Dodaj do ulubionych

Przekleństwo

17.05.09, 01:47
Pozwole sobie na kilka uwag, jako ze stykam sie z tym problemem na
codzien. Po pierwsze, czesto chirurdzy wyłaniają stomie na okres
czasowy, a po zagojeniu sie urazow, czy podleczeniu choroby,
przeprowadzaja ponowna operacje i odtwarzaja w miare normalny uklad
pokarmowy. Po drugie, znalem sympatyczna staruszke, ktora dozyla 90-
tki, w tym 30 lat ze stomia. Nikt, poza wtajemniczonymi osobami z
najblizszej rodziny nie wiedzial o jej przypadlosci. Niestety nie
wszystkich stac jest na takie wysokie standardy. Mam do czynienia z
innym stomikiem, ktory, choc jest w stanie uprawiac ogrod, wchodzic
na drabine, itp - to nie zmobilizowal sie do tego, aby nauczyc sie
obslugiwac ten system workow i plytek. Zdaje sie w tej materii na
rodzine. [----] :-) Jeszcze jedno: wychodzi takie pisemko, pt.
Nasza Troska, poswiecone zyciu ze stomia. Teraz zmienilo nazwe (nie
pamietam tego nowego tytulu), widocznie ze wzgledu na
slowo "troska", bo stomik ma wszak byc beztroski - ogolne sans souci
i dolce vita :-)
Obserwuj wątek
    • eurekaek Przekleństwo 17.05.09, 12:17
      Chyba dobrze by było spotkać sie z ososbami które też mają Stomię. Keidys
      Connoiplast organizowal takie spotkania promocyjne z kawa, ciasteczkiem i
      najnowszymi wiadomosciami... ja jezdzilam na nie z babcia, ktora ma stomie.
      Uczestnicy byli w roznym wieku, od mlodych do starszych. I to poczucie ze nie
      jest sie samym, ze inni tez zyja z tym "pietnem" pozwala mojej babaci sie
      przyzwyczaic i zaakcetowac stomie.. w koncu ona uratowala jej po czesci
      egzystowanie.... Tak grupa wsparcia pomoga.
    • przemek05 Re: normalnie to wygladalaby endoproteza.. 18.05.09, 01:38
      Podobno kiedys ten system workow byl jeszcze gorszy, jakies pasy
      krakowskie byly, czy cos w tym rodzaju. Teraz jest niby lepiej, ale
      moim zdaniem, pomysl utrzymywania calej konstrukcji jedno- lub
      dwuczesciowej "na klej" jest fatalny. Powinni wreszcie ruszyc glowa
      i wymyslec jakas proteze wewnetrzna - niech kosztuje, ale lepiej
      miec problemy finansowe niz problemy, o ktorych tu jest mowa.
    • patrycja.tychy Przekleństwo 18.05.09, 12:48
      Nie będę Ci pisać że cię rozumiem, i że musisz być silna - bo to
      nieprawda, wcale Cie nie rozumiem. Czytając twój list w sobotę rano,
      kiedy siedziałam sobie w pracy pierwsza myśl jak mi przyszła do
      głowy - boże współczuje jej, moja choroba przy tym to jest pikuś.
      Też mam 25 lat i jestem chora na boreliozę - choroba, którą dostałam
      w prezencie od kleszcza. Objaw: zapalenie błony naczyniowej oka,
      szpital,w którym nie postawili mi żadnej diagnozy, to była najgorsza
      rzecz jaka przytrafiła mi się w życiu. Gdy z niego wyszłam dalej nie
      wiedziałam co mi jest, czułam się zagubiona, skołowana, nie z tego
      świata. Zrobiłam badania oczywiście na swój koszt wyszła borelioza.
