Dodaj do ulubionych

Niemowlętami się brzydzę

    • inzynier2 Zachwycanie się sznurkiem z kamyczkami 14.07.08, 21:19
      kochanica-francuza napisała:
      > Zachwycała się nią, jakby to była diamentowa kolia.

      Gdyby to czytał kosmita i zignorował wulgaryzmy, których pełno w powyższych
      wypowiedziach, to zdziwiłby się dlaczego ludzie zachwycają się sznureczkiem z
      oszlifowanymi kryształkami węgla. Dla przypomnienia diamenty to czysty
      krystaliczny węgiel.
      • kosmosiki Diamenty i kosmici 14.07.08, 21:22
        > Gdyby to czytał kosmita i zignorował wulgaryzmy, których
        > pełno w powyższych wypowiedziach, to zdziwiłby się dlaczego
        > ludzie zachwycają się sznureczkiem z oszlifowanymi kryształkami
        > węgla.

        Tylko jakiś niedouczony, tępy kosmita - dlatego, że występują one w przyrodzie
        stosunkowo rzadko. Przeciętny kosmita powinien być tego świadom. A wiem coś o
        tym. ;)
        • quebec4 Bo sprawa jest prosta: dzieci mieć nie warto. 15.07.08, 11:51
          Dzieci mieć nie warto bo:

          - wychowanie gotowego obywatela kosztuje rodziców 1400 zł
          miesięcznie (koszt dziecka w rodzinnym domu dziecka). To daje
          340'000 zł do 24 roku życia... czyli nizłą brykę albo domek nad
          możem...

          - owoce pracy dzieci zabiera państwo, a wartość naszej emerytury nie
          ma nic wspólnego z wkładem naszych dzieci do gospodarki

          - dzieci na starość nie będą podcierać nam tyłka tylko wsadzą do
          domu opieki (patrz p. Elka)

          - dzieci zabierają nam cały wolny cas, który można by spędzić
          przyjemnie w gronie przyjaciół.

          - ludzi na ziemi jest 6'000'000'000 i więcej nie potrzeba

          - każdy dodatkowy człowiek to więcej CO2

          - taniej jest ludzi importować (gotowych i wykształconych)

          Lepiej mieć kota bo:
          - może jeździć w bagażniku gdy zechce
          - zawsze można go odstawić do lasu
          - nie wywłaszczy nas za życia
          - gdy wyskoczy przez okno nikt nie będzie nas ścigał prokuratorem
          - nie nosi pieluch
          - śpi na kocu (a wolny pokój można zamienić nap na komputerownię)

          To tyle

          szczęśliwy masochista (ojciec dwójki wspaniałych dzieciaków)
          • quebec4 Kurcze, sorki za to może... 15.07.08, 11:52
            • norman_bates Elka pewnie nigdy nie robiła w gacie.... 15.07.08, 22:15
              ... i nigdy nie upaprała się czekoladą - od urodzenia potrafiła jeść sztućcami i korzystać z toalety, a Tomasz pewnie od razu czytał książki, nie darł mordy i nigdy niczego nie upaćkał plasteliną i farbkami.

              Co do tej "szklanki wody" - wszyscy zapominają o tym, że do dziecka dochodzi też jego wychowanie, w myśl "Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz". Jak ktoś wychowa egocentryka, albo wręcz przeciwnie będzie zbyt surowym to niech się nie dziwi, że latorośla się na niego wypną na starość. Czyżby bohaterowie mierzyli własną miarką?

              Błąd bohaterów artykułu polega na tym, że podchodzą do dzieciaka jak do nowej plazmy, ipoda albo wyjazdu na urlop.

              Z resztą niech każdy robi sobie co chce, tylko po co dodawać do tego całą ideologię? Gdyby artykuł był o fanatycznych rodzicach opluwajacych bezdzietnych człbym ten sam niesmak. Nigdy nie wiadomo co się w życiu jeszcze może wydarzyć
          • hiszpanskainkwizycja Re: Bo sprawa jest prosta: dzieci mieć nie warto. 15.07.08, 12:02
            > - wychowanie gotowego obywatela kosztuje rodziców 1400 zł
            > miesięcznie (koszt dziecka w rodzinnym domu dziecka).

            Bzdura. Mam to wiem, że nie aż tyle. My kupowaliśmy dziecku najlepsze pieluchy a
            jadło z drogich słoiczków i kosztowało znacznie mniej. A teraz jest w wieku
            "zbuntowanego dwulatka" i mówi: "mam wszystko, co trzeba".

            > 340'000 zł do 24 roku życia... czyli nizłą brykę albo domek nad
            > możem...

            Naucz się najpierw ortografii.

            > - dzieci zabierają nam cały wolny cas, który można by spędzić
            > przyjemnie w gronie przyjaciół.

            Dość sporo, owszem, ale moje z nawiązką mi to wynagradza.

            > - każdy dodatkowy człowiek to więcej CO2
            >
            > - taniej jest ludzi importować (gotowych i wykształconych)

            Tu już nawet Lepper większej demagogii by nie ukręcił...
            • justyna302 hiszpanskainkwizycjo 15.07.08, 12:15
              hiszpanskainkwizycjo - czytaj uważnie zanim zaczniesz w
              zdenerwowaniu odpisywać na czyjs post! Szczególnie polecam podpis
              quebeca - przewrotny i wszystko tłumaczący - ale pewnie nie chciało
              się doczytać, co?
              Quebec - jesteś super :)
              • quebec4 dzięki za wstawienie 15.07.08, 13:01
                @justyna302: dzięki za poparcie

                @hiszpanskainkwizycjo: (naucz się ekonomii) 1400 zł to koszt
                alternatywny który najlepiej wycenić przez znalelezienie
                odpowiedniej usługi na samym rynku - w tym wypadku najbliższy
                kosztom ponoszonym przez rodziców (w tym _również_ koszt czasu
                wolnego) będzie koszt wychowania dziecka w rodzinnym domu dziecka.

                źródło: www.bankier.pl/wiadomosc/Rodzinne-domy-dziecka-bardzo-
                potrzebne-1771149.html
            • rosi26 Re: Bo sprawa jest prosta: dzieci mieć nie warto. 16.07.08, 17:02
              1400 to jakas smiesznie niska kwota! a dodatkowe lekcje jezykow
              obcych? a tenis, jezdziectwo albo inny sport zeby dziecko sie
              rozwijalo? a pozniej kursy przygotowawcze na studia, do gimanzjum i
              gdzie tam jeszcze?
              a wyjscia do kina, imprezy, buty, ubrania etc.?
              wow masz zbuntowanego 2latka - no to faktycznie juz jest w stanie
              okreslic swoje potrzeby - poczekaj jeszcze 10 lat to zobaczysz co
              bedzie od ciebie chcial!
              • shanna12 Re: Bo sprawa jest prosta: dzieci mieć nie warto. 16.07.08, 17:24
                Masz świętą rację - Dzieci mieć nie warto!. Nie dość, że w ciul kosztują, to jak
                przejdziesz przez etap rżnięcia kup w pieluchy, rzygania i ulewania, to
                stwierdzisz, że nie jest lepiej...bo zaczynają się wymagania i jałowe dyskusje,
                które trwają następne 20 lat, potem trzeba łożyć na studia i modne ciuchy. Raz
                na rok usłyszysz (albo nie) "dziękuję mamuś" i wtedy czujesz się świetnie a
                potem taki synek geniuszek nagle wypruje na drugą półkulę, a ty tęskmisz i
                patrzysz w necie, czy "bachor" jest juz online i pytasz kiedy znowu łaskawie
                zaszczyci swoją obecnością PL. Wieczne zmartwienie (nawet irracjonalne), wieczny
                problem---------> to daje dziecko, ale byłabym niesprawiedliwa gdybym nie
                wspomniała o radości, szczęściu i innych banałach jakie mamy za sprawą dziecka a
                są nieporównywalne do żadnych innych.
          • przedsesja Re: Bo sprawa jest prosta: dzieci mieć nie warto. 16.07.08, 10:38
            no właśnie
            ale ja mam trzech synów, dwa koty, psa i rybki w akwarium.
            I do tego jeszcze zafundowałam sobie męża.

