04.05.07, 20:13
Też bym sobie posiedziała na Pere-Lachaise albo pozwiedzała Brukselę na
przykład :)
Obserwuj wątek
    • hewaa Lunchtime 05.05.07, 11:14
      fajnie, że mają przerwe w ciągu dnia. U nas to się nie chce przyjąć .
      Pracodawcy są zbyt oporni, chociaż to jest bezpłątna przerwa. Jeszcze trzeba
      poczekac, aby trakowali pracownika jak czlowieka. Ale jestem dobrej mysli ;)
      • discourseur Re: Lunchtime 05.05.07, 11:35
        jak widać cywilizowane narody śniadanie jedzą dopiero po południu. we włoszech
        przed wyjściem do pracy z reguły pije się tylko kawę. to akurat najszczuplejszy
        naród w ewropie, jak mówią statystyki. full wypas robią dopiero wieczorem, czyli
        przed snem.
        to zupełnie podważa twarde stanowisko naszych dietetyczek, coby nie jeść na noc
        i że śniadanie to podstawowy posiłek. już nie mówiąc o absurdalnych pięciu
        posiłkach dziennie. kto normalny tyle zje? a po dobrym jedzeniu raczej chce się
        spać niż szaleć, dlatego polecam dobre kolacje przy świecach lub nie. za to
        odradzam wczesnych śniadań.
        • langston no juz popluliscie sobie...to moze wystarczy 10.05.07, 16:53
          skad sie bierze takie zakompleksione buractwo jak wy ?
          Nie ma przerw obiadowych w Polsce?...pewnie PIS zabrania tak?

          ...co za durnota
        • niedziela123 Re: Lunchtime 10.05.07, 16:58
          Mieszkam od dwoch lat zagranica. Przerwa na lunch to swietosc, kazdy ma do niej
          prawo, a nawet obowiazek ja miec (min. pol godziny, max. 2,5 godziny). Jesli
          jej nie wezmiesz i tak pol godziny zostanie Ci odliczone od czasu pracy. Jest
          to czas nieplatny, trzeba go odrobic. W czasie przerwy na lunch nikt nie ma
          prawa nic od Ciebie zadac (nawet od sekretarki), nie odbiera sie telefonow, nie
          odpowiada na maile, chocby sam prezes dzwonil.
          Wiekszosc ludzi idzie cos zjesc do naszej stolowki (kantyny), czesc do
          okolicznych knajp i restauracji (gdzie o tym czasie jest bardzo tloczno). Ja 2
          razy w tygodniu w czasie lunchu chodze na aerobik, czasami robie zakupy
          spozywcze do domu (mam sklep zaraz kolo pracy).
          Mieszkajac jeszcze w Polsce nie wyobrazalam sobie takiego stylu zycia, ale
          teraz to jest zupelna norma dla mnie i nie wyobrazam sobie pracy bez przerwy na
          lunch ;) Uwazam, ze powinno to tez byc zapewnione w Polsce, kazdy powinien miec
          prawo zjesc posilek w czasie pracy i to nie w ciagu 15 minut, ktore wg.
          polskiego prawa przysluguje pracownikowi!
        • zawisza_czarny1 Re: Lunchtime 10.05.07, 17:46
          discourseur napisał:

          > jak widać cywilizowane narody śniadanie jedzą dopiero po południu. we włoszech
          > przed wyjściem do pracy z reguły pije się tylko kawę.

          Cywilizowane narody nie tylko jedza sniadanie ale je celebruja nawet przez
          godzine, np. francuskie petit-dejeuner: jajko na miekko, baguette, maslo
          konfitury, rogaliki, cereals, soki, owoce, kawa, ...
          • mil.ka Re: Lunchtime 10.05.07, 17:52
            Co ty gadaz o celebrowaniu śniadania przez Francuzów? Pracuje z Freancuzami.
            Dla nich śniaanie to badziewny rogalik i kawa. Jak w domu, to kawa w takiej
            dużej misce i też badziewny rogalik. Francuzy nie jedzą normalnych śniadań.
            Moja koleżanka zawsze dziwi się, jak ja mogę jeść na śniadanie sałatkę i
            kanapkę z wędliną. Ona twierdzi, że może tylko na słodko. No i między nami jest
            różnica 30 kg.....na moją korzyść.
            • zawisza_czarny1 Re: Lunchtime 10.05.07, 18:02
              Musi Pani pracowac z nizinami spolecznymi. We Francji sniadanie jest rzecza
              swieta i b. szczegolna: jest ono najczesciej na slodko. Francuzowi jest b.
              trudno zrozumiec jak mozna jesc na sniadanie wedline. Uwaza to za horror
              kulinarny.
              • tetlian Re: Lunchtime 10.05.07, 19:03
                A ja tam nie jadam śniadań ani kolacji. Mam tak wolną przemianę materii, że
                wystarczy, że zjem choćby jedną bułkę i tyję niemiłosiernie :( Dlatego muszę się
                powstrzymywać od przyjemności.

                ---
                Tak nasz Jarosław obiera banana


                • pragmatyk11 www.antykaczy.blog.onet.pl 11.05.07, 03:30
                  heh fajny nawet ten artyuł
            • zawisza_czarny1 Re: Lunchtime 10.05.07, 18:27
              Mam dodatkowe uwagi dotyczace tzw. "lancztajmu" i sniadan:

              1) Kuchnia francuska jest absolutnym liderem swiatowej kulinarnej ekstraklasy.
              We Francji nazwanie francuskiego obiadu (dejeuner) "lancztajmem" byloby
              swietokractwem.
              2) W innej wielkiej kuchni, chinskiej, sniadanie jest rowniez b. wazne i bardzo
              urozmaicone. 4000 lat cywilizacji obliguje.
              3) Dla zafascynowanych amerykanskiem horrorem kulinarnym (makdonaldy, kentaki
              cziken itp): sniadanie jest tam tez b. wazne i b. duze, dlatego ichni lancz
              jest najczesciej kanapka.
              4) Co do wagi to amerykanska arystokracja jest szczupla (jedza raczej po
              francusku) a niziny spoleczne otyle (konsumuja typowe amerykanskie zarcie
              promowane przez ten artykul GW).
        • and_nowak Co za bzdury! 11.05.07, 08:33
          Włosi są najszczuplejsi ???
          Chyba ci przed trzydziestką!
          Jakoś mimo wszystko wierzę dietetykom, a nie twoim poglądom nt. Włochów.
          Poza tym, w klimacie śródziemnomorkskim istniała instytucja SJESTY. Wczesne
          gorące popołudnie się PRZESYPIAŁO. Stąd kolacja wcale nie wypadała przed snem,
          bo ludzie sie kładli później, mimo że wcześnie wstawali.
          Do dziś to działa na wsiach i małych miasteczkach, wiem, bo widziałem.
      • ewosia Re: Lunchtime 10.05.07, 16:51
        u nas kiedyś szef holender chciał zrobić pół godziny plus 15 minut kodeksowej -
        tak, żeby każdy na 45 minut wyszedł z biura. Sekretarka i księgowe podniosły
        lament, że one muszą do domu i do dzieci i tak koncept upadł
        • langston rece opadaja 10.05.07, 16:55
          ...a co wtym zlego ze ktos spieszy sie do domu?

          jak jestes mloda i glupia i przyjmujesz wszysko co "HOLENDER" wymysli to mow za
          siebie ok?
          pewnie jeszcze bys chciala zeby przynosil trawke a w czasie tego lancztajmu
          bzykal cie gdzies w hotelu tak?
          • anathema779 Re: rece opadaja 10.05.07, 20:47
            langston, swietne masz argumenty w dyskusji. Jesli masz takich uzywac, to lepiej
            w ogole sie nie odzywaj. Jedni chcieliby przerwe, inni wola wychodzic wczesniej
            z pracy. Wyglada jakbys mial kompleksy z tego powodu, ze nalezysz do tej drugiej
            grupy.
            • langston Re: rece opadaja 10.05.07, 22:17
              Mialbys racje gdyby nie falt ze przedmowczyni pisala w tonie nastepujacym:
              "...HOLENDER niesie kaganek cywilizacji a tu ten ciemnogrod spieszy sie do
              domu, do dzieci..."
      • xtrin Re: Lunchtime 10.05.07, 18:08
        hewaa napisała:
        > Pracodawcy są zbyt oporni, chociaż to jest bezpłątna przerwa.

        No nie tak do końca bezpłatna, przynajmniej w niektórych przypadkach taka
        godzinka wyrwana w środku dnia będzie oznaczać dla pracodawcy dodatkowe koszty.
        Pozatem takie wybicie się z pracy na dłuższą chwilę także wiąże się z pewnymi
        kosztami.
        Ja mam nadzieję, że u nas to się nie przyjmie.
        • marcin_28 Re: Lunchtime 10.05.07, 18:23
          rzeczywiście jest masa kosztów...

          szczególnym kosztem jest to, że odświeża się jednak nieco umysł

          no, ale to dotyczy pracowników umysłowych

          według mnie 30-40 minut całkowitego oderwania się (połączonego np. ze spacerem)
          od obowiązków, i monotoni 8 godzin w biurze, wychodzi tylko obu stronom na dobre
          • xtrin Re: Lunchtime 11.05.07, 07:27
            marcin_28 napisał:
            > rzeczywiście jest masa kosztów...

            Istnieją koszty, być może i niewielkie, ale jednak są. Więc nieprawdziwe jest
            twierdzenie, że taka przerwa jest w całości bezpłatna.

            > według mnie 30-40 minut całkowitego oderwania się (połączonego np. ze
            > spacerem) od obowiązków, i monotoni 8 godzin w biurze, wychodzi tylko
            > obu stronom na dobre

            Jeżeli ktoś nie potrafi sobie organizować pracy to nawet trzygodzinna przerwa mu
            nie pomoże. Jeżeli potrafi to i bez obowiązkowej przerwy znajdzie sobie chwilę
            na relaks.
      • and_nowak Re: Lunchtime - u nas nie chcą tego pracownicy 11.05.07, 08:42
        Większość pracowników i tak robi sobie lunch time. Wystarczy popatrzeć na ludków
        w garniturach kręcących się przy jadłodajniach, zresztą wszelkie bufety, Euresty
        itp. właśnie po to są, żeby dać ludziom jeść w czasie lunchu.
        W polskim kodeksie pracy jest zapis o 15-minutowej przerwie na posiłek, ale
        przecież nikt tego nie mierzy... :-)
        Podobnie, jak trzeba "wyskoczyć coś załatwić".

        A dodatkowe dwie godziny w pracy to dla niektórych byłoby nie do zniesienia, bo
        pomimo mocno wydłużonego "kwadransu na kanapkę", pomimo "wyskoczenia na chwilę"
        ŻADNA SIŁA NIE ZATRZYMA PRACOWNIKA PO 16:00.
    • podlack Lunchtime w ...Europie ? 10.05.07, 16:58
      Ja rozumiem, ze Szczecin juz jest w Europie, ale Nowy Jork... )))
    • maisy Lunchtime 10.05.07, 17:25
      rety, bylam ze 20 lat temu w Paryzu na Pere-Lachaise. Na nagrobku Nervala
      siedzial sobie facet i czytal jego wiersze. Tez byl w okularach, ale nosil
      basebolowa czapeczke, chyba nie ten sam co opisany, bo lubil podrozowac -
      wybieral sie do Wietnamu. Oprowadzil nas po calym cmentarzu i opowiadal rozne
      ciekawostki - bez jego pomocy to malo co bysmy tam znalazly, do tej pory go
      wspominam... Moze to takie lokalne hobby, to czytanie wierszy na cmentarzach...
    • zawisza_czarny1 Lunchtime 10.05.07, 17:36
      Mam bardzo powazne uwagi dotyczace tzw. lanczu:
      1) "Lunchtime" jest slowem uzywanym w US i WB.
      2) Nie jest uzywany we Francji (dejeneur) i wiekszosci krajow na swiecie.
      3) Lunch odnosi sie do kuchni angielskiej i amerykanskiej, ktore uwazane sa za
      jedne z najgorszych na swiecie. Amerykanski lunch to jest horror w postaci
      kanapki z frytkami rzuconej do papierowej torby i polanej keczapem.
      3) Czy ladne polskie slowo "obiad" musi byc na sile zastapiane, przez tzw
      elity, wyrazem angielskim ? Jest to pospolity snobizm. W dodatku polski obiad
      jest o niebo smaczniejszy od tego amerykanskiego horroru.

      • naraziegosc Re: Lunchtime 10.05.07, 18:14
        Nie wiesz jak wyglada lunch za oceanem. Wyobrazenie wyraznie na podstawie
        filmow i nie majace wiele wspolnego z lunchem na ktory sie wychodzi z pracy.
        Lunch to nie jest obiad (dinner)wiec nie wiem o co sie tu oburzac ze uzywamy
        angielskiego slowa skoro polskiego odpowiednika nie ma (drugie sniadanie
        moze?). Zarowno w Angli jak i USA znaja i sniadanie i obiad i kolacje. Lunch
        jest czyms innym. W Polsce chyba wiekszosc ludzi chce po prostu odwalic prace i
        leciec do domu jak najszybciej i stad niekoniecznie sie to musi przyjac. Jak
        sie przywyknie ma lunch swoje uroki i niezaleznie od nazwy (siesta) w
        wiekszosci krajow trudno bez niego zyc. Siesta jest co prawda podyktowana
        bardziej klimatem, jako ze trudno pracowac w upale (przynajmniej kiedys bylo,
        przed wynalazkiem klimatyzacji) niemniej jest przerwa w polowie dnia pracy.
        • zawisza_czarny1 Re: Lunchtime 10.05.07, 18:57
          naraziegosc napisał:

          > Nie wiesz jak wyglada lunch za oceanem. Wyobrazenie wyraznie na podstawie
          > filmow i nie majace wiele wspolnego z lunchem na ktory sie wychodzi z pracy.

          Znam US doskonale. Bylem tam kilkadziesiat razy (wszedzie) i mieszkalem. Mowie
          po amerykansku doskonale. Mam mase przyjaciol i nawet romans.

          > Lunch to nie jest obiad (dinner)wiec nie wiem o co sie tu oburzac ze uzywamy
          > angielskiego slowa skoro polskiego odpowiednika nie ma (drugie sniadanie
          > moze?).

          Wlasnie ze jest polskie slowo: DRUGIE SNIADANIE.

          > Zarowno w Angli jak i USA znaja i sniadanie i obiad i kolacje. Lunch
          > jest czyms innym.

          Wlasnie "lancz" jest czyms innym, wiec dlaczego go uzywac. W Polsce celebrujmy
          polskosc. Tymbardziej ze mamy doskonala kuchnie, i dluga dluga tradycje,
          a nie kilkadziesiat lat keczapu i kentaki cziken, owocujacych chorobliwa
          otyloscia amerykanskich nizin spolecznych.

          Dla przykladu Francuzi celebruja Francje:
          Petit-dejeuner (male sniadanie) - odpowiada polskiemu sniadaniu,
          Dejeneur (sniadanie) - odpowiada polskiem obiadowi,
          Dinner (kolacja) - odpowiada polskiej kolacji chociaz jest duzo bardziej obfite.

          Powtarzam raz jeszcze ze nazwanie "lanczem" we Francji (ktora znam doskonale)
          ich "dejeuner" byloby zgwalceniem tradycji i zupelnie niezrozumiale.
          • aurita Re: Lunchtime 10.05.07, 19:40
            zawisza Ty masz jakies kompleksy chyba?
            W Ameryce WSZEDZIE byles i po amerykansku mowisz? hmmm szkoda tylko ze nie ma
            jezyka amerykanskiego
            • zawisza_czarny1 Re: Lunchtime 10.05.07, 19:47
              Jest amerykanski angielski (wiele innych slow, b. inny akcent).
              W skrocie: amerykanski.
            • zawisza_czarny1 Re: Lunchtime 10.05.07, 19:53
              Droga Aurito prosze sie douczyc:
              www.americanlanguage.org/
              • aurita Re: Lunchtime 10.05.07, 20:08
                ale oni tam proponuja nauczanie angielskiego. Moglabym sie douczyc, zgadza sie.
                Ale to inna bajka
                • zawisza_czarny1 Re: Lunchtime 10.05.07, 20:57
                  Do Aurity:
                  Oczywiscie ja tez przesadzam: kiedy pisze bylem wszedzie w US tzn bylem w
                  polowie stanow, a moj "amerykanski angielski" z pewnoscia nie jest doskonaly
                  ale jakis tam dobry poziom ma.
                  To jest element prowokacji w dyskusji. Uwazam ze temat jest wazny. Bo to nie
                  jest zaden zastepczy temat GW "lancztajm", tylko po prostu kopiowanie Ameryki.
                  Moim zdaniem kopiowanie Ameryki pospolitej. Uwazam ze Polska kultura zasluguje
                  na wiecej.
                  • warmi2 Re: Lunchtime 11.05.07, 08:15
                    Lunch w USA to co sobie wymarzysz ... moga byc tanie frytki z bulka , albo
                    chicken masala w Indian House albo nawet szybkie sushi.

                    Dopiero poczulem jak roznorodne sa potrawy na swiecie kiedy trafilem do USA - w
                    Polsce to schabowy, bigos i pierogi.

    • xtrin Re: Lunchtime 10.05.07, 18:05
      Ja tam nie chciałabym mieć w pracy lunchtime'u. Mam nadzieję, że ta tradycja u
      nas nigdy się nie przyjmie.
      • aniorek Re: Lunchtime 10.05.07, 19:42
        W polskich firmach czestokroc kultura pracy jest jeszcze w powijakach, niskie
        pensje, chora konkurencja wewnatrz firmy i paskudna atmosfera, to i nie ma sie
        co dziwic, ze ludzie chca wiac z pracy jak najszybciej. Ja sobie nie wyobrazam
        dnia bez godzinki przerwy na obiad ze znajomymi w pracy. W Helsinkach wciaga sie
        zwykly obiad (dzis byla lasagna), na ktory mam lunch vouchers, ktory moge
        wykorzystac rowniez przy okazji wyjscia do restauracji w weekend, albo przy
        zakupach.
        • xtrin Re: Lunchtime 11.05.07, 07:21
          aniorek napisała:
          > W polskich firmach czestokroc kultura pracy jest jeszcze w powijakach,
          > niskie pensje, chora konkurencja wewnatrz firmy i paskudna atmosfera,
          > to i nie ma sie co dziwic, ze ludzie chca wiac z pracy jak najszybciej.

          Najwyraźniej przykre masz doświadczenia, ale nie każdy je podziela. Ja nie chcę
          "wiać" z pracy jak najszybciej, a jak najszybciej być w domu. To duża różnica.
          Chociaż też i potrafię siedzieć w pracy po 12-14 godzin dziennie. Ale gdyby mi
          "wwalili" w środku godzinę na lunchtime to do domu wracałabym jeszcze godzinę
          później. Praca to praca i należy ją wykonać w jak najkrótszym czasie, żeby
          później zostało jeszcze czasu na "życie". Jeżeli mam ochotę spotkać się ze
          znajomymi z pracy to mogę to zrobić po pracy, nie potrzebuję specjalnej na to
          przerwy.
    • eridan Re: Lunchtime 10.05.07, 20:26
      W Polsce ludzie chyba bardziej wolą pracować efektywnie od tej ósmej do
      szesnastej i fajrant. Obiad ugotuje mama lub teściowa. Nie ma żadnych
      racjonalnych powodów, by zasuwać dla pracodawcy od rana do wieczora (chyba, że
      ktoś zarabia krocie). Pół godziny na podstawowy posiłek (niech to się nazywa
      lunch lub przerwa śniadaniowa) powinno być wliczone do ośmiogodzinnego czasu
      pracy. Nie ma żadnego powodu by ograniczać, poprzez przymusowe lunchtimy,
      czasu, który po południu można poświęcić na własne życie.Pzdr
      • intern Re: Lunchtime 10.05.07, 21:45
        Zgadzam się! Co to za pomysł, żeby do 8-godzinnego dnia pracy dodwać jeszcze 2,5
        godziny przerwy? U mnie w pracy jest godzina, a i tak uważam, że lunch nie
        powinien być obowiązkowy dla wszystkich pracowników. Zaczynamy o 9, konczymy
        więc o 18. Widzę koszmar dziewczyn, które mają dzieci - np. jak nagle przyszła
        wiosna i zrobiło się ciepło, to synek jednej z koleżanek cały tydzień chodził w
        kozakach, a ona musiała mu codziennie rano tłumaczyć, dlaczego inne dzieci już
        mają wiosenne buty, a dlaczego on będzie takie miał dopiero w weekend:(
        Tak patrzycie na Zachód - może zauwazycie, ile godzin liczy sobie tydzień pracy
        we Francji czy w Niemczech? Chyba troszkę mniej niż u nas...

        Pozdrawiam!
    • sjakob Lunchtime 10.05.07, 21:43
      TĘSKNIĘ ZA BRUKSELĄ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • buscar Re: Lunchtime 11.05.07, 16:17
        BRUKSELA TESKI ZA TOBA...
    • okoolo Re: Lunchtime 10.05.07, 22:47
      Tutaj w Kanadzie lunch to jest must...
      mieszkam na granicy z z USA (Windsor), mam kontakty z amerykaninami i
      zauwazylem ze lunch to okazja na kontakt osobisty z wspolpracownikami ,
      klientami etc ..

      Nikt tutaj na lunch do Mcdonalds na lunch nie pojedzie to by byl straszny obciach ..

      dominuje tu "business-lunch" gdzie sie chodzi na all you can eat buffet, czesto
      vegeterianskie gdzie je sie tylko sea food , warzywa i owoce ...
      A i tak coraz wiecej ludzi na lunch je salate , moze slice of pizza ...

      lunch trwa 1h i uwazam ze to jest piekna tradycja ... nie wyobrazam sobie pracy
      non stop 8 godzin bez przerwy na jedzenie ...

      Nawet biedni tutaj zaczynaja jest zdrowiej ...

      a tak wogule czy juz w polsce maja all u can eat buffet moze nawet wegetarianskie?

      Adam
    • echo30 Re: Lunchtime 10.05.07, 22:50
      Nie będę zwolenniczką "lanczów" dopóki moja płaca nie pozwoli mi na taki luksus.
      Cóż ja niby bym miała robić podczas tej godziny? Ustawić się pod budką z frytkami, tjaaa, na to sobie chyba mogę pozwolić. Może bym się nawet rzuciła na gumiastą zapiekankę. Albo zjadła kanapkę przytachaną z domu. Poźniej bym poszła na spacer po mieście. Pooddychać "świeżym" powietrzem... Nie, to kiepski pomysł, kche, kche... to może park? Zaprzyjaźniła bym się może z lokalną żulią, na którą służby miejskie nie reagują. Też niefajnie... To może łyk kultury? Na teatr za mało czasu, na kino też... Muzeum? Jakoś mnie to nie kręci... Pozostaje mi opcja poczytania na jakiejś możliwie niepołamanej ławce. Przerwane rozpaczliwym poszukiwaniem toalety (ta cholerna zapiekanka... ;))
      Może mam za mało wyobraźni. Może właśnie w pracy by było całe mnóstwo koleżanek gotowych poświęcić połowę swojej dniówki na wypad do jakiegoś lokaliku na jakiś obiadek. Albo na kawę i ciasteczko. Czyli jakieś 15 zeta. Zaledwie równowartość młodzieżowych trampek w TESCO. Albo domowego dwudaniowego obiadu dla czteroosobowej rodziny.
      /lubię tak sobie podramatyzować i szukać dziury w całym/
      • mario320 Re: Lunchtime 11.05.07, 02:15
        Do kitu z lunchem jesli nie wiaze sie on z minimum 5-godzinna SJESTA.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka