annjulka
18.12.08, 14:58
Ja rowniez mam chlopca, ktory zyje ze mna. Mieszkam od 10 lat w
Londynie. Przez ostatnie miesiace gazety rozpisywaly sie o
dzieciaku, ktorego nazwano BABY P. Ten dwulatek byl maltretowany
przez cale swoje zycie przez rodzicow, az zostal pobity do tego
stopnia ze zmarl. To historia tak przerozajaca ze trudno pozostac
obojetnym. Jezeli dusza nie ginie to mam nadzieje ze ten chlopiec,
gdziekolwiek jest, czuje ze jest kochany i w koncu bezpieczny. Mam
jego zdjecie zawsze przy sobie.