Dodaj do ulubionych

Dwie mamy Jasia

08.01.07, 11:51
to jest skandal, to przykład homoseksualnej agresji połączonej ze skrajnym
egoizmem. A jak wiadomo i homoseksualizm i egoizm to cos na co zgodzic sie w
zdrowym spoleczenstwie nie mozna. Z calym szacunkiem dla calego trojkata,
nalezy z cala stanowczoscia zaznaczyc, ze najbardziej na tym procederze
cierpi mala bezbronna istota, ktora od pierwszych dni swojego zycia ma
spaczony obraz rzeczywistosci. Wydaje sie takze, iz sytuacja "Wojtka" (umowmy
sie!) jest także ciężka, jakoż dobrowolnie postawił się w roli banku spermy,
nie przypuszczając zapewne, iż urodzi się żywy człowiek, do którego będzie
miał on prawo życić naturalne, ojcowskie uczucia.
To smutne, uwazam ze opieka spoleczna powinna zainteresowac sie ta historia,
z checia podam nazwiska.
z powazaniem

lybyzrp
Obserwuj wątek
    • kraq Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 12:25
      a gdzie poprzednie wpisy? wczoraj bylo chyba 15 wpisow w tym watku? oczywiscie
      artykul dobrze, ze powstal, bo pokazuje caly absurd tworzenia niby normalnych
      rodzin przez homoseksualistow. dzieci w zwiazku jak widac ten absurd jeszcze
      poglebiaja. niestety ucierpi dzieciak, bo beda mu robily wode z mozgu. juz
      teraz robia, ze jest mama i mama a tata to wujek. w papierach ma, ze ojciec
      jest nn a jest znany, czyli w przyszlosci jak bedzie podawal imie ojca, to co
      bedzie podawal? ojciec sie spuszczal do termosa. ciekawe co na tak
      instrumentalne potraktowanie faceta, maja do powiedzenia wszystkie wojujace
      feministki i inne pier... babska dla ktorych za duze cycki w reklamie, to
      problem instrumentalnego traktowania kobiety
      • keradk [...] 09.01.07, 23:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • nesea !!! Dwum mamom TAK !!! bis 10.01.07, 01:01
          Lepiej dla dzieci miec 2 szczesliwe mamy i 2 dochodzacych ojcow niz 2
          tradycyjne ale nieszczesliwe rodziny*!
          * Gdyby kazda z tych mam na sile tkwila w zwiazku hetero
          Gdyby mamy byly samotne

          Dzieci nieszczesliwych mam z wiekszym prawdopodobienstwem beda nieszczesliwe.

          Tych dzieci w domu krzywda nie spotka.

          Jedynych nieprzyjemnosci doswiadcza od "obroncow moralnosci" ktorzy uswiadamiac
          im beda ze zyja w "chorym ukladzie" (otoczone miloscia, troska, opieka,
          zrozumieniem)


          Mieszkanie bez ojca to nie jest koniec swiata.
          Ile jest niepelnych rodzin, pewnie ze nikt zakladajac rodzine nie przewiduje
          jej rozpadu.
          Ale jest to powszechne zjawisko i chyba powinnismy przestac na to patrzec jak
          na patologie.
          Wolalabym miec 2 szczesliwe mamy niz jedna smutna.

          Nie wiem co w tym tak przerazajacego dla niektorych?
          • mizma Re: !!! Dwum mamom TAK !!! bis 10.01.07, 01:08
            Brawo! Zgadzam się w stu procentach!
            Żadna patologia! Właściwie coraz większymi patologami wydają mi się Ci, którzy
            tak żywiołowo odżegnują obie mamy od czci i wiary!
            • marco-wr Dwum mamom NIE 10.01.07, 12:58
              Dla mnie zachowanie tych panienek to czysty egoizm. Interesuje ich tylko ich żądza posiadania małej zabawki. Totalnie gardzą uczuciami ojca (niezależnie od jego kretyńskiej zgody na rolę worka ze spermą) i zupełnie nie myślą o tym co będzie przeżywać chłopczyk, jako reprezentant płci w całości negowanej przez najbliższą mu osobę - matkę. Jakie wzorce dostanie Jasiu na dorosłe życie? Jak ma być w nim mężczyzną?

              A jak w ogóle ma być szczęśliwym, jeśli akceptowana jest jedynie część jego istoty, ta żeńska. A to po ojcu to co? Śmieci? Odciąć skalpelem i będzie dobrze? (O niuansach związanych z wytykaniem palcem przez inne dzieci i ciągłym poczuciu bycia innym, albo ciągłym życiu w zakłamaniu, że jest inaczej niż na prawdę nie będę tu się rozpisywał)

              Poza tym mały chłopiec musi w pewnym momencie odejść do matki i przejść do świata mężczyzn - do ojca. Jak to zrobi, jężeli partnerem matki jst kobieta (bo mężczyźni się na partnerów nie nadają). Nie przejdzie, to zostanie gejem.

              A porównywanie tej sytuacji do dzieci z nieszczęśliwych małżeńst to uciekanie od odpowiedzialności poprzez zmianę problemu na pozornie podobny. Przecież co ma jedno do drugiego? Tu mamy świadome okaleczenie duchowe dziecka, które ma się narodzić bo ja chcę mieć młode, a tam rozpad małżeństwa!

              I błagam, nie nazywajcie tego miłością do dzieci! To miłość samych siebie! Po prostu: zrobię sobie dziecko, żeby zaspokoić swoje potrzeby! Co z tego, że to potrzeba macierzyństwa. To jej potrzeba, realizowana kosztem dziecka. Kropka.
              • vee_ann Re: Dwum mamom NIE 10.01.07, 14:49
                marco-wr napisał:

                >
                > A jak w ogóle ma być szczęśliwym, jeśli akceptowana jest jedynie część jego is
                > toty, ta żeńska.

                Tak bo powszechnie wiadomo,że lezbijki nienawidzą mężczyzn ogólnie. Nie
                przyjażnią się z nimi, nie rozmawiają, rzucają w nich kamieniami... Boisz sie
                lezb prawdwa marco wr?

                (O niuansach związanych z wytykaniem palcem przez inne dzieci i ciągłym poczuci
                > u bycia innym, albo ciągłym życiu w zakłamaniu, że jest inaczej niż na prawdę n
                > ie będę tu się rozpisywał)
                >


                Słusznie, że nie będziesz jako że to twoja postawa zmusza do tego ewentualnego
                zakłamania.


                > Poza tym mały chłopiec musi w pewnym momencie odejść do matki i przejść do świa
                > ta mężczyzn - do ojca. Jak to zrobi, jężeli partnerem matki jst kobieta (bo męż
                > czyźni się na partnerów nie nadają). Nie przejdzie, to zostanie gejem.

                Jak na mój gust to jeśli cały czas będzie mu wpajane przez mamy, że faceci się
                do niczego nie nadają itd. to ostatnią rzeczą jaka może sie stać to to ze jaś
                zostanie gejem. prędzej lezbijką.
                • chudymisio Dwóm mamom: P O W O D Z E N I A ! 10.01.07, 22:08
                  Zastanawiałem się nad problemami z otoczeniem, jakie może w przyszłości mieć
                  dziecko, z rodziny dwojga mam. I faktem jest, że dzieciak przedstawiony w
                  artykule, został z góry skazane na brak ojca. Ale w sumie to nie wiadomo, czy to
                  aż taka tragedia.

                  W końcu jeśli chłopak wychowa się w spokojnym i kochającym otoczeniu, to wyjść
                  mu to może tylko na dobre. A "instynkty zachowania gatunku" i tak pewnie się w
                  nim obudzą, niezależnie od otoczenia. Bo te "instynkty" i poczucie własnej
                  przynależności, w największym stopniu zależą od hormonów i biologii.

                  Generalnie-statystycznie mniejsza uczuciowość z jednej strony i lepsza
                  orientacja 3D (prowadzenie pojazdów :) z drugiej strony jest w nas kodowane
                  biologicznie, a nie poprzez wychowanie.

                  Dzisiejszy świat jest inny niż 50 lat temu i cały czas się zmienia. A największy
                  problem chłopaka to nie będzie, najprawdopodobniej, że ma w domu dwie mamy.
                  Największy problem będzie miał z różnego rodzaju "fobami", najpewniej z
                  homofobami (choć sam będzie hetero). Bo to raczej nietolerancyjne otoczenie może
                  wywoływać chorą presję, a nie domowe ognisko.

                  Patrzcie na murzynów/czarnoskórych/afrykanów/afro-amerykanów (nie wiem które
                  określenie jest aktualnie poprawne politycznie). Ich problem w Polsce to nie
                  problem ich skóry. Ich problemem są nietolerancyjni ludzie. I problemem Jasia
                  będzie według mnie jego otoczenie poza domem.

                  W końcu przykład idzie z góry, a Polska to jedyny kraj, którego prezydent (czy
                  premier - wszystko jedno) sprzeciwił się hasłu "wszyscy różni - wszyscy równi".
                  I te to ciągłe - "moralnie poprawne" - docinki będą problemem. Bo problem
                  "supermoralności" jest taki, że ona akceptuje tylko siebie. A każdy kto jest
                  inny jest nie tylko gorszy. Według "supermoralności katolickiej" każdy kto jest
                  inny zasługuje na potępienie.

                  Będzie miał ciężko Janek. Ale życzę jemu i jego mamom powodzenia!
                  • nikodem123 Re: Dwóm mamom: P O W O D Z E N I A ! 10.01.07, 22:59
                    "chudymisio", to był świetny tekst!
                    Ja sparafrazuje to własnie tak:

                    - Mamo, dzisiał przyprowadzę na obiad mojego narzeczonego, Murzyna
                    - O Boże! Ale no cóż. Mamy nadzieję, że chociaż jego rodzice....To powiedz nam
                    w takim razie, kim są jego rodzice!
                    - Niestety mam dla was smutną wiadomość jego matka jest Murzynem
                    - A ojciec?!
                    - No ojciec też jest Murzynem
                    - Córuś, toż ty sobie bierzesz Murzyna za męża od co najmniej dwóch pokoleń!

                    A przkładając to na realia Jasia z tego reportażu:
                    - Mamo i ojcze, dzisiaj przyprowadzę swojego narzeczonego, syna lesbijki.
                    - O Boże! Ale no cóż. Mamy nadzieję, że chociaż jego rodzice....To powiedz nam
                    w takim razie, kim są jego rodzice!
                    - Niestety mam dla was smutną wiadomość, jego matka jest lespijką
                    - A ojciec?!
                    - No, też jest lesbijką.
                    - Córuś toż ty sobie bierzesz zboczeńca za męża od co najmniej dwóch pokoleń!
                    • lukeszbobo Tez moge byc takim tatą 11.01.07, 13:05
                      Jezeli ktos potrzebuje pomocy to tez w taki sposob moge oddac swoj material
                      genetyczny

                      Wiecej informacji na bobo82@bk.ru

                      Pozdrawiam

                      P.S. Wole aby dzieci wychowywane byly w normalnej kochajacej sie rodzinie
                      stworzonej przez 2 kobiety niz wychowywane w "normalnej" rodzinie alkoholikow hetero
                      • alexwr terapia gejów i lesbijek 17.01.07, 14:18
                        Nienasycenie
                        Czwartek, 6 lipca 2006
                        Ozon 06:10

                        Czy przyczyną problemów homoseksualistów jest tylko nietolerancyjne
                        społeczeństwo? A może raczej leży ona we wnętrzu człowieka?

                        Wielu homoseksualistów czuje się nieszczęśliwymi, samotnymi i nierozumianymi
                        przez otoczenie. Przeważnie są to osoby bardzo uczuciowe i nadwrażliwe, przez
                        co cierpią w dwójnasób. Jeden z prekursorów terapii dla homoseksualistów w
                        Holandii prof. Johan Leonard Arndt wspominał, że jego pacjenci najczęściej
                        użalali się na samotność, depresje i brak stabilizacji w kontaktach z innymi.

                        Działacze ruchów gejowskich uważają, że problemy te mają swoje źródło w
                        nietolerancji i dyskryminacji ze strony społeczeństwa. Czy rzeczywiście jest
                        to główny powód? W Holandii tego typu przyczyny zostały w dużej mierze
                        ograniczone. Homoseksualizm jest nie tylko powszechnie akceptowany, lecz
                        także prawnie usankcjonowany, łącznie z legalizacją związków jednopłciowych i
                        nadaniem im prawa do adopcji dzieci. A jednak skala problemów neurotycznych
                        wśród gejów wcale się nie zmniejszyła. Pim Fortuyn, lider prawicowej partii
                        holenderskiej zamordowany przez lewackiego ekologa, niedługo przed swoją
                        śmiercią wyznał, że homoseksualizm jest dla niego jak zniewolenie, a ceną za
                        ten wybór jest straszliwa samotność. A przecież znajdował się u szczytu
                        popularności i sławy. Także badania naukowców z amerykańskiego uniwersytetu
                        stanu Indiana wykazały, że o pomoc psychiatryczną lub psychologiczną prosiło
                        aż 60 proc. gejów, którzy sami twierdzili, że są „dobrze przystosowani
                        społecznie”. Holenderski psychiatra prof. Adrianus Dingeman de Groot dowodzi,
                        że homoseksualiści mają poczucie wrażliwości typowe dla neurotyków i są
                        bardziej rozchwiani emocjonalnie niż heteroseksualiści. Być może więc źródło
                        niepokojów znajduje się nie w otoczeniu, lecz we wnętrzu osoby?

                        Oferta dla nieszczęśliwych

                        Wielu homoseksualistów, którzy nie są w stanie pogodzić się ze swoją
                        orientacją, decyduje się na terapię. Zawsze jednak musi być to krok
                        dobrowolny. Terapia trwa kilka lat. Polega głównie, tak jak większość terapii
                        dla osób neurotycznych, na wglądzie we własną psychikę i na wewnętrznym
                        zmaganiu. Powodzenie zależy od motywacji danej osoby, jej wytrwałości i
                        szczerości wobec siebie. Ponieważ najsilniejsza jest motywacja religijna,
                        niektóre grupy terapeutyczne (jak np. EHAH założona w 1975 r. w Amsterdamie
                        przez Johana van der Sluisa) wprowadzają do praktyki psychologicznej elementy
                        formacji duchowej. Jak mówi van der Sluis, który sam przez wiele lat był
                        aktywnym gejem: – Nasza oferta jest skierowana do tych, którzy jako
                        homoseksualiści czują się nieszczęśliwi i niepogodzeni ze sobą. Nie chcemy
                        nikogo zmieniać na siłę, chcemy tylko pokazać homoseksualistom, że nie są
                        skazani na biologiczny determinizm, że istnieje dla ich sposobu życia
                        alternatywa, że istnieje dla nich nadzieja.

                        Gejowski styl życia wiąże się często z dużą rotacją partnerów. Przychylny
                        środowisku gejowskiemu Instytut Kinseya opublikował w roku 1978 głośny
                        raport, w którym połowa badanych homoseksualistów w USA przyznała się do
                        kontaktów z co najmniej 500 różnymi partnerami seksualnymi. Pracownik
                        amsterdamskiego ośrodka terapeutycznego Allard Buhre, niegdyś
                        homoseksualista, przyznaje, że tak duża zmienność partnerów wynika z ciągłego
                        niezaspokojenia i nienasyconej tęsknoty. Geje wpadają w ciąg nieustannych
                        poszukiwań, ponieważ drugi mężczyzna nigdy do końca nie jest w stanie dać
                        tego, co może dać kobieta – uważa van der Sluis, w którego ośrodku udaną
                        terapię przeszło kilkuset homoseksualistów.

                        Za mało ojca, za dużo matki

                        Nie ma żadnego dowodu naukowego na to, że homoseksualizm jest zjawiskiem
                        wrodzonym, dziedzicznym, uwarunkowanym genetycznie lub hormonalnie. Gdyby
                        homoseksualizm był wrodzony, wówczas bliźnięta jednojajowe, mające ten sam
                        genotyp, powinny mieć taką samą orientację: albo homo-, albo heteroseksualną.
                        Tymczasem z badań prof. J.D. Rainera wynika, że wiele bliźniąt jednojajowych
                        różni się między sobą orientacją płciową. Z kolei badania prof. W.H. Perloffa
                        wykluczyły wpływ hormonów na powstanie homoseksualizmu. Z drugiej strony nie
                        ma też dowodu odwrotnego – całkowicie wykluczającego biologiczny determinizm.


                        Istnieje natomiast wiele udokumentowanych przypadków pojawienia się
                        homoseksualizmu wskutek nabycia takich preferencji w procesie socjalizacji
                        (np. wśród chłopców wykorzystywanych seksualnie w dzieciństwie przez
                        starszych mężczyzn). Do takiego zdania przychylają się m.in. psychologowie
                        Karen Horney, Charles Socarides, Marcel Eck, a nawet seksuologowie
                        sympatyzujący z ruchem gejowskim, np. William Masters i Virginia Johnson,
                        którzy twierdzą, że źródłem homoseksualizmu są „nabyte preferencje”.

                        Holenderski profesor Gerard van den Aardweg, który prowadzi terapię
                        homoseksualistów od 1967 r., uważa pociąg seksualny do osób tej samej płci za
                        zaburzenie emocjonalne, rozwijające się już w dzieciństwie i w okresie
                        dojrzewania. W ciągu niemal 40 lat psycholog zdołał przeprowadzić udaną
                        terapię ponad 600 osób. Przy czym udaną terapię definiuje on jako osiągnięcie
                        trwałej dyspozycji do zawarcia stałego związku heteroseksualnego.

                        Głównym źródłem homoseksualizmu są, zdaniem van den Aardwega, nienormalne
                        relacje z matką, zwłaszcza zaś z ojcem. Najczęściej chłopiec jest albo zbyt
                        rozpieszczany przez matkę, albo niedoceniany przez ojca (często jedno i
                        drugie), co powoduje, że wpada w kompleks niższości na punkcie swojej
                        męskości. Podręcznikową wręcz ilustracją takiego przypadku jest casus
                        brytyjskiego reżysera zmarłego na AIDS Dereka Jarmana, który w dzieciństwie
                        był rozpieszczany przez nadopiekuńczą matkę, a zarazem ciągle bity i poniżany
                        przez ojca. Kanadyjski lekarz Irving Bieber, który zajmował się wieloma
                        homoseksualistami, stwierdził, że nie spotkał wśród nich ani jednego
                        przypadku normalnej relacji między synem a ojcem.

                        Nic więc dziwnego, że w krajach zachodnich terapie homoseksualistów cieszą
                        się coraz większą popularnością, choć wielu psychologów – także w Polsce –
                        uważa, że to niemożliwe (patrz ramka). W roku 1997 Amerykańskie
                        Stowarzyszenie Psychiatryczne opublikowało nawet oświadczenie, w którym
                        wezwało swoich członków do zaniechania terapii homoseksualistów jako
                        nieetycznej i nieskutecznej. Prof. van den Aardweg uważa decyzję ATP za
                        krzywdzącą wobec wielu homoseksualistów: – Gdybym się do niej zastosował –
                        mówi – nie pomógłbym wielu osobom, które z rozpaczy wyły do pustych ścian. Do
                        dziś utrzymuję kontakt z moimi byłymi pacjentami, spotykamy się, wielu z nich
                        ma żony i dzieci, to są ludzie zupełnie inni niż kiedyś. Cieszę się, że
                        pomogłem wielu z nich zbudować szczęśliwe życie.

                        Katarzyna Abramowicz, Amsterdam

                  • cefalc Supermoralność przedmówcy 11.01.07, 13:25
                    > "supermoralności" jest taki, że ona akceptuje tylko siebie. A każdy kto jest
                    > inny jest nie tylko gorszy. Według "supermoralności katolickiej" każdy kto jest
                    > inny zasługuje na potępienie.

                    i znalazleś sobie glupi powod zeby dopiec religii której nie znasz nawet w
                    najmniejszym stopniu

                    wg Twojej supermoralności akceptujesz tylko swoje poglądy
                    • rzywwy1 Miłuj bliźniego swego gdy rodzaju odmiennego! 11.01.07, 21:19
                      Ot co!
                  • cefalc Ideologia 11.01.07, 13:45
                    > W końcu jeśli chłopak wychowa się w spokojnym i kochającym otoczeniu, to wyjść
                    > mu to może tylko na dobre. A "instynkty zachowania gatunku" i tak pewnie się w
                    > nim obudzą, niezależnie od otoczenia. Bo te "instynkty" i poczucie własnej
                    > przynależności, w największym stopniu zależą od hormonów i biologii.

                    W dużym może i największym ale bliski 50% geny to predyspozycje a ich ujawnienie
                    sie w fenotypie zależy od środowiska - prawdopodobne że dziecko heteroseksualne
                    będzie mieć problemy z odnalezieniem się w rzeczywistości zaakceptowaniem swojej
                    płci oraz heteroseksualnej orientacji w każdym razie nie przyjdzie mu to łatwo
                    przynajmniej wg. mnie

                    Polecam książkę "Geny a charakter" Dean Hamer, Peter Copland podająca m.in.
                    niezbite dowody z jednej strony na niemożliwość zmiany genetycznej predyspozycji
                    płci, a z drugiej na środowiskowy wpływ na postrzeganie swej seksualności

                    dla zainteresowanych także genetyczne predyspozycje do uzależnień, starzenia się
                    , inteligencji, agresji, nadwagi, pesymizmu, optymizmu, chęci zmian itp

                    książka polecana przez współczesne autorytety w dziedzinie biologii i
                    psychiatrii Edwarda O. Wilsona (autor Socjobiologii), Petera Kramera oraz
                    Roberta Plomin

                    Jak widać zwolennicy i przeciwnicy wychowywania dzieci przez pary homoseksualne
                    trzaskają IDEOLOGIĄ jeśli chodzi o tolerancje wobec homoseksualizmu twierdzi się
                    że "płeć można zmienić mentalnie kilka razy" :D jeśli mówi się o wychowywaniu
                    dzieci to "płeć jest genetyczna i zmienić jej nie można"

                    jak zauważyłem w mediach lubią powoływać się na biologię szczególnie Ci co mieli
                    2 z bioli w LO a skończyli politologię :D

                    posłuchajcie czasem tych co mają trochę na ten temat do powiedzenia


                    > Generalnie-statystycznie mniejsza uczuciowość z jednej strony i lepsza
                    > problem chłopaka to nie będzie, najprawdopodobniej, że ma w domu dwie mamy.
                    > Największy problem będzie miał z różnego rodzaju "fobami", najpewniej z
                    > homofobami (choć sam będzie hetero). Bo to raczej nietolerancyjne otoczenie moż

                    a co sądzisz o określeniu katofoby ??
                    • nikodem123 Re: Ideologia 11.01.07, 23:10
                      cefalc napisał:

                      > > W końcu jeśli chłopak wychowa się w spokojnym i kochającym otoczeniu, to
                      > wyjść
                      > > mu to może tylko na dobre. A "instynkty zachowania gatunku" i tak pewnie
                      > się w
                      > > nim obudzą, niezależnie od otoczenia. Bo te "instynkty" i poczucie własne
                      > j
                      > > przynależności, w największym stopniu zależą od hormonów i biologii.
                      >
                      > W dużym może i największym ale bliski 50% geny to predyspozycje a ich
                      ujawnieni
                      > e
                      > sie w fenotypie zależy od środowiska - prawdopodobne że dziecko
                      heteroseksualne
                      > będzie mieć problemy z odnalezieniem się w rzeczywistości zaakceptowaniem
                      swoje
                      > j
                      > płci oraz heteroseksualnej orientacji w każdym razie nie przyjdzie mu to łatwo
                      > przynajmniej wg. mnie

                      Popełniasz bląd! Żyjąc w homofobicznym środowisku heteroseksualnym, zakładasz,
                      że środowisko homoseksualne jest heterofobiczne. I to jest ten błąd.
                  • pinnky Re: Dwóm mamom: P O W O D Z E N I A ! 20.01.07, 18:52
                    Fajnie ze taki artykuł w ogóle powstał. Zastanawiam się ostatnio nad swoją
                    przyszłością, nad tym jak będzie wyglądać moja rodzina. I trochę mnie to
                    przeraża. Od niedawna jestem w związku, szczęśliwa i zakochana. Kiedyś (za
                    jakieś 10-11 lat) też chciałabym mieć dzieci. I tu pojawia się problem, bo mój
                    związek traktuję bardzo poważnie, ale w kwestii zakładania rodziny byłby spory
                    problem, gdyż jest to związek homoseksualny. W takiej sytuacji posiadanie
                    dziecka musi być bardziej przemyślane niż w związkach heteroseksulanych. Mam
                    podobne obawy jak Maria i Zosia. Ale może rzeczywiście dziecko wychowane przez
                    dwie kobiety, które dostarczą mu tyle miłości ile potrzebuje będzie szczęśliwe?
                    Gdyby Polska nie była takim homofobicznym krajem moze wszyscy byliby
                    szczęśliwi? Bo jeśli tylko się chce można przekazać dziecku wartości, które nie
                    są zależne od tego kim są jego rodzice. Dziecko ma być owocem miłości, więc
                    jeśli miłość istnieje między dwoma kobietami to będą one na tyle silne żeby dać
                    dziecku to wszystko czego potrzebuje. Mam nadzieję że w przypadku rodziny Zosi
                    i Marii tak właśnie jest...
              • leszlong Dwóm mamom TAK 10.01.07, 20:40
                Gdzie tam jest napisane, że męska strona osobowości Jasia nie będzie akceptowana
                przez obie mamy? Jeszcze ten pewnik, że jak nie będzie męskiego wzorca to
                zostanie gejem. Bzdura. Czy gej to nie mężczyzna? Mężczyzna, więc jakim cudem
                jeśli nie będzie wiedział jak to jest być facetem, Jasio zostanie gejem czyli
                facetem??
                Dodatkowo ten wątek o macierzyństwie w twym poście. Jeśli kobieta hetero chce
                mieć panieńskie dziecko to jest OK i jej macierzyństwo jest OK (opiewane przez
                strażników moralności), ale wystarczy że kobieta jest les to wtedy to samo
                macierzyństwo staje się egoizmem. Moralność Kalego i Dulskiej naraz.
                Jeśli rodzina homo nie jest w stanie wychować dobrze dzieci to dlaczego rodzinie
                hetero nie odebrać możliwości wychowywania dzieci, skoro tyle jest dzieci źle
                wychowywanych, nieodpowiedzialnie przez rodziców hetero. Dlaczego? Bo tu są dwie
                lesbijki??
              • wiolenkaf Re: Dwum mamom NIE 11.01.07, 13:17
                `Naprawdę` należy pisać razem, mądralo.Kropka.
              • rfranczak że co? że jak? 11.01.07, 23:10
                Głupoty Marco piszesz,

                1) "żądza posiadania małej zabawki" - tak nazywasz instynkt macierzynski?
                2) "gardzą uczuciami ojca" - nie wiem gdzie w artykule znalazłeś jakąkolwiek
                wzmiankę o tym że ojciec czuje się wzgardzony, on akceptuje ten stan rzeczy
                3)"jako reprezentant płci w całości negowanej przez najbliższą mu osobę" -
                gdzie jest mowa o negacji mężczyzn przez lesbijki? to tylko brak
                zainteresowania seksualnego...
                4)"A jak w ogóle ma być szczęśliwym, jeśli akceptowana jest jedynie część jego
                istoty, ta żeńska" - tu mylisz się tak zupełnie, że aż brak mi słów ;D
                5)"Nie przejdzie, to zostanie gejem" - pozyjemy zobaczymy, tak samo nie wiem ja
                jak i Ty, wiec nie prorokuj... nawet jesli, to przeciez nic zlego
                6)"uciekanie od odpowiedzialności poprzez zmianę problemu na pozornie podobny" -
                to nie jest problem pozornie podobny, to drugie jest problemem ktorzy wszyscy
                akceptują, nie chcąc dać szansy miłości- to niesprawiedliwość
                7) "błagam, nie nazywajcie tego miłością do dzieci" - a kto nazywa? :|
                7) "To miłość samych siebie! Po prostu: zrobię sobie dziecko, żeby zaspokoić
                swoje potrzeby!" - nie widzę różnicy w porównaniu do heteroseksualistów


            • zibiczek Re: !!! Dwóm mamom TAK !!! bis 10.01.07, 20:02
              Ja też uważam, że to żadna patologia. Te dwie kobiety mają prawo do szczęścia
              takie samo jak każdy inny. Nie wydaje mi się też aby w tym przypadku Jaś wyrósł
              na skrzywionego człowieka - są rodziny hetero, które są bardziej niewychowacze
              niż Maria i Zosia.