            szczęśliwa masochistka
    • nerwowa10 A ja tych ludzi rozumiem 14.07.08, 21:20
      uwaga, jestem w ciąży- ale doskonale rozumiem osoby występujące w tym artykule
      i rozumiem ich trudną sytuację. W naszej kulturze jakoś tak się dziwnie
      przyjęło, nie wiem po co, że dzieci to ósmy cud świata i bezwarunkowo trzeba
      się nimi zachwycać, a i koniecznie trzeba chciec je mieć. otóż Panowie i
      Panie- nie! Ja sama zdecydowałam się na dziecko w wieku lat 36! I to z
      czystego rozsądku. Nie jestem rozanieloną matka-Polką co to sieDzi i gada z
      rosnącym brzuchem. mam mnóstwo watpliwości czy dobrze zrobiłam, choć decyzję
      już podjęłam i jej nie zmienię. Wiem jedno- jestem w tej mniejszości, która
      rozumie, że nie wszyscy lubią dzieci i chcą je mieć. i wiem jeszcze jedno- już
      dziś to wiem, że nie będę na siłe nikomu wsadzać dzieciaka na kolana i
      zmuszac, żeby się nim zachwycał, nie będę traktować dziecka jak pepka siwata.
      Dla mnie najważniejsza jestem ja, jednostka - bo woda- ta przysłowiowa, co to
      ją ma dziecko podać za lat kilkadziesiąt, może być bardzo gorzka w smaku.
      Umiesz liczyć, licz tylko na siebie, mówi moja mama i to sobie zakodowałam aż
      do śmierci.
      A swoją droga, cieszy mnie, że są ludzie, którzy otwarcie mówią o swoich
      poglądach na dzieci. Bo tak się składa, że ja wśród swoich znajomych również
      znan jestem z tego, że nie ukrywam, iż za dziećmi nie przepadam i niegdy tego
      nie ukrywałam. Tyle tylko, że właściwie nikt oprócz mojej przyjaciółki mojego
      punktu widzenia nie rozumie, albo raczej- nie chce zrozumieć. tak więc- jest
      nas więcej- bohaterowie artykułu.
      • monika-68 Re: nie rozumiem nerwowej10 15.07.08, 11:28

        Narodziny dziecka to cud, tak jest i nic tego nie zmieni.
        Trudno zrozumieć kogoś kto deklaruje, że nie lubi dzieci i zachodzi
        w ciążę z <<,,czystego rozsądku" w dodatku w wieku 36 lat.
        Gdzie tu logika, kobieto! pierwiastka 36+, wyedukowane wiedzą,że to
        ciąża podwyższonego ryzyka,
        Masz wszelkie zadatki na matkę, która bedzie zadręczać innych
        uwagami na temat swojej pociechy..już teraz piszesz ,,uwaga jestem w
        ciąży" i co z tego to fizjologia!
    • oluniek a ja mam dziecko i tych ludzi rozumiem 14.07.08, 21:23
      mam 5-cio miesięczną córeczkę, ale nie zapomniałam jak to jest chodzić po
      mieście o 5 rano, dyskutować o muzyce przy piwie, oglądać Almodovara na nocnych
      seansach... i potrafię przyznać, że tęsknię czasem za tamtym życiem. i rozumiem
      argumenty bohaterów artykułu. tęsknię czasem za ciszą w domu, myśleniem tylko o
      sobie, bluzką bez zupki marchewkowej. nie uważam, że jestem od nich lepsza, bo
      mam dziecko, ani że oni są lepsi ode mnie, bo go nie mają. mamy inne życie, moje
      jest pewnie czasem trudniejsze. i choć kocham bardzo moją córkę, potrafię
      powiedzieć, że czasem mnie męczy, że czasem mam dość. nie narzucam nikomu jej
      obecności-nie każdy musi lubić towarzystwo niemowlęcia. dlaczego tak trudno
      ludziom uszanować sposób życia innych? a dla bohaterów artykułu mam jeszcze
      jedną informację-pytanie: kiedy będziecie mieć dziecko? przeradza się następnie
      w: kiedy będziecie mieć drugie? :)
      • kanibalin22 Re: a ja mam dziecko i tych ludzi rozumiem 14.07.08, 21:33
        oluniek napisała:

        >> a dla bohaterów artykułu mam jeszcze
        > jedną informację-pytanie: kiedy będziecie mieć dziecko? przeradza
        się następnie
        > w: kiedy będziecie mieć drugie? :)
        Kochanie, mam corke, ktora byla dla mnie po m36- godzinnym porodzie
        spelnieniem wszystkich marzen, mam tez syna, ktory urodzil sie 8 lat
        pozniej, tak bardzo balam sie nastepnego porodu, ale moj instynkt
        zwyciezyl i dzisiaj musze stwierdzic ze smutkiem, ze : jedno dziecko
        wystarczylo by zupelnie, on jest tez bardzo fajny, ale ja po tych
        porodach kupkach i nieprzespanych nocach, problemach w pracy i
        innych doswiadczeniach, klopotach w szkole, ktore nie byly mi znane
        u corki itp.itd. mam dosc... Moze nie nadaje sie na matke
        rodzicielke?
        • oluniek Re: a ja mam dziecko i tych ludzi rozumiem 15.07.08, 13:05
          otóż to:) ja wiem że jedno dziecko wystarczy mi w zupełności ale większość
          ciotek-klotek i mniej lub bardziej dalekich znajomych na stwierdzenie, że więcej
          dzieci mieć nie chcę, reaguje z oburzeniem: no jak, i tak bez rodzeństwa? tak by
          się ładnie bawiły razem, wyrośnie ci rozkapryszony jedynak itd. itp. więc i tak
          źle, i tak niedobrze :)tylko pytanie-dlaczego posiadanie dzieci jest sprawą
          publiczną? jakim prawem ktoś mnie pyta o to czy chcę je mieć czy nie? albo nawet
          dobrze, niech pyta, ale dlaczego mnie ocenia? to, że ktoś nie chce dzieci albo
          nawet ich nie lubi nie oznacza że jest złym człowiekem. a to, że ktoś ma ich
          piatkę nie oznacza automatycznie, że jest uosobieniem miłosierdzia. i tyle :)
          pozdrawiam wszystkich dzieciatych i niedzieciatych :)
    • aurelia_aurita Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:33
      "Kot bardzo rzadko budzi człowieka w środku nocy. (...) Kiedy człowiek czyta,
      kot podchodzi cicho, ociera się o nogi, mruczy i zasypia. Nie przeszkadza, nie
      wymusza, nie domaga się zabawy."

      :-)))))

      to musi być jakiś wyjątkowy ( = wyjątkowo n u d n y) kot
      • jakw Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:06
        A ja znam kota drącego paszczę w środku nocy bo akurat wlazł do domu
        i jeść chce. O przynoszeniu ledwie dychających myszy nie wspomnę. I
        o waleniu kupska przez tegoż kota niekoniecznie do kuwety. P. Klara
        ma nudnego i idealnie wychowanego kota.
        • iluminacja256 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:24
          Kot to takie zwierzę, które zawsze będzie robiło do kuwety, o ile go
          tego nauczysz, tak samo jak psa tego, ze chodzi sie z nim na
          spacer.

          No więc jesli ktoś uwaza, ze bez nauki zwierzę to pojmie, to
          współczuje jesli ma dzieci i stosuje wobec nich podobne zasady ...
          • nangaparbat3 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:52
            E tam.
            Moja grzecznie sikajaca do kuwety kotka od czasu do czasu ma potrzebe ukarania
            mnie - ot nawet dzisiaj, bo jej wcisnelam do gardła tabletkę. Wsciekła jestem,
            choc z drugiej strony rozumiem kotkę.
            Na szczęscie nie po kazdej tabletce mnie karze.
            • iluminacja256 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 08:58
              A to zupełnie inna sprawa:) Psy tez to maja , ale wtedy robię to w
              zamian za coś , zeby sie zemścić :) Jak ludzie, jak ludzie...
              • nangaparbat3 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 09:12
                Psy? Miałam dwa, nigdy tego nie robiły. Ale może - hmmm, jak by tu powiedziec -
                wredne suki?
    • iwonakrystyna Warto przemyśleć przed... 14.07.08, 21:34
      bywa, że małżeństwo podejmuje decyzję o dziecku - bo wypada i
      brakuje tego "klocka" do ukladanki posiadania; dom, praca, samochów,
      cichy, konto.... to i dzieciak... kiedy dziecko sie ma urodzić
      następuje intensywne kupowanie "dla dziecka" i planowanie. Po
      urodzeniu dziecka i macierzyńskim dsziecko oddamy do żłobka, ona
      wraca do pracy bo awans ucieka... Widziałam ostatnio taką sytuację -
      rozpacz - malutkie dziecko "musi" iść do żłobka bo mama ma plany
      zawodowe.. Po co takim dziecko ???????????
      • melindap Re: Warto przemyśleć przed... 14.07.08, 21:39
        A od kiedy to tylko matka odpowiada za opiekę nad dzieckiem? A
        ojciec gdzie?
      • nerwowa10 Re: Warto przemyśleć przed... 14.07.08, 21:58
        A co dziecko w żłobku zamorduja albo coś gorszego mu zrobią? Niech się przystosowuje do otoczenia i społeczeństwa. przynajmniej nie będzie miał(a) zadatków na maminsynka czy "mamincórkę". Moje też pójdzie do żłobka. I mojego brata też poszło- jak miało roczek. chodzi i żyje.
    • dompod Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:40
      Fajny artykuł, niezłe porównanie. :)) Miałam kota i podpisuję się pod tym
      'czterema łapami'. :))) Mam koleżanki, które mają dzieci, więc obserwuję jak to
      jest. Sama mam podobne zdanie o wrzeszczących i obślinionych dzieciach. Nie
      rozumiem tego podniecenia dziećmi - jakie one wspaniałe, jakie mają piękne małe
      stópki, rączki, a jak zrobią kupkę to też jest super, itd... Kiedyś mój stosunek
      do nich był ambiwalentny, teraz powoli to się zmienia im więcej jest koleżanek
      'mam' z mojego bliższego otoczenia. Jednak cały czas waham się, bo obawiam się,
      że nie starczy mi cierpliwości do tłumaczenia 'dlaczego tak a nie inaczej', a z
      drugiej strony chciałabym coś po sobie zostawić. Pomijam już wszelkie fakty, że
      rodzice i teściowie czekają, kwestię całego wychowania i utrzymania dziecka. Bo
      to jest studnia bez dna.
      Mam już 29 lat, świeżo po ślubie, więc chyba czas najwyższy na potomka,
      aczkolwiek wcale mi się nie spieszy. Zawsze pozostaje adopcja. :)
    • madego wreszcie nie o matce-Polce 14.07.08, 21:41
      W końcu inny punkt widzenia, mi bliski - nie chce być postrzegana przez
      pryzmat macicy, nie chcę poświęcić tego, co osiągnęłam, w imię presji
      społecznej. Mam jedno życie i prawo wyboru - prawo do nierodzenia dziecka,
      nieprzewracania wszystkiego do góry nogami, własnych zainteresowań, przyjaciół
      i świętego spokoju. Kto chce, niech ma dzieci, ale proszę nie szantażować nimi
      otoczenia, nie rozpychać się łokciami, wózkami i pieluchami. I nie tłumaczyć,
      że "to tylko dzieci".
      • nangaparbat3 Re: wreszcie nie o matce-Polce 14.07.08, 23:55
        madego napisała:

        > W końcu inny punkt widzenia, mi bliski - nie chce być postrzegana przez
        > pryzmat macicy, nie chcę poświęcić tego, co osiągnęłam, w imię presji
        > społecznej. Mam jedno życie i prawo wyboru - prawo do nierodzenia dziecka,
        > nieprzewracania wszystkiego do góry nogami, własnych zainteresowań, przyjaciół
        > i świętego spokoju. Kto chce, niech ma dzieci, ale proszę nie szantażować nimi
        > otoczenia, nie rozpychać się łokciami, wózkami i pieluchami. I nie tłumaczyć,
        > że "to tylko dzieci".
        Zaraz zaraz.
        Mylisz dwie rozne rzeczy.
        Jedna do Twoje świete prawo do decyzji, by dzieci nie miec.
        Druga to swiete prawo dzieci do obecnosci w tym swiecie.
        Nie mieszaj tych dwoch spraw.
    • catrinceoir Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:43
      jak zwykle komentarze to w wiekszosci walka na noze miedzy dzieciatymi a nie. tak jakby istnialy tylko te 2 punkty widzenia, miec dzieci = najwyzsze szczescie w zyciu lub przeciwnie, najwieksze nieszczescie. nikt nigdy nie pisze, ze ma juz dziecko, ale nie chcialby miec wiecej, bo nie jest to az takie wspaniale, jak powszechnie sie glosi... to rowniez bardzo niepopularna opinia :]
      • kanibalin22 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:49
        catrinceoir napisała:

        > jak zwykle komentarze to w wiekszosci walka na noze miedzy
        dzieciatymi a nie. t
        > ak jakby istnialy tylko te 2 punkty widzenia, miec dzieci =
        najwyzsze szczescie
        > w zyciu lub przeciwnie, najwieksze nieszczescie. nikt nigdy nie
        pisze, ze ma j
        > uz dziecko, ale nie chcialby miec wiecej, bo nie jest to az takie
        wspaniale, ja
        > k powszechnie sie glosi... to rowniez bardzo niepopularna opinia :]

        Przeciez dopiero co napisalam, ale czuje sie jak "suka" bo
        stwierdzilam, ze jedno wystarczylo by zupelnie, przynajmniej w moim
        przypadku, przepraszam wszystkich "obroncow zycia" i to ma nie
        znaczyc, ze zabraniam mojemu synowi praw do czegokolwiek, ja juz
        poprosu "NIE MAM SILY" , to wszystko...
    • lukaszferchmin Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:43
      GW, która co drugą linijkę wyciera sobie gębę tolerancją, opublikowala jeden z
      najbardziej nietolerancyjnych tekstów, jakie czytałem.
      • kosmosiki "Prowokacja" 14.07.08, 21:51
        lukaszferchmin napisał:

        > GW, która co drugą linijkę wyciera sobie gębę
        > tolerancją, opublikowala jeden z najbardziej
        > nietolerancyjnych tekstów, jakie czytałem.

        Bo oczywiście odrobina ironii, prowokacji itp. to jest zbrodnia. Naprawdę nie
        widzisz, że ten reportaż ma celowo taki wydźwięk?
      • sil8 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:13
        a gdzie tu nietolerancja???
        jak ktoś nie podziela Twojego punktu widzenia to jest nietolerancyjny? faszysta i złodziej?
        dorośnij...
        • lukaszferchmin Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 10:32
          nie, tu nie chodzi o punkt widzenia. tu chodzi o język i poziom agresji. jeden
          przykład, może wyda się drastyczny: wyobraź sobie tekst w Wysokich Obcasach,
          prezentujący "inny punkt widzenia" na temat homoseksualistów, zatytułowany
          "homosiami się brzydzę", gdzie w co drugiej linijce zamiast uważanego za
          neutralne określenia "gej" padałby naznaczony pejoratywnie "pedał" –
          analogicznie do "bachorów" w artykule.

          byłaby awantura? pewnie że tak, i słusznie.
    • vermetto Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 21:58
      1. Całkowicie świadomie nie chcę mieć dzieci, z różnych powodów -
      zapewne i egoistycznych, choć również, z braku specjalnych
      inklinacji, których na siłę nie zamierzam tworzyć, a tym bardziej
      eksperymentować na zasadzie: a może jak zajdę w ciążę to pokocham;
      2. A mimo to uważam, że artykuł w Wysokich obcasach jest kiepski, bo
      w większości prezentuje skrajne poglądy, zacietrzewionych osób,
      budzących we mnie lekką odrazę poziomem agresji – niemniej jednak
      porusza temat, który chyba jest pewnym tabu w naszym społeczeństwie –
      otóż głośne powiedzenie, że nie planuje się potomstwa budzi albo
      politowanie (zobaczysz, jak zajdziesz w ciążę to się przekonasz/ co
      ty wiesz o dzieciach, itp.), pogardę lub wręcz agresję (nienormalna
      jakaś jesteś/ egoistka);
      3. Ja czuję się w Polsce jakoś osaczona tym kultem Matki-Polki, co
      wszem i wobec deklarują politycy (nie robiąc zresztą nic, aby
      rodzicom ułatwić wychowywanie potomstwa – od stanu ulic w miastach
      poprzez żłobki i przedszkola aż po zabezpieczenie socjalne matek),
      gazety, reklamy (szczęśliwa kobieta to kobieta z gromadką dzieci
      względnie ze szczęśliwym bobasem), filmy itd.;
      4. Irytują mnie rodzice, którzy nie reagują na dzieci biegające z
      wrzaskiem po autobusie/ knajpie/ urzędzie/ sklepie, zrzucające co
      wpadnie im w ręce, kopiące innych, itd – ale jednak moją irytację
      kieruję nie na dzieci, ale na rodziców (nieważne czy prezentujących
      postawę tumiwisizmu czy cielęcego zachwytu w stylu: popatrz, jaki
      Jaś inteligentny) – na takiej samej zasadzie, jak wkurza mnie
      awanturujący się pijaczyna, agresywny nastolatek czy buc parkujący
      samochód na całej szerokości chodnika czy matka z wózkiem tarasująca
      wejście do sklepu czy przejście między regałami w sklepie – bo po
      prostu ich punktem widzenia jest ich własny pępek, a nie dlatego, że
      dzieci to jakieś bachory.
      Ponieważ jednak nie atakuję dzietnych, nie krytykuję ich za dokonany
      wybór posiadania dzieci, nie reaguję agresywnie na same dzieci – to
      uważam, że tym, którzy chcą być czy są bezdzietni należy się równy
      szacunek i niewtykanie nosa w przyczyny tej bezdzietności. Czego
      wszystkim serdecznie życzę.
      • sil8 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:19
        Ad 2.
        tu nie ma zacietrzewienia, tu jest co najwyżej frustracja bezsilnością wobec zachowań prezentowanych przez (zwłaszcza młodych) rodziców, którzy myśla że wszystko im i ich dzieciom wolno "no bo przecież to dziecko"; a cała reszta świata powinna się dostosować.

        a tak poza tym, to masz rację ;)
    • mosqito0 Niemowlętami się nie brzydzę 14.07.08, 21:59
      Jedni chcą inni nie i na tym polega wolność wyboru. Pamiętajcie że wszyscy
      którzy tu piszecie byliście dziećmi i wypełnialiście "pustkę w życiu" swoim
      rodzicom. Powinniście im za to podziękować że dziś z wyboru nie chcecie mieć
      dzieci i możecie o tym decydować , bo inaczej decydował by o tym kot, albo pies
      , albo meble, plazma........samochód .....
    • monika-68 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:15
      Klara przeżyła traumę w dzieciństwie obserwując zachowania
      otaczjących ją dorosłych-dziewczynki wychowywane na służące, dlatego
      ceni wysterylizowane spokojne koty i sprząta śmierdzące kuwety.
      Proponuję przeanalizować wyższość rybek nad kotem i bezsensowny
      ruch,fikanie nogami itp.-po co pani uprawia seks?
      Elka, to jakiś życiowy nieudacznik-25 lat i jeszcze studiuje,przez
      dwie i pół godziny rano pije kawę i nie wie, że dzieci zostawia się
      pod opieką opiekunek, babć i w przedszkolu.Morda pana Tomasza
      wypowie tyle, ile pomyśli głowa-proponuję wykonać test na bycie
      człowiekiem.
      Beata Kot nie wie,że ludzie ,,dzietni'',spotykają się ze swoimi
      znajomymi, chodzą do kina, wyjeżdżają na egzotyczne wycieczki itd
      zarówno z dziećmi jak i bez nich.Inżynierskie podejście do życia
      trąci nudą.
      Ludzie zorganizowani,zaradni życiowo, mający pasje są spełnieni i
      szczęśliwi bez względu na to, czy mają dzieci czy nie.Osoby
      wypowiadające się w artykule, to tchórzliwi egoiści skupieni na
      swoich potrzebach.Świat jest piękny- małe TEŻ jest piękne,spójżcie
      szerzej.Nie macie siły i odwagi na macierzyństwo- powiedzcie to
      wprost.Po co ta agresja i atak na dzieci.Powodzenia
      • jogo2 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:27
        Wiele tez z tego artykułu oparte jest tylko na przesadzie. Ja (mam syna 6 lat)
        też nie znoszę bachorów - źle wychowanych, czyli raczej rodziców takich dzieci.
        Nie znoszę sytuacji, kiedy jako gospodyni muszę zwracać uwagę dziecku gościa
        (wolę przekroczyć granice taktu, niż płacić za zniszczenia). Ale to wszystko nie
        znaczy, że dzieci są okropne. Oczywiście GW jest nieoceniona w dokładaniu się do
        medialnego szumu i zrobieniu z każdego tematu sieki bez sensu. To że obecnie
        panują trendy nie sprzyjające powiedzeniu otwarcie, że dziecko najpierw ma być
        dobrze wychowane, a potem może mu się należeć szacunek jako niepowtarzalnej
        indywidualności, osobowości itp. to jest temat tabu, tak jak powiedzieć, że król
        jest nagi. A zresztą kto miałby te dzieci wychowywać, kto? Te kobiety pędzące do
        pracy, nie mogące wytrzymać we własnym domu, którym się wbija w głowę, że praca
        (czyt. praca poza domem, na etat) równa się rozwój (?), a tenże rozwój równa
        się wartość (duchowa może?). Tak jest lepiej, mniej się cierpi.
        • javariada otoz to! 16.07.08, 00:57
          podpisuje sie pod Pania cala klawiatura :)
        • gondra Re: Niemowlętami się brzydzę 27.07.08, 11:13
          > A zresztą kto miałby te dzieci wychowywać, kto? Te kobiety
          > pędzące do pracy

          A może rodzice, obydwoje - i kobieta i facet? Ale ktoś kto uważa "pędzenie
          kobiet do pracy" za fanaberie, a wychowywanie dzieciaków za psi obowiązek bab,
          tego nie zakuma.
      • stworzenje Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:29
        osobiscie dzieci chce miec,ale zgodze sie z jednym w artykule: tez mnie mierzi
        takie przsadne ladowanie dzieci wszedzie,w sensie,ze np. jak jedna z osob w
        artykule opisala akcje na lotnisku z kupa,to tez by mnie zemdlilo. Rozne takie
        akcje widac na codzien,jak wlasnie,ze dziecko robi co chce w metrzedrze japę
        etc. kopie innych,takie bezstresowe wychowanie.Ja tylko to obserwuje i sie
        staram zapamietac,co by na takiego niegrzecznego bahora swojego dziecka nie
        sprwadzic :-).
        A co do obcych nie fascynuja mnie,co innego te wlasne dzieci tudziez np.
        dzieciak kuzynki itd. czyli w rodzinie,takimi zajac sie moge jak
        najbardziej.Obce uczylam rok w szkole i mowie dziekuje,ale to wina rodzicow,ze
        tak a nie inaczej je wychowuja.
      • iluminacja256 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:31
        >Po co ta agresja i atak na dzieci

        A po co ta agresja i atak na tych ludzi?
        Kurde, coraz częsciej łapię się na tym, z e nie moge już czytać
        większosci artykulow w Wyborczej...Mam wrazenie, z e zmieniło się
        jakies pokolenie reportażu i nie ma już w nich nic wywazonego,
        pośredniego, wymagajacego zastanowienia - tylko białe i czarne i
        potem białe i czarne komentarze internautów...Do kitu z takim
        dziennikarstwem - po wysokich Obcasach jednak spodziewałbym się
        czegoś lepszego niz powtórki z "Cosmo"
        • ready4freddy Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 11:19
          iluminacja256 napisał:

          > >Po co ta agresja i atak na dzieci
          >
          > A po co ta agresja i atak na tych ludzi?
          > Kurde, coraz częsciej łapię się na tym, z e nie moge już czytać
          > większosci artykulow w Wyborczej...Mam wrazenie, z e zmieniło się
          > jakies pokolenie reportażu i nie ma już w nich nic wywazonego,
          > pośredniego, wymagajacego zastanowienia - tylko białe i czarne i
          > potem białe i czarne komentarze internautów...Do kitu z takim
          > dziennikarstwem - po wysokich Obcasach jednak spodziewałbym się
          > czegoś lepszego niz powtórki z "Cosmo"

          dokladnie. jak dotad czesto zdarzalo mi sie zwracac uwage narzekajacym na GW, ze
          myla portal gazeta.pl, zmierzajacy juz nie tyle po rowni pochylej, co raczej w
          korkociagu jak uszkodzony samolot w strone brukowca goniacego za sensacja, z
          Gazeta Wyborcza. ale najwyrazniej jest jakies sprzezenie zwrotne i GW, a raczej
          poki co dodatki - DF, WO zmierzaja w strone portalowej szmiry. czego niniejszy
          artykul, ale tez i historia "dziewictwa na sprzedaz" i pare innych z ostatnich
          dni sa dowodem. smutne, ale prawdziwe.
      • sil8 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:34
        "spójżcie" :D

        dlaczego nieuku obrażasz bohaterów artykułu? dlaczego morda? skąd wiesz że traumę - to tylko obserwacja; kuweta śmierdzi nie więcej niz odchody dziecka; nie każdy zaczyna studia w wieku 18 lat, dla ciebie taki ktoś to nieducznik, żal mi Ciebie; no z moich obserwacji to bym polemizował z tą aktywnością ludzi z zmałymi dziećmi, przynajmniej w gronie moich znajomych (dość licznym);

        skąd u Ciebie taka agresja? czyżby jakaś frustracja zmęczonego rodzica ;P

        to nie tak, że ktoś nie ma siły i odwagi - zwyczajnie nie mamy ochoty bo nam wolno. rozumiesz? woooolnooo naaam i możemy o tym mówić nie wstydząc się.

        po co ta agresja i żałosne ataki?
        • monika-68 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:54
          sil8 napisał:

          > po co ta agresja i żałosne ataki?
          CZYŻBY WIECZNY STUDENT?
          Chyba mam prawo wypowiedzieć SWÓJ pogląd na temat bohaterów
          artykułu, tak jak Ty na temat swojej prokreacji?
          Nie atakuję bezdzietnych z wyboru, a postawy osób przedstawionych w
          artykule.
          • sil8 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:01
            "życiowy nieudacznik-25 lat"
            "Morda pana Tomasza"
            to nie jest odniesienie do postaw, no proszę Cię...

            • monika-68 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:24
              Morda to cytat z pana Tomasza,,gdy drą mordy",
              a mając 25 lat, wiesz co zrobić jeśli chcesz przeczytać interesujacą
              książkę, kwestia wyobrażni..
        • gonzo44 Bohaterowie 15.07.08, 11:49
          sil8 napisał:

          > "spójżcie" :D
          :D ześ to napisał :)

          > dlaczego nieuku obrażasz bohaterów artykułu?
          bohaterowie walczyli np. pod Monte Cassino

          > dlaczego morda?
          dlatego że to cytat z "bohatera" artykułu

          >taki ktoś to nieducznik
          kto to jest "nieducznik" ?

          > Ciebie; no z moich obserwacji to bym polemizował z tą aktywnością
          >ludzi z zmałymi dziećmi,
          Czy bohaterowie artykułu rozpoczęliby zdanie od "no" ? No i gdyby
          nie mogli się zdecydować czy "z małymi" piszemy razem czy osobno to
          napisaliby obydwie wersje :)

          >kuweta śmierdzi nie więcej niz odchody dziecka;
          nieprawda: mało które g...no smierdzi tak ohydnie jak kocie
          (generalnie zresztą g..no mięsożerców śwmierdzi najbardziej)

          > skąd u Ciebie taka agresja?
          a skąd u Ciebie ? (patrz np. wyżej - "dlaczego nieuku"...)

          >czyżby jakaś frustracja zmęczonego rodzica ;P
          czyżbyś poczuł się osobiście sfrustrowany "obrazą bohaterów"
          artykułu ;)
      • nerwowa10 Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:38
        Cóż- agresywna to jesteś właśnie Ty- ze swoimi poglądami.
        • monika-68 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 02:03
          Na tyle się znamy, na ile nas sprawdzono...
          Nie egzaltuję się odchodani dziecka i żadnymi innymi,denerwują mnie
          krzykliwi dorośli i rozwrzeszczane dzieci, toleruję starych,
          niedołężnych ludzi i rozkojarzone, sapiące kobiety w ciąży...
          ale argumenty przytaczane w tym artykule są niespójne i infantylne.
          Moja wypowiedź to polemika w tym samym tonie- tendencyjnie agresywna.
          Nie klasyfikuję ludzi wg ilości spłodzonych i wychowywanych dzieci.
          Mam wielu bezdzietnych znajomych, których nikt z przyjaciół! nie
          nęka pytaniami o dziecko- nie -bo mają taką wizję swojego świata-
          ich decyzja.Ale jak czytam,że dziecko uniemożliwia komuś
          realizowanie zawodowych planów, zniszczy związek itd, to
          współczuję..Każdy powód może być równie dobry na wytłumaczenie
          swoich niepowodzeń.
    • etykieta_zastepcza Jedno jest pozytywne 14.07.08, 22:38
      Ci ludzie są w naturalny sposób skazani na wymarcie. W ten sposób biologia
      chroni nas przed reprodukcją egoistycznych pasożytów.
      • iluminacja256 Re: Jedno jest pozytywne 14.07.08, 22:45
        Ekhmmmm...Bardzo wątpliwa teza - obawiam sie, ze znacznie większa
        grupa egoistów się rozmnaża w najlepsze...
        • codein Re: Jedno jest pozytywne 15.07.08, 03:19
          Tak, to bardzo ciekawe. Prawda jednak jest zatrważająca, bowiem największa grupa
          egoistów się nie rozmnaża, ale SIĘ STAJE. Jedna z tych grup zowie się kler.
      • kosmosiki Hah ale głupota... 14.07.08, 22:52
        > Ci ludzie są w naturalny sposób skazani na wymarcie. W ten
        > sposób biologia chroni nas przed reprodukcją egoistycznych
        > pasożytów.

        A teraz jeszcze dowiedz tego, że egoizm jest genetycznie przekazywany. :) No
        proszę. Wystarczy jeden link do Wikipedii i teorii to potwierdzającej (popartej
        jakimiś namacalnymi badaniami).

        Prawda jest taka, że te uwarunkowania (egoizm, styl życia itp.) to nie są rzeczy
        przenoszone genetycznie - to jest kwestia wychowania, środowiska, kultury itp.

        Całkiem możliwe, że Twoje dziecko pójdzie tą samą drogą, co bohaterowie (może
        zmyśleni) tego reportażu. Może nie będzie chciało mieć dzieci bo mama/tata im
        takich głupot napchał do łbów, że się będą tego bali.

        To co jest przenoszone genetycznie to choroby np. czy uwarunkowania fizyczne.
        Fizyczne i tak ulegają zmianom - ludzie przyszłości prawdopodobnie będą wyżsi,
        szczuplejsi, będą mieli mniej owłosienia (bo po co im ono?), będą mieli dłuższe
        palce - sprawniejsze dłonie.

        O to jest genetyczne. Egoizm zupełnie nie.
        • titta Re: Hah ale głupota... 15.07.08, 01:12
          kosmosiki napisał:
          <Prawda jest taka, że te uwarunkowania (egoizm, styl życia itp.) to
          <nie są rzeczy
          <przenoszone genetycznie - to jest kwestia wychowania, środowiska,
          <kultury itp.

          Wlasnie, wychowania. Co wiec mieli by do przekazania swoim dziecia?
      • codein Re: Jedno jest pozytywne 15.07.08, 03:11
        Twoja logika, panie Etykieta, jest co bądź pokręcona. Jak można mówić o
        wymieraniu ludzi w zbiorze ludzi,w czasach, kiedy doznajemy ewidentnego
        przeludnienia? Zresztą, pasożytem bardziej godzi się nazywać wielodzietne biedne
        rodziny, których NIE STAĆ na utrzymanie swojego wesołego kramu; które wyciągają
        biedne łapki do państwa po zapomogi. Nazywanie pasożytem ludzi, którzy żyją
        samotnie ale z własnej pracy jest wyrazem nienawiści (zawiści?) do tychże
        samodzielnych odszczepieńców. (Powiedz, czyś katolik? Jeśli tak, Twoje
        emocjonalne pastwienie się nad tymi, którzy nic Ci nie zawinili będzie w jakiś
        sposób "uzasadnione"). Ci ludzie - jeśli są na coś w ogóle "skazani" - to nie na
        wymarcie a UMARCIE. Domyślam się jednak, że Twa krwiożercza wola wyduma inne
        lingwistyczne i alogiczne plugastwa, by jeno przyłożyć z grubej rury tym, którzy
        nie postępują tak, jak Cię zindoktrynowano, że powinni.
        Na klątwę ojca dyrektora, czy tak trudno pogodzić się z faktem, że jedni wolą
        koty a inni dzieci?
    • rufuska Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:39
      :-) dzięki za wszytkie gosy od niedzieciatych, którym ten artykuł nie po
      drodze;) nie mam dzieci, i nie będę ich raczej mieć;) ale bohaterki artykułu dla
      mnie są z księzyca.
      Dzieci i posiuadanie dzieci jeśli jest czyjmś wyborem jest super, dzieciaki (nie
      moje;) też sa świetne.
      Decyzja o nieposiadaniu dziecka nie budzi we mnie agresji do tych co dzieci
      posiadają, czy do dzieci samych.
      Jedyne w czym się zgadzam: agresję budza ci wszyscy, którzy wkolo powtarzają
      "musisz mieć swoje"
      NIE MUSZĘ :-) ot co:-)
    • kulka_forever Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:42
      Tez nie chce sie rozmnazac. Instynkt macierzynski wyobrazam sobie jako
      atawistyczna i dosyc autodestrukcyjna chec wypchniecia duzego obiektu przez
      kanal rodny. Jak by kobiecie wmontowac w brzuch arbuza i po porodzie polozyc
      takiego obslizglego na piersi, to mysle ze "kochalaby" go przez cale zycie.
      Mam nadzieje, ze do czasu kiedy mojemu organizmowi odbije i zaczne na
      powaznie uzywac slowa "dzidzia", zdaze juz sobie wyhodowac raka macicy, czy
      jakies torbiele.
      • sabrilla Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:01
        Myślisz, ze jak już się ma dzieci (czy jest się w ciąży( to już z automatu
        trzeba używać słowa dzidzia? Ja mam dwoje i nigdy te dzidzie, fasolki czy co tam
        nie przeszły mi przez gardło.
        I z tym rakiem macicy to lepiej wyluzuj, to paskudny kres żywota

        kulka_forever napisała:

        > Tez nie chce sie rozmnazac. Instynkt macierzynski wyobrazam sobie jako
        > atawistyczna i dosyc autodestrukcyjna chec wypchniecia duzego obiektu przez
        > kanal rodny. Jak by kobiecie wmontowac w brzuch arbuza i po porodzie polozyc
        > takiego obslizglego na piersi, to mysle ze "kochalaby" go przez cale zycie.
        > Mam nadzieje, ze do czasu kiedy mojemu organizmowi odbije i zaczne na
        > powaznie uzywac slowa "dzidzia", zdaze juz sobie wyhodowac raka macicy, czy
        > jakies torbiele.
    • sabrilla Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:53
      Ooo, wydaje się że ludzie dzielą się teraz na tych, którzy dzieci mieć nie chcą
      i tych, którzy mają. Trzeba się opowiadać po którejś stronie barykady?
      Jednego nie rozumiem. Po co tyle agresji z tej pierwszej grupy, złości i
      ostentacji. Po co? Jeśli ktoś nie chce mieć dzieci to jego/jej święte prawo,
      nikomu się nie trzeba tłumaczyć-ani teściowej, ani koleżankom ani na forum. I
      skąd tyle niechęci do dzieci i ich rodziców? Rozbroiło mnie to z pieluchą na
      początku artykułu, obrzydzenie opisywanej pani i sugestie w postach jakoby matka
      dziecięcia, które nawaliło w pieluchę jej zawartością zachwycona. To co miała
      zrobić? Prześwietlić dziecko? Zostawić z g..., żeby nie nadwerężać wrażliwości
      świadków? A może schować do walizki?
      No, bez jaj. Dodam tylko, że wbrew pozorom rodzice dzieciom to też czasami
      ludzie pracujący i świetnie zarabiający z rozmaitymi pasjami, którzy wcale
      żadnej pustki nie musieli wypełniać.
      Z drugiej strony nie bardzo rozumiem zarzuty, że osoby bezdzietne to egoisci.
      Niby dlaczego? Szczęśliwie nie ma u nas przymusu prokreacyjnego.
      • nessie-jp Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:06
        > zrobić? Prześwietlić dziecko? Zostawić z g..., żeby nie nadwerężać wrażliwości
        > świadków? A może schować do walizki?

        WYJSC DO ŁAZIENKI?

        Ale po co? Przecież mamusi wszystko wolno...
        • ante_cibum Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:12
          Bez przesady. Opisywana mamusia zajrzała do pieluchy, a nie demonstrowała jej
          zawartość.

          nessie-jp napisała:

          > > zrobić? Prześwietlić dziecko? Zostawić z g..., żeby nie nadwerężać wrażli
          > wości
          > > świadków? A może schować do walizki?
          >
          > WYJSC DO ŁAZIENKI?
          >
          > Ale po co? Przecież mamusi wszystko wolno...
          >
    • marina111 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 22:55
      A ja mam podobny problem mimo ze chce miec kiedyś jakies dziecko. Ja
      go nie chce urodzić. Ludzie nie moga tego zroumiec ze ciąza mnie
      brzydzi, ze uwazam ze kobiety w ciązy sa obrzydliwe, ze poród to
      największe poniezenie dla kobiety, ze jestem hipohondryczka i nie
      znioste żygania przez całe miesiące. Chciała bym adoptowac dziecko
      bo chce je miec ale nei cismnie nei na przekazywanie genów. Wszyscy
      się mi dziwią, uwazja ze jetsem nie normalna. Słyszałam to samo ze
      jak zajde to mi się zmieni. Moze tak bedzie bo co bede miała wtedy
      zrobić, czasu się nei cofnie.
      • komentare Re: Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:42
        Takich idiotek nie ma na szczęście dużo. Ja w każdym razie nigdy
        takiej w realu nie spotkałem. Gdybym spotkał pewnie bym współczuł, o
        ile, oczywiście nie przesadzałyby z asertywnością wymierzoną w moje
        dzieci.
        Jeśli niechęć do posiadania dzieci nie jest chorobą (np. bezpłodność
        lub zaburzenia psychiczne) to z pewnością jest pieczeniarstwem
        społecznym. Inaczej mówiąc w obecnym stanie będą za kilkadziesiąt
        lat nasze dzieci będą się składać na ich emerytury.
        • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 00:43
          Akurat osoby ktore dzieci chca miec ale nie koniecznie swoje, sa ze
          spolecznego punktu widzenia porzadane. Nie tylko nie bedziesz musial
          sie skladac na utrzymanie sierot ale tez jest szansa (wieksza niz po
          pobycie w bidulu ), ze taka istota dolozy sie do wspolnej kasy,
          zamiast wisiiec na zasilku. A to czy jest to wynikiem choroby, czy
          niecheci do "stanu odmiennego" to ich sprawa.
        • nessie-jp Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 02:34
          > lat nasze dzieci będą się składać na ich emerytury.

          A kto się dzisiaj "składa" na lekarza, żłobek, place zabaw, bezpłatne studia i
          całą resztę kosztownych atrakcji dla waszych dzieci?
        • mariami Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 09:44
          Na razie to Ci bezdzietni placa skladki i podatki na aktualnych emerytow i na
          to, zeby towje dzieciny mogly bezplatnie sie uczyc, a liczne dzieciny rodzin
          wielodzietnych korzystaly z pomocy spolecznej. Kazdy wypracowuje sobie emeryture
          sam. Byc moze ten system jest zly. Nie powinno sie placic skladek tylko odkladac
          na wlasne konto. To zamkneloby geby tym "troskliwym" dzieciatym, ale tez
          pozbawiloby emerytur aktualnych emerytow.
          Te gadki o dzieciach, ktore jakos dorosli beda "utrzymywac" emerytow sa
          wkurzajace, bo ustawiaja osoby, ktore wypracowaly sobie emerytury w pozycji
          jakichs pasozytow. Ci ludzie WYPRACOWALi sobie emerytury. To nie ich wina, ze
          panstwo od lat nie potrafic wreszcie opracowac dobrego systemu emerytalnego.
        • p.s.j Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 12:49
          > Jeśli niechęć do posiadania dzieci nie jest chorobą (np. bezpłodność
          > lub zaburzenia psychiczne) to z pewnością jest pieczeniarstwem
          > społecznym. Inaczej mówiąc w obecnym stanie będą za kilkadziesiąt
          > lat nasze dzieci będą się składać na ich emerytury.

          To bzdura. Możemy założyc dwie wykluczające się wzajemnie tezy:

          a) w obecnym systemie każdy pracuje na swoją własną emeryturę (tzw emerytury
          kapitałowe) - tak jest skąd inąd w prawie polskim

          b) w obecnym systemie _składki_ (nie (!) podatki) obecnie pracujących
          przeznaczane są na świadczenia emerytalne obecnych emerytów.

          Jeżeli założymy, że obowiązuje a), to znaczy, że nie posiadający dzieci nie są
          pieczeniarzami społecznymi, bo niczyje dzieci "na nich" nie będą robić. Na
          emeryturę bezdzietnego złożą się składki odprowadzone na jego koncie w OFE +
          skłądki jego rówieśników (z tych samych OFE), którzy kopną w kalendarz tuż po
          przejściu na emeryturę.

          Jeżeli założymy, że obowiązuje b), to znaczy, że nie posiadający dzieci nie są
          pieczeniarzami społecznymi, gdyż "odpracowali" z góry to, co zarobią na nich
          przyszłe pokolenia, oddając własne zarobki na obecnych emerytów, górników
          "pomostowych" itd.

          Ergo w żadnym przypadku bezdzietni nie są pieczeniarzami (pieczeniarzem _jest_
          natomiast osoba nie pracująca).

          Q.E.D.
      • titta Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 00:36
        Nie martw sie, sama nie jestes. Znam takie. Mnie samej sie zmienilo,
        o tyle, ze ani ciaza (o ktorej ani widu ani slychu jak narazie) ani
        jej brak problemem nie jest. A ludzmi, ktorzy alergicznie reaguja na
        slowo "adopcja" sie nie przejmuje. Ich problem. Bo adoptowac chce.
    • ptr0 Nie chcę czy nie mogę? 14.07.08, 22:59
      A jak ktoś nie może? to co ma zrobić? :(
    • juliane1 Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:13
      kobiety bez dzieci to "kobietrony" i tyle! fuj!
    • ante_cibum A ja się brzydzę... 14.07.08, 23:24
      ... rozmaitymi wydzielinami i wydalinami ludzi dorosłych i różnymi historiami
      które w sobie i na sobie hodują.
      Znacznie bardziej niż dzieci denerwują mnie chamscy kierowcy, ludzie
      rozmawiający przez komórkę w restauracji czy w kinie, całe rodziny walące do
      hipermarketów i snujące się tam jak zombie.
      Może zanim wyładujecie swoją złość i agresję na ludzi, którzy mają dzieci,
      tudzież na same dzieci zastanówcie się czy sami kogoś nie doprowadzacie do
      szewskiej pasji albo nie budzicie obrzydzenia jakąś przypadłością.
    • katarsis intencjonalność percepcji 14.07.08, 23:34
      tutaj mamy pokazana jedna grupe ludzi dla ktorych dzieci to utrata
      niezaleznosci, zbedne wydatki, choroby, zmartwienia, hamulec do rozwoju
      intelektualnego,zawodowego itp
      wszystko zalezy od nastawienia. w mojej grupie znajomych sa rodziny
      wielodzietne, ktore maja to wszystko z czym zal sie rozstac przedmowcom plus
      dzieci. kumpela zrobila doktorat z niemowlakiem i 3latkiem pod jednym dachem.
      kolejna kumpela podrozuje po egzotycznych krajach z czworka dzieciakow plus
      prowadzi z mezem biznes i pracuje w banku.
      kto powiedzial, ze dzieci sa przeszkoda do osiagania sukcesow zawodowych?
      osobiscie wole dzieciata szefowa niz ta bezdzietna, ktora ma fiola na punkcie
      swojej kariery i traktuje podwladnych jak bezduszne roboty. jakos tak jest, ze
      ludzie, ktorzy dali zycie innym maja wiekszy do niego szacunek i wiecej
      empatii w sobie. w wieku 20-30 lat moze to nie jest az tak widoczne, ale widac
      jaskrawo na 40tkach wzwyz.
    • turbo_wesz Re: Mocno okaleczeni ludzie 14.07.08, 23:35
      gdyby to było genetyczne, zostałoby już wyeliminowane :D

      i zostają jeszcze:
      - niechciana ciąża (tzw. wpadka)
      - banki spermy
      - dawczynie jajeczek
      - niepokalane poczęcie

      a IMHO tacy ludzie (oczywiście ich część) to jedyna nadzieja na to że ludzkość
      nie pożre się sama, kiedyś
      • adamschodowy "Kot w komunikacji miejskiej nie kopie" 15.07.08, 03:40
        " Nie wrzeszczy dla kaprysu w metrze. Kota przy włączonym iPodzie nie słychać.
        Nawet jeśli kota wychować bezstresowo, nie wyrośnie z niego młodociany
        przestępca, który da mi w dziób, bo będzie miał taki kaprys"

        dziewczyno, to o czym ci powiedzieli 'kot' to w świadomości zdrowych ludzi jest
        albo rybkami, albo świnka morską, albo chomikiem. właścicieli prawdziwych kotów,
        szczególnie młodocianych łatwo poznać np po dłoniach. jedynie z tym ipodem to
        prawda ale przy nim nie slychac i dziecka.
        • oscuronegro Kot na 100% Ci tylka na starosc nie podetrze!!! 15.07.08, 08:47
          Taki argument ze dzieci czesto wola wyslac starych rodzicow do domu
          opieki zamiast samemu podcierac im tylki nie jest zadnum argumentem.
          Co do kota masz 100% pewnosci, ze tylka ci nie podetrze, herbaty nie
          poda, obiadu nie ugotuje, prania nie zrobi. Chocbys go nie wiem jak
          dobrze wychowywala. Od kota jedyne czego mozesz oczekiwac, to ze
          nauczy sie srac do kuwety, nie bedzie sikal w posciel. Reszta
          umiejetnosci zyciowych, jest poza jego niewielkimi mozliwosciami
          percepcji.


          A co do dzieci... no coz jak sobie je wychowasz, takie bedziesz
          mial/miala. Jesli dasz mu taki wzorzec zachowan, ze nie warto sie
          zajmowac starymi niedoleznianymi rodzicacmi tylko lepiej ich oddac
          do domu starcow, postepujac tak wobec swoich rodzicow, to nie ludz
          sie, ze one zrobia z toba cos innego, jesli przyjdzie na ciebie
          kolej.
          • iluminacja256 Re: Kot na 100% Ci tylka na starosc nie podetrze! 15.07.08, 08:53
            A nie przyszło ci do głowy, ze dzieci moga np wyjechać jak obecnie
            gigantyczna fala do UK , ząłozyć tam rodziny i zyc przez 30 lat, nie
            chcac wracać podcierać komuś tyłka?
            zycie nie ejst takie proste - dzieic takze umieraja czasem przed
            rodzicami i szereg innych...Kiedy myslę o tym, jak moja rodzina
            męczyła sioę przez 8 lat, a zwłaszcza ostatnie 3 lata z babcią chorą
            na \alzheimera, to niesttey, ale uwazam, z edla dobra takiej osoby
            lepeij ją oddać do zakładu, gdzie zajmą sie nia fachowo...Choc wiem,
            ze akurat w Polsce to neipopularn aopinia, ale sorry, ta choroba
            wygląda zupełnie inaczej niż w załosnych polskich telenowelkach
            typu "Klan"
            • oscuronegro Re: Kot na 100% Ci tylka na starosc nie podetrze! 15.07.08, 09:16
              Ja to doskonale rozumiem, bo roznie sie moze w zyciu ulozyc. Ja
              tylko chce powiedziec ze o ile z kotem masz 100% pewnosci, ze sie
              toba na starosc nie zajmie o tyle przy dzieciach masz przynajmniej
              szanse na to Przy czym szanse na to sa tym wyzsze im lepiej
              wychowasz zwoje dzieci (i im wiecej ich masz).

              A nawet jezeli mialbys trafic do domu starcow to przynajmniej masz
              pewnosc, ze rodzina Cie tam zawiezie i oplaci pobyt. Kot nigdy tego
              nie zrobi. Zatem argumenty za tym, ze kot jest lepszy od dziecka sa
              kompletnie BEZ SENSU!
              • iluminacja256 Re: Kot na 100% Ci tylka na starosc nie podetrze! 15.07.08, 09:27
                Jasne, ze te argumenty są bez sensu - ale mnie nie podoba się forma
                artykułu, który jest specjalnie tak napisany , zeby rozpętało się
                pod nim komentarzowe 800 wpisów:)

                mozna było to zrobić w wywazonej formie rozmow z trzema osobami,
                które opowiedzą dlaczego, o wpłyneło czy nigdy, czy czują presję w
                kontekscie Polski i bogo-matko-ojczyżnianego schematu , ale wtedy
                nie byłobyawantur na forum o kupe i kota:))))))))))
    • adomas Dziwię się ale każdy niech ma co chce 14.07.08, 23:37
      wydaje mi się, że jeśli ktoś brzydzi się dziećmi, nie lubi ich sposobu bycia, to
      chyba ma jakiś problem z akceptacją samego siebie. Ja uważam dorosłych za dzieci
      które udają dorosłych, samego siebie też uważam za dziecko, które przyjmuje role
      dorosłe i się w nich sprawdza. Nie dzielę ludzi na podgatunki wg stopnia
      rozwoju. Przy takim podejściu dzieci traktuję jak równe sobie oczywiście cały
      czas pamiętając że trzeba im pomóc w życiu i nauczyć je z kolei różnych ról
      życiowych najlepiej na swoim dobrym przykładzie. Pieprzenie że brzydzą kogoś
      dzieci brzmi więc dla mnie jakby ktoś powiedział: brzydzę się ludźmi i samym sobą.
    • soooja Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:43
      Artykul nie jest swietny.W zasadzie nie ma w nim zadnych rozsadnych
      argumentow.Historia o wrzaskach i wyzszosci kota nad dzieckiem.Nie
      rozumiem tego porownania.Jest pozbawione sensu.To calkiem naturalne,
      ze dzieci wrzeszcza, sa wyciapane jedzeniem i robia kupe w
      pieluche.Przypominam jednak, ze to z czasem mija.Zwolennicy
      bezdzietnosci- nikt nie nakazuje Wam miec dzieci.Rozumiem, ze
      pytania, kiedy i ile, i dlaczego nie, sa irytujace.Pewnie wynikaja z
      tego, ze posiadanie potomstwa jest naturalne.Rozbawil mnie tekst
      opisujacy gehenne podrozy samolotem z maluchami.Wnosze o pozbawienie
      mozliwosci podrozowania z dziecmi zdolnymi do wrzaskow i robienia
      kupek, o pozbawienie matek prawa do zagladania do pieluchy i
      publicznego zachwycania sie swoim, oblesnym potomkiem.Zamknijmy
      rodziny z bachorami w oddalonych, od powaznych i cywilizowanych
      obywateli, miejscach...
      • kosmosiki Nieświetny? Pod jakim względem? 14.07.08, 23:51
        > Artykul nie jest swietny.

        W zasadzie też do wybitnych bym go nie zaliczał. Ale czemu właściwie jest zły?
        Obecnie artykuł, w takich mediach jak te, ocenia się nie pod względem tego jakie
        nagrody on zdobędzie (bo nie zdobędzie żadnej) tylko jakie reakcje wywołał -
        tutaj wywołał reakcję w postaci 250 komentarzy w raptem kilka godzin.

        Dla kogoś kto utrzymuje wszystko pod ten artykuł przekłada się to na dużą liczbę
        odwiedzin strony i wyemitowanych reklam.

        I pod tym względem to jest on po prostu dobry.

        Kiedy wszyscy domorośli krytycy, dziennikarze bez dorobku itp. zrozumieją
        wreszcie nowe media? To jest Internet - tutaj artykuł nie ma być świetny, ma
        utrzymać w ruchu, sprowokować do dyskusji, możliwie uruchomić blogi ("trzymane"
        przez tę samą firmę i reklamy na nich). Etc.
      • koloratura1 Re: Niemowlętami się brzydzę 15.07.08, 07:26
        soooja napisała:

        > Zamknijmy
        > rodziny z bachorami w oddalonych, od powaznych i cywilizowanych
        > obywateli, miejscach...

        Jestem za, ale dotyczy to wyłącznie tych rodzin, które nie potrafią / nie mają ochoty wychować dzieci tak, żeby nie zatruwały życia wszystkim dookoła.

        PS. Dzieci mam. Dorosłe.
    • kiddy Niemowlętami się brzydzę 14.07.08, 23:44
      A gdyby tak każdy pilnował swojego życia i nie wtrącał się do życia
      innym?
      Chcesz miec dziecko - miej. Nie chcesz - nie miej. Niech każdy robi
      tak, jak mu wygodnie, dobrze, jak czuje się szczęśliwy. ale niech
      nie uszczęśliwia innych na siłę, twierdząc, że jego pomysłna zycie
      jest najlepszy na świecie i w związku z tym będzie usilnie na niego
      nawracał drugą stronę.
      Żyj i daj żyć innym.
      Ludzie, którzy mają dzieci nie sa lepsi od bezdzietnych. Bezdzietni
      od posiadających dzieci również. Fajnie, żeby obie strony zdawały
      sobie z tego sprawę.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka