easier_to_fly
12.07.07, 14:51
Bardzo mądry list. Kobieta, która nie ma dziecka, niezależnie od tego czy w
wyniku niesprzyjających wydarzeń czy też jest to jej własny, w pełni świadomy
wybór - prędzej czy później spotka się z krytyką otoczenia, a fakt
nieposiadania dziecka stanie się jej stygmatem, przez pryzmat którego będzie
oceniana i opisywana w kręgach społecznych. Mało tego, badania socjologiczne
pokazują, że w świadomości kobiet mit matki jest tak głęboko zakorzeniony, że
kobiety [także te wykształcone, niezależne, nowoczesne] poproszone o
wymienienie kilku najważniejszych zadań życiowych kobiety na pierwszym miejscu
stawiają macierzyństwo. Wyniki te są o tyle zaskakujące, że wiele kobiet,
które postawiły macierzyństwo na pierwszym miejscu listy okazało się singlami,
nie posiadającymi i nie szukającymi partnera, mało tego! nie planującymi w
ogóle zakładania rodziny. Po zakończeniu ankiety kobiety same były zaskoczone
swoimi odpowiedziami. Świadczy to o ogromnej społecznej presji na bycie matką.
Zwróćmy uwagę na język, jakim posługujemy się na co dzień! Wyrażenia związane
z płodnością są zawsze nacechowane pozytywnie ["płodny umysł", "dorodny"], a
te związane z jej brakiem są nacechowane negatywnie ["jałowa
ziemia","niepłodny umysł"]. Kobiety powinny być świadome tego, że istnieje
różnica pomiędzy pojęciami "niepłodności" i "bezpłodności". Niepłodność to
fizyczna niemożność zajścia w ciążę mimo stałego współżycia przy braku
stosowania antykoncepcji na przestrzeni 12 miesięcy. Natomiast bezpłodność
charakteryzuje brak posiadania dzieci przez kobiety fizycznie do tego zdolne.
Mnie również śmieszy wszechobecne rozczulanie się na widok bobasa. Szanuję
pragnienia innych kobiet, ale czas uświadomić sobie, że nie każda kobieta
odczuwa takie powołanie. Niektóre kobiety po prostu nie lubią dzieci i być
może lepiej się dzieje, że takie osoby dzieci nie mają.