      Zaczeły się poszukiwania lekarza, który leczy to cholerstwo, a w
      Polsce jest ich tylko pięciu - leczą niestandardowo, wg.
      amerykańskiej metody, która polega na podawaniu antybiotyków, przez
      bardzo długi okres. Tak więc, w grudniu rozpoczęłam leczenie -
      najpierw było 80 wlewów dożylnych - codziennie kroplówka, którą sama
      sobie podawałam bo nikt mi nie chciał tego zrobić. Teraz jem 3
      antybiotyki na raz codziennie od ponad 5 miesięcy. Czuje się dobrze,
      ale moje życie zmieniło się, nie mogę robić rzeczy które kiedyś
      lubiłam, jestem przez cały czas na rygorystycznej diecie, aby nie
      doprowadzić do rozwijania się grzyba w organiźmie. Lekarz powiedział
      mi że nigdy tego nie wylecze, bakterie te pozostaną w moim
      organiźmie do końca życia i w chwili słabości mogą znowu zaatakować.
      No, ale coż, trudno takie jest życie, niewiem czy kiedykolwiek będę
      mogła mieć dzieci, a jeśli mi się uda to nie ma gwarancji że urodzi
      się zdrowe.
      Powiem tak bardzo ci współczuje, ale zarazem cieszę się że
      mam "tylko" takie zmartwienia, moja choroba to jest nic w porównaniu
      do twojej, a ja martwiłam się dlaczego mnie to spotkało - teraz już
      wiem, że powinnam się cieszyć tym co mam, a nie użalać się nad sobą.
      Każda zła rzecz która nas spotyka, ma jakiś cel - ja odnalazłam ten
      cel, mam nadzieje że tobie też się uda.
      Pozdrawiam
      Patrycja
      • gondra Re: Przekleństwo 18.05.09, 13:26
        > Powiem tak bardzo ci współczuje, ale zarazem cieszę się że
        > mam "tylko" takie zmartwienia, moja choroba to jest nic w
        > porównaniu do twojej, a ja martwiłam się dlaczego mnie to
        > spotkało - teraz już wiem, że powinnam się cieszyć tym co mam, a
        > nie użalać się nad sobą.

        To ją pocieszyłaś...
        • patrycja.tychy Re: Przekleństwo 18.05.09, 16:09
          Człowieku a kto tutaj mówi o pocieszaniu, w takich sytuacjach nie ma
          słów które mogłyby być pocieszeniem. Poprostu chciałam uświadomić że
          są ludzie którzy też zmagają się z różnymi chorobami,i warto byłoby
          nawiązać z nimi kontakt.Moja choroba jest niczym w porównaniu
          z "noszeniem odchodów przy sobie" jak ktoś napisał, może i tak, ale
          to nie znaczy że nie daje mi popalić, że ją noszę w środku - zgadza
          się, od środka pustoszy mój organizm, co póżniej da się również
          dostrzec na zewnątrz. Nie chce nikogo pocieszać bo to nie ma sensu,
          mnie też ludzie próbowali pocieszać, ze będzie w porządku itp.
          miałam to gdzieś, musiałam się sama z tym uporać.
          • only_malina Re: Przekleństwo 26.09.09, 12:19
            Ale przestań się skupiać wylącznie na sobie, pocieszasz się kosztem
            inych. Myslisz sobie o nie jest ze mną tak źle, ona ma gorzej.
            Pomyśl teraz co autorka artykułu myśli sobie ....
    • naciete_krocze Re: Przekleństwo 18.05.09, 18:00
      Czy ze stomią faktycznie nie można pływać?
      • przemek05 Re: mozna plywac... 19.05.09, 17:55
        ... bo klej, ktorym mocuje sie te jednoczesciowa (worek) lub
        dwuczesciowa (plytka i wymienny worek) konstrukcje do brzucha, jest
        teoretycznie wodoszczelny. Teoretycznie, bo czesto sie odkleja, co
        grozi katastrofą. Pisemko wydawane dla stomikow pelne
        jest "pozytywnych przykladow", np. turystyka gorska itp. Tym
        niemniej funkcjonowanie w takich warunkach jest uciazliwe.
        Jedynie proteza wewnetrzna rozwiazalaby problem.
        • naciete_krocze Re: mozna plywac... 20.05.09, 10:49
          Szkoda.
          Ale jeszcze pozostał seks :)
    • iluminacja256 Przekleństwo 18.05.09, 18:46
      Ale czy stomia musi pozostać do końca zycia?
      O ile wiem to wielu ludzi ma ja czasowo po wypadku, albo operacji ,
      a potem skraca sie jelito. Nie wiem jak to jest , nie jestem
      fachowcem w tej dziedzinie. Ale tak nie mozna - jesli cżłowiek
      zamknie się z problemem przed całym swiate, to nigdy nawet nie
      będzie zdawał sobie sprawy z tego, co przegapił...
    • alaudin Przekleństwo 18.05.09, 21:46
      Skoro piszesz Nie piszę tego po to, by wzbudzić współczucie i by się
      nade mną użalano (samej wychodzi mi to aż za dobrze)
      , to pozwolę sobie
      napisać, to co mi się ciśnie na usta.
      Ok - spotkało Cię nieszczęście, ok - życie zmieniło się i nie umiesz, póki co
      się w tym odnaleźć, ale faktycznie - cierpisz już teraz w dużej mierze "na
      własne życzenie".
      Wkurzyło mnie szczególnie zdanie:
      Nie wierzę, że ludzie będą potrafili podejść do mojej choroby normalnie,
      skoro ja sama tego nie potrafię.

      Słonko - toż to zarozumialstwo, twierdzić, ze skoro ja czegoś nie umiem, to
      inni też tego nie będą umieli!!! Nawet dla kogoś twoja choroba nie będzie
      aferą większą niż puszczanie bąków, to i tak nie ma szans, bo Ty wiesz lepiej.
      Piszesz też tak: Ten wypadek przekreślił moje szanse na bycie
      szczęśliwą, akceptowaną i kochaną.

      Prorokini jakaś, czy co? A skąd Ty wiesz, co jeszcze życie ma do zaoferowania?
      Na szczęście, akcepatację i kochanie zasługują tylko młodzi, piękni i bez
      skazy????? Mało, Słonko, wiesz o życiu, boś młoda i tylko to Cię tłumaczy. :)))
      No i jeszcze ten fragmencik: Ja po prostu wiem, że jestem społecznie i
      uczuciowo martwa.

      To już brzmi nieco kokieteryjnie, bo ktoś "martwy uczuciowo" nie zalewa się
      łzami nad swoim losem, a Twoja społeczna martwota, to pic na wodę i
      fotomontaż, skoro odważasz się pisać taki list.
      Znam kilka osób, które żyją lub żyły ze stomią dłuższy czas. Część z nich
      przeszła operacje rekonstrukcji jelita, ale wiem, że nie zawsze jest to
      możliwe. Wiem też, że seks u osób z taką przypadłością jest możliwy i to
      satysfakcjonujący, bo "każda potwora znajdzie swego amatora", ale tylko taka
      "potwora", która ma choć minimum szacunku dla samej siebie. I dla jasność -
      "potwora", to każdy z nas, bo każdy ma swoją ciemną stronę, którą chce ukryć
      przed innymi.
      Słoneczna Zuzanno - zrobisz jak zechcesz, ale skoro już zmęczona jesteś swoim
      stanem, to zmień coś. I trochę pokory - nie wiesz jeszcze wszystkiego o sobie
      i innych. :)
    • julianne9 Zrezygnuj 18.05.09, 22:48
      Współczuję tragedii życiowej ,rozumiem ze zamknęło ci to drogę do spełnionego życia.
      Zawsze jednak z życia możemy zrezygnować ,jak nam nie odpowiada ,więc zamiast
      się mazać zastanów się co chcesz w życiu osiągnąć i jak chcesz żyć biorąc pod
      uwagę twoje kalectwo albo podejmij decyzję że nie chcesz tego ciągnąc .W życiu
      nie warto cierpieć i żyć na pół gwizdka.
