bylas w Indiach? Jezdzilas po slumsach? Odwiedzalas firmy? Nie ma juz
          pokoikow z wiaderkami ;-) ?
    • naels Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 14:31
      Artykul rzeczywiscie interesujacy i dosyc mnie rozbawil. Bylo juz kilka
      podobnych dyskusji; czy autorka nie inspirowala sie przypadkiem watkiem
      o "higienistkach" na Forum Moda?

      Ja piore moje rzeczy wtedy, kiedy sa brudne, czyli kiedy je poplamie, przepoce,
      przesiakna zapachami "naturalnymi", kuchennymi czy laboratoryjnymi itp. 8a mam
      bardzo czuly wech). Oczywiscie w przypadku majtek czy skarpetek oznacza to
      codzienna wymiane, ale nie wyobrazam sobie, jak moglabym po jednym uzyciu prac
      dzinsy czy marynarke sztruksowa! Zawsze zastanawialo mnie, czy te wszystkie
      mlode "higienistki" tak ochoczo opowiadajace o codziennych gorach prania to te
      same dziewczatka, ktore zarzekaja sie, ze nie jedza miesa i w zyciu nie
      zalozylyby futra, "bo jak mozna byc tak okrutnym i zabijac zwierzeta". Czy ty
      sie, Mega, zastanawialas kiedys, co sie dzieje z tonami proszku do prania,
      ktory tak beztrosko spuszczasz do kanalu? Tak sobie czarodziejsko znika? A moze
      rybki w rzece sie ciesza, ze im tak ladnie pachnie? Biezaca woda i prad do
      pralki tez sie pewnie bierze znikad?

      W moim miescie niestety wiekszosc singli, a nawet rodzin w malych
      gospodarstwach domowych nie moze sobie pozwolic na luksus posiadania pralki
      automatycznej w domu. Ogolnodostepna pralnia z kilkoma maszynami, ktore trzeba
      sobie zaklepac z kilkudniowym - przewaznie - wyprzedzeniem, znajduje sie zwykle
      w piwnicy razem z suszarnia. Mieszkajac, tak jak ja, na 18-tu metrach
      kwadratowych czlowiek nie jest w stanie trzymac w domu dwudziestu garderob
      pelnych ubran na pieciokrotna zmiane w ciagu dnia. Ja tez nosze rajstopy po 4
      dni, a wieczorem piore stopki; spodniom zapieram czesto tylko zachlapany dol
      nogawek, dosuszam na kaloryferze i nosze po kilka dni. Domyslam sie, ze
      podobnie postepuje pol miasta, a jakos nikt nie mdleje od smrodu w kinie czy
      tramwaju.
      • edytass10 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 15:18
        podoba mi sie poruszony temat. moze pomoze uswiadomic niektorym, ze sa
        kompletymi brudasami. a uwiezcie, ze jest ich cala masa...
        na codzien zajmuje sie tkaninami ubraniowymi. czesto sie zdarza, ze wpadaja
        starsze panie i opowiadaja, ze kiedys to byly takie welny, ze nie trzeba bylo
        ich prac. w ogole sie nie brudzily, wystarczylo strzepac, czasami powiesic na
        swiezym powietrzu, zeby sie wywietrzyly. np. jedna pani nosi swoja spodnice juz
        osiem lat (!)i nie czuje potrzeby, zeby ja prac.

        "po co nosic biale bluzki z bawelny? przeciez na tych poliestrowych prawie plam
        nie widac. ponosze taka przez tydzien. pozniej na tydzien wloze ja do szafy...
        dopiero jak sa ewidentne plamy to zaczynam prac. jak nie widac to po co?"

        "ten sweterek kupilam w zeszlym roku. lubie go, wiec czesto go nosze. mam
        problem z praniem, bo nie lubie pralni chemicznych, a jak go upiore w wodzie,
        to moze sie poniszczyc..."

        takich ludzi jest od groma.
        i niech mi nikt nie mowi, ze jestem przewrazliwona...
    • bolekxlolek Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 14:51
      Kiedyś w trójce słuchałem wspomnień Jerzego Waldorffa. Pochodził on z bogatej
      bardzo poznańskiej rodziny. Wspomnienia dotyczyły kapieli. Okres przedwojenny.
      Odbywała się ona 2 razy do roku przed świętami. Wtedy to stróż musiał narabać
      drewna i przynieść do kuchni wielka balię. Służąca gotowała wodę. Nie pamiętam
      czy była bieżąca czy trzeba było nanosić. Mieszkali w eleganckiej kamienicy w
      centrum Poznania. Najpierw kąpała się babcia seniorka. Póżniej tata, mama,
      dzieci, służąca i na koniec jeszcze stróż. W tej samej bali i tej samej wodzie.
      Tak było... a może nie. Waldorff był gadułą i wyobraźnie miał bogatą...
      O praniu nie mówił.
      • antidotumm Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 15:09
        Ja z dziecinstwa pamietam, ze ciotki i babcie kapaly sie raz w tygodniu.
        Oburzona moja postawa babcia stwierdzila "Porzadna kobieta nie ma potrzeby
        czesciej sie myc".
        ALe 2 razy do roku? Przed wojna????
        Moze przed pierwsza wojna? Waldorff byl staruuuuszkiem.
    • apfel27 Re: Praczka nieprecyzyjna 02.02.06, 14:52
      lubie czasem poczytac takie zabawne artykuly ktore wzbudzaja dyskusje o
      zwyczajach panujacych w innych domach. nie mam w domu mebla na ktorym tworze
      sterte ubran, mam za to kosz w ktorym zbieram ciuchy przeznaczone do prania:)
      u mnie to jest tak: biale rzeczy piore przewaznie po jednym zalorzeniu bo maja
      zabrudzone rekawy itd. bielizna, skarpeki, rajstopy zmieniam codziennie.
      swetry, bluzki, spodnie, spodnice piore po kilku razach. sama nie wiem jak
      czesto bo nie chodze w tych samych ubraniach dwa dni z rzedu ale mysle, ze
      srednio zakladam cos z tych rzeczy trzy razy. no chyba, ze przebywalam w
      zadymionym pomieszczeniu wtedy kazda bluzka czy spodnica laduje w praniu bo nie
      cierpie smierdziec papierosami. ubrania wieczorowe typu sukienki, topy piore po
      jednym wyjsciu. plaszcze i kurtki... hm, to co oddaje do pralni laduje tam
      pewnie ze dwa razy w ciagu sezonu. puchowki, kurtki dzinsowe piore kiedy uznam
      ze sa brudne nie wiem jak czesto bo nie nosze codziennie tych samych okryc.
      posciel zmieniam raz w tygodniu, bielizna nocna w zaleznosci od tego w czym
      spie: pizama, haleczka, nadaje sie do uzytku do 3 nocy, spodenki w komplecie z
      podkoszulkiem zakladam tylko raz. uwazam, ze jesli ktos dba o higiene osobista,
      myje sie, nie cierpi na nadmierna potliwosc i uzywa dezodorantow nie musi
      wrzucac do prania dzinsow czy bluzki po jednym dniu noszenia. takie zachowania
      to faktycznie paranoja.
      dodam jeszcze, ze bielizne, rajstopy, wszystkie swetry i sukienki piore
      recznie. wiele osob mowi mi ze jestem nienormalna na tym punkcie:) ale ja nie
      moge sie przelamac i za nic nie wypralabym bielizny, swetra czy delikatnej
      sukienki w pralce:)
      • doral2 Re: Praczka nieprecyzyjna 08.02.06, 14:02
        popieram cię w 98%, dwa procent zostawiam na pranie w reku. Nienawidzę, więc
        piore w pralce albo oddaje do pralni.
        Pozostałych głosów o tym jak to sie nie pocą bo sie myją oraz rzeczy do
        nastepnego ponoszenia po prostu nie jestem w stanie zrozumieć. Za to rozumiem
        teraz ten wszechobecny smrodek.
    • anavampire Re: Praczka nieprecyzyjna 03.02.06, 22:26
      Czytalam "Czystosc i brud" vigarello, doskonala ksiazka! zmusza do refleksji
      nad kulturowymi uwarunkowaniami tych kategorii. Mam goraca prosbe do wszystkich
      zainteresowanych tematem: poszukuje literatury (w jezyku angielskim i polskim)
      dotyczacej wlasnie postrzegania czystosci i brudu w kulturze, zwlaszcza w
      relacjach cialo-choroba-transgresja itp. Moj email to noctule@interia.pl.
      Pozdrowienia!
    • slonecznyslonecznik Re: Praczka nieprecyzyjna-moj dziadek 05.02.06, 22:39
      moj dziadek, jak zostal juz sam i nie mial kto prac i prasowac mu koszul, a on
      nigdy tego nie robil i nie zamierzal robic :), zamawial co tydzien 7 nowych
      koszul, stare .... wyrzucal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka