nastja74 19.04.09, 20:49 powinniśmy być bardziej otwarci, jesli ktoś świetnie sie czuje w tradycyjnym modelu a inny w FWB to w porzadku! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
melanto Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 09:06 owszem, różnie się w życiu układa i nie wszystkim dane jest zaznać romantycznej miłości. fwb może być jakimś rozwiązaniem, dobrą zabawą lub rekompensatą za niepowodzenia w miłości. szkoda tylko, że w artykule zostały pominięte te subtelne różnice miedzy płciami. jestem przekonana, że podczas kiedy o takim układzie marzy - a nawet go realizuje - niejeden facet, kobieta zazwyczaj cierpi mniej lub bardziej. nawet jeśli jest zdeklarowaną, wyzwoloną feministką, nie zaprzeczy swojej emocjonalności rozbudowanej w o wiele większym stopniu niż męska. świetnie ilustruje to zresztą list tygodnia w niniejszym numerze. poza tym nie uciekniemy biologii, która mimo rozwoju cywilizacji wciąż i wciąż determinuje nasze życie. emocje związane z seksem i bliskość fizyczna rodzą przywiązanie, przywiązanie rodzi oczekiwania. więc jak tu wyeliminować zazdrość i poczucie krzywdy, gdy nasz "przyjaciel" chodzi w weekendy na podryw? drogie panie (i niektórzy panowie), nie oszukujmy się, nie jesteśmy androidami! Odpowiedz Link Zgłoś
allmeee9 Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 10:17 dziekuje za ta uwage,zgadzam sie w 100% jako kobieta,bylam w relacji FWB i nie polecam-kobietom Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 12:38 A ja byłam i polecam. Kobiety (tak jak mężczyźni) różnią sie między sobą, nie są jakimś jednolitym tworem leżącym w przegródce z napisem "płeć". Nie powinno się mowić "kobiety to, kobiety tamto", wrzucać do jednego wora. No ale pewnie się oszukuję.:) Odpowiedz Link Zgłoś
melanto Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 15:08 jasne, moim zamiarem nie było generalizowanie - wszyscy/wszystkie się różnimy na różne sposoby możemy się odnajdować w takich związkach. poprzedni post napisałam na podstawie doświadczeń własnych i wielu moich koleżanek - wyzwolonych myślących kobiet, dlatego uznałam, ze jest to reprezentatywna grupa. dla porządku dodam, że wśród facetów również można zauważyć zróżnicowane podejście, ale hmmm, wiadomo, ze oni jednak wolą mieć ciastko i zjeść ciastko... poza tym warto też wziąć pod uwagę szerokość geograficzną i krąg kulturowy, w którym zachodzą dane zjawiska. oczywiste jest, że to co jest powszechne w liberalnej Holandii, będzie absolutnie nie do pomyślenia w Syrii. Natomiast w naszej Polsce, choć wpływ zachodu jest coraz silniejszy, nadal pokutuje ideał romantycznej miłości, którym karmione jesteśmy od przedszkola i model rodziny, jeśli nowoczesny, to tylko do pewnego stopnia. Odpowiedz Link Zgłoś
block-buster Dlaczego tak trudno poznac nowa kobiete? 20.04.09, 15:17 Jest setki portali,tysiace ofert i zero z tego wynika.Jestem z wlasnej woli singlem.Samowystarczalnym.Z wyjatkiem kobiety.Normalnej.Niebrzydkiej,nieglupiej,ze srednia inteligencja,bez zadnych warunkow wstepnych.Podryw mnie nie bawi.Latwe laseczki tez nie.Chcialbym wspolczesna babe/co ladniej brzmi po angielsku/.I tej bejbi pokaze swoj swiat,otocza najpierw dzika zadza,moze nawet pokocham,bede o nia dbal,czesto dzwonil...Gdzie sa te singielki.Gdzie one sie zbieraja? Odpowiedz Link Zgłoś
badlove Uzależnienie od Seksu i Pornografii 20.04.09, 18:27 No tak, najpierw piekna nazwa "silngle", teraz "przyjacielski seks" - a także pozytywna pedofilia. Wszystko się da zracjonalizować kibicując wynaturzeniom. Odpowiedz Link Zgłoś
bromba_bez_glusia Re: Uzależnienie od Seksu i Pornografii 20.04.09, 20:42 Z całym szacunkiem, ale żeby powiązać w jednym zdaniu wolne związki i pedofilie, to trzeba mieć zdrowo narąbane pod kopuła. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Uzależnienie od Seksu i Pornografii 21.04.09, 09:17 bromba_bez_glusia napisała: > Z całym szacunkiem, ale żeby powiązać w jednym zdaniu > wolne związki i pedofilie, > to trzeba mieć zdrowo narąbane pod kopuła. W kwestii formalnej - połączę w jednym zdaniu w/w: "Wolne związki dwojga dorosłych partnerów nie mają nic wspólnego z pedofilią." I jak wyszło? A bardziej merytorycznie: spróbuj użyć argumentów, a nie inwektyw i szantażu emocjonalnego. Hint: ja nie opowiadam się za omawianą tezą. Odpowiedz Link Zgłoś
keltoi Re: Dlaczego tak trudno poznac nowa kobiete? 20.04.09, 22:33 block-buster napisał: > Chcialbym wspolczesna babe/co ladniej > brzmi po angielsku/.I tej bejbi pokaze swoj swiat,otocza najpierw > dzika zadza,moze nawet pokocham,bede o nia dbal,czesto > dzwonil...Gdzie sa te singielki.Gdzie one sie zbieraja? A gdzie wy niby jesteście, fantastyczni single? Dwóch na trzech to idioci, mający nadzieję na darmowy seks i okazję wiktu i opierunku, najlepiej w jej mieszkaniu. Pozostała jednostka sama nie wie, czego chce, albo po prostu foszy na potęgę... Względnie "dbanie" oznacza siedź i się słuchaj, nie otwieraj paszczy, kiedy nie każę, nie bądź taka inteligentna, masz być głupsza niż ja, bo inaczej cierpi moje męskie, delikatne ego. I teraz powiedz mi - o co my, singielki niby się mamy zabijać? Szczególnie kiedy flirt zaczyna się od "cześć, bejbe!" ;] Odpowiedz Link Zgłoś
wisniew Re: Dlaczego tak trudno poznac nowa kobiete? 20.04.09, 22:37 Hahaha... dobre :) Odpowiedz Link Zgłoś
tkok Re: Dlaczego tak trudno poznac nowa kobiete? 21.06.09, 17:38 Bardzo trafna (i cięta) riposta - jako samcowi , podoba mi się :-) Odpowiedz Link Zgłoś
kabanos84 Re: Dlaczego tak trudno poznac nowa kobiete? 25.04.09, 21:26 Jak to gdzie są? Singielki to singielki nie szukają chłopa. Co innego samotne. A z Ciebie też dupa nie singiel. Odpowiedz Link Zgłoś
gregman77 Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 15:29 byłaś? ale już nie jesteś? a przyjaźń dalej trwa? i jak długo byłaś? to był jednorazowy "strzał" czy coś dłuższego? Czy w sytuacji, kiedy ty miałaś ochotę na seks i dzwoniłaś do "przyjaciela" a on mówił,że umówił się z kumplami na piwo- nie czułaś się źle? w każdej tego typu dłuższej relacji przynajmniej jedna strona zaczyna się angażować emocjonalnie... Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 21:06 Nie jestem, teraz jestem w "normalnym" związku, a nawet małżeństwie. To trwało jakieś pół roku, to nie był przyjaciel, tylko kolega (btw uważam, że słowa "przyjaźń" i "przyjaciel" są mocno nadużywane), ciągle się kontaktujemy, on teraz mieszka w Anglii, ale mailujemy, gadamy na komunikatorach, a jak jest w Polsce (gdzieś tak 2 - 3 razy w roku) to się widujemy. Nie czułam się źle, nie jestem obrażalską księżniczką, z resztą były też sytuacje gdy on dzwonił, a ja akurat miałam inne plany. > w każdej tego typu dłuższej relacji przynajmniej jedna strona > zaczyna się angażować emocjonalnie... A ja uważam, że sformułowania "w każdej sytuacji", "zawsze", "nigdy" w odniesieniu do zachowań i wyborów ludzkich ludzkich to bzdura. Ale ludzie lubią generalizować. Z reszta w uporządkowanym i dokładnie określonym świecie łatwiej się żyje. Odpowiedz Link Zgłoś
kasduff Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 17.05.09, 19:50 Mhm. Już widzę minę Twojego aktualnego męża jak wie, że idziesz spotkać się z swoim "kolegą". A może mu o tym w ogóle nie mówisz? A jeśli o tym wie i jest mu wszystko jedno... No cóż, na szczęście to nie jest moja sprawa :P Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 17:03 zgadzam sie z gondrą w 100%. na szufladkowaniu ludzi wg stereotypow plciowych mozna sie zdrowo przejechac;) wielu facetow jest szalenie hmm romantycznych i naiwnych i mocno wiążą seks z miloscią, i w ogole jedna na cale zycie:D i tak samo wiele dziewczyn ma mocno zdroworozsądkowe podejscie do seksu i mając potrzeby seksualne jak kazda zdrowa kobieta, a nie mając "ukochanego" decydują się na seks z kumplem. i nie widze w tym nic zlego i dziwnego. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 21:09 No niestety, jak już napisano - jesteśmy miedzy liberalnym zachodem a Syrią:) - pewnych zachowań się wymaga, normy dla facetów i kobiet są inne i od kobiet wręcz wymaga się żeby łączyły seks z miłością i traktowały seks prawie nabożnie (to słynne określenie "szanować się" - w stosunku do facetów nieużywane), a jeśli któraś przejawia inną postawę, to Ci napiszą, że to niemożliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
badjuk Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 22:04 Utrzymanie tajemnicy o byciu w związku FWB jest bardzo ważne. W moim przypadku wszystko dobrze się układało, dopuki osoby z naszego otoczenia się o tym nie dowiedziąły. Praktycznie to przez te osoby ten związek nabrał tragicznego wymiaru. Wmawiano nam że i tak nic z tego nie będzie, że tak nie można, itp. - tak jak by te osoby nie rozumiały że nie chcemy budować głębszych relacji. Powodowane to było zazdrością, zawiścią? Nie wiem, pojawiały się nawet drwiny. Gdy pojawiła się odrobina zaangażowania (obustronnego) wmówiliśmy sobie że i tak nic z tego nie będzie. Zaczęły się pretensje i obwinianie. W pewnym momencie doszło do tego że nasze relacje rozpadły się definitywnie. Obecnie nie utrzymujemy żadnch kontaktów. Jeśli ktoś decyduje się na taki związek, lepiej będzie jeśli zatrzyma informację o tym dla siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
karmarys Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 21:20 BYłem w takich układach już co najmniej 4 razy (możliwe, że jestem nawet teraz. Możliwe, bo nic tu nigdy nie jest oczywiste jak w normalnych związkach) W każdym razie wiem z pierwszej reki jakie to sie potrafi zrobic niefajne chociaz na pierwszy rzut oka wyglada to na uklad idealny: masz i seks kiedy chcesz z kims kogo lubisz i szanujesz i wolnosc bo nie ma zobowiązan! Wiec dlaczego to nie wychodzi na dłuższą metę? FWB nie wychodzi, wyczajnie nie może, bo przyjaźń i miłość się wykluczają (juz słyszę oburzone głosy na takie bluźnierstwo...). Wynika to z natury obu relacji z pozoru bardzo podobnych, różniących się jedynie małym szczegółem: przyjaźć jest altruistyczna , miłość- egoistyczna. Dla przyjeciela chcemy wszystkiego najlepszego, dla kochanka/i tez i to nawet bardziej, niestety pod jednym warunkiem, że to my to szczescie bedziemy zapewniali. Kto kiedykolwiek liznął podstaw logiki zauważy, że są to postawy (uczucia?) sprzeczne ze sobą. Każde FWB zakłada brak uczucia miłości, "która tylko wszystko komplikuje". Problem w tym, że nad miłością nie mamy żadnej kontroli. Dochodzi wtedy do sytuacji, że nie dość że się któreś zakocha to jeszcze jest tym złym , które złamało warunki układu. Seks bez miłości jest tylko wspólną masturbacją. To wzajemna degradacja siebie nawzajem do żywego dildo. W momencie gdy pojawia się ktoś z kim chcemy być, dildo ląduje w szafce, z przyjacielem jest wtedy trochę trudniej. Naprawde nikomu nie życzę tego typu wrażeń na własnej skórze. Traci się i kochanka i przyjaciela, chociaż tak naprawde przyjaciela się traci już w momencie zdecydowania się na taki układ. Układ seksualny to jednokierunkowa, nieprawdopodobnie ciezko jest sie potem wycofac z powrotem do przyjazni. Odpowiedz Link Zgłoś
luka64 Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 04:40 Gratuluje wpisu karmarys. Kwintesencja. Z czysto biologicznego punktu widzenia, podczas seksu, orgazmu (podobnie jak podczas karmienia piersia czy porodu u kobiet) uwalnia sie w mozgu zarowno u kobiet jak i mezczyzn (o czym niedawno jeszcze nie wiedziano) oksytocyna, hormon peptydowy, ktoremu przypisuje sie udzial w neurochemii milosci, budowaniu przywiazania parnerow, powstawaniu zaufania.. pozniejszej opieki nad potomstwem itp etc. Dlatego czasem zdarza sie, ze zakochuja sie w sobie ludzie, ktorzy zaczynaja swoja relacje od seksu, i w ktorych 'zwiazku' pojawiaja sie nieoczekiwane emocje. Zmierzam do tego, ze to jest BIOLOGIA i tak to dziala. Dorabianie do tego teorii w stylu przyjacielski seks bez emocji i to jeszcze w przypadku obojga 'partnerow' to jakas straszna bzdura. Bo nawet jesli sobie wyobraze swojego atrakcyjnego kumpla, ale mi kompletnie nie zalezy na nim 'emocjonalnie', czyli on nie jest DLA MNIE 'atrakcyjny', to przeciez nie chce sie z nim kochac. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 11:45 nie no przeciez bez emocji nie oznacza bez chemii! chemia musi byc bo inaczej nic z tego nie wyjdzie:D tutaj "bez emocji" oznacza chyba bez milosci na smierc i zycie, tesknot, zazdrosci, obsesji etc. ale nikt nie mowi ze bez pozadania! Odpowiedz Link Zgłoś
nett1980 Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 19:08 Mam kolezanke, ona i siostra zaliczaja wlaciwie tylko takie zwiazki, nie zwiazki. Mieszkaja na Zachodzie, tak ktora lepiej znam, teskni za miloscia, ale ciagle z uporem maniaka wchodzi w tylko w "relacje". Zblizaja sie do 40 i przez te czeste zmiany nie potrafia juz stworzyc prawdziwego zwiazku. Chodza na terapie, pracuja nad soba, ale wytrenowany wzorzec jest wciaz silny- brak umiejtnosci otwarcia sie i zaangazowania. Odpowiedz Link Zgłoś
ask77 Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 11:29 a ja jestem. i raz polecam, raz nie. w zależności od nastroju i fazy ksieżyca:P Odpowiedz Link Zgłoś
staryoldboy1 Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 07:15 Jako facet byłem w podobnym związku sporo lat. Kobieta twirdziła, że byłem jedynym znanym jej mężczyzną, z ktorm mogłaby tworzyć szczęśliwe małżenstwo. Z różnych względów oficjalne małżeństwo nie było mozliwe. Więc zerwała związek i wróciła do męża, z którym rozwiodła się przed kliku laty, bo to co z nim przezywała to było - według jej relacji - jedno wielkie bagno. W pierwszym odruchu miała nadzieję, że wszystko jakoś się ułoży. Ale szybko okazało się, że bedzie tak samo, albo jeszcze gorzej. Czy myslisz, że zrobiła dobry interes? Odpowiedz Link Zgłoś
pinup Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 16:39 duzo racji. zawsze jedna strona jest mocniej zaangazowana i to dotyczy nie tylko fwb, ale wszystkich ukladow miedzyludzkich, a szczegolnie tych damsko-meskich. to, czy przyjazn, albo chociaz poprawne stosunki,przetrwaja kiedy uklad sie konczy zalezy od kultury i wzajemnego szacunku obu osob. obietnice bez pokrycia skladane przez jedna strone, albo oczekiwania ponad miare z drugiej strony zawsze koncza sie czyimis lzami. wzajemne ustalenia jednakowoz to czysta utopia. powiedzmy sobie szczerze: gdyby ludzie mowili, to co mysla i robili to, co mowia wszystkie relacje bylyby idealne, a zakonczenia modelowe. niestety teoria sobie, a zycie sobie i dlatego tak wielu z nas nie utrzymuje zadnych kontaktow z bylymi partnerami. Odpowiedz Link Zgłoś
pawel.ry Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 17:06 Co za okropny szowinizm... - niejeden facet marzy o takim związku, większość kobiet cierpi. To czy ktoś czuje się swobodnie w takim związku zależy bardziej od jego osobowości niż płci... Myślę, że dużą role odgrywa jeszcze presja społeczna. Społeczeństwo odbiera lepiej mężczyznę w takim związku niż kobietę(żeby uniknąć oskarżeń dodam, ze nie uwazam ze to jest dobre), dlatego też niektóre kobiety mimo, że chciałyby spróbować takliego związku mają obawy. Odpowiedz Link Zgłoś
rikol Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 24.04.09, 20:34 Taki uklad jest wbrew pozorom bardzo popularny, szczegolnie wsrod znudzonych zon/mezow. Tylko ze do tej pory nikt go nie nazywal po angielsku. Ktos odkryl, ze mowi proza. Odpowiedz Link Zgłoś
tlenek_wegla Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 15:29 Rozmowa z kim? Co to jest "psycholozka"? Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian "Psycholożka" 20.04.09, 15:49 To jest feministyczno-równouprawnienowa forma stosowana w przypadku kobiety-psychologa. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: "Psycholożka" 20.04.09, 16:11 ofiara_przemian napisała: > To jest feministyczno-równouprawnienowa forma stosowana w przypadku > kobiety-psychologa. Psycholożka mi się podoba, tak jak dentystka, czy lekarka. Jedyne, co mnie w niej może razić, to właśnie ten feminizm... ;-))) Innymi słowy - wygoda tak, słowotwórstwo tak, ideologia i wypaczenia nie. Odpowiedz Link Zgłoś
navaira Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 16:28 > Rozmowa z kim? Co to jest "psycholozka"? Jak widać, wyraz nieznany wyborcom PiSs. Odpowiedz Link Zgłoś
el_triste Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 16:59 Nie tylko wyborcom PIS, ale też ludziom kształcącym się za pomocą podręczników, a nie telewizji. Dobrze, że pani udzielająca wywiadu nie skończyła psychiatrii. Psychiatrka, psychiatrżka, psychiatryczka? Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 19:54 > ale też ludziom kształcącym się za pomocą podręczników, sjp.pwn.pl/lista.php?co=psycholo%BFka Oczywiście PWN jest be... Bo Ty tak mówisz i kształciłeś się za pomocą podręczników... bijąc się nimi po głowie? Odpowiedz Link Zgłoś
el_triste Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 21:45 > bijąc się nimi po głowie? Takoż właśnie. A w kwestii przedmiotowej: poradnia.pwn.pl/lista.php?szukaj=psycholo%BFka&kat=18 Ilu językoznawców, tyle opinii, nawet w samym PWN. Odpowiedz Link Zgłoś
surfside Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 09:32 Link, który podałaś nie odnosi się do tresci hasła tylko do internetowej listy skróconych haseł. Żeby zobaczyć opis wytłuszczonego słowa "psycholożka" trzeba by sięgnąć do pełnej wersji. A tam napisane jest to co co cytowałem poniżej. Jest to słowo środowiskowe - nie uznane w oficjalnej wersji języka polskiego. Zapytaj któregokolwiek tłumacza filmów - użycie w napisach słowa "filozofka" lub "socjolożka" jest niedozwolone (chyba, że jest to film o środowisku feministycznym lub dokument o tematyce gender). kosmosiki napisał: > > ale też ludziom kształcącym się za pomocą podręczników, > > sjp.pwn.pl/lista.php?co=psycholo%BFka > Oczywiście PWN jest be... Bo Ty tak mówisz i kształciłeś się za pomocą > podręczników... bijąc się nimi po głowie? Odpowiedz Link Zgłoś
surfside Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 17:58 Proszę napisz, w którym słowniku jest to słowo. Albo socjolożka. Albo filozofka. A jeśli nie znajdziesz w żadnym słowniku języka polskiego to może następnym razem zastanowisz się chwilę czy masz zawsze rację. Czekam. Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 19:56 > Proszę napisz, w którym słowniku jest to słowo. W burym. W PWN jest misiu... widać, że z PiS - słownika obsłużyć nie umie. :) > Albo socjolożka. Tego nie ma. > Albo filozofka. A to też jest. Odpowiedz Link Zgłoś
surfside Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 09:26 Spokojnie z tym misiem. Przeczytaj dokładnie co w słowniku jest napisane o tym słowie. Formy niepoprawne słownik też wymienia - po to, żeby wskazać, że nie należy ich stosować. "Wielki słownik poprawnej polszczyzny PWN podaje, że psycholożka (czyli ‘kobieta psycholog’) jest wyrazem środowiskowym, potocznym tak samo jak reżyserka (‘kobieta reżyser’) czy socjolożka (‘kobieta socjolog’). Dlatego nie powinien się przedostawać do języka ogólnego." Rozumiesz? Czyli w oficjalnej, poprawnej poprawnej polszczyznie taka odmiana nie powinna być używana. Słowa takie jak "ziom" również istnieją, ale nikt nie używa ich np. w aktach prawnych. I naprawdę nie rozumiem co ma do tego PiS (którego nota bene zwolennikiem nie jestem). Odpowiedz Link Zgłoś
bene_gesserit Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 21.04.09, 18:19 Podejrzewam, ze przy slowach takich jak 'ziom' istnieje w slowniku skrotowa uwaga 'pot.', czyli 'potocznie'. Okreslenie 'psycholozka' tez jest potoczne? I wlasciwie dlaczego to slowo cie boli? Odpowiedz Link Zgłoś
lvar Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 19:18 Navaira, prezentujesz typowe cechy fanatyka - przypisujesz komuś poglądy polityczne tylko na podstawie stosunku do ojczystego języka. Odpowiedz Link Zgłoś
tysowa Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 15:49 ja bylam i polecam: zaczelo sie od tego ze mial byc zwykly zwiazek ale sie minelismy z uczuciami- on chcial a ja nie, potem na odwrot... az w koncu sie jakos tak pieknie dogadalismy.. ze uczuciowo nic nas nie laczy, ale pod kazdym innym wzgledem owszem... fwb trwalo u nas ok 3 lata (z malymi przerwami), po czym zostalam wytypowana na swiadka na jego slubie- juz niedlugo!benefitow brak od czasu kiedy poznal swa przyszla zone, a przyjazn trwa- juz prawie 5 lat. PS zona wie co nas laczylo Odpowiedz Link Zgłoś
adamschodowy najpierw seks, potem przyjaźń czy miłość 20.04.09, 19:47 i niech mi ktoś powie że nie jest to najpowszechniejszy scenariusz Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: najpierw seks, potem przyjaźń czy miłość 21.04.09, 08:42 A jeden z powszechniejszych :) U mnie to się wszystko jeszcze bardziej pokiełbasiło :) Najpierw był seks, potem wspólne przeżywanie naszych tragedii (obojgu nam w podobnym czasie zmarli bliscy), potem skuteczna interwencja dwojga "przyjaciół", którym zupełnie nie pasowało, że nam do siebie po drodze, paskudny życiowy fikołek przyjaciela, moje poczucie jakiegoś obowiązku wobec niego (dość idiotyczne), przez kilka lat przyjaźń i seks na zmianę, aż w końcu mnie dopadło. To było straszne, kiedy zrozumiałam, że go po prostu kocham, z całym dobrodziejstwem inwentarza, a on nie bardzo podziela moje uczucia, bo lata całe żył wspomnieniem innej kobiety. Wtedy było rozstanie, ja się zaczęłam zbierać, a on miał wreszcie możliwość być z TĄ kobietą. Po dłuższym czasie (około roku) dostałam maila z prośbą o spotkanie, była dłuuuga, poważna rozmowa i decyzja podjęta na zimno: Próbujemy razem. Od jakichś 3 lat udaje mna się to całkiem sprawnie, dopasowaliśmy się do siebie, a wcześniejsze lata spowodowały, że nie musimy się poznawać, świetnie znamy swoje mocne i słabe strony, etc. A jednocześnie, jak twierdzi on i chyba ma rację : "Jeśli przetrzymaliśmy to wszystko razem to na pewno musi być miłość :) Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Czy aby nie szkoda czasu na takie związki? 20.04.09, 15:53 Czas ucieka szybko, a ze związku, który ja określiłabym seksualną przyjaźnią nie wykluje się raczej dojrzała relacja, nie będzie z tego dzieci, a jeśli się przytrafią, to nie z miłości, a przypadku (pęknięta gumka) lub zwykłego egoizmu, bo podstarzała (zegar biologiczny tyka)przyjaciółka-kochanka nagle zapragnie być matką. W sumie to jeśli nie szkodzimy innym, niech zabawa sobie trwa. Ale nie znam baby, która by nie pragnęła głębszych relacji, nie znam też faceta bez syndromu właściciela, bo zakładam, że w takich układach bzykamy się okazyjnie, a ponadto chodzimy też i na inne okazje, luz- blues. Odpowiedz Link Zgłoś
tysowa Re: Czy aby nie szkoda czasu na takie związki? 20.04.09, 15:59 czasu pewnie szkoda- jesli zakladasz ze taki zwiazek to na stale i jest celem samym w sobie... jak dla mnie to raczej forma przeczekania trudnych czasow- a smierc naturalna ukladu nastepuje w momencie gdy jedno poznaje kogos: na stale. Odpowiedz Link Zgłoś
ofiara_przemian Re: Czy aby nie szkoda czasu na takie związki? 20.04.09, 17:45 Jako żona i matka mam czasem takie marzenia - zero zobowiązań, tylko czysty, przyjacielski, a więc nie tylko zwierzęcy ;) seks. Niestety, czasu nie można cofnąć, mąż jest mężem, a seks małżeński pozbawiony jest tej całej otoczki, jaką posiadają takie trochę zakazane związki, nie mówiąc już o tym, że brak czasu na seks w ogóle. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Czy aby nie szkoda czasu na takie związki? 20.04.09, 17:48 cos za cos, kazda sytuacja ma plusy i minusy. grunt to umiec docenic swoja sytuacje. na pewno marzeniem wielu singli jest wlasnie rodzina - staly partner, dziecko. z kolei zonaci i dzieciaci tesknia do wolnosci(nawet nie tej seksualnej tylko w ogole wolnosci) z czasow sprzed. wniosek taki ze nikomu latwo nie jest:D Odpowiedz Link Zgłoś
kosmosiki Wyobrażenia... :))) 20.04.09, 19:58 kadanka napisała: > cos za cos, kazda sytuacja ma plusy i minusy. grunt > to umiec docenic swoja sytuacje. na pewno marzeniem > wielu singli jest wlasnie rodzina - staly partner, > dziecko. LoL - ale powołujesz się na jakieś badania czy wysysasz z brudnego palucha? Tzn. skąd przeświadczenie, że to _na_pewno_jest_marzeniem_wielu_ singli? A może właśnie wcale nie jest skoro pozostają oni singlami? Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Wyobrażenia... :))) 21.04.09, 09:33 Takiego stwierdzenia nie trzeba popierać konkretnymi liczbami. Faktycznie - wielu (nie wiemy ILU, nie mówimy tego!) singli zostało singlami, bo jakoś im nie wyszło znalezienie tej drugiej połowy. Znam takich. Czy jest ich wielu? Myślę, że tak, jestem o tym przekonany. Jak wielu? Nie mam pojęcia, nie znam takich badań. Jeżeli chcesz powiedzieć, że nie ma takich, lub jest ich bardzo niewielu, to ...przedstaw badania. ;-))) Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 16:01 1. "Może się kiedyś doczekamy związków partnerskich jak we Francji". Oznacz to tyle, że jesteśmy zacofani, bo u nas ludzie biorą śluby i wychowują własne dzieci, a nie dziecko partnerki poczęte z poprzednią partnerką itd. Normą jest małżeństwo, a "związki partnerskie" nie są żadną miarą nowoczesności. 2. Ślub kościelny. NIC NIE TRZEBA KŁAMAĆ! Chyba, że się kłamie w sprawie wierności, czy miłości. Ślub kościelny mogą wziąć pary, które wcześniej ze sobą mieszkały, panna z dzieckiem i jej narzeczony, panna w ciąży, wierząca z niewierzącym (!) Tu nigdzie nie trzeba kłamać! KK jest przeciw związkom pozamałżeńskim, ale w żaden sposób nie prześladuje łamiących te zakazy. 3. Powoływanie się na teksty piosenek. Doszukiwanie się jakiegokolwiek głębszego sensu w wymienionych piosenkach to już absurd do kwadratu! 4. Mieszkanie przed ślubem. Bardzo poważny zarzut merytoryczny: Badania pokazują, że szczególnie nietrwałe są właśnie pary, które przed ślubem "żyły ze sobą w związku partnerskim". I to im dłuższy staż "partnerski", tym większa szansa rozpadu małżeństwa. Tyle mówią badania. Dla jasności należy też dodać, że nie znamy co jest skutkiem, a co przyczyną - może być np. tak, że para niezbyt do siebie pasuje i dlatego przez lata nie "legalizuje" swojego związku. Może też być inaczej: ów luz, brak odpowiedzialności wchodzi w nawyk i potem trudno się zgodzić na wymagania drugiej połowy. Bo z jednym się zgodzę: należy się uczyć DAWAĆ, uczyć odpowiedzialności za związek, szanować partnera, itd. To truizm, ale właśnie wszelkie związki "partnerskie" traktują te rzeczy bardziej ulgowo. Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 16:20 ad1 - kontekst tej wypowiedzi nie wskazuje na to, ze pani psycholozka postuluje wymianę małżeństw na związki partnerskie, nie rozumiem, skąd oburzenie ad2 - co innego teoria, co innego praktyka - moja znajoma musiała zmieniać kościół po tym, jak się na spowiedzi przyznała, że mieszka z wybrankiem. ksiądz nie dał jej rozgrzeszenia i odmówił udzielenia ślubu ad3 - takie piosenki wyśpiewywane przez całą masę ludzi pokazują nastawienie do pewnych rozwiązań kulturowych, poza tym naprawdę nie masz się czego już uczepić, że ktoś coś wspomniał o piosence ad4 - a jakie badania? zawsze mnie bawi, jak ktoś powołuje się na jakieś bliżej nieokreślone badania. poza tym - coś mi się widzi, że nie masz pojęcia, na czym polega związek partnerski. myślisz, że papierek w urzędzie zmienia nastawienie ludzi do kwestii uczuć i relacji międzyludzkich? że po podpisaniu takiego papierka stajesz się bardziej zaangażowany, wierny? odpowiedzialność za związek jest taka sama bez względu na to, jaki formalnie ma kształt - to zależy od ludzi w związku, nie od jego nazwy Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 16:50 ad 1. Wyraźnie pani psycholożka TĘSKNI ZA POSTĘPEM. ad 2. To prawda - jednak w końcu znajoma wzięła ślub? Ja znam przypadki, o których pisałem - byłem na takich ślubach. ad 3. Cała masa ludzi wyśpiewywała o mydełku Fa i majteczkach w kropeczki. Powoływanie się na teksty powstałe na przestrzeni kilkudziesięciu (!) lat i tak tak miałkie jest po prostu niepoważne. To nie były utwory "z treścią" w stylu piosenek Osieckiej, Kaczmarskiego, czy choćby Kazika. ad 4. JAKIEŚ badania. Przeczytałem o tym ...w prasie kobiecej, chyba w Wysokich Obcasach. Pisała o tym jakaś psycholożka. Nie pamiętam teraz numeru i tytułu, przekazałem to co mi utkwiło w pamięci. Aha, było to kilka lat temu, może powyżej 5-ciu, na pewno poniżej 8-miu. Odnośnie twojej wypowiedzi - a ty masz pojęcie? Po co ten obraźliwy ton? Specjalnie brałem słowo "partnerski" w cudzysłów, bo ...co to w ogóle jest związek partnerski? Jaka jest jego definicja? Najczęściej potocznie jest rozumiany, jako życie ze sobą bez ślubu. Co do papierka - nie, papierek nie zmieni nastawienia, ale często brak papierka świadczy o nastawieniu - po prostu o braku pewności co do tej drugiej osoby - czy na pewno chcę z nią być? Często zdawałem takie pytanie moim kolegom, którzy żyli w związkach partnerskich (oczywiście to oni rozpoczynali temat ;-) ): "Skoro ją kochasz i jesteście razem - to dlaczego nie dasz jej tego na piśmie? Co cię powstrzymuje?". Zazwyczaj, oprócz wykrętów padała odpowiedź, którą można streścić: "bo tak naprawdę to nie jestem do końca pewien", i/lub "teraz to taka >>studencka zabawa<<, a małżeństwo to pełna powaga i odpowiedzialność, której nie chcę". I faktycznie - powiedz mi, co powstrzymuje "pełny" związek partnerski od jego "legalizacji" w postaci ślubu? Korzyści są, choćby finansowe (wspólny PIT) i we wszelkich sprawach urzędowo-formalnych. Że o podejściu rodziny nie wspomnę. Słowem - same zalety, związek (ponoć) szczęśliwy, w razie czego są rozwody - DLACZEGO SIĘ NIE ŻENIĆ? Może jednak chodzi o jakąś formę FWB, może to nie jest prawdziwy związek PARTNERSKI? Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 17:05 ad1. chba bardziej za różnorodnością rozwiązań życiowych ad2. wzięła, to prawda - kłamiąc przy kolejnej spowiedzi. nie mówię, że zrobiła dobrze i że drugi ksiądz zareagowałby równie paranoicznie - nie wiemy tego. wolała nie ryzykować. ad3. oczywiście, że masz tu rację. w mojej uwadze chodziło mi bardziej o to, że w tym artykule było więcej myśli, do których można się przyczepić niż kwestia kilku piosenek. ad4. nie chciałam używać tonu obraźliwego w stosunku do ciebie, jeśli tak to zinterpretowałeś - przepraszam. uważam, że wypowiadałeś się ze zbytnią pewnością siebie o temacie, który jest dla ciebie teorią (wnoszę, że nie jesteś w związku partnerskim). moim zdaniem to, czy weźmiesz ślub nie gwarantuje, że związek się uda - że naprawdę będzie wypełniony odpowiedzialnością, zaufaniem i to na długie lata. nie widzę nic złego w wątpliwościach, trudno mi uwierzyć, że nikt ich od czasu do czasu nie przechodzi, nawet po ślubie i podpisaniu papierków. może to zabrzmi dziwnie dla ciebie, ale nie odczuwam potrzeby posiadania papierka dlatego, że nie chcę sobie nim mydlić oczu - ludzie rozstają się tak czy siak, albo dbają o siebie tak czy siak. mam wrażenie, że po sformalizowaniu związku wiele par zaczyna siebie nawzajem traktować jako pewnik w życiu i zaczyna się trochę lekceważyć. muszę też dodać, że nie mówię o fbw, bo to raczej nie jest związek, na którym chce się poprzestać. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 17:52 Często zdawałem takie pytanie moim kolegom, którzy żyli w związkach partnerskich (oczywiście to oni rozpoczynali temat ;-) ): "Skoro ją kochasz i jesteście razem - to dlaczego nie dasz jej tego na piśmie? Co cię powstrzymuje?". Ja bardzo przepraszam, ale dlaczego interesuje cie motywacja twoich znajomych? to jest osobista sprawa czlowieka dlaczego chce/nie chce brac slubu. i tyle. i odpowiedz "biore slub, bo chce" czy "nie biorę slubu, bo nie chcę" musi ci wystarczyc. moim zdaniem JEST wystarczająca. co to w ogole za dziwny wymog ze ludzie mają uzasadniac osobom niezaangazowanym(nie partnerom) swoje wybory?? co to spowiedz, kurde? Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 21.04.09, 08:27 kadanka, WYRAŹNIE napisałem, że rozmowę na ten temat rozpoczynali ONI. Skoro ktoś chce poruszać ten temat, rozmawiać o tym to znaczy, że dopuszcza moje zainteresowanie, a więc i pytanie. Mówimy o dorosłych ludziach, każdy może powiedzieć "nie chcę o tym dłużej rozmawiać" i często rozmowa była jakoś skracana. Tak, czy inaczej, nikogo nie przesłuchiwałem, nie przymuszałem do zwierzeń, itd. Kurde ;-))) P.S. A dlaczego mnie to interesuje? Bo ja w ogóle ciekawy świata jestem. A znajomi tym bardziej mnie interesują, ...bo to moi znajomi. Słucham ich również, gdy opowiadają o kłopotach z córką, zepsutym samochodzie, podatkach... Odpowiedz Link Zgłoś
adeinwan Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 17:17 Nie papierek, tylko przysięga. Jeśli nie jesteś gotów złożyć kobiecie przysięgi w obecności świadków to znaczy, że coś jest nie tak. Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 17:22 nie jestem gotowa ani kobiecie ani mężczyźnie :) niestety, nie zgadzam się z tobą. za dużo znam przypadków tego, jak niewiele znaczy taka przysięga przy świadkach. poza tym - jakie znaczenie mają świadkowie dla mojego prywatnego życia uczuciowego? to oni je kształtują? nadzorują? pilnują, czy dotrzymuję tej przysięgi? moje otoczenie wie, że kocham mojego mężczyznę. może kiedyś będzie świadkiem tego, jak się rozstaniemy. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka ta baba mądrze prawi 20.04.09, 17:30 ech ta zafajdana polska mentalnosc. jak seks, to tylko z milosci i najlepiej z jedną osobą do konca zycia. jeszcze facet pol biedy, on moze zmieniac partnerki. ale niech kobieta osmieli sie powiedziec ze ma roznych partnerow, ze do lozka wystarczy jej tylko pożądanie, nie musi byc milosc - zaraz dolepi sie jej etykiete puszczalskiej. nie wiem dlaczego ludzie osmielają się oceniac wyzwolony tryb zycia innych - czyzby z zazdrosci? pewnie tak.. Odpowiedz Link Zgłoś
wisniew Re: ta baba mądrze prawi 20.04.09, 17:35 Popieram - to co człowiek robi w swojej sypialni, jest tylko i wyłącznie jego sprawą. No i oczywiście tej, z którą robi. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: ta baba mądrze prawi 20.04.09, 17:43 tak, ale nie w tym kraju:// a tacy jestesmy nowoczesni, wyksztalceni, tolerancyjni.. ech, szkoda gadac, naprawde. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: ta baba mądrze prawi 21.04.09, 08:50 Śpij z kim chcesz, śpij z kim popadnie, ale dlaczego nazywasz to nowoczesnością? Dlaczego uważasz, że ludzie, którzy myślą inaczej są zacofani i nietolerancyjni? Czy jakaś Moherowa Grupa Uderzeniowa sprawdzała ci sypialnię? Bardzo wątpię. Bo wiesz, tolerancja obowiązuje również ciebie! Powinnaś TOLEROWAĆ fakt, że ktoś inny uznaje takie czy inne zachowanie za nieobyczajne. Ma prawo do własnych poglądów, mało tego: ma prawo je wygłaszać. Dotyczy to również starej babci, która zapyta przy stole "dlaczego ty się wnusiu z nim nie ożenisz?" Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: ta baba mądrze prawi 21.04.09, 11:47 odpowiedzialabym, to nie jest sprawa babci, prosze babci. ja sie nikomu do zycia nie wtracam i nie komentuje, i nie pouczam. i tego samego oczekuje od innych. to tak apropo tolerancji. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: ta baba mądrze prawi 21.04.09, 12:48 kadanka napisała: > odpowiedzialabym, to nie jest sprawa babci, prosze babci. I masz prawo do takiej odpowiedzi. > ja sie nikomu do zycia nie wtracam Pewnie tak > i nie komentuje, i nie pouczam. Komentujesz na tym forum i chyba nawet pouczasz ;-))) > i tego samego oczekuje od innych. to tak apropo tolerancji. Pisze się "a propos". Co do reszty masz rację, aczkolwiek ta biedna babcia naprawdę ma prawo do swojego zdania... ;-) Aha, i ja też! Też mam prawo do swojego zdania. I nie uważam, aby FWB było postępowe. A pani psycholożka wyraźnie mi mówi co jest postępowe, a co wsteczne. I to mi się nie podoba. Pomijam, że zwyczajnie kłamie w sprawie wyznawanej przeze mnie religii. Bo to nie jest błędna opinia (o tak daleką niewiedzę jej nie posądzam), tylko świadome podawanie nieprawdy. Odpowiedz Link Zgłoś
alka.modesta Re: ta baba mądrze prawi 06.06.09, 23:35 "z kim chcesz" nie jest rownoznaczne z "z kim popadnie" - i tu zdaje sie brzmi zasadniczy blad w twoim rozumowaniu Odpowiedz Link Zgłoś
fizykoterapeuta Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 20.04.09, 18:23 > niestety, nie zgadzam się z tobą. za dużo znam przypadków tego, jak niewiele > znaczy taka przysięga przy świadkach. poza tym - jakie znaczenie mają świadkowie > dla mojego prywatnego życia uczuciowego? to oni je kształtują? nadzorują? To nie świadczy o tym, że przysięga jest do bani, tylko że ci szanowni ludzie mielą jęzorami bez sensu i zastanowienia - nie dorośli do tego, że słów nie rzuca się na wiatr. Świadkowie są m.in. od tego, by przypomnieć małżonkowi, co się puszcza na lewo i prawo, że obiecał być wiernym drugiej osobie. I doprowadzić go do pionu :) Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 21.04.09, 09:49 czyli uważasz, że przysięga sama w sobie jest wartością? a ja mam wrażenie, że ma taką wartość, jaką do niej przykładają ludzie - dla ciebie to jest istotne, dla mnie nie. sama w sobie przysięga to tylko słowo Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Ale ta baba chrzani głupoty! 21.04.09, 10:29 Przysięga nie jest wartością, jeżeli nie traktuje się jej w należyty sposób. Odklepanie formułki to de facto nie jest przysięga, tylko jakiś rytuał. Przysięga wartością jest wtedy, gdy osoba ją składająca faktycznie jest gotowa przysiąc. Szczerze. To jest wartość. I tu właśnie leży sedno zagadnienia "ślub, czy konkubinat". Przysięga nie dowodzi powagi zamiarów i szczerości intencji, stuprocentowego zaangażowania. Natomiast brak przysięgi dowodzi, że jedna (obie) ze stron nie jest przekonana na 100%. Lepsze to od "odklepanej" przysięgi, bo przynajmniej w jakimś sensie szczere. Ale gorsze od prawdziwego stuprocentowego zaangażowania, użyję niemodnego i rzadko tu wymienianego słowa: MIŁOŚCI. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Błąd logiczny 21.04.09, 08:30 alezwodzu napisał: > niestety, nie zgadzam się z tobą. za dużo znam przypadków tego, > jak niewiele znaczy taka przysięga przy świadkach. To prawda. Ale jak już wcześniej napisałem: papierek (przysięga) nie gwarantuje sukcesu, ale brak papierka zwykle dowodzi że coś jest nie do końca tak. Warunek konieczny i wystarczający... Sukces i porażka... Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Błąd logiczny 21.04.09, 09:47 no, to się chyba nie dogadamy:) moim zdaniem brak papierka nic nie dowodzi, tak samo jak nic nie dowodzi posiadanie go - poza przywiązaniem do pewnych tradycji, wzorców kulturowych itd. emocjonalnie papierek i przysięga nic nie zmieniają (może pomijając moment podpisania/złożenia - podejrzewam, że ludzie czują wtedy euforię). i proszę bardzo - mnie to w ogóle nijak nie przeszkadza, bo i dlaczego by miało przeszkadzać. natomiast nie lubię, kiedy ktoś z absolutną pewnością siebie wmawia mi, że wie dużo lepiej niż ja, co czuję i zna lepiej niż ja moją motywację. nie powinieneś zakładać, że wiesz tyle o ludziach, bo się nic nowego nie nauczysz, a przecież twierdzisz, że ciekawi cię świat Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Błąd logiczny 21.04.09, 09:51 poza tym nie rozumiem - co w twojej wypowiedzi jest warunkiem wystarczającym, a co koniecznym? Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Błąd logiczny 21.04.09, 10:16 alezwodzu napisał: > poza tym nie rozumiem - co w twojej wypowiedzi jest > warunkiem wystarczającym, a co koniecznym? Nie chcesz zrozumieć, albo nie chcesz tego przyznać. Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Błąd logiczny 21.04.09, 10:39 ale zabawa. czyli uważasz, że stuprocentowa pewność i potwierdzenie jej przysięgą lepiej wróży na przyszłość niż fakt, że nie jest się do końca pewnym? i znów nie mogę się z tobą zgodzić. wątpliwości nie oznaczają, że nie kocham tego gościa, z którym jestem, nie oznaczają też, że się z nim rozstanę. po prostu czasem się zastanawiam nad sobą, nad swoim życiem, nad alternatywnymi wyborami (tak samo w przypadku uczucia, jak i pracy, mieszkania, ewentualnego posiadania dzieci). ty tego nie robisz? jesteś absolutnie pewien, że dokonałeś właściwego wyboru w życiu i niczego nie będziesz żałował? jeśli tak - zazdroszczę, ale trudno mi w to uwierzyć. Odpowiedz Link Zgłoś
dr.opsikowy Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 16:44 ja myslalem, ze mam dobry uklad z kolezanka, ale zrobila sie zaborcza. a jak sie chcialem uwolnic, to jeszcze nawymyslala jakies cuda znajomym :| , dlugo to odkrecalem... Odpowiedz Link Zgłoś
eryk0001 Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 17:01 Seks jest oczywiście dodatkiem. Dziewczyna musi mieć coś w sobie. Zauroczenie to podstawa. Odpowiedz Link Zgłoś
wisniew Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 17:06 Przyjaciel z bonusem to nie jest złe rozwiązanie. Przecież nikt chyba nie planuje być w takim "związku" całe życie. U mnie było tak, że samo jakoś tak wyszło i samo się kończy, gdy jedno z nas angażuje się w jakikolwiek związek. Niestety oboje mamy raczej pecha do płci przeciwnej (za to w karty idzie nieźle) i często zdarza nam się singlować. Wtedy chyba lepiej pójść do łóżka z kimś , kogo z się zna i kto cię zna, niż puścić się z pierwszą/ym lepszą/ym. Odpowiedz Link Zgłoś
ae_milia Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 17:23 W 100% popieram. Zamiast szukać miłości życia skoncentruję się na poszukiwaniu FWB :) A w kartach rzeczywiście mam szczęście... szczególnie w pokera. Odpowiedz Link Zgłoś
elegancja_francja Brak zobowiazan, brak zaufania 20.04.09, 17:29 Super dla 10% par, ktorym zwiazek tymczasowy zamienia sie w staly Odpowiedz Link Zgłoś
wisniew Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 20.04.09, 17:33 Nie twierdzę, że FWB jest dla każdego. Mi to po prostu pasuje, bo jestem w stanie oddzielić uczucia od seksu. Odpowiedz Link Zgłoś
elegancja_francja Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 20.04.09, 18:31 W zamierzchlych czasach nazywalo sie to cynizm, a teraz prawdopodobnie "swiatopoglad amoralny." Odpowiedz Link Zgłoś
wisniew Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 20.04.09, 22:15 Możesz mnie nazwać dewiantem, nie obrażę się. Odpowiedz Link Zgłoś
elegancja_francja Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 20.04.09, 22:52 A po co mam cie jakkolwiek okreslac Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 21.04.09, 09:12 wisniew napisał: > Nie twierdzę, że FWB jest dla każdego. Mi to po prostu pasuje, > bo jestem w stanie oddzielić uczucia od seksu. To tak jak mój pies. Kocha mnie, a ru*cha sukę z cieczką. Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 21.04.09, 09:53 and_nowak napisał: > wisniew napisał: > > > Nie twierdzę, że FWB jest dla każdego. Mi to po prostu pasuje, > > bo jestem w stanie oddzielić uczucia od seksu. > > To tak jak mój pies. Kocha mnie, a ru*cha sukę z cieczką. prawdziwy dżentelmen z ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 21.04.09, 10:23 alezwodzu napisał: > prawdziwy dżentelmen z ciebie Nie pomyliłaś mnie z moim psem? ;-) Co cię tak ubodło? Wulgarny czasownik (przyznaję i PRZEPRASZAM), czy raczej "brutalny opis rzeczywistości" ? Odpowiedz Link Zgłoś
alezwodzu Re: Brak zobowiazan, brak zaufania 21.04.09, 10:42 and_nowak napisał: > alezwodzu napisał: > > > prawdziwy dżentelmen z ciebie > > Nie pomyliłaś mnie z moim psem? ;-) > Co cię tak ubodło? Wulgarny czasownik (przyznaję i PRZEPRASZAM), czy raczej > "brutalny opis rzeczywistości" ? łatwość wulgarności, z jaką zrównałeś ludzkie doświadczenie i konkretną osobę do swojego psa. Odpowiedz Link Zgłoś
safed Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 17:43 "Psycholożka Zena"? Jaja sobie robicie?:) Odpowiedz Link Zgłoś
karasuma Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 18:12 Po pierwsze uwazam ze pojecie "friends with benefits" jest blednie przetlumaczone, po angielsku friend to wcale nie musi znaczyc przyjaciel, to moze byc kolega/kolezanka, znajomy/znajoma, to slowo nie oddaje az tak zazylych stosunkow jak polskie przyjaciel. Po drugie, wlasnie jestem po zwiazku typu FWB. Za obustronnym porozumieniem spotykalismy sie publicznie razem ze znajomymi i zachowywalismy sie jak zwykli znajomi, nikt nic nie widzial, zachowalismy to w tajemnicy, a kiedy mielismy ochote uprawialismy seks, bez zobowiazan, bez zadnych niepotrzebnych uczuc, bez zazdrosci - szczerze mowiac czulam bylo to swietnie, bardzo wygodne i na reke, nie mam wyrzutow sumienia, seks pomagal sie zrelaksowac - jesli akurat nie ma sie stalego partnera, to lepiej miec kogos jako FWB niz spac z kim popadnie albo praktykowac celibat. Odpowiedz Link Zgłoś
spiral_architect PSY-CHO-LOŻ-KA ???? 20.04.09, 18:23 Cóż za okropnie brzmiący twór, tak samo jak słowo "konkubinat". Moje koleżanki po fachu zwykłem nazywać paniami psycholog, lub psychologami, nie "psycholożkami". A fe! Wśród wielu mądrych wypowiedzi zwróciła moją uwagę ta, że taka relacja jest wyborem związanym bardziej z osobowością niż płcią (z czym się zgadzam), choć prawdą jest też, że kobiety bardziej emocjonalne są. Odpowiedz Link Zgłoś
bajgla Re: PSY-CHO-LOŻ-KA ???? 20.04.09, 21:01 sjp.pwn.pl/lista.php?co=psycholo%BFka spiral_architect napisał: . Moje > koleżanki po fachu zwykłem nazywać paniami psycholog, lub > psychologami, nie "psycholożkami". A fe! Widać mają kompleksy na punkcie swojej płci i uważają, że jak użyją męskiego określenia, to się zrobią mądrzejsze. Bo co męskie to lepsze :D >choć prawdą jest też, że kobiety bardziej > emocjonalne są. Patrz np. ostatnia dyskusja nt. gwałtów w wojsku. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: PSY-CHO-LOŻ-KA ???? 21.04.09, 00:20 > Cóż za okropnie brzmiący twór, Taaak? Dentystka, dyrektorka, nauczycielka, psycholożka. Absolutnie normalne słowa, utworzone zgodnie z polską normą, uzywane na określenie kobiety wykonującej dany zawód. Nie widzę problemu. Odpowiedz Link Zgłoś
nikt-777 Re: PSY-CHO-LOŻ-KA ???? 21.04.09, 13:19 kierowca... kierownica czy kierowczyni wolisz?? Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: PSY-CHO-LOŻ-KA ???? 21.04.09, 14:34 Zgodnie z polską normą "kierowczyni" (jak "dozorczyni"). Ale osobiście nic z tych dwóch nie muszę woleć, jestem socjolożką :) Odpowiedz Link Zgłoś
somatico Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 18:28 Kiedyś miałem taką przygodę z FWB. Dość praktyczny związek choć niektórym nieco jałowi psychikę. Odpowiedz Link Zgłoś
annahartmann Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 18:37 Ale po co psuć przyjaźń seksem? Potem to już nie to samo . Ja po prostu korzystam z usług dodatkowych,które oferuje mi mój masażysta. Mam ochotę,dzwonię,przyjeżdża. Prościej się nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: Przyjaciel z łóżkowym bonusem 25.04.09, 16:54 Dokładnie, po co psuć przyjaźń seksem... Wolałabym już sobie znaleźć kogoś nowego, poznać go tylko trochę, ustalić warunki... pewnie bez uczucia znudziłoby mi się po 3 miesiącach może, i tak dalej. Mimo wszystko to dość żałosny scenariusz i nie wiem czy nie wolałabym oddawać się regularnym praktykom z samą sobą zamiast robić z kogoś żywego wibratora, a już tym bardziej kiełbasić relacji z przyjaciółmi... Masażystów nie próbowałam nigdy, ale kto wie... za 30 lat... Odpowiedz Link Zgłoś
keradk Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 18:48 znowu wywiad z samicą dzika - lożką (zdrobnienie od locha)... Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Totalny idiotyzm 20.04.09, 18:56 Nie mam jeszcze 40tki, ale "za moich czasow" chyba jeszcze takiego kretyńskiego traktowania się przedmiotowo nie było.Co to właściwie ma być? Facet potrzebuje ciągle seksu? Ok - idzie do prostytutki,podrywa laski na jedna noc w dyskotece, ma dziewczynę, narzeczoną , żeni się. Taka kiedyś była kolej rzeczy. Dokładnie tak samo funkcjonowało to dla dziewczyn. Jak się sobą para znudziła - rozchodzili się zanim zdążyli się zaręczyć czy spłodzić dzieci. Jak byli zbyt szybcy - zrywali zaręczyny lub musieli sie rozwodzić. Ale wszystko było jasne! Moja dziewczyna - więc jestem jej wierny i troszczę sie o nią. I na to samo liczę z jej strony. A co teraz? Mieszkam z kimś, kto czasem ze mną sypia, ale tez z innymi? Nie mam prawa się zakochać, bo "ustaliliśmy" tak? Jak jest mi wygodnie to sięgam po seksualna zabawkę , albo ona po mnie? Ludzie - to porąbane! Kupcie sobie wibratory i nadmuchiwane lalki - taniej, szybciej,bez zobowiazań i wierność gwarantowana! Ludzie mają emocje. a seks je wyzwala i wzmacnia.Egoistyczne figury społeczne nie zmienią naturalnych potrzeb normalnego czlowieka. Protezy czasem są potrzebne, ale każdy jednak woli naturalne kończyny. Przestańmy więc protezowac związki miedzyludzkie. Odpowiedz Link Zgłoś
renebenay Lepiej seks anizeli wojna.. 20.04.09, 19:00 A na co mlodzi maja czekac,zycie jest za krotkie a pozatym ta narodowa moralnosc smierdzi falszem i hipokryzja. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak A co tu z tym narodem? 21.04.09, 08:55 renebenay napisał: > A na co mlodzi maja czekac,zycie jest za krotkie a > pozatym ta narodowa moralnosc smierdzi falszem i hipokryzja. 1. Młodzi zwykle mają przed sobą więcej życia od starych. ;-))) 2. A poza tym to nie jest żadna "narodowa moralność", tylko taka zwykła przyzwoitość. Łatwo jest atakować drugą stronę przypinając łatki w stylu narodowej moralności, moherów, czy ogólnie Ciemnogrodu. Tylko że to nieuczciwe. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Totalny idiotyzm 20.04.09, 19:13 > Facet potrzebuje ciągle seksu? Ok - idzie do prostytutki,podrywa > laski na jedna noc w dyskotece, ma dziewczynę, narzeczoną , żeni > się. Taka kiedyś była kolej rzeczy. Dokładnie tak samo funkcjonowało > to dla dziewczyn. No widzisz, nie do końca tak samo. Kobiecie trudniej pójśc do prostytutki. A jak poderwie kolesia na jedną noc w dyskotece, to od razu dokleją jej etykietkę wiadomo jaką, o której ktoś tu wspominał już. Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Przepr 20.04.09, 19:23 aszam więc za skrót myslowy. Ale chyba mimo wszystko lepiej poderwać chłopaka w dyskotece niż tkwic w jakiejś patologicznej relacji? Czy byłoby Ci obojetne gdyby ten współlokator/przyjaciel/kopulator przyprowadzł w czwartki koleżankę Krysię a we wtorki Zdzisię zaś dla Ciebie miał wszystkie poniedziałki i środy? No jaja...po prostu jaja. I jeszcze z kimś takim się bedziesz przyjaźnić? How come? Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Przepr 20.04.09, 19:30 Zakładam, że przyjaźń opiera się na wielu głębokich sprawach, między innymi na zaufaniu. Znacznie bardziej patologiczne od łączenia seksu z zaufaniem itd. jest dla mnie wyrywanie obcych ludzi (kobiet/mężczyzn) na jedną noc i porzucania ich bez troszczenia się o to co się z nimi dalej dzieje (emocjonalnie na przykład). Przyjaciel mnie szanuje, ja jego też; a obcy człowiek? Popatrz, gdzie tu patologia. Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Nie rozumiemy sie 20.04.09, 19:48 Ja nie oceniam zachowań. Nie jestem moralizatorem. Chodzi mi o patologie w tworzeniu pewnego schematu we własnej psychice. Nie trzyma sie kupy koncepcja takiego zwiazku po prostu. Do rzeczy: 1.jesli nie interesuje mnie wiazanie się z kimś na stałe - nie robie tego i rwę wszystko , co na drzewo nie ucieka - więc zbedny jest mi przyjaciel do łóżka, 2.jeśli mam potrzebę stabilizacji w jakiejś formie "związku"- to mam dziewczyne/chlopaka i juz. W koncepcji FWB próbuje sie połączyć obie sytuacje w jedno. A to logiczna sprzeczność. Niestety rujnująca psychike uczestników takiej zabawy. I tylko o to mi chodzi Dlugo pomysl zanim palniesz bzdure.Myslenie nie boli,choc bywa meczace.Agresja wypowiedzi nie wzmacnia sily jej przekazu. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Rozumiem, dzięki 20.04.09, 19:56 Rozumiem i się generalnie zgadzam. Też w sumie do końca nie rozumiem takiej relacji, bo skoro nie angażujemy się do końca, to po co w ogóle... To się nie może odbywać - w moim mniemaniu - bez szkody dla psychiki, podobnie zresztą - również w moim mniemaniu - jak rwanie wszystkiego co się da. Ale w sumie, różnorodność ludzkich zapatrywań i konstytucji psychicznych jest tak wielka, że rzeczywiście lepiej nie oceniać. Odpowiedz Link Zgłoś
elegancja_francja Wolne zarty 20.04.09, 20:32 Ze nowa nazwa relatiwizmu moralnego i nihilizmu to "różnorodność ludzkich zapatrywań i konstytucji psychicznych " w USA to zgoda, ale ze tak szybko pseudopsychologizowanie patologii moralnych przerzucilo sie to na grunt polski to prawie zdumiewajace. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Wolne zarty 20.04.09, 20:49 Tak, różnorodność z definicji zakłada relatywizm. Jeżeli jednak chcesz koniecznie do całej tej dyskusji mieszać MORALNOŚĆ, to uświadom sobie, że moralność - tak w skrócie - wiąże się z rozróżnieniem na dobro i zło. Jeśli chcesz relację, o której tu mowa, oceniać w tych kategoriach - to mi powiedz, skąd bierzesz kryteria. Z kościoła? Czy z czego? Dlatego nie gadaj głupot o "patologii moralnej", bo to jest mieszanie etyki z obyczajowością. Moralność wchodzi do takiej relacji, kiedy ktoś zaczyna robić komuś krzywdę. Tylko wtedy jego zachowanie jest moralne albo nie. Poza tym może być co najwyżej niepoprawne obyczajowo. A nihilizm to jeszcze insza inszość - nikt tutaj go nie zakłada. Odpowiedz Link Zgłoś
elegancja_francja Re: Wolne zarty 20.04.09, 22:49 krzywde robia sobie tacy ludzie nawzajem, a dodatkowo tym ludziom, ktorzy maja nieszczescie ich spotkac jak taka "para" pragnie zostawic gowno za soba i "ulozyc sie z kims uczciwym." W koncu osobiscie mam to gdzies czy sobie takie osobniki zcharataja moralnosci czy nie Odpowiedz Link Zgłoś
mirekp70 Re: Wolne zarty 05.05.09, 16:32 Czy przespanie sie z kimś bez angażowania się uczuciowego to aż tak straszne, żeby to potępiac az tak ostro? A powtórzenie tego parę razy? Spróbujcie sobie wyobrazić taka sytuację: 1)znam się z kimś kto jest dla mnie atrakcyjny seksualnie, i wzajemnie 2)nasze relację sa OK, ale jednak czujesz, ze to nie jest to, że nie pokochasz tego kogoś... różne drobne lub nie rzeczy moga się na to składać 3)Druga osoba uważa tak samo - i to jest najtrudniejsze, zeby druga strona nie była bardziej zaangażowana 4)Nie jesteście z nikim w związku, potrzebujecie seksu. Czy to jest az takie straszne? elegancja_francja napisał: > Ze nowa nazwa relatiwizmu moralnego i nihilizmu to "różnorodność > ludzkich zapatrywań i konstytucji psychicznych " w USA to zgoda, ale > ze tak szybko pseudopsychologizowanie patologii moralnych > przerzucilo sie to na grunt polski to prawie zdumiewajace. Odpowiedz Link Zgłoś
wisniew Re: Rozumiem, dzięki 20.04.09, 22:36 bubblemilk napisała: > Rozumiem i się generalnie zgadzam. Też w sumie do końca nie rozumiem takiej > relacji, bo skoro nie angażujemy się do końca, to po co w ogóle... To się nie > może odbywać - w moim mniemaniu - bez szkody dla psychiki Zgadzam się, że taki "związek" na dłuższą metę jest... dziwny, ale przecież nikt nie mówi, że ten układ ma trwać wiecznie - to tylko stan przejściowy. Jestem sam, ona też, oboje mamy potrzeby seksualne, bo chyba każdy je ma, więc... Nikt nie mówi, że na tym ma się budować wspólną przyszłość, bo to moim zdaniem niewykonalne. Ale lepsza taka relacja niż "związek" z własną ręką, albo wyrywanie jakiejś niewiadomej na dyskotece. Święty nie jestem i zdarzały mi się jednorazowe "numerki" z przygodnymi znajomościami, ale to nie daje pełnej satysfakcji - nie wiadomo, co ona lubi, ona nie wie, co ja lubię, a powiedzieć wprost tak jakoś głupio. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 08:58 wisniew napisał: > Jestem sam, ona też, oboje mamy potrzeby seksualne, bo > chyba każdy je ma, więc... Tak. I w ten sposób sprowadziłeś ludzi do zwierząt. Dokładnie tak parzą się zwierzęta. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 09:32 and_nowak napisał: > Tak. I w ten sposób sprowadziłeś ludzi do zwierząt. Dokładnie tak parzą się > zwierzęta. Przecież nie napisał, że on czy ktokolwiek ma TYLKO takie potrzeby. Chyba nie zaprzeczasz, że człowiek - bądący również zwierzęciem - ma również potrzeby seksualne? Może Ty nie masz, ale to nie znaczy, że nie jesteś zwierzęciem, tylko że musisz iść do lekarza. Jak chcesz po prostu obrażać ludzi, to idź sobie gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 10:19 Mój pies mnie kocha. ;-) A sprowadzanie związku (związku???) do wspólnego dymani kojarzy mi się ze zwierzętami. Tak właśnie zwierzęta zaspokajają swoje potrzeby - z pierwszą atrakcyjną partnerką, bez zobowiązań i romantyzmu. A nikogo nie obrażałem, bo pisałem ogólnie. Sam sobie idź gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 10:50 Tylko zauważ, że tu jest mowa o seksie jako dodatku jako do PRZYJAŹNI (rozumiesz to słowo?), a nie o anonimowym układzie dwojga obcych ludzi bez zobowiązań, tj. relacji zbudowanej tylko na seksie i na niczym więcej. Jest różnica, prawda? Dlatego mówię, że obrażasz. Ja szanuję moich przyjaciół, i gdybym poszła z którymś z nich do łóżka, nie sądzę, żeby miało to w sobie cokolwiek zwierzęcego. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 12:55 bubblemilk napisała: > Tylko zauważ, że tu jest mowa o seksie jako dodatku > jako do PRZYJAŹNI (rozumies z to słowo?), a nie o > anonimowym układzie dwojga obcych ludzi bez zobowiązań, tj. > relacji zbudowanej tylko na seksie i na niczym więcej. Ja wu widzę coś innego. Widzę kolejny etap (po konkubinatach) "rozwadniania" uczuć. Bo w konkubinacie się mówi "kocham ją, ale...", a tu już tylko o przyjaźni. Poruszamy się po tej samej linii, tylko zaszliśmy trochę dalej. Co do przyjaźni - rozumiem to słowo (gupi nie jezdem, nie? ;-))) ), tylko moim zdaniem ta przyjaźń jest powierzchowna, może wręcz fałszywa. Bardziej mi to przypomina wspólne zamieszkiwanie w akademiku, a że współlokator jest atrakcyjny seksualnie... Co do zwierzęcości - ja bym nie poszedł do łóżka z przyjaciółką właśnie ze względu na przyjaźń. Bo albo mówimy o miłości, albo o na poły zwierzęcym zaspokajaniu potrzeb. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 20:59 and_nowak napisał: > Bo w konkubinacie się mówi "kocham ją, ale...", a tu już tylko o > przyjaźni. Nie wiem, może Ty sobie tak wyobrażasz konkubinat, i może dla Ciebie decyzja o byciu z kimś bez ślubu jest rozwadnianiem uczuć - ale to nie jest tak. A nawet, idąc Twoim myśleniem, jesli mialoby to byc "kocham ja, ale", to ja wolę to, niż mówienie w małżenstwie "NIE KOCHAM JEJ, ALE...". Bo miłość nie leci z kranu jak woda i zagwarantować jej nie można niczym > ta przyjaźń jest powierzchowna, może wręcz fałszywa. Co ma piernik do wiatraka. Głębokość przyjaźni to inny wątek zupełnie. > Bo albo mówimy o miłości, albo o na poły zwierzęcym > zaspokajaniu potrzeb. Każde zaspokajanie potrzeb (zwłaszcza tych postawowych) jest z definicji zwierzęce. I nie na poły, tylko całkowicie. A jeśli chodzi o seks, to nie dla każdego oznacza on wyłącznie rozładowanie popędu... Są tez takie rzeczy jak bliskość, czułość - chyba lepiej dostawać to/dawać w relacji z zaufaną osobą, niż łudzić się, że otrzymasz to od laski/kolesia wyrwanego w dyskotece. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 12:55 o kurde, jaki tekst:D:D koles, my jestesmy zwierzetami czy ci sie to podoba czy nie:D ssaki, gromada naczelne. jestesmy jednymi z gorszych zwierzat, niszczymy planete i siebie nawzajem, nie z glodu a z przyjemnosci niszczenia po prostu. jestesmy zwierzetami, mamy potrzeby, jedni je realizuja bez ceregieli, inni nie, mają frustracje i probują sie podbudowywac przedziwnymi tezami wyssanymi z palca. tak jak ta o wyzszosci czlowieka nad zwierzetami Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: Ja też dziękuję (nie skorzystam) 21.04.09, 12:57 Ja jednak pozostanę przy poglądzie o wyższości człowieka nad zwierzętami. Nawet przy świadomości istnienia FWB i paru innych zjawisk/zdarzeń. I nie jestem koleś, mimo że ssak. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Nie rozumiemy sie 20.04.09, 20:30 a mnie sie wydaje, ze nie masz racji mowiac ze nie da sie tych rzerczy polaczyc i ze FWB jest utopia, z ktorej ktoras ze stron wyjdzie pokiereszowana. naprawde nie musi tak byc. ja mysle ze to jest uklad dobry dla osob, ktorzy nie chca stabilizacji - czyli jakiegos super zaangazowania emocjonalnego "boze jak ja go/ją kocham", nie chcą dzieci. jest wielu takich facetow, i mysle ze coraz wiecej kobiet. takie czasy i tyle. ze niektorzy ludzie chcą i potrafią byc ze sobą na zasadzie nieuzalezniania silnego emocjonalnie - moze nie ptrafią, moze nie chcą, bo np sie sparzyli? albo nie wyniesli z domu potrzeby bycia w stalym, mocnym zwiazku. no a na dodatek ze sobą sypiają bo tego chcą i potrzebują. dla mnie to jest calkiem realna i rozsądna alternatywa wobec "skakania z kwiatka na kwiatek" albo bycia w stalym wieloletnim zwiazku na smierc i zycie. Odpowiedz Link Zgłoś
hollowcat Re: Przepr 21.04.09, 10:19 No ale co złego, że śpi z innymi w inne dni? Przecież to tylko przyjaciel, jest wolny i może robić co chce. To nie jest mąż czy żona oczekujący z założenia wierności. Są na tym świecie ludzie którzy nie chcą dzieci (nie lubią albo sa za mało odpowiedzilani) i chcą po prostu żyć szczęśliwie. Odpowiedz Link Zgłoś
wen_yinlu Re: Przepr 25.04.09, 16:58 Dokładnie, wolałabym już sobie "wyrywać" panów gdzieś jednorazowo, nawet w necie albo płacić za seks niż się z przyjacielem pakować w takie bagno... Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Totalny idiotyzm 20.04.09, 19:24 hhehehe, pewnie zaraz kolega osmiol ci odpisze, ze przeciez szanujaca sie kobieta powinna poczekac na Milosc Swojego Życia. tego jedynego Księcia:D:D a jesli Go nie znajduje to sorry, ale no sex life. widocznie nie zasluzyla:/ Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol A skad 20.04.09, 19:41 dlaczego mam tak napisac? Mnie nie obchodzi czy się ktoś szanuje czy nie - jego sprawa. chodzi mi tylko o to, czy rozsadne jest egoistyczne "zabezpieczanie" sie przed potencjalnym uczuciem hasłem "przyjaźń". Praktyka jest taka - seks jest wspaniały i potrzebny,kazdy zdrowy ma na niego ochote,trzeba wiec znależć partnera - dla wyrafinowanych - dwóch ,trzech itd na raz czy po kolei,każda interakcja wywiera jakiś wpływ na drugiego człowieka, moze się zdażyć, ze pozytywny - zakocha się; no więc my mu w łeb - masz być moim przyjacielem, więc mnie nie rzucaj i gurglajmy się nadal, ale pozostaw mi wolność. Eeeeeeeeeeee. Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: A skad 20.04.09, 20:44 mysle ze kazdy tutaj inaczej zrozumial ten wywiad i stad dyskusja. dla mnie on jest ciekawy bo pokazuje ze sa rozne modele zycia. NIE tylko stale, mocne zwiazki z dziecmi (ktore albo sa szczesliwe, albo pozornie szczesliwe, albo sie rozpadaja), nie tylko skakanie z kwiatka na kwiatek(ktore w naszym purytanskim kraju jest glownie domena facetow, nie oszukujmy sie) ale tez bycie ze soba w ktorym jest luz, dystans, nie ma wielkich emocji wiec nie ma tez spinania sie. emocje - milosc, tesknota sa oczywiscie cudowne ale tez czynia nas bezbronnymi. i nie kazdy chce je czuc, nie kazdy potrafi. dla mnie oddzielenie choc troche tych wszystkich emocji od seksu jest zdrowe. jedyna emocja jaka jest potrzebna przy seksie to pożądanie i tyle:) a milosc, tesknota, zazdrosc, ta nieodlaczna czesc milosci:/ - jak ktos lubi to proszę, ale jak nie lubi to nie, i tyle. taki model bycia ze sobą, jaki jest opisany w wywiadzie tez jest jakąś formą związku. i naprawde nie wiem czemu ja tak krytykujecie - jesli nie akceptujecie, to zyjcie po swojemu, ale i dajcie zyc innym tak jak chcą:) Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Szanowna współdyskutantko 21.04.09, 01:14 Oczywiscie, ze nie zamierzam komukolwiek zabraniac czy nawet odradzac zycia w sposób jaki wybral. Mysle, ze mam jednak prawo okreslic swoj stosunek do zaprezentowanej formy "zwiazku". W koncu po to jest takie forum. Nie widze zadnej przewagi takiego "ukladu" nad skakaniem z kwiatka na kwiatek. W koncu jesli obie strony nie maja zadnych zobowiazan? Niczego od siebie nie oczekuja?Poza wymyciem kibla we wspolnym mieszkaniu i pobzykaniem sie jak im przyjdzie ochota. Taki zwiazek jest szkodliwy glownie dla dziewczyn. No bo pomysl - co powie nowo poznany chlopak na wiesc, ze mieszkasz i dziumdziasz sie z kims innym tez? Ma to zaakceptowac? Oj malo bedzie tolerancyjnych. Jednorazowe skoki uda sie ukryc, ale to, ze z kims mieszkasz chyba juz nie tak bardzo. Wiec opinia "latwej" i tak przylgnie do takiej dziewuchy. Kazda opcja poza stalym zwiazkiem - czy to malzenskim , narzeczenskim, poartnerskim czy chocby chlopak/dziewczyna - jest wymyslem mizogynistycznych facetow, ktorzy upadlaja kobiety dla wlasnej wygody i jeszcze potrafia je przekonac, ze obu stronom sie to podoba i jest "alternatywa" do rozwazenia. Jestem facetem i znam realia. Ideal mlodego faceta - pomieszka, posprzata, zrobi cos do zarcia, dorzuci sie do czynszu, pozyczy na piwo = kumpel, dodatkowo pozwoli sie pobzykac i nie bedzie zazdrosna o to , gdy ja zechce robic to samo z innymi. Nie ma normalnych dziewczyn, z odrobina oleju w glowie, ktore sie na to zgodza. Pojscie na taki uklad , to danie sie wykorzystac i tyle. Czym sie to wlasciwie rozni od beznamietnego seksu w krzakach z przygodnie poznana panna? Czasem trwania "zwiazku"? Mozesz miec przyjaciol facetow, ale nie daj sie wciagnac w taka konstrukcje przekombinowana, bo o to chodzi jej tworcom. I nie ma to nic wspolnego z moralnoscia, religia czy purytanizmem. Po prostu tak nas uksztaltowala biologia - facet chce jak najwiecej, bo rozrzuca material biologiczny gdzie popadnie, a kobieta chce jakosci, bo wiecej ja kosztuje efekt.Seks jest jednoznacznie zwiazany z plodzeniem dzieci i to, ze uprawiamy go dla przyjemnosci i mozemy oddzielic od procesu rozrodu nie zmienia faktow, ze wiaze sie z odmiennym stosunkiem do niego przez obie plcie. Cala filozofia takich pomyslow to manipulacja leniwych facetow w imie uzyskania taniego i latwego do uzyskania seksu bez zobowiazan.Nie daj sie nabrac! Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk I znów się zgadzam, ALE 21.04.09, 09:41 Zgadzam się z Twoją analizą, mniej więcej wiem, o co często chodzi facetom, i często jest własnie tak, jak piszesz. Mam tylko jedno ALE - do sformułowania o wykorzystywaniu kobiet przez mężczyzn, bo jednak zdarza się, że kobieta po prostu chce także coś dostać, więc korzyści są obopólne. Myślę, że można mówić o obopólnym wykorzystywaniu. Swoja drogą, mieszkałam kiedyś z moim przyjacielem, i to była taka faza znajomości, w ktorej była w nim do tego zakochana. Wiedział o tym, i przez cały czas uważał, żeby wspólne mieszkanie nie przerodziło się w coś więcej - choć przecież mógł, ja chciałam. Do dziś jestem mu wdzięczna, że nie poharatał mi psychiki, i wciąż się przyjaźnimy. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: Szanowna współdyskutantko 21.04.09, 11:08 > Taki zwiazek jest szkodliwy glownie dla dziewczyn. No bo pomysl - co > powie nowo poznany chlopak na wiesc, ze mieszkasz i dziumdziasz sie > z kims innym tez? Ma to zaakceptowac? Oj malo bedzie tolerancyjnych. Wystarczy nie zadawać się z debilami, szowinistami, facetami z kompleksami, etc. > Kazda opcja poza stalym zwiazkiem - czy to malzenskim , > narzeczenskim, poartnerskim czy chocby chlopak/dziewczyna - jest > wymyslem mizogynistycznych facetow, ktorzy upadlaja kobiety dla > wlasnej wygody i jeszcze potrafia je przekonac, ze obu stronom sie > to podoba i jest "alternatywa" do rozwazenia. No tak, zapomniałam, że seks jest tylko dla chłopców i tylko im sprawia przyjemność. A kobiety jak te zwiewne nimfy uczuciami wzniosłymi żyją, a seks uprawiaja poświecajac sie dla faceta. Gdzie tacy ludzie sie uchowwali?:))) Odpowiedz Link Zgłoś
gondra I jeszcze 21.04.09, 11:56 Ten wstrętny, brudny seks, który upadla kobietę (i tylko kobietę!) :))) Odpowiedz Link Zgłoś
gulcia77 Re: I jeszcze 21.04.09, 12:21 No bo mężczyzna "zdobywa doświadczenie", a kobieta, która mu to umożliwia z natury rzeczy jest "q..a" :) Bo w ogóle to ślub tylko z dziewicą :)) Podejrzewam, ze to parcie na dziewictwo to czasem zwykła obawa, że z doświadczoną partnerką facet się nie sprawdzi Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol szkoda, ze mimo iz napisalem jasno - nie rozumiesz 21.04.09, 13:54 A wystarczy czytac ze zrozumieniem. Nigdzie nie napisalem, ze seks upadla kobiete. Upadla kazdego traktowanie jak darmowego uslugodawcy w imie wyimaginowanego zwiazku . Dlugo pomysl zanim palniesz bzdure.Myslenie nie boli,choc bywa meczace.Agresja wypowiedzi nie wzmacnia sily jej przekazu. Odpowiedz Link Zgłoś
gondra Re: szkoda, ze mimo iz napisalem jasno - nie rozu 21.04.09, 14:09 Ależ zacytowałam Ci fragment Twojej własnej wypowiedzi. A obrażanie mnie (przy jednoczesnym zarzucaniu argesji - dobre) i zarzucanie braku myślenia nie sprawi, że zaczniesz mieć racje. Odpowiedz Link Zgłoś
osmiol Nie ma takiego fragmentu 21.04.09, 14:48 w mojej wypowiedzi. Nigdzie tez nie bylem agresywny. Trudno dyskutowac z krytyka niewypowiedzianych opinii. Odpowiedz Link Zgłoś
kasduff Re: Nie ma takiego fragmentu 17.05.09, 22:39 A bo Ci czasem te myślniki pod podpisem giną... :] Odpowiedz Link Zgłoś
kadanka Re: Szanowna współdyskutantko 21.04.09, 11:18 - dla mnie przewaga jest taka ze sypia sie ze znajomą osobą, ktorą sie lubi, ktorej sie ufa, z ktora sie dobrze czuje. jak ktos lubi jednonocne wyrywanie to prosze bardzo, ja nie lubie. - nowo poznanemu chlopakowi nie zamierzam sie spowiadac z mojego zycia uczuciowo/lozkowego zanim go poznalam i absolutnie nie oczekuje od niego podobnych zwierzen. Seks jest jednoznacznie > zwiazany z plodzeniem dzieci i to, ze uprawiamy go dla przyjemnosci > i mozemy oddzielic od procesu rozrodu nie zmienia faktow, ze wiaze > sie z odmiennym stosunkiem do niego przez obie plcie. Uwielbiam jak ktos wali takie truizmy. wiec napisze jeszcze raz, ostatni. ja mam do seksu taki sam stosunek jak mezczyzni. uzytkowy. dzieci maz na razie mnie nie interesuja. nie wiem moze mam nadmiar meskich hormonow?? pewnie dla ciebie byloby to jedyne uzasadnienie moich dziwacznych i wynaturzonych pogladow:D Odpowiedz Link Zgłoś
man35 Gdzie znajdujecie te przyjaciółki tylko do łóżka?? 20.04.09, 18:56 A może po prostu kłamiecie, że to poważny związek? Jakoś nie spotkałem jeszcze kobiety, która poszłaby na taki "tylko przyjacielski" układ. Na marginesie, niczego mi nie brakuje, żeby sobie ktoś nie pomyślał.. Odpowiedz Link Zgłoś
silver.london Na marginesie... 20.04.09, 19:25 > kobiety, która poszłaby na taki "tylko przyjacielski" układ Brakuje ci - desperacji. Te kobiety to tak nie całkiem wartościowe są... Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Na marginesie... 20.04.09, 19:32 Skąd wniosek, że nie są wartościowe???? Odpowiedz Link Zgłoś
silver.london Re: Na marginesie... 20.04.09, 19:39 > Skąd wniosek, że nie są wartościowe???? Źle napisałem. Powinienem napisać, że z mojego punktu widzenia, to one są wartościowe inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk Re: Na marginesie... 20.04.09, 19:42 Nie wiem zbyt dokładnie, co oznacza "wartościowe inaczej", niemniej zastanawiam się, czy mówisz tak bo znasz jakieś, czy tylko piszesz co tam Ci się wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
silver.london znam 21.04.09, 08:40 poznałem w pracy i wśród znajomych. To oczywiście niewiele, bo beczki soli nie zjedliśmy. Z drugiej jednak strony, jakoś nie maiłem ochoty te znajomości zacieśniać. Zwykłe rozmowy przy papierosie itp. Ich cechy wspólny - przerażająca naiwność (by nie rzec głupota) i bezmyślność. Odpowiedz Link Zgłoś
kodem_pl Nie zrozumiales... 20.04.09, 22:54 Przyjacilolki NIE TYLKO do lozka. Przyjaciolki do rozmowy, smiania itp. I do wznoszenia sie na wyzyny rozkoszy. Jak chcesz wejsc w taki uklad, skoro niczego ci nie brakuje? Nic nie zrozumiales z tego artykulu... Odpowiedz Link Zgłoś
bubblemilk modne singielowanie 20.04.09, 19:17 Znów czytam o "coraz modniejszym w kulturze zachodniej singielowaniu" i znów mnie trafia szlag. Abstrahując od tego, że słowo "singielowanie" nie istnieje w języku polskim ani w żadnym innym, traktowanie tego jak mody a nie PROBLEMU który ma coraz wiecej osób nie świadczy chyba zbyt dobrze o kompetencjach pani psycholog. Nie napiszę "psycholożki", bo mi nie przejdzie przez gardło/klawiaturę komputera. Odpowiedz Link Zgłoś
silver.london obcy ludzie, wspólne łóżko 20.04.09, 19:23 w Anglii dość często zdarzają się takie układy, że (młodzi) ludzie płci odmiennej mieszkają ze sobą, mają oddzielne finanse ale wspólny seks. Nie ma mowy o żadnej miłości, chodzi o minimalizację kosztów. Jeden przypadek znam dobrze: poznali się w samolocie, mieszkali razem pół roku, po wygaśnięciu umowy z landlordem zakończyli stosunki. Do łóżka im nie zaglądałem, ale wiem że spali razem. Obydwoje młodzi i najwyraźniej oszczędni. Odpowiedz Link Zgłoś
a_weasley Wg KK mieszkanie razem bez ślubu nie jest grzechem 20.04.09, 19:27 Grzechem jest współżycie seksualne. Jeżeli ktoś potrafi pod jednym dachem z kochaną osobą bez seksu, to proszę bardzo. Jak ktoś się zawodowo zajmuje relacjami międzyludzkimi w katolickim kraju, to powinien takie rzeczy wiedzieć. Tak samo jak w Izraelu powinien znać zasady judaizmu i różnice między jego poszczególnymi odłamami. Odpowiedz Link Zgłoś
angazetka Re: Wg KK mieszkanie razem bez ślubu nie jest grz 21.04.09, 00:22 > Jeżeli ktoś potrafi pod jednym > dachem z kochaną osobą bez seksu, to proszę bardzo. No nie wiem. Iluś moich znajomych słyszało od księży, że nawet mieszkanie razem (bez seksu) to grzech - zgorszenia. Odpowiedz Link Zgłoś
s0ber Re: Wg KK mieszkanie razem bez ślubu nie jest grz 21.04.09, 03:18 angazetka napisała: > No nie wiem. Iluś moich znajomych słyszało od księży, że nawet > mieszkanie razem (bez seksu) to grzech - zgorszenia. Jakbym coś takiego usłyszał na własne uszy, to chyba umarłbym ze śmiechu albo takiego księdza śmiechem bym zabił. Zgorszenie, to wywołuje u mnie takie średniowieczne gadanie. Poza tym, co oni wiedzą o związkach, kiedy żyją sami lub zapodają po burdelach (jeśli nie mogą wytrzymać)? Może jeszcze niech przestaną jeść, pic albo oddychać. Słyszałem, że to oddychanie jest grzechem marnotrawstwa powietrza. Odpowiedz Link Zgłoś
mirekp70 co za bzdura?? "skłamać na rozmowie kwalifikacyj" 05.05.09, 11:49 Co za stek bzdur??? Na żadnej rozmowie kwalifikacyjnej nikt nas o to nie pytał. Pytali sie o roiżne rzeczy, ale głownie związane z tym czy faktycznie jesteśmy wierzący, czy w ramach małżenśtwa nie wykluczamy posiadania potomstwa, i czy zamierzamy je wychowac po katolicku. No i chyba sensownie - negatywna odpowiedź na jakiekolwiek z powyższych pytań negowała by sam sens wziecia slubu koscielnego - jak ktoś ma zasady KK w dupie, to przecież nie ma musu, pozostaje ślub cywilny, albo zmiana wyznania na jakiekolwielk Ci pasuje. Pani pewnie chodziło, że przed ślubem nalezy się wyspowiadać, gdzie jednym z grzechów jest seks bez ślubu - no ale tu sprawa jest prosta - mozna sie wyspowiadać tuz przed ślubem, i postanowienie poprawy będzie polegało na tym, że nie bedziemy się juz kochać bez ślubu )). I nie ma w tym żadnej obłódy - po prostu zdajemy soibie sprawy, że dobrze by było życ w czystości, niektórzy dają radę i chwała im za to, ale jako ludzie słabi i grześni nie dajemy rady, więc po prostu chcemy sie pobrać. Odpowiedz Link Zgłoś
iamhier Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 19:40 No,gdyby był tak przystojny jak ten men z nożem to......mogłoby być bardzo interesująco... Tylko,że takich nie ma?....Cha cha.... Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Konkubinat jest częsty u hierarchów kościelnych!! 20.04.09, 20:37 'konkubent' i 'konkubina'. Tylko że te słowa kojarzą się z kontekstem sądowo-kryminalnym, a to nie jest najbardziej romantyczny kontekst. Może doczekamy się kiedyś związków partnerskich jak we Francji. Odpowiedz Link Zgłoś
silver.london kontekst kryminalny 21.04.09, 08:44 Bo takie właśnie było życie osób w konkubinacie. Ludzie odważni, bezkompromisowi, w trudnej sytuacji osobistej, po przejściach itd. Poza tym, wiele razy występują normalne małżeństwa w kronikach kryminalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
kichaaaa Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 21:43 Jestem obecnie w zwiazku FWB i powiem szczerze, ze bardzo mi to odpowiada. Nie jestem gotowa na nowy zwiazek, poprzedni rozpadl sie po 3 latach i troche to przezylam, zatem taka opcja jak FWB jest mi jak najbardziej na reke. Nie chce mi sie z kims wiazac, jestem zbyt wielka egoistka i nie chce czuc sie odpowiedzialna za kogos. Taka relacja- nie ukrywam jest latwiejsza niz staly zwiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
kichaaaa Przyjaciel z łóżkowym bonusem 20.04.09, 21:44 jak najbardziej sie z Toba zgadzam Odpowiedz Link Zgłoś
kozaczek3 Był to tylko ślub cywilny!! 20.04.09, 22:05 Z moją pierwszą żoną chodziliśmy pięć lat zanim podjęliśmy decyzję o ślubie. Ponad dwa lata żyliśmy jak mąż i żona, przed ślubem. Kocham ją do dzisiaj i na zawsze!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
przebudzeniec kłamstwo: Ludzie, którzy chcą wziąć ślub... 20.04.09, 22:11 Autorka kłamie pisząc, że: "Ludzie, którzy chcą wziąć ślub kościelny, nie mogą mieszkać razem przed przyjęciem sakramentu. Albo muszą skłamać na 'rozmowie kwalifikacyjnej'." Jestem katolikiem znam wielu katolików, którzy mieszkali ze sobą przed ślubem i nigdy nawet nie spotkałem się z takim absurdalnym stwierdzeniem. Seks bez ślubu jest uważany za grzech, więc ludzom którzy mieszkają ze sobą bez ślubu nie odmawia się sakramentu małżeństwa lecz przeciwnie, gorąco namawią się ich do tego !!! Jeśli przez 'rozmowę kwalifikacyjną' autorka rozumie spowiedź, to kłamstwo wyklucza przyjęcie sakramentu. Trzeba powiedzieć prawdę. Jeśli postanawia się zmienić swoją postawę, to otrzymuje się rozgrzeszenie i wtedy możliwe jest przyjęcie sakramentu. Nie chce mi się wierzyć, że autorka o tym nie wie. Nawet jeśli nie jest katoliczką, to dziwę się że nie zna tak popularnych w Polsce obyczajów. Pokazano je np. w bardzo popularnym serialu "Ranczo", gdzie ksiądz długo namawiał, mieszkających ze sobą głównych bohaterów do zawarcia ślubu. Nikt oczywiście nie wymagał od nich żadnego kłamstwa. Obawiam się, że wypowiedź autorki to jawna bądź skrywana złośliwość. Gdyby nie to, to artykuł był by bardzo ciekawy i wartościowy. Odpowiedz Link Zgłoś
edna2 Re: kłamstwo: Ludzie, którzy chcą wziąć ślub... 20.04.09, 23:36 Tak, ja też się dziwię ignorancji autorki. Ale artykuł i tak nie byłby "ciekawy i wartościowy". Jest bardzo powierzchowny. Nie ma w nim ani jednej mądrej myśli, którą by się zapamiętało. Jedyne co pozostaje, to wrażenie infantylnej przewrotności. Odpowiedz Link Zgłoś
and_nowak Re: kłamstwo: Ludzie, którzy chcą wziąć ślub... 21.04.09, 10:34 ...dlatego napisałem, że "ta baba chrzani głupoty" ;-) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=933&w=94257219&a=94291202 Co do "rozmowy kwalifikacyjnej" - warto do tego wrócić. Mamy tu bowiem kłamstwo, nie pomyłkę a właśnie kłamstwo, bo nie można dać wiary, że autorka jest aż tak głupia, że tego nie wiedziała - w końcu zajmuje się różnymi związkami męsko-damskimi, ślubami itd. O złej woli autorki świadczy też zwyczajnie CHAMSKIE określenie "rozmowa kwalifikacyjna". To naśmiewanie się z religii, wykpiwanie obyczajów. Odpowiedz Link Zgłoś
sany666 Pieprzenie 21.04.09, 00:13 1. W tym całym pieprzeniu chodzi, jak wiadomo, o bachory a nie o żadną miłość - "Normalne, zdrowe wychowanie dzieci powinno uczyć je zarówno czerpać, jak i wnosić". Dziecko (geny) ponad wszystko! Macice to wiedzą 2. To kobietom - wbrew powszechnym stereotypom - chodzi o seks, kiedy ględzą o miłości, a mężczyznom o miłość, kiedy pieprzą o seksie (miłość jest ważna dla kobiety - podobnie jak cnota - dopóki nie umości się na jajach w gnieździe i nie znajdzie frajera, który na nią robi; później może zacząć szukać "wyzwolenia" z kochankami). Poza tymi dwiema uwagami, jakby powiedział Quentin Tarantino, wywiad jest tip-top. Odpowiedz Link Zgłoś