              Poza tym ja nie miałbym nic przeciwko oddaniu spermy lesbijskiej parze.
              --
              tebowicz.blox.pl
              • weinraute Re: !!! Dwóm mamom TAK !!! bis 10.01.07, 23:55
                Dziekuje za ten tekst. Za cala historie. Podziwiam Was za odwage. Choc pewnie to
                nie odwaga, ale po prostu Milosc. A pewnie i jedno i drugie. Poczucie, ze sie w
                zyciu w koncu jest tam, gdzie sie chcialo byc. Sciskam.
          • keradk [...] 10.01.07, 01:09
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • myszous Re: !!! Dwum mamom TAK !!! bis 10.01.07, 02:27
            Absolutnie sie nie zgadzam. Ani rozbita rodzina nie jest lepsza od
            homoseksualnych rodzicow, ani odwrotnie. To zupelnie dwa rozne obrazy
            krzywdzenia tych dzieci. W takich sprawach nie mozna wybierac mniejszego zla,
            piszac ze 'lepsze to niż tamto'!!!
            • nesea Dylematy mamy 10.01.07, 03:09
              Alez homoseksualna juz mama staje przed dylematem!
              Zyc w zwiazku tradycyjnym, nieszczesliwa (dla dobra dzieci?)
              Samotnie wychowywac, w tajemnicy spotykac sie z inna samotna :/
              Świadomie budowac rodzine - tak inna ale kultywujaca praktycznie te same
              wartoscci.
        • wari Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 06:10

          Odpowiadasz na :
          keradk napisał:

          > to jest wyjatkowy egoizm - pozbawianie dziecka rodzicow obojga plci swiadomie
          z
          >
          > wlasnych pobudek. To trwale okaleczenie dziecka.

          Ale głupoty. Sam znam dziecko wychowywane w małym czeskim mieasteczku przez
          dwóch facetów, właściwie to już nie dziecko, tylko dorosły mężczyzna od
          niedawna żonaty. Jakoś mu się nic nie wypaczyło.
          Wypacza się w głowach raczej homofobom, którym się wydaje, ze tylko oni mają
          prawo do miłości i rodzicielstwa. Najgorsze co może zdarzyć się takiemu
          dziecku, to to, że będzie bardziej tolerancyjne dla innych. Ale w zaściankowej,
          za to pełnej agresji Polsce to grzech największy.

          We Francji ok. 100 tys. dzieci wychowuje się w rodzinach les/gej i nie ma
          tragedii. Ważna jest miłość jaką otaczane jest dziecko i to jest w opisywanym
          związku najpiękniejsze.
        • krzyje Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 09:02
          Skąd Ty wiesz co szkodzi dzieciakowi? Trwałe okaleczenie? Jakie masz podstawy by wysuwać tak daleko idące stwierdzenia? Sam się wychowałeś w takiej rodzinie, masz bliskich przyjaciół którzy się wychowali? Jeśli już boję się o Jasia to tego, że spotka się z takimi ludźmi jak Ty - bo wtedy mogże poczuć się nienormalnie, oceniany - a już nikt nie lubi jak się jego rodziców obrzuca błotem co niniejszym uczyniłeś/łaś.
      • rfranczak Re: Dwie mamy Jasia 11.01.07, 22:49
        ...pewnie poprzednie wpisy zostaly usuniete ze wzgledu na zawarta w nich
        obrazliwa tresc. Zob. ile agresji w wypowiedziach przeciwnikow - tzw. obroncow
        moralnosci. Nie wiedzac czemu bardziej ich martwi, wyimaginowane w tym
        przypadku, dobro dziecka, niz zlo tworzone przez rodziny, ktorym brak ciepla i
        milosci. Duzo gorzej byloby gdyby obie matki byly nieszczesliwe, w osobnych
        heteroseksualnych zwiazkach, powily i wychowaly kolejnych kipiących nienawiścią
        homofobów.
    • stachporaj Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 08.01.07, 13:01
      Chiodzi mi o te wszystkie pytania, ktrore sobie zadajecie dot. przyszlosci.
      Jesli Jasiek jest wychowywany w cieplym, rozumnym zwiazku - a na taki Wasz mi
      wyglada - to bedzie dzieckiem dostosowanym i szczesliwym. On sobie sam wybierze
      strategie wobec otoczenia. Przeciez starsi chlopcy na pewno maja to juz w malym
      palcu, a ich sytuacja jest dokladnie taka sama, jaka bedzie Jaska. Pewnie, ze
      bedzie spotykal na swej drodze takjich durni, jak ten powyzej, ale przeciez nie
      takich bedziecie zapraszac do swego domu.
      Wiem o czytm mowie, bo mam corke w tej samej sytuacji. A jesli sie okaze, ze
      jest Wam i dzieciom trudno radzic sobie z koltunstwem rodakow, mozecie wyjechac
      do jakiegos cywilizowanego kraju. Mowie wam!
      Bardzo ladny reportaz - to do autora. Dzieki.
      • kraq [...] 08.01.07, 17:29
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • mienszewik Re: Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 08.01.07, 17:33
          a ty sobie radzisz ze swoim zyciem ???
          Zajmij sie swoimi problemami a nie wchodzisz swoimi brudnymi buciorami w zycie
          innych osob.
          • swistak336 Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, etc. 09.01.07, 18:07
            Daleko odeszliśmy od prawdy. A prawda jest taka, że w gatunku homo sapiens dziecko rodzi się z jednaj kobiety, której komórka płciowa zostaje zapłodniona przez jeden plemnik pochodzący od jednego mężczyzny.

            Nie ma dwóch mam - nie jest tak, że jedna rodzi główkę, druga nóżki.

            Kiedyś, w co wątpię, będziemy potafili stworzyć wszelką formę życia, syntetyzując ją z atomów, lecz jeszcze nie dziś. Lecz jeśli zaprzeczymy fundamentom naszego gatunku, czy efekty naszych działań nie sprawią, że wyginiemy tak, jak setki gatunków, które wybiliśmy.

            Nie krzywdźmy naszych dzieci...
            • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 18:18
              "prawda jest taka, że w gatunku homo sapiens dzie
              > cko rodzi się z jednaj kobiety, której komórka płciowa zostaje zapłodniona prze
              > z jeden plemnik pochodzący od jednego mężczyzny."

              - no prawda - i co z tego?? co to ma do kwestii rodziny?

              przez takie myślenie w tym kraju nigdy nie upowszechnią się cywilizowane formy
              rodzin zastępczych i biedne dzieci z patologii będą po wsze czasy gniły w bidulach.
              • swistak336 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 18:47
                julk napisała:

                > "prawda jest taka, że w gatunku homo sapiens dzie
                > > cko rodzi się z jednaj kobiety, której komórka płciowa zostaje zapłodnion
                > a prze
                > > z jeden plemnik pochodzący od jednego mężczyzny."
                >
                > - no prawda - i co z tego?? co to ma do kwestii rodziny?
                >
                > przez takie myślenie w tym kraju nigdy nie upowszechnią się cywilizowane formy
                > rodzin zastępczych i biedne dzieci z patologii będą po wsze czasy gniły w bidul
                > ach.

                Rodzina ZASTĘPCZA to w założeniu najbardziej doskonała, spośród form zastępujących i naprawiających zupełny brak rodziny naturalnej (matki i ojca) lub zastępujących całkowicie dysfunkcyjną rodzinę naturalną.
                Tym niemniej nawet rodzina zastępcza jest tylko środkiem mającycm "leczyć" brak rodziny.

                Namiastką rodziny jest także dom dziecka - bardzo niedoskonałą namiastką.

                Czy lesbijski związek oparty na kłamstwie typu: "ta pani to twoja druga mama", "ten chłopiec to twój brat, chociaż nie jest twoim bratem" to rodzina? Wątpliwe. To jakaś namiastka, coś co jest "prawie" jak rodzina, a jak wiadomo "prawie" czyni wielką różnicę. Nawet arcybiskupi, którzy chcieli budować na kłamstwie upadli. Czy więc namiastka rodziny budowana na kłamstwie moze się utrzymać? Szansa jest, lecz minimalna.

                ps. A w czymże FAKT, że u ludzi dziecko rodzi się z jednej kobiety, poczęte z plemnika jednego mężczyzny ma przeszkadzać w tworzeniu rodzin zastępczych? Fakty biologiczne po prostu istnieją - dziecko nie ma dwóch matek/dwóch ojców. Może mieć matkę biologiczną i zastępczą, biologicznego ojca i zastępczego etc, ale nie może mieć DWÓCH biologicznych matek na raz, nie może też mieć biologicznego brata z innej kobiety.

                Dziecko - bohater z ww. artykułu to zauważyło, ty nie. Może dziecko miało umysł mniej spaczony ideologią pt: "wszystko wolno, wszystko normalne"
                • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 19:04
                  słuchaj, a gdyby ci matka wyznała (hipoteza), że twój ojciec, nie jest twoim
                  "prawdziwym" ojcem? co to by zmieniło? zacząłbyś nagle uważać "tego pana" za
                  kogoś obcego, chociaż cię wychował i był przez całe twoje życie kimś cholernie
                  bliskim i ważnym? stwierdziłbyś, ze całe twoje życie to "kłamstwo"?

                  chodzi mi o to, że biologia to jedno, ale międzyludzkie więzi są dużo bardziej
                  złożone i wcale nie jest tak, ze "normalne" powinno być tylko to, co wynika z
                  biologicznych uwarunkowań. no i stąd właśnie wniosek o rodzinach zastępczych:
                  dopóki ludzie będa myśleć na zasadzie takiego schematu (ideologicznego zresztą),
                  że tylko to dobre, co "naturalne", to nie będzie im przychodziło do głowy, żeby
                  wpuścić do rodziny dziecko, które miało pecha w życiu i nie ma własnej -
                  biologicznej. albo ma tylko dysfunkcyjną. podczas gdy można by zrobic dla
                  takiego człowieka cos dobrego i bardzo mu pomóc.

                  no ale tutaj to chodzi o cos troche innego: cały problem sie bierze z
                  heteronormatywności i homofobii po prostu - nie można miec dwóch matek, bo przez

                  stulecia nie było innej uprawomocnionej opcji rodziny niż heterycka i w
                  heteryckiej rodzinie zostały zdefiniowane (na długo przed odkryciem że plemnik,
                  komórka jajowa itp) terminy pokrewieństwa, którymi sie dzić posługujemy. no ale
                  idzie ku lepszemu na szczęcie :)
                  • swistak336 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:16
                    Gdy matka okłamuje, że mężczyzna jest ojcem dziecka, a w rzeczywistości jest nim kto inny, jest to równie złe, jak to, gdy kłamliwie wmawia, że dziecko ma dwie matki.
                    • a7721 Wysokie Obciachy !!! 09.01.07, 22:04
                      Promocja dewiacji, nienormalności - wręcz zwyrodnialstwa. W imię czego? Że to
                      takie oryginalne? Czy wszystko, co inne ma być uznane za tak atrakcyjne, aby
                      się tym zajmować i wbijać ludzom do głowy, żeby uznali taki wyhył moralny za
                      naturalną kolej rzeczy?

                      Dla mnie to tylko dowód degeneracji autora (autorki?) i braku odpowiedzialności
                      gazety, którą od dzisiaj przestaję kupować.
                      • fan.giertycha Re: Wysokie Obciachy !!! 09.01.07, 22:08
                        o prosze, jest pierwszy pozytywny efekt publikacji. nie kupuj tego scierwa
                        • mizma Re: Wysokie Obciachy !!! 10.01.07, 00:57
                          A ja myślę, że redaktorom GW niezależy na takich czytelnikach. Wolnoć Tomku w
                          swoim domku. Miłej lekturki "ND" i "Dziennika". Buziaki.
                    • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:10
                      no ale to nie jest odp. na moje pytanie...
                      eh, a liczyłam, że trochę empatii z ciebie wykrzeszę.
                      • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 23:50
                        smiesz mowic o empatii????? a co z empatia w stos do dziecka??? z tym ze w
                        wieku 20 lat t dziecko podetnie sobie zyly bo bedzie tak rozuebane
                        psychicznie???? mysl, to nie boli. no chyba ze masz mala glowke...(mala w
                        znaczeniu j.polskiego i wloskiego i hiszpanskiego)
                        • mizma Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:05
                          A skąd taka pewność, że sobie podetnie żyły?
                          Przy okazji mógłbyś sobie darować inwektywy w stosunku do jedynej sensownej
                          uczestniczki całej dyskusji. No i do tego jeszcze poliglota romanista - w dwóch
                          językach obcych również potrafi obrażać ludzi.
                          Uważam, że dziecko może mieć dwie mamy. Jedną biologiczną i jedną przybraną.
                          Sytuacja, chociaż niecodzienna, nie jest nienormalna. Nie nazwałbym tego
                          patologią. Bohaterki reportażu wykraczają poza przyjęty model rodzinny. Chyba
                          polskie społeczeństwo nie jest na to po prostu jeszcze gotowe.
                          • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:07
                            o jezu! dzięki, już zaczęłam dostawać depry :)
                          • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:15
                            nie pewnosc ale duzo wieksze prawdopodobienstwo niz w naturalnym zwiazku.

                            tobie tez brakuje empatii. wiesz co to takiego czy wydaje ci sie ze wiesz.
                            najbardziej mnie dziwia ludzie ktorzy mowia slepemu ze w sumie slepota to nic
                            takiego.

                            pozwol ze posluze sie parafraza: ojcze (...) ile cie trzeba cenic ten tylko sie
                            dowie kto cie nie mial
                            • mizma Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:22
                              Wiem, co to empatia. Wiem. Ty też nie masz jej za grosz. Gów..o Cię obchodzi,
                              że dwie babki kochają inaczej i już, bo tak mają, ale mimo wszystko obie bardzo
                              pragną mieć dziecko. Masz to gdzieś. Więc czy nie brakuje Ci empatii?
                              Przykro mi, że pochodzisz z rozbitej rodziny. Rozumiem Twój sprzeciw, ale też
                              musisz zrozumieć moje stanowisko!
                              • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:41
                                wyobraz sobie ze to ze czegos chesz nie znaczy ze musisz to dostac. szczegolnie
                                jesli masz to dostac kosztem czyjejs krzywdy. matka ktora cos takiego zrobi
                                swojemu dziecku z premedytacja jest egoistka.

                                ja doskonale rozumiem twoja sytuacje, wiem ze to jest cierpienie, ze nie mozna
                                miec dziecka. wiem ze to boli. wiem ze bedziesz dziecko kochac. ale wiedz ze
                                ono kiedys spojrzy ci w oczy i to co ujrzysz w tych oczach zlamie ci serce
                                • orcheystra Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:32
                                  matka - obie matki! - nie są w opisywanej sytuacji egoistkami. Robią to, do
                                  czego mają prawo! I dadzą swojemu dziecku więcej miłości niż niejeden tzw.
                                  normalny związek
                                • sumak.blyskawiczny Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 09:46
                                  >ale wiedz ze
                                  > ono kiedys spojrzy ci w oczy i to co ujrzysz w tych oczach zlamie ci serce

                                  Na ziemię padniesz i bezgłośny szloch wypełni Cię całą....
                                  Można tak długo Tylko po co?
                                  Ja wolałbym mieć nawet cztery kochające matki lesbijki, niż tradycyjnych
                                  rodziców dla których byłbym jedynie uciążliwym obowiązkiem. Wypełnianym solidnie
                                  lecz bez miłości.
                                • od_gorszego_boga Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 16.01.07, 14:01
                                  > wyobraz sobie ze to ze czegos chesz nie znaczy ze musisz to dostac.
                                  szczegolnie
                                  >
                                  > jesli masz to dostac kosztem czyjejs krzywdy. matka ktora cos takiego zrobi
                                  > swojemu dziecku z premedytacja jest egoistka.

                                  Jestem niepełnosprawna. Choroba jest przekazywana gnetycznie w mojej rodzinie.
                                  Trochę przeszkadza mnie i ludziom z którymi się kontaktuję, ale dzięki
                                  odrobinie dobrej woli moich współpracowników i klientów oraz wielkiej
                                  cierpliwości mojej rodziny i bliskich życie jest piękne. Cieszę się że żyję
                                  wśród tak miłych ludzi! Cieszę się że się urodziłam, choć wolałabym być zdrowa.
                                  Moja choroba sprawiła jednak, że mam wielką empatię, chęć pomagania innym,
                                  wielką cierpliwość. Mam jednak także skłonność do depresji. W mojej rodzinie
                                  wszyscy od pokoleń zadają sobie pytanie: "czy powinnam/powinienem mieć dzieci"?
                                  Sama zadawałam je sobie już jako 10-letni podlotek, i wtedy uważałam, że nie
                                  powinnam, dlatego że sama byłam nieszczęśliwa z powodu choroby. Wstydziłam się
                                  mojej niepełnosprawności. Rodzice nauczyli mnie ją ukrywać. Nauczyli mnie bać
                                  się, że ktoś zauważy i zrozumie, że jestem chora. Uważałam również że moi
                                  rodzice źle zrobili, powołując mnie na świat, ponieważ powołali mnie razem z
                                  nieodłącznym cierpieniem. Wstyd doszedł z biegiem lat. Dziś jest inaczej, bo
                                  zrozumiałam, że wśród tolerancyjnych, życzliwych ludzi życie jest wartościowe i
                                  piękne. Że nie muszę się wstydzić tego, że czegoś mam mniej niż inni. I moja
                                  choroba nie przeszkadza nam tak bardzo jak złośliwi, chamscy odszczepieńcy.
                                  Wyszłam za mąż, mam dziecko. Jest zdrowe.
                              • cefalc Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 11.01.07, 14:01
                                w rodzinie najwazniejsze jest dobro dziecka a nie pragnienia rodziców lub "rodziców"
                              • pejrastay Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 14.01.07, 21:21
                                Główną refleksją, która nasuwa mi się po przeczytaniu dotychczasowych komentarzy
                                jest to, że nawet osoby wyrażające swoją przychylność opisanym w artykule
                                kobietom, stosują bardzo niebezpieczną formę dyskursu. Niestety, ale należałoby
                                się zastanowić nad używaniem słowa "inność", które to jak zostało wspomniane
                                wcześniej, wyraża heteronormatywność całej, naszej struktury społecznej oraz
                                języka, którym się posługujemy. "dwie babki kochają inaczej ". Rozumiem dobre
                                intencje autorki, jednak tym stwierdzeniem dajesz pożywkę adwersarzom. Słowo
                                "inny" jest niestety nacechowane pejoratywnie. "Inny"=gorszy. I wcale nie jest
                                prawdą, że on musi Cię rozumieć, może Cię rozumieć, może Cię wysłuchać, jednak
                                wolność słowa i pluralizm poglądów, nawet tych skarjnych, to zakłada.
                            • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:24
                              każdy najbardziej chce tego, czego akurat nie ma, a ktoś kto to ma, to nie
                              docenia. jedni chcą dzieci, inni chcą ojca - co za życie :(

                              a mnie najbardziej dziwią tacy, co wmawiają szczęśliwemu ślepemu, że na pewno
                              jest nieszczęśliwy oraz tłumaczą mu, że jest nienormalny i powinien się zamknąć
                              w domu i nie wychodzić, gdyż "natura" niestety uczyniła go dewiantem.
                              • vee_ann Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:30
                                Myślę, że nie ma na świecie wielu rzeczy , które krzywdzą człowieka bardziej niż
                                brak akceptacji. Akceptacji bliskich przede wszystkim ale również akceptacji
                                społecznej. Dlatego największym problemem z jakim będzie musiała zmierzyć się a
                                rodzina będą inni ludzie. I to , że ci ludzie pochodzą z rozbitych rodzin nie
                                daje im prawa mścić się na innych.
                                • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:44
                                  a kto sie msci? nalezy po prostu dziecku cierpien oszczedzic.
                              • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:53
                                eee??? chyba nie zrozumialas mojego porownania - jesli jestes szczesliwym
                                slepcem to po co chcesz sie sztucznie leczyc?

                                bedac homoseksualista nie mozesz miec dzieci - wiec dlaczego sztucznie chcesz
                                je miec?

                                alez badz sobie homo ile chcesz, zycze ci najlepiej - tylko dzieci w to nie
                                mieszaj.
                                • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:57
                                  od razu mowie - slowo homo - skrot od homoseksualista - w moich ustach nie ma
                                  zabarwienia pejoratywnego - to czyste pojecie
                          • sol-talullah Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 18:55
                            Osobiscie popieram Zosie i Marie, chcialy meiec dziecko i je maja, jednak nasz
                            kraj nie jest jeszcze gotowy na przyjecie takich rodzin. Odradzalabym
                            mieszkanie w Polsce i rozwazyla przeprowadzenie do bardziej liberalnego kraju,
                            zanim dzieci w szkole /oraz ich rodzice/ i cala masa hetero-poprawnych madral
                            wyrzadzi Jasiowi krzywde psychiczna badz fizyczna.

                            Z jednym sie nie zgodze, chlopiec nie powinien mowic do Marii 'mamo' lecz
                            zwracac sie do niej po imieniu, tak, jak zwykly robic dzieci w odniesieniu do
                            kolejnego partnera matki.

                            Pozdrawiam serdecznie obie panie i zycze duzo dobrego.
                  • edyta4god Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:19
                    To dziecko akurat ma pecha bo przyszło na świat z woli dwóch kobiet z wypaczoną
                    orientacją seksualną i nieodpowiedzialnego dawcy spermy. Homoseksualizm zawsze
                    był i zawsze będzie dewiacją i nikt nigdy tego nie zmieni, podobnie jak nikt
                    nigdy nie zmieni prawa np.grawitacji. Ktoś może jedynie mieć opinię, że
                    przyciąganie ziemskie nie istnieje i próbować skakać z 10 piętra z fatalnym
                    skutkiem!
                    • superdziobak Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 11.01.07, 05:06
                      > Homoseksualizm zawsze był i zawsze będzie dewiacją
                      > i nikt nigdy tego nie zmieni, podobnie jak nikt
                      > nigdy nie zmieni prawa np.grawitacji.

                      Wg Słownika Języka Polskiego PWN (sjp.pwn.pl/):

                      dewiacja
                      1. «silne odchylenie od normy w zachowaniu, postępowaniu lub myśleniu»
                      2. «znaczne naruszenie równowagi jakiejś struktury lub systemu»
                      3. «zboczenie z kursu lub odchylenie od właściwego kierunku»
                      4. «odchylenie kątowe między południkiem magnetycznym a kierunkiem wskazywanym
                      przez igłę magnetyczną kompasu, wywołane przez duże masy metalu»

                      Rozumiem, że masz na myśli znaczenie 1. Tak więc dalej:

                      norma
                      1. «ustalona, ogólnie przyjęta zasada»
                      2. «ilość, miara, granica przewidziana jako wymagana lub obowiązująca w jakimś
                      zakresie»
                      3. «ilość pracy wyznaczona do wykonania w określonym czasie»
                      4. «pełny lub skrócony tytuł dzieła wypisany drobnym drukiem na dolnym
                      marginesie pierwszej kolumny każdego arkusza drukarskiego książki»

                      Rozumiem, że masz na myśli znaczenie 1.

                      Czyli homoseksualizm jest silnym odchyleniem w zachowaniu, postępowaniu lub
                      myśleniu od ustalonej, ogólnie przyjętej zasady.

                      No więc, w odróżnieniu od prawa grawitacji, można to zmienić. Należy tylko
                      zmienić ustaloną, ogólnie przyjętą zasadę, że kochać się i wychowywać dzieci
                      mogą tylko przedstawiciele różnych płci. Tak jak zmieniono ustaloną, ogólnie
                      przyjętą zasadę, że Ziemia jest płaska a chłopi mają pracować dla swojego pana.

                      Co było do udowodnienia... :)

                  • ned_pap Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:49
                    Idzie na pewno ku nowemu, ale na pewno nie lepszemu. Co najwyżej będą to
                    rodziny tak samo dobre, jak hetero. Ja uważam, że tak samo dobre nie będą. To,
                    co piszesz, o złożoności więzi międzyludzkich, to jest oczywiście szczera
                    prawda - przecież dzieci adoptowane są faktycznie dziećmi swoich przybranych
                    rodziców i braćmi i siostrami swego przybranego rodzeństwa. W jednym miejscu
                    popełniłeś natomiast kardynalny błąd - takie schematy nie są ideologiczne. W
                    żadnym wypadku. W sprawie rodziny i potomstwa kierują nami instynkty, ponieważ
                    jesteśmy do pewnego stopnia zwierzętami, i również mamy naturalną potrzebę
                    zachowania gatunku. Dlatego wiele osób wzdraga się przed adopcją, i za wszelką
                    cenę, latami starają się o dziecko poczęte przez nich samych. Dlatego pary
                    homoseksualne mają problem z nazewnictwem, i dlatego ich dzieci też mają z tym
                    problem. Zawsze był, jest i będzie ojciec i matka, tak jak miliony lat temu
                    samiec zaczął zapładniać, a samica rodzić.

                    Tym się jednak od zwierząt różnimy, że potrafimy nasze instynkty do pewnego
                    stopnia kontrolować. Dlatego są na świecie tak wspaniali ludzie, jak sąsiedzi
                    moich Rodziców, którzy oprócz dwójki urodzonych przez siebie, wychowują czwórkę
                    dzieci, które miały wcześniej mniej odpowiedzialnych rodziców. Dlatego istnieją
                    rodziny, pewnie również wspaniałe i kochające się, gdzie rodzice są tej samej
                    płci. Ale - swoje wątpliwości przedstawiłem już w poprzednim paragrafie.
                    Uważam, że środowiska gejów i lesbijek we własnym interesie powinny zainicjować
                    badania nad wpływem wychowania w rodzinie, gdzie rodzice są homo, na stan
                    psychiki dzieci. Bo jakiś wpływ sytuacja niewątpliwie odbiegająca od normy ma.
                    Nie chcę być tutaj źle zrozumiany - to, że rodzina czy związek odbiega o normy,
                    nie znaczy, że uważam ją za gorszą - kiedyś nienormalne było wychowywanie
                    dzieci samotnie. Wątpliwości są powodowane przez niewiedzę, ponieważ kazdy
                    opiera swój sąd na stanie własnej wiedzy, bądź - przy jej braku - na
                    wyobrażeniach i własnym światopoglądzie. Ja z tego powodu jestem przeciwny
                    zezwoleniu parom homoseksualnym na adopcję dzieci. Czy na razie - czas pokaże.
                    Widać zresztą, że zakazy sobie, a życie sobie.
                    • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:34
                      ned_pap napisał:

                      Dlatego pary
                      > homoseksualne mają problem z nazewnictwem, i dlatego ich dzieci też mają z
                      tym
                      > problem. Zawsze był, jest i będzie ojciec i matka, tak jak miliony lat temu
                      > samiec zaczął zapładniać, a samica rodzić.

                      Z powodu biologii homoseksualiści mają problem z nazewnictwem ? Przeczytaj sam
                      siebie bo piszesz farmazony straszne. Mają problemy z nazewnictwem, ale z
                      powodów kulturowych (=polski zaścianek mentalny), a nie biologicznych.

                      W sprawie rodziny i potomstwa kierują nami instynkty, ponieważ
                      > jesteśmy do pewnego stopnia zwierzętami, i również mamy naturalną potrzebę
                      > zachowania gatunku.

                      No i z tego wcale nie wynika, że dzieci nie mogą wychowywac się w także
                      rodzinach homo/les. Wynika z tego wręcz, że homo tez mają potrzebę przekazania
                      swoich genów. Nie ma powodu, aby zabraniać tego dwóm kobietom. W sensie czytso
                      biologicznym nie będą to dwie matki (no chyba, że w przyszłości będzie się to
                      robiło), ale w sensie społecznym jest to rodzina jak każda inna. Więzi
                      emocjonalne u człowieka często sa ważniejsze od biologicznych.

                      > Uważam, że środowiska gejów i lesbijek we własnym interesie powinny
                      zainicjować
                      >
                      > badania nad wpływem wychowania w rodzinie, gdzie rodzice są homo, na stan
                      > psychiki dzieci.

                      Takie badania były robione w kilku krajach, szczególnie tam, gdzie jest większa
                      tolerancja webec gej/les, ostatnio, kilka lat temu kilka projektów było na
                      którymś uniwersytecie na południu Hiszpanii (sorry, teraz nie pamiętam, ale
                      chyba w Sevilli), bowiem Hiszpanie zanim wprowadzili prawo do małżeńśtw
                      homoseksualnych z adopcją włącznie, chcieli miec to przebadane. Także w USA,
                      Szwecji i pewnie jeszcze w innych krajach takie badania były i są robione. Z
                      tego co wiem, takie dzieci nie wykazują jakiś odmienności (jedyną o jakiej
                      czytałem to większa tolerancja wobec innych). Jedyne niebezpieczeństwa wynikają
                      nie z relacji wewnątrz takich rodzin, ale w relacji dziecko z rodziny homo a
                      otoczenie. Im bardziej nietolerancyjne otoczenie, tym większe ryzyko, że
                      dziecko może czuć dyskomfort. Dlatego podzielam obawy bohaterek reportazu co do
                      przyszłości dzieci w tak pełnej bezinteresownej agresji i kołtuństwa Polsce.
                      Ale zawsze ktoś jest pierwszy.
                      Życze im wytrwałości i podziwiam !
                  • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 23:47
                    nie mieszaj biologii z ideologia - biologia jest nauka scisla. KROPKA! tak samo
                    jak czarne jest czarne!

                    a gdyby mi matka powiedziala ze ojcien nie jest moim ojcem to wciaz bylbym
                    wychowany przez wzorzec meski w jakiejs czesci. a dwie kobiety nie zastapia
                    ojca nawet gdyby jedna wygladala jak facet. Biologia nas inaczej uksztaltowala,
                    mamy inne hormony i inne pragnienia, inne role Biologine (nie tylko kulturowe!)

                    inna sprawa gdy ktos sie wychowuje bez ojca lub matki bo ten odszedl(a) badz
                    umarl(a). to jest czynnik losowy, a nie egoistyczne zmuszanie dziecka do
                    wychowania przez 2 kobiety lub 2 mezczyzn. to nie ma nic wspolnego z homofobia.
                    Ja nie mam absolutnie nic przeciwko homoseksualistom, trudno jednak mowic o
                    dyskryminacji i wolnosci gdy ta narusza wolnosc kogos innego. DZIECKO NIE MOZE
                    WYBRAC. i egoizmem jest wybierac za dziecko. skrajnym egoizmem.

                    slowo heterycka to yba sam popelnilas(es)
                    • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 00:16
                      owszem, biologia jest nauką ścisłą, ale jej kulturowa interpretacja (czyli normy
                      społeczne) - już nie. najlepszy dowód to kłótnie na tym forum: nie możemy się
                      dogadać co do definicji słowa "matka", "rodzina" itd. (no bo chyba zgodzisz sie,
                      że spór o to, czy można miec dwie matki sprowadza się do definicji tejże) a
                      dlaczego? bo są ideologizowane jak nie na modłę religijną, to "naturalistyczną".

                      znów nie odpowiadasz na pytanie, bo chodziło mi o to, w jakim stopniu takie
                      wyznanie zmieniło by twój stosunek/twoje uczucia do tego ojca-nie-ojca.

                      dwie kobiety nie zastąpią ojca, bo wogle nie będą miały takiego zamiaru ;)

                      gdy ojciec (albo matka - wszystko jedno) umarł to to jest faktycznie czynnik
                      losowy. ale jeśli odszedł to już już nie jest losowy. w takim układzie - jak
                      wynika z tego, co piszesz - należy uznać kogoś takiego za skrajnego egoistę. bo
                      zdecydował sie na dziecko a nie przewidział, że nie będzie w stanie wywiązać sie
                      z roli rodzica. tylko ze tego nikt nie przewidzi, bo naprawde wątpię, zeby
                      ludzie na potęgę rodzili te dzieci z założeniem ze je skrzywdzą - i to dotyczy
                      tak samo dwóch lesek, jak wszystkich rozbitych małżeństw itp, itd. każdy z
                      założenia "narusza wolność" swojego dziecka, o czym informuje nas mądrość
                      ludowa: rodziców sie nie wybiera...

                      owszem, to jest homofobia i to czystej wody, dlatego ze jeśli para homoseksualna
                      (dorośli ludzie!!) chce mieć dziecko to żeby uzyskać akceptacje bliźnich, musi
                      spełniać dodatkowe kryteria - więc nie ma równego statusu. nikt jakoś nie wpada
                      na pomysł, zeby sie zastanawiać, czy pary hetero mają dostateczne "kwalifikacje"
                      żeby mieć dzieci.
                      wogle wypowiadanie sie w tonie "tobie wolno mieć dziecko, a tobie nie" to jest
                      szczyt chamstwa.

                      tak, napisałam heretycka - a bo co? ;)
                      • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 00:39
                        >jeśli odszedł to już już nie jest losowy. w takim układzie - jak
                        > wynika z tego, co piszesz - należy uznać kogoś takiego za skrajnego egoistę.
                        bo zdecydował sie na dziecko a nie przewidział, że nie będzie w stanie wywiązać
                        sie z roli rodzica

                        racja taki ojciec jest egoista

                        a atura bedzie natura cokolwiek o niej powiesz i facet nie urodzi dziecka,
                        podobnie jak niezapoldniona kobieta.

                        roznca miedzy nami jest taka ze ty myslisz tylko o kobiecie a ja tez o
                        dziecku.

                        mowisz ze dzieci nie rodza dzieci z mysla ze je skrzywdza. otoz dwie kobiety
                        skrzywdza je napewno. psychicznie. tylko ze to wyjdzie za 20 lat. tu nie chodzi
                        o kwalifikacje - wierze ze te kobiety je maja. one to zrobia nieswiadomie. ale
                        one o tym nie mysla bo sa egoistkami. one chca dziecko i tyyle.

                        >wogle wypowiadanie sie w tonie "tobie wolno mieć dziecko, a tobie nie" to jest
                        > szczyt chamstwa

                        wibratorem nie zrobi sie dziecka. jako liberal wierze w prawa nalezne z natury.
                        nie interesuja mnie fanaberie spoleczne. chroni sie dzieci a nie rodzicow.
                        rodzice na ogol sa dorosli i powinni znac slowo odpowiedzialnosc. niestety w
                        lewicowych pogladach nie wystepuje slowo odpowiedzialnosc
                        • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:01
                          >otoz dwie kobiety
                          > skrzywdza je napewno. psychicznie

                          - przed chwilą pisałeś, że nie wiadomo, czy to szkodzi na psychikę, czy nie, bo
                          nie ma badań. to skąd ta pewność?

                          może cos w tym jest, że myślę tylko o kobiecie, bo uważam, że kiedy ludzie -
                          obojętne już jacy - decydują sie na dziecko, to nie moga nigdy mieć pewności, że
                          go w jakiś sposób nie skrzywdzą. po prostu. wszystko co można w tej sytuacji
                          zrobic, to mieć dobre checi i sie starać. i to nie jest powód, żeby nie mieć
                          dzieci - tak uważam.

                          • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:36
                            nic nie pisalem o badaniach to kto inny byl.

                            rodzice sa najblizszymi osobami dziecka. w pierwszych latach zycia najczesciej
                            jedynymi jakie zna. w tych pierwszysch latach ksztaltuja sie same fundamenty
                            przyszego zycia i osobowosci. czlowiek wystepuje w dwu plciach - mezczyzny i
                            kobiety. te dwie plcie maja rowny wplyw na rozwoj czlowieka i sa rowne wobec
                            prawa - gleboko w to wierze. mezczyzna i kobieta maja role okreslone przez
                            swoje DNA - kobieta i mezczyzna wychowali by dziecko tez w zupelnym oderwaniu
                            od kultury. akulturacja jest pozniej. kobieta jest predysponowana do swojej
                            roli matki przez swoje cialo i hormony, ktore mniej lub bardziej wplywaja na
                            jej zachowanie. podobnie z mezczyzna. aby byc czlowiekiem potrzebujemy wzorca
                            meskiego i wzorca zenskiego. bo inaczej predzej czy pozniej poczujemy ziejaca
                            dziure w duszy naszej, w naszym calym istnieniu. nie twierdze ze wszyscy. moze
                            faktycznie przesadzilem z tym ze wszyscy - w koncu niektorzy maja IQ 30 i nie
                            zdaja sobie sprawy z wlasnego istnienia. rowniez dla ludzi niedorozwinietych
                            psychicznie bedzie bez roznicy czy ma 2 ojcow czy 2 matki czy tez koza ich
                            wychowala.

                            ja wierze ze mozna kochac swoje dziecko ale i tak go krzywdzic brakiem drugiego
                            rodzica (w sensie wzorca jednej z plci). czasem to nieuniknione. ale nie mozemy
                            na to pozwalac i uwazac ze jest ok. tak samo nie mozna pozwolic na dwie matki i
                            dwuch ojcow
                            • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:50
                              keradk napisał:
                              > swoje DNA - kobieta i mezczyzna wychowali by dziecko tez w zupelnym oderwaniu
                              > od kultury. akulturacja jest pozniej

                              A ja myślę, że niekoniecznie. Samce naczelnych zostawiają raczej matki z
                              potomstwem i zwykle nie przejmują się specjalnie losem tegoż potomstwa. U wielu
                              gatunków samice wychowują także nie swoje potomstwo. Zdarzają się tez tzw.
                              żłobki. Nie ma jednego modelu w świecie zwierząt i ludzi także. W końcu były i
                              są społeczeństwa gdzie model 1+1 nie jest stosowany.
                              W biologii nie znajdziesz sprzymierzeńca do swoich tez. tutaj jest tak ogromna
                              rozmaitość rodzin zastępczych, półzastępczych itd. itd..
                              To wyłącznie kwestia kulturowa.
                        • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:44
                          otoz dwie kobiety
                          > skrzywdza je napewno. psychicznie. tylko ze to wyjdzie za 20 lat. tu nie
                          chodzi
                          >
                          > o kwalifikacje - wierze ze te kobiety je maja. one to zrobia nieswiadomie.
                          ale
                          > one o tym nie mysla bo sa egoistkami

                          Nie wiem na czym opierasz opinię, że skrzywdzą je na pewno i że wyjdzie to za
                          20 lat. Myślę, ze jeśli ktoś je skrzywdzi to na pewno nie one ale tacy ludzie
                          jak Ty.

                          Czyli jak para hetero chce mieć dziecko to jest biologia, ale jak para lesbijek
                          chce mieć dziecko to są egoistkami.
                          Wybierasz argumenty z biologii lub kulturowe zaleznie które pasują Ci do z góry
                          założonej tezy, właściwie to są pseudo argumenty, bo o biologii nie masz
                          pojęcia (gdybyś miał, to bys się na nią nie powoływał, bo pełna jest przykładów
                          rodzin zastępczych i innych skomplikowanych układów rodzinnych).
                      • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 00:41
                        > znów nie odpowiadasz na pytanie, bo chodziło mi o to, w jakim stopniu takie
                        > wyznanie zmieniło by twój stosunek/twoje uczucia do tego ojca-nie-ojca.
                        >

                        na pewno byloby to krzywda dla mnie, poczulbym sie oszukany i bym cierpial. ale
                        bardziej bym cierpial jako dziecko dwu kobiet. mialbym ze soba jeszcze wieksze
                        problemy niz mam teraz, jako dziecko jednej kobiety.
                      • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:17
                        > dwie kobiety nie zastąpią ojca, bo wogle nie będą miały takiego zamiaru ;)

                        czyli swiadomy egoizm i okrucienstwo
                  • 1410_tenrok ty to sprowadzasz do homofobii - a problem jest zu 11.01.07, 00:40
                    pełnie inny. Jestem za małzenstwami gejów i lesbijek, jestem przeciw
                    powierzaniu im dzieci. Wychowywanie dzieci to odpowidzialność, a nie zabawa w
                    kotka i myszkę. Ty chcesz miec dziecko ze swoją partnerką, a wychowanie znasz
                    od strony twoich rodziców. Nie da sie tego porównac - nie da sie zjesc obiadu
                    przez szybę, albo poleciec na koniec swiata samoletem oglądanym na plakacie.
                    Wszystko ma swoją konkretność. O tej konkretności i jej wpływie na małego
                    człowieka należy gadać. NA CHŁODNO I BEZ EMOCJI.
                    Jest zbyt wiele dowodów na to, że powierzanie dzieci związkom jednopłciowym
                    jest wielkim błędem.
                • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:16
                  swistak336 napisał:
                  biologiczne po prostu istnieją - dziecko nie ma dwóch matek/dwóch ojców. Może
                  > mieć matkę biologiczną i zastępczą, biologicznego ojca i zastępczego etc, ale
                  n
                  > ie może mieć DWÓCH biologicznych matek na raz, nie może też mieć
                  biologicznego
                  > brata z innej kobiety.

                  Tylko, że to nie ma kompletnie żadnego znaczenia ! Nie próbuj podpierać się
                  biologią, bo tutaj argumentów nie znajdziesz. Przroda pełna jest gatunków,
                  gdzie potomstwo wychowywane jest w najptrzeróżniejszych układach i gdzie para
                  biologicznych rodziców niekoniecznie uczestniczy w ich wychowie.
                  Najważniejsza jest troska i miłość do dzieci oraz danie im poczucia
                  bezpieczeństwa.
              • edyta4god Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:08
                A czy to nie jest patologia kiedy dziecku narzuca się homosokseualizm,moim
                zdaniem taki styl życia to wybór a tylko ludzie dorośli mają prawo do wyboru,
                nie powinno się w to mieszać dzieci a tym bardziej, a tym bardziej czynić z
                tego powodu,dla którego dziecko to ma zaistnieć.
                • ned_pap Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:01
                  Jeżeli taki "styl życia" byłby wyborem, to nie byłoby homoseksualistów w ogóle -
                  bo wszyscy przecież wychowali się w normalnych rodzinach.
                  • edyta4god Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:09
                    Podziwiam Twój optymizm ned_pap.
                    • ned_pap Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:40
                      edyta4god napisała:

                      > Podziwiam Twój optymizm ned_pap.

                      To nie optymizm, to świadomość dwóch rzeczy. Po pierwsze - pewne zmiany są
                      nieuchronne, i zamiast z nimi walczyć, lepiej poznać zjawisko, po to, by móc
                      przeciwdziałać ich negatywnym skutkom. Po drugie - nikt nie jest alfą i omegą,
                      a skutki wypowiadania kategorycznych sądów widać prawie codziennie, choćby w
                      telewizorze.
                • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:18
                  o jezu no nie mogę!!! to dlaczego heteroseksualiści narzucają swój
                  heteroseksualizm swojemu potomstwu?! bezprawie i gwałt...
                  • kraq Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 23:00
                    wam homosiom bije jak widac na glowe konkretnie. rzeczywiscie normalna rodzina
                    bez dewiacji homoseksualnych, to narzucanie heteroseksualizmu. ciekawe......
                    • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 23:22
                      to była ironia, człowieku...

                      chociaż nie do końca: "nam homosiom" chodzi tylko o to, żebyście wy - heterosie
                      - pojęli, że nie ma żadnej racji, dla ktorej to wy macie prawo definiować co
                      jest "normalne", a co nie w demokratycznym kraju.
                      • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:00
                        tak samo nie mamy prawa mowic ze wiatrak jest wiatrakiem. ty na prawde masz w
                        dupie dziecko, myslisz tylko o sobie
                        • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:04
                          nie, ja naprawdę nie widzę powodów, dla których trzeba zakładać, że to dziecko
                          będzie nieszczęsliwe - wyobraź sobie (chyba ze banda homofobów zamorduje mu
                          którąś z matek, albo obie w trosce rzekomej o jego dobro....)
                          • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:18
                            a ja te powody przezywam. i o dziwo rozumieja to wylacznie ludzie ktorzy nie
                            mieli jednego z rodzicow.
                            • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:29
                              ej, schodzisz z tematu: dzieciak o którym mowa ma jak narazie oboje rodziców...
                              a nawet ciut więcej ;)

                              a ja przeżywam homofobię i też tego za kij nie chcesz zrozumieć :/
                              • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:48
                                nie ma ojca, wiec nie ma oboje.

                                przykro mi ze przezywasz homofobie, ale moje stanowisko nie jest wyrazem
                                homofobii. napisalem przed chwila wyzej duzo na ten temat.

                                z homoseksualizmu po prostu nie da sie urodzic dziecka - jak pisalem dwie
                                poruszajace sie rytmicznie piski chocby nie wiem jak atrakcyjnie wygladaly to
                                dziecka nie zrobia.
                                • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 02:00
                                  chyba ze mają termosik ;)

                                  dobranoc.
                                  • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 02:07
                                    no wlasnie.
                                    ech, zycie...
                                    dobranoc.
                                • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:54

                                  keradk napisał:

                                  > nie ma ojca, wiec nie ma oboje.
                                  >
                                  > przykro mi ze przezywasz homofobie, ale moje stanowisko nie jest wyrazem
                                  > homofobii. napisalem przed chwila wyzej duzo na ten temat.
                                  >
                                  > z homoseksualizmu po prostu nie da sie urodzic dziecka - jak pisalem dwie
                                  > poruszajace sie rytmicznie piski chocby nie wiem jak atrakcyjnie wygladaly to
                                  > dziecka nie zrobia.

                                  Ale podobnie jak w przyrodzie na którą tak lubisz się powoływać, potomstwo
                                  zrobione przez jedną hetero parkę może być wychowywane przez inne osobniki. Nie
                                  jest to zjawisko specjalnie rzadkie, a bywają gatunki, gdzie jest wręcz typowe
                                  (częśc osobników rezygnuje z rozrodu, aby wychowywac potomstwo innych).
                                  • jackiesawicka Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 15:55
                                    Podaj w takim razie przykład gatunku w którym do rozrodu przystepują osobniki
                                    homoseksualne.
                          • kraq Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:31
                            nie no zupelnie nie ma zadnych powodow dla ktorych mozna by tak sadzic. matki
                            niezrownowazone emocjonalnie, majace problem ze zdefiniowaniem siebie w tym
                            zwiazku plus zdefiniowanie roli ojca/nie ojca, to zupelnie zaden powod do
                            zmartwien. dwie matki to normalka a dziecko sie robi przy pomocy termosa tez
                            normalka, zmuszanie dziecka to wolanie mamo do dwoch babek naraz, to tez
                            normalka. ojciec dzieciaka moze ogladac 2 razy na miesiac tez normalka. w koncu
                            taki deal, normalny zreszta. super, dac pederastom dzieci, bo to normalne. hura!
                            rotfl
                      • viking2 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 03:52
                        julk napisała:

                        > to była ironia, człowieku...
                        >
                        > chociaż nie do końca: "nam homosiom" chodzi tylko o to, żebyście wy - heterosie
                        > - pojęli, że nie ma żadnej racji, dla ktorej to wy macie prawo definiować co
                        > jest "normalne", a co nie w demokratycznym kraju.

                        Julk, ale to nie my "definiujemy" co jest normalne, przynajmniej w sferze
                        rodzenia dzieci - natura to zdefiniowala w taki akurat sposob (samiec plus
                        samica itd.). Oczywiscie, ze mozesz uzyc argumentu, iz niekoniecznie, bo dzieki
                        postepom w nauce i medycynie obecnie wystarczy juz tylko samica i probowka, ale
                        caly czas pozostaje pewien drobiazg, mianowicie zawartosc tej probowki. Ostatnim
                        razem kiedy sprawdzalem, to ona nie rosla na drzewie...

                        Pozwol, ze wroce jeszcze do Twojego wczesniejszego pytania na temat matki
                        wyznajacej synowi/corce, ze ich ojciec nie jest ich biologicznym protoplasta.
                        Uczynmy najpierw zalozenie, ze cala ta hipotetyczna rodzina nie jest jednym
                        klebkiem patologii i kochajacy tatus nie katuje dzieci, nawalony jak stodola po
                        zniwach, ani tez nie wysyla ich pod grozba bicia i glodu na dworzec, by uzebraly
                        dla niego na wodke.
                        Niemniej, w normalnej rodzinie, gdzie ojciec troszczy sie o wychowanie dzieci i
                        bierze czynny udzial w ich zyciu, i tak bedzie kilka aspektow: Po pierwsze,
                        kiedy - w jakim wieku - dziecko mialoby uslyszec takie wyznanie? W dziecinstwie,
                        jako 4 czy 5-latek? W wieku dojrzewania, powiedzmy 14 czy 15 lat? Czy juz jako
                        calkiem dorosly czlowiek? W kazdym z tych przypadkow implikacje beda rozne. Dla
                        dziecka takie wyznanie moze byc wstrzasem na jego wlasnej plaszczyznie: to "obcy
                        pan", ktory "nie bedzie mnie kochal", albo "sobie pojdzie". Nastolatek
                        prawdopodobnie zareaguje buntem - "wszyscy klamia", starzy to beznadziejni
                        hipokryci, "nie jestem nikomu potrzebny(a)" i najlepiej bedzie uciec z domu -
                        nie darmo wiek dojrzewania jest czesto nazywany "trudnym". A dorosly czlowiek ma
                        bardzo dobre szanse spojrzenia na to w sposob o wiele bardziej racjonalny: znasz
                        takie stare powiedzenie "nie ta matka, co urodzi, ale ta, co wychowa"? Otoz, to
                        moze sie dokladnie tak samo dobrze odnosic do ojca...
                        Pomijam oczywiscie sprawe reakcji dzieci adoptowanych - wiekszosc z nich
                        wczesniej czy pozniej dowiaduje sie, ze matka i ojciec nie sa ich biologicznymi
                        rodzicami, ale tez wiekszosc rodzicow zastepczych wybiera odpowiedni moment i
                        okolicznosci takiego wyznania.
                        • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:59

                          viking2 napisał:

                          > Julk, ale to nie my "definiujemy" co jest normalne, przynajmniej w sferze
                          > rodzenia dzieci - natura to zdefiniowala w taki akurat sposob (samiec plus
                          > samica itd.).

                          Do zapłodnienia i urodzenia tak, ale do wychowania nie, co potwierdzają tysiace
                          przykładów z biologii. To czy dzieci są wychowywane przez rodziców, samą matkę,
                          w tzw. żłobkach (dzieci róznych matek pod opieką jednej samicy), w rodzinach
                          zastępczych itd. to już zupełnie inna sprawa. Biologia w żadnym wypadku nie
                          narzuca modelu kobieta i mężczyzna w wychowaniu dzieci. To narzuca co najwyżej
                          model kulturowy, obyczajowy.
                          • viking2 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 11.01.07, 03:32
                            wari napisał:
                            > Do zapłodnienia i urodzenia tak, ale do wychowania nie, co potwierdzają tysiace
                            > przykładów z biologii. To czy dzieci są wychowywane przez rodziców, samą matkę,
                            > w tzw. żłobkach (dzieci róznych matek pod opieką jednej samicy), w rodzinach
                            > zastępczych itd. to już zupełnie inna sprawa. Biologia w żadnym wypadku nie
                            > narzuca modelu kobieta i mężczyzna w wychowaniu dzieci. To narzuca co najwyżej
                            > model kulturowy, obyczajowy.

                            Nie calkiem sie z tym zgadzam, z paru powodow: po pierwsze, zlobek jest miejscem
                            tymczasowej opieki nad dzieckiem, ktorego matka jest np. zajeta obowiazkami
                            zawodowymi - mowiac wprost, jest to cos w rodzaju "przechowalni" - a nie
                            miejscem wychowywania dziecka. Naturalnie, ze obcowanie z grupa innych dzieci w
                            podobnym wieku pozwala maluchowi przezwyciezyc naturalna niesmialosc czy
                            podswiadoma nieufnosc w stosunku do obcych i oswaja go z konceptem przebywania w
                            grupie, w jakiejs spolecznosci, ale wychowywanie w domu przez rodzicow pozostaje
                            podstawa ksztaltowania psychiki, charakteru i osobowosci.
                            Po drugie, moze i uklad kobieta-mezczyzna-dzieci jest modelem
                            kulturowo-obyczajowym, ale gdzie bys nie spojrzal, w ktorakolwiek kulture -
                            niech to bedzie cywilizacja europejska, niech to beda Hindusi, niech to bedzie
                            bliskowschodni islam, czy buddyjska Japonia badz Chiny - wszedzie slowo
                            "rodzina" wywoluje natychmiastowe skojarzenie stadla dwojga doroslych odmiennej
                            plci (matka i ojciec) i jakiejs liczby dzieci (tuzin w Egipcie, jedno w Chinach
                            - bo tyle urzedowo wolno, dwoje czy troje w Argentynie itd).
                            Taki model jest zakorzeniony we wszystkich kulturach i obyczajowosciach do tego
                            stopnia, ze jesli mowa o np. samotnej matce, albo o parze rodzicow adopcyjnych,
                            nadajemy tej "rodzinie" dodatkowe kwalifikatory (rozbita, zastepcza, osierocona
                            itd). Wydawaloby sie, ze naturalne jest wiec zadac pytanie, czy to zle, ze tak
                            jest? Koncept rodziny - kobiety, mezczyzny i ich dzieci - powstal juz dosc dawno
                            temu i powstal samorzutnie: nie byl zadekretowany przez rzady ani wprowadzony
                            przepisami. Na odwrot, najpierw istnial koncept rodziny, a dopiero potem, w
                            miare cywilizacji spoleczenstw, wprowadzano przepisy urzedowo chroniace taki
                            akurat model. Teoria, ze ludzkosc od tysiacleci trwa w jednym, nieprzerwanym i
                            ogromnym bledzie jakos nie wzbudza mojego glebokiego zrozumienia.
                            Oczywiscie koncept rodziny poddany jest ostanio probie czasu, bo wspolczesni
                            "oswieceni" glosza, ze rodzina moze takze byc "malzenstwo" dwoch lesbijek albo
                            dwoch gejow. To tak na razie, na dzisiaj, bo nie wiemy, jak ta teoria bedzie
                            ewoluowac w przyszlosci. Moze za lat 20 czy 50 "malzenstwem" bedzie takze i
                            zwiazek np. pomiedzy kobieta a papuga, albo cos w tym rodzaju.
                            Osobiscie nie jestem specjalnie przejety faktem, ze dwoch gejow albo dwie
                            lesbijki zamierzaja zamieszkac razem i "dzielic loze i stol", jak to sie
                            eufemistycznie ujmuje, bo niespecjalnie mnie interesuje, co dzieje sie w
                            sypialniach innych ludzi. Niemniej jednak, nie popieram inicjatywy "malzenstw"
                            gejowskich, bo malzenstwo zawsze oznaczalo dla mnie zwiazek kobiety i mezczyzny.
                            W istocie, uzurpowanie sobie statusu malzenstwa przez partnerow tej samej plci
                            budzi moj sprzeciw - gdyby nazwali swoj zwiazek np. "partnerstwem" albo "unia
                            personalna", albo czyms w tym rodzaju, to niech sobie robia, co chca, mnie nic
                            do tego. Ale nie zmieniajmy znaczenia pojec, bo ja lubie wiedziec co znaczy to
                            cos, co ktos do mnie mowi. I przywyklem juz do tego, ze jesli powiem "chodzmy w
                            sobote na wodke", a Ty odpowiesz "nie moge, bo ide na slub", to to oznacza, ze
                            bedziesz uczestniczyl w ceremonii, gdzie mezczyzna zenie sie z kobieta. Nie
                            kobieta z kobieta, nie mezczyzna z mezczyzna, nie dwie kozy, nie pies z papuga,
                            tylko wlasnie mezczyzna z kobieta. I jesli to wlasnie czyni mnie "zacofanym"
                            albo "nieoswieconym" (albo i jedno i drugie) - to niech tam. Prawde mowiac,
                            gwizdze na to.
                            • nikodem123 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 11.01.07, 22:48
                              Ponieważ Twój głos choć sprzeczny z moim poglądem, był wysoce delikatny, więc
                              pozwolę sobie na replikę.
                              viking2 napisał:

                              > wari napisał:

                              > Po drugie, moze i uklad kobieta-mezczyzna-dzieci jest modelem
                              > kulturowo-obyczajowym, ale gdzie bys nie spojrzal, w ktorakolwiek kulture -
                              > niech to bedzie cywilizacja europejska, niech to beda Hindusi, niech to bedzie
                              > bliskowschodni islam, czy buddyjska Japonia badz Chiny - wszedzie slowo
                              > "rodzina" wywoluje natychmiastowe skojarzenie stadla dwojga doroslych
                              odmiennej
                              > plci (matka i ojciec) i jakiejs liczby dzieci (tuzin w Egipcie, jedno w
                              Chinach
                              > - bo tyle urzedowo wolno, dwoje czy troje w Argentynie itd).
                              > Taki model jest zakorzeniony we wszystkich kulturach i obyczajowosciach do
                              tego
                              > stopnia, ze jesli mowa o np. samotnej matce, albo o parze rodzicow
                              adopcyjnych,
                              > nadajemy tej "rodzinie" dodatkowe kwalifikatory (rozbita, zastepcza,
                              osierocona
                              > itd).

                              Ten koncept modelu rodziny bierze się z czasów sprzed zasiłków emerytalnych.
                              Kobieta czy mężczyzna musieli, a w niektórych krajach do dzisiaj muszą, mieć
                              dzieci, aby na starość nie zginąć z glodu. Dzieci, i dzieci dzieci, czyli
                              wnukowie - musieli istnieć, aby zapewnić utrzymymanie niezdolnym do zarobku
                              dziatkom. Stąd takie klanowe poczucie solidarności - jesteśmy rodziną zdolną do
                              rozmnażania; młode pokolenia naszej rodziny są gwarancją naszej starości.

                              > Wydawaloby sie, ze naturalne jest wiec zadac pytanie, czy to zle, ze tak
                              > jest? Koncept rodziny - kobiety, mezczyzny i ich dzieci - powstal juz dosc
                              dawn
                              > o
                              > temu i powstal samorzutnie: nie byl zadekretowany przez rzady ani wprowadzony
                              > przepisami. Na odwrot, najpierw istnial koncept rodziny, a dopiero potem, w
                              > miare cywilizacji spoleczenstw, wprowadzano przepisy urzedowo chroniace taki
                              > akurat model.

                              Powtarzam. Koncept rodziny, o którym mówisz powstał samorzutnie, bo była to
                              jedyna gwarancja przeżycia dla "rodziców". Jeśli facet chciał przeżyć musiał
                              mieć dzieci; jeśli babeczka chciała przezyć to musiała mieć dzieci. I te dzieci
                              też musiały mieć dzieci, a to wszystkio musiało być połączone spójnymi więzami
                              krwi, aby czuć wzajemną solidarność.

                              > Teoria, ze ludzkosc od tysiacleci trwa w jednym, nieprzerwanym i
                              > ogromnym bledzie jakos nie wzbudza mojego glebokiego zrozumienia.

                              Nikt tego nie twierdzi, że koncept rodziny heteroseksualnej jest błędny. Nikt
                              też nie twierdzi, że samotny ojciec, czy matka, z dzieckiem są rodziną
                              patologiczną. Ale też wiulu twierdzi, że jednak samotna matka z dzieckiem i ze
                              swoją partnerką to już patologia.

                              > Oczywiscie koncept rodziny poddany jest ostanio probie czasu, bo wspolczesni
                              > "oswieceni" glosza, ze rodzina moze takze byc "malzenstwo" dwoch lesbijek albo
                              > dwoch gejow.

                              Uważasz, że taka para nie może stworzyć rodziny? Mylisz się - ja jestem tego
                              przykładem i chętnie podam Ci innych mnóstwo.


                              > To tak na razie, na dzisiaj, bo nie wiemy, jak ta teoria bedzie
                              > ewoluowac w przyszlosci. Moze za lat 20 czy 50 "malzenstwem" bedzie takze i
                              > zwiazek np. pomiedzy kobieta a papuga, albo cos w tym rodzaju.

                              Brawo! I znów zoofilia wkracza jako argument. Jeśli myślisz, że uczucie którym
                              jest w stanie obdarzyć człowiek człowieka jest dostępne również zwierzętom, to
                              albo masz głupie mniemanie o zdolnościach zwierząt, albo bardzo gardzisz ludźmi.

                              > Osobiscie nie jestem specjalnie przejety faktem, ze dwoch gejow albo dwie
                              > lesbijki zamierzaja zamieszkac razem i "dzielic loze i stol", jak to sie
                              > eufemistycznie ujmuje, bo niespecjalnie mnie interesuje, co dzieje sie w
                              > sypialniach innych ludzi.

                              Szkoda, że wszystko sprowadzasz do spraw seksu. Być może związki intymne z
                              drugim człowiekiem znane są Tobie tylko od tej strony. Uwierz mi jednak, seks
                              jest tylko pieprzem w całej tej potrawie, jaką jest życie ze sobą razem, z
                              drugim człowiekiem. Nie najesz się nim.

                              > Niemniej jednak, nie popieram inicjatywy "malzenstw"
                              > gejowskich, bo malzenstwo zawsze oznaczalo dla mnie zwiazek kobiety i
                              mezczyzny
                              > .

                              A jeśli teraz będzie oznaczało związek osób tej samej płci, ślubujących to samo
                              co osoby o płci przeciwnej: wierność i "że nie opuszczę cię aż do śmierci", to
                              co się stanie?

                              > W istocie, uzurpowanie sobie statusu malzenstwa przez partnerow tej samej
                              plci
                              > budzi moj sprzeciw - gdyby nazwali swoj zwiazek np. "partnerstwem" albo "unia
                              > personalna", albo czyms w tym rodzaju, to niech sobie robia, co chca, mnie nic
                              > do tego. Ale nie zmieniajmy znaczenia pojec, bo ja lubie wiedziec co znaczy to
                              > cos, co ktos do mnie mowi. I przywyklem juz do tego, ze jesli powiem "chodzmy
                              w
                              > sobote na wodke", a Ty odpowiesz "nie moge, bo ide na slub", to to oznacza, ze
                              > bedziesz uczestniczyl w ceremonii, gdzie mezczyzna zenie sie z kobieta. Nie
                              > kobieta z kobieta, nie mezczyzna z mezczyzna, nie dwie kozy, nie pies z
                              papuga,
                              > tylko wlasnie mezczyzna z kobieta.

                              Ślub jest ślubowaniem. Dla osób ślubujądzych sobie jest to duża uroczystość.
                              Czy widziałeś kozy ślubujące sobie cośkolwiek? Pewnie nie, więc dlaczego tak
                              uwłaczasz ludziom, którzy chcą ślubować coś innemy człowiekowi, porównując ich
                              do zwierząt?! Dlaczego kobietę chcącą ślubować kobiecie, dlaczego mężczyznę
                              chcącego ślubować mężczyźnie przyrównujesz do psa i papugi?! Nie uważasz, że
                              jest to uwłaczające godności wszystkim ludziom?

                              > I jesli to wlasnie czyni mnie "zacofanym"
                              > albo "nieoswieconym" (albo i jedno i drugie) - to niech tam. Prawde mowiac,
                              > gwizdze na to.

                              Myślę, że "nie gwiżdżesz na to" - ten temat jest dla Ciebie bardzo poruszający.
                              Gdyby było inaczej nie napisałbyś tu niczego.
                              Nie powiem o Tobie "zacofany", " nieoświecony" - bo to są inwektywy.
                              Powiedziałbym o Tobie: "jesteś zaskoczony". Tak jesteś zaskoczony, że rodzina
                              nie musi już płodzić potomków, aby materialnie przetrwać. Wobec czego
                              szczęśliwą rodziną może być rodzina jedno płciowa.
                              • viking2 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 12.01.07, 03:51
                                > Ten koncept modelu rodziny bierze się z czasów sprzed zasiłków emerytalnych.
                                > Kobieta czy mężczyzna musieli, a w niektórych krajach do dzisiaj muszą, mieć
                                > dzieci, aby na starość nie zginąć z glodu. Dzieci, i dzieci dzieci, czyli
                                > wnukowie - musieli istnieć, aby zapewnić utrzymymanie niezdolnym do zarobku
                                > dziatkom. Stąd takie klanowe poczucie solidarności - jesteśmy rodziną zdolną do
                                >
                                > rozmnażania; młode pokolenia naszej rodziny są gwarancją naszej starości.

                                Masz racje w kwestii "chronologii", by tak to ujac - pojecie rodziny pochodzi z
                                czasow daleko przed wszystkimi modelami opieki spolecznej nad ludzmi starymi.
                                Poruszasz tez bardzo istotna kwestie: rozmnazanie. Zdolnosc do splodzenia i
                                wychowania potomstwa byla od poczatku podstawowym zalozeniem calej koncepcji.
                                Jesli natomiast przyjac Twoj punkt widzenia na "uwspolczesniony" model rodziny
                                (dwie lesbijki lub dwoch gejow i dzieci), to natychmiast wracamy do
                                kwalifikatorow, o ktorych juz wspomnialem. Rodzina niezdolna do samodzielnego
                                rozmnazania staje sie wiec w jakis sposob "ulomna". Pozostajac z calym
                                szacunkiem dla rodzin adopcyjnych, wiekszosc z nich podejmuje sie czynnosci
                                adopcyjnych dlatego, ze z jakichs powodow nie moga miec dzieci. Inaczej mowiac,
                                jedno z nich (a moze oboje) jest niepelnosprawne, bo zaburzeniu ulegly
                                jego/jej/ich zdolnosci rozrodcze. Co by o tym nie powiedziec, bezplodnosc jest
                                schorzeniem (oczywiscie nie jest ona niczyja "wina", bo nikt zdrowy na umysle
                                nie wybiera sobie, ze bedzie chory albo zdrowy - pomijajac juz sam fakt, ze taki
                                wybor zwyczajnie od nas nie zalezy).
                                A zatem, dwie osoby tej samej plci zakladajace "rodzine" od samego poczatku
                                stawiaja sie w pozycji rodziny niepelnosprawnej.

                                > Nikt tego nie twierdzi, że koncept rodziny heteroseksualnej jest błędny. Nikt
                                > też nie twierdzi, że samotny ojciec, czy matka, z dzieckiem są rodziną
                                > patologiczną. Ale też wiulu twierdzi, że jednak samotna matka z dzieckiem i ze
                                > swoją partnerką to już patologia.
                                > Oczywiscie koncept rodziny poddany jest ostanio probie czasu, bo wspolcze
                                > sni
                                > > "oswieceni" glosza, ze rodzina moze takze byc "malzenstwo" dwoch lesbijek
                                > albo
                                > > dwoch gejow.
                                >
                                > Uważasz, że taka para nie może stworzyć rodziny? Mylisz się - ja jestem tego
                                > przykładem i chętnie podam Ci innych mnóstwo.

                                Nie wiem, czy "patologia" jest tu wlasciwym slowem - z cala pewnoscia istnieje
                                niepelnosprawnosc rozrodcza miedzy dwiema kobietami bez udzialu mezczyzny
                                (podobnie jak miedzy dwoma mezczyznami bez udzialu kobiety). Ktos to dziecko
                                musi splodzic, a ktos inny urodzic, nie da sie inaczej. Ale "patologia" wydaje
                                mi sie byc okresleniem zbyt "mocnym", szczegolnie, ze w potocznym rozumieniu
                                tego slowa jest tez pejoratywna, implikujaca jakies zlo.
                                Raczej okreslilbym takie stadlo jako "rodzine niepelnosprawna" - bo co bys nie
                                powiedzial, nie bedzie to rodzina w pelnym rozumieniu tego slowa (bo zalozenie
                                romnazalnosci bierze w leb z definicji).

                                > Brawo! I znów zoofilia wkracza jako argument. Jeśli myślisz, że uczucie którym
                                > jest w stanie obdarzyć człowiek człowieka jest dostępne również zwierzętom, to
                                > albo masz głupie mniemanie o zdolnościach zwierząt, albo bardzo gardzisz ludźmi

                                Mimo, ze okazujesz sie byc niezlym obserwatorem (istotnie wielu ludzi nie
                                zasluguje na nic lepszego niz pogarda, sam mam kilku takich, w ktorych kierunku
                                nawet bym nie splunal), uwazam, ze sie mylisz w kwestii niektorych zwierzat.
                                Dokonano ostatnio badan w jednym z niemieckich uniwersytetow, w celu okreslenia
                                poziomu intelektualnego zwierzat, m.in. psow. Wszystko wskazuje na to, ze
                                dorosly duzy pies (przykladem byl tu akurat owczarek niemiecki) posiada
                                umyslowosc mniej wiecej na poziomie 5-letniego dziecka. Moze i nie Einstein, ale
                                z pewnoscia i nie "glupi jak noga stolowa". Pomijajac juz sam fakt, ze
                                wychowywany od szczeniaka pies kocha swojego pana/pania miloscia o wiele
                                bardziej bezwarunkowa i wszechogarniajaca, niz uczucia miedzy ludzmi. W
                                sytuacjach krytycznych, w obliczu zagrozenia bezposredniego, pies polozy za
                                Ciebie zycie bez sekundy wahania. Ilu ludzi jestes pewny, co do ilu ludzi nie
                                masz zadnych watpliwosci, ze - w razie czego - beda Cie bronic do ostatka? Jesli
                                wielu, to moge tylko powiedziec, ze masz szczescie w zyciu...
                                Odwrotna strona medalu jest tez fakt, ze stajemy sie o wiele bardziej swiadomi
                                kwestii naszej wlasnej lojalnosci w stosunku do zwierzat. Wieki temu nikt nie
                                zwracal uwagi na psa porzuconego przez pana, obecnie wzbudza to oburzenie.
                                Przyjdzie moment, w ktorym lojalnosc wobec psa bedziemy stawiali na rowni z
                                lojalnoscia w stosunku do ludzi. Kiedy? Nie wiem, moze za 50 lat, moze za 100?

                                > Szkoda, że wszystko sprowadzasz do spraw seksu. Być może związki intymne z
                                > drugim człowiekiem znane są Tobie tylko od tej strony. Uwierz mi jednak, seks
                                > jest tylko pieprzem w całej tej potrawie, jaką jest życie ze sobą razem, z
                                > drugim człowiekiem. Nie najesz się nim.

                                Zwiazki intymne pomiedzy ludzmi z definicji wkraczaja gleboko w sfere seksu.
                                Jesli nie wkraczaja, to nie sa "intymne", tylko platoniczne. Tak wiec,
                                rzeczywiscie zwiazki intymne z kobietami sa mi znane od strony seksu. Natomiast
                                zycie z druga osoba zawiera w sobie o wiele wiecej niz seks (bo nie sposob nie
                                wylazic z lozka - juz nie te lata, nie ten wzrok...:-)). Ale seks jest tez
                                jednoczesnie i dopelnieniem i podstawa wzajemnego zrozumienia, szacunku,
                                lojalnosci i uczucia w kontaktach hetero (a tylko w takich mam doswiadczenia).
                                Przepraszam za truizm, ale od milionow lat kontakty miedzyludzkie kreca sie
                                wokol tego tematu i dzieki temu ludzkosci udalo sie przetrwac az do dzisiaj.

                                > A jeśli teraz będzie oznaczało związek osób tej samej płci, ślubujących to samo
                                >
                                > co osoby o płci przeciwnej: wierność i "że nie opuszczę cię aż do śmierci", to
                                > co się stanie?

                                Co sie stanie? Niebo z pewnoscia nie zleci nam na glowy, a na o wiele
                                skromniejszej, osobistej plaszczynie odczuje, ze "ukradziono" mi kolejne
                                pojecie, kolejne slowo, ktore teraz nagle zaczyna znaczyc cos innego niz dotad.
                                Zyje juz na tyle dlugo, ze ukradziono mi juz caly szereg roznych pojec, jedno
                                wiecej, czy jedno mniej nie ma takiego znow specjalnego znaczenia, wiec nie
                                pojde z tego powodu skakac z mostu.

                                > Myślę, że "nie gwiżdżesz na to" - ten temat jest dla Ciebie bardzo poruszający.
                                > Gdyby było inaczej nie napisałbyś tu niczego.
                                > Nie powiem o Tobie "zacofany", " nieoświecony" - bo to są inwektywy.
                                > Powiedziałbym o Tobie: "jesteś zaskoczony". Tak jesteś zaskoczony, że rodzina
                                > nie musi już płodzić potomków, aby materialnie przetrwać. Wobec czego
                                > szczęśliwą rodziną może być rodzina jedno płciowa.

                                Nie, tu nie zrozumiales o co mi chodzilo. Gwizdze na to, czy zostane okreslony
                                jako "nieoswiecony", a nie na to, ze malzenstwo ma teraz zaczac znaczyc cos
                                innego. Czy jestem zaskoczony? Wiesz, chyba tak. Jestem zaskoczony
                                krotkowrocznoscia spoleczenstw. Stwierdzenie, ze "rodzina nie musi juz plodzic
                                potomkow, by przetrwac" jest co najmniej naiwne. Od dosc dawna wiadomo, ze
                                "poziom stabilnego zaludnienia" opiera sie na statystycznej liczbie 2.1 urodzen
                                zywych na kobiete. Oznacza to brak przyrostu i brak spadku liczby ludnosci,
                                inaczej mowiac, milion ludzi w roku 1950, milion w 2000, taki sam milion w 2050.
                                Ponizej tej wartosci (2.1 urodzen) nastepuje spadek liczby ludnosci. Oczywiscie
                                nie dzieje sie to w ciagu tygodnia, ale co zrobi ta "rodzina nie plodzaca
                                potomkow" o pokolenie pozniej, kiedy liczba ludzi w wieku produkcyjnym spadnie
                                do, powiedzmy 15 czy 20% spoleczenstwa, a cala reszta to beda emeryci? Kto
                                sfinasuje ten system emerytalny? Te 15% pracujacych? Wolne zarty! W obecnej
                                dobie dostepnosci innych rynkow pracy, pracownicy skonfrontowani z perspektywa
                                nadmiernego obciazenia podatkowego (ktore mialoby sfinansowac
                              • viking2 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 12.01.07, 04:00
                                Dokonczenie:

                                ...sfinansowac rozszalala spirale swiadczen socjalnych) zwyczajnie pojada na
                                lotnisko i odleca do Irlandii, albo innej, lagodniejszej jurysdykcji podatkowej.

                                I na koniec, czy rodzina jednoplciowa moze byc szczesliwa? Wiesz, gdyby nie
                                mogla, to geje i lesbijki przypuszczalnie nie dobijaliby sie o prawo do
                                zakladania rodzin. Ale to nie zmienia faktu, ze nazwanie zwiazku gejow czy
                                lesbijek "malzenstwem" wydaje mi sie co najmniej nienaturalne i budzi moj sprzeciw.
                • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:24
                  homoseksualizm to nie jest "styl życia", tylko orientacja seksualna, której się
                  nie wybiera i nie można jej sobie zmienić na życzenie. nie pojmuję, jak można
                  nie wiedzieć tych oczywistości w XXI wieku w europejskim kraju.
                  • 1410_tenrok Masz absolutną rację, jest jedno ale 09.01.07, 22:42
                    wśród gatunków ssaczych nie ma przykładów na to, aby samice albo samce rodziły
                    potomstwo. Wśród gatunków ssaczych występuje natomiast homoseksualizm, który
                    jak wiesz nie jest ograniczony jedynie do homo sapiens. Co wiecej
                    homoseksualizm występuje również wsród ptaków.
                    Ale, czy ktos wie, jak odciska sie na psychice dziecka heteroseksualnego fakt,
                    że wychowali go rodzice homoseksualni? Silne lobby filohomoseksualne na swiecie
                    twierdzi, że wszystko jest "spoko" i nic sie nie dzieje. Jednak obiektywnie
                    rzezcz biorąc takich badan do tej pory nie prowadzono.
                    A wiec??? A może jednak tym dzieciom robi sie krzywdę, ktora wynika z egoimu
                    homoseksualistów. Czy fakt, że rodziny patologioczne są złe dowodzi, że dziecko
                    wychowane w rodzinie Zosi i Marysi będzie normalnym człowiekiem? Zbyt wiele
                    jest dowodów na to, że raczej NIE BEDZIE, choc chciałbym sie mylic.
                    • julk Re: Masz absolutną rację, jest jedno ale 09.01.07, 23:27
                      badań nie było, ale jak zaczniemy ustalać arbitralnie, komu wolno mieć dzieci,
                      komu zaś tego prawa nie przyznamy, to wiadomo, jak to się skończy. skoro geje
                      nie mogą to może niepełnosprawni też nie? a może głupi też nie? a brzydcy?
                      na pewno wyjdzie gorzej, niż jeśli łaskawie pozwoli się tym 2 - góra - 6
                      procentom społeczeństwa zrealizować ich marzenia o założeniu rodziny.
                      • 1410_tenrok socjootechnika i nic po za tym 10.01.07, 00:17
                        chyba, że nie rozumiesz co napisałem.
                        Homoseksualizm istnieje, ale prokreacja jednopłciowa nie! I mowienie o
                        brzydkich, slepych, platfusach - czy im wolno czy nie wolno miec dzieci - nic
                        tu nie da.
                        Nie wiesz, czy szczesliwa gejowska rodzina w efekcie koncowym nie bedzie dla
                        psychiki goscia/dziewczyny totalnym hororem. Po prostu tego nie wiesz. I tu
                        jest pies pogrzebany. Marzenia - możesz miec, ale pomyslałas o obiekcie marzen?
                        Poczekamy z 10-20 lat. Wtedy sie okaże, jezeli bedzie OK. Nie ma sprawy. Ale
                        jeżeli bedzie zle - co wtedy? Jak spojrzysz na tych ludzi? I co im wówczas
                        przekażesz - Sorry winnetotu, to taki pomysł był w okresie błędów i wypaczeń.
                        • julk Re: socjootechnika i nic po za tym 10.01.07, 00:27
                          "prokreacja jednopłciowa" nie istnieje, ale jednopłciowe rodzicielstwo owszem.
                          i bardzo mnie ten fakt cieszy.
                          dzieci są dla ludzi!! :)
                          • keradk Re: socjootechnika i nic po za tym 10.01.07, 00:43
                            podobnie jak i pokemony - pikkkka chuuuuu! lalki tez sa dla ludzi
                          • 1410_tenrok O, własnie takiej odpowiedzi, niestety oczekiwałem 10.01.07, 19:09
                            otóż dzieci nie są dla ludzi. Dzieci to wielki obwiązek.I w żaden sposób jakas
                            naturalna wersja lalki barbi.
                            Lobby homoseksualne na swieci jest za rodzicielstwem i kręgi wspierające te
                            lobby są za tym. Niestety wiele informacji chowa sie przed opinią publiczną.
                            Chowa sie problemy depresyjne i brak umiejetnosci znlezienia sie w zyciu przez
                            osoby chowane w srodowiskach jednopłciowych.
                            Tylko nie krzycz, że jestem homofobem. Sam mam małe dzieci i rowniez one mogą
                            byc osobami o takich zapatrywaniach na zycie. Znam wiele osob o takim
                            nastawieniu i wiem, że wiekszosc ma takie uwarunkowania genetyczne. Po prostu
                            takie są.
                            • aurita Re: O, własnie takiej odpowiedzi, niestety oczeki 10.01.07, 20:04
                              > Chowa sie problemy depresyjne i brak umiejetnosci znlezienia sie w zyciu przez
                              > osoby chowane w srodowiskach jednopłciowych.

                              czy mowisz o dzieciach wychowanych np tylko przez matke? (lub rzadziej tylko
                              przez ojca?). Moj stary zyl w srodowisku jednoplciowym: matka i dwie siostry.....
                              • 1410_tenrok dobre pytanie 11.01.07, 00:33
                                znam paru takich gosci, zaden nie jest normalny (emocjonalnie). Najbardzie
                                porąbany jest gość wychowywany przez matkę oraz cztery starsze siosty. Zgadnij
                                jaki jest jego stosunek do kobiet.........

                                Nic na to nie poradzę - dwie płcie winny wychowywać dziecko i nic po za tym. A
                                cała resztą to czysta abstrakcja.
                              • trawina Re: O, własnie takiej odpowiedzi, niestety oczeki 12.01.07, 13:59
                                zawsze sie zastanawialam,dlaczego choroby psychiczne,depresje,proby samobojcze
                                lesbijek czy gejow postrzegane sa jako cos,co wynika z ich "natury".
                                moim zdaniem wiekszosc w/w problemow ma podloze spoleczne.
                                to soleczenstwo nakreca spirale homofobii,z ktora musza sobie codziennie radzic
                                lesbijki
                                gdyby byl inny klimat spoleczny nie byloby problemow typu-"one robia krzywde
                                temu dziecku"
                                krzywde dziecku bedzie robic homofobia,ostracyzm i nagonka spoleczna czy
                                codzienne zmaganie sie z zarzutami o nienormalnosc
                    • wari Re: Masz absolutną rację, jest jedno ale 10.01.07, 07:05
                      1410_tenrok napisał:

                      twierdzi, że wszystko jest "spoko" i nic sie nie dzieje. Jednak obiektywnie
                      > rzezcz biorąc takich badan do tej pory nie prowadzono.

                      Prowadzono (i nadal się prowadzi) w Szwecji, Holandii. Przed wprowadzeniem
                      małżeństw homo z prawem adopcji dzieci także robiono to w Hiszpanii. Te dzieci
                      są podobne ja wszystkie inne dzieci, najważniejsze jest i tak poczucie
                      bezpieczeństwa. Jesli ludzie, nieistostne jakie orientacji, kochają dzieci, to
                      nie wiem dlaczego miałyby miec problemy. Być może w Polsce z powodu agresywnej
                      homofobii, ale to już nie jest wina lesbijek, które mają dzieci...
                      • jackiesawicka Re: Masz absolutną rację, jest jedno ale 10.01.07, 16:06
                        > Prowadzono (i nadal się prowadzi) w Szwecji, Holandii. Przed wprowadzeniem
                        > małżeństw homo z prawem adopcji dzieci także robiono to w Hiszpanii. Te dzieci
                        > są podobne ja wszystkie inne dzieci, najważniejsze jest i tak poczucie
                        > bezpieczeństwa.

                        Niekoniecznie muszę się z nimi zgadzać, ale wyniki są akurat dokładnie odwrotne
                        niż piszesz (przynajmniej te robione w Hiszpanii):

                        www.lifesite.net/ldn/2005/may/05053106.html
                    • wari Re: Masz absolutną rację, jest jedno ale 10.01.07, 07:08
                      1410_tenrok napisał:

                      Czy fakt, że rodziny patologioczne są złe dowodzi, że dziecko
                      >
                      > wychowane w rodzinie Zosi i Marysi będzie normalnym człowiekiem? Zbyt wiele
                      > jest dowodów na to, że raczej NIE BEDZIE, choc chciałbym sie mylic.

                      Bardzo chetnie choć kilka takich dowodów poznam.
                      Nie ma na to żadnych dowodów, a dziesiątki tysięcy dzieci wychowywanych w
                      takich rodzinach na Zachodzie jakoś nie mają problemów z funkcjonowaniem w
                      społeczeństwie.
              • edyta4god Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:10
                Julk tego typu cywilizacje zawsze prędzej czy później wymierają.
                • scibor3 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:59
                  I tak też się dzieje z naszą cywilizacją. Wystarczy popatrzeć na wskaźniki
                  "przyrostu" (a może lepiej już stosować termin: ubytku?) naturalnego. Zastąpią
                  nas jacyś arabowie czy murzyni i ustawią wszystko do pionu.
                  • niqa85 Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:49
                    w takim razie proponuję, żeby scibor3 od jutra, albo od dziś jeszcze zajął się
                    uzupełnianiem tego "ubytku naturalnego" i razem ze swoja partnerką rozpoczęli
                    masowe płodzenie dzieci w imię dobra narodowego. Wstyd mi za typowe
                    zaściankowo-polskie myślenie. I szczerze mówiąc nie rozumiem czemu szczęsliwi
                    heteroseksualni ludzie (ehh, tak o sobie mówicie...) mają w sobie tyle
                    nienawiści do różnorodności zarówno płciowej, seksualnej jak i kulturowej.
                    Niestety dziewczyny, wygląda na to, że w tym kraju godne życie graniczy z cudem.
                    • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 00:01
                      tak szczerze...homoseksualizm jest dewiacja seksualna ktorej oczywiscie nalezy
                      sie zrozumienie i tolerancja. podobnie jak ludzie ktorzy wola seks z koza i
                      owca. homoseksualisci powinni byc tolerowani w spoleczenstwie i maja prawo do
                      milosci homoseksualnej. nie mnie wtracac sie do tego ze ktos kogos chce puknac
                      w kakao, czy tez uzyc doubble donga. co wiecej ciesze sie ze tacy ludzie moga
                      znalezc swoje szczescie w doubble dongu. jednakze granicami wolnosci zawsze
                      pozostaje wolnosc drugiego czlowieka. dlatego tez nie chce zeby ktos mnie
                      puknal w kakao (to moj wybor). podobnie dziecko powinno miec wybor - a ze jest
                      male i nie moze decydowac w sposob swiadomy gdyz nie rozumie jeszcze
                      wszystkiego, wiec nie mozna wybierac za dziecko. jedynym dopuszczalnym modelem
                      jest ten uznany przez nature. 2 facetow zdanych na siebie nie urodzi dziecka,
                      chocby od pukania w kakao, podczas pierdzenia nie robili 'prrr' tylko
                      robili 'huuuu'

                      podobnie z kobietami
                      • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:05
                        sposob naturalny - potrzebna jest piczka i kutasik i rytmiczne poruszanie. dwie
                        piczki jak przytkniemy do siebie to nie powstanie dziecko, chocby nie wiem jak
                        fajnie i rytmicznie poruszac. podobnie dotykanie sie utasikami da raczej marne
                        efekty.

                        nie wiem czy z koza by sie udalo...
                        • orcheystra Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 06:39
                          wielkie prawdy, wielkie odkrycia przeżywa się obsesyjnie
                      • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 07:16

                        keradk napisał:

                        podobnie dziecko powinno miec wybor - a ze jest
                        > male i nie moze decydowac w sposob swiadomy gdyz nie rozumie jeszcze
                        > wszystkiego, wiec nie mozna wybierac za dziecko. jedynym dopuszczalnym
                        modelem
                        > jest ten uznany przez nature.

                        Nie znasz natury, nie znasz. Modeli w naturze to jest cała masa, ale o biologii
                        to nie masz komletnie pojęcia. O homoseksualizmie tym bardziej.


                        > tak szczerze...homoseksualizm jest dewiacja seksualna ktorej oczywiscie
                        nalezy
                        > sie zrozumienie i tolerancja. podobnie jak ludzie ktorzy wola seks z koza i
                        > owca. homoseksualisci powinni byc tolerowani w spoleczenstwie i maja prawo do
                        > milosci homoseksualnej. nie mnie wtracac sie do tego ze ktos kogos chce
                        puknac
                        > w kakao, czy tez uzyc doubble donga. co wiecej ciesze sie ze tacy ludzie moga
                        > znalezc swoje szczescie w doubble dongu

                        Wreszcie szczerze. A skąd Ty znasz takie pojęcia. Jestem homo i nie znam, a Ty
                        proszę, znasz. A może jak ten znany homofob psychoterapeuta skazany właśnie na
                        8 lat pierdla coś jeszcze ukrywasz ? Agresywna homofobia zawsze ma drugie dno.

                        Na pewno mimo poczatkowych pozorów jesteś po prostu wulgarnym chamem i masz
                        jeszcze czelność oceniac innych. Na drzewo !
                • julk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 22:26
                  ?
                  jakiego typu cywilizacje w sensie?
              • mindhardcore Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:42

                A 2 zdegenerowane mamy to nie patologia? Co za relatywizm towarzysze. Jestem
                pod wrażeniem waszej postępowej , światłej myśli. Ja z Ciemnogrodu.
            • yrr Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 19:13
              swistak336 napisał:

              > Daleko odeszliśmy od prawdy. A prawda jest taka, że w gatunku homo sapiens dzie
              > cko rodzi się z jednaj kobiety, której komórka płciowa zostaje zapłodniona prze
              > z jeden plemnik pochodzący od jednego mężczyzny.
              >
              Racja, ale dotyczy wyłącznie rodziców biologicznych. Z tego co pamiętam z
              historii to monogamia jest "wymysłem" całkiem nowym w skali historii rodzaju
              ludzkiego. A rodzina to "wynalazek" wiekiem zbliżony do religii
              monoteistycznych. Czyli większość z nas (pozostających w stałych związkach
              heteroseksualnych), w świetle historii i Twojej wypowiedzi jest zboczeńcami.

              Jak byłem u rodziny na wsi jako dziecko, dla mnie sensacją stały się psy o
              ciągotach homoseksualnych (podobno jest to przypadek wcale nie tak rzadki jak
              mogło by się wydawać) - jak to wytłumaczyć ? Choroba psychiczna spowodowana ze
              złymi relacjami ze swoim psim ojcem ?
              • slaynes Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 19:39
                >Z tego co pamiętam z
                > historii to monogamia jest "wymysłem" całkiem nowym w skali historii rodzaju
                > ludzkiego.

                Mylisz się jest wiele gatunków które gustują w monogamii człowiek nie jest w tem
                żadnym wyjątkiem.

                >A rodzina to "wynalazek" wiekiem zbliżony do religii
                > monoteistycznych.

                Żaden wynalazek tylko dobry przykład zachowań stadnych. W tem temacie powstala
                juz nie jedna praca wiec nie bede sie rozpisywal.

                >Czyli większość z nas (pozostających w stałych związkach
                > heteroseksualnych), w świetle historii i Twojej wypowiedzi jest zboczeńcami.

                Wynalazkiem jest homoseksualizm (kultury wschodu i chocby Rzymu czy greki) owe
                przyklady wynalazkow widoczne sa u niektorych zwierzat bedac jednak sporadycznym
                czyli zboczeniami.

                > Jak byłem u rodziny na wsi jako dziecko, dla mnie sensacją stały się psy o
                > ciągotach homoseksualnych (podobno jest to przypadek wcale nie tak rzadki jak
                > mogło by się wydawać) - jak to wytłumaczyć ? Choroba psychiczna spowodowana ze
                > złymi relacjami ze swoim psim ojcem ?

                Jak wyzej :)
                • yrr Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 20:16
                  slaynes napisał:

                  > >Z tego co pamiętam z
                  > > historii to monogamia jest "wymysłem" całkiem nowym w skali historii rodz
                  > aju
                  > > ludzkiego.
                  >
                  > Mylisz się jest wiele gatunków które gustują w monogamii człowiek nie jest w te
                  > m
                  > żadnym wyjątkiem.
                  >
                  Ja nie twierdzę, że człowiek jest wyjątkiem, ja tylko napisałem, że dla rodzaju
                  ludzkiego monogamia wcale nie jest oczywista i nie toworzaszyła mu od powstania
                  gatuntu - to dość zasadnicza różnica.

                  > >A rodzina to "wynalazek" wiekiem zbliżony do religii
                  > > monoteistycznych.
                  >
                  > Żaden wynalazek tylko dobry przykład zachowań stadnych. W tem temacie powstala
                  > juz nie jedna praca wiec nie bede sie rozpisywal.
                  >

                  Równie wiele powstało prac na temat przewagi związków mieszanych i przechodnich,
                  jednak nie w ilości siła. Z nich wszystkich, jak dla mnie, płynie jedno wspólne
                  przesłanie: 2 stałych rodziców wspólnie wychowywujących własne dzieci jest
                  idealnym rozwiązaniem tylko dla wąskiej grupy potrzebujących tego stworzeń i nie
                  zawsze sprawdza się w przypadku homo sapiens.

                  Dobry przykład zachowań stadnych to wspólne wychowanie potomstwa przez członków
                  stada. Rodzina doprowadziła to zaniku zachowań stadnych. 2 rodziców + dzieci to
                  dobry przykład na rozpad stad w gatunku h.s. (izolacja takiej komórki od
                  pozostałych członków rodziny wynika z realizacji pragnień i celów tylko tej
                  konkretnej komórki - patrz przykłady społczeństw z krajów rozwiniętych). Jest to
                  temat tak rozległy i niezbadany (tak napradę wpływ powstania i izolacji rodziny
                  dopiero zaczyna odciskać swoje piętno na naszym gatunku), że trudno sensownie
                  przytaczać argumenty z nim związane w duskusji. Prawdziwie naukowych opracowań
                  na ten temat możemy spodziewać się za kilka pokolenień gdy będzie w stanie
                  ocenić to w jakimś szerszym kontekście, którego jedną ze składowych będzie
                  światło na to zagadnienie rzucone przez rozwój rodzin dzieci wywodzących z
                  rodzin homoseksualnych.

                  > >Czyli większość z nas (pozostających w stałych związkach
                  > > heteroseksualnych), w świetle historii i Twojej wypowiedzi jest zboczeńca
                  > mi.
                  >
                  > Wynalazkiem jest homoseksualizm (kultury wschodu i chocby Rzymu czy greki) owe
                  > przyklady wynalazkow widoczne sa u niektorych zwierzat bedac jednak sporadyczny
                  > m
                  > czyli zboczeniami.
                  >
                  > > Jak byłem u rodziny na wsi jako dziecko, dla mnie sensacją stały się psy
                  > o
                  > > ciągotach homoseksualnych (podobno jest to przypadek wcale nie tak rzadki
                  > jak
                  > > mogło by się wydawać) - jak to wytłumaczyć ? Choroba psychiczna spowodowa
                  > na ze
                  > > złymi relacjami ze swoim psim ojcem ?
                  >
                  > Jak wyzej :)
                  Nie widzisz ksenofobii, która wynika z takiego twierdzenia? Każdy odmieniec jest
                  zboczeńcem i należy go eliminować ?
                • wari Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 15:10

                  slaynes napisał:

                  > Mylisz się jest wiele gatunków które gustują w monogamii człowiek nie jest w
                  te
                  > m
                  > żadnym wyjątkiem.

                  W biologii regułą jest brak monogamii, a u naczelnych w szczególności. Typowa
                  monogamia u ssaków czy ptaków jest prawie tak rzadka jak homosekeskualizm. Do
                  książek zapraszam. Zacznij od:
                  Bagemihl: Biological Exuberance: Animal Homosexuality and Natural Diversity.
                  St. Martin's Press, 1999.
              • mad_pole Niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto jest ... 09.01.07, 21:10
                ...normalny. Całe szczęscie, że norma to sprawa wzgledna.
                Miałem sąsiadów - babcia i matka wychowywły córeczkę.... Pozbyły się
                męża/zięcia. Biedne dziecko - spaczona jak nic - żaden facet jej nie zechce ;-)
                A mamusie rozpieszczające synalków tak, że nie potrafia sprostać obowiązkom Ojca
                - to też norma? (znam okazy - w wieku 40 lat płacze mamie w rekaw, że żona go
                nie chce... - czy to jest naturalne?)
                A Coreczki tatusiów z dwiema lewymi raczkami i akrylami po kostki, silikonem
                gdzie się da - to też natura???
                I to mam być "norma", dziękuję, wolę być mniejszością ;-)
                • keradk Re: Niech pierwszy rzuci kamieniem ten kto jest . 10.01.07, 00:04
                  dlatego wlasnie chcemy minimalizowac takie zle przypadki. w rodzinach homo
                  byloby to maksymalizowanie ich
              • edyta4god Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 21:24
                Jest dobry argument poprzez, który zciągasz homoseksualistów do poziomu
                zwierząt!
                Ciekawa jestem czy uważają to za komplement czy obelgę?
                • vilijonkka Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 09.01.07, 23:26
                  jaka argumentacja, taka ortografia
                  • keradk Re: Dziecko nie może mieć dwóch mam, dwóch ojców, 10.01.07, 01:07
                    argumentacje odnoszace sie do ortografii sa najnizsze z mozliwych.
        • marek_solon Dawca a alimenty 09.01.07, 18:51
          ostatnio (do pół roku temu) była taka informaCJA, że w którymś z państw
          skandynawskich dawca ujawnił swoje dane, żeby dziecko wiedziało kto jest jego
          ojcem. Skończyło się na tym, że panie się rozeszły, a facet musi płacić
          alimenty! Tak zadecydował sąd. I to jest spory problem.

          ivrp.pl/viewtopic.php?p=12760
          pilkazzaklawiatury.blox.pl
        • edyta4god Re: Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 09.01.07, 21:02
          Druga matka będzie udawała tatusia płci żeńskiej, żałosne...
          • stachporaj Re: Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 09.01.07, 21:48
            edyta4god napisała:

            > Druga matka będzie udawała tatusia płci żeńskiej, żałosne...

            Kotku, to ty jestes zalosna ze swoimi seksualnymi fantazjami. Nie musisz ich
            wyciagac na forum publiczne. Tu sie toczy dyskusja.
            • edyta4god Re: Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 09.01.07, 21:56
              Stachporaj głodny o chlebie myśli albo kto się tak przezywa sam sie tak nazywa!
              • vilijonkka Re: Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 09.01.07, 23:29
                c.d.

                jaka kultura, taki język i taka argumentacja
                (mam nadzieję, że nie czeka mnie więcej Pani postów)
      • mindhardcore Re: Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 09.01.07, 21:40

        Stachu brawo!
        Popieram -niech para lesbijek wyjedzie do bardziej cywilizowanego kraju ale
        niech Ciebie Stachu zabiorą ze sobą. Trzymam kciuki za wyjazd!
      • ibykos Super artykul!I tyle:) 09.01.07, 21:44
      • mark.parker Re: Dziewczyny, nie zadreczajcie sie glupstwami! 10.01.07, 06:32
        stachporaj napisał:

        > Chiodzi mi o te wszystkie pytania, ktrore sobie zadajecie dot. przyszlosci.
        > Jesli Jasiek jest wychowywany w cieplym, rozumnym zwiazku - a na taki Wasz mi
        > wyglada - to bedzie dzieckiem dostosowanym i szczesliwym. On sobie sam wybierze
        >
        > strategie wobec otoczenia. Przeciez starsi chlopcy na pewno maja to juz w malym
        >
        > palcu, a ich sytuacja jest dokladnie taka sama, jaka bedzie Jaska. Pewnie, ze
        > bedzie spotykal na swej drodze takjich durni, jak ten powyzej, ale przeciez nie
        >
        > takich bedziecie zapraszac do swego domu.
        > Wiem o czytm mowie, bo mam corke w tej samej sytuacji. A jesli sie okaze, ze
        > jest Wam i dzieciom trudno radzic sobie z koltunstwem rodakow, mozecie wyjechac
        >
        > do jakiegos cywilizowanego kraju. Mowie wam!
        > Bardzo ladny reportaz - to do autora. Dzieki.

        Gratulacje dla obu mam! Gratuluję maleństwa i odwagi w tym zaściankowym kraju.
        Co do jednego z poprzednich wpisów o agresywnym homoseksualizmie - agresja
        znajduje się w tym właśnie wpisie, a jego autorowi, który ukrywa się za jakimiś
        niedorzecznymi literkami pragnę powiedzieć jedno: jestem synem rzekomo
        "normalnej" heteroseksualnej katoliczki, która wyrządziła mi w dzieciństwie
        więcej krzywdy i szkody niż zaznałem w całym dość długim późniejszym życiu. Boże
        chroń nas przed taką "normalnością", która modli się przed figurą, a ma diabła
        za skórą. Do dziś myślę o niej z obrzydzeniem. Na szczęście już nie żyje i nie
        zatruwa mi bezpośrednio życia, choć i ona zaakceptowała w końcu to, że jestem
        gejem i pokochała mego chłopca.
    • eliaszka1 Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 13:56
      a ja powiem tylko jedno: miłe damy , życzę Wam dużo szczęścia!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      Życie w Polsce jest okropne(całe szczęście , że opuściłam ten kraj w
      odpowiednim momencie, tzn. wcześniej , zanim to zacofane społeczeństwo
      mogłoby skaleczyć mój pogląd na świat).
      Jedna rzezc mnie tylko dziwi, dlaczego przejmujecie się tym co ludzie o Was
      ´myślą??????? Przecież niektórzy z nich " wierzący hetero" są 100 razy gorsi
      niż lesbijki czy gejowie. Pozdrawiam wszystkie Wasze dzieci i ojców.
      • dansas Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 14:28
        Wypada mi a nawet powiem wiecej, mam podobne zdanie jak eliaszka1.
        Obu Paniom zyczę szczęścia, dużo szczęścia, musicie się bardzo kochać nie
        wspomne o tym że przy okazji że wypowiadacie wojne większości społeczeństwa
        jestescie dla mnie bohaterkami! Nie wiem co powiedzie tak sie cieszę Waszym
        szczęściem....Pozdrawiam
        • swistak336 Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 18:13
          W przecziwieństwie do przedmówczyń, ja nie życzę szczęścia paniom - one same robią sobie takie szczęście, do jakiego dojrzały.

          Ja życzę szczęścia DZIECKU, wychowanemu w takim związku. Oby mu Bóg błogosławił. Przecież w tej rodzinie też potrzebny jest Ojciec - Bóg Ojciec.
          • kph Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 20:37
            nie wpychaj wszystkim Boga, że jest Tobie potrzebny nie znaczy że wszyscy go
            potrzebują.
            Szczęścia i dziecku i mamom! Nie oglądajcie się na innych, to Wasza trójka jest
            tu najważniejsza!
            • keradk Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 00:08
              racja - boga do tego nie mieszajcie. bo nie ma po co.

              za to dziecku szczescie si przyda, oj przyda. zycze mu zeby we wlasciwym
              momencie mialo prawdziwych przyjaciol, ktorzy go beda trzymac przy zyciu, bo
              bedzie ciezko
          • vilijonkka Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 23:30
            a swistak siedzi... i LOL
      • stanlukas Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 08:00
        > Rzeczywiście, całe szczęście, że wyjechałaś z Polski.
      • slaynes Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 19:41
        >niektórzy z nich " wierzący hetero" są 100 razy gorsi
        > niż lesbijki czy gejowie

        Przypadek tolerancji jakbym słyszał "afroamerykanina: mówiącego białas.
      • edyta4god Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 21:31
        eliaszka 1 jeśli tak bardzo nie lubisz "spaczonych Polaków" to nie mam pojęcia
        co Ty robisz na polskim forum.
      • mindhardcore Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 21:46

        A oczywiście wszyscy geje i lesbijki są lepsi od heteryków? Co za bzdura!
      • keradk Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 00:06
        za kaliguli i nerona rzymianie byli rownie postepowi. wiemy juz jak to sie
        skonczylo.
    • sveika Więcej takich historii, Gazeto! 08.01.07, 14:08
      Potrzebujemy więcej takich historii, Gazeto, żeby powoli coś zmieniło się w tym
      pseudo-katolickim kraju.

      Precz z pseudo-chrześcijaństwem tzw. IV RP.

      PS. Jestem mężczyzną (żonatym) i jestem tatą.
      • sveika No i, oczywiście, moje gratulacje dla obu Mam! 08.01.07, 14:20
        Kochane Podwójne Mamy! Wszystkiego najlepszego dla Was i dla Waszej Rodzinki!
        • sveika Chociaż, oczywiście, nic nie jest proste. 08.01.07, 14:26
          No ale co w życiu jest proste?
        • vilijonkka Re: No i, oczywiście, moje gratulacje dla obu Mam 09.01.07, 23:32
          podczepiam się pod gratulacje :)
      • miauka Re: Więcej takich historii, Gazeto! 08.01.07, 15:34
        sveika napisał:

        > Potrzebujemy więcej takich historii, Gazeto, żeby powoli coś zmieniło się w tym
        > pseudo-katolickim kraju.
        > Precz z pseudo-chrześcijaństwem tzw. IV RP.

        Popieram bardzo, bardzo. Hipokryzja doprowadzona jest w naszym "katoprawicowym"
        kraiku do absurdalnego rozmiaru, a kołtuny czują się świetnie!
        A dziecko potrzebuje do szczęścia wyłącznie miłości, wzorce znajdzie sobie samo,
        jeśli zajdzie potrzeba!
        • triss_merigold6 Re: Więcej takich historii, Gazeto! 08.01.07, 15:57
          To akurat totalna bzdura. Wzorców dziecku dostarcza otoczenie, dopiero w
          trakcie tzw. socjalizacji wtórnej człowiek szuka i dokonuje wyborów.
          • allexamina Re: Więcej takich historii, Gazeto! 09.01.07, 05:43
            > To akurat totalna bzdura. Wzorców dziecku dostarcza otoczenie, dopiero w
            > trakcie tzw. socjalizacji wtórnej człowiek szuka i dokonuje wyborów.

            Niby, ze byt ksztaltuje swiadomosc? Marks by sie ucieszyl...
            • swistak336 Re: Więcej takich historii, Gazeto! 09.01.07, 18:19
              Nie zrozumiałeś o co chodzi z socjalizacją - nie pisz.

              ps. z innej beczki, dla treningu umysłowego: wyobraź sobie, że urodziłeś się jako syn dwóch egipskich wieśniaków w 2500 r. p.n.e.
              Wyobraź sobie, że urodziłeś się w 1600 r. n.e. jako syn weneckich kupców.
              Wyobraź sobie, że urodziłeś się w 1980r. n.e. jako syn afgańskiego mudżachedina
              Wyobraź sobie, że urodziłeś się w 1980r. n.e. jako syn prezydenta USA
              I teraz wyobraź sobie, że byt nie kształtuje świadomości ;)
              • create Re: Więcej takich historii, Gazeto! 09.01.07, 18:27
                I o to chodzi, po raz pierwszy żyjemy w tak wolnym społeczeństwie, w którym mamy
                możliwość podejmowania wyborów niezależnie od społecznych nakazów i zakazów.
                Dlatego byt coraz mniej kształtuje świadomość.
                • swistak336 Re: Więcej takich historii, Gazeto! 09.01.07, 19:00
                  Logiko, królowo nauk! Tak argumentując potwierdzasz tezę, której chcesz zaprzeczyć;)
                • fixumdyrdum2 Re: Fajnie, a jak się zboczeńcy znudzą, 09.01.07, 19:30
                  to będziemy musieli przejąć obowiązki utrzymania, wychowania, leczenia
                  psychicznego i zapewnienia bytu temu doświadczalnemu embrionowi.
                  A panie homoseksualistki może się przerzucą na zoofilię...
        • slaynes Re: Więcej takich historii, Gazeto! 09.01.07, 19:43
          ot przyklad hipokryzji! katoprawicowym, czyzby kolejny moralny rewolucjonista
          zamieniający młot na sierp?
        • mindhardcore Re: Więcej takich historii, Gazeto! 09.01.07, 21:48
          Jasne tak samo jak we Władcy Much... haha
      • mad_pole Re: Więcej takich historii, Gazeto! 09.01.07, 21:18
        Zgadzam się z poprzednikiem ;-)
        dodam
        Precz z obłudą !
        I proponuję opodatkować każdego wierzacego, podatkiem na utrzymanie koscioła.
        Nie zgadzam się na utrzymywanie darmozzjadów! (jestem wierzący ;-))
        Ciekawe ile zostanie 30% pseudo katolików ;-)
      • fan.giertycha [...] 09.01.07, 22:06
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • keradk Re: Więcej takich historii, Gazeto! 10.01.07, 00:10
        sadzac po nicku jestes kobieta.

        w dodatku ateistka, o pogladach lewackich. pewnie lubisz sartre'a i chomskiego
    • panpaniscus Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 14:42
      smieszne sa te wypowiedzi "egoistki, bo narazają biedne dziecko, które bedzie
      przesladowane przez rówieśników". W takim razie, KTO może mieć w Polsce dzieci,
      żeby nie okazać się egoistą? Wychowując dzieci w Polsce, naraża się je przecież
      na czołowe zderzenie z ksenofobią, nietolerancją i pogardą dla innych ludzi.
      Trzymam kciuki za tę i wszystkie inne niestandardowe (i standardowe) rodziny ,
      które są zdrowe, ciepłe i pełne miłości.
      • aurita Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 14:58
        dokladnie, Polacy zawsze znajda cos do wysmiania w bliznim: zagrube , zachude ,
        zabiedne, ma matke lesbijke....

        Szczescia zycze, chociaz nie rozumiem po ca wam bylo "wspolne" dziecko
        • swistak336 Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 18:25
          Zapewne nakazalibyście dzieciom, naiwni marzyciele, by uważały, że można mieć dwie matki, gdy widzą wokoło, że w gatunku ludzkim dziecko ma tylko jedną matkę?

          Dziecko jest mądrzejsze niż wam się zdaje i póki nie nauczy się wzrców (nie bij, nie kradnij, nie zabijaj, nie mów fałszywego świadectwa), działa wedle instynktów.
        • niqa85 Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 23:04
          skoro nie rozumiesz, spieszę z wyjaśnieniem:
          dziecko to nie prezent na urodziny, tak jak Ty chciałabyś "spłodzić" dziecko -
          tak samo lesbijki też potrzebują pewnego rodzaju aktu, nie tylko w sensie
          fizycznym oczywiście - chcemy stworzyć rodzinę, czuć, że mamy swoje, wspólne -
          bo czemu inaczej- dziecko. Czysta analogia. Wcale tak bardzo się nie różnimy.
          • aurita Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 10:50
            Rozumiem chec posiadania dziecka per se.
            Kazda kobieta (tzn wiekszosc) wczesniej czy pozniej pragnie dziecka.
            Ale nie checi "wspolnego" ktore wcale wspolne nie jest bo wymagalo ingerencji
            osoby trzeciej oraz malo romantycznych i skomplikowanych procedur (swoja droga w
            gabinecie lekarskim IUI ma tylko 12% szans a tutaj odrazu Jas:)). Jedna z Pan
            miala juz dziecko/dzieci (?) czy to nie wystarczy do stworzenia rodziny?
            o kurcze :( przylapalam sie na tym ze nie rozumiem Was tak samo jak mnie nie
            rozumieja (ja jestem nieplodna) i radza mi np zebym adoptowala. :(
            Przepraszam, czasami trudno zrozumiec drugiego czlowieka.
            Najwazniejsze zeby dzieci byly szczesliwe a w kochajacej rodzinie napewno beda:)


            niqa85 napisała:

            > skoro nie rozumiesz, spieszę z wyjaśnieniem:
            > dziecko to nie prezent na urodziny, tak jak Ty chciałabyś "spłodzić" dziecko -
            > tak samo lesbijki też potrzebują pewnego rodzaju aktu, nie tylko w sensie
            > fizycznym oczywiście - chcemy stworzyć rodzinę, czuć, że mamy swoje, wspólne -
            > bo czemu inaczej- dziecko. Czysta analogia. Wcale tak bardzo się nie różnimy.

      • edyta4god Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 21:41
        Taka "nietolerancja" i "ksenofobia" panują na całym świecie bo tak teraz nazywa
        się ludzi, którzy się nie zgadzają z mniejszościami społecznymi dzisiaj gejami
        a w przyszłości, pedofilami,zoofilami itp. Tego typu mniejszości nie obowiązuje
        szanowania wartości innych. Tak oto umiera TOLERANCJA!
        • julk Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 22:32
          edyta, idz do szkoły, bo masz braki - prostych rzeczy nie odróżniasz ;)
      • keradk Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 00:14
        nie chodzi o wysmiewanie przez rowiesnikow. chodzi o ogromna dziure w
        swoim 'ja'. nikt nie wysmiewa dzieci z rozbitych rodzin. tylko one same wiedza
        jednak przez co musza przechodzic bedac pozbawione wzorca meskiego lub
        damskiego. niestety ja wiem. wiec prosze, nie piedulcie tak.
    • darciatko Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 15:17
      Z chęcią przeczytam ten tekst za 20 lat, z dodaną informacją jak potoczyły się
      losy ich dzieci. O ile wytrwają w tym związku, bo sądząc po faktach to raczej
      szybko kończą swoje związki.
      Na razie widać, że Panie sobie dogodziły i są szczęśliwe.
      Oby tylko dzieci w przyszłości nie były skrzywione (takie jakieś obojniaki), co
      to mogą i z dziewczynką i z chłopakiem, w haremie, komunie.
      Pozdrawiam, życzę wytrwałości w związku i rozsądnego podejścia do wychowywanych
      dzieci.
      • alpepe Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 20:00
        mam identyczne odczucia. Zobaczymy za 3 lata, co będzie.
    • kazik.l Dwie mamy Jasia 08.01.07, 15:18
      W treści jest taki fragment: "Chłopcom powiedziałam, że to ich brat. A oni
      zapytali, jaki z niego brat, skoro ma inną mamę i innego ojca niż oni.
      Powiedziałam, że jest coś mocniejszego niż więzy krwi. "
      Dobrze jest spojrzeć na świat oczami dziecka, którego uczucia i prostolinijność
      nie jest zagłuszona przez rozum. "... Jaki z niego brat..." i wszystko jasne.
      My dorośli potrafimy się tak wspaniale oszukiwać, stworzyć sobie nową
      rzeczywistość, a jej istnienie tłumaczyć błędami innych. Błędy trzeba
      naprawiać, a nie uciekać w ślepą uliczkę. Jako człowiek myślący niepokoi mnie
      optymizm tego artykułu. Przedstawia on bardzo krótki wycinek czasu tworząc
      wrażenie "dobrej" alternatywy dla rodzin i sprzyja akceptacji tego typu
      związków. Dlaczego ludzie popierający związki homoseksualne używają argumentu o
      patologicznych rodzinach? Przecież to nie ma nic wspólnego, akceptując związki
      homoseksualne nie naprawimy patologii. Skoro neguje się sens rodziny to skąd
      ten pęd do tworzenia rodzin homoseksualnych...
      • szoszan Re: kazik.l napisał-przytomy glos w dyskursie 09.01.07, 12:21
        > My dorośli potrafimy się tak wspaniale oszukiwać, stworzyć sobie nową
        > rzeczywistość, a jej istnienie tłumaczyć błędami innych. <<
        Słusznie. Rzeczywistości, podobnie jak sumienia nie da się zakłamać ani
        zakrzyczeć, zagłuszyć.Owszem, można je zracjonalizować czy wyidealizować bądź
        nieco mniej dojrzale mu zaprzeczyć tudzież wyprzeć, jednakże w heteroseksualnym
        społecznym realu jednostka socjalizuje się i buduje swoją tożsamość przede
        wszystkim nie poprzez seksualność.Rozwojowo orientację osiąga się później niż
        rozeznanie moralne. No tak to już jest. Potrzeby i popęd to za mało dla
        duchowości człowieka.
        • swistak336 Re: kazik.l napisał-przytomy glos w dyskursie 09.01.07, 18:29
          Zdecydowanie popieram - dziecko swym nieskażonym iluzjami umysłem zapytało (w uproszczeniu): "jak to możliwe, że jesteśmy braćmi, skoro nie jesteśmy". Dostało kłamstwo w odpowiedzi - kłamstwo od osoby, której jako dziecko ma wierzyć.

          Tylko, że kłamstwo może kiedyś wyjść bokiem. Skoro nawet kłamstwo arcybiskupów wypływa na wierzch, to kłamstwo matki też. I może to być bardziej bolesne.
      • polska_baba Model rodziny zmieniał sie przez wieki 09.01.07, 12:41
        Problem z zaakceptowaniem takiej rodziny polega na tym, że mamy jakąś wizję
        idealnej rodziny monogamicznej i heteroseksualnej, gdzie wszyscy są szczęśliwi.
        I wydaje nam się, że tylko taki model może dać szczęście jej członkom. A to
        nieprawda. Żaden model nie daje automatycznie szczęścia, zwłaszcza nie da jej
        taki, który nie jest akceptowany przez jej członków.
        Kiedyś były rodziny wielopokoleniowe. Patrzymy na nie przez pryzmat reklam,
        gdzie słodki dziadziuś daje cukierki wnuczkowi, ale tak naprawdę ten dziadziuś
        często był tyranem trzymającym wszystkich w rodzinie krótko przy pysku, bo
        jednostka w rodzinie się nie liczyła, musiała się podporządkować dobru całości.
        I chyba nikt nie był w takiej rodzinie szczęśliwy.
        Kiedyś gdzieś przeczytałam takie zdanie: żeby dziecko było szczęśliwe, musi mieć
        szczęśliwą matkę. I jako matka i żona widzę, że jest to prawda.
        Życzę powodzenia tej rodzinie.
        • jackiesawicka Re: Model rodziny zmieniał sie przez wieki 09.01.07, 17:57
          > Problem z zaakceptowaniem takiej rodziny polega na tym, że mamy jakąś wizję
          > idealnej rodziny monogamicznej i heteroseksualnej, gdzie wszyscy są szczęśliwi.

          Osobiście jestem za przyzwoleniem na małżeństwa między homoseksualistami, a
          nawet za możliwością adopcji przez pary homoseksualne. Tyle że w wypadku adopcji
          sprawa jest względnie prosta (przygarnięcie dziecka którego ktoś inny nie
          chciał), tutaj zaś mamy do czyniena z założoną z góry patologią gdzie tak
          naprawdę nie wiadomo kto jest ojcem, kto matką a kto rodzeństwem. Wiara w to że
          załatwi się ten problem ogromem miłości świadczy o niedojrzałości. Rola
          biologicznego ojca w całej akcji jest chora do kwadratu. Nie rozumiem jak można
          świadomie gotować dziecku taki los kiedy z góry wiadomo że pojawią się
          dodatkowe, zupełnie niepotrzebne problemy,jakby w normalnym związku było ich
          mało. Przy czym słowo "normalny" nie oznacza IMO automatycznie "heteroseksualny".

          Jak dziecku wyjaśnić że w metryce w rybryce "Ojciec" jest NN? Podczas gdy plącze
          się gdzieś w okolicy facet który jest niby ojcem ale tak naprawdę ma gó.. do
          gadania bo jest druga matka w rodzinie? Naprawdę sądzicie że da się wszystko
          wówczas załatwić stwierdzeniem w rodzaju "kochamy się wszyscy i to jest
          najważniejsze"?
          • wari Re: Model rodziny zmieniał sie przez wieki 10.01.07, 07:23
            jackiesawicka napisała:

            > Jak dziecku wyjaśnić że w metryce w rybryce "Ojciec" jest NN? Podczas gdy
            plącz
            > e
            > się gdzieś w okolicy facet który jest niby ojcem ale tak naprawdę ma gó.. do
            > gadania bo jest druga matka w rodzinie? Naprawdę sądzicie że da się wszystko
            > wówczas załatwić stwierdzeniem w rodzaju "kochamy się wszyscy i to jest
            > najważniejsze"?

            A dlaczego myslisz, że ma być inaczej. W końcu np. w Szwecji nie jest to
            problem więc dlaczego gdzie indziej miałby być. Dziecko oczywiście jest
            narażone w takim kraju jak Polska na homofobiczne, heteronormatywną agresję i
            stąd moga wynikac zagrożenia (ale zagrożenia wynikaja tez z tego, że rodzina
            biedna, bogata lub dziecko grube albo chude itp.).
            • jackiesawicka Re: Model rodziny zmieniał sie przez wieki 10.01.07, 16:31
              > A dlaczego myslisz, że ma być inaczej. W końcu np. w Szwecji nie jest to
              > problem więc dlaczego gdzie indziej miałby być. Dziecko oczywiście jest
              > narażone w takim kraju jak Polska na homofobiczne, heteronormatywną agresję i
              > stąd moga wynikac zagrożenia (ale zagrożenia wynikaja tez z tego, że rodzina
              > biedna, bogata lub dziecko grube albo chude itp.).

              Weź w końcu przestań widzieć samych wrogów naokoło siebie i przestań proszę
              wmawiać wszystkim hetero że są homofobami tylko dlatego że taki związek jak w
              artykule im się nie podoba. Mam kupę znajomych homoseksualistów i są wśród nich
              i tacy osobnicy którym nie powierzyłabym dziecka nigdy - wcale nie dlatego że są
              homo tylko dlatego że się do tego nie nadają. Podobnie jak wiele osób hetero. To
              że mogę np. nie lubić kogoś kto akurat jest gejem nie znaczy że jestem homofobem.
              Artykuł jakoś mnie nie przekonał o tym że Maria i Zosia to dwie odpowiedzialne
              kobiety które dobrze wychowają dzieci. Przedstawiony model rodziny jest chory i
              nie ma to aż tak wielkiego związku z tym że panie są lesbijkami. Wiem z własnego
              doświadczenia jak bardzo pokiełbaszone jest wychowywanie syna bez udziału ojca
              (mimo obecności w domu wzorców męskich w postaci dziadka i wujka). Wiem że
              gadanie o tym że "najważniejsza jest miłość" jest hurra, hop i do przodu. Miłość
              jest bardzo wazna, ale nie jest jedynym czynnikiem potrzebnym do prawidłowego
              rozwoju dziecka. I wciąż jestem zdania że lepiej w tym konretnym wypadku gdyby
              ojca nie było w ogóle. Bo taki dochodzący, którego rola jest bardzo niejasna, to
              chyba nie jest dobry przykład na to jak powinien wyglądać tata?
              • nikodem123 Re: Model rodziny zmieniał sie przez wieki 10.01.07, 22:34
                >I wciąż jestem zdania że lepiej w tym konretnym wypadku gdyby
                > ojca nie było w ogóle. Bo taki dochodzący, którego rola jest bardzo niejasna,
                t
                > o
                > chyba nie jest dobry przykład na to jak powinien wyglądać tata?

                Słuchajcie, jackiesawicka poruszyła chyba coś bardzo ważnego.

                "Dwie mamy" nie są w niczym gorsze od "samotnej mamy" - to fakt. Samotnych
                dobrych mam znamy sporo i wiemy, że dzieci wychowywane przez takie matki są OK.

                Ale teraz spójrzmy na takie uczucie jak: tęsknota.

                Dwóch starszych chłopców zna swojego ojca i się z nim spotyka. Jest to
                uregulowane. Mogą mieć jedynie pretensję, że zbyt rzadko.

                Najmłodszy. Zna swojego ojca i nie zna go. W papierach nie ma o nim wzmianki, a
                jednak on się dowie, że jego ojcem jest ten pan, który przychodzi dwa razy w
                miesiącu.

                I tu się pojawia tęsknota. Tęsknota dziecka do ojca! I to jest KATASTROFA dla
                psychiki dziecka.

                Jeśli się decydowały na dziecko, to ojcem powinien zostać ktoś, kogo uważają
                za "przyjaciela domu" - osoba, która jest z nimi głęboko zaprzyjaźniona. Która
                oczywiście zawiadomi: "Hej, jadę do Was", ale którą się wpuści bez wstydu nawet
                do nieposprzątanego mieszkania, mając włosy w nieładzie.
                W tym przypadku widzę problem taki: te kobiety chciały mieć dziecko z
                nieanonimowym mężczyzną (jednak ojcem), a jednocześnie tego mężczyzny nie chcą
                mieć obecnego w swoim życiu - ledwie chcą tolerować jego obecność dwa trzy razy
                w miesiącu.

                - Mamo, to kiedy tata teraz przyjedzie?!....

                I to pytanie tego dziecka martwi mnie jabardziej.

                - E! Nie zawracaj sobie głowy tatą. On ma inne sprawy. Mama Zosia i twoja druga
                mama pójdą jutro z tobą do kina.


        • senslov Re: Model rodziny zmieniał sie przez wieki 09.01.07, 18:59
          .. i ja
          Życzę powodzenia tej rodzinie.
          (Wiele szczęśliwości)
      • katarzyna4511 Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 15:44
        "Jaki z niego brat..." - a jak mówić o dziecku adoptowanym? Też ma inną matkę i
        innego ojca, więc jaki tam z niego członek rodziny? Jakoś tak mamy, że
        wszystko, co niestandardowe, zwłaszcza w przypadku rodziny, budzi w nas obawy i
        niedowierzanie. Nie wiem, jakie będą losy tej rodziny, tak jak i nie wiem,
        jakie będą losy mojej własnej i wielu innych. Ale przecież to nie jest kwiestia
        czyjejś akceptacji, tylko własnej pracy nad samym sobą w tworzeniu związku.
        Nie jest ważne, czy będziemy takie związki i rodziny akceptować, tylko czy nie
        będziemy ich wytykać palcami.
      • yrr Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 19:28
        > W treści jest taki fragment: "Chłopcom powiedziałam, że to ich brat. A oni
        > zapytali, jaki z niego brat, skoro ma inną mamę i innego ojca niż oni.
        > Powiedziałam, że jest coś mocniejszego niż więzy krwi. "
        > Dobrze jest spojrzeć na świat oczami dziecka, którego uczucia i prostolinijność
        >
        > nie jest zagłuszona przez rozum. "... Jaki z niego brat..." i wszystko jasne.

        Jedyne co jasno wynika z tego fragmentu to fakt, że dziecku już zdążono wpoić,
        że brat to ktoś kto ma tego samego ojca lub matkę.

        To co nazywasz "światem widzianym oczami dziecka" to tak naprawdę fragmenty
        świata dorosłych zaszczepione w umysłach dziecka. Świata widzianego oczami
        dziecka szuka się w innych płaszczyznach.
    • krwawymsciciel Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 16:00
      ciekawe kim sa bracia Jasia dla rodzicow Wojtka
    • cupoftea Dwie mamy Jasia 08.01.07, 17:20
      Wydaje mi się, że tylko brak wyobraźni i świadomości może dopuścić do
      realizacji takiego scenariusza. Im głębiej się nad tym zastanawiam, tym mniej
      mam ochotę na komentarz.
    • kasiaeva Dwie mamy Jasia 08.01.07, 17:21
      Zupelnie sie z tym nie zgadzam a co do opieki spolecznej to moze podac Twoje
      nazwisko i zajmie sie Toba!
      Mieszkam w Stanach i chociaz sama jest w heteroseksualnym zwiazku znam takie
      przypadki i zapewniem ze dzieci sa bardzo szczesliwe najwazniejsze sa wiezy
      ktore wytwarzaja sie w takiej rodzinie Ci ludzie bardzo chca dziecka i dlatego
      jest tam duzo milosci i zrozumienia a to podstawa do szczesliwego dzicinstwa
      wedlug mnie Z jednym sie tylko nie zgadzam osobiscie uwazam ze w takiej
      sytuacji lepiej wybrac sie do banku spermy(mam nadzieje ze w Polsce taka
      sytuacja bedzie wkrotce mozliwa)wtedy sytuacja jest bardziej klarowna i nie ma
      wielu wahan i problemow z tozsamoscia o ktorych pisze sie w tym artykule
      Zycze powodzenia!Pozdrawiam
    • pochmurna Dwie mamy Jasia 08.01.07, 17:49
      Najpierw przeczytałam o tym termosie, i mnie zmroziło. No bo przecież ten chłopiec jest dzieckiem z termosu. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie miał wystarczająco duże poczucie humoru, ogromny dystans do siebie samego oraz dużo miłości i zrozumienia dla innych, aby potraktować to jako "jedyną dozwoloną metodę zapłodnienia w parach homoseksualnych w Polsce XIX wieku". Polskie prawo powinno zezwolic na in vitro
      • pochmurna Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 17:53
        errata: XXI wieku (no ale za bardzo się nie pomyliłam... ;)
      • ellen11 mam inne zdanie 08.01.07, 18:50
        Moim zdaniem sytuacja "gejów" i "lesbijek" w Polsce jest tym samym, co
        sytuacja "trendowatych" w średniowieczu: gdy ktos był "inny", był jednocześnie
        wyrzucony ze społeczeństwa i napiętnowany za "wygląd osobisty". To śmieszne,
        żeby w Polsce nadal było średniowiecze, a krajem rządził stereotyp.
        Akurat w przypadku Zosi i Marii nie widzę żadnego egoizmu. Widze miłość,
        zaangażowanie trzech osób w dobro. Ręczę że Jasiek będzie miał szczęśliwe
        życie, będzie wszystko akceptował bo tak zostanie wychowany. To dla niego
        będzie normalna sytuacja, tak jak dla dwóch synów Marii.
        I szczerze życzę innym dzieciom tak wspaniałych rodziców i o stokroć wole
        powiedzieć synowi, że doszło do zapłodnienia Z MIŁOŚCI po przez termos, niż że
        jest owocem gwałtu lub następnym niechcianym dzieciakiem pijackiej rodzinki z
        marginesu.
        Chciałabym bardzo żeby Maria i Zosia przeczytały kiedyś moją opinię i dzięki
        niej poczuły, że są ludzie w tym kraju, którzy akceptują ich wybór i ich sposób
        na SZCZĘŚLIWE życie.
        • cupoftea Re: mam inne zdanie 08.01.07, 20:05
          Na ten moment optymizm zdecydowanie na wyrost, aż trąca fanatyzmem.
        • cupoftea Re: mam inne zdanie 08.01.07, 20:25
          "Ręczę że Jasiek będzie miał szczęśliwe
          życie" - no i mamy kolejny fanatyzm.
        • pani_rosomak Re: mam inne zdanie 08.01.07, 22:30
          Różnica polega na tym że synowie Marii mają OJCA, spędzają z nim parę dni w tygodniu. Mają dwoje heteroseksualnych rodziców , tyle że rozwiedzionych. Sprawa normalna, wręcz powszechna. Za to Jasiek jest synem dwóch lesbijek przy pomocy przyjaciela rodziny i termosu. Owszem można i tak: pamiętacie "Świat według Garpa"? Dziecko można począć nawet z nieprzytomnym inwalidą, byleby tylko miał sprawny organ (pytanie tylko gdzie tu miejsce na miłość- poza miłością własną oczywiście). Ale nie wierzę że będzie zwykłym szczęśliwym chłopcem. Sorry, nie żyjemy na pustyni. Skoro same "matki" słusznie obawiają się odrzucenia przez społeczeństwo, to o ile bardziej będzie narażone dziecko w grupie rówieśników , i to już od przedszkola. Dzieci są bezwzględne jak stado młodych wilków. Jeśli raz przylgnie do niego etykietka dziecka dwóch lesbijek, będzie napiętnowany przez resztę dzieciństwa, wyzywany od pedziów, odrzucony i osamotniony. Jedynymi kolegami będą dzieci innych homoseksualistów i lesbijek. Zdrowe dzieci postrzegają taki element jako chory i odrzucają go, taka jest prawda. Dorosłych można jeszcze nauczyć politycznej poprawności i tolerancji, ale dzieci są bezwzględne.Jaś będzie wykluczony z grupy, będzie się wstydził swoich matek a w końcu je znienawidzi. Wymyślanie historii, bajeczek, ubieranie w słowa tego co nie do przełknięcia dla reszty "normalnych" ludzi to wychowywanie dziecka w dwulicowości, w kłamstwie, w nieufności. Oczywiście można zamknąć się w czymś na kształt idealistycznej gejowskiej komuny która krytykuje resztę zacofanego społeczeństwa, można wyjechać do Londynu czy Kaliforni, ale niekt nikt nie wmawia że chodzi tu o dobro dziecka. Jaś jest owocem chorej egoistycznej zachcianki tych pań i z całego serca mu współczuję.
          • kapitan.kirk Re: mam inne zdanie 08.01.07, 23:09
            Myslę, że trochę przesadzasz. Dzieci istotnie czasami przypominają sforę
            drapieżników, ale też zwierzyna nie na zawsze zwierzyną pozostaje. Np. jeszcze
            kilkanaście lat temu stygmatyzowane były w grupach rówieśniczych dzieci
            samotnych matek, a obecnie to zjawisko zupełnie znikło. To samo było kiedyś w
            czasach gdy istniały trwałe podziały społeczne na dobrze i źle urodzonych - i
            gdzież to teraz? Na tzw. Zachodzie widać, że dzieci par homoseksualnych też
            stopniowo akceptację zyskują, więc nie ma powodu by i u nas stopniowo do tego
            dochodziło.

            Btw., Twoja diagnoza o egoiźmie opisywanych pań-bohaterek wydaje mi się
            niestety prawdziwa - w ich planach życiowych nie bardzo jakoś widać miejsce na
            myśli i uczucia innych osób, także tych deklaratywnie najbliższych :-/ Niechże
            im się układa jak najlepiej, co jednak będzie jeżeli bohaterki się rozstaną
            (co, biorąc pod uwagę ich dotychczasowe żywoty, jest nader prawdopodobne), ale
            będą chciały widywać dzieci "drugiej strony", a w dodatku Wojtkowi się odwidzi
            i wystąpi o ustalenie ojcostwa oraz zabezpieczenie kontaktów z dzieckiem? Oj,
            nie chciałbym ja być w skórze tego sędziego, a tym bardziej dzieci ;-) Tylko
            ludzie potrafią sobie tak z dobra woli świat pokomplikować...

            Pzdr
          • to_ja_a Re: mam inne zdanie 09.01.07, 16:40
            pani_rosomak napisała:

            > Dorosłych można jeszcze
            > nauczyć politycznej poprawności i tolerancji, ale dzieci są bezwzględne.

            Mam dwoje dzieci i wiem, że można je było nauczyć bez problemu tolerancji i
            zrozumienia dla tego co inne.

            > Zdrowe dzieci postrzegają ta
            > ki element jako chory i odrzucają go, taka jest prawda.

            Moje dzieci są zdrowe i dlatego potrafią uszanować odmienność (wychowują się w
            najzwyklejszej rodzinie)


            > Dzieci są bezwzględne jak stado młodych wilków. Jeśli raz pr
            > zylgnie do niego etykietka dziecka dwóch lesbijek, będzie napiętnowany przez re
            > sztę dzieciństwa, wyzywany od pedziów, odrzucony i osamotniony. Jedynymi kolega
            > mi będą dzieci innych homoseksualistów i lesbijek.

            to jest właśnie chore i dzieci wynoszą takie postawy ze swoich podobno
            szczęśliwych, "normalnych" rodzin, gdzie norma = agresja, ksenofobia i kołtuństwo!
            • keradk Re: mam inne zdanie 10.01.07, 00:26
              szanowna pani - ma pani racje mowiac ze mozna dzieci nauczyc tolerancji.

              podobnie mozna ich nauczyc okrucienstwa, jedzenia ludzkiego miesa i wielu inych
              zlych rzeczy.

              chodzi o dzieci, ktore nie spodkaly sie z innoscia, i to nie dlatego ze rodzice
              sa nietolerancyjni. dzieci same z siebie widza i oceniaja wedle swoich zasad.
              nie wszystkie dzieci tez sa wybitnie inteligentne. niektore sa zwyczajnie
              glupie. i prosze byc pewnym ze one tez zetkna sie z dzieckiem z artykulu i one
              pierwsze rzuca kamien. niezaleznie od wychowania
          • wari Re: mam inne zdanie 10.01.07, 07:27
            pani_rosomak napisała:
            Dzieci są bezwzględne jak stado młodych wilków. Jeśli raz pr
            > zylgnie do niego etykietka dziecka dwóch lesbijek, będzie napiętnowany przez
            re
            > sztę dzieciństwa, wyzywany od pedziów, odrzucony i osamotniony. Jedynymi
            kolega
            > mi będą dzieci innych homoseksualistów i lesbijek. Zdrowe dzieci postrzegają
            ta
            > ki element jako chory i odrzucają go, taka jest prawda. Dorosłych można
            jeszcze
            > nauczyć politycznej poprawności i tolerancji, ale dzieci są bezwzględne.

            Ale dzieci nabywają tej agresywnej nietolerancji od dorosłych ! Gdyby nie wpływ
            agresywnej homofobii powszechnej w Polsce, dzieci może i by dyskryminowały
            dziecko wychowywane przez les/gej, ale nie bardziej niż dziecko o rudych
            włosach czy grube. To dorośli heterosekualiści 9oczywiście nie wszyscy)
            kształtują taki obraz homo rodziny jako dziwnej, a dzieci to tylko przejmują.
        • stanlukas Re: mam inne zdanie 09.01.07, 08:03
          > Chyba trędowatych, bo "trendowaci" to ci, którzy są "trendy" (obecnie bardzo
          > modne wyrażenie.
        • edyta4god Re: mam inne zdanie 09.01.07, 21:50
          Mam nadzieję,że homoseksualizm nie jest tak zaraźliwy jak trąd. ellen11
          wybrałaś nienajlepsze porównanie.
          • kkrolewna Re: mam inne zdanie 10.01.07, 01:06
            nie, homoseksualizm jest trendy...
      • polska_baba Termos? A kto z nas zna szczegóły swego poczęcia? 09.01.07, 13:02
        A może dowiedzielibyśmy się bardzo brzydkich rzeczy? Przecież jakaś część dzieci
        jest poczęta z gwałtu małżeńskiego i to niekoniecznie w rodzinach alkoholików;
        jakaś część mężczyzn reaguje wściekłością lub choćby niechęcią na wieść, że żona
        w ciąży. W Polsce znaczna część ciąż (może nawet większość) nie jest planowana,
        więc większość dzieci rodzi się z przypadku. Termos gorszy niż krzaki po dyskotece?
        • keradk Re: Termos? A kto z nas zna szczegóły swego poczę 10.01.07, 00:28
          to wszystko nie znaczy ze jest spoleczne przyzwolenie na gwalty i przemoc w
          rodzinie. owszem dzieci cierpia na swiecie. to nie powinno byc powodem zeby
          kolejna toture im zapewnic
    • martapiatkowska Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 19:21
      To nie jest skandal... to jest po prostu samo życie...
      są różne rodziny i nie można twierdzić, że taka czy inna jest gorsza czy lepsza...
      a opieka społeczna nie ma nic do tych kobiet... dziecko jest zdrowe, zadbane i
      co najważniejsze: KOCHANE!!!
    • polgara_czarodziejka Dwie mamy Jasia 08.01.07, 21:34
      Jestem w bardzo podobnej i zupelnie roznej sytuacji, jak Zosia i Maria.
      Podobnej, bo kocham kobiete, matke 2 dzieci (sama mam 1). Odmiennej bo nie
      jestesmy tak naprawde razem...Ona nadal tkwi w małżeństwie, ja po
      rozwodzie. Ona , pełna ograniczen, przy dosc despotycznym mężu, ja wolna. Ona
      introwertyczka, ja ekstrawertyczka... i właśnie wczoraj podjelam decyzje, ze
      to koniec... bo Ją to zniszczy, bo juz nie wystarcza pisanie w necie
      ''kocham'' , bo ... Kocham Ją i chce Jej dobra, ale nasza sytuacja jest taka
      , a nie inna...Moze kiedys...Zazdroszcze Zosi i Marii... wierze z calego
      serca,ze los bedzie łaskaw dla ich dzieci, ze miłosc zawsze zwycieża.
      • edyta4god Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 22:07
        No i teraz mamy dyskusja zamienia się w intymne wyznania lesbijek, Stachu a Ty
        mnie o fantazje seksualne oskarżasz? To, co teraz o tym powiesz. Ona kocha
        mężatkę, która może nawet o tym nie wie(brakowało informacji),no tak ale to
        przecież ja jestem żałosna...
    • nefertum Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 21:47
      Egoistki!!! Nie oceniam ludzi na podstawie orientacji seksualnej, ale
      zachowanie tych kobiet to rzeczywiście skrajny egoizm, chęć spełnienia własnych
      zachcianek i brak odpowiedzialności. Dziecko narodzone z miłości...ale chyba do
      instynktu macierzyńskiego?!
      Każdy popełnia błędy, mniejsze lub większe, ale podejmowanie takiej decyzji z
      premedytacją to dla mnie głupota. Bohaterki reportażu, mimo swojego wieku,
      wciąż są moim zdaniem niedorozwinięte emocjonalnie. Człowiek w wieku lat -nastu
      jest w stanie określić swoją orientację seksualną, może mieć pewne wątpliwości,
      ale raczej juz wie, czy woli dziewczyny, chłopców, a może płeć nie ma dla niego
      żadnego znaczenia. Bohaterki gubiły sie w swoim życiu i nadal chyba nie mają
      pełnej świadomości swoich czynów.
      Chęć posiadania WŁASNEGO (ale czy aby na pewno?) dziecka, przesłoniła Zosi cały
      świat, choć mogła przecież "przelać" swój instynkt macierzyński na synów Marii.
      Jaki jest tego rezultat? Jaś ma większy kontakt z Marią niż z WŁASNĄ matką. Jak
      dla mnie żenujące :(
      Mój przyjaciel, który jest gejem mądrze kiedyś stwierdził, że nigdy nie
      zdecyduje się na dziecko, choc bardzo tego pragnie...
      • aarica Re: Dwie mamy Jasia 08.01.07, 22:09
        Też tak myslę. Teraz jest fajnie, ale obawiam sie, że za rok im się znudzi, tak
        jak znudziły im sie poprzednie zwiazki. Poza tym przeraża mnie facet, który
        własne dziecko daje komuś w prezencie jak szczeniaka.
        • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 09:10
          Własną spermę w termosie.
          • otis_tarda Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 09:36
            Rozumiem, ze ojciec potrzebny jest tylko do płacenia za wychowanie, ewentualnie
            za skrobankę?

            Ohyda.
            • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 10:56
              A gdzie to wyczytałeś?

              Sperma w termosie to jeszcze nie dziecko.
              • otis_tarda Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 18:00
                W kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. No, i takie Wysokie Obcasy lansują
                ideologię, na mocy której ojciec też powinien odpowiadać za dziecko.

                Rozumiem jednak, że brzmi ona teraz "ojciec jest potrzebny jeśli dwóm mamusiom
                tak pasuje".
          • alexwr terapia gejów i lesbijek 17.01.07, 14:19
            Nienasycenie
            Czwartek, 6 lipca 2006
            Ozon 06:10

            Czy przyczyną problemów homoseksualistów jest tylko nietolerancyjne
            społeczeństwo? A może raczej leży ona we wnętrzu człowieka?
            Wielu homoseksualistów czuje się nieszczęśliwymi, samotnymi i nierozumianymi
            przez otoczenie. Przeważnie są to osoby bardzo uczuciowe i nadwrażliwe, przez
            co cierpią w dwójnasób. Jeden z prekursorów terapii dla homoseksualistów w
            Holandii prof. Johan Leonard Arndt wspominał, że jego pacjenci najczęściej
            użalali się na samotność, depresje i brak stabilizacji w kontaktach z innymi.

            Działacze ruchów gejowskich uważają, że problemy te mają swoje źródło w
            nietolerancji i dyskryminacji ze strony społeczeństwa. Czy rzeczywiście jest
            to główny powód? W Holandii tego typu przyczyny zostały w dużej mierze
            ograniczone. Homoseksualizm jest nie tylko powszechnie akceptowany, lecz
            także prawnie usankcjonowany, łącznie z legalizacją związków jednopłciowych i
            nadaniem im prawa do adopcji dzieci. A jednak skala problemów neurotycznych
            wśród gejów wcale się nie zmniejszyła. Pim Fortuyn, lider prawicowej partii
            holenderskiej zamordowany przez lewackiego ekologa, niedługo przed swoją
            śmiercią wyznał, że homoseksualizm jest dla niego jak zniewolenie, a ceną za
            ten wybór jest straszliwa samotność. A przecież znajdował się u szczytu
            popularności i sławy. Także badania naukowców z amerykańskiego uniwersytetu
            stanu Indiana wykazały, że o pomoc psychiatryczną lub psychologiczną prosiło
            aż 60 proc. gejów, którzy sami twierdzili, że są „dobrze przystosowani
            społecznie”. Holenderski psychiatra prof. Adrianus Dingeman de Groot dowodzi,
            że homoseksualiści mają poczucie wrażliwości typowe dla neurotyków i są
            bardziej rozchwiani emocjonalnie niż heteroseksualiści. Być może więc źródło
            niepokojów znajduje się nie w otoczeniu, lecz we wnętrzu osoby?

            Oferta dla nieszczęśliwych

            Wielu homoseksualistów, którzy nie są w stanie pogodzić się ze swoją
            orientacją, decyduje się na terapię. Zawsze jednak musi być to krok
            dobrowolny. Terapia trwa kilka lat. Polega głównie, tak jak większość terapii
            dla osób neurotycznych, na wglądzie we własną psychikę i na wewnętrznym
            zmaganiu. Powodzenie zależy od motywacji danej osoby, jej wytrwałości i
            szczerości wobec siebie. Ponieważ najsilniejsza jest motywacja religijna,
            niektóre grupy terapeutyczne (jak np. EHAH założona w 1975 r. w Amsterdamie
            przez Johana van der Sluisa) wprowadzają do praktyki psychologicznej elementy
            formacji duchowej. Jak mówi van der Sluis, który sam przez wiele lat był
            aktywnym gejem: – Nasza oferta jest skierowana do tych, którzy jako
            homoseksualiści czują się nieszczęśliwi i niepogodzeni ze sobą. Nie chcemy
            nikogo zmieniać na siłę, chcemy tylko pokazać homoseksualistom, że nie są
            skazani na biologiczny determinizm, że istnieje dla ich sposobu życia
            alternatywa, że istnieje dla nich nadzieja.

            Gejowski styl życia wiąże się często z dużą rotacją partnerów. Przychylny
            środowisku gejowskiemu Instytut Kinseya opublikował w roku 1978 głośny
            raport, w którym połowa badanych homoseksualistów w USA przyznała się do
            kontaktów z co najmniej 500 różnymi partnerami seksualnymi. Pracownik
            amsterdamskiego ośrodka terapeutycznego Allard Buhre, niegdyś
            homoseksualista, przyznaje, że tak duża zmienność partnerów wynika z ciągłego
            niezaspokojenia i nienasyconej tęsknoty. Geje wpadają w ciąg nieustannych
            poszukiwań, ponieważ drugi mężczyzna nigdy do końca nie jest w stanie dać
            tego, co może dać kobieta – uważa van der Sluis, w którego ośrodku udaną
            terapię przeszło kilkuset homoseksualistów.

            Za mało ojca, za dużo matki

            Nie ma żadnego dowodu naukowego na to, że homoseksualizm jest zjawiskiem
            wrodzonym, dziedzicznym, uwarunkowanym genetycznie lub hormonalnie. Gdyby
            homoseksualizm był wrodzony, wówczas bliźnięta jednojajowe, mające ten sam
            genotyp, powinny mieć taką samą orientację: albo homo-, albo heteroseksualną.
            Tymczasem z badań prof. J.D. Rainera wynika, że wiele bliźniąt jednojajowych
            różni się między sobą orientacją płciową. Z kolei badania prof. W.H. Perloffa
            wykluczyły wpływ hormonów na powstanie homoseksualizmu. Z drugiej strony nie
            ma też dowodu odwrotnego – całkowicie wykluczającego biologiczny determinizm.


            Istnieje natomiast wiele udokumentowanych przypadków pojawienia się
            homoseksualizmu wskutek nabycia takich preferencji w procesie socjalizacji
            (np. wśród chłopców wykorzystywanych seksualnie w dzieciństwie przez
            starszych mężczyzn). Do takiego zdania przychylają się m.in. psychologowie
            Karen Horney, Charles Socarides, Marcel Eck, a nawet seksuologowie
            sympatyzujący z ruchem gejowskim, np. William Masters i Virginia Johnson,
            którzy twierdzą, że źródłem homoseksualizmu są „nabyte preferencje”.

            Holenderski profesor Gerard van den Aardweg, który prowadzi terapię
            homoseksualistów od 1967 r., uważa pociąg seksualny do osób tej samej płci za
            zaburzenie emocjonalne, rozwijające się już w dzieciństwie i w okresie
            dojrzewania. W ciągu niemal 40 lat psycholog zdołał przeprowadzić udaną
            terapię ponad 600 osób. Przy czym udaną terapię definiuje on jako osiągnięcie
            trwałej dyspozycji do zawarcia stałego związku heteroseksualnego.

            Głównym źródłem homoseksualizmu są, zdaniem van den Aardwega, nienormalne
            relacje z matką, zwłaszcza zaś z ojcem. Najczęściej chłopiec jest albo zbyt
            rozpieszczany przez matkę, albo niedoceniany przez ojca (często jedno i
            drugie), co powoduje, że wpada w kompleks niższości na punkcie swojej
            męskości. Podręcznikową wręcz ilustracją takiego przypadku jest casus
            brytyjskiego reżysera zmarłego na AIDS Dereka Jarmana, który w dzieciństwie
            był rozpieszczany przez nadopiekuńczą matkę, a zarazem ciągle bity i poniżany
            przez ojca. Kanadyjski lekarz Irving Bieber, który zajmował się wieloma
            homoseksualistami, stwierdził, że nie spotkał wśród nich ani jednego
            przypadku normalnej relacji między synem a ojcem.

            Nic więc dziwnego, że w krajach zachodnich terapie homoseksualistów cieszą
            się coraz większą popularnością, choć wielu psychologów – także w Polsce –
            uważa, że to niemożliwe (patrz ramka). W roku 1997 Amerykańskie
            Stowarzyszenie Psychiatryczne opublikowało nawet oświadczenie, w którym
            wezwało swoich członków do zaniechania terapii homoseksualistów jako
            nieetycznej i nieskutecznej. Prof. van den Aardweg uważa decyzję ATP za
            krzywdzącą wobec wielu homoseksualistów: – Gdybym się do niej zastosował –
            mówi – nie pomógłbym wielu osobom, które z rozpaczy wyły do pustych ścian. Do
            dziś utrzymuję kontakt z moimi byłymi pacjentami, spotykamy się, wielu z nich
            ma żony i dzieci, to są ludzie zupełnie inni niż kiedyś. Cieszę się, że
            pomogłem wielu z nich zbudować szczęśliwe życie.

            Katarzyna Abramowicz, Amsterdam

            • okrent9 Kinsey 08.03.07, 02:41
              Przepraszam bardzo, obejrzałam ze dwa lata temu bardzo rzetelny dokument na
              temat Kinseya i nie traktowałabym jego raportu jako miarodajnego źródła
              czegokolwiek. Ten człowiek np. przez co najmniej kilka lat ukrywał dane pewnego
              starego pedofila, wiedząc, że ten notorycznie molestuje seksualnie dzieci -
              ukrywał, ponieważ pedofil prowadził "dziennik", w którym zapisywał w jakim
              wieku było dziecko, z którym uprawiał seks, jak ten seks wyglądał, kiedy
              dziecko przeżyło pierwszy orgazm, itd. Kinsey "dla dobra nauki" pozwalał temu
              przestępcy na jego ekscesy w zamian za możliwość wglądu w ów
              pamiętnik. "Naukowiec" o takim podejściu nie jest dla mnie nic wart.

              Poza tym rzetelność metod zdobywania danych do raportu Kinseya również
              pozostawiała wiele do życzenia - wynika to jasno z wypowiedzi samych
              ankietujących.
      • furtianka Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 17:35
        Po co oszukiwać dziecko i udawać, że ma dwie mamy. Jaś ma jedną matkę i ojca o
        którego istnieniu powinien zostać poinformowany, a Marysia niech będzie po
        prostu Marysią, partnerką mamy kochającą Jasia jak własne dziecko. Po co robić
        dziecku wodę z mózgu. Tolerancja jest ważna, ale nie można zapominać o
        szczerości!!!
      • wari Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 15:17

        nefertum napisała:
        > Egoistki!!! Nie oceniam ludzi na podstawie orientacji seksualnej, ale
        > zachowanie tych kobiet to rzeczywiście skrajny egoizm, chęć spełnienia
        własnych
        >
        > zachcianek i brak odpowiedzialności.

        Oczywiście, że oceniasz. Gdyby dzieci wychowywała matka z dzieckiem to nie
        miałabyś problemu.

        > Mój przyjaciel, który jest gejem mądrze kiedyś stwierdził, że nigdy nie
        > zdecyduje się na dziecko, choc bardzo tego pragnie...

        Widocznie nie dojrzał do tego. Nie ma żadnych racjonalnych powodów, aby dwie
        osoby tej samej płci wychowywały dziecko.
    • moon5 Dwie mamy Jasia 09.01.07, 00:14
      Tak, kiedyś trzeba będzie powiedzieć dziecku "skąd się wzięło". Największym
      grzechem naszych czasów jest krzywdzenie dzieci.
      • julk Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 09:14
        to wlasnie ty go najbardziej krzywdzisz, odsadzajac jego rodzine od czci i wiary
        i robiac problem tam, gdzie go nie ma.
    • ponury_drwiacy_szyderca Chore 09.01.07, 09:12

    • fnoll obu mamom i Jasiowi życzę szczęścia :) 09.01.07, 10:55
      przyda się

      oby trafiali na jak najwięcej rozsądnych, wyrozumiałych i empatycznych ludzi na
      swojej drodze - jest ich sporo w Polsce, tylko trzeba mieć do nich szczęście :)
    • joolanta Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 11:32
      człowiek ma po to rozum, alby panować nad swymi popędami, jeśli dalej tak
      pójdzie to niedługo pedofile będą domagali się swoich „praw”
    • alekloco Dwie mamy Jasia 09.01.07, 12:15
      Nie mam nic do mniejszości seksualnych, jestem za przyznaniem im praw do
      formalizacji swoich związków, ale jednocześnie stanowczo przeciw dzieciom w
      takich związkach. W tym, co jest tu opisane mnóstwo rzeczy nie gra i widać to od
      pierwszych zdań artykułu do końca.
      Wielu homoseksualistów jako kontrprzykład, który uzasadniać ma adopcje prze pary
      jednej płci, przytacza heteroseksualne rodziny patologiczne, gdzie dziecko bywa
      potwornie krzywdzone psychicznie, bite, poniżane, molestowane, terroryzowane
      psychicznie. Czasem można odnieść wrażenie, że rodziny hetero to w ogóle w
      większości takie są.
      Tyle że to jedna strona medalu. I w dodatku, mimo skali przemocy domowej,
      stanowiąca mniejszość wśród wszystkich rodzin, ileś tam procent - 10? Maksymalnie.
      Walka z przemocą i patologią w rodzinie heteroseksualnej jest coraz szersza. To
      już nie tylko zacisze gabientów psychologicznych, posterunki policji czy
      pogotowia opiekuńcze, ale cała machina mediów, coraz częściej szkoły,
      streetworkerzy, a nawet gdzieniegdzie kościoły. Uderzenie dziecka, mimo licznych
      głupawych wypowiedzi naszych tuzów buraczanego politycznego bagna, zaczyna
      należeć coraz bardziej do sfery dyskusji o szkodliwości a nie do oczywistego
      kanonu wychowawczego, jak to było jeszcze 20 lat temu.
      W artykule mamy obraz rodziny(?), która w żadnych wypracowanych w naszym kraju
      schematach się nie mieści bo niby jak ma się zmieścić, skoro takich schematów
      nie ma nie tylko u nas, ale i w mało którym kraju świata. Na pierwszy rzut oka
      wygląda wszystko w porządku, dzieci chodzą do szkół lub przedszkoli, są czyste i
      zadbane i niczego im nie brakuje. Materialnie napewno nie.
      Tyle że z bliska (na tyle bliska, na ile można przeczytać), pojawiają się
      wątpliwości. W pierwszej kolejności, chyba każdy dorosły, który w to jest
      zaangażowany, powinien zrobić ze sobą solidny porządek: obie panie zadawać i
      odpowiadać na pytania odnośnie lat przyszłych. Brak umiejętności odpowiedzi na
      kardynalne pytanie jak ma chociaż ramowo wyglądać cały związek za lat 5 czy 10
      wskazuje na ogromną nieodpowiedzialność. Fajnie że wszyscy się kochamy i jest
      nam w domu tak wspaniale. Ale niestety: życie to nie tylko dom, to także świat
      zewnętrzny. Szkoła, gdzie grupy w pewnym wieku robią się szczególnie ważne.
      Liczenie na to, że jakoś się ułoży to dość fatalna rachuba - dzieci nie unikną
      trudnych pytań ze strony rówieśników również w dużych miastach.
      Innym aspektem jest ojciec, który zgodził się "na kontrakt", konsekwentnie
      neguje swoje instynkty ojcowskie i dopóki maluch nie ma za wiele do powiedzenia,
      to wszystko jest cacy. Bardzo jestem ciekaw, jak będzie wyglądała sytuacja jak
      zacznie dorastać i będzie śmiał przedstawiać własne zdanie. Celowo używam
      "śmiał" - ciekaw jestem jak bohaterki będą reagowywały na dajmy na to dość
      brutalne rozwalanie stworzonej przez nie idei domu bez ojca który wcale nie jest
      antywzorem.
      Przynajmniej część tych problemów uniknięto by całkowicie eliminując ojców - z
      potężną szkodą dla dzieci. Rzeczywiście, to lepsze dla dzieci że tata istnieje w
      obu wypadkach, choć w ostatnim ma miejsce koszmarna schizofrenia - formalnie
      jest przecież NN.
      Ogólnie - przemyśleń starczyło tak mniej więcej na pierwsze 4 lata. Co dalej -
      nie wiadomo, i strach się bać. I nie ma za bardzo kto pomagać, bo takich układów
      właściwie nie ma. Świat zewnętrzny musi się pojawić, bo na szczęście nie ma
      szans separacji w getcie. Ciekawe tylko czy to wszystko bohaterki wliczyły w
      koszty, ciekawe czy myślały w tej samej perspektywie co swojej o innych w tym
      układzie - których umieściły w nim bez pytania o zdanie a którzy niekoniecznie z
      czasem będą nim usatysfakcjonowani. Ja uważam że nie będą i warto by było
      spojrzeć co się będzie działo nawet za 10 lat. Ironią całości jest fakt, że w
      opozycji do patologii tworzonych często w związkach heterseksualnych jest tu
      spory potencjał do stworzenia podobnej.

      Alekloco
      • a.nancy Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 15:09
        > odpowiadać na pytania odnośnie lat przyszłych. Brak umiejętności odpowiedzi na
        > kardynalne pytanie jak ma chociaż ramowo wyglądać cały związek za lat 5 czy 10
        > wskazuje na ogromną nieodpowiedzialność.

        ups
        ja nie jestem wrozka i nie wiem co bedzie za 10 lat
        ale przynajmniej potrafie uczciwie sie do tego przyznac
        sady rodzinne sa pelne ludzi ktorzy wierzyli, ze beda zyli razem dlugo i szczesliwie
        ale zycie to ne je bajka
        czy mam mniejsze prawo do urodzenia dziecka niz ci optymisci?
        czy z wiekszym prawdopodobienstwem grozi mi rozwod?
        • edyta4god Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 22:34
          a. nancy pewnie nie ale Alecloco zupełnie o co innego chodziło, jeśli chcesz
          mieć dziecko w ten sposób powinnaś wziąć pod uwagę wszystkie konsekwencje, tak
          samo jak ludzie w heteroseksualnych związkach. Nikt tu nie twierdzi,że
          patologiczne lub niestałe heteroseksualne związki są o.k więc nie jest to
          według mnie zbyt silny argument.
          • a.nancy Re: Dwie mamy Jasia 10.01.07, 11:06
            jeśli chcesz
            > mieć dziecko w ten sposób powinnaś wziąć pod uwagę wszystkie konsekwencje, tak
            > samo jak ludzie w heteroseksualnych związkach.

            zgadzam sie.
            ale nie uwazam, zeby osoby homoseksualne mialy _z definicji_ byc niezdolne do
            wziecia pod uwage konsekwencji.

            > Nikt tu nie twierdzi,że
            > patologiczne lub niestałe heteroseksualne związki są o.k więc nie jest to
            > według mnie zbyt silny argument.

            nie pisalam o zwiazakch patologicznych lub niestalych. pisalam o tym, ze nikt
            nie moze byc pewny tego, jak sie jego/jej zwiazek rozwinie, ani tego, czy
            przyjete metody wychowawcze beda skuteczne, czy nie skrzywdzi nieswiadomie
            swojego dziecka, a nawet czy - niezaleznie od wysilkow rodzicow - to dziecko nie
            bedzie mialo w przyszlosci jakis problemow. nikt nie jest idealem. gdyby brac
            pod uwage _wszystkie_mozliwe_konsekwencje, nikt nie powinien decydowac sie na
            dziecko.
      • grosz-ek Małżeństwo jako manewry wojskowe ... 09.01.07, 20:56
        ... które należy zaplonować w najdrobniejszych szczegółach ....
        Czy aby nie za bardzo przesadzasz ?
      • edyta4god Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 22:27
        Nie , nie przemyśleli tego zupełnie, jedyną logiczną motywacją było desperackie
        pragnienie bycia "normalną" rodziną i na tym koniec. Też ciekawa jestem jak Jaś
        zareaguje jak dorośnie,jeśli to prawdziwa historia a nie próba prowokowania
        dyskusji. Jakkolwiek takie scenariusze rzeczywiście pojawiają się już w USA i
        pewnie wielu innych krajach więc warto się zastanowić.
        • sir.vimes Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 23:14
          Co jest złego w desperackim pragnieniu bycia rodziną ? Większość par zdążających
          do ołtarza podziela to desperackie pragnienie.
    • igraszka Znam takie rodziny 09.01.07, 12:15
      Znam takie rodziny, jak opisana i powiem krótko - nie mają ani łatwiej, ani
      trudniej niż przeciętna rodzina heteroseksualna (np. matka z dziećmi po
      rozwodzie i konkubent plus wspólne dziecko - problemy są podobne).
      A artykuł dobrze, że powstał, bo pokazuje, że są też inne modele rodziny i może
      Polacy wreszcie zaczną się z tym oswajać.

      BTW Informacja o tym, że polskie banki spermy są niechętnie nastawione do
      lesbijek - jest nieprawdziwa. Chyba nawet nie próbowałyście. Odebranie matce
      praw też nie jest takie proste.
    • aliczu Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 12:55
      Bardzo podziwiam te dwie mamy za odwagę.
      Nie mam nic przeciwko mniejszościom seksualnym, to jest ich życie i nikt nie ma
      prawa podejmować za nich decyzji. Wiem jednak, że nie jest im łatwo. Takich
      rodzin w Polsce jest bardzo mało, a szkoda ponieważ dziecko najbardzeij
      potrzebuje miłości,a uczucie to mogą dać nie tylko rodziny heteroseksualne, ale
      też homoseksualne.
      Mam nadzieję, że Maria i Zosia wytrwają i nie podadzą się presji otoczenia. Na
      razie zdobywają akceptację dla swojej rodziny i udaje im się to z powodzeniem.
      Muszą to być mądre kobiety, ponieważ nie decydują tylko o sobie, ale także o
      dzieciach, które wychowują.
      Chłopcy są jeszcze dziećmi, ale jak dorosną to otoczenie (szkoła, przyjaciele)
      mogą ich niezakceptować, i wtedy to one będą musiały im wszysto wytłumaczyć, a
      nie będzie to łatwe.
      Na szczęście czasy i ludzie się zmieniają, także może zmieni się w Polsce
      postrzeganie ludzi homoseksualnych.
      Jestem pewna, że takie artykuły na pewno się do tego przyczynią. Pozdrawiam Alina
    • zdenkazero Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 13:09
      Pytanko mam do wszystkich, którzy się oburzają: co za egoizm! Macie dzieci?
      Jeśli tak, to przyjrzyjcie się sobie uczciwie i uczciwie odpowiedzcie: z jakich
      pobudek je macie? Z altruistycznych? Nie wierzę. Ludzie chcą mieć dzieci, bo
      chcą MIEĆ dzieci, chcą mieć kogoś do kochania, chcą móc o osobie powiedzieć:
      jestem mamą, jestem tatą, chcą "mieć dla kogo żyć", i można wymienić jeszcze
      wiele powodów, ale nieegoistycznych powodów naprawdę nie znam.

      • sir.vimes Ja mam dziecko z egoizmu 09.01.07, 13:38
        Wcale córki nie pytałam czy chce pojawić się na świecie.

        Oczywiście, że dzieci ma się z powodów egoistycznych. No przecież nikt nie rodzi
        dzieci, by przybyło ojczyznie żołnierzy czy inne takie:)
      • nefertum Re: Dwie mamy Jasia 09.01.07, 18:44
        zdenkazero napisała:
        > Pytanko mam do wszystkich, którzy się oburzają: co za egoizm!

        Nie widzisz różnicy? Chcesz mieć dziecko poczęte z miłości, z ukochanym
        mężczyzną, chcesz by było podobne do Ciebie i do niego! Zrozumiałabym kobietę,
        która jest samotna i bardzo pragnie mieć dziecko. Nie rozumiem natomiast
        zachcianki Zosi, która po urodzeniu dziecka nagle nie ma już dla niego czasu :(
    • nesea !!! Dwum mamom TAK !!! 09.01.07, 13:09
      Lepsze dla dzieci 2 szczesliwe mamy plus 2 dochodzacych ojcow,
      niz 2 nieszczesliwe tradycyjne rodziny.

      W domu im sie krzywda nie stanie.

      Jedyne nieprzyjemnosci beda czekaly od takich "obroncow moralnosci"

      Ergo: to Wy jestescie podstawowym problemem tej rodziny




      • mario-radyja Dwie mamy = minimum 4 dzieci 09.01.07, 16:53
        Każda taka parka lesbijek powinna mieć i być w stanie finansowo utrzymać
        średnio czwórkę dzieci (ewentualnie wszystkie pary rodzić 2 córki), żeby była
        prosta zastępowalność pokoleń. (a dokładnie powinny mieć średnio 4,2 dzieci).

        Czy te kobiety to przemyślały?

        Pewnie się skończy na 1 wspólnym synu, który będzie mieć już w młodości
        skrzywioną psychikę. I to wcale nie przez "obrońców moralności".
        • swistak336 Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?Chore! 09.01.07, 17:52
          Nie wolno krzywdzić dziecka! Nawet mały dzieciak swym umysłem dostrzega, że nie można mieć dwóch matek. Nie rozumie tego. Można mu próbować wmówić, zrobić pranie mózgu, że ma dwie matki, można nawet próbować mu wmówić, że jego matką jest łasiczka, ale to nie będzie prawdą. Dziecko pewnego dnia zderzy się z rzeczywistością - jest jedna matka, jeden ojciec. Tak to już u wszystkich kręgowców.
          • yrr Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 19:02
            Ciekawe co Miałeś z biologii ?

            >stością - jest jedna matka, jeden ojciec. Tak to już u wszystkich kręgowców.
            W sporej grupy kręgowców nie można ustalić(bez badań ganetycznych) nie tylko
            ojcostwa ale dokładnej liczby potencjalnych ojców. Wg. Twojej terminologii
            Kukułki to "podli zboczeńcy" ? Podobnymi "zboczeńcami" są pracownicy ZOO
            wychowujący małe zwierzęta, które traktują ich jak rodziców ?

            > Nie wolno krzywdzić dziecka! Nawet mały dzieciak swym umysłem dostrzega, że nie
            > można mieć dwóch matek.
            Opóblikuj to w jakieś piśmie naukowym. Nie zapomnij przytoczyć dokładnych opisów
            badań, na podstawie których doszedłeś do takich wniosków - Nobel na 80%. Albo
            poczytaj trochę i dowiesz się, że pomimo wieloletnich badań w badzo małej mierze
            udało się istalić co jest dziedziczne a co wyuczone - m.in. dlatego tyle
            zamieszania robi koń, któremu "wydaje się", że jest psem. ("Zboczona suka" stała
            się dla niego matką. Biedne zwierzę przeszło straszne pranie mózgu, lepiej gdyby
            umarło).

            Swoją drogą ciekawy artykuł, ale czy nasze społeczeństwo dorosło do takich
            kontrowersyjnych pytań i związanej z nimi dyskusji, skoro nie jest pewne czy
            miała miejsce ewolucja i jest skłonne przyznać, że prezerwatywy powastają w piekle ?
            • wielki_ssrul [...] 09.01.07, 19:14
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • mario-radyja Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 19:32
              > ale czy nasze społeczeństwo dorosło do takich
              > kontrowersyjnych pytań i związanej z nimi dyskusji, skoro nie jest pewne czy
              > miała miejsce ewolucja i jest skłonne przyznać, że prezerwatywy
              > powastają w piekle ?

              Po pierwsze jak dla mnie obowiązuje ewolucja i nie mam nic przeciw
              prezerwatywom, a nawet zalecam. I właśnie na bazie ewolucji jestem przeciwny
              tego typu ersatz-rodzinom. Jest oczywiste, że nie może przetrwać społeczeństwo
              składające się w 100% z par homoseksualnych, bo nie będzie w stanie zapewnić
              zastępowalności pokoleń. Wszelkie próby skorygowania tego oczywistego deficytu
              kończą się karkołomną inżynierią społeczną.

              Ażeby udowodnić, że nie mam racji, należałoby przedstawić dane statystyczne o
              dzietności par homoseksualnych nie mniejszej niż heteroseksualnych.
              • kazek100 Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 19:45
                Widzisz - jest tylko jeden problem (mam nadzieję, że nie świadome przekłamanie)
                w Twoim poście.

                Otóż nikt nie oczekuje, aby w społeczeństwie istniało 100% par homo. Chodzi
                tylko o to, by ten procent, który i tak istnieje, mógł żyć po ludzku. Tylko
                tyle.
                • wielki_ssrul Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 19:51
                  Oczywiscie, ze maja miec prawo do normalnego zycia - zawiarania zwiazkow (poza Kosciolem),
                  dziedziczenia etc - to nie jest wbrew naturze. Posiadanie dzieci przez dewiantow owszem jest.
                  • mad_pole Kochaj Bliźniego swego jak siebie samego... 09.01.07, 20:46
                    Według szanownego Pana jestem "dewiantem" a jednak w "naturalny" sposób posiadam
                    wspaniałą 6 letnia córę, żonę, rodzinę! Ciekawe co na to Natura ;-)
                    Bycie homo-, bi- czy heteroseksualistą, nie ma nic wspólnego z byciem pedofilem
                    czy dobrym rodzicem. Jestem dobrym rodzicem i nie jestem pedofilem. Gdyby ktoś
                    chciał zrobić krzywdę dziecku zamordowałbym gołymi rękoma!
                    Parafrazując argumenty homofobów: Ale ilu heteryków to robi krzywdzi/gwałci
                    często własne dzieci (i to jest zgodne z naturą?)... A ostatnio 7 letnia
                    dziewczynka - zgwałcił i zamordował go pedofil HETERO seksualista...
                    Hetero-matki mordują dzieci i wpychają do beczek lub porzucają na śmietnikach...
                    Może powinniśmy wprowadzić licencję na bycie rodzicem? Tylko kto bedzie to je
                    przydzielał?
                    PROSZĘ nie popadajmy w paranoję. Zbrodnie się zdarzają i należy je tępić
                    bezwzględnie, ale nie można potępiać ludzi tylko za kolor oczu - Hitler to już
                    robił i wiemy czym się to skończyło...

                    W tym miejscu muszę przyznać, ze nie podoba mi się fakt, że Panie "zrobiły sobie
                    dziecko". Dzieci do normalnego rozwoju powinny mieć oboje KOCHAJĄCYCH rodziców
                    (ojca i matkę niezależnie od orientacji seksualnej - może być gej z lezbijką, to
                    nie ma nic do rzeczy).
                    Natomiast uważam, ze jeżeli para homo chce adoptować dziecko (zająć się takim,
                    którego nie chcą HETERYCY) to lepsza rodzina kochająca inaczej niż żadna!
                    W tym wypadku rzeczywiście społeczeństwo jest okrutne, włączając w to
                    HETERO-rodziców.

                    Poza tym zarazić się tym nie można, choć prawdę mówiac chciałbym, bo znaczyłoby
                    to że można się z tego wyleczyć... A wtedy życie byłoby prostrze. Jestem taki
                    jakim mnie Natura stworzyła i nie miałem się od kogo "zarazić", a zmienić się
                    tego nie da - Wierzę, że Stwórca miał w tym jakiś cel.

                    Pozdrawiam wszystkie KOCHAJĄCE się rodziny, większościowe i mniejszościowe,
                    pełne i nie, kościelne i cywilne, dzietne i bezdzietne!
                • mario-radyja Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 20:06
                  Homoseksualizm jest odstępstwem od normy, ale nie jest ani zbrodnią ani
                  występkiem.

                  Społeczeństwo może tolerować odstępstwo od normy tak długo jak długo nie jest
                  ono zbyt powszechne lub nie ma konsekwencji społecznych. Jeżeli dzieje się
                  inaczej, to musi mu przeciwdziałać, inaczej samo się niszczy.

                  Za odstępstwo od normy pozwolę sobie także uważać posiadanie jednego dziecka
                  lub bycie bezdzietnym. I właśnie to jest podstawą mojej krytyki wobec
                  homoseksualizmu. Nawet 10-20% par homoseksualnych może stanowić dla
                  społeczeństwa zagrożenie, jeżeli wiążą się one ze zmniejszoną dzietnością.

                  A to co ludzie robią ze sobą w łóżku w prywatności swoich domów to jest dla
                  mnie najmniej ważne.
                  • yrr Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 20:24
                    A co jeśli ktoś nie zgadza się z Twoją "normą" ?

                    Mamy na świecie przeludnienie, które grozi nam prawdziwą katastrofą nie tylko
                    dla naszego gatunku ale dla sporej części życia na Ziemii. Normą (zgodnie ze
                    zdrowym rozsądkiem) powinno stać się promowanie bezdzietności.

                    Kto wie, może osoby bezdzietne powinny wspierać te posiadające dzieci,
                    obdarowując te ostatnie opieką i być może miłością, która zaspokoi ich potrzeby
                    w tej materii i nie popchnie ich do posiadania własnych.

                    Jak w tak tak pojętej definicji "normalności" mają się Twoje argumenty ? W
                    podanej definicji "normalności" rodziny wielodzietne to potworni zboczeńcy -
                    wytępić, szykanować, szkalować ?

                    Na koniec zastanów się nad tym, kto dał Ci prawo do definiowania "normalności" i
                    na jakiej podstawie.
                    • mario-radyja Jaka norma jest każdy widzi 09.01.07, 21:15
                      > A co jeśli ktoś nie zgadza się z Twoją "normą" ?

                      To nie jest "moja" "norma". Nadużywasz cudzysłowów. To jest po pierwsze norma
                      wynikająca z tradycji a po drugie norma wynikająca z biologii.

                      > zdrowym rozsądkiem) powinno stać się promowanie bezdzietności.

                      Może na świecie jest przeludnienie, ale w Polsce go nie ma. Brakuje nam dzieci
                      i za parę lat nam się z tego powodu zawali piramida demograficzna.

                      > Kto wie, może osoby bezdzietne powinny wspierać te posiadające dzieci,
                      > obdarowując te ostatnie opieką i być może miłością, która zaspokoi ich
                      potrzeby
                      > w tej materii i nie popchnie ich do posiadania własnych.

                      Bezdzietni powinni płacić wyższe podatki niż posiadający dzieci.

                      > Jak w tak tak pojętej definicji "normalności" mają się Twoje argumenty ? W
                      > podanej definicji "normalności" rodziny wielodzietne to potworni zboczeńcy -
                      > wytępić, szykanować, szkalować ?

                      Nigdy nie napisałem nic o szykanowaniu.

                      > Na koniec zastanów się nad tym, kto dał Ci prawo do
                      definiowania "normalności"
                      > i
                      > na jakiej podstawie.

                      Jeszcze raz. Ja tej normy nie wymyśliłem dla swojej przyjemności. Ta norma jest
                      dana z zewnątrz i jest.

                      A teraz na poważnie na temat twojego stylu dyskutowania. Używasz typowo
                      lewackich chwytów retorycznych. Po pierwsze imputujesz mi poglądy, których nie
                      mam!, starając się sprowadzić to co napisałem do absurdu.

                      Nigdzie nie napisałem, że należy "wytępić, szykanować, szkalować" rodziny
                      wielodzietne. To absurd. To jest typowe oskarżanie przez lewicę wszystkich
                      swoich przeciwników jako rasistów, szowinistów, faszystów, itd. Tak jest wam o
                      wiele łatwiej, bo skoro ja=faszysta, to moralny argument jest po waszej stronie
                      i nie ma powodu żeby dyskutować na argumenty racjonalne.

                      Dalej, masz tendencję do relatywizowania. Skoro ja przytoczyłem pewną normę, to
                      ty od razu ją chcesz rozmiększyć sugerując, że jakaś inna jednostka może mieć
                      inną normę niż ja-jednostka.

                      Norma nie jest cechą jednostki, tylko cechą społeczności. A normą dla 99,99%
                      ludzi było być urodzonym w związku heteroseksualnym. Nie potrzebuję więcej
                      dowodów na definiowanie normy.

                      Jeżeli chodzi o przeludnienie, to jest to z twojej wypowiedzi jedyny
                      wartościowy temat do dyskusji.
                      • mad_pole Re: Jaka norma jest każdy widzi 09.01.07, 21:35
                        Rozumiem, że sam posiadasz przynajmniej 2, 4 dzieci, nie musiałeś leczyć
                        bezpłodności, nie zwolniono ciężarnej zony z pracy, pradodawca przyjął ją z
                        otwrtymi rękoma spowrotem, stać cię na ich utrzymanie i wychowanie, jesteś w
                        domu o 16 i odrabiasz z nimi lekcje w południe jecie razem obiad, płacisz
                        podatki, kupujesz Polskie produkty, segregujesz śmieci....
                        Skoro mówimy o "normie" w rozumieniu "statystyki" a nie tym co normalne w
                        znaczeniu "co jest właściwe" to się zgadzam, że jest wiele niepokojących "chorób
                        cywilizacyjnych" ale czy "mordem" na jednostach sprawę się złatwi? Chyba nie,
                        proponuję zacznij działać społecznie. Jeśli uda Ci się coś zdzaiłać daj znac -
                        pomogę ;-) Życzę POWODZENIA.
                      • yrr Re: Jaka norma jest każdy widzi 09.01.07, 22:44
                        > To nie jest "moja" "norma". Nadużywasz cudzysłowów. To jest po pierwsze norma
                        > wynikająca z tradycji a po drugie norma wynikająca z biologii.

                        To jest Twoja norma, tylko przez Tobie podobnych uważana za jedyną prawdziwą,
                        spro ludzi dopuszcza inne i nawet je stosuje. Ta norma jest zbieżna z typowym
                        dla wirusów dążeniem do nieskończonego replikowania się, nawet kosztem wygnięcia
                        żywiciela (Ziemii) i tym samym organizmu replikującego.

                        > Może na świecie jest przeludnienie, ale w Polsce go nie ma. Brakuje nam dzieci
                        > i za parę lat nam się z tego powodu zawali piramida demograficzna.
                        Polska nie jest częścią świata, o którym piszesz ? Inaczej to zdanie nie ma
                        logicznego sensu.
                        Dobra ekonomiczne nie koniecznie oznaczają dobra bilogiczne. Na swoje potrzeby
                        mieszczasz różne zagadnienia: problem ekonomiczny wynikający z niżu
                        demograficznego z problemem ekologicznym związanym z przeludnieniem.

                        Jeśli chcesz zagadnienia rozpatrywać jako powiązane to poszukaj dla nich
                        wspólnego mianownika, np. przemyśl zagadnienie: dlaczego różne kraje rozwinięte
                        otwierają się na imigrantów ? Z kilku powodów: ekonomia - obniżenie kosztów
                        pracy, zwiększenie odsetka osób aktywnych zawodowo itd., bez dodatkowego
                        zawyżania przyrostu naturalnego (to tak w ogromnym skrócie).

                        > Bezdzietni powinni płacić wyższe podatki niż posiadający dzieci.
                        Mam to potraktować jako co ? Twój argument, tezę ? Ja pisałem sposobie, który
                        może prowadzić do zaspokojenia niektórych z potrzeb prowadzących do płodzenia
                        dzieci (jednym z takich sposobów może być możliwość adopcji przez pary
                        homoseksualne).

                        >Jeszcze raz. Ja tej normy nie wymyśliłem dla swojej przyjemności. Ta norma jest
                        > dana z zewnątrz i jest.

                        Gdzie jest dana, przez kogo, gdzie odnajdujemy jej podstawy i definicję ?
                        Nie jest normą ani w świecie zwierząt ani nie wynika z historii rodzaju
                        ludzkiego, jak już pisałem dla h.s. jest stosunkowo młoda i nie do końca
                        zbadana, choćby dlatego, że wciąż podlega ewolucji, nawet w naszym kraju, pomimo
                        tego, że tak wielu się przed tym broni - niewiele jest rodzin w Polsce, które
                        można porównać z tymi sprzed 100 lat (nie sięgając daleko).

                        > A teraz na poważnie na temat twojego stylu dyskutowania. Używasz typowo
                        > lewackich chwytów retorycznych. Po pierwsze imputujesz mi poglądy, których nie
                        > mam!, starając się sprowadzić to co napisałem do absurdu.
                        Nic Ci nie imputuję, tylko na podstawie Twoich argumentów buduję hipotezty, do
                        których one pasują. Na tym polega duskusja (jeden z jej rodzajów): zbiera się
                        argumenty, buduje z nich jakąś teorię i sprawdda na ile pasuje ona do
                        rzeczywistości i oboejmuje swoim zasięgiem wszystkie dostępne dane. (Znów
                        spamuję pisząc elementarz.)

                        > Nigdzie nie napisałem, że należy "wytępić, szykanować, szkalować" rodziny
                        > wielodzietne. To absurd.
                        Przecież ja to pisałem (chyba za szybko rawałeś się do odpowiedzi i nie dość
                        dokładnie przeczytałeś co napisałem). Absurdem jest tępienie, szykanowanie i
                        szkalowanie kogokolwiek, ja tylko chciałem uzmysłowić niektórym, że skoro w ich
                        pojęciu "normalności" jest to dopuszczalne (a tak zakłada sporo wiele osób, jak
                        wynika z tego forum), to mogą być rónież inne "normalności", których ktoś może
                        dopuszczać szykanę innych przykładów rodziny.


                        >To jest typowe oskarżanie przez lewicę wszystkich
                        > swoich przeciwników jako rasistów, szowinistów, faszystów, itd. Tak jest wam o
                        > wiele łatwiej, bo skoro ja=faszysta, to moralny argument jest po waszej stronie

                        Przepraszam, że stosuję argument osobisty, ale masz jakieś problemy, że
                        podchodzisz do tego tak osobiście ? Ja nikogo nie oskarżałem, jeśli jesteś
                        innego zdanie to przeczytaj na spokojnie to co napisałem powyżej a potem jeszcze
                        raz mój poprzedni post.

                        > Norma nie jest cechą jednostki, tylko cechą społeczności. A normą dla 99,99%
                        > ludzi było być urodzonym w związku heteroseksualnym. Nie potrzebuję więcej
                        > dowodów na definiowanie normy.
                        Dyskusja, jak byś nie zuważył, dotyczy tego, że przyjęte standarty społeczne
                        ewoluują i się zmieniają. Wg mnie norma jest czymś przyjętym i stałym (raczej
                        nie ewolucji) dlatego tak często brałem ją w cudzysłów (również po to wy
                        podkreślić, że traktuję ją jako coś abstrakcyjnego, przyjętego za normę na
                        potrzeby badania modelu chwilowego).
                        • mario-radyja Re: Jaka norma jest każdy widzi 10.01.07, 21:58
                          > > Może na świecie jest przeludnienie, ale w Polsce go nie ma. Brakuje nam
                          > > dzieci
                          > > i za parę lat nam się z tego powodu zawali piramida demograficzna.
                          > Polska nie jest częścią świata, o którym piszesz ? Inaczej to zdanie nie ma
                          > logicznego sensu.

                          Tobie trzeba tłumaczyć powoli jak dziecku, bo zawsze znajdziesz najmniej
                          logiczną interpretację.

                          1) W Polsce nie ma przeludnienia. Nie ma powodu, żeby obniżać ilość ludzi.

                          2) W Polsce rodzi się mniej dzieci niż powinno dla prostej zastępowalności
                          pokoleń. Będziemy mieć z tego powodu problemy ekonomiczne i społeczne związane
                          z systemem emerytalnym.

                          3) Nie powinniśmy w Polsce obniżać zaludnienia w odpowiedzi na przeludnienie w
                          innych częściach świata. Nie mamy wpływu na tamten problem.

                          4) Jeżeli nie urodzą się te dzieci, które są potrzebnym kolejnym pokoleniem, to
                          jedynym rozwiązaniem problemu braku rąk do pracy będzie zwiększanie imigracji.
                          Tylko po co ich ściągać? Nie lepiej rozwiązać pierwotnego problemu, jakim jest
                          brak dzieci?


                          > Dobra ekonomiczne nie koniecznie oznaczają dobra bilogiczne. Na swoje potrzeby
                          > mieszczasz różne zagadnienia: problem ekonomiczny wynikający z niżu
                          > demograficznego z problemem ekologicznym związanym z przeludnieniem.

                          To ty niepotrzebnie mieszasz te problemy. Problem ekologiczny związany z
                          przeludnieniem nie jest problemem Polski i Polaków. U nas nie ma przeludnienia.
                          Przeludnienie jest gdzie indziej.


                          > Jeśli chcesz zagadnienia rozpatrywać jako powiązane to poszukaj dla nich
                          > wspólnego mianownika, np. przemyśl zagadnienie: dlaczego różne kraje
                          rozwinięte
                          > otwierają się na imigrantów ? Z kilku powodów: ekonomia - obniżenie kosztów
                          > pracy, zwiększenie odsetka osób aktywnych zawodowo itd., bez dodatkowego
                          > zawyżania przyrostu naturalnego (to tak w ogromnym skrócie).

                          Jest bardzo prosta odpowiedź. Te kraje za pomocą imigracji rozwiązują problem,
                          którego nie chciało się politykom ruszać przez jakieś ostatnie trzy dekady.

                          Oprócz tego takie kraje jak Irlandia mają tak silną koniunkturę, że brakuje im
                          rąk do pracy.
                      • wari Re: Jaka norma jest każdy widzi 10.01.07, 15:30

                        mario-radyja napisała:

                        > > A co jeśli ktoś nie zgadza się z Twoją "normą" ?
                        >
                        > To nie jest "moja" "norma". Nadużywasz cudzysłowów. To jest po pierwsze norma
                        > wynikająca z tradycji a po drugie norma wynikająca z biologii.

                        Biologii do tego nie mieszaj. Monogamia i wychowywanie potomstwa przez oboje
                        biologicznych rodziców jest w świecie zwierząt mniej więcej tak samo rzadkie
                        jak homoseksualizm. Natomiast róznorodnych typów rodzin zastepczych,
                        promiskuityzm sa powszechne.
              • a.nancy Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 10.01.07, 11:12
                > I właśnie na bazie ewolucji jestem przeciwny
                > tego typu ersatz-rodzinom. Jest oczywiste, że nie może przetrwać społeczeństwo
                > składające się w 100% z par homoseksualnych, bo nie będzie w stanie zapewnić
                > zastępowalności pokoleń. Wszelkie próby skorygowania tego oczywistego deficytu
                > kończą się karkołomną inżynierią społeczną.

                w takim razie jestes rowniez przeciwny adopcjom i in vitro?
                nie moze przeciez przetrwac spoleczenstwo skladajace sie w 100% z osob
                bezplodnych...
            • swistak336 Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 21:28
              Hahaha! Genialne:P Może wskażesz jeden przykład kręgowca, którego dziecko/młode ma dwie matki na raz lub dwóch ojców?
              • yrr Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 09.01.07, 22:49
                > Hahaha! Genialne:P Może wskażesz jeden przykład kręgowca, którego dziecko/młode
                > ma dwie matki na raz lub dwóch ojców?

                Kukułka - ma 2 matki i dwóch ojców (biologicznych i tych którzy ją wychowują).

                Jest gatunek węży, u którego w kopcu kopulacyjnym dochodzi to tak wielu i tak
                częstych kopulacji, że (bardzo rzadko ale jednak) dochodzi do zapłodnienia
                jednej komórki jajowej przez plemniki 2 różnych samców.

                Chcesz więcej szczegułów to sobie poszukaj, nie jestem chodzącą encyklopedią.
              • wari Re: Dwie mamy?Jedna urodziła główkę,druga nóżki?C 10.01.07, 15:34
                swistak336 napisał:

                > Hahaha! Genialne:P Może wskażesz jeden przykład kręgowca, którego
                dziecko/młode
                > ma dwie matki na raz lub dwóch ojców

                Takich gatunków jest tysiące i jest na ten temat masa literatury. W przyrodzie
                wychowywanie potomstwa przez oboje biologicznych rodziców jest rzadkością.
                Polecam na poczatek: Bagemihl: Biological Exuberance: Animal Homosexuality and
                Natural Diversity. St. Martin's Press, 1999.
      • tomkowski4444 [...] 09.01.07, 18:07
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • mifalinka Re: !!! Dwum mamom TAK !!! 09.01.07, 18:14
        nesea napisała:

        > Lepsze dla dzieci 2 szczesliwe mamy plus 2 dochodzacych ojcow,
        > niz 2 nieszczesliwe tradycyjne rodziny.
        >
        > W domu im sie krzywda nie stanie.
        >
        > Jedyne nieprzyjemnosci beda czekaly od takich "obroncow moralnosci"
        >
        > Ergo: to Wy jestescie podstawowym problemem tej rodziny
        >
        >
        >
        >

        Jeśli dwie Mamy TAK" to tylko pod warunkiem, że Dwaj Ojcowie też TAK - bo jak
        już jesteśmy za równouprawnieniem, to konswentnie, czyż nie?
      • sztuka.latania Re: !!! 09.01.07, 18:32
        Tak jest.
      • senslov Re: !!! Dwum mamom TAK !!! 09.01.07, 18:53
        Faktycznie i takie szczęśliwe rodziny mogą wprowadzić obrobinę rozsądku .
        Jeżeli kobieta chce być szczęśliwą mamusią to powinna nią zostać.
        Zastanawiałem się jak bym sie zachował gdyby zgłosiły się do mnie dwie kobiety i zaproponowały : "Jesteśmy rodziną i chcemy urodzić dziecko"
        Kobiecie odmówić .... . Jednak zostały by szczęśliwymi rodzicami.
        • wielki_ssrul Stary, ty masz poprostu ochote na tercet :) 09.01.07, 19:15
          Nie dorabiaj ideologii do chorych zachcianek dewiantow.
    • j76 Bohaterki!!! 09.01.07, 13:54
      Dziewczyny nie wiem co napisac tak sie wzruszylam....! Zycze Wam wszystkego
      dobrego!
      • dea146 Re: Bohaterki!!! 09.01.07, 14:33
        bohaterki...!!! no to juz świat zszedł na psy, żeby sobie brać za bohaterów
        dwie nieodpowiedzialne i pogmatwane życiowo lesbijki z WO
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka