mega
02.02.06, 10:05
Wstrząsnął mną ten felieton, już w sobotę. Widać jak duża różnica jest w nas,
Polakach. U mnie w domu nigdy nie robiło się żadnej kupy ubrań w miarę
świeżych. Matko moja. Jak coś noszone na gołe ciało - sweter, koszulka, bluzka
- od razu do prania. Nie wyobrażam sobie, że miałabym nałożyć drugiego dnia
ten sam sweterek. Prawo łaski dla czerwonej koszuli?! Zgroza. Bo kołnierzyk
nie jest pokryty brudkiem, jak biała? Ohyda.
A sweter czy bluza noszona na wierzch też idzie do prania - najwyżej po trzech
razach. Mam to wietrzyć, czy co?
Kiedyś koleżanki z pracy mojej mamy powiedziały,że rajstopy noszą cały tydzień
te same, tylko stópki piorą wieczorem. Jedna dodała, że kupuje swojemu meżowi
bieliznę w ciemnych kolorach, bo rzadziej sie wymienia.(sic!)
A pranie dżinsów po jednym użyciu też mnie nie dziwi. Co w tym kurcze dziwnego???