      Wolność polega na tym ze możemy rezygnować z tego co nam nie odpowiada a ty
      przecież wolnej woli nie straciłaś.
      Gorzej mają osoby ,które nie maja władzy w rekach ani nogach nie mają nawet
      wolnej woli ty ja masz.
    • pupupidu Przekleństwo 19.05.09, 00:26
      Zuzanno!
      Mam nadzieje, ze w koncu zdasz sobie sprawe, ze zycie Ci umyka, ze marnujesz
      czas siedzac w domu, odcinajac sie od swiata. Ja tez przezylam swoja wlasna
      tragedie. Wypadek, rowniez 2 lata temu. Utrata pewnej sprawnosci, przy okazji
      zostalam oszpecona. Wstydzilam sie wyjsc z domu, zredukowalam zycie
      towarzyskie do absolutnego minimum - fobia spoleczna. Wszystkie problemy,
      ktore opisujesz czytalam jak wlasne wyznanie sprzed 1,5 roku. Nie akceptujesz
      tego, co Cie spotkalo. Nie musisz! Ale to da sie z czasem oswoic. Powoli,
      etapami. Moim sposobem na pozbycie sie strachu (bo przeciez glownie chodzi o
      to, ze sie boimy ograniczen oraz odrzucenia) bylo zamaskowanie odmiennosci i
      funkcjonowanie, jakby nigdy nic sie nie stalo. Okazalo sie, ze ludzie nie
      dostrzegaja, ze ze mna jest cos nie tak :) Glupio mi bylo siedziec w domu,
      kiedy znajomi konczyli studia, podejmowali pierwsza prace. Poczulam sie
      gorsza, ale nie z powodu urazu, jakiego doznalam. Przestalam sie rozwijac. Tak
      sie skupilam na swoim cierpieniu, ze swiata poza nim nie widzialam, a jesli
      juz cos widzialam to tylko przez pryzmat wypadku. Psycholog pomogl. Jesli
      terapia nie skutkuje poszukaj innej osoby!! Ja trafilam na kogos, kto nie
      mowil mi co mam robic, jak zyc. Tak kierowal rozmowa, ze sama dochodzilam do
      cennych wnioskow, przelamywalam kolejne bariery, ktore sama sobie wybudowalam.
      Teraz jest OK. Pracuje i zyje "normalnie", spotykam sie ze znajomymi. Sa wsrod
      nich osoby, ktore przeczekaly okres, kiedy zabarykadowalam sie w domu. Sa tez
      ludzie nowi, ktorzy nic nie wiedza o moich problemach i wsrod nich czuje sie
      najlepiej. Tak wiec na poczatek skompletuj sobie fajne luzne ciuchy, o ktorych
      pisalas. Kamuflaz to podstawa :) Bedziesz sie czula komfortowo powoli wracajac
      do swiata. Widze w Twoim liscie, ze bardzo tego chcesz, ale sie boisz.
      Odwagi!!! Trzymam kciuki :)
    • naciete_krocze Re: Przekleństwo 19.05.09, 16:25
      A jak w końcu z seksem ?
      I jak ta stomia wygląda?
      Ma ktoś zdjęcia?
      • przemek05 Re: Ciekawosc... 19.05.09, 18:00
        ...to jest pierwszy stopien do piekla. :-)
    • naciete_krocze Re: Przekleństwo 21.05.09, 10:43
      Odbyt na wierzchu to nie koniec świata-bez przesady!
    • turzyca Gdy w tym roku umarl pewien stomik 22.05.09, 02:10
      nie bylam w stanie w zaden sposob sie opanowac. A dowiedzialam sie o tym w
      miejscu bardzo publicznym, wiec trudno bylo sobie wybrac gorsze miejsce na
      godzine strasznego nieprzerwanego placzu.
      Bo ja go naprawde kochalam. Kochalam tego przeuroczego starszego pana, mojego
      bardzo dalekiego krewnego - dalekiego zarowno jesli chodzi o pokrewienstwo,
      jak i geograficznie, bo mieszkal w Stanach, ale pod kazdym innym wzgledem
      bardzo, bardzo bliskiego. Pamietam go z naszego ostatniego spotkania, jak z
      zapalem opowiadal o planach zrewidowania nauczania na temat drugiej wojny
      swiatowej w swoim stanie, tak by lepiej pokazywala role Polakow. Pamietam
      fantastyczne wakacje w jego towarzystwie, gdy gonil nas po okolicy w strasznym
      tempie, prawie 70 lat mlodsze ledwo bylysmy w stanie dotrzymac mu kroku. A
      potem wyglupy w basenie, jakby byl zwariowanym nastolatkiem. Pamietam pyszna
      kawe i jeszcze lepsze sniadaniowe nalesniki, ktorych zapach nas budzil.
      Pamietam dlugie wieczory przedyskutowane w calosci - jak on cudnie dyskutowal,
      pewny swoich racji, ale zachowujac szacunek dla rozmowcy! Pamietam jakim byl
      dobrym czlowiekiem, przy ktorym czlowiek sam chcial stac sie wlasnie takim
      dobrym czlowiekiem. I pamietam jak pieknie sie z zona kochali, jak rozjasniali
      sie na swoj widok. Calowali sie na przywitanie po ponad 60 latach malzenstwa.
      Umarl w sumie z rozpaczy po jej smierci. Tesknie do niego strasznie.
      Byl cudownym czlowiekiem. A ze mial stomie? No mial. I co z tego? To w zaden
      sposob nie umniejsza jego cudownosci.
      • naciete_krocze Re: Gdy w tym roku umarl pewien stomik 22.05.09, 16:46
        Ale Twój znajomy nie był 25 -letnią dziewczyną z listu powyżej i mógł spokojnie
        zrezygnować z wielu rzeczy należnym młodym np. z seksu o którym wspomina
        bohaterka listu...
        • easier_to_fly Re: Gdy w tym roku umarl pewien stomik 23.05.09, 01:11
          z listu nie wynika, czy w wieku 25 lat nie miał już stomii, więc nie wysuwaj
          pochopnych wniosków.
        • turzyca Re: Gdy w tym roku umarl pewien stomik 28.05.09, 00:30
          > Ale Twój znajomy nie był 25 -letnią dziewczyną

          No faktycznie nie byl 25-letnia dziewczyna. Podziwiam, ze bylas w stanie to
          ustalic. Niestety nie mogl byc 25-letnia dziewczyna, poniewaz byl mezczyzna.
          Tyle ze Twoje oponowanie zdecydowanie rozmija sie z celem mojego postu. Autorka
          listu pisze:
          "W myślach pożegnałam się już z pływaniem (...), seksem, z posiadaniem
          przyjaciół
          i ukochanej osoby."
          "Nic nie sprawia mi przyjemności."
          "Nie widzę sensu i celu, nie mam motywacji do robienia czegokolwiek."
          Ten starszy pan, ktorego opisalam, zyjac przez wiele, wiele lat ze stomia,
          czerpal z zycia garsciami. Radoscia zycia, pasja dzialania, energicznoscia,
          urokiem osobistym mogl spokojnie obdzielic pol miasta. Byl cudownym czlowiekiem,
          z ktorym chcialo sie spedzac czas. I fakt, ze mial stomie, naprawde byl rownie
          przeszkadzajacy co znamie na tylku.
          Autorka postu nie wierzy, ze ktos moze ja traktowac chocby normalnie, milosc i
          przyjazn wykluczajac zupelnie. Postanowilam, wiec opisac moja milosc do stomika.



          >rzeczy należnym młodym np. z seksu

          Seks nie jest rzecza nalezna tylko mlodym - to nie jest tak, ze po 25 roku zycia
          pewnego organy odpadaja, naprawde.
    • komosek Przekleństwo 24.05.09, 11:06
      Ludzie podchodzą do stomii normalnie. To Ty w swojej głowie zrobiłaś z tego
      problem. Rozumiem Twoje obrzydzenie ale jeśli wydaje Ci się, że inni czują od
      Ciebie nieprzyjemny zapach to jest to tylko Twoja wyobraźnia.
      Nie wiem dlaczego przesiadujesz w domu, dlaczego nosisz luźne ubrania. Nie
      miałam wyłonionej stomii, miałam dziurę z jelit do pęcherza i z jelit na
      zewnątrz, do której dopasowano mi worek stomijny. Rana nie była wygojona, więc
      cały czas podciekała mi płytka a mimo to chodziłam w swoich normalnych
      ubraniach. Dopasowałam sobie nawet kostium kąpielowy, dokładając do niego
      szorty. Ze stomią można normalnie żyć. Sex też w przypadku stomii jest rzeczą
      normalną. Jeśli nie chcesz by Twój przyjaciel widział worek, co jest trudne bo
      człowiek koncentruje się na innych rzeczach, to zmień pozycję.
      Dla mnie stomia była wyzwoleniem od bólu, od codziennych bardzo bolesnych
      zabiegów, rozlewania się treści jelitowej, od myśli samobójczych. Pomogło mi
      również to, że trafiłam na super osobę, która pomogła mi się z problemem,
      pokazała jak ją pielęgnować.
      Dostałam zaproszenie z ConvaTec i mogłam się spotkać z innymi.
      Jeśli nie chcesz by użalano się nad Tobą, to pozwól by inni mogli się wyżalić
      przed Tobą. Zobaczysz, że są większe tragedie.
    • pani_rosomak Przekleństwo 27.05.09, 19:29
      Czasami z chorobą jest tak jak z uzależnieniem- trzeba sięgnąć dna by zacząć wydobywać się na powierzchnię. Początkowy moment jest straszny: jakość życia spada do zera, nie widzimy sensu, wszystko co dotychczas kochaliśmy robić, o czym marzyliśmy jest dla nas niedostępne. Mamy prawo się załamać, mamy prawo przeżywać ogrom swojego cierpienia, mamy prawo patrzeć z odrazą na swoje okaleczone ułomne ciało które nas zawiodło. To jest normalne. Bez przejścia przez to morze łez, goryczy i zwątpienia nie da się dostać na drugi brzeg na którym jest życie. A z dobrymi przykładami jest tak jak z kazaniem w kościele: słyszysz słowa które niosą dobro i nadzieję, wiesz że są prawdziwe ale dla Ciebie są pustym dźwiękiem, nic nie znaczą. A potem usłyszysz je przypadkiem po raz tysięczny moze, i staną się objawieniem, Dobrą Nowiną- bo wreszcie usłyszałaś je sercem. Ludzie mówią Ci: można żyć pełnią życia nawet z tym przeklętym workiem. mają rację, ale te słowa jeszcze w Ciebie nie zapadają, jeszcze ich nie słyszysz w sercu, jeszcze w nie nie wierzysz. Któregoś dnia je usłyszysz i uwierzysz. znajdź sobie w sieci fundację ogród nadziei która pomaga przywracać radość życia i nadzieję ludziom bardzo chorym, poczytaj o nich. pamiętaj: TO NIE FAKTY WYWOŁUJĄ EMOCJE, TYLKO TO CO O NICH MYŚLIMY, to nie rzeczy nas smucą ale sposób w jaki je widzimy.
    • only_malina Nic co ludzkie nie jest mi obce. 26.09.09, 12:26
      Mam 24 lata i mam stomie od bardzo niedawna, ale jestem w znacznie
      gorszej sytuacji jak Ty. Jeśli chcialabyś się spotkać i porozmawiać
      to ja chętnie, obie byśmy sobie pomogly.
      odezwij sie poprzez artykuł czy sie zgadzasz to podam Ci ój e-mail
      lub nr GG.
      